Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak postawić granice, gdy bliscy i współpracownicy naciskają na zrobienie prawa jazdy?

Jak radzić sobie z ciągłym naciskaniem na zrobienie prawa jazdy? Mam 29 lat i nie mam prawa jazdy. Do pracy codziennie idę około 5 km pieszo (sumując drogę w obie strony) i jeszcze jadę kilkanaście minut busem, więc wiem, że samochód mógłby mi ułatwić życie. Problem w tym, że ludzie ciągle mnie o to męczą. W pracy prawie przy każdej rozmowie słyszę, czy już zapisałam się na kurs i że „każdy może się nauczyć” albo że to „takie proste jak rower”. Rodzina za moimi plecami niekiedy plotkuje na ten temat. Bardzo mnie to irytuje, bo to ja mam wydać kilka tysięcy na kurs, dodatkowe jazdy i egzaminy. Mam też od dziecka problemy z koordynacją ruchową. Byłam skrajnie słaba na WF-ie, źle radzę sobie z tańcem (kiedyś zepsułam całej klasie układ taneczny, mimo iz był mega prosty a ja uczyłam sie dodatkowo kilkanascie godzin w domu; nie umiałam także w ogole tanczyc poloneza na studniowce), zapamiętywaniem ruchów i robieniem kilku rzeczy naraz. Nie wiem, jak poradziłabym sobie za kierownicą, bo na razie uczę się tylko teorii w aplikacji. Szczerze mówiąc, zupełnie nie widze tego. W internecie widzę artykuły, że instruktorzy zachęcają słowami "każdy się może nauczyć" - tylko oni mają w tym interes finansowy, bo im wiecej osob zapisze sie na kurs, tym wiecej pieniedzy beda mieli). Piszą wręcz, że "to właśnie osoby, ktore uważają, ze sobie nie dadzą rady, są najlepszymi kandydatami na kierowcow, bo oznacza to respekt i ostrożność na drodze" - dla mnie taki tekst jest wręcz absurdalny. Czy naprawde to jest tak proste? Nie chcę słyszeć kolejnych zapewnień, że na pewno dam radę. Chciałabym wiedzieć, jak reagować na takie komentarze i postawić granicę, żeby nie musieć za każdym razem tłumaczyć się z tej decyzji.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Przede wszystkim warto pamiętać, że Pani obawy wynikające z trudności z koordynacją są uzasadnione, a presja otoczenia wynika z narzucania powszechnych schematów. Ma Pani prawo decydować o własnym życiu, wydawać własne pieniądze i chronić swój komfort psychiczny bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek. Najskuteczniejszą metodą jest asertywne postawienie granicy i ucięcie dyskusji, dając otoczeniu do zrozumienia, że Pani decyzje nie są przedmiotem do dyskusji.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Rek

Agnieszka Rek

Dzień dobry,

 

Warto spojrzeć na tę sytuację z dwóch stron. Z jednej perspektywy prawo jazdy obiektywnie bywa w życiu szalenie przydatne – ułatwia codzienną logistykę, pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu i daje dużą niezależność. Bardzo możliwe, że ciągłe uwagi ze strony znajomych z pracy czy rodziny wynikają po części z ich szczerej, choć nieumiejętnie wyrażanej dobrej woli, bo patrzą na to przez pryzmat własnej wygody. Jednakże to, co dla jednych jest prostym narzędziem, dla kogoś innego może wiązać się ze zbyt wysokimi kosztami psychicznymi, stresem i stresem zadaniowym, którego otoczenie po prostu nie widzi. Każdy z nas ma zupełnie inny profil psychomotoryczny, inną podzielność uwagi i inną odporność na przeciążenie za kółkiem. Zna Pani swoje możliwości, przeliczyła koszty i ma Pani pełne prawo uznać, że bilans zysków i strat przemawia za pozostaniem przy komunikacji i spacerach.

Najbardziej wyczerpujące w tym wszystkim jest to, że otoczenie traktuje Pani ostrożność jak wyzwanie do przegadania. Kiedy zaczyna Pani wyjaśniać swoje obawy dotyczące koordynacji, WF-u czy pamięci ruchowej, rozmówcy odruchowo wchodzą w rolę motywatorów z hasłami, że „przecież każdy da radę”. W stawianiu granic kluczowa jest zasada: im mniej się Pani tłumaczy, tym mniej daje Pani paliwa do dyskusji. Tłumaczenie się jest przez innych mylnie odbierane jako niepewność i prośba o dodanie odwagi, dlatego zamiast szukać usprawiedliwień, najlepiej postawić twardą kropkę: „Wiem, że mówicie to z życzliwości, bo auto ułatwia życie, ale to moja przemyślana decyzja i temat jest dla mnie zamknięty”. Dojrzałość to również umiejętność powiedzenia „nie” rozwiązaniom, które obiektywnie bywają wygodne, ale nam osobiście nie służą.

 

Nie musi Pani nikomu udowadniać słuszności swoich wyborów – to Pani codzienność i to Pani ma się w niej czuć dobrze :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

mgr Agnieszka Rek

Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska

Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska

Dzień dobry. 

Nie musi się Pani nikomu tłumaczyć z tego, czy i kiedy zrobi Pani prawo jazdy. To Pani decyzja, pieniądze i odpowiedzialność.

W takich sytuacjach pomaga krótka odpowiedź bez wchodzenia w dyskusję, np.:

„Wiem, że macie na ten temat swoje zdanie. Jeśli zdecyduję się na kurs, zrobię to wtedy, kiedy sama będę gotowa. Nie chcę już tego omawiać.”
 

Jeśli ktoś wraca do tematu, proszę nie dokładać kolejnych argumentów. Można spokojnie powtórzyć:

„Już o tym rozmawialiśmy. Moja odpowiedź się nie zmieniła.”
 

Albo jeszcze krócej:

„To moja decyzja. Nie chcę jej dalej uzasadniać.”
 

W asertywności bardzo pomaga jedna zasada: im więcej się tłumaczymy, tym więcej druga osoba dostaje punktów do podważania. Granica nie wymaga zgody innych. Wymaga konsekwencji.
 

Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska
psycholożka, psychoterapeutka w szkoleniu integracyjnym, interwentka kryzysowa

Marta Górecka

Marta Górecka

Dzień dobry,
to zrozumiałe, że pojawia się u Pani irytacja bo ktoś uważa, że ma monopol na dobre rady, ale to tak nie działa. Może Pani po prostu powiedzieć, że nie chce Pani mieć prawa jazdy i to jest Pani wybór i nie chce Pani już rozmawiać na ten temat, jak kilka razy Pani tak powie to powinno pomóc:) Jak uzna Pani, że chce Pani dla siebie samej zapisać się na kurs to może to Pani zrobić żeby siebie sprawdzić czy to jest dla Pani, początki bywają trudne i warto o tym pamiętać. Nie mamy talentu do wszystkiego i to jest bardzo ludzkie, dużo osób nie ma prawa jazdy i dobrze im się żyje:) Proszę żyć w zgodzie ze sobą a nie pod dyktando innych. Pozdrawiam serdecznie, Marta Górecka
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że najbardziej męczące może być nie samo pytanie o prawo jazdy, ale poczucie, że inni próbują Panią przekonać, że powinna chcieć czegoś, czego na ten moment Pani nie chce.

Nie musi Pani rozstrzygać, czy „na pewno dałaby sobie radę”. Można po prostu powiedzieć: „Na ten moment nie chcę robić prawa jazdy i nie potrzebuję, żeby ktoś mnie do tego przekonywał.” To wystarczy.

Ostrożność nie musi oznaczać ani lęku, ani braku ambicji. i być może kiedyś sama Pani uzna, że chce spróbować ale wtedy będzie to Pani decyzja, a nie efekt wielokrotnego naciskania. Wszystkiego dobrego. 

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Nie musisz ani robić prawa jazdy, ani przekonywać innych, że masz „wystarczająco dobry” powód, żeby go nie robić. To, że samochód mógłby ułatwić Ci życie, nie oznacza automatycznie, że musisz ponieść koszt kursu i nauczyć się prowadzić.

I masz rację w jednej kwestii: „każdy może się nauczyć” nie jest szczególnie pomocnym argumentem. Ludzie mają różne predyspozycje, a nauka prowadzenia samochodu dla jednej osoby może być łatwa, a dla innej wymagać znacznie więcej czasu i wysiłku. Nie da się też zagwarantować, że Ty na pewno będziesz dobrze czuła się za kierownicą.

Natomiast nie musisz już rozstrzygać, czy „nadajesz się na kierowcę”. Możesz po prostu uznać: „Na ten moment nie chcę robić prawa jazdy”. To wystarczająca decyzja.

Na powtarzające się komentarze dobrze działa właśnie niedawanie kolejnych argumentów, bo wtedy druga osoba dostaje materiał do dalszej dyskusji. Możesz odpowiadać krótko:

„Wiem, że uważasz, że powinnam zrobić prawo jazdy. Ja na razie nie chcę i nie zamierzam tego więcej omawiać.”

Albo jeszcze prościej:

„To moja decyzja i nie potrzebuję do niej przekonywać innych.”

Jeśli ktoś po raz kolejny pyta „ale dlaczego?”, możesz spokojnie powtórzyć dokładnie to samo. Granica nie musi być coraz lepiej uzasadniona tylko dlatego, że ktoś jej nie respektuje.

A jeśli kiedyś sama dojdziesz do wniosku, że prawo jazdy rzeczywiście byłoby Ci potrzebne – wtedy możesz spróbować. Nie musisz jednak robić tego tylko po to, żeby rodzina czy współpracownicy przestali komentować.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Ma Pani prawo nie chcieć robić prawa jazdy i nie musi Pani nikomu tej decyzji uzasadniać. To, że samochód mógłby ułatwić codzienne funkcjonowanie, nie oznacza, że musi Pani zdecydować się na kurs właśnie teraz.

Warto też potraktować opisane trudności z koordynacją poważnie, zamiast odpowiadać „każdy może się nauczyć”. Jeśli kiedyś będzie Pani chciała spróbować, można najpierw umówić pojedynczą jazdę z instruktorem i spokojnie sprawdzić swoje możliwości.

Na powtarzające się komentarze może Pani odpowiadać krótko: „Wiem, że macie dobre intencje, ale to moja decyzja. Proszę, żebyśmy już do tego nie wracali”. Stawianie granicy nie wymaga dalszego tłumaczenia się.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Czuje sie zagubiona: brak pracy, brak hobby i stres o zwiazek oraz wspolna przyszlosc
Czuje się zagubiona, mam wrażenie że stoję w miejscu Mam 20 lat nie mam pracy ani nie potrafię znaleźć żadnej zajawki Raczej jestem w dalszym ciągu skupiona na związku a kontaktu z chłopakiem mam teraz mniej pomimo że się do mnie przeprowadził a byslimy w związku na odległość to prawdziwe życie przygniotło mnie bardziej niz związek na odległość Niestety wydaje mi się też że taki typ związku przyzwyczaił nas a może tylko mnie do mocnych emocji czy po prostu czekania jednak ciągle byslimy w kółko czekania na spotkanie następnie cały czas spędzaliśmy z sobą wracaliśmy od siebie i na nowo a ostatnio już byliśmy 2msc cały czas u mnie po czym chłopak znalazł pracę po 12h zmiana, mimo że już minęło półtora miesiąca jak pracuje ja dalej jskos nie potrafię się ogarnąć, nie potrafię mieć swojego życia hobby czy coś w tym stylu a do tego dochodzi ciągły stres jak będzie wyglądać nasze życie gdy obaj będziemy mieli pracę i studia
Czy to normalne, ze nie lubie ludzi i meczy mnie kontakt z innymi? Unikanie znajomych i relacji
Witam. Mam do państwa pytanie, ewentualnie liczę na jakieś rady, nie wiem czy da się zmienić coś w tej sprawie. Czy to możliwe, że ja po prostu nie lubię ludzi? Całe życie myślałem, że po prostu się boję i dlatego nie lubię nawiązywać nowych znajomości i po części tak było. Teraz stwierdzam, że może po prostu nie lubię towarzystwa innych osób, owszem lubię raz na jakiś czas z kimś pogadać, spotkać się, ale po prostu męczy mnie to na dłuższą metę. Podam pare przykładów moich dziwnych zachowań: -Nie chciałem jeździć z moim kolegą autobusem i w głębi duszy cieszyłem się kiedy mieliśmy inne godziny zajęć, bo nie musiałem się z nim widywać i rozmawiać -Często jak ktoś znajomy mnie woła udaję, że tego nie słyszę (zawsze mam ze sobą słuchawki) -Kiedy jadę z kimś znajomym autobusem czy innym środkiem transportu, po prostu udaję, że go nie widzę i w głębi duszy modlę się, że on naprawdę mnie nie widział, bo nie chcę z nim rozmawiać -W szkole ktoś coś do mnie mówi, a ja odpowiadam na odwal się, tłumaczę się przemęczeniem I mógłbym tak wymieniać bez końca. Oczywiście nie okazuję nikomu w prost jakiejś pogardy, ale po prostu cieszy mnie to jak nie muszę się z nikim jakoś widywać i rozmawiać na nie wiadomo jak obszerne tematy. Czy da się coś zrobić w tym temacie czy po prostu ja już taki jestem?
Partner zabrania koleżance kontaktu ze mną – czy to toksyczne zachowanie w związku?
Mam takie pytanie, ostatnio kolejny raz pokłóciłem się z koleżanką i niedawno jak napisałem tak o po prostu to była zdziwiona (dobra rozumiem z tym akurat) ale czy normalne jest to, że napisała że kontaktu odnowić NIE MOZE bo chce dla dobra swojego związku? To zabrzmiało jakby chciała tylko jej chłopak jej zabraniał bo rzekomo źle to wpływa na ich związek. Gdzie zawsze byłem po stronie ich związku i raczej starałem się pomóc nie oceniąjąc żadnej ze stron. Mam wrażenie ze to trochę toksyczne i mówię to z własnego doświadczenia bo kiedyś moja była dziewczyna mi zabraniała to trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi i pozdrawiam 🤍
Konflikt rodzinny po śmierci teścia – jak sobie radzić z napięciami i oszczerstwami?
Witam. Pytam tutaj,bo już sobie sama z tym nie radzę 😥 młodsza siostra męża. Od początku mój teść zmarł 5lat temu i od tego się zaczęło.... Siostra męża kazała cały pogrzeb wziąć na niego,bo nie chciała na mamę,ani siebie z powodu pozyczki. Mąż wszytko zrobił tak jak należy,bo z teściem żyliśmy z zgodzie zawsze dzwonił odwiedzaliśmy go pytał o wnuczki o nas. Wiedzieliśmy z mężem,że teść zaciągnął duża pożyczę z banku dla siostry męża,ale się nie wtrącaliśmy ...obiecywała tacie że ona będzie płaci i tp. Później wyzywała teścia sam się nam skarżył,że nie płaci ...ale teść zmarł a ja musiałam zrzec swoje córki za długi siostra nie chciała udostępnić umowy pożyczki bo ona potrzebowała dla swoich dzieci. Wtedy zaczęły się problemy z nią.. postawiłam sprawę jasno,że ma czasem do dnia tego na przesłanie,bo niechce żeby moje dzieci były obciążone długiem. Mąż był zły trochę na mnie bo twierdzi,że jest "między młotem a kowadłem" udało się zrzec córki,później był problem bo chciała zrobić pomnik dla teścia ciągle dzwoniła do męża jak był w pracy rozmawiali ale on to ukrywał później zadzwoniła do mnie i mówi że gadała z bratem i ma przyjechać rano bo pomnik trzeba kupić. Już wybrała z teściową ale on musi zapłacić z czego faktycznie wzięłam pożyczę na protezy dla naszej niepełnosprawnej córki więc powiedziałam mężowi,żeby wszyscy się zebrali i każdy mógł np. przez 6mies zbierać jak uzbieramy to zrobimy. I zaczęło się wyzywanie mnie obrażanie ciągle siostra męża miesza. Nastawiła całą rodzinę przeciwko mnie nawet smsy Bart męża pisał że jestem szmata i tp. Bardzo to bolało bo nigdy złego słowa nie powiedziałam na nich. Teraz nawet męża mama ma do niego pretensje chodź dzwoni do niej często,ale z racji że w domu jest alkohol ja tam z córkami nie jedzie po za tym nigdy nas nie zapraszają a nasze córki traktują taka samo jak mnie...nigdy teściowa nawet o nas nie pyta słucha tylko swojej młodszej córki bo jej dzieci pilnuj. Widzę,że męża to gryzie,ale mnie bardziej bo widzę że częściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma np. przez telefon... Ciężka sytuacja bo męża mama pije z nią miesza brat alkoholik z konkubiną nie jeździmy tam od kiedy teścia nie ma bo są awantury alkohol. Już nie radzę sobie z tym...odbija mnie to bo ciągle coś wymyśla.. myślę nawet nad rozwodem chodź kocham męża ale widzę że on też się męczy. Ja nie mam z nimi kontaktu,ale mąż ma widziałam że w smsie obrażają mnie,a mąż nie reaguje na to boli mnie to bardzo bo jak widzę że piszą "szmata" "cipa" a po jakimś czasie zamów rozmawiają ze sobą widzę to oo mężu,bo wtedy przychodzi z pracy taki wkurzony na mnie. Chodź nic nie zrobiłam Myślałam nad wizyta u psychologa ale ze względu na córkę nie mam możliwości. Bardzo proszę o jakąś poradę 😔
Czuję, że społeczeństwo nie szanuje osób uprzejmych, grzecznych-trzeba być chamem, żeby otrzymać respekt.
Witam. Mam pytanie, dlaczego jak człowiek jest miły, uprzejmy, grzeczny, uczciwy, to ludzie próbują człowieka wykorzystać i nie szanują, pomiatają. Czy w tych czasach trzeba być chamem i prostakiem, żeby mieć szacunek i respekt u ludzi ?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.