Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z wahaniami emocjonalnymi i wybuchami złości przy zaburzeniach adaptacyjnych i podejrzeniu borderline?

Treść wrażliwa
Mam straszne wachania emocjonalne, bardzo tłumie w sobie wszystko po czym wybucham i potrafię powiedzieć bardzo krzywdzące rzeczy innym, nawet tym którym bardzo kocham, mam już zdiagnozowane zaburzenia adaptacyjne i zaburzenia depresyjno-lękowe, zastanawiam się czy nie mam borderline, a jeśli tak to chcę odrazu zacząć to leczyć żeby tak nie krzywdzić siebie i innych. Chciałabym nauczyć się kontrolować moje wybuchy złości by w zdrowy sposób powiedzieć o tym jak się czuję, chciałabym umieć być lepsza w relacjach międzyludzkich ponieważ mam chłopaka którego bardzo kocham a czasami w silnych emocjach potrafię mu życzyć najgorszych rzeczy. Od najmłodszych lat mam silny problem z agresją i impulsywnością, boje się odrzucenia ale sama odrzucam bo boje się że jak zrobi to ktoś przede mną to tego nie przeżyje. Nie chcę przynosić wstydu sobie ani też mojemu chłopakowi, bo takie wybuchy mam przy jego znajomych, w szkole, w domu i nie potrafię sobie w ogóle z tym poradzić, jak najlepiej poradzić sobie w takich sytuacjach, nie chcę nikogo krzywdzić, boje się rozmawiać, co jeśli okaże się że mam bordera i wszyscy zaczną traktować mnie jako jeszcze większego potwora? zaczęłam nową terapię ponieważ skończyłam 18 lat i musiałam zmienić terapeutę na terapeutę dla dorosłych, narazie wizytę miałam w dzień zakończenia roku szkolnego, a regularne wizyty mam zacząć dopiero od września... Dodam że jestem czysta od samookaleczenia od roku i skończyłam 2 terapię lecz potrzebuje kontynuacji dalej ponieważ nie wszystko przepracowałam jak widać...
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Przede wszystkim chciałabym napisać, że z Pani wpisu nie wyłania się obraz „potwora”, ale młodej osoby, która bardzo cierpi i jednocześnie nie chce ranić innych. To, że dostrzega Pani swoje trudności, bierze za nie odpowiedzialność i szuka pomocy, świadczy o dużej świadomości oraz chęci zmiany.

Na podstawie opisu nie da się stwierdzić, czy ma Pani zaburzenie osobowości borderline. Wahania emocji, impulsywność, lęk przed odrzuceniem czy trudności w relacjach mogą pojawiać się również w innych trudnościach psychicznych. Dobrze, że rozpoczęła Pani terapię, to właśnie tam będzie przestrzeń do spokojnego przyjrzenia się temu, z czego wynikają Pani reakcje i jaka forma pomocy będzie najbardziej odpowiednia.

Bardzo poruszyło mnie to, że mimo silnych emocji od roku nie okalecza się Pani. To pokazuje, że potrafi Pani wprowadzać ważne zmiany i korzystać z wypracowanych sposobów radzenia sobie, nawet jeśli nadal bywa bardzo trudno. Pisze Pani, że najczęściej tłumi emocje, a później wybucha. Być może jednym z celów terapii będzie nauczenie się rozpoznawania napięcia wcześniej: zanim osiągnie ono poziom, przy którym trudno już zapanować nad słowami czy zachowaniem. Tego można się uczyć i wiele osób z czasem zauważa, że ich reakcje stają się łagodniejsze.

Zastanawiam się, czy potrafi Pani rozpoznać pierwsze sygnały zbliżającego się wybuchu? Co dzieje się wtedy w Pani ciele, myślach lub emocjach? Im wcześniej uda się je zauważyć, tym większa szansa na zatrzymanie tej spirali.

Mam też pytanie do refleksji: co pomagało Pani przez ostatni rok utrzymać się z dala od samookaleczeń? Być może w tych doświadczeniach znajdują się również zasoby, które będzie można wykorzystać do lepszego radzenia sobie z wybuchami złości. Proszę pamiętać, że ewentualna diagnoza nie definiuje człowieka. Jej celem nie jest przypięcie etykiety, ale lepsze zrozumienie trudności i dobranie skutecznej pomocy. Życzę Pani, aby terapia stała się bezpiecznym miejscem do dalszej pracy nad sobą i budowania relacji, w których będzie mogła Pani czuć się spokojniej i bezpieczniej.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry. 💙

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Opisywane trudności niewątpliwie wymagają dalszej pracy terapeutycznej, jednak na podstawie samego opisu nie można postawić diagnozy zaburzenia osobowości typu borderline. Warto omówić swoje obawy z terapeutą, który przeprowadzi odpowiednią diagnozę i zaproponuje właściwe formy pomocy. Cieszy mnie również, że od roku nie dochodzi do samouszkodzeń – to ważny krok w procesie zdrowienia.

 

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria


 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Warto by się było pokusić o rozszerzenie diagnozy. Nie wiem kto, kiedy diagnozował, w sensie czy był to psychiatra. Jest zbyt mało danych, aby napisać coś więcej. Dochodzi do agresji na zewnątrz, wewnątrz już nie? Piszesz, że ukończyłaś dwie terapie, a mogę zapytać w jakim nurcie? Dobrze, że chcesz o siebie zawalczyć, o swoje zdrowie. To dobrze o Tobie świadczy. Próbowałaś Treningu Zastępowania Agresji i TUS-u? Duzy szacunek za to, że sama widzisz problem i chcesz to zmienić. Przyczyn takiego zachowania może być wiele tak naprawdę  ale wrzesień za kilka tygodni i życzę. I pamiętaj o jednej sprawie. Nie robisz tego z premedytacją i to Ciebie przerasta, dlatego proszę Cię, abyś nie traktowała siebie źle. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To wspaniałe, że mimo ciężaru emocjonalnego ma Pani w sobie tyle samokrytycyzmu, siły oraz dojrzałości, by szukać pomocy i chronić bliskie relacje. Diagnoza – czy to borderline, czy nakładające się silne emocje – jest jedynie wskazówką dla terapeuty, z jakich narzędzi warto skorzystać, aby opanować impulsywność i lęk przed odrzuceniem. Wrześniowa terapia dla dorosłych, szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym lub dialektyczno-behawioralnym będzie idealnym miejscem do nauki bezpiecznego wyrażania złości, a miniony rok bez samookaleczeń jest najlepszym dowodem na to, że potrafi Pani skutecznie walczyć o swój spokój.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Magdalena Dawiec

Magdalena Dawiec

Dzień dobry,

 

przede wszystkim słyszę, jak mocno cierpisz z powodu tego, co się w Tobie dzieje, ale chcę Ci z całą mocą powiedzieć jedno: nie jesteś potworem. To, co opisujesz: ogromny lęk przed odrzuceniem, gwałtowne wybuchy emocji, impulsywność i późniejsze wielkie poczucie winy - to nie cecha Twojego charakteru, lecz wynik dysregulacji emocjonalnej. Twoje ciało i układ nerwowy w trudnych momentach po prostu wchodzą w stan natychmiastowej obrony. Fakt, że widzisz te trudności, chcesz chronić bliskich i od roku jesteś czysta od samookaleczania, dowodzi Twojej ogromnej siły, dojrzałości i determinacji. Pamiętaj też, że ewentualna diagnoza (czy to zaburzeń osobowości, czy innych) nie jest łatką, która cokolwiek w Tobie przekreśla. To jedynie drogowskaz dla specjalisty, jakie narzędzia dobrać, aby najskuteczniej Ci pomóc.

 

W Twoim przypadku świetnie sprawdzi się terapia w nurcie DBT (dialektyczno-behawioralna), ponieważ powstała ona właśnie z myślą o osobach zmagających się z dysregulacją emocjolnalną, silną impulsywnością, lękiem przed odrzuceniem i trudnościami w relacjach. W DBT uczymy się konkretnych umiejętności: jak bezpiecznie przeżywać trudne emocje bez wybuchania oraz jak w zdrowy sposób komunikować swoje potrzeby najbliższym i otoczeniu.

Zanim jednak rozpoczniesz regularne spotkania we wrześniu, w momentach narastającej złości wypróbuj techniki fizycznego „resetu” ciała: przemyj twarz bardzo zimną wodą lub przyłóż lód na kilkanaście sekund, co natychmiast obniża poziom pobudzenia. Umów się też z partnerem na tak zwaną bezpieczną pauzę. W spokojnym momencie uprzedź go, że gdy czujesz natłok emocji, musisz na przykład na 15 minut wyjść do innego pomieszczenia, aby ochłonąć i nikogo nie skrzywdzić słowami.

 

Czas do września może być wymagający, ale jesteś na świetnej drodze. Na pierwszą wizytę u nowego terapeuty możesz po prostu przeczytać swoją wiadomość. Opisałaś w niej swoje trudności w sposób niezwykle precyzyjny, co bardzo ułatwi rozpoczęcie wspólnej pracy. Wykonujesz ogromną pracę nad sobą, nie poddawaj się! Te mechanizmy naprawdę da się uregulować i nauczyć się skutecznych strategii radzenia sobie z zalewającymi emocjami.

