
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z bezpodstawną derealizacją przy zaburzeniach lękowych?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Nawet jeśli derealizacja pojawia się bez uchwytnego wyzwalacza, rzadko jest bezpodstawna – często stanowi sygnał przeciążenia układu nerwowego, który reaguje na skumulowany stres nowymi objawami somatycznymi, takimi jak odczucie zimna czy poczucie zamknięcia.
Zamiast siłowo ignorować tak intensywny stan, skuteczniejsze jest zastosowanie technik mocnego zakotwiczenia w ciele, np. poprzez intensywne bodźce termiczne (ciepła herbata, chłodna woda na twarz) lub ruch, które przerywają poczucie odrealnienia.
Jeśli zmiana formy ataków utrzymuje się i utrudnia funkcjonowanie, warto skonsultować się z psychoterapeutą lub psychiatrą, aby zweryfikować bieżące źródła napięcia i dostosować strategię radzenia sobie z nowym wzorcem lękowym.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jakub Pawłowski
Zmiana sposobu, w jaki pojawia się derealizacja, bywa bardzo niepokojąca, ale sama w sobie nie oznacza, że dzieje się coś groźniejszego. W zaburzeniach lękowych objawy mogą ewoluować i pojawiać się nawet wtedy, gdy nie dostrzegamy wyraźnego bodźca. Często wynika to z tego, że układ nerwowy pozostaje w stanie zwiększonej gotowości.
Zamiast za wszelką cenę próbować pozbyć się derealizacji, warto potraktować ją jako chwilowy objaw napięcia i pozwolić jej stopniowo minąć, nie analizując jej i nie sprawdzając, czy już ustąpiła. Im mniej uwagi jej poświęcamy, tym szybciej zwykle słabnie.
Jeśli jednak zauważasz, że objawy zmieniły się, są bardziej nasilone lub utrzymują się dłużej niż wcześniej, dobrze byłoby ponownie skonsultować się ze specjalistą. Czasami niewielka modyfikacja terapii lub leczenia wystarczy, aby odzyskać poczucie kontroli nad tym, co się dzieje.
Jagoda Jek
To, co opisujesz, może być bardzo niepokojące, zwłaszcza gdy objawy zaczynają pojawiać się również w sytuacjach, które wcześniej były dla Ciebie bezpieczne. Jednocześnie sama zmiana okoliczności występowania derealizacji nie musi oznaczać, że dzieje się coś groźniejszego. U wielu osób objawy z czasem przestają być związane z jednym konkretnym bodźcem i mogą pojawiać się także wtedy, gdy organizm jest przewlekle przeciążony lub pozostaje w stanie zwiększonej czujności.
To, że odczuwasz silne zimno czy wrażenie „zamknięcia w pudełku”, również może towarzyszyć derealizacji. Sam fakt, że objawy przybrały inną formę, nie pozwala jednak stwierdzić, z czego to wynika, dlatego warto omówić tę zmianę z lekarzem lub psychoterapeutą, szczególnie jeśli objawy są częstsze lub bardziej nasilone niż wcześniej.
Choć ignorowanie objawów bywa pomocne, nie zawsze jest łatwe ani jedyne możliwe. Niektórym osobom pomaga łagodne skierowanie uwagi na otoczenie (np. nazwanie kilku rzeczy, które widzą lub słyszą), świadome skupienie się na oddechu czy zaakceptowanie myśli: „to nieprzyjemne, ale ten stan minie”, zamiast podejmowania walki z objawami. Im bardziej próbujemy sprawdzać, czy derealizacja już minęła, tym łatwiej utrzymuje się błędne koło lęku.
Ponieważ masz za sobą historię zaburzeń lękowych, a charakter objawów się zmienił, dobrym pomysłem byłaby konsultacja z prowadzącym specjalistą. Nie po to, by zakładać najgorszy scenariusz, ale żeby wspólnie ocenić, czy jest to nawrót trudności lękowych, czy warto poszukać innych czynników wpływających na Twoje samopoczucie.
Jeśli derealizacja zaczyna znacząco utrudniać codzienne funkcjonowanie albo pojawiają się nowe, niepokojące objawy, nie warto odkładać takiej konsultacji. Wczesne omówienie zmian często pomaga szybciej odzyskać poczucie bezpieczeństwa i dobrać odpowiednie sposoby radzenia sobie.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Objawy, jakie Pani opisuje, pasują do realizacji połączonej z lękiem, a fakt, że pojawia się też bez uświadomionego bodźca, nie należy do rzadkości przy przeciążonym układzie nerwowym, kiedy objawy potrafią włączać się automatycznie, nawet w spokojnym momencie. Jeśli jednak nic się nie zmienia, a objawy ulegają nasileniu lub albo doszły nowe, należy potraktować to jako sygnał do konsultacji z psychiatrą lub psychoterapeutą, bo nawracająca derealizacja może wymagać leczenia przyczyny, a nie tylko przeczekania. Przy derealizacji nie powinno się walczyć, ale zamiast tego należy stosować techniki uziemiania jak i kierować uwagę na ciało. Jedną z technik, jakie wtedy stosujemy jest nazwanie na głos 5 rzeczy, które Pani widzi, 4 które czuje dotykiem i 3 które słyszysz. Inna metoda, która jest bardzo skuteczna to zimny bodziec jak chociażby zimna woda na dłonie i twarz, trzymanie chłodnego przedmiotu. Kolejna metoda to powolny wydech dłuższy niż wdech, żeby zmniejszyć pobudzenie, oddychamy tak przez kilka minut. Może być też wykonana każda inna, ale konkretna, prosta czynność wymagająca uwagi jak mycie kubka, liczenie kroków, układanie przedmiotów, ważne jest skupienie uwagi na tym co robimy. Takie techniki są zgodne z podejściem „przywracania do rzeczywistości”. Jeśli epizody pojawiają się rano, w łóżku albo w trakcie zwykłych czynności, warto sprawdzić, czy nie nakręcają ich rzeczy, których łatwo nie łączymy z lękiem jak niewyspanie, odwodnienie, nieregularne jedzenie, kofeina, przeciążenie, bezruch po przebudzeniu, napięcie mięśni, długie „skanowanie” objawów. W praktyce pomaga rutyna po przebudzeniu czyli należy usiąść, napić się wody, zjeść coś lekkiego, poruszać ciałem i dopiero wtedy wracać do aktywności. Ale bez pośpiechu, powoli, w swoim bezpiecznym tempie. To, że ma Pani uczucie „zamknięcia w pudełku” i „lodu pod skórą”, nie znaczy, że traci kontakt z rzeczywistością gdyż takie doznania mogą być bardzo intensywne, ale nadal mieszczą się w obrazie derealizacji i lęku. Jeśli kiedykolwiek pojawią się myśli o skrzywdzeniu siebie, utrata orientacji albo objawy neurologiczne, wtedy należy szukać szybkiej pomocy neurologicznej.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Rozumiem, że może to być szczególnie niepokojące, kiedy objawy zaczynają pojawiać się w sytuacjach, które wcześniej wydawały się całkowicie bezpieczne. Nic dziwnego, że budzi to większy lęk: trudniej znaleźć wytłumaczenie dla czegoś, co pojawia się pozornie „znikąd”. Warto jednak pamiętać, że nie zawsze jesteśmy w stanie od razu zauważyć, co uruchamia reakcję organizmu. Czasem nie jest to pojedyncze wydarzenie, ale nagromadzone napięcie, zmęczenie lub inne czynniki, które nie są od razu oczywiste. To nie oznacza, że objawy są mniej realne – wręcz przeciwnie, mogą być bardzo intensywne. Ponieważ zauważa Pani, że derealizacja zmieniła swój charakter i stała się bardziej nasilona niż wcześniej, zachęcałabym do ponownej konsultacji z psychologiem lub psychiatrą. Nie dlatego, że dotychczasowe sposoby radzenia sobie były niewłaściwe, ale dlatego, że zmiana obrazu objawów jest ważną informacją i warto wspólnie zastanowić się, z czego może wynikać oraz czy obecny sposób leczenia nadal jest wystarczający. Proszę nie odbierać tego jako kroku wstecz. Nawroty lub zmiana nasilenia objawów mogą się zdarzać i nie przekreślają dotychczas wykonanej pracy nad sobą.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Edyta Kotula
Dzień dobry.
To, co Pani opisuje, może być bardzo wyczerpujące, szczególnie że zna już Pani mechanizm lęku i wcześniej miała poczucie, że potrafi sobie z nim radzić, a teraz pojawiła się inna forma tych doświadczeń. Nic dziwnego, że może to budzić większy niepokój.
Derealizacja nie zawsze pojawia się tylko w sytuacjach, które łatwo połączyć ze stresem. Czasami układ nerwowy może wejść w taki stan również w spokojnych momentach, np. po przebudzeniu czy podczas zwykłych czynności. To, że nie widzi Pani konkretnej przyczyny, nie oznacza, że objaw jest bardziej niebezpieczny.
To uczucie „zamknięcia w pudełku”, zimna czy obcości własnych odczuć może być bardzo intensywne, ale jest to nadal doświadczenie, które mija. W takich chwilach często pomocne jest nie skupianie całej uwagi na tym, czy derealizacja już minęła, dlaczego się pojawiła i co oznacza, tylko delikatne wracanie do tego, co dzieje się wokół, do oddechu, ruchu, dźwięków, wykonywanej czynności.
Rozumiem też, dlaczego trudniej jest Pani to zignorować, kiedy objawy są inne niż wcześniej. Kiedy coś zmienia swoją formę, naturalnie pojawia się myśl: „coś jest inaczej, może tym razem jest poważniej”. Sam fakt zmiany objawu nie musi jednak oznaczać, że dzieje się coś nowego, lęk i napięcie potrafią przybierać różne postacie.
Skoro zna Pani już ten schemat i wcześniej udało się Pani sobie z nim radzić, warto potraktować tę sytuację jako kolejny etap, a nie jako krok wstecz. Jeśli jednak te nowe objawy utrzymują się, nasilają albo bardzo utrudniają codzienne funkcjonowanie, dobrze byłoby omówić je ze swoim specjalistą, nie dlatego, że oznacza to coś złego, ale żeby nie zostawać z tym samodzielnie.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Derealizacja, choć bardzo nieprzyjemna, sama w sobie nie jest niebezpieczna i często nasila się przy zaburzeniach lękowych. Zamiast z nią walczyć, warto zaakceptować jej obecność i skupić uwagę na otoczeniu, np. nazwać 5 rzeczy, które Pani widzi, 4 które słyszy czy 3 których może dotknąć. Jeśli objawy zmieniły charakter lub pojawiają się coraz częściej, warto skonsultować się z psychiatrą lub psychoterapeutą, aby ocenić czy nie jest potrzebna modyfikacja leczenia.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska


