Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przestać utknąć w pętli powtarzających się schematów i stresu?

Ciągle wpadam w te same schematy. Dzień w dzień się obwiniam, a w skrajnych przypadkach płaczę z tego powodu. Widzę jak się zapętlam bez przerwy i choć bardzo chcę to nie potrafię z tego wyjść, dlatego każdy mój dzień jest taki sam. Czuję to samo, po wstaniu robię to samo, odkładam na później te same czynności. Nawet myślę o tym samym, czuję się jakbym utknęła w pętli czasowej. Zdarzają się dni, kiedy mam coś do zrobienia i muszę wyjść z domu, tylko wtedy dopiero zaczynam trochę czuć że żyję. Można by pomyśleć, że w takiej sytuacji najlepiej było by jakby znalazła sobie jakieś zajęcia poza domem, powód by wyjść - jakbym wyznaczyła sobie cel na następny dzień. Tylko że to działa wyłącznie jak następnego dnia dzieje się coś ważnego i bardzo stresującego. Dopiero jak mój mózg ma zakodowane, że muszę rano wstać, bo ktoś będzie na mnie czekał i zawalę, jeśli się spóźnię. Mam poczucie że się czegoś boję, może nawet boję się żyć i dlatego mimo chęci zmiany, sabotuje wszystko i odkładam na dzień następny. Pisząc że wszystko ciągle odkładam w czasie mam na myśli nawet umycie twarzy po nocy, zdjedzenie czegoś w ciągu dnia, obejrzenie filmu. Każdy dzień marnuję, nawet już nie wiem na co, a pod wieczór jak uświadamiam sobie że nic nie zrobiłam (albo zrobiłam, ale nie satysfakcjonuje mnie to), to zaczynam "nadrabiać" stracony czas i każdego dnia kładę się spać dopiero wpół do 2 nad ranem. Jak sobie pomóc? Jak ruszyć do przodu? Ciągle jestem w stresie, bo ucieka mi mój cenny czas. Obiecuję sobie lepsze jutro, ale zawsze jest tak samo, przez co nie ufam sobie, bo skoro nic się nie zmienia to moje słowo jest nic nie warte. Staram się podchodzić do siebie łagodnie i bez oceniania, ale ciągle jestem sfrustrowana, w pośpiechu, zmęczona i samotna, ale to już od tak dawna że często też czuję się bezsilna - wobec siebie i wszystkiego co się dzieje dookoła. Boję się że to się nigdy nie zmieni. Po wakacjach idę do maturalnej i stresuje mnie to nie tyle z powodu egzaminów, co raczej stresu, który mnie czeka. Wiem że to takie trochę masło maślane, ale ciągle jestem w stresie, a presja którą na siebie nałożę mi go tylko namnoży. Ostania klasa, koniec szkoły, zakończenie pewnego rozdziału w moim życiu i oczekiwania jakie są wobec mnie ze strony mojej, jak i mojej rodziny. Boję się że nie dam rady i znowu zawiodę siebie, oraz upewnię się w przekonaniu że nie jestem wystarczająca.
Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Z tego, co widzę opisana sytuacja przysparza dużo cierpienia. Jednak z jakiegoś powodu działanie wydaje się możliwe tylko pod presją czasu lub w stresie. Warto popracować ze specjalistą nad przyczyną oraz sposobami radzenia sobie w takich sytuacjach. Natomiast jeżli na ten moment pomoc nie jest moźliwa, w pierwszej kolejności może Pani pracować nad obniżeniem stresu (techniki pracy z ciałem, oddechowe, ćwiczenia, których jest pełno na YouTube). Warto również pracować nad zmianą wewnętrznego monologu na bardziej wspierający. Zachęcam jednak do skorzystania z pomocy. Samodzielna praca może będzie pomocna, ale zazwyczaj jest dużo trudniejsza, niż praca że wsparciem. 

Pozdrawiam 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo wyczerpujący cykl: napięcie → unikanie i odkładanie → poczucie winy → jeszcze większe napięcie. W takim stanie często nie działa samo „weź się w garść”, bo problemem nie jest brak chęci. Wręcz przeciwnie, Pani bardzo chce coś zmienić, tylko wygląda na to, że organizm jest cały czas w trybie przeciążenia.

Zwróciłabym uwagę na jedną rzecz: napisała Pani, że dopiero wtedy zaczyna Pani „żyć”, kiedy pojawia się zewnętrzny przymus - ktoś czeka, jest termin, nie można zawieść. To może oznaczać, że silny stres chwilowo daje Pani energię i strukturę, której brakuje na co dzień. Niektórzy ludzie funkcjonują w ten sposób przy nasilonym lęku, obniżonym nastroju, trudnościach z regulacją emocji albo dużej presji wewnętrznej.

Na początek nie próbowałabym naprawiać całego życia naraz. Przy takim poziomie zmęczenia cele typu „od jutra będę produktywna, zadbam o siebie i nadrobię wszystko” często tylko zwiększają poczucie porażki. Lepiej zacząć od bardzo małych rzeczy, które odbudowują zaufanie do siebie, np.:

umyję twarz zaraz po wstaniu,

wyjdę na 5 minut na zewnątrz,

zjem jeden normalny posiłek,

zrobię jedną małą rzecz przed telefonem.

Nie chodzi o to, żeby te rzeczy były imponujące. Chodzi o pokazanie sobie: „robię to, co sobie obiecałam”. To właśnie z takich małych doświadczeń odbudowuje się poczucie sprawczości.

Warto też przyjrzeć się temu zdaniu: „boję się żyć”. Ono może być bardzo ważną wskazówką. Czasem za odkładaniem nie stoi lenistwo, tylko lęk: przed oceną, przed porażką, przed tym, że jeśli naprawdę spróbuję, to okaże się, że nie dam rady. Wtedy pozostanie w miejscu paradoksalnie chroni przed kolejnym rozczarowaniem.

Ponieważ opisuje Pani długotrwałe zmęczenie, płacz, poczucie bezsilności, problemy z codziennymi czynnościami i dużo samokrytyki, dobrze byłoby nie zostawać z tym samodzielnie. Konsultacja z psychologiem mogłaby pomóc zrozumieć, z czego dokładnie wynika ten schemat i wypracować sposób wychodzenia z niego krok po kroku, nie przez większą presję, tylko przez odzyskanie poczucia wpływu.

A na teraz zaproponowałabym jedno ćwiczenie: zamiast wieczorem robić bilans „czego nie zrobiłam”, spróbować zapisać trzy rzeczy, które jednak Pani zrobiła (nawet bardzo małe). Przy takim sposobie myślenia mózg często widzi wyłącznie braki i pomija wysiłek.

I jeszcze jedno, skoro po wakacjach czeka Panią matura i już teraz sama myśl o presji wywołuje napięcie, warto zająć się tym wcześniej, zanim stres się nasili. Można o tym porozmawiać podczas konsultacji psychologicznej, żeby przygotować strategie radzenia sobie z tym okresem.

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Najbardziej poruszyło mnie zdanie, że „nie ufa już Pani sobie”. Mam wrażenie, że to właśnie ono jest dziś największym ciężarem. Kiedy wiele razy obiecujemy sobie zmianę, a później z różnych powodów nie udaje się zrealizować planu, łatwo zacząć wierzyć, że nie można już polegać na samym sobie. Myślę, że to, co Pani opisuje, nie brzmi jednak jak brak chęci. Wręcz przeciwnie: widać, jak bardzo chciałaby Pani ruszyć do przodu. Problem polega raczej na tym, że każda kolejna porażka staje się dowodem przeciwko sobie, a nie okazją do zastanowienia się, co stanęło na przeszkodzie. Być może zamiast pytać: „Jak zmusić się do działania?”, warto zacząć od pytania: „Jak odbudować zaufanie do siebie?”. Czasem zaczyna się ono od bardzo małych obietnic, które rzeczywiście można spełnić. To właśnie z nich stopniowo buduje się poczucie sprawczości. Opisuje Pani również długotrwałe zmęczenie, napięcie i trudności z codziennym funkcjonowaniem. Myślę, że warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nie po to, by usłyszeć, że „trzeba bardziej się postarać”, ale żeby wspólnie zrozumieć, co podtrzymuje ten schemat i jak go stopniowo przerwać.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Poczucie utknięcia w pętli czasowej, codzienne odkładanie nawet podstawowych czynności, takich jak posiłek czy higiena oraz nocne nadrabianie czasu to klasyczne objawy wyczerpania układu nerwowego, który reaguje działaniem wyłącznie pod wpływem silnego, zewnętrznego stresu.

Błędne koło prokrastynacji i następującej po niej frustracji niszczy Pani zaufanie do samej siebie, a nadchodząca klasa maturalna i lęk przed niespełnieniem oczekiwań bliskich potęgują paraliżujący lęk przed porażką.

Aby skutecznie ruszyć do przodu, musi Pani zdjąć z siebie presję natychmiastowej, totalnej zmiany i zacząć od mikrokroków, np. stałej godziny wstawania oraz jak najszybciej poszukać profesjonalnego wsparcia u psychologa szkolnego lub psychoterapeuty, który pomoże Pani odbudować poczucie sprawczości i bezpiecznie przygotować się na wyzwania ostatniej klasy.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Czytając Twój wpis, mam poczucie, że od bardzo dawna żyjesz pod ogromną presją. Kiedy każdego dnia oczekujemy od siebie zbyt wiele, łatwo wpaść w błędne koło – odkładamy różne rzeczy, potem mamy wyrzuty sumienia, a to odbiera nam jeszcze więcej siły na kolejny dzień.


Zwróciłem uwagę na to, że piszesz nie tylko o odkładaniu obowiązków, ale też o zmęczeniu, ciągłym stresie, utracie wiary w siebie i lęku o przyszłość. To pokazuje, że potrzebujesz przede wszystkim odpoczynku i wsparcia, a nie jeszcze większej presji.


Nie próbuj zmieniać wszystkiego naraz. Wybierz każdego dnia jedną małą rzecz, którą jesteś w stanie zrobić. Nawet jeśli wydaje się mało ważna, jest krokiem do przodu. Z czasem takie małe sukcesy pomagają odzyskać wiarę w siebie.


Jeśli ten stan trwa od dłuższego czasu i czujesz, że coraz trudniej sobie z nim poradzić, warto porozmawiać z psychologiem. Czasem sama rozmowa pomaga zrozumieć, skąd bierze się ten ciężar i jak krok po kroku zacząć go zmniejszać. Nie musisz mierzyć się z tym sama.

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Z Pani opisu wybrzmiewa ogromne cierpienie. To co pani czuje jest ważne i warte zaopiekowania przez Panią wspólnie ze specjalistą. Obwinianie siebie, płaczliwość, spadek motywacji, odczuwany stres, lęk i wiele przekazanych informacji wskazuje na objawy wymagające specjalistycznego wsparcia. Doświadcza Pani realnych trudności, które wymagają udania się na konsultację do specjalisty zdrowia psychicznego - lekarza psychiatry oraz psychoterapeuty.

 

 Dodatkowo, zostawiam Pani kontakt do pomocy telefonicznej:

 

·         infolinia Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym – 800 70 22 22, czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, połączenie bezpłatne oraz czat kryzysowy na: https://centrumwsparcia.pl;

 

·         22 594 91 00 - Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji, czynny w każdy czwartek od 17:00 do 19:00, koszt połączenia jak na numer stacjonarny wg taryfy operatora telefonicznego;

 

·         116 123 - całodobowy telefon zaufania dla osób dorosłych, czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, połączenie bezpłatne.

 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z tego co Pani opisuje, nie widzę lenistwa ani braku motywacji, ale raczej błędne koło lęku, samokrytyki i odkładania, które z czasem zaczyna napędzać samo siebie. Im większą presję Pani na siebie nakłada, tym trudniej zacząć działać, a każde odłożone zadanie staje się kolejnym dowodem na to, że „znowu się nie udało”. To bardzo wyczerpujący mechanizm.

Zwróciło moją uwagę również to, że lepiej funkcjonuje Pani wtedy, gdy ma konkretny plan lub zobowiązanie wobec kogoś. Warto przyjrzeć się temu podczas konsultacji z psychologiem, takie trudności mogą towarzyszyć m.in. zaburzeniom lękowym, obniżonemu nastrojowi, ale także innym problemom z funkcjami wykonawczymi. Nie oznacza to, że „taka Pani jest” to mechanizm, z którym można skutecznie pracować.