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo wyrozumiałości dla samej siebie,
Magdalena Dawiec

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Bardzo ważne jest to, że zauważasz swoje zachowania, bierzesz za nie odpowiedzialność i szukasz pomocy. Sam fakt, że boisz się zranić bliskie osoby i chcesz nauczyć się inaczej reagować, pokazuje, że nie jesteś „potworem” ani złą osobą. Widzę raczej osobę, która bardzo cierpi i próbuje znaleźć sposób, żeby lepiej radzić sobie z ogromnymi emocjami.

Silne wahania emocji, impulsywność, lęk przed odrzuceniem czy trudność z kontrolowaniem złości mogą pojawiać się przy różnych trudnościach psychicznych – nie tylko przy zaburzeniu osobowości typu borderline. Sam fakt, że rozpoznajesz u siebie część tych objawów, nie oznacza jeszcze, że masz to zaburzenie. Diagnozę warto zostawić specjaliście, który pozna całą Twoją historię.

Jeśli jednak okazałoby się, że rzeczywiście jest to borderline, nie oznacza to, że jesteś „skazana” na takie funkcjonowanie. To nie jest etykieta, która definiuje człowieka. Są skuteczne formy terapii, szczególnie terapia dialektyczno-behawioralna (DBT), która uczy m.in. regulowania emocji, radzenia sobie z impulsywnością, wyrażania złości w bezpieczny sposób i budowania zdrowszych relacji.

Bardzo zwróciło moją uwagę to, że napisałaś o roku bez samookaleczania. To ogromny krok i dowód tego, że potrafisz pracować nad trudnymi zachowaniami, nawet jeśli czasem masz poczucie, że wszystko wraca. To, że teraz pojawiają się inne obszary do przepracowania, nie oznacza porażki – raczej pokazuje kolejną część procesu.

Do czasu rozpoczęcia regularnej terapii możesz spróbować przyglądać się swoim wybuchom: co wydarzyło się tuż przed nimi, jaka myśl się pojawiła, czego wtedy najbardziej potrzebowałaś (np. bezpieczeństwa, uwagi, zrozumienia). W momencie bardzo silnej złości często najpierw warto obniżyć napięcie w ciele – odejść na chwilę od rozmowy, dać sobie kilka minut, zastosować coś, co pomaga wrócić do równowagi, a dopiero później wracać do tematu.

Na terapii warto powiedzieć wprost o tym, co tutaj napisałaś: o wybuchach, lęku przed odrzuceniem, impulsach, relacjach i obawie przed diagnozą. To są bardzo ważne informacje, które pomogą terapeucie dobrać odpowiednią pomoc.

I jeszcze jedna rzecz – diagnoza nie jest wyrokiem ani czymś, czego trzeba się wstydzić. Jej celem nie jest przypięcie Ci etykiety, ale lepsze zrozumienie, dlaczego reagujesz w taki sposób i jak można to zmienić.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Oliwio. Są to duże trudności z regulacją emocji i zdecydowanie warto je omówić z terapeutą. Samo podejrzenie borderline nie oznacza jeszcze diagnozy, może ją postawić wyłącznie specjalista po dokładnej ocenie. Niezależnie od rozpoznania, opisane przez Panią objawy są możliwe do leczenia. Bardzo dobrze, że kontynuuje Pani terapię i pozostaje bez samookaleczeń. W pracy nad impulsywnością i relacjami szczególnie skuteczna jest terapia DBT, dlatego warto zapytać terapeutę czy takie metody mogą zostać włączone do leczenia.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Dyskomfort w związku i obsesyjne myśli dotyczące wyglądu partnerki
Od prawie początku związku mierzę się z dyskomfortem z nim związanym, w poprzednich relacjach miałem podobne objawy, głównie objawiające się tym, że czułem nie zawsze irracjonalne uczucie, ze "to nie to". Obecną relację mam z wieloletnią przyjaciółką, która zawsze mi się podobała, w końcu zostaliśmy parą. Wcześniej nie proponowałem jej relacji bo bałem się, że jeśli się znamy tak długo to nic z tego nie będzie, jednak finalnie samo wyszło. Przez wzgląd na poprzednie relacje oraz łączącą nas przyjaźń bardzo mi zależało, żeby związek był jak najlepszy i żeby nie dopadły mnie takie wątpliwości jak w poprzednich związkach. Początkowo były motyle w brzuchu, które szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę że będzie z tego związek. Minęła ekscytacja ze wspólnych rozmów telefonicznych czy pisania na czacie, dosłownie z dnia na dzień co wzbudziło mój lęk. Miałem obawy, czy partnerka będzie miała "to coś", czy nie znudzę się nią, czy będziemy mieć o czym rozmawiać. Z dnia na dzień robiło się to coraz bardziej obsesyjne i myślenie o tym zajmowało większość mojego czasu. Obawy dotyczące wspólnych tematów szybko się rozwiały, a dziewczyna zyskiwała wraz z czasem trwania związku - to dobra, inteligentna osoba, której mogę bezgranicznie zaufać i przy której się nie nudzę. Pojawiły się natomiast obiekcje dotyczące jej wyglądu - mimo że dotychczas mi się podobała i obiektywnie niczego jej nie brakuje, zacząłem dostrzegać wady, które zaczęły się wyolbrzymiać z czasem. Doszło do sytuacji, gdy patrzenie na dziewczynę pod określonym kątem czy w niepełnym oświetleniu potęgowało te uczucia, byłem wtedy bliski ataku paniki. Innym razem nie dostrzegam tych wad i jestem mocno zdziwiony tą nagłą odmianą. Początkowo w momentach, gdy nie dostrzegałem tych wad byłem szczęśliwy, jednak teraz wiem, że za jakiś czas znowu mi zaczną przeszkadzać i koło się zamyka. Obsesyjnie wręcz porównuję ją do innych kobiet, czy to mijanych na ulicy czy na zdjęciach w internecie i zastanawiam się czy z kimś bardziej "w moim typie" byłbym szczęśliwy. W momentach kryzysu mam nawet duże opory przed bliskością fizyczną jak pocałunki czy przytulenie, mam wrażenie, że wtedy dziewczyna to zauważa i jest dla mnie jeszcze bardziej czuła i chce mnie całować co tylko powoduje moją irytację i jestem bliski by niegrzecznie ja odsunąć. Z samym seksem nie ma większych problemów, choć przy nasileniu obaw również nie mam na niego ochotę. Z jednej strony tęsknię gdy nie jesteśmy razem, planuję jak będzie wyglądać nasze wspólne życie, z drugiej - nie jestem w stanie nawet zaplanować wspólnych wakacji, bo boję się, że do czasu wyjazdu już nie wytrzymam tego dyskomfortu i już nie będziemy razem. Awersja do jej wyglądu nasila się w czasie podejmowania ważniejszych decyzji np. o wspólnym zamieszkaniu albo podczas okazji typu urodziny, walentynki. W przeszłości miewałem liczne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz objawy hipochondrii. Jakiś czas temu zacząłem zażywać SSRI, co przyniosło mi pewne zmniejszenie nasilenia lęku i dyskomfortu, jednak odczuwam go dalej głównie w związku z wyglądem. Nie wiem dlaczego tak to mi zaczęło przeszkadzać, choć znam ją tyle lat i widziałem ją w różnych sytuacjach i wygląd absolutnie nie miał dla mnie znaczenia. Wiele czasu poświęcam na oglądanie jej zdjęć, na których dokładnie się jej przyglądam i oceniam czy defekty jej wyglądu są na nich widoczne. Bardzo zazdroszczę znajomym, którzy tworzą szczęśliwe związki, a partnerzy/partnerki są w ich oczach coraz bardziej atrakcyjni z czasem. Dobija mnie to jeszcze bardziej, że ja nie jestem w stanie stworzyć takiej relacji. Boję się, że to może znak, że jej nie kocham i należy dać jej szansę poznać kogoś lepszego. Jednak obawiam się, że rozstaniem odrzucę miłość swojego życia i bardzo ją zranię. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to jakaś forma lęku przed przywiązaniem i celowe szukanie dziury w całym. Nie wiem jednak co mogę zrobić by zwalczyć te natrętne myśli i jak przestać przejmować się wadami w wyglądzie partnerki.
TW: Samookaleczenia, myśli samobójcze. 19-latka poszukuje skutecznej pomocy: depresja, lęki, nerwica, terapie i leki nie działają

TW: Samookaleczenia, myśli samobójcze

 

Utknęłam w poszukiwaniu pomocy. (Mam 19 lat) od ponad 5 lat uczęszczam na psychoterapię i jestem na dość mocnych lekach psychotropowych około 2.5 roku. Problemy zaczęły się w 2017 i tylko się pogarszały. Stwierdzono u mnie stany depresyjne, stany lękowe, nerwice natręctw, obsesje, kompulsje, ataki paniki, fobie, problemy ze snem, miałam myśli samobójcze i występują zachowania samookaleczające, bóle psychosomatyczne (tyle pamiętam). Nic się nie zmienia pomimo terapii i leków (próbowałam różnych leków i terapii). Jest to dla mnie męczące i może ktoś ma nowy pomysł, jak można by mi pomóc.

Witam. Mam 17 lat. Chcę iść do psychologa, bo wiem, że moje traktowanie samej siebie i myślenie o sobie jest destrukcyjne, nie radzę sobie z huśtawką emocjonalną i możliwe, że mam też ADHD
Witam. Mam 17 lat. Chcę iść do psychologa, bo wiem, że moje traktowanie samej siebie i myślenie o sobie jest destrukcyjne, nie radzę sobie z huśtawką emocjonalną i możliwe, że mam też ADHD. Moja mama tego nie rozumie i mówi, że mam nie przesadzać . Moje starania i rozmowy z nią na ten temat, nie pomogły. Nie pozwala mi iść na terapię, mówi, że mam poczekać do skończenia lat 18, co nadejdzie w październiku. Co mam robić?
Apatia i brak celów w życiu: Jak radzić sobie z chronicznym smutkiem i bezsensem?
Od lat borykam się z apatią. Nie mam planów na siebie. Na swoje życie. Na jutrzejszy dzień. Nawet na dzisiejszy. Stałą pracę zaczęłam na początku stycznia - od tego czasu miałam tylko 1 dzień "wolny" - ze względu na przeprowadzkę do kawalerki. Nie umiem przestać pracować. Mam wtedy poczucie straty pieniędzy, czasu. Liceum skończyłam w kwietniu ubiegłego roku. W tym czasie mieszkałam u rodziców. Od maja aż do września wyszłam z domu - dosłownie z domu, choćby do psa - jakieś 3 razy. Nigdzie indziej. Potrafiłam całymi dniami spać, marnować czas. Nie mam ambicji, planów na siebie, a mój stan apatii utrzymuje się ze mną aż od czasów gimnazjalnych. Do tego chroniczny smutek i żal wynikający właśnie z tego braku pomysłu, planu. Nie mam znajomych, przyjaciół, kolegów nawet. Nie przesadzam. Mój Messenger jest używany tylko do komunikacji z mamą, a aplikacja od SMS tylko do zaoytan do klientów. Nikogo z rodziny nie kojarzę. Sióstr, kuzynów, wujków, dziadków nie mam. Jestem adoptowana, może dlatego nie znam nikogo. Nigdzie nie wychodzę. Nie chcę. Nie czuję potrzeby. Nie umiem. A jednocześnie przygnębia mnie to, że nie chcę i nie czuję potrzeby. Jestem aseksualna. Chyba. I aromatyczna. Chyba. Te samodiagnozy nie są najlepsze. Ale tak czuję od lat. I to też mnie boli. Czuję się wybrakowana. Chciałabym czuć cokolwiek. A jedyne co czuję, to wypalenie, smutek i bezsens wszystkiego. Nie mam celu. Najchętniej skinczylabym to wszystko. Ale w sumie po co? Nikomu nie wadzę w życiu, bo nikogo nie mam. Dużo razy w poprzednich latach pisałam długie wypociny na temat tego, co jest nie tak. Kilka razy dłuższe niż ten wpis, który obecnie czytasz. Wszyscy kierują do psychologów, psychiatrów, seksuologów. A mnie na to nie stać. Nie stać mnie, żeby odłożyć sobie chociaż 200 zł na poczet mojego zdrowia psychicznego. Czuję się żałośnie. Nie lubię się użalać. Nie robię tego. Mam nadzieję. Po prostu wiem, że nikt by nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Że zniknęłam. Z rodzicami też nie mam super więzi, tolerujemy się. Cóż. Niby umrzeć byłoby szybciej, ale skoro moje życie to nędzna wegetacja, wychodzę z założenia, że mogę się przemęczyć jeszcze trochę. Ale z drugiej strony... Po co? Jestem zmęczona tą nicością.
Natręctwa, depresja i lęki - szukam wsparcia w walce z kryzysami życiowymi
Ciągle mam jakieś natręctwa. Jestem człowiekiem wierzącym, ale wmawiam sobie, że może jednak nie wierzę, skoro kolejny raz depresja rozkłada mnie na łopatki. Lęki, nerwy, poczucie beznadziejności. Leki wyciągają mnie na pewien poziom, ale przy okazji poniewierają. Nie wiem czego chcę, raz mi się wydaje że umiem kochać swoją dziewczynę, za chwilę że nie. Niczego nie potrafię zmienić. Od lat walczę nie wiadomo z czym. Chodzę do pracy ale jej nie lubię. Często ostatkiem sił.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.