Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z bezpodstawną derealizacją przy zaburzeniach lękowych?

Dzień dobry, jak radzić sobie z bezpodstawną derealizacją?? Mam za sobą historię zaburzeń lękowych, znam ten schemat i zazwyczaj sobie z nim bez problemu radzę lecz teraz występują u mnie też takie ataki bez konkretnego bodźca. Przykładowo kiedyś pojawiały się przy próbie wyjścia z domu bądź przy silnym stresie ale teraz to jest np. chwilę po wstaniu gdy leżę w łóżku czy podczas robienia czegoś w domu. Nie wiem jak radzić sobie z derealizacją gdy jest właśnie bez żadnej podstawy bo wbrew pozorom jest wtedy ona mocniejsza przykładowo dochodzi do niej ogromne poczucie zimna i takie silne przekonanie o „zamknięciu w pudełku”. Wiem że najlepszym sposobem na opanowanie tego jest ignorowanie ale ciężko to robić gdy czuje jakby lód mi przepływał pod skórą a tak wcześniej nie miałam, to wręcz zmieniło swoją formę.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Nawet jeśli derealizacja pojawia się bez uchwytnego wyzwalacza, rzadko jest bezpodstawna – często stanowi sygnał przeciążenia układu nerwowego, który reaguje na skumulowany stres nowymi objawami somatycznymi, takimi jak odczucie zimna czy poczucie zamknięcia.

Zamiast siłowo ignorować tak intensywny stan, skuteczniejsze jest zastosowanie technik mocnego zakotwiczenia w ciele, np. poprzez intensywne bodźce termiczne (ciepła herbata, chłodna woda na twarz) lub ruch, które przerywają poczucie odrealnienia.

Jeśli zmiana formy ataków utrzymuje się i utrudnia funkcjonowanie, warto skonsultować się z psychoterapeutą lub psychiatrą, aby zweryfikować bieżące źródła napięcia i dostosować strategię radzenia sobie z nowym wzorcem lękowym.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Zmiana sposobu, w jaki pojawia się derealizacja, bywa bardzo niepokojąca, ale sama w sobie nie oznacza, że dzieje się coś groźniejszego. W zaburzeniach lękowych objawy mogą ewoluować i pojawiać się nawet wtedy, gdy nie dostrzegamy wyraźnego bodźca. Często wynika to z tego, że układ nerwowy pozostaje w stanie zwiększonej gotowości.


Zamiast za wszelką cenę próbować pozbyć się derealizacji, warto potraktować ją jako chwilowy objaw napięcia i pozwolić jej stopniowo minąć, nie analizując jej i nie sprawdzając, czy już ustąpiła. Im mniej uwagi jej poświęcamy, tym szybciej zwykle słabnie.


Jeśli jednak zauważasz, że objawy zmieniły się, są bardziej nasilone lub utrzymują się dłużej niż wcześniej, dobrze byłoby ponownie skonsultować się ze specjalistą. Czasami niewielka modyfikacja terapii lub leczenia wystarczy, aby odzyskać poczucie kontroli nad tym, co się dzieje.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, może być bardzo niepokojące, zwłaszcza gdy objawy zaczynają pojawiać się również w sytuacjach, które wcześniej były dla Ciebie bezpieczne. Jednocześnie sama zmiana okoliczności występowania derealizacji nie musi oznaczać, że dzieje się coś groźniejszego. U wielu osób objawy z czasem przestają być związane z jednym konkretnym bodźcem i mogą pojawiać się także wtedy, gdy organizm jest przewlekle przeciążony lub pozostaje w stanie zwiększonej czujności.

To, że odczuwasz silne zimno czy wrażenie „zamknięcia w pudełku”, również może towarzyszyć derealizacji. Sam fakt, że objawy przybrały inną formę, nie pozwala jednak stwierdzić, z czego to wynika, dlatego warto omówić tę zmianę z lekarzem lub psychoterapeutą, szczególnie jeśli objawy są częstsze lub bardziej nasilone niż wcześniej.

Choć ignorowanie objawów bywa pomocne, nie zawsze jest łatwe ani jedyne możliwe. Niektórym osobom pomaga łagodne skierowanie uwagi na otoczenie (np. nazwanie kilku rzeczy, które widzą lub słyszą), świadome skupienie się na oddechu czy zaakceptowanie myśli: „to nieprzyjemne, ale ten stan minie”, zamiast podejmowania walki z objawami. Im bardziej próbujemy sprawdzać, czy derealizacja już minęła, tym łatwiej utrzymuje się błędne koło lęku.

