Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Przede wszystkim chciałabym napisać, że z Pani wpisu nie wyłania się obraz „potwora”, ale młodej osoby, która bardzo cierpi i jednocześnie nie chce ranić innych. To, że dostrzega Pani swoje trudności, bierze za nie odpowiedzialność i szuka pomocy, świadczy o dużej świadomości oraz chęci zmiany.
Na podstawie opisu nie da się stwierdzić, czy ma Pani zaburzenie osobowości borderline. Wahania emocji, impulsywność, lęk przed odrzuceniem czy trudności w relacjach mogą pojawiać się również w innych trudnościach psychicznych. Dobrze, że rozpoczęła Pani terapię, to właśnie tam będzie przestrzeń do spokojnego przyjrzenia się temu, z czego wynikają Pani reakcje i jaka forma pomocy będzie najbardziej odpowiednia.
Bardzo poruszyło mnie to, że mimo silnych emocji od roku nie okalecza się Pani. To pokazuje, że potrafi Pani wprowadzać ważne zmiany i korzystać z wypracowanych sposobów radzenia sobie, nawet jeśli nadal bywa bardzo trudno. Pisze Pani, że najczęściej tłumi emocje, a później wybucha. Być może jednym z celów terapii będzie nauczenie się rozpoznawania napięcia wcześniej: zanim osiągnie ono poziom, przy którym trudno już zapanować nad słowami czy zachowaniem. Tego można się uczyć i wiele osób z czasem zauważa, że ich reakcje stają się łagodniejsze.
Zastanawiam się, czy potrafi Pani rozpoznać pierwsze sygnały zbliżającego się wybuchu? Co dzieje się wtedy w Pani ciele, myślach lub emocjach? Im wcześniej uda się je zauważyć, tym większa szansa na zatrzymanie tej spirali.
Mam też pytanie do refleksji: co pomagało Pani przez ostatni rok utrzymać się z dala od samookaleczeń? Być może w tych doświadczeniach znajdują się również zasoby, które będzie można wykorzystać do lepszego radzenia sobie z wybuchami złości. Proszę pamiętać, że ewentualna diagnoza nie definiuje człowieka. Jej celem nie jest przypięcie etykiety, ale lepsze zrozumienie trudności i dobranie skutecznej pomocy. Życzę Pani, aby terapia stała się bezpiecznym miejscem do dalszej pracy nad sobą i budowania relacji, w których będzie mogła Pani czuć się spokojniej i bezpieczniej.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka














