Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?

Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Zatrzymałam się przy fragmencie, w którym piszesz o swojej złości i poczuciu krzywdy. Mam wrażenie, że dużą część cierpienia sprawia Ci nie tylko sama historia partnerki, ale również bezsilność wobec tego, czego doświadczyła i czego nie możesz już zmienić.

Warto pamiętać, że każda osoba przeżywa trudne doświadczenia w bardzo indywidualny sposób. To, że Ty odczuwasz wobec tej sytuacji złość, nie musi oznaczać, że Kasia będzie przeżywała ją tak samo. Nie da się też na podstawie opisu na forum ocenić, czy temat został przez nią w pełni przepracowany, ani jakie znaczenie ma dla niej obecny kontakt z tą osobą.

Z Twojego wpisu wynika natomiast, że ta historia bardzo mocno wpływa na Ciebie i budzi wiele trudnych emocji. Dlatego w pierwszej kolejności warto zadbać o siebie i rozważyć indywidualną konsultację psychologiczną lub psychoterapię, gdzie mógłbyś przyjrzeć się swojej złości, poczuciu krzywdy i temu, co ta sytuacja uruchamia w Tobie.

Jeżeli później uznacie oboje, że ten temat wpływa na Waszą relację, terapia par może być dobrym miejscem do wspólnej rozmowy o granicach, bezpieczeństwie, zaufaniu i znaczeniu tej historii dla Waszego związku. Nie po to, by oceniać przeszłość, ale by lepiej zrozumieć siebie nawzajem i budować relację w oparciu o to, co dzieje się między Wami tu i teraz.

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Ptak

Julia Ptak

Witaj!

To, co opisujesz, wydaje się bardzo złożoną i obciążającą emocjonalnie sytuacją. W takich momentach pomocne może być zatrzymanie się i zastanowienie, co dokładnie jest dla Ciebie najbardziej bolesne oraz które elementy tej sytuacji najbardziej utrudniają Ci budowanie satysfakcjonującej relacji.

 

Często, gdy problem składa się z wielu nakładających się na siebie trudności, warto podzielić go na mniejsze części. Możesz spróbować wypisać poszczególne obszary, które są dla Ciebie trudne, na przykład złość wobec drugiej osoby, poczucie zawodu, utratę zaufania czy trudności w komunikacji. Następnie możesz ocenić każdy z nich w skali od 0 do 10 pod kątem tego, jak bardzo Cię rani, obciąża lub utrudnia funkcjonowanie w związku.

 

Ważne jest również to, że być może każde z Was będzie postrzegało inny obszar jako najważniejszy do pracy podczas terapii par i jest to całkowicie w porządku. Często partnerzy mają odmienne perspektywy na tę samą sytuację oraz różne potrzeby związane z wprowadzaniem zmian. Rolą terapeuty jest między innymi pomoc w uporządkowaniu tych trudności oraz wspólne ustalenie, które obszary wymagają uwagi w pierwszej kolejności i nad czym warto pracować na danym etapie terapii.

Pozdrawiam ciepło
Julia Ptak

1 dzień temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wiadomość, pomyślałam o czymś innym niż o złości. Widzę przede wszystkim ogromną troskę o Kasię. Tak dużą, że momentami bierze Pan na swoje barki ciężar jej historii i próbuje ochronić ją przed krzywdą, która wydarzyła się wiele lat temu. Zastanawiam się, czy najtrudniejsze nie jest dla Pana to, że Kasia opowiada o tej relacji inaczej, niż Pan by chciał, być może potrzebowałby Pan usłyszeć od niej więcej gniewu, odcięcia lub jednoznacznego zamknięcia tej historii, żeby samemu poczuć się bezpieczniej. Tymczasem ona wybrała własny sposób poradzenia sobie z przeszłością. Mam też wrażenie, że obecność tego mężczyzny w jej życiu może budzić nie tyle zazdrość, ile pytanie: „Czy jest w naszym związku miejsce tylko dla nas dwojga?”. To wydaje mi się ważnym tematem do rozmowy. Terapia par może być dobrym pomysłem nie po to, by ocenić, czy Kasia „dobrze przepracowała” swoją przeszłość ale żeby lepiej zrozumieć, czego każde z Was potrzebuje, by czuć się bezpiecznie w tej relacji. Proszę zadać sobie dwa pytania: czego najbardziej Pan potrzebuje od Kasi w tej sytuacji: zapewnienia, zrozumienia czy zmiany jej zachowania? I co zmieniłoby się w Pana poczuciu bezpieczeństwa, gdyby kontakt z Piotrkiem całkowicie ustał? 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 dzień temu
Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

z tego co piszesz to sytuacja z Piotrem działa najmocniej na ciebie. Zaczęłabym zatem od siebie, od swojej terapii, od spotkań z psychologiem żeby to poukładać. Nie wiemy czy Kasia na pewno poradziła sobie z tą sytuacją, czy chciałaby jeszcze raz przyjrzeć się jej ze specjalistą. 

Terapia par może być dobrym pomysłem, choć wydaje się, że najlepiej byłoby aby każde z was zajęło się teraz sobą, choć kilka spotkań. Potem można spróbować razem w parze spotkać się ze specjalistą.

 

Powodzenia!

13 godzin temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Pana reakcja – złość i poczucie niesprawiedliwości - jest w pełni zrozumiała. Kiedy kochamy, naturalnie chcemy chronić partnera, a obecność dawnego sprawcy krzywdy w Waszym obecnym życiu ten ból stale odnawia.

Fakt, że partnerka nigdy nie poczuła złości na byłego partnera, a relacja trwała w tajemnicy przez 10 lat, sugeruje, że mechanizmy obronne, takie jak wyparcie czy idealizacja, mogły „zamrozić” jej prawdziwe emocje. Przeżywanie tak ogromnego ciężaru w samotności rzadko pozwala na pełne domknięcie żałoby. Dalszy kontakt z tym człowiekiem - nawet pod pretekstem pomocy czy wygody - może być formą unikania bolesnej konfrontacji z prawdą o doznanej manipulacji.

Zgoda na terapię par to doskonały krok. Pierwsze konsultacje warto zacząć od tego, co dzieje się tu i teraz:

- nazwania swoich emocji - wniesienia Pana złości i niepokoju nie jako ataku na partnerkę, ale jako sygnału o braku poczucia bezpieczeństwa w związku.

- ustalenia wspólnych granic: przy pomocy terapeuty warto wypracować standardy Waszego związku - czy dla budowania stabilnej przyszłości bezpieczne jest wpuszczanie do Waszej codzienności osoby z tak destrukcyjną przeszłością.

Problem nie leży tylko w Panu - dotyczy on dynamiki przeszłości, która rzuca cień na Wasz wspólny start. 

Terapia z całą pewnością będzie pomocna.

Pozdrawiam serdecznie

Bożena Nagórska

15 godzin temu

Zobacz podobne

Mam 19 lat, a moja dziewczyna 18, jesteśmy razem od 1,5 roku. Bardzo kocham moją dziewczynę, ale zaczynam mieć pewne wątpliwości co do naszego życia seksualnego.
Dzień Dobry Mam 19 lat, a moja dziewczyna 18, jesteśmy razem od 1,5 roku. Bardzo kocham moją dziewczynę, ale zaczynam mieć pewne wątpliwości co do naszego życia seksualnego. Sama bardzo lubi, jak sprawiam jej przyjemność różnymi metodami, natomiast sama nie sprawia przyjemności mnie. Zapytałem o przyjemność tylko 4 razy przez ostatni rok (nie chcę przesuwać granic, które ustawia). Za każdym razem dostawałem odpowiedź, że się wstydzi (warto dodać, że ma lęk społeczny), trochę brzydzi i że może kiedyś. Sama natomiast potrafi błagać o przyjemności, a ja za każdym razem ulegam. Podczas pieszczot leży w bezruchu i nie wykazuje żadnej inicjatywy. Czuję się przez nią wykorzystywany i wyczerpany całą sytuacją. Wiem, że nie mogę ją do niczego zmusić, dodatkowo jestem jej pierwszym partnerem seksualnym. Czuję się nieatrakcyjny i po prostu wykorzystany (nie mówię jej tego z powodu jej słabej psychiki i zwyczajnie nie chcę robić jej przykrości). Wiem, że to najprawdopodobniej moja wina, ale nie wiem, co robię źle, stąd moje pytanie: Jak mogę rozwiązać ten konflikt? Przepraszam za taką ścianę tekstu i z góry dziękuję za odpowiedź. Szymon
Nagle zerwany kontakt z przyjaciółką - co robić, jak reagować?

Cześć, piszę tutaj, bo czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem, co dalej robić. Chciałabym poprosić Was o spojrzenie z boku i jakąś radę. Nasza najlepsza przyjaciółka, z którą znamy się i przyjaźnimy od 15 lat, z dnia na dzień całkowicie zerwała kontakt. Jeszcze niedawno rozmawiałyśmy normalnie, a potem nagle cisza. Nie odpisuje na wiadomości, nie odbiera telefonu, nawet nie odczytuje tego, co piszę. Jednocześnie widzę, że jest aktywna w mediach społecznościowych, więc wiem, że żyje i korzysta z telefonu. Zaniepokojona próbowałam skontaktować się z jej rodziną. a teraz nikt mi nie odpowiada. Mam im za złe, bo mogliby chociaż dać znać, że przyjaciółka potrzebuje czasu albo że mamy już się nie odzywać. Mam wrażenie (choć nie mam na to dowodów), że mogła poprosić rodzinę, żeby nie odpisywali na moje wiadomości. To wszystko bardzo mnie martwi i boli. Nie wiem, co mam myśleć. Z jednej strony boję się, że wydarzyło się coś złego w jej życiu i że cierpi, a ja nie mam jak jej pomóc. Z drugiej strony w głowie pojawiają się myśli, że może ktoś złamał jej serce, może przeżywa coś, o czym nie potrafi lub nie chce mówić. A czasem nachodzi mnie jeszcze gorsza myśl, że może stwierdziła, iż nie jesteśmy już dla niej ważne, że coś jej we mnie nie pasowało i po prostu postanowiła się odciąć, bez słowa wyjaśnienia. Najbardziej boli mnie ta niewiedza. Przyjaźniłyśmy się tyle lat, przeszłyśmy razem naprawdę dużo i trudno mi pogodzić się z tym, że ktoś, kto był tak blisko, może nagle zniknąć bez żadnego wyjaśnienia. Czuję bezsilność, smutek, złość, a jednocześnie ogromną troskę o nią. Nie wiem, czy powinnam dalej próbować się kontaktować, czy dać jej całkowitą przestrzeń. Nie wiem też, jak poradzić sobie z lękiem, że być może dzieje się coś poważnego, a ja stoję z boku i nic nie mogę zrobić.

