Nie musisz ani robić prawa jazdy, ani przekonywać innych, że masz „wystarczająco dobry” powód, żeby go nie robić. To, że samochód mógłby ułatwić Ci życie, nie oznacza automatycznie, że musisz ponieść koszt kursu i nauczyć się prowadzić.
I masz rację w jednej kwestii: „każdy może się nauczyć” nie jest szczególnie pomocnym argumentem. Ludzie mają różne predyspozycje, a nauka prowadzenia samochodu dla jednej osoby może być łatwa, a dla innej wymagać znacznie więcej czasu i wysiłku. Nie da się też zagwarantować, że Ty na pewno będziesz dobrze czuła się za kierownicą.
Natomiast nie musisz już rozstrzygać, czy „nadajesz się na kierowcę”. Możesz po prostu uznać: „Na ten moment nie chcę robić prawa jazdy”. To wystarczająca decyzja.
Na powtarzające się komentarze dobrze działa właśnie niedawanie kolejnych argumentów, bo wtedy druga osoba dostaje materiał do dalszej dyskusji. Możesz odpowiadać krótko:
„Wiem, że uważasz, że powinnam zrobić prawo jazdy. Ja na razie nie chcę i nie zamierzam tego więcej omawiać.”
Albo jeszcze prościej:
„To moja decyzja i nie potrzebuję do niej przekonywać innych.”
Jeśli ktoś po raz kolejny pyta „ale dlaczego?”, możesz spokojnie powtórzyć dokładnie to samo. Granica nie musi być coraz lepiej uzasadniona tylko dlatego, że ktoś jej nie respektuje.
A jeśli kiedyś sama dojdziesz do wniosku, że prawo jazdy rzeczywiście byłoby Ci potrzebne – wtedy możesz spróbować. Nie musisz jednak robić tego tylko po to, żeby rodzina czy współpracownicy przestali komentować.
~ Jagoda Jek, psycholożka