30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z ignorowaniem przez współpracownika i napięciem emocjonalnym w pracy?

Witam. Jestem osobą WWO i mam z czymś problem. W pracy jestem przywiązana emocjonalnie z jednym kolegą. Bardzo dobrze się dogadujemy, lecz od niedzieli (21 grudnia) przestał się tak o odzywać, a nic nie zrobiłam, nie uraziłam go niczym. Po prostu przestał rozmawiać. Zaczął mnie unikać i ignorować. Przez to czuję się w ciągłym napięciu, stresie co sprawiło, że zaczęło boleć mnie w klatce piersiowej. Wiem, że to błahostka, że powinnam go spytać, lecz ciągle ja ratowałam tą relację, dlatego tym razem nie mam zamiaru tego robić i znowu pierwsza podać ręki. Mam tego już dosyć. Pracujemy na tej samej zmianie, więc praktycznie codziennie się mijamy i jest niekomfortowo. Jak sobie z tym poradzić? Czy całkowicie to olać czy najlepiej by było zwolnić się?
User Forum

Bubble

3 miesiące temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Przykro mi, że doświadcza Pani odrzucenia w ważnej relacji. Jako osoba wysoko wrażliwa ma Pani prawo odczuwać niepokój i napięcie, które opisuje. Co mogłoby Pani pomóc na tę chwilę? Czy krótki komunikat wobec kolegi, opisujący sytuację pomógłby lepiej zrozumieć tę sytuację ?

 Proszę również pamiętać, że to nie Pani jest odpowiedzialna za czyjeś milczenie, nawet jeśli jest ono teraz dla Pani mocno obciążające. 

Objawy somatyczne, które dodatkowo Pani odczuwa mogą wskazywać na obciążenie emocjonalne i tłumienie emocji. 

Czy zwolnienie się z pracy lub 'olanie' przyniesie Pani ulgę? 

 

To ważne, żeby czuć się komfortowo w miejscu pracy, jednocześnie warto zastanowić się nad rozwiązaniem, które zapewni Pani dobrostan bez konieczności drastycznych zmian. 

 

Wszystkiego dobrego, 

Psycholog Anna Kapelska

 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

to, że się Pani przywiązuje, że relacje są dla Pani ważne, nie jest wadą. 

Widzi Pani, że to nie jest pierwsza sytuacja, w której to Pani ratuje relację i wychodzi pierwsza z inicjatywą. 

Pani ciało bardzo jasno pokazuje, że napięcie przekroczyło bezpieczny poziom. 

Jego zachowanie mówi coś o nim, nie o Pani. Ludzie czasem wycofują się, bo mają własne sprawy, lęki, konflikty, albo nie potrafią regulować bliskości. Cisza bywa formą ucieczki. 

 

Jeśli widzi Pani, że takie relacje w pracy bardzo Panią wciągają i kosztują, rozmowa z psychologiem może być bardzo pomocna. Pomaga nauczyć się chronić swoją wrażliwość, budować bezpieczniejszy dystans emocjonalny i nie brać na siebie odpowiedzialności za cudze wycofanie. Nawet kilka spotkań potrafi znacząco zmniejszyć napięcie i dać poczucie większego spokoju.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, doskonale rozumiem, że możesz czuć się zaniepokojona i napięta. Takie zerwanie kontaktu, brak rozmowy, szczególnie dla osób wysokowrażliwych to trudne doświadczenie, które może zaburzyć poczucie bezpieczeństwa i zaufanie w relacji. Pytasz o to, czy zupełnie odpuścić, a może zwolnić sie z pracy. Myślę, że zwalnianie się z pracy może być zbyt radykalną decyzją i warto ją jeszcze przemyśleć. Piszesz, że nie chcesz pierwsza wyciągać ręki, ale zastanawiam się czy to koniecznie, czy między Wami w ogóle jest jakiś konflikt? Może warto po prostu zapytać co się dzieje, z czego wynika jego milczenie? Nazwij to co zauważyłaś: jego wycofanie, brak kontaktu. Masz prawo chceć to wyjaśnić. Pamiętaj, też że jego milczenie nie musi być koniecznie związane z Tobą. Serdeczności,

 

Justyna Bejmert

psycholog 

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

to, co teraz przeżywasz, jest naprawdę trudne i zupełnie zrozumiałe, zwłaszcza jeśli jesteś osobą wysoko wrażliwą. Gdy ktoś nagle się wycofuje i milknie bez wyjaśnienia, łatwo pojawia się napięcie, stres i poczucie odrzucenia. To nie jest błahostka, skoro reaguje na to Twoje ciało.

 

Na ten moment nie rób gwałtownych ruchów. Nie zwalniaj się pod wpływem emocji. Spróbuj skupić się na sobie i na pracy, zachowuj spokojny, uprzejmy dystans. Nie musisz ratować tej relacji ani wychodzić pierwsza, jeśli masz poczucie, że zawsze to Ty brałaś ten ciężar.

 

Daj sobie prawo do zmęczenia tą sytuacją. Jeśli napięcie nie mija, bardzo pomocna może być rozmowa z psychologiem. To pomoże Ci lepiej chronić swoje granice i radzić sobie z silnymi emocjami w relacjach, szczególnie w pracy.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

psycholog

3 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

nagłe wycofanie się kogoś, z kim była bliska emocjonalna więź, bardzo silnie uderza w poczucie bezpieczeństwa i nic dziwnego, że reaguje Pani napięciem i objawami z ciała.

Warto pamiętać, że zachowanie kolegi mówi przede wszystkim o nim i o tym, z czym on się mierzy, niekoniecznie o Pani czy o tym, że zrobiła Pani coś złego. Brak wyjaśnienia jest trudny, ale ciągłe „ratowanie relacji” kosztem siebie też ma swoją cenę.

Na ten moment najważniejsze jest zadbanie o siebie: ograniczenie analizowania, skupienie się na pracy i codziennych obowiązkach, dawanie sobie sygnałów uspokajających (oddech, przerwy, kontakt z kimś życzliwym). Decyzje typu zmiana pracy warto odłożyć do momentu, gdy emocje trochę opadną, podejmowane w silnym napięciu rzadko są dla nas dobre.

Jeśli sytuacja będzie się przeciągać i nadal bardzo Panią obciążać, być może pomocna byłaby spokojna rozmowa lub wsparcie kogoś z zewnątrz, np psychologa lub bliskiej osoby. Pani wrażliwość nie jest słabością, potrzebuje tylko więcej troski i uważności wobec siebie.

 

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego 

Weronika Jeka

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, opisana reakcja jest bardzo zrozumiała, zwłaszcza przy wysokiej wrażliwości, nagłe wycofanie drugiej osoby uruchamia silny stres, napięcie i objawy somatyczne, ale nie oznacza, że sytuacja jest „błaha” ani że Pani reaguje przesadnie. 

Warto jednak oddzielić fakty od interpretacji: faktem jest, że kolega się zdystansował, ale powody tego nie są Pani znane i nie muszą dotyczyć Pani ani Pani zachowania. Przywiązanie emocjonalne w pracy, szczególnie gdy jedna strona bardziej inwestuje w relację, często prowadzi do nierównowagi i dużego obciążenia psychicznego. Skoro ma Pani poczucie, że to zawsze Pani „ratowała” tę relację, zatrzymanie się i niebranie na siebie całej odpowiedzialności jest zdrowym krokiem. Na teraz kluczowe jest zadbanie o siebie: ograniczenie analizowania jego zachowania, skupienie się na swoich obowiązkach, regulowanie napięcia (oddech, ruch, sen), a relację potraktować bardziej neutralnie i zawodowo. Zwolnienie się pod wpływem silnych emocji zwykle nie jest najlepszym rozwiązaniem, lepiej najpierw spróbować zdystansować się wewnętrznie i zobaczyć, czy napięcie opadnie. Jeśli objawy fizyczne się utrzymują, warto skonsultować je także ze specjalistą. 

3 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

To zupełnie naturalne, że tak Pani to przeżywa. Jeśli relacja była bliska i ważna, a nagle coś się urywa bez słowa, trudno przejść obok tego obojętnie. Jest też w pełni zrozumiałe, że jest Pani zmęczona ciągłym wyciąganiem ręki jako pierwsza. Z drugiej strony tylko od Pani zależy, czy chce Pani tę relację kontynuować i próbować ją naprawić. 

Proszę pamiętać, że nawet jeśli się Pani zdecyduje porozmawiać, to nie musi Pani robić nic wbrew sobie ani walczyć o relację. Być może dobrym krokiem byłoby zrobienie bezpiecznego kroku (zamiast walki o drugą osobę lub emocjonalnej ucieczki i odcinania się) w postaci spokojnego nazwania zachowania kolegi i zapytania, z czego takie zachowanie wynika. Jeśli natomiast zdecyduje się Pani odpuścić, warto zadbać o siebie - zająć sobie czas, skupić się na pracy i rozmowie z innymi osobami.

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem
Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem, jak się bronić, by nie odwracał kota ogonem.
Mam problem z zarządzaniem emocjami, mam też wrażenie, że czuję wszystko mocniej i niepohamowanie. Przez to rozstałem się z partnerką, co bardzo mnie męczy.
Witam. Mam bardzo ważne pytanie o co chodzi i dlaczego tak jest, że mimo że kocham swoją partnerkę i zależy mi na niej i to bardzo, po 4 latach związku się rozstaliśmy, ponieważ mimo że nie chciałem i nie chcę jej tego robić, to jednak ją ranię, okłamuje, krzywdzę, mimo że tego w ogóle nie chcę. W pewnym momencie też zaczynam się gubić w tym, co mówię lub pisze, mimo że chciałem ją wiele razy wesprzeć, coś doradzić - kończyło się zupełnie inaczej niż powinno, to znaczy, że dochodziło do kłótni, moich wybuchów, jakiś napadów złości. Mam jakieś przebłyski takiej normalności, że można ze mną o wszystkim porozmawiać, pośmiać się itd, ale powiedzmy drugi dzień nastaje i mam doła, nie chce mi się nic, nawet żyć, pełno wyrzutów sumienia i tym podobnych. Bardzo mnie to męczy, niestety nie stać mnie na psychologa prywatnie, a z nfz nadal czekam. W międzyczasie próbuję znaleźć odpowiedź o co chodzi, co jest ze mną nie tak, ponieważ nie chcę taki być. Bardzo ją kocham, próbuję z całych sił, aby do mnie wróciła, ale na przykład dziś jest super świetnie i wspaniale a na nazajutrz najczęściej jest obrót o 180 stopni. Bardzo proszę o pomoc, czuję lęk i obawy, wyrzuty sumienia, nieraz gniew i złość a jednocześnie strach, jakby wszystkie emocje naraz, których nie kontroluję. Nie kontroluję właśnie swoich odruchów, ja naprawdę nie chcę taki być, bardzo mnie to męczy. A co tym bardziej mówiąc jeszcze o mojej byłej partnerce. Wcześniej też myślałem, że sam się z tym uporam, ale im dłużej - tym gorzej, myślałem, że może to przez pracę czy stres i problemy finansowe, że to tak wszystko się połączyło. Dodam jeszcze, bo może być to kluczowe, ale choruję na SM a w moim przypadku Stwardnienie Koncentryczne typu balo.
Rozstanie po 11 latach związku: czy jest szansa na odbudowę relacji?

Dzień dobry. Kilka dni temu przeżyłem rozstanie z partnerką, z którą byliśmy ponad 11 lat. Nastąpiło to z jej inicjatywy, chociaż nasze relacje od kilku miesięcy były bardzo trudne. 

Mam 39 lat, partnerka dwa lata młodsza. Ex ma pasję, którą są psy, a ja okazałem się mieć uczulenie na większość czworonogów, które przechodziły przez dom z ciągłym założeniem, że któraś opcja będzie odpowiednia. Był to mocny przyczynek do pogorszenia się relacji i częstych kłótni, pogłębiającego się niezrozumienia działania drugiej osoby. Najgorszy etap trwał ostatnie kilka miesięcy, kiedy ex partnerka uparła się, że zostawi psa, który powoduje u mnie alergię. Zrobiła to po moim "karaniu ciszą" i Ogólnie ja odczuwam związek jako udany do pewnego stopnia, szczególnie gdy mam porównanie do związków znajomych mi osób. Kochałem i dalej kocham ex partnerkę. 

Nasza relacja miłosna wyrosła z początkowej relacji przyjacielskiej w ciągu dwóch miesięcy. Zawsze dużo żartowaliśmy i czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie. Niemniej potrafiłem robić jej przykrość głupimi tekstami, upartym zachowaniem, nieodpowiednim komentarzem czy karaniem ciszą. 

Oboje jesteśmy osobami z zaburzeniami nerwicowymi. 

Przed rozstaniem ex wiele razy wspominała, że powinienem się wyprowadzić albo że nie chce już tak żyć. Niemniej jeszcze kilka tygodni temu były momenty dobre i przyjemne, z tym że już tylko momenty. Teraz po rozstaniu, ex twierdzi, że odczuwa wreszcie spokój i wcale, póki co nie odczuwa mojego braku, bo czuła tę samotność już wcześniej, gdy siedziałem w drugim pokoju albo z oczami w komórce i nie zwracając na nią większej uwagi. 

Bardzo mnie to boli, bo ja czuję jej brak i wspominam bardzo te dobre momenty z naszego wspólnego życia. Ona aktualnie jest mocno rozgoryczona. Wypomina mi, że dlaczego nie reagowałem wcześniej, jeśli kochałem. Że przeze mnie ma problemy zdrowotne i przeżywała miesiącami ciągły stres, zresztą ja przeżywałem tak samo stres i brak zrozumienia. I ona mi nie chce dać wrócić, bo musi zadbać o siebie i nie wierzy aktualnie, że będzie dobrze. 

Ona po prostu czuje spokój, gdy mnie nie ma. Niemniej, gdy się spotkaliśmy przedwczoraj, to była miła, trzymała mnie za rękę, przytulając się nawet, płakała, gdy pakowałem się, wyjmując swoje rzeczy osobiste. Piszemy teraz sporo ze sobą, głównie z mojej inicjatywy. Chciałbym wiedzieć, czy ona jeszcze to przemyśli, czy jest szansa na ponowne zjednoczenie i spróbowanie kolejny raz bycia ze sobą? Czy po tym, co napisałem wcześniej, jest szansa, że partnerka zacznie wreszcie odsuwać negatywne emocje, a poczuje tęsknotę za tym, co było? 

Ja aktualnie chce przepracować swoje błędy, jakie popełniałem. Niemniej jest czasem bardzo ciężko, gdy przyjdzie myśl, że to może być koniec tak długiej relacji.

