
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Wstyd z powodu...
Wstyd z powodu bycia prawiczkiem i obawa przed reakcjami kobiet
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pan czuje, to przede wszystkim skutek toksycznej presji społecznej i internetowych mitów, a nie dowód na to, że jest z Panem coś nie tak. Proszę pamiętać, że Internet wykrzywia rzeczywistość – fora i artykuły często promują sztuczne standardy, które nie mają przełożenia na realne, dojrzałe relacje. Fakt, że wcześniej nie czuł Pan presji na związek, świadczy o tym, że żył Pan w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami, i to było całkowicie zdrowe. Zdziwienie jednej osoby oraz internetowe wpisy zasiały w Panu lęk, który teraz niesłusznie odebrał Panu spokój.
Brak doświadczenia seksualnego w dorosłym wieku nie jest chorobą ani powodem do wstydu. Każdy człowiek ma swoje własne tempo, inne priorytety w życiu i zupełnie inną gotowość do wchodzenia w intymność. Dojrzałe emocjonalnie kobiety nie oceniają wartości mężczyzny przez pryzmat jego historii związków. Dla wartościowej partnerki znacznie ważniejsze są takie cechy jak szacunek, wrażliwość, odpowiedzialność czy poczucie humoru. Obawa przed wyśmianiem jest naturalnym lękiem przed odrzuceniem, ale proszę nie pozwalać, by ta jedna uwaga z przeszłości definiowała Pana poczucie własnej wartości. Ma Pan prawo do swojej własnej drogi, a wejście w sferę intymną powinno wynikać wyłącznie z Pana gotowości i spotkania odpowiedniej osoby, a nie z chęci dopasowania się do jakichś fikcyjnych norm.
Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
To, że nie miał Pan jeszcze doświadczeń seksualnych albo związku, samo w sobie nie oznacza, że „coś jest z Panem nie tak”. Ludzie zaczynają relacje i życie seksualne w bardzo różnym wieku. Nie ma jednego momentu, w którym człowiek „powinien” mieć to już za sobą.
Wygląda na to, że problem nie zaczął się od samego faktu bycia prawiczkiem, tylko od czyjejś reakcji i późniejszego szukania odpowiedzi w internecie. Internet niestety często wzmacnia wstyd, porównywanie się i przekonanie, że istnieje jakiś jeden właściwy scenariusz życia. A potem człowiek zaczyna patrzeć na siebie przez cudzą ocenę.
Warto oddzielić dwie rzeczy: brak doświadczenia seksualnego oraz przekonanie „kobiety mnie wyśmieją”. To drugie jest lękiem, nie faktem. Oczywiście można trafić na osobę niedojrzałą, która zareaguje głupio, ale to nie świadczy o Panu, tylko o tej osobie. Dojrzała partnerka nie powinna Pana zawstydzać ani upokarzać z powodu braku doświadczenia.
Nie musi Pan też nikomu opowiadać o tym od razu ani robić z tego wielkiego wyznania. W relacji, w której pojawia się zaufanie i bliskość, można powiedzieć prosto: „Nie mam dużego doświadczenia i trochę się tym stresuję”. To wystarczy. Seks nie jest egzaminem, który trzeba zdać perfekcyjnie, tylko czymś, czego ludzie uczą się razem, z konkretną osobą.
Najbardziej przeszkadzać może teraz nie sam brak doświadczenia, ale narastający wstyd, kontrolowanie siebie i unikanie kontaktu z kobietami z obawy przed oceną. Jeśli to zaczyna mocno ograniczać Pana życie, warto porozmawiać z psychologiem albo seksuologiem. Nie dlatego, że bycie prawiczkiem jest problemem, tylko dlatego, że cierpienie, wstyd i lęk przed odrzuceniem mogą bardzo obciążać.
Proszę nie robić z tego dowodu na swoją wartość. Pana wartość jako człowieka i mężczyzny nie zależy od tego, czy i kiedy rozpoczął Pan życie seksualne. Dużo ważniejsze jest to, czy buduje Pan relacje z szacunkiem, szczerością i gotowością do bliskości.
Serdeczności
Łukasz Dyłka
Jakub Butkiewicz
Szanowny Panie,
Przez lata żył Pan w zgodzie ze sobą, nie odczuwając żadnego dyskomfortu ani presji. Dopiero reakcja innej osoby i lawina informacji z internetu zasiały w Panu wątpliwość, która zrodziła silny wstyd i lęk przed wyśmianiem. To zupełnie zrozumiałe, że czuje Pan teraz ogromne napięcie. Nagle coś, co było neutralną, osobistą częścią Pana życia, zostało arbitralnie ocenione jako „problem”.
Warto przyjrzeć się temu, jak nasz umysł potrafi zmienić sposób myślenia o nas samych pod wpływem impulsu. Jedno zdziwienie kogoś z boku uruchomiło potrzebę szukania potwierdzenia w internecie, a tam łatwo trafić na skrajne, czarno-białe opinie. Przekonanie, że w pewnym wieku brak doświadczenia oznacza, że „coś jest z nami nie tak”, stało się filtrem, przez który teraz patrzy Pan na każdą potencjalną relację z kobietą.
Skoro przez większość życia czuł się Pan z tym dobrze, to znak, że Pana wewnętrzny kompas nie widział w tym nic złego. Dopiero cudze, internetowe definicje „właściwego czasu” narzuciły Panu ten ciężar. Gdyby ten niepokój i martwienie się zaczęły zbyt mocno wpływać na Pana codzienność i blokować Pana przed nawiązywaniem kontaktów, pomocna mogłaby okazać się bezpieczna rozmowa z psychoterapeutą, który pomógłby Panu uporządkować te nagłe, narzucone z zewnątrz przekonania.
Pozdrawiam
Weronika Maciąg-Mika
Dzień dobry,
reakcja zdziwienia jednej osoby nie definiuje Ciebie. Ludzie często reagują automatycznie, bez refleksji jak mocno to w Tobie zostanie. Najbardziej obciążające jest to, że zacząłeś budować wokół tego własną tożsamość: „jest coś ze mną nie tak”. A to już jest bardzo krzywdzący wniosek.
Internet bardzo wzmacnia narrację, że istnieje jakiś „właściwy wiek” na seks czy związek i że brak doświadczenia oznacza bycie gorszym albo „dziwnym”. W rzeczywistości ludzie mają bardzo różne historie, tempo dojrzewania emocjonalnego, lęki, potrzeby i doświadczenia. To nie jest test wartości człowieka. Nie ma w Tobie nic „zepsutego” dlatego, że Twoje życie potoczyło się inaczej niż u części ludzi.
Wszystkiego dobrego,
Weronika Maciąg-Mika
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry.
Dziękujemy za kontakt z nami. Sądzę, że w tej historii nie problemem jest brak doświadczenia, tylko moment, w którym ktoś „zewnętrzny głos” nagle nadał temu znaczenie: że to rzekomo coś o Panu mówi i od tego momentu zaczął się wstyd, który nie był wcześniej obecny. Uważam, że to ważne rozróżnienie: Pan nie odkrył problemu w sobie, tylko zaczął patrzeć na siebie cudzymi oczami a Internet bardzo szybko zamienia neutralne rzeczy w „diagnozy społecznego statusu”, co potrafi mocno wypaczyć obraz siebie. Według mojej opinii lęk przed wyśmianiem mówi więcej o obawie przed odrzuceniem niż o samej sytuacji i to jest coś, co da się stopniowo oswoić, nie przez udowadnianie sobie, że „to normalne”, tylko przez odbudowanie poczucia, że Pan nie musi spełniać żadnego terminu, żeby być wartościowym partnerem. W relacji dojrzała osoba zwykle nie skupia się na „historii”, tylko na tym, jak się z kimś czuje tu i teraz a jeśli temat doświadczenia kiedyś się pojawi, nie musi być wyznaniem ani ciężarem, raczej zwykłą informacją, bez wstydu. Najbardziej obciążające wydaje się teraz nie samo doświadczenie, tylko myśl: „to mnie dyskwalifikuje” i z tym właśnie warto pracować moim zdaniem, bo to nie jest fakt, tylko przekonanie, które przejęło kontrolę nad samooceną.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
mam poczucie, że bardzo dużo zmieniło się nie w samym Panu, tylko w sposobie patrzenia na siebie po tej jednej reakcji i po tym, co później przeczytał Pan w internecie. I myślę, że właśnie tutaj pojawia się wstyd.
A wstyd jest jednym z trudniejszych uczuć, bo bardzo mocno wiąże się z oceną – własną i społeczną. Z tym, jak „powinno” wyglądać życie, relacje, seksualność, męskość. I kiedy człowiek zaczyna porównywać siebie do tych norm, bardzo łatwo traci kontakt z tym, kim naprawdę jest, a zaczyna patrzeć na siebie oczami wyobrażonej oceny innych ludzi.
To często oddala nas od akceptacji siebie takimi, jakimi jesteśmy.
Mam też wrażenie, że internet bardzo potrafi wzmacniać takie lęki. Łatwo tam znaleźć skrajne opinie i stworzyć sobie obraz, że „wszyscy już dawno…”, „wszyscy oceniają”, „wszyscy uznają to za problem”. A rzeczywistość zwykle jest dużo bardziej różnorodna i ludzka niż internetowe komentarze.
I to, że do tej pory nie był Pan w relacji czy nie miał doświadczeń seksualnych, naprawdę nie definiuje Pana wartości ani tego, jakim jest Pan człowiekiem.
Myślę, że to czemu warto się przyjrzeć trochę głębiej, to to skąd bierze się ten lęk przed oceną i co właściwie oznaczałoby dla Pana bycie zaakceptowanym takim, jakim Pan jest teraz.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Bycie prawiczkiem jest jak najbardziej naturalne i nie ma w tym niczego złego. Myślę, że jest Pan człowiekiem, którego cechuje duża doza rozsądku. W końcu pojawi się ta jedyna osoba, z którą zechce Pan przeżyć inicjację seksualną. Proszę nie kierować się opiniami innych ludzi, ale skupić na tym, że Pan sam w sobie jest cenny w oczach swoich i oczach innych. Ma Pan prawo do własnych decyzji i przekonań, a nikt w sieci czy w życiu nie ma prawa ingerować w Pana sprawy dotyczące inicjacji czy seksualizmu. Wszystkiego dobrego życzę.
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Bywa, że największa trudność przejawia się nie z samego faktu braku doświadczeń, ale z porównań i treści, które śledzi Pan w internecie lub słyszy od innych. Jedna reakcja albo czyjeś zdziwienie mogą uruchomić wstyd, lęk przed oceną i poczucie nieadekwatności. Proszę pamiętać, że różne osoby mają różne tempo wchodzenia w relacje i seksualność. Dla jednych dzieje się to wcześnie, dla innych później i to nie świadczy o wartości, atrakcyjności czy „normalności” człowieka. Proszę nie koncentrować się na własnej wartości rozumianej wyłącznie przez pryzmat tego jednego aspektu i nie traktować go jak dowodu własnej gorszości. Wiele kobiet zwraca uwagę na sposób bycia mężczyzny, poczucie bezpieczeństwa przy nim i autentyczność niż na „statystyki” czy doświadczenie seksualne. Wstyd często podpowiada najgorsze scenariusze, ale to nie oznacza, że one prawdziwe.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz
Anna Szczypiorska
Opisana sytuacja bardzo często nie wynika z realnego problemu, tylko z „przejęcia” zewnętrznych narracji i ocen, które zaczynają działać jak wewnętrzny krytyk. Dopóki nie porównywałeś się ani nie otrzymałeś komentarzy z zewnątrz, temat nie miał dla Ciebie emocjonalnego ciężaru. Pojawił się on dopiero w momencie zetknięcia się z cudzą reakcją i internetowymi opiniami.
Warto podkreślić, że nie istnieje jeden „właściwy” moment na doświadczenia seksualne czy relacyjne. Presja wieku i interpretowanie tego w kategoriach „coś jest ze mną nie tak” to uproszczenie, które może silnie podbijać wstyd, ale nie ma wartości diagnostycznej ani psychologicznej.
W takich sytuacjach kluczowe jest oddzielenie własnych potrzeb i gotowości od narzuconych oczekiwań oraz praca nad tym, żeby nie budować samooceny na jednym aspekcie doświadczeń życiowych.

Zobacz podobne
Obawiam się, że pech mnie dosięgnie także w nowym miejscu zamieszkania. Boję się powtórki - 3 lata temu byłam na 3-miesięcznym stażu w ukochanych Włoszech i miałam pecha - olewała mnie moja przełożona, byla oschła i nie dopuszczała do obowiązków, kłamała, że jej nie będzie dzisiaj, a potem ją widziałam na mieście, nie odpisywała. Mężczyzna, który mi się spodobał udawał, że mnie nie pamięta po czasie, nie nawiązałam koleżeństwa, dostałam mandat. Pod koniec chciałam już wracać. Naoglądałam się pięknych widoków - wszędzie sama.
Tutaj, gdzie mieszkam w Polsce jestem sama od kilku lat, bez przyjaciół, bez partnera. Mam się wyprowadzać do Holandii do prestiżowej uczelni, mam jednak problem ze znalezieniem mieszkania - w Holandii jest niedobór mieszkań. Są oferty typu mieszkania z kilkoma ludźmi i jedna łazienka - nie wiem, jak miałabym rano zdążyć się wyszykować na uczelnię. Obawiam się bardzo samotności - nie znam holenderskiego, oczywiście jest tam sporo emigrantów, ale nie wiem, czy uda mi się znaleźć znajomych, przyjaciół.
Do tej pory mam pecha i nie wiem dlaczego, jestem bardzo dobrą osobą i to nieraz ja wychodzę z inicjatywą, a po drugiej stronie nie widzę zainteresowania. Kompletnie tego nie rozumiem. Tym bardziej, że czasami poznaję koleżanki, z którymi się dobrze dogaduję, jednak po czasie po drugiej stronie widzę spadek zainteresowania albo zaprzestanie kontaktu, pomimo braku jakichkolwiek kłótni, spięć.
Dzisiaj leżałam i myślałam o tym wszystkim, czy znowu będzie nie tak, że się umęczę i będę żyć tylko studiami, tak jak było w Polsce. Czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, czy wykorzystałam wszystkie szanse na poznanie ludzi. I tutaj stało sie coś niepokojącego - zaczęłam czuć dyskomfort, a po chwili panikę. Zaczęłam czuć jakąś wręcz złą obecność. Jakby we mnie "weszło" coś, albo ktoś. Bałam się być sama ze sobą, wyszłam z domu na spacer. Wiedziałam, że ten stan paniki może się skończyć w moment, jednak ja bałam się przestać zadawać sobie pytanie, czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by poznać nowych ludzi w obecnym mieście. Potem stwierdziłam, że muszę przerwać ten proces myślowy, że muszę odpuścić, bo chyba poszłam za daleko i to chyba o tym świadczy ta panika.
Byłam w tym roku na kilku sesjach i Pani powiedziała, że rzeczywiście widzi jakiś pech i to musi być uciążliwe. Zaniepokoiła mnie jednak ta panika, ponieważ doznałam jej w tym roku zimą, gdy z tej desperacji i samotności, zaczął mi się podobać mężczyzna, który wiedziałam, że nie powinien mi się podobać - intuicja we mnie krzyczała, że to nie jest dobra osoba dla mnie. I się to potwierdziło - ukrywał, że z kimś mieszka, brał używki, miał długi i w zasadzie to nie zaangażował się w relację ze mną, więc był to taki falstart. Ale z mojej strony było uwikłanie emocjonalne, i kiedy doszłam do tego, że on musi mi się przestać podobać, bo z tej relacji nic nie będzie - pojawiły się natrętne myśli - wulgarne, wrogie do mnie. Poczułam wtedy panikę, jakby "coś"" mnie atakowało, że chcę się wydostać, nie wiedziałam, o co chodzi. Odpuściłam więc i tkwiłam w tym zauroczeniu. Tylko że akurat wtedy nie powinnam była odpuszczać, bo trop był dobry - on nie powinien mi się był podobać. Więc skąd te natrętne myśli? Wiele jest tutaj obecnych wątków, które się na siebie nakładają i nie sposób ich od siebie oddzielić.