Ponieważ masz za sobą historię zaburzeń lękowych, a charakter objawów się zmienił, dobrym pomysłem byłaby konsultacja z prowadzącym specjalistą. Nie po to, by zakładać najgorszy scenariusz, ale żeby wspólnie ocenić, czy jest to nawrót trudności lękowych, czy warto poszukać innych czynników wpływających na Twoje samopoczucie.

Jeśli derealizacja zaczyna znacząco utrudniać codzienne funkcjonowanie albo pojawiają się nowe, niepokojące objawy, nie warto odkładać takiej konsultacji. Wczesne omówienie zmian często pomaga szybciej odzyskać poczucie bezpieczeństwa i dobrać odpowiednie sposoby radzenia sobie.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Objawy, jakie Pani opisuje, pasują do realizacji połączonej z lękiem, a fakt, że pojawia się też bez uświadomionego bodźca, nie należy do rzadkości przy przeciążonym układzie nerwowym, kiedy objawy potrafią włączać się automatycznie, nawet w spokojnym momencie. Jeśli jednak nic się nie zmienia, a objawy ulegają nasileniu lub albo doszły nowe, należy potraktować to jako sygnał do konsultacji z psychiatrą lub psychoterapeutą, bo nawracająca derealizacja może wymagać leczenia przyczyny, a nie tylko przeczekania.  Przy derealizacji nie powinno się walczyć, ale zamiast tego należy stosować techniki uziemiania jak i kierować uwagę na ciało. Jedną z technik, jakie wtedy stosujemy jest nazwanie na głos 5 rzeczy, które Pani widzi, 4 które czuje dotykiem i 3 które słyszysz.  Inna metoda, która jest bardzo skuteczna to zimny bodziec jak chociażby zimna woda na dłonie i twarz, trzymanie chłodnego przedmiotu. Kolejna metoda to powolny wydech dłuższy niż wdech, żeby zmniejszyć pobudzenie, oddychamy tak przez kilka minut. Może być też wykonana każda inna, ale konkretna, prosta czynność wymagająca uwagi jak mycie kubka, liczenie kroków, układanie przedmiotów, ważne jest skupienie uwagi na tym co robimy.  Takie techniki są zgodne z podejściem „przywracania do rzeczywistości”. Jeśli epizody pojawiają się rano, w łóżku albo w trakcie zwykłych czynności, warto sprawdzić, czy nie nakręcają ich rzeczy, których łatwo nie łączymy z lękiem jak niewyspanie, odwodnienie, nieregularne jedzenie, kofeina, przeciążenie, bezruch po przebudzeniu, napięcie mięśni, długie „skanowanie” objawów. W praktyce pomaga rutyna po przebudzeniu czyli należy usiąść, napić się wody, zjeść coś lekkiego, poruszać ciałem i dopiero wtedy wracać do aktywności. Ale bez pośpiechu, powoli, w swoim bezpiecznym tempie. To, że ma Pani uczucie „zamknięcia w pudełku” i „lodu pod skórą”, nie znaczy, że traci kontakt z rzeczywistością gdyż takie doznania mogą być bardzo intensywne, ale nadal mieszczą się w obrazie derealizacji i lęku. Jeśli kiedykolwiek pojawią się myśli o skrzywdzeniu siebie, utrata orientacji albo objawy neurologiczne, wtedy należy szukać szybkiej pomocy neurologicznej. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że może to być szczególnie niepokojące, kiedy objawy zaczynają pojawiać się w sytuacjach, które wcześniej wydawały się całkowicie bezpieczne. Nic dziwnego, że budzi to większy lęk: trudniej znaleźć wytłumaczenie dla czegoś, co pojawia się pozornie „znikąd”. Warto jednak pamiętać, że nie zawsze jesteśmy w stanie od razu zauważyć, co uruchamia reakcję organizmu. Czasem nie jest to pojedyncze wydarzenie, ale nagromadzone napięcie, zmęczenie lub inne czynniki, które nie są od razu oczywiste. To nie oznacza, że objawy są mniej realne – wręcz przeciwnie, mogą być bardzo intensywne. Ponieważ zauważa Pani, że derealizacja zmieniła swój charakter i stała się bardziej nasilona niż wcześniej, zachęcałabym do ponownej konsultacji z psychologiem lub psychiatrą. Nie dlatego, że dotychczasowe sposoby radzenia sobie były niewłaściwe, ale dlatego, że zmiana obrazu objawów jest ważną informacją i warto wspólnie zastanowić się, z czego może wynikać oraz czy obecny sposób leczenia nadal jest wystarczający. Proszę nie odbierać tego jako kroku wstecz. Nawroty lub zmiana nasilenia objawów mogą się zdarzać i nie przekreślają dotychczas wykonanej pracy nad sobą.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, może być bardzo wyczerpujące, szczególnie że zna już Pani mechanizm lęku i wcześniej miała poczucie, że potrafi sobie z nim radzić, a teraz pojawiła się inna forma tych doświadczeń. Nic dziwnego, że może to budzić większy niepokój.

Derealizacja nie zawsze pojawia się tylko w sytuacjach, które łatwo połączyć ze stresem. Czasami układ nerwowy może wejść w taki stan również w spokojnych momentach, np. po przebudzeniu czy podczas zwykłych czynności. To, że nie widzi Pani konkretnej przyczyny, nie oznacza, że objaw jest bardziej niebezpieczny.

To uczucie „zamknięcia w pudełku”, zimna czy obcości własnych odczuć może być bardzo intensywne, ale jest to nadal doświadczenie, które mija. W takich chwilach często pomocne jest nie skupianie całej uwagi na tym, czy derealizacja już minęła, dlaczego się pojawiła i co oznacza, tylko delikatne wracanie do tego, co dzieje się wokół, do oddechu, ruchu, dźwięków, wykonywanej czynności.

Rozumiem też, dlaczego trudniej jest Pani to zignorować, kiedy objawy są inne niż wcześniej. Kiedy coś zmienia swoją formę, naturalnie pojawia się myśl: „coś jest inaczej, może tym razem jest poważniej”. Sam fakt zmiany objawu nie musi jednak oznaczać, że dzieje się coś nowego, lęk i napięcie potrafią przybierać różne postacie.

Skoro zna Pani już ten schemat i wcześniej udało się Pani sobie z nim radzić, warto potraktować tę sytuację jako kolejny etap, a nie jako krok wstecz. Jeśli jednak te nowe objawy utrzymują się, nasilają albo bardzo utrudniają codzienne funkcjonowanie, dobrze byłoby omówić je ze swoim specjalistą, nie dlatego, że oznacza to coś złego, ale żeby nie zostawać z tym samodzielnie.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Derealizacja, choć bardzo nieprzyjemna, sama w sobie nie jest niebezpieczna i często nasila się przy zaburzeniach lękowych. Zamiast z nią walczyć, warto zaakceptować jej obecność i skupić uwagę na otoczeniu, np. nazwać 5 rzeczy, które Pani widzi, 4 które słyszy czy 3 których może dotknąć. Jeśli objawy zmieniły charakter lub pojawiają się coraz częściej, warto skonsultować się z psychiatrą lub psychoterapeutą, aby ocenić czy nie jest potrzebna modyfikacja leczenia.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Dzień dobry. Mam straszne zaburzenia lękowe.
Dzień dobry. Mam straszne zaburzenia lękowe. Wpadłam w taki tryb, że żyję etapami. Etapy lęku, etapy apatii i etapy, w których czuje się dobrze i czuje się sobą. Wszystko zaczęło się od covida, którego bardzo się bałam. Teraz lęki biorą się znikąd. Nie chce już tak żyć.
Wstydzę się za swoje myśli, które kompletnie się zmieniają w trakcie miesiączki.
Jestem z partnerem 7 lat, mało się kłócimy, spędzamy sporo czasu ze sobą, jest okay, mieszkamy razem, jesteśmy życzliwymi ludźmi, czuję, że partner mnie wspiera, jest przy mnie zawsze, gdy potrzebuje. 3 lata temu przez rok przyjmowałam leki na depresję, na co dzień jestem osobą bardzo wrażliwą i lękliwą, brak mi pewności siebie. Mam taki problem, że w tym tygodniu podczas miesiączki mój mózg stwierdził, że nie kocha już partnera, że chce być z kimś innym. Miałam też jeden sen, w którym filtrowalam ze swoim dawnym kolegą, z którym nie miałam nawet jakis bliskich relacji, po prostu znajomy. Aktualnie boje się, że mój związek się rozpadnie, jestem płaczliwa, płakałam chłopakowi, że doprowadzę do tego, że nie będziemy razem, że czuję jakbym zrobiła coś bardzo złego. Płaczę z powodu wyrzutów sumienia, jakbym nas zawiodła. Nigdy nie zdradziłam partnera, nigdy nie szukałam nikogo na boku, mój partner też nie robi takich rzeczy, ogólnie mam mało znajomych, ponieważ jestem introwertyczką, więc w sumie to nawet nie miałabym z kim zdradzać. Nie wiem co zrobić z takimi myślami. Pół roku temu miałam pierwszy raz podobną sytuację, tylko że przed miesiączką tak było, po miesiączce minęły takie mysli, ale od tamtego czasu już nie uważam, że mój parter jest taki słodki, nie rozczula mnie tak jak jeszcze pół roku temu. Zawsze czułam, że "to mój słodki chłopak", chciałam go tulić do siebie, bo mnie tak rozczulał A teraz czuję jakbyśmy byli po prostu znajomymi, jesteśmy dla siebie mili i to tyle. Chwilę przed tym pierwszym razem, gdy miałam takie myśli w głowie, to w pracy pojawił się jeden chłopak, z którym miałam bardzo miły kontakt, kontakt tylko online na chacie, bo nie poznałam go osobiście, on to był taki bajerant, pisał bardzo emocjonalnie to co kobieta chciałaby usłyszeć, nic do niego nie czułam, czasem gdzieś pojawiał się w myślach, i trochę czekałam aż do mnie napisze. Myślę, że on mógł mieć wpływ na to, że mój mózg zaczął coś wymyślać. Jak minęła miesiączka to nie myślałam już o tym chłopaku, ale jakiś lęk został. Ze strony chłopaka nic się nie zmieniło, wspiera mnie, wie o wszysktim, ale uważa, że to tylko chwilowe wahania nastroju, że między nami nic się nie zmieniło, że możemy żyć dalej. A ja nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, to okropny stan, stan, w którym mam wyrzuty sumienia okropne, jakbym faktycznie zdradziła partnera, a ja naprawdę do niczego takiego nawet nie dążyłam. Proszę o podpowiedź co mogę z tym zrobić, czy to wgl jest normalne :( Wiem, że to minie, będzie lepiej, wrócimy do normalności, ale ta normalność już nie jest taka słodka jak kiedyś, chciałabym żeby znów mnie rozczulał Bo nadal chce z nim być, jest wspaniały Nie wiem co się dzieje w mojej głowie...
Jak radzić sobie z poczuciem winy za zerwanie związku z powodu własnych lęków
jak pogodzić się z faktem że to przeze mnie i moje lęki doszło do zerwania z chłopakiem. Był wspierający, zapewniał mnie że nigdy nie ma innej i że jestem tylko ja i ja mu starcze. Mimo to ciągle wątpiłam i próbowałam doszukiwać sie najgorszego chociaż nigdy nie było do tego powodów. Nigdy nie dałam sobie przemówić do rozsądku i panikowałam jakby mnie zdradzał z 10 kobietami a on po prostu pisał z byłą przyjaciółką raz na pare tygodni. Od zerwania minęło trochę czasu a ja nadal nie moge przeżyć z tym że ja byłam prowodyrem 90% nieporozumień i w końcu zerwania
Od dłuższego czasu, bodajże pół roku, mam problem z zasypianiem. Łączy się to z nadmiernym myśleniem
Witam, od dłuższego czasu, bodajże pół roku, mam problem z zasypianiem. Łączy się to z nadmiernym myśleniem, nie potrafię tego opanować i zasypiam dopiero po 2 godzinach, często się budzę w nocy. Poza tym czuje ucisk w głowie. Co za tym idzie przez cały dzień jestem zmęczona, bo się nie wysypiam.
Schizofrenia paranoidalna, napiecie miesniowe i lek przed samodzielnoscia – jak wytrwac w malych krokach?
Dzień dobry, Mam 36 lat i od niecałych 20 lat choruję na schizofrenię paranoidalną. Nie jest to lekka sprawa, ale też uważam się za fajnego gościa, a tutaj chciałbym zapytać o jakieś wskazówki, podpowiedzi, zw. z tym co się ostatnio u mnie dzieje, co teraz krótko opiszę: Generalnie największy problem to odczuwane napięcie, takie bóle w niektórych mięśniach napięciowe, pojawiające się codziennie, i zw. z tym nerwy, zdenerwowanie. Ja w ogóle chodzę od kilku lat na psychoterapię i dochodzę do wniosku, że konflikty między częściami mojego umysłu przekładają się na taki stan. I próbuję różnych relaksacji, głębokiego oddychania, ale nie zawsze to pomaga. Leki już od dawna biorę. A jednocześnie w zewnętrznym świecie jest projekt, żebym zamieszkał w końcu samemu, bo do tej pory mieszkam z rodzicami, i również próbował różnych aktywności poza domem, co wiąże się ze stresem, lękiem, jak to u mnie zawsze było. Wiem jednocześnie że nie jestem sam, że dużo ludzi przeżywa podobne historie. Wiem, że ważne są małe kroki, ale jak to zrobić, żeby wytrwać w tych małych krokach i powoli zacząć coś w życiu osiągać? Co zrobić, żeby kolejne ataki napięcia nie wytrącały mnie z równowagi psychicznej? Głównie będę dalej rozmawiał o tym z terapeutką, ale też chętnie przyjmę odpowiedź od Państwa.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.