
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia
- Jak przestać brać...
Jak przestać brać Solpadeine z przyzwyczajenia i walczyć z lekomanią?
Stef
Bożena Nagórska
Szanowny Panie,
to bardzo ważne, że nazywa Pan problem po imieniu, ponieważ przyznanie się przed samym sobą do uzależnienia to najtrudniejszy, pierwszy krok. Solpadeine zawiera substancję z grupy opioidów, która wpływa na układ nagrody w mózgu, dlatego zastąpienie jej czymś innym na własną rękę bywa bardzo trudne i ryzykowne dla zdrowia. Proszę pamiętać, że nie musi Pan przechodzić przez to sam. Walka siłą woli często nie wystarcza przy fizycznym uzależnieniu. Najbezpieczniejszą drogą jest teraz szczera konsultacja z lekarzem psychiatrą lub specjalistą terapii uzależnień, którzy pomogą Panu przejść przez proces odstawiania leku w sposób bezpieczny i profesjonalny.
To nie jest kwestia słabości charakteru, lecz mechanizmów biologicznych, dlatego wsparcie terapeutyczne i medyczne jest tu kluczowe, aby odzyskać wolność i spokój.
Powodzenia
Psycholog Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za pytanie.
Można z tego wyjść. to częstszy problem, niż się wydaje, i jest odwracalny.
Solpadeine zawiera kodeinę, więc organizm przyzwyczaja się zarówno fizycznie, jak i psychicznie dlatego samo „odstawienie siłą woli” bywa trudne.
Co pomaga:
• skonsultowanie planu stopniowego zmniejszania dawki z lekarzem, to najbezpieczniejsze,
• nazwanie sytuacji, w których sięga się po lek (nuda, napięcie, zmęczenie) i wprowadzenie zamienników: woda, krótki spacer, oddech 4–6, telefon do kogoś,
• przygotowanie się na kilka dni gorszego samopoczucia, to objaw odstawienny, nie „słabość”,
• rozważenie krótkoterminowego wsparcia psychologicznego lub terapię uzależnień, to bardzo zwiększa skuteczność.
Najważniejsze: to nie kwestia charakteru, tylko mechanizmu neurobiologicznego a mechanizmy da się leczyć.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
To, że zauważył Pan moment, w którym Solpadeine przestało służyć uśmierzaniu bólu, a stało się przymusem, jest najważniejszym krokiem do zmiany. Lek ten zawiera kodeinę, która silnie oddziałuje na układ nagrody w mózgu.
Warto wiedzieć, że w walce z lekomanią nie chodzi o znalezienie „zamiennika” w postaci innej tabletki, lecz o zrozumienie, jaką funkcję ten lek pełni w Pana życiu. Czy pomaga uciec przed stresem, czy tłumi trudne emocje?
Ze względu na ryzyko wystąpienia objawów odstawiennych (niepokój, dreszcze, ból), najbezpieczniejszą drogą jest skontaktowanie się z lekarzem w celu ustalenia kroków prowadzących do odstawienia substancji. Warto również rozważyć konsultację z terapeutą uzależnień, który może pomóc wypracować nowe sposoby radzenia sobie z napięciem bez chemicznego „wspomagacza”.
Wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Piotr Ziomber
Solpadeine zawiera kodeinę, która może prowadzić do uzależnienia fizycznego i psychicznego, nawet przy regularnym stosowaniu bez bólu. To częsty problem, ale da się z tego wyjść gdyżwiele osób radzi sobie z lekomanią dzięki profesjonalnemu wsparciu.
Prosze skonsultować się pilnie z lekarzem rodzinnym lub specjalistą od uzależnień, by ustalić plan stopniowego zmniejszania dawki gdyż nagłe odstawienie grozi objawami odstawiennymi jak niepokój czy dreszcze.
Warto rozważyć detoksykację pod kontrolą medyczną, często w ośrodku, połączoną z terapią poznawczo-behawioralną, która pomaga zmienić nawyki.
Proszę zidentyfikować wyzwalacze (stres, nuda) i zastąpić lek prostymi działaniami: spacerem, głębokim oddechem (np. 4 sekundy wdech, 6 wydech), wodą z cytryną czy rozmową z bliskim,
wprowadzić aktywność fizyczną, mindfulness lub hobby, by budować nowe mechanizmy radzenia sobie bez farmakologii.
Nie należy się bać terapii, gdyż psycholog lub grupy wsparcia zwiększają szanse na sukces. To nie słabość charakteru, a neurobiologiczny mechanizm, który da się leczyć. Warto rozpocząć od wizyty u lekarza już dziś, gdyż im wcześniej, tym lepiej.
Anna Krokosz
Dzień dobry. Rozumiem Pani obawy i lęk przed odstawieniem - to zupełnie naturalna reakcja organizmu, który przyzwyczaił się do składników zawartych w leku. Solpadeine zawiera kodeinę, która bardzo szybko prowadzi do uzależnienia fizycznego oraz psychicznego, nawet jeśli na początku wydawało się, że to tylko "przyzwyczajenie".
Walka z lekomanią jest trudna, ale w pełni możliwa do wygrania. Największym błędem jest próba odstawienia leku "na własną rękę", co przy kodeinie wywołuje bardzo nieprzyjemne objawy odstawienne i potęguje lęk. Nie szuka się "zamienników" leku, lecz metod, które bezpiecznie pozwolą wyciszyć organizm bez chemicznego wsparcia.
Jako terapeuta uzależnień pomagam osobom, które wpadły w pułapkę leków przeciwbólowych, odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Skuteczna pomoc w tym przypadku polega na stopniowym wygaszaniu mechanizmu uzależnienia i przepracowaniu emocji, które sprawiają, że odczuwa Pani potrzebę sięgania po tabletki.
Nie musi Pani zmagać się z tym strachem w samotności.

Zobacz podobne
Hej wszystkim. Bardzo proszę pomóżcie mi, doradźcie co powinnam zrobić. Mam 30 lat, 2 dzieci, męża. Mieszkamy 2km od mojego domu rodzinnego, rodziców. 10 lat temu zachorowałam na raka. Mój tata nie mógł sie z tym uporać, więc poszedł w najłatwiejszą droge odreagowania, czyli alkohol. Od 2 lat leczy sie na depresję. Chodzi normalnie do pracy, ale w tygodniu zdarza mu sie zaglądnąć do kieliszka zwłaszcza w sobote. Jest czasem wtedy niemiły dla mamy, ale na szczęście sie to rzadko zdarza. Jak atmosfera opadnie, jest już taki jak zwykle. Przeprasza mamę, wiem, że ogromnie ją kocha, ale nałóg też jest bardzo silny. Widzę, że z tym walczy, ale czasem jest różnie. W tym całym poście meritum tego jest to, że ja nie umiem sie odciąć. Co chwile po południu dzwonie do mamy, gdzie tata jest, co robi, czy wrócił już z warsztatu, a jeśli tak to w jakim stanie. Widzę, że ją też to mocno irytuje, bo niby dzwonie o jakąś pierdołę, ale ona wie, że to tylko pretekst. Chciałabym sie odciąć, skupić sie na swojej rodzinie, bo mąż mówi, że wieczorem ciężko ze mną wytrzymać, bo chodzę jak na bombie co sie wydarzy, czy wróci podpity czy nie. Tata naprawdę wiem, że sie chce zmienić, sam z siebie poszedł do psychiatry, nawet ma tabletki na alko, ale chyba słabo działają. Pomóżcie, bo zwariuje. Wieczorami ciągle mnie boli brzuch, ciągle czuje napięcie, lek, obawę. Boję sie.
Witam, mam 22 lata i od zawsze mierzę się z uczuciem bezsensu w życiu, apatią i problemami społecznymi. Chodzę do psychiatry ma NFZ co kilka miesięcy, mam leki antydepresyjne, przeciwlękowe, na adhd (na to też cierpię), od dwóch lat się leczę, ale czuję, że to nie ma sensu. Nic mi nie pomaga. Mam ogromne problemy z ludźmi, niby czuję potrzebę przynależności, ale gdy ktoś się zbliża, to mam ochotę uciec, wyizolować się. Nie czuję, że należe do tego świata. Mam też okropne wahania nastroju. Ostatnio w czerwcu miałam dobry miesiąc, zapisałam się na praktyki studenckie, jako wolontariusz do schroniska, do tatuatorki, zaczęłam zarabiać na rysunkach i chcieć spotykać się z ludźmi (co jest dziwne, bo mam fobie społeczną i jestem silnym odludkiem), potem nastąpił spadek i zaniedbałam zlecenia, wypisałam się ze schroniska i nie wychodziłam z domu. Zawaliłam studia przez prokastrynacje, walczę z uzależnieniem od żyletki, ale niezbyt wychodzi. Jestem tępa i jedyne czego chce to, żeby te stany, w których mam więcej energii i motywacji wróciły. Leki, jakie biorę to Dulsevia 60 mg na depresję, medikinet 30mg na ADHD, estazolam 2mg ostatnio na sen (doświadczałam paraliżów sennych, oraz krzyczałam przez sen, szeptałam o zjawach) i Perazin 100mg też na uspokojenie. Raz w życiu przeżyłam stan, w którym miałam halucynacje ze zjawą. Do teraz boję się wyprowadzić z domu i sama mieszkać. Miałam też pare lat temu paranoje na punkcie duchów, słyszałam trzask mebli i widziałam cienie. Często śnią mi się krwawe rzeczy. Mam dosyć tego, że nic się nie zmienia, że nie mogę nawet nawiązać stabilnej relacji przyjacielskiej, bo od razu mój organizm odmawia radości ze spotykania się z ludźmi. Trochę dryfuję. Nie wiem, od czego to. Tak mam zawsze. Czy jest jakiś lek, jakaś szansa, by chociaż uciszyć te wahania nastroju? :(
Dzień dobry. Moje życie z mężem zamieniło się w koszmar. Mąż okłamuje mnie na każdym kroku- wymyśla historie na poczekaniu. Kłamie w mniej i bardziej ważnych sprawach. Mam wrażenie, że cała jego osoba jest jedną wielką mistyfikacją. Okłamał mnie odnośnie do swojego wykształcenia, odnośnie do przeszłości swojej, podróży, pieniędzy, rodziny, swoich chorób. Te wszystkie kłamstwa wyszły po czasie. Okłamał mnie w sprawie swoich długów, wykorzystał do spłaty tych długów moje oszczędności z czasów panieńskich-okradając mnie z wszystkich oszczędności i twierdząc, że te pieniądze są u niego na koncie i w momencie, kiedy musiałam je podjąć i naciskałam, to kłamał w żywe oczy, że jest awaria banku, nie może wybrać tych pieniędzy i wreszcie po przyciśnięciu do muru przyznał, że ich nie ma. Miałam sytuację podbramkową, musiałam sięgnąć po swoje oszczędności, których nie ma, bo mąż okłamywał mnie 3 lata i od 3 lat tych pieniędzy nie było. W zasadzie nie wiem, co jest prawdą, a co nie. Podkrada mi pieniądze i twierdzi, patrząc mi w oczy, że zgubiłam. Znajduję marihuanę pochowaną po kątach, to jest oburzony, bo to nie jest jego oczywiście. Proszę o pieniądze na rachunki (bo płacę ja) to nigdy nie ma, zawsze wymyśla jaka datę, kiedy je da i nigdy nie daje. Wymyśla terminy i nigdy ich nie dotrzymuje. Najgorsze, że kłamie i przechodzi nad tym, jak wychodzi prawda na jaw, do porządku dziennego, nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Nie powie nawet słowa przepraszam. Ja się zastanawiam, czy to nie jest objaw choroby. Ja jestem już zmęczona jego kłamstwami, sama brzydzę się kłamstwem i nie rozumiem jak można ciągle oszukiwać i kłamać i nie mieć nawet wyrzutów sumienia. Na moich barkach spoczywa wszystko- mąż nie chce robić nic: nawet po sobie nie sprząta, nie płaci rachunków, nie robi zakupów, nie chce zajmować się swoim dzieckiem. I ciągle kłamie. Czy jest dla nas jakaś szansa, czy zostaje tylko odejście i rozwód?