Związek - uzależnienie swojego dobrostanu od partnerki. Jak sobie pomóc?
Rok temu poznałam dziewczynę, z którą aktualnie jestem od dwóch miesięcy w związku. Choruje ona na ADHD i nigdy nie była w poważnej relacji. Ja jestem osobą, która potrzebuje dość sporo uwagi i często za dużo myślę. Rzadko mi odpisuje, nie wyjdzie z integracją pierwsza. Bardzo ją kocham i wiem, że się stara. Odkąd się poznaliśmy już poczyniła spore postępy, każdą kłótnię omawiany. Dzisiaj jest nasza dwumiesięcznica, napisałam jej wiadomość rano i jest 17, a nie dostałam żadnej odpowiedzi. Mimo że wszystko wyświetliła. Normalnie myśląc wiem, że pewnie się rozkojarzyła czy nie miała czasu (wraca dziś z wakacji), ale jednak ciągle o tym myślę. Problem jest taki, że za bardzo uzależniłam swój humor od niej i nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Jest na to jakiś sposób? Czasem nie potrafię normalnie funkcjonować, jeśli jest pomiędzy nami źle. Wiele rzeczy odbieram też często błędnie i sama się nakręcam. Moje myśli ciągle krążą wokół niej, nie dbam w ogóle o siebie. Nie potrafię wyłączyć swoich myśli.
Jak zaakceptować siebie i poradzić sobie z poczuciem porażki
Jak zaakceptować bycie przegrywem wszystko zaczęło się 4 lata temu gdy poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach i jest tylko gorzej. Pamiętam że za każdym razem bałem się jazdy czulem strach i na tych egzaminach szczególnie. Rodzice po pewnych razach byli źli że się nie staram że może wezmę jazdy doszkalające ostatecznie gdy poddałem prawo jazdy to pokłóciłem się z nimi mówili że nie potrzebnie pieniądze zmarnowali. Do tej pory boję się przełamać jazdy nigdy tego nie czułem. Ale teraz od roku leczę zęby u ortodonty dawało mi to jakaś taką satysfakcję że je leczę jakiś plan. Szczególnie że niestety od urodzenia mam krzywą przegrodę nosową i ciągły katar to był mój plan by już skoro zacząłem te zęby to je skończyć implanty itp. i wtedy zrobię operacje przegrody nosowej nie chciałem tych 2 rzeczy mieszać. Prooblem w tym że szybko ten plan okazał się słaby szczególnie jak ostatnio moja młodsza kuzynka zdała prawo jazdy wtedy poczułem wstyd samym sobą wstyd przede wszystkim że nie mam tego prawa jazdy do tego doszedł wstyd że pracuję w tej samej pracy od 4 lat i nic nie osiągnąłem widzę tych studiujących ludzi co coś osiągają jeżdżą są mądrzejsi odważniejsi a ja jestem nikim. Przynajmniej chyba pogodziłem się z faktem że nie będę miał dziewczyny szczególnie po ostatniej sytuacji z dziewczyną poznaną online. Może to być głupie ale poznałem online dziewczynę i był od razu 1 problem na początku mówiła że ma 18 a później się okazało że ma 16 lat. Wtedy jakoś zacząłem wątpić w tą znajomość czułem się źle że jako 23 letni facet z nią gadam mówiła jaka jest samotna itp stwierdziłem że i tak tylko od czasu do czasu gramy w gry to nic takiego ale bardzo dziwnie się zachowywała najpierw wyśmiewała że wyglądam jak dziecko czy że jestem prawiczkiem albo wyśmiewała to że mieszkam z rodzicami po czym później mnie komplementowała gadała coś o tym jaki ja przystojny coś o seksie nawet raz robiła mi zdjęcia co wtedy jeszcze bardziej czułem że nie jest to normalne ale nie będę ukrywał czułem się na początku niby ok jakieś potwierdzenie że nie jestem tak paskudny ale jednocześnie czułem że to nastolatka i często jakoś wymijająco odpowiadałem na jej komplementy ostatecznie powiedziałem że różnica wieku jest za duża to mnie zghostowała i kontaktu nie mamy. Z jednej strony dobrze ale z drugiej jestem zły na siebie że uwierzyłem i że dałem tak się omamić. Ale z drugiej strony czuję ulgę że mam potwierdzenie że nie jestem tym czego one chcą. Więc kwestie z dziewczynami mam przynajmniej pewną poza tym żadna dorosła kobieta nie chce takiego nieuracznika poza tym wyglądam jak dziecko co ona też potrafiła wyśmiać. Ostatecznie po prostu czuje się jak przegryw i nie daję rady Przepraszam za takie długie wypociny
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!