
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca, związki i relacje
- Jak postawić...
Jak postawić granice, gdy bliscy i współpracownicy naciskają na zrobienie prawa jazdy?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Przede wszystkim warto pamiętać, że Pani obawy wynikające z trudności z koordynacją są uzasadnione, a presja otoczenia wynika z narzucania powszechnych schematów. Ma Pani prawo decydować o własnym życiu, wydawać własne pieniądze i chronić swój komfort psychiczny bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek. Najskuteczniejszą metodą jest asertywne postawienie granicy i ucięcie dyskusji, dając otoczeniu do zrozumienia, że Pani decyzje nie są przedmiotem do dyskusji.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Rek
Dzień dobry,
Warto spojrzeć na tę sytuację z dwóch stron. Z jednej perspektywy prawo jazdy obiektywnie bywa w życiu szalenie przydatne – ułatwia codzienną logistykę, pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu i daje dużą niezależność. Bardzo możliwe, że ciągłe uwagi ze strony znajomych z pracy czy rodziny wynikają po części z ich szczerej, choć nieumiejętnie wyrażanej dobrej woli, bo patrzą na to przez pryzmat własnej wygody. Jednakże to, co dla jednych jest prostym narzędziem, dla kogoś innego może wiązać się ze zbyt wysokimi kosztami psychicznymi, stresem i stresem zadaniowym, którego otoczenie po prostu nie widzi. Każdy z nas ma zupełnie inny profil psychomotoryczny, inną podzielność uwagi i inną odporność na przeciążenie za kółkiem. Zna Pani swoje możliwości, przeliczyła koszty i ma Pani pełne prawo uznać, że bilans zysków i strat przemawia za pozostaniem przy komunikacji i spacerach.
Najbardziej wyczerpujące w tym wszystkim jest to, że otoczenie traktuje Pani ostrożność jak wyzwanie do przegadania. Kiedy zaczyna Pani wyjaśniać swoje obawy dotyczące koordynacji, WF-u czy pamięci ruchowej, rozmówcy odruchowo wchodzą w rolę motywatorów z hasłami, że „przecież każdy da radę”. W stawianiu granic kluczowa jest zasada: im mniej się Pani tłumaczy, tym mniej daje Pani paliwa do dyskusji. Tłumaczenie się jest przez innych mylnie odbierane jako niepewność i prośba o dodanie odwagi, dlatego zamiast szukać usprawiedliwień, najlepiej postawić twardą kropkę: „Wiem, że mówicie to z życzliwości, bo auto ułatwia życie, ale to moja przemyślana decyzja i temat jest dla mnie zamknięty”. Dojrzałość to również umiejętność powiedzenia „nie” rozwiązaniom, które obiektywnie bywają wygodne, ale nam osobiście nie służą.
Nie musi Pani nikomu udowadniać słuszności swoich wyborów – to Pani codzienność i to Pani ma się w niej czuć dobrze :)
Pozdrawiam serdecznie,
mgr Agnieszka Rek
Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska
Dzień dobry.
Nie musi się Pani nikomu tłumaczyć z tego, czy i kiedy zrobi Pani prawo jazdy. To Pani decyzja, pieniądze i odpowiedzialność.
W takich sytuacjach pomaga krótka odpowiedź bez wchodzenia w dyskusję, np.:
„Wiem, że macie na ten temat swoje zdanie. Jeśli zdecyduję się na kurs, zrobię to wtedy, kiedy sama będę gotowa. Nie chcę już tego omawiać.”
Jeśli ktoś wraca do tematu, proszę nie dokładać kolejnych argumentów. Można spokojnie powtórzyć:
„Już o tym rozmawialiśmy. Moja odpowiedź się nie zmieniła.”
Albo jeszcze krócej:
„To moja decyzja. Nie chcę jej dalej uzasadniać.”
W asertywności bardzo pomaga jedna zasada: im więcej się tłumaczymy, tym więcej druga osoba dostaje punktów do podważania. Granica nie wymaga zgody innych. Wymaga konsekwencji.
Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska
psycholożka, psychoterapeutka w szkoleniu integracyjnym, interwentka kryzysowa
Marta Górecka
to zrozumiałe, że pojawia się u Pani irytacja bo ktoś uważa, że ma monopol na dobre rady, ale to tak nie działa. Może Pani po prostu powiedzieć, że nie chce Pani mieć prawa jazdy i to jest Pani wybór i nie chce Pani już rozmawiać na ten temat, jak kilka razy Pani tak powie to powinno pomóc:) Jak uzna Pani, że chce Pani dla siebie samej zapisać się na kurs to może to Pani zrobić żeby siebie sprawdzić czy to jest dla Pani, początki bywają trudne i warto o tym pamiętać. Nie mamy talentu do wszystkiego i to jest bardzo ludzkie, dużo osób nie ma prawa jazdy i dobrze im się żyje:) Proszę żyć w zgodzie ze sobą a nie pod dyktando innych. Pozdrawiam serdecznie, Marta Górecka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Rozumiem, że najbardziej męczące może być nie samo pytanie o prawo jazdy, ale poczucie, że inni próbują Panią przekonać, że powinna chcieć czegoś, czego na ten moment Pani nie chce.
Nie musi Pani rozstrzygać, czy „na pewno dałaby sobie radę”. Można po prostu powiedzieć: „Na ten moment nie chcę robić prawa jazdy i nie potrzebuję, żeby ktoś mnie do tego przekonywał.” To wystarczy.
Ostrożność nie musi oznaczać ani lęku, ani braku ambicji. i być może kiedyś sama Pani uzna, że chce spróbować ale wtedy będzie to Pani decyzja, a nie efekt wielokrotnego naciskania. Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jagoda Jek
Nie musisz ani robić prawa jazdy, ani przekonywać innych, że masz „wystarczająco dobry” powód, żeby go nie robić. To, że samochód mógłby ułatwić Ci życie, nie oznacza automatycznie, że musisz ponieść koszt kursu i nauczyć się prowadzić.
I masz rację w jednej kwestii: „każdy może się nauczyć” nie jest szczególnie pomocnym argumentem. Ludzie mają różne predyspozycje, a nauka prowadzenia samochodu dla jednej osoby może być łatwa, a dla innej wymagać znacznie więcej czasu i wysiłku. Nie da się też zagwarantować, że Ty na pewno będziesz dobrze czuła się za kierownicą.
Natomiast nie musisz już rozstrzygać, czy „nadajesz się na kierowcę”. Możesz po prostu uznać: „Na ten moment nie chcę robić prawa jazdy”. To wystarczająca decyzja.
Na powtarzające się komentarze dobrze działa właśnie niedawanie kolejnych argumentów, bo wtedy druga osoba dostaje materiał do dalszej dyskusji. Możesz odpowiadać krótko:
„Wiem, że uważasz, że powinnam zrobić prawo jazdy. Ja na razie nie chcę i nie zamierzam tego więcej omawiać.”
Albo jeszcze prościej:
„To moja decyzja i nie potrzebuję do niej przekonywać innych.”
Jeśli ktoś po raz kolejny pyta „ale dlaczego?”, możesz spokojnie powtórzyć dokładnie to samo. Granica nie musi być coraz lepiej uzasadniona tylko dlatego, że ktoś jej nie respektuje.
A jeśli kiedyś sama dojdziesz do wniosku, że prawo jazdy rzeczywiście byłoby Ci potrzebne – wtedy możesz spróbować. Nie musisz jednak robić tego tylko po to, żeby rodzina czy współpracownicy przestali komentować.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Ma Pani prawo nie chcieć robić prawa jazdy i nie musi Pani nikomu tej decyzji uzasadniać. To, że samochód mógłby ułatwić codzienne funkcjonowanie, nie oznacza, że musi Pani zdecydować się na kurs właśnie teraz.
Warto też potraktować opisane trudności z koordynacją poważnie, zamiast odpowiadać „każdy może się nauczyć”. Jeśli kiedyś będzie Pani chciała spróbować, można najpierw umówić pojedynczą jazdę z instruktorem i spokojnie sprawdzić swoje możliwości.
Na powtarzające się komentarze może Pani odpowiadać krótko: „Wiem, że macie dobre intencje, ale to moja decyzja. Proszę, żebyśmy już do tego nie wracali”. Stawianie granicy nie wymaga dalszego tłumaczenia się.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska


