Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z ignorowaniem przez współpracownika i napięciem emocjonalnym w pracy?

Witam. Jestem osobą WWO i mam z czymś problem. W pracy jestem przywiązana emocjonalnie z jednym kolegą. Bardzo dobrze się dogadujemy, lecz od niedzieli (21 grudnia) przestał się tak o odzywać, a nic nie zrobiłam, nie uraziłam go niczym. Po prostu przestał rozmawiać. Zaczął mnie unikać i ignorować. Przez to czuję się w ciągłym napięciu, stresie co sprawiło, że zaczęło boleć mnie w klatce piersiowej. Wiem, że to błahostka, że powinnam go spytać, lecz ciągle ja ratowałam tą relację, dlatego tym razem nie mam zamiaru tego robić i znowu pierwsza podać ręki. Mam tego już dosyć. Pracujemy na tej samej zmianie, więc praktycznie codziennie się mijamy i jest niekomfortowo. Jak sobie z tym poradzić? Czy całkowicie to olać czy najlepiej by było zwolnić się?
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Przykro mi, że doświadcza Pani odrzucenia w ważnej relacji. Jako osoba wysoko wrażliwa ma Pani prawo odczuwać niepokój i napięcie, które opisuje. Co mogłoby Pani pomóc na tę chwilę? Czy krótki komunikat wobec kolegi, opisujący sytuację pomógłby lepiej zrozumieć tę sytuację ?

 Proszę również pamiętać, że to nie Pani jest odpowiedzialna za czyjeś milczenie, nawet jeśli jest ono teraz dla Pani mocno obciążające. 

Objawy somatyczne, które dodatkowo Pani odczuwa mogą wskazywać na obciążenie emocjonalne i tłumienie emocji. 

Czy zwolnienie się z pracy lub 'olanie' przyniesie Pani ulgę? 

 

To ważne, żeby czuć się komfortowo w miejscu pracy, jednocześnie warto zastanowić się nad rozwiązaniem, które zapewni Pani dobrostan bez konieczności drastycznych zmian. 

 

Wszystkiego dobrego, 

Psycholog Anna Kapelska

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

to, że się Pani przywiązuje, że relacje są dla Pani ważne, nie jest wadą. 

Widzi Pani, że to nie jest pierwsza sytuacja, w której to Pani ratuje relację i wychodzi pierwsza z inicjatywą. 

Pani ciało bardzo jasno pokazuje, że napięcie przekroczyło bezpieczny poziom. 

Jego zachowanie mówi coś o nim, nie o Pani. Ludzie czasem wycofują się, bo mają własne sprawy, lęki, konflikty, albo nie potrafią regulować bliskości. Cisza bywa formą ucieczki. 

 

Jeśli widzi Pani, że takie relacje w pracy bardzo Panią wciągają i kosztują, rozmowa z psychologiem może być bardzo pomocna. Pomaga nauczyć się chronić swoją wrażliwość, budować bezpieczniejszy dystans emocjonalny i nie brać na siebie odpowiedzialności za cudze wycofanie. Nawet kilka spotkań potrafi znacząco zmniejszyć napięcie i dać poczucie większego spokoju.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, doskonale rozumiem, że możesz czuć się zaniepokojona i napięta. Takie zerwanie kontaktu, brak rozmowy, szczególnie dla osób wysokowrażliwych to trudne doświadczenie, które może zaburzyć poczucie bezpieczeństwa i zaufanie w relacji. Pytasz o to, czy zupełnie odpuścić, a może zwolnić sie z pracy. Myślę, że zwalnianie się z pracy może być zbyt radykalną decyzją i warto ją jeszcze przemyśleć. Piszesz, że nie chcesz pierwsza wyciągać ręki, ale zastanawiam się czy to koniecznie, czy między Wami w ogóle jest jakiś konflikt? Może warto po prostu zapytać co się dzieje, z czego wynika jego milczenie? Nazwij to co zauważyłaś: jego wycofanie, brak kontaktu. Masz prawo chceć to wyjaśnić. Pamiętaj, też że jego milczenie nie musi być koniecznie związane z Tobą. Serdeczności,

 

Justyna Bejmert

psycholog 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

to, co teraz przeżywasz, jest naprawdę trudne i zupełnie zrozumiałe, zwłaszcza jeśli jesteś osobą wysoko wrażliwą. Gdy ktoś nagle się wycofuje i milknie bez wyjaśnienia, łatwo pojawia się napięcie, stres i poczucie odrzucenia. To nie jest błahostka, skoro reaguje na to Twoje ciało.

 

Na ten moment nie rób gwałtownych ruchów. Nie zwalniaj się pod wpływem emocji. Spróbuj skupić się na sobie i na pracy, zachowuj spokojny, uprzejmy dystans. Nie musisz ratować tej relacji ani wychodzić pierwsza, jeśli masz poczucie, że zawsze to Ty brałaś ten ciężar.

 

Daj sobie prawo do zmęczenia tą sytuacją. Jeśli napięcie nie mija, bardzo pomocna może być rozmowa z psychologiem. To pomoże Ci lepiej chronić swoje granice i radzić sobie z silnymi emocjami w relacjach, szczególnie w pracy.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

psycholog

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry,

nagłe wycofanie się kogoś, z kim była bliska emocjonalna więź, bardzo silnie uderza w poczucie bezpieczeństwa i nic dziwnego, że reaguje Pani napięciem i objawami z ciała.

Warto pamiętać, że zachowanie kolegi mówi przede wszystkim o nim i o tym, z czym on się mierzy, niekoniecznie o Pani czy o tym, że zrobiła Pani coś złego. Brak wyjaśnienia jest trudny, ale ciągłe „ratowanie relacji” kosztem siebie też ma swoją cenę.

Na ten moment najważniejsze jest zadbanie o siebie: ograniczenie analizowania, skupienie się na pracy i codziennych obowiązkach, dawanie sobie sygnałów uspokajających (oddech, przerwy, kontakt z kimś życzliwym). Decyzje typu zmiana pracy warto odłożyć do momentu, gdy emocje trochę opadną, podejmowane w silnym napięciu rzadko są dla nas dobre.

Jeśli sytuacja będzie się przeciągać i nadal bardzo Panią obciążać, być może pomocna byłaby spokojna rozmowa lub wsparcie kogoś z zewnątrz, np psychologa lub bliskiej osoby. Pani wrażliwość nie jest słabością, potrzebuje tylko więcej troski i uważności wobec siebie.

 

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego 

Weronika Jeka

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, opisana reakcja jest bardzo zrozumiała, zwłaszcza przy wysokiej wrażliwości, nagłe wycofanie drugiej osoby uruchamia silny stres, napięcie i objawy somatyczne, ale nie oznacza, że sytuacja jest „błaha” ani że Pani reaguje przesadnie. 

Warto jednak oddzielić fakty od interpretacji: faktem jest, że kolega się zdystansował, ale powody tego nie są Pani znane i nie muszą dotyczyć Pani ani Pani zachowania. Przywiązanie emocjonalne w pracy, szczególnie gdy jedna strona bardziej inwestuje w relację, często prowadzi do nierównowagi i dużego obciążenia psychicznego. Skoro ma Pani poczucie, że to zawsze Pani „ratowała” tę relację, zatrzymanie się i niebranie na siebie całej odpowiedzialności jest zdrowym krokiem. Na teraz kluczowe jest zadbanie o siebie: ograniczenie analizowania jego zachowania, skupienie się na swoich obowiązkach, regulowanie napięcia (oddech, ruch, sen), a relację potraktować bardziej neutralnie i zawodowo. Zwolnienie się pod wpływem silnych emocji zwykle nie jest najlepszym rozwiązaniem, lepiej najpierw spróbować zdystansować się wewnętrznie i zobaczyć, czy napięcie opadnie. Jeśli objawy fizyczne się utrzymują, warto skonsultować je także ze specjalistą. 

Dorota Figarska

Dorota Figarska

To zupełnie naturalne, że tak Pani to przeżywa. Jeśli relacja była bliska i ważna, a nagle coś się urywa bez słowa, trudno przejść obok tego obojętnie. Jest też w pełni zrozumiałe, że jest Pani zmęczona ciągłym wyciąganiem ręki jako pierwsza. Z drugiej strony tylko od Pani zależy, czy chce Pani tę relację kontynuować i próbować ją naprawić. 

Proszę pamiętać, że nawet jeśli się Pani zdecyduje porozmawiać, to nie musi Pani robić nic wbrew sobie ani walczyć o relację. Być może dobrym krokiem byłoby zrobienie bezpiecznego kroku (zamiast walki o drugą osobę lub emocjonalnej ucieczki i odcinania się) w postaci spokojnego nazwania zachowania kolegi i zapytania, z czego takie zachowanie wynika. Jeśli natomiast zdecyduje się Pani odpuścić, warto zadbać o siebie - zająć sobie czas, skupić się na pracy i rozmowie z innymi osobami.

Zobacz podobne

Po sytuacji z mężem, jego masturbacją, poczułam się źle - niewystarczająca i oszukiwana.
Mam problem głównie ze sobą z powodu męża.. jesteśmy razem od 9 lat, po ślubie 2 lata, nasz związek od samego początku aż dotąd był bardzo udany, bardzo się kochamy, mamy podobne podejścia do wszystkiego, czujemy się przy sobie dobrze, mój mąż jest cudownym człowiekiem dla mnie, jest bardzo kochany, zawsze uśmiechnięty, dba o mnie, wspiera, naprawdę czuję, że trafiłam na kogoś idealnego.. natomiast w zeszłym roku wydarzyła się pewna sytuacja, z którą do tej pory nie mogę sobie poradzić.. były jego urodziny, w które chciałam mu sprawić przyjemność „łóżkową” i tak się stało, na tamten moment przynajmniej myślałam, że mu się podobało i było dobrze, ale następnego dnia po powrocie z pracy zastałam przy łóżku chusteczki, wiadomo po czym, na początku nie chciał się przyznać, że się masturbował rano, ale w końcu to potwierdził.. zawsze podczas naszego związku mówił mi, że on nie robi takich rzeczy, że nie jest mu to potrzebne, że ja mu wystarczam, że nie jest jak to powiedział „jakimś niewyżytym psem” ,żeby musieć się sam zaspokajać, a po tej sytuacji powiedział, że to był tylko raz, że nie wie dlaczego, tak po prostu.. poczułam się zraniona, oszukana, nieatrakcyjna, zaczęłam się zastanawiać co zrobiłam źle, czy poprzedniego wieczoru przed tym jak to zrobił byłam aż taka słaba w łóżku, że musiał sam sobie poprawić jak tylko wyszłam z domu, a on twierdzi, że to nie ma znaczenia, że cały czas tak samo mu się podobam, tak samo go pociągam, że jestem dla niego najpiękniejsza itd.. przegadaliśmy to jako tako, bo on więcej nie chce o tym rozmawiać, ale ja nie potrafię do tej pory sobie z tym poradzić, nie wiem czy bardziej chodzi o to, że mnie oszukał czy że w ogóle się zaspokajał, cały czas myślę dlaczego, czy dalej mnie nie okłamuje, czy może robi to dalej, tylko teraz dobrze się ukrywa.. nie wiem, dobija mnie to cały czas, doszło to do takiego stopnia, że zmieniłam świetną pracę na byle jaką, w której będę pracować w tych samych godzinach co on, bo w poprzedniej każdego dnia wychodząc rano do pracy myślałam cały czas o tym, że może właśnie to robi i mnie okłamuje, straciłam zaufanie do niego, mimo że do tego momentu był jedyną osobą, której ufałam bezgranicznie i zawsze mogłam na niego liczyć i niczym się nie martwić.. nie podejrzewam o żadne zdrady, bo wiem, że tego by nie zrobił, ale cały czas mam w głowie to, że mnie oszukuje i nadal to robi. Jest to dla mnie strasznie trudne, coraz gorzej to przeżywam, wiecznie płacze, a chciałabym być znowu szczęśliwa, witać go codziennie z uśmiechem jak przed tą sytuacją i nie rozmyślać o tym w kółko, bo męczy mnie już to strasznie do tego stopnia, że mimo, że kocham tego człowieka nad życie i chciałabym być przy nim do grobowej deski to myślę o rozwodzie, żeby zarówno on się nie męczył cały czas moim złym nastrojem i żebym ja mogła przestać myśleć już o tym co on robi i czy mnie nie okłamuje.. juz nie mam siły
Brak wsparcia w małżeństwie, zmęczenie i presja na urozmaicenie życia intymnego

Witam, mąż ciągle ma do mnie pretensje, że się nim nie zajmuje (nie przytulam, nie inicjuje sexu, nie zajmuje się nim wieczorami). Mamy 3 dzieci, w tym najmłodsze 2-letnie. Jestem w domu, nie pracuje, zajmuje się domem, wszystko jest na mojej głowie. 

Mąż wraca z pracy, dostaje obiad i cały wieczór spędza na kanapie, nic go nