
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, traumy, związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Ja
Jagoda Jek
Zatrzymałam się przy fragmencie, w którym piszesz o swojej złości i poczuciu krzywdy. Mam wrażenie, że dużą część cierpienia sprawia Ci nie tylko sama historia partnerki, ale również bezsilność wobec tego, czego doświadczyła i czego nie możesz już zmienić.
Warto pamiętać, że każda osoba przeżywa trudne doświadczenia w bardzo indywidualny sposób. To, że Ty odczuwasz wobec tej sytuacji złość, nie musi oznaczać, że Kasia będzie przeżywała ją tak samo. Nie da się też na podstawie opisu na forum ocenić, czy temat został przez nią w pełni przepracowany, ani jakie znaczenie ma dla niej obecny kontakt z tą osobą.
Z Twojego wpisu wynika natomiast, że ta historia bardzo mocno wpływa na Ciebie i budzi wiele trudnych emocji. Dlatego w pierwszej kolejności warto zadbać o siebie i rozważyć indywidualną konsultację psychologiczną lub psychoterapię, gdzie mógłbyś przyjrzeć się swojej złości, poczuciu krzywdy i temu, co ta sytuacja uruchamia w Tobie.
Jeżeli później uznacie oboje, że ten temat wpływa na Waszą relację, terapia par może być dobrym miejscem do wspólnej rozmowy o granicach, bezpieczeństwie, zaufaniu i znaczeniu tej historii dla Waszego związku. Nie po to, by oceniać przeszłość, ale by lepiej zrozumieć siebie nawzajem i budować relację w oparciu o to, co dzieje się między Wami tu i teraz.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Julia Ptak
Witaj!
To, co opisujesz, wydaje się bardzo złożoną i obciążającą emocjonalnie sytuacją. W takich momentach pomocne może być zatrzymanie się i zastanowienie, co dokładnie jest dla Ciebie najbardziej bolesne oraz które elementy tej sytuacji najbardziej utrudniają Ci budowanie satysfakcjonującej relacji.
Często, gdy problem składa się z wielu nakładających się na siebie trudności, warto podzielić go na mniejsze części. Możesz spróbować wypisać poszczególne obszary, które są dla Ciebie trudne, na przykład złość wobec drugiej osoby, poczucie zawodu, utratę zaufania czy trudności w komunikacji. Następnie możesz ocenić każdy z nich w skali od 0 do 10 pod kątem tego, jak bardzo Cię rani, obciąża lub utrudnia funkcjonowanie w związku.
Ważne jest również to, że być może każde z Was będzie postrzegało inny obszar jako najważniejszy do pracy podczas terapii par i jest to całkowicie w porządku. Często partnerzy mają odmienne perspektywy na tę samą sytuację oraz różne potrzeby związane z wprowadzaniem zmian. Rolą terapeuty jest między innymi pomoc w uporządkowaniu tych trudności oraz wspólne ustalenie, które obszary wymagają uwagi w pierwszej kolejności i nad czym warto pracować na danym etapie terapii.
Pozdrawiam ciepło
Julia Ptak
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pana wiadomość, pomyślałam o czymś innym niż o złości. Widzę przede wszystkim ogromną troskę o Kasię. Tak dużą, że momentami bierze Pan na swoje barki ciężar jej historii i próbuje ochronić ją przed krzywdą, która wydarzyła się wiele lat temu. Zastanawiam się, czy najtrudniejsze nie jest dla Pana to, że Kasia opowiada o tej relacji inaczej, niż Pan by chciał, być może potrzebowałby Pan usłyszeć od niej więcej gniewu, odcięcia lub jednoznacznego zamknięcia tej historii, żeby samemu poczuć się bezpieczniej. Tymczasem ona wybrała własny sposób poradzenia sobie z przeszłością. Mam też wrażenie, że obecność tego mężczyzny w jej życiu może budzić nie tyle zazdrość, ile pytanie: „Czy jest w naszym związku miejsce tylko dla nas dwojga?”. To wydaje mi się ważnym tematem do rozmowy. Terapia par może być dobrym pomysłem nie po to, by ocenić, czy Kasia „dobrze przepracowała” swoją przeszłość ale żeby lepiej zrozumieć, czego każde z Was potrzebuje, by czuć się bezpiecznie w tej relacji. Proszę zadać sobie dwa pytania: czego najbardziej Pan potrzebuje od Kasi w tej sytuacji: zapewnienia, zrozumienia czy zmiany jej zachowania? I co zmieniłoby się w Pana poczuciu bezpieczeństwa, gdyby kontakt z Piotrkiem całkowicie ustał?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Joanna Michałek
Dzień dobry,
z tego co piszesz to sytuacja z Piotrem działa najmocniej na ciebie. Zaczęłabym zatem od siebie, od swojej terapii, od spotkań z psychologiem żeby to poukładać. Nie wiemy czy Kasia na pewno poradziła sobie z tą sytuacją, czy chciałaby jeszcze raz przyjrzeć się jej ze specjalistą.
Terapia par może być dobrym pomysłem, choć wydaje się, że najlepiej byłoby aby każde z was zajęło się teraz sobą, choć kilka spotkań. Potem można spróbować razem w parze spotkać się ze specjalistą.
Powodzenia!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pana reakcja – złość i poczucie niesprawiedliwości - jest w pełni zrozumiała. Kiedy kochamy, naturalnie chcemy chronić partnera, a obecność dawnego sprawcy krzywdy w Waszym obecnym życiu ten ból stale odnawia.
Fakt, że partnerka nigdy nie poczuła złości na byłego partnera, a relacja trwała w tajemnicy przez 10 lat, sugeruje, że mechanizmy obronne, takie jak wyparcie czy idealizacja, mogły „zamrozić” jej prawdziwe emocje. Przeżywanie tak ogromnego ciężaru w samotności rzadko pozwala na pełne domknięcie żałoby. Dalszy kontakt z tym człowiekiem - nawet pod pretekstem pomocy czy wygody - może być formą unikania bolesnej konfrontacji z prawdą o doznanej manipulacji.
Zgoda na terapię par to doskonały krok. Pierwsze konsultacje warto zacząć od tego, co dzieje się tu i teraz:
- nazwania swoich emocji - wniesienia Pana złości i niepokoju nie jako ataku na partnerkę, ale jako sygnału o braku poczucia bezpieczeństwa w związku.
- ustalenia wspólnych granic: przy pomocy terapeuty warto wypracować standardy Waszego związku - czy dla budowania stabilnej przyszłości bezpieczne jest wpuszczanie do Waszej codzienności osoby z tak destrukcyjną przeszłością.
Problem nie leży tylko w Panu - dotyczy on dynamiki przeszłości, która rzuca cień na Wasz wspólny start.
Terapia z całą pewnością będzie pomocna.
Pozdrawiam serdecznie
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Cześć, piszę tutaj, bo czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem, co dalej robić. Chciałabym poprosić Was o spojrzenie z boku i jakąś radę. Nasza najlepsza przyjaciółka, z którą znamy się i przyjaźnimy od 15 lat, z dnia na dzień całkowicie zerwała kontakt. Jeszcze niedawno rozmawiałyśmy normalnie, a potem nagle cisza. Nie odpisuje na wiadomości, nie odbiera telefonu, nawet nie odczytuje tego, co piszę. Jednocześnie widzę, że jest aktywna w mediach społecznościowych, więc wiem, że żyje i korzysta z telefonu. Zaniepokojona próbowałam skontaktować się z jej rodziną. a teraz nikt mi nie odpowiada. Mam im za złe, bo mogliby chociaż dać znać, że przyjaciółka potrzebuje czasu albo że mamy już się nie odzywać. Mam wrażenie (choć nie mam na to dowodów), że mogła poprosić rodzinę, żeby nie odpisywali na moje wiadomości. To wszystko bardzo mnie martwi i boli. Nie wiem, co mam myśleć. Z jednej strony boję się, że wydarzyło się coś złego w jej życiu i że cierpi, a ja nie mam jak jej pomóc. Z drugiej strony w głowie pojawiają się myśli, że może ktoś złamał jej serce, może przeżywa coś, o czym nie potrafi lub nie chce mówić. A czasem nachodzi mnie jeszcze gorsza myśl, że może stwierdziła, iż nie jesteśmy już dla niej ważne, że coś jej we mnie nie pasowało i po prostu postanowiła się odciąć, bez słowa wyjaśnienia. Najbardziej boli mnie ta niewiedza. Przyjaźniłyśmy się tyle lat, przeszłyśmy razem naprawdę dużo i trudno mi pogodzić się z tym, że ktoś, kto był tak blisko, może nagle zniknąć bez żadnego wyjaśnienia. Czuję bezsilność, smutek, złość, a jednocześnie ogromną troskę o nią. Nie wiem, czy powinnam dalej próbować się kontaktować, czy dać jej całkowitą przestrzeń. Nie wiem też, jak poradzić sobie z lękiem, że być może dzieje się coś poważnego, a ja stoję z boku i nic nie mogę zrobić.
Dzień dobry. Mam problem z rozmową z bliskimi na poważne tematy. Nie umiem prosić o pomoc, wyrażać swoje uczucia, często nie potrafię powiedzieć, dlaczego zrobiłem coś tak, a nie inaczej, zamazuje w pamięci argumenty i przykłady dotyczące tego, co mnie nurtuje, co mi przeszkadza, a boję się poruszyć i nazwać coś na bieżąco.
Często nie poruszam pewnych kwestii, ponieważ boję się, że będą odebrane jako bezsensowne, że nie przyniosą efektu, że doprowadzą do konfliktu. Nie widzę sensu w podejmowaniu działań i poddawaniu pomysłów, bo, częściowo z doświadczenia, wiem, że zostaną odrzucone.
Cały ten problem w mojej głowie przekłada się na moje relacje z bliskimi i na rażące obniżenie jakości mojego małżeństwa, które jeszcze przed zawarciem sakramentu nie było rewelacyjne.
Nie wiem co z tym zrobić, nie umiem sobie z tym poradzić. Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelkie konstruktywne podpowiedzi
