Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z frustracją i bezradnością wobec problemów zdrowotnych i błędów medycznych?

Jeżeli przyczyną jest zdrowie i rozkładające ręce lekarzy, którzy nie są w stanie mi pomóc, bo ktoś zepsuł operację, a nikt nie będzie nakładał swojej ręki. Ja w ciągu roku przestałam być osobą sprawną fizycznie, przez to zdrowie moje się sypie i nikt w stanie nie jest mi pomóc. Co mam zrobić? Leków też nie mogę brać, bo jestem po ostrym zapaleniu trzustki. Z tygodnia na tydzień dowiaduje się o nowych chorobach, to jak mam się czuć jak mam z tym walczyć

User Forum

Mariola

6 miesięcy temu
Barbara Mróz

Barbara Mróz

Przykro mi, że doświadcza Pani takich trudności z powodu błędu lekarskiego i braku dalszej pomocy. To zrozumiałe, że może Pani doświadczać teraz bezradności i innych przytłaczających emocji. Warto o tym porozmawiać z kimś bliskim albo specjalistą. Może pomocna będzie dla Pani lektura książki Russa Harrisa "Zderzenie z rzeczywistością". Pozdrawiam serdecznie!

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bartłomiej Borys

Bartłomiej Borys

To naturalne, że w obliczu tak wielu wyzwań pojawia się pytanie: "Co mam zrobić? Jak mam z tym walczyć?". Kiedy ciało zawodzi, a świat medyczny rozkłada ręce, czujemy się jak w pułapce. Ważne jest, żebyśmy spojrzeli na tę sytuację z innej perspektywy. Choć nie możemy od ręki zmienić Pani stanu fizycznego ani tego, co się stało, możemy poszukać, co możemy zrobić, żeby odzyskać choć odrobinę kontroli nad Pani samopoczuciem i jakością życia.

W terapii poznawczo-behawioralnej i schematów często mówimy o tym, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach mamy wpływ na to, jak interpretujemy wydarzenia i jak reagujemy emocjonalnie. Wiem, że to nie jest proste, ale spróbujmy zastanowić się nad kilkoma obszarami, które mogą przynieść ulgę lub dać poczucie choć minimalnej kontroli:

Uznanie bólu i żałoby: Przeżywa Pani ogromną stratę – stratę sprawności, zdrowia, a być może i wizji przyszłości, którą Pani miała. Proszę pozwolić sobie na przeżycie tej żałoby. Smutek, złość, lęk – wszystkie te emocje są ważne i potrzebne. Nie musi ich Pani tłumić ani "walczyć" z nimi w sposób, który by Panią wyczerpywał. One są naturalną reakcją na to, co się dzieje.

Poszukiwanie małych wysp kontroli: Skoro duży obraz jest poza Pani kontrolą, poszukajmy drobnych rzeczy, na które ma Pani wpływ. Może to być zarządzanie bólem w inny sposób niż lekami (np. techniki relaksacyjne, uważność, jeśli to zgodne z Pani możliwościami fizycznymi), poszukiwanie wsparcia w grupach osób z podobnymi doświadczeniami. Chodzi o drobne aktywności lub zmiany w myśleniu, które mogą przynieść minimalną ulgę.

Wsparcie społeczne: Nikt nie powinien przez to przechodzić samemu. Czy ma Pani wokół siebie bliskie osoby, które mogą Panią wesprzeć? Przyjaciół, rodzinę? Nawet jeśli nie mogą "naprawić" problemu, sama ich obecność i możliwość podzielenia się swoimi uczuciami mogą przynieść ulgę. Bycie wysłuchaną to już bardzo dużo.

Skupienie na tu i teraz: Kiedy myśli o przyszłości i przeszłości są zbyt bolesne i przytłaczające, spróbujmy skupić się na obecnym momencie. Co w tym konkretnym dniu, w tej godzinie, może Pani zrobić, żeby poczuć się choć trochę lepiej? Czasem to jest ciepła herbata, ulubiona muzyka, czytanie książki, krótka rozmowa z kimś bliskim.

Poszukiwanie alternatywnych ścieżek pomocy: Czy rozważała Pani konsultację z innymi specjalistami, może fizjoterapeutami, dietetykami (jeśli to zgodne z zaleceniami dla trzustki), czy psychologami specjalizującymi się w przewlekłych chorobach? Czasem inne spojrzenie i holistyczne podejście może otworzyć nowe drogi, nawet jeśli nie prowadzą do "całkowitego wyleczenia", to mogą pomóc w poprawie jakości życia.