Proszę nie zostawać z tym sama. To, że potrafi Pani tak trafnie opisać swoje trudności, jest dobrym punktem wyjścia do zmiany. Wsparcie psychologiczne lub psychoterapeutyczne może pomóc przerwać ten schemat i odzyskać poczucie wpływu na własne życie. 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, co opisujesz, brzmi jak głębokie utknięcie w pętli schematów emocjonalnych, sabotażu i lęku  a jednocześnie jak bardzo świadome i bolesne doświadczenie bycia „uwięzionym” we własnym umyśle. Dobra wiadomość jest taka, że to, co czujesz, ma swoją nazwę, mechanizmy i  co najważniejsze – sposoby pracy z tym. Twoje doświadczenie pasuje do tego, co w psychologii nazywamy nieadaptacyjnymi schematami wczesnodziecięcymi będącymi  głęboko zakorzenionymi wzorcami myślenia, emocji i zachowań, które powstały w odpowiedzi na niezaspokojone potrzeby emocjonalne w dzieciństwie i adolescencji. Poczucie utknięcia w pętli czyli „każdy dzień jest taki sam”, „czuję to samo”, „myślę o tym samym” Silne samokrytykanctwo i obwinianie  więc „nie ufam sobie, bo moje słowo jest nic nie warte”  jak i unikanie i odkładanie  nawet podstawowych czynności (mycie twarzy, jedzenie).Paradoksalne funkcjonowanie kiedy działasz tylko pod presją, gdy „ktoś będzie czekał i zawalę, jeśli się spóźnię” Lęk przed życiem i przyszłością czyli „boję się, że to się nigdy nie zmieni”, „boję się, że znowu zawiodę” Poczucie bezsilności i samotności – „często też czuję się bezsilna – wobec siebie i wszystkiego” To klasyczny obraz trybu unikania i trybu wewnętrznego krytyka w terapii schematów. Twój umysł nauczył się, że najbezpieczniej jest „nie robić nic”, bo wtedy nie ma ryzyka porażki, ale jednocześnie ten sam mechanizm generuje ogromne cierpienie przez poczucie utraty czasu i samookaleczanie krytyką. Według koncepcji schematów Younga, powtarzamy te same wzorce, ponieważ mózg preferuje znane, nawet jeśli bolesne  „Bezpieczeństwo w znanym  łatwiej nam trwać w znanym układzie niż wejść w coś nowego” Schematy działają jak niezagojone rany.  „W niektórych sytuacjach, najczęściej trudnych i stresujących, uaktywniają się jak po przyciśnięciu guzika” Autopotwierdzanie czyli działamy w sposób, który utwierdza nasze przekonania (np. „nie jestem wystarczająca”) Brak świadomości trybów kiedy nie zauważamy, że pewne myśli i emocje prowadzą nas wciąż tą samą drogą.

Jak możesz zacząć ruszać z miejsca? Zmień perspektywę: to nie „lenistwo”, tylko mechanizm obronny. Twoje odkładanie, unikanie i paraliż to nie cecha charakteru – to strategia przetrwania, którą Twój umysł wybrał, bo w przeszłości coś Cię chroniła. Zamiast walczyć z sobą („dlaczego znowu nic nie zrobiłam?”), spróbuj podejść z ciekawością: „Co w tym momencie czuje mój umysł? Przed czym próbuje mnie chronić?”

W terapii schematów wyróżniamy trzy główne tryby radzenia sobie:

Tryb unikania Odkładanie, izolacja, „zamarzanie”, sen do 14:00, brak kontaktu z emocjami chroni przed bólem, ale blokuje życie, tryb poddania się Robienie tego, co „trzeba”, bez własnych potrzeb, perfekcjonizm podtrzymuje schemat, bo nie ma prawdziwej zmiany. Tryb nadrekompensacji Agresja, kontrola, „muszę wszystko zrobić idealnie”

Próbuję przejąć kontrolę, ale wciąż w pętli Do tego dochodzi tryb wewnętrznego krytyka , głos, który mówi: „znowu nic nie zrobiłaś”, „jesteś beznadziejna”, „znowu zawiodłaś”.

 

  To, co opisujesz, to klasyczny przypadek do pracy w terapii schematów (która wywodzi się z CBT) i polecam pracę w tym nurcie. W terapii rozpoznasz swoje schematy (np. „niestabilne przywiązanie”, „porażka”, „wstyd”, „samotność”)

Nauczysz się pracować z trybami (unikanie, krytyk, dziecko), zbudujesz nowy, wspierający „tryb zdrowego dorosłego”

oraz otrzymasz konkretne narzędzia do pracy w domu. Matura to nie tylko egzamin , to symboliczne zakończenie rozdziału i wejście w „dorosłość”, co naturalnie uruchamia schematy związane z myślami w  stylu „Nie jestem wystarczająca”, „Zawiodę ” „Nie dam rady” „Wszyscy będą mnie oceniać” Gdy te schematy się aktywują, mózg wchodzi w tryb przetrwania  czyli unikanie, paraliż, odkładanie. To nie jest „lenistwo” – to jest reakcja na zagrożenie.

 Rozdziel „maturę” od „bycia wystarczającą” bo matura to egzamin, nie definicja Twojej wartości

Znajdź małe, codzienne działania w stylu nie „ogarnę całą maturę”, tylko „dzisiaj zrobię 10-minutową powtórkę z jednego przedmiotu” Zbuduj strukturę zewnętrzną jak korepetycje, grupy powtórkowe, stałe godziny nauki z kimś innym. Rozważ konsultację z psychologiem szkolnym. Nazwij to, co się dzieje: „To jest schemat. To jest tryb unikania. To jest krytyk.” Zrób jeden mikro-krok: Umyj twarz, zjedz coś, wyjdź na 5 minut. Znajdź jedną zewnętrzną kotwicę: Umów się z kimś, zapisz się na coś, stwórz strukturę. Bądź łagodna dla siebie: To nie jest „lenistwo”, to jest mechanizm obronny. Rozważ terapię: Terapia schematów lub CBT może dać Ci konkretne narzędzia do wyjścia z pętli. To, że to widzisz, że to czujesz, że to opisujesz to już jest krok. Nie musisz „naprawić wszystkiego jutro”. Wystarczy jeden mały krok dzisiaj.

Zobacz podobne

Lęk i dyskomfort przez współlokatorkę i jej chłopaka – jak reagować na łamanie zasad najmu?
Przez nową współlokatorkę obudziły się stare lęki. Wynajmuję pokój w mieszkaniu 3-pokojowym. Wprowadziła się nowa dziewczyna, niby spoko, ale... już w weekend sprowadziła chłopaka, który nocował i spędził w mieszkaniu praktycznie cały weekend. Ściana między pokojami jest bardzo cienka. Sprowadzanie kogoś na nocki jest niezgodne z umową. Do tego ten chłopak pali i smród od dymu czuć w całym mieszkaniu. Nie wiem, jak zareagować. Boję się, że jak cokolwiek powiem, to zacznie utrudniać mi życie, ale z drugiej strony nie mogę pracować, nie mogę odpoczywać, bo cały czas wszystko słyszę. To obcy mężczyzna za ścianą i czuję się z tym bardzo niekomfortowo. Nie chcę też od razu skarżyć do właściciela, ale muszę coś zrobić, bo potrzebuję odpoczynku w weekend, a obecna sytuacja jest bardzo uciążliwa :(
Czy postanowiono mi błędną diagnozę? Powinnam wrócić na terapię? Czy to niedojrzałość emocjonalna?
Witam serdecznie. Ostatnio zaczęłam analizować swoją historię choroby. Stwierdzono u mnie od 2013 r. ChAD . W 2011 zaczęłam się źle czuć. Dostawałam ataków paniki, miałam silne lęki , bałam się niemal wszystkiego. Ze stresu często wymiotowałam. Poszłam do lekarza, lekarz stwierdził, że to przejściowe problemy, dostałam lek z grupy SSRI i neuroleptyk. Było lepiej, uspokoiłam się , znalazłam nową miłość ....nagle spadek nastroju, zakończyłam związek, zaczęłam dużo spać , byłam płaczliwa, wszystko mnie przerastało. Poszłam do lekarza już z siostrą, opowiedziała jak wyglądam z jej perspektywy, że podejrzewa u mnie Chad, lekarka zdecydowanie wykluczyła jej podejrzenia, aby to mógł być Chad. Dostałam diagnozę o niedojrzałości emocjonalnej . Poszłyśmy do innego lekarza, znowu siostra opowiedziała co się ze mną dzieje, co się działo i co przypuszcza. Lekarz po zadaniu pytań, stwierdził że to Chad, że siostra miała rację. Leczyłam się u niego od 2013- 2024 roku. Po niemiłych słowach od niego .... znalazłam sobie nowego psychiatrę, do którego poszłam, bo na terapii Pani psycholog zasugerowała epizod mieszany. Pani doktor dała mi kilka innych leków i po nich.... Umarłam, byłam tu na ziemi, ale czułam, że tak jakby mnie nie było . Nie czułam nic, spałam całe dnie, nie interesowałam się dzieckiem, życiem niczym.... Po tym jak obudziłam się popołudniu i nagle mnie olśniło... Wzięłam do ręki wydrukowaną historię choroby, wszystko przeczytałam , zaczęłam analizować leki, moje samopoczucie w danych latach, zaczęłam czytać o niedojrzałości emocjonalnej i tak ! Wszystko jakby się zgadzało... Wydaje mi się, że leczyli mnie na Chad, a wystarczyłoby wysłać mnie wtedy na terapię oraz podać lek na lęki.... Zaczęłam stopniowo schodzić z antydepresantów... I czuję się nareszcie dobrze. Czuję jakbym powróciła, czuję tu i teraz, cieszę się małą rzeczą, zaczęłam opiekować się moim dzieckiem, spędzać z nim mądrze czas, rozmawiać. Byłam u lekarza, przyznałam się do odstawiania niektórych leków. Lekarz przepisał pregabalinę, ponieważ przez ten czas męczyły mnie natrętne myśli katastroficzne. Po dwóch tygodniach brania jest lepiej. Nie śpię w dzień, wykonuję obowiązki, zaczynam się uśmiechać. Czyżby postawili mi błędną diagnozę? Co mogą mi Państwo powiedzieć o niedojrzałości emocjonalnej....czy powinnam wrócić na terapię?
Jak zapanować nad atakami paniki gdy psychoterapia nie zadziałała?
Jak zapanować nad lekiem, atakami paniki, gdy psychoterapia nie zadziałał, a leków nie chce się przyjmować. Utrudnia to funkcjonowanie gdyż rodzi się lek i obawa, że ciągle coś się wydarzy do tego stopnia, że lepiej zostać w domu nie wychodzić. A i tu lęk dopada. To stanie w miejscu, strata wszystkiego marzeń, planów itp.
Drżenie mięśni po odstawieniu Brintellix i pytanie o skuteczność Lamotrix
Witam, jestem po serii przyjmowania paru leków antydepresyjnych przez okres 2 lat ostatnim byl brintellix odstawiony miesiac temu. Od temtej pory i zreszta przez rownież okres stosowania tego leku drży mi skroń czuje przelatujące tam prądy drzenie oka do tego stopnia ze nie da sie funkcjonować. Mam drżenie i pospinane mięsnie w miejscach publicznych przez to czuje lęk. Neurolog podejrzewał problem ze stawem żuchwowym tabletki przeciwzapalne nie pomagają. Mam też przepisany lamotrix jako alternatywe czy może on pomóc na takie rzeczy ?? dziekuje i pozdrawiam
Problemy z diagnozą psychiatryczną F60.3, lęki i pytania dotyczące dokumentacji

Witam. Poszłam do lekarza psychiatry z lękami myśli, przez które już nie daje rady (nie wiem, co się dzieje). Tak byłam zdenerwowana tą pierwszą wizytą, że odpowiadałam na pytania w stresie. Nie wiem, czy w tym wszystkim powiedziałam, z czym przyszłam i co powiedziałam silny stres, bo psychiatra miał wredne i prześmiewcze odzywki. Powiedział, że musi być jaki powód że przyszłam i wystawił mi F60.3 Czytam w internecie i jestem w szoku, co on mi wystawił?. Do tego dostałam skierowanie do psychologa na testy - i od psychologa będzie zależeć czy wrócę z powrotem do psychiatry 🤷. Nie pasują mi godziny na spotkanie z psychologiem - chciałam iść po papiery od psychiatry żyje z tej pierwszej wizyty i iść tym do innego psychologa. Zostały mi odmówione wydanie, bo mam skierowanie. Czy muszę być na tych badaniach ? Czy mogę odzyskać kartę diagnozy pierwszej wizyty? Czy mogę iść bez tych dokumentów do innego psychiatry? I czy lekarz psychiatra jest poufny ? Bo mam takie silne pogorszone lęki już z tym tym wszystkim. Ogólnie podejrzewam u siebie dolne myśli lękowe - mam ogromne lęki (ale tylko myśli bez żadnych kompulsji czy rytuałów). Czy druga diagnoza lekarza będzie bardziej znaczącą od pierwszej ?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.