Nieprzerwane myśli od zakończenia znajomości z mężczyzną. Nie chcę jednak wracać do tej relacji.
Piszę tutaj, bo od pewnego czasu (gdy zakończyłam znajomość z mężczyzną) zmagam się z pewnym problemem. Zaznaczę, że nie byliśmy w związku, ale ta znajomość trwała prawie rok. Zakończyłam znajomość, ponieważ zauważyłam, że on jest typem narcyza i nie był w moim typie. Od czasu zakończenia znajomości ciągle o nim myślę, czasem nawet fantazjuje na jego temat i jego pracy, co czasem nawet przeszkadza mi w życiu codziennym. Na początku znajomości miałam wrażenie, że on jest pierwszym, do którego coś poczułam naprawdę, jednak później zapewniał mi tylko mi huśtawkę emocjonalną, zaczął olewać- zakończyłam znajomość. Niedługo miną 3 lata, gdy nie mamy kontaktu, a ja ciągle mam go w myślach "24 na dobę" mimo że między nami nic nie było. Czy jest możliwe, że ja coś poczułam do niego? Jak sobie z tym poradzić? Boje się, że gdy poznam nowego faceta i tak będę myśleć tylko o nim i nigdy nie zapomnę. Dodam, że zakończenie znajomości nie odbyło się w zgodzie- ani chwili nie tęskniłam za nim i nie chciałam odnawiać znajomości.
Problem z wyrażaniem uczuć i komunikacją w związku - jak sobie poradzić?

Dzień dobry. Mam problem z rozmową z bliskimi na poważne tematy. Nie umiem prosić o pomoc, wyrażać swoje uczucia, często nie potrafię powiedzieć, dlaczego zrobiłem coś tak, a nie inaczej, zamazuje w pamięci argumenty i przykłady dotyczące tego, co mnie nurtuje, co mi przeszkadza, a boję się poruszyć i nazwać coś na bieżąco. 

Często nie poruszam pewnych kwestii, ponieważ boję się, że będą odebrane jako bezsensowne, że nie przyniosą efektu, że doprowadzą do konfliktu. Nie widzę sensu w podejmowaniu działań i poddawaniu pomysłów, bo, częściowo z doświadczenia, wiem, że zostaną odrzucone. 

Cały ten problem w mojej głowie przekłada się na moje relacje z bliskimi i na rażące obniżenie jakości mojego małżeństwa, które jeszcze przed zawarciem sakramentu nie było rewelacyjne. 

Nie wiem co z tym zrobić, nie umiem sobie z tym poradzić. Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelkie konstruktywne podpowiedzi

Były mąż mnie szantażuje i dręczy, a rodzina chce go widywać na imprezach rodzinnych.
Dzień dobry, rozstałam się z mężem. Ten związek to byka tragedia, po rozstaniu On zachowywał sie jak psychopata i robi to dalej.. dręczy mnie i szantażuje, a moja rodzina zaprasza go na urodziny i w tym momencie na komunie jednego ze swoich dzieci, gdyż jest chrzestnym. Zaprosili Go z partnerką i mnie z mężem i dzieckiem. Tylko, że ten konflikt wciąż trwa i oni, o tym wiedzą, my nie chcemy awantur w takim dniu. Wszyscy maja do nas pretensje, że to nasza wina i to my powinniśmy być, a nie zachowywać sie, w ten sposób. Jestem psychicznie wykończona wiadomościami i szantażami, a moja rodzina ma to gdzieś i jeszcze dokłada mi stresu. Zaczynam wierzyć, że to ze mną jest coś nie tak. Nie wiem już kto w tej sytuacji ma rację. Spotkało mnie bardzo wiele krzywdy od tego człowieka, ale nie mówiłam o tym rodzinie. Chciałam tylko zakończyć tamten związek, ale wiedzieli o policji i szantażach.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.