Łagodność wobec siebie: To nie jest moment na surowość wobec siebie. Zasługuje Pani na współczucie i troskę, szczególnie w obliczu tak wielu wyzwań. Zamiast "walczyć" ze sobą lub z sytuacją w sposób, który by Panią dodatkowo obciążał, najlepiej być dla siebie najbardziej wspierającą osobą, jaką może Pani być. 

6 miesięcy temu
Weronika Rutkowska

Weronika Rutkowska

Kiedy ciało zawodzi, a lekarze rozkładają ręce, łatwo może być o utratę nadziei. Ma Pani pełne prawo do tego, aby czuć smutek, bezsilność, czy złość. Jednak nie musi Pani zostawać z tym sama. Psychoterapia nie wróci Pani zdrowia somatycznego, jednak może pomóc unieść ten ból, którego doświadcza Pani obecnie. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Weronika Rutkowska

Psychoterapeuta Gestalt

6 miesięcy temu
kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Niedawno skończyłam 20 lat. Zaczęłam pracować, ale przychodzi mi to z wielkim trudem.
Witam, niedawno skończyłam 20 lat. Zaczęłam pracować, ale przychodzi mi to z wielkim trudem. Duzo rzeczy mnie irytuje albo/i denerwuje. Dlaczego?
Kryzys po rozstaniu - czy będę akceptowana w całości, taka jaka jestem?
Ostatnio będąc na wakacjach i mając trochę czasu na przemyślenie paru spraw, zaczęły pojawiać mi się w głowie pewne drażniące myśli. Jestem świeżo po rozstaniu i obserwując pary czy to na plaży, czy gdzieś w hotelu, zaczęłam się zastanawiać, czy ja kiedyś znajdę partnera, który będzie mnie akceptował w całości. Dajmy na przykład na to, że lubię spacerować brzegiem morza i zbierać muszle - ot tak, dla przyjemności. A dla kogoś to może się wydać dziecinne i już się pojawi zgrzyt. Z drugiej strony mogę mieć jakieś swoje dziwactwa (na które nie zwracam uwagi w ciągu dnia) i komuś to może się nie spodobać- kolejny zgrzyt. Nie wiem czy na przykład w czyich oczach nie jestem dziwna albo dziwnie się zachowuję, bo sama nie potrafię dojrzeć tego w sobie.
Mąż wymienia wiadomości z inną kobietą. Czy powinnam porozmawiać z nim jeszcze raz i poprosić o zakończenie tej relacji?
Dzień dobry. Jestem żoną od 16 lat, mamą dwójki dzieci. Wczoraj doszło do przykrej sytuacji, gdzie przez ramię widziałam telefon męża, a na nim świeże wiadomości Whatsapp od kobiety, która zaczęła pisać do niego na Instagramie, podziwiając jego prace. Mąż jakiś miesiąc temu opowiadał o niej, że tak się wypytuje, że jest szalenie bogata, mieszka w Chinach i opowiada mu i swoim życiu. Wtedy to zbyłam, ale wczoraj uświadomiłam sobie, że mąż codziennie z nią wymienia wiadomości. Zauważył, że jestem za nim i szybko przesunął ekran palcem, z mojej perspektywy po to, żeby to ukryć. Gdy zapytałam, czemu piszą, zaśmiał się i powiedział "chyba nie jesteś zazdrosna". Zaczęłam się trząść, miałam napływ miliona emocji: bólu, zwątpienia, złości, szoku, chciałam po prostu zapaść się pod ziemię. Mąż widząc moją reakcję stał cicho jak gdyby nic się nie stało. Chwyciłam za torebkę i chciałam wyjść z domu, wtedy wypytywał, gdzie idę. Dopiero wtedy zaczął mnie zatrzymywać i zapewniać, że to ona pisze do niego, że on jej zdawkowo odpowiada, że nic go z nią nie łączy, że liczę sie tylko ja i dzieci, że nigdy by mnie nie zdradził itp. Uspokoiłam się, współżyliśmy ze sobą, ale dziś nie mogę pozbyć się natrętnych myśli, cały czas mam supeł w brzuchu. Czy powinnam poprosić męża o pokazanie mi tych wiadomości? Czy to mnie uspokoi? Z tego co powiedział mąż, ta kobieta wie o mnie i o dzieciach, ale nie rozumiem, dlaczego dalej do niego pisze. Czy powinnam porozmawiać z nim jeszcze raz i poprosić o zakończenie tej relacji? Z góry bardzo dziękuję.
Przeżywam kryzys w związku z moim rozwojem. Nie mam planu na siebie.
Czuję się coraz gorzej, od podstawówki stresowałam się szkołą i tak już do dzisiaj stresuję się każdą rzeczą. Teraz kończę licencjat i nie mam pojęcia co dalej, bardzo mnie stresują studia i nie chcę ich na ten moment kontynuować, ale też nie wiem co mogłabym robić, pójść na inny kierunek, albo gdzie pracować. Nie mam prawdziwej pasji, lubię się uczyć nowych języków, ale studia się nie sprawdzają i nie widzę wcale przyszłości. Dołuję mnie fakt, że każdy kogo pytam ma jakiś plan na siebie, a ja kompletnie nie. Nie mam motywacji do życia i często wolę iść spać, żeby nie myśleć. Moim priorytetem w życiu jest miłość, a to też mi nie wychodzi i każda zakończona relacja wprowadza mnie w jeszcze większy dołek. Uważam, że problem leży głównie w tym, że nie mam pasji, na której bym się skupiła. Jednocześnie szukając i obserwując co mogłoby mnie zainteresować na taką skalę nie widzę niczego. Nie powinnam być wcale smutna, bo rodzice dali mi wszystko co mogli i dalej dają. Wiele osób pewnie by umiało wykorzystać taką szansę od życia, a ja nie potrafię.
Jak radzić sobie z kontrolą i krytyką w małżeństwie? Szukam pomocy
Jestem mężatką, ale coś jest nie tak w moim małżeństwie. Często czuję się przy mężu głupia i poniżana. Zdarzyło się, że nazwał mnie wprost „głupią” lub „kretynką”. Nie jestem tak wykształcona jak on i mam słabszą pamięć do dat czy nazwisk, co czasami powoduje, że gdy mnie o coś pyta, a ja nie pamiętam, zaczyna mi dogadywać. To nie są żarty – mam wrażenie, że są to zarzuty, jakby chciał mi udowodnić, że jestem mniej inteligentna. Zdarza się, że używa trudnych słów, po czym pyta, czy znam ich znaczenie. Gdy przyznaję, że nie wiem, irytuje się lub zachowuje się protekcjonalnie. Czuję, że podkreśla moją niewiedzę, by się wywyższyć. Mąż zwraca mi uwagę na wszystko – wszystko musi być zrobione po jego myśli. Nawet drobiazgi, jak gaszenie światła, przekręcanie zamka czy odkładanie talerza. Często te pytania brzmią kontrolująco i przytłaczają mnie typu dlaczego nie zgasiłaś światła i nie jest to pytanie retoryczne, tylko mam odpowiedzieć, zawsze muszę mu na nie odpowiadać. Czuję się zmęczona tą ciągłą kontrolą i krytyką. Wczoraj mąż powiedział mi, że on zasługuję na kogoś lepszego niż ja. Zapytałam, czy chce rozwodu, ale odpowiedział, że nie wie. Czuję się zagubiona i nie wiem, co mam robić. Nie wiem też, jak powinno wyglądać normalne, zdrowe małżeństwo. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam koleżanek, przyjaciółek, siedzę praktycznie 24h na dobę w domu. Mąż i tak nie pozwala rozmawiać o tym co się dzieje u nas Mąż nacisk żebym pracowała tylko w domu. Kiedy powiedziałam, że chcę pracować również stacjonarnie, zaczął mnie emocjonalnie obciążać – mówi, że przez to nasze psy będą same, że to moja wina, bo to ja chciałam psa. Pomija fakt, że decyzja o psie była wspólna. Czuję się w kryzysie. Nie wiem, czy to ja robię coś źle. Nie chcę bać się rozmów z mężem ani tego, że znowu będzie mnie przepytywał i irytował się, że jestem „taka”, nie wiem czemu ale ciągle czuje strach i obawę, ze coś robię źle. Ten ciągły stres, że nie spełniam jego oczekiwań, mnie przytłacza. Czuję się winna tego jaka jestem... potrzebuje szybkiej pomocy, nie wiem co mam robić.
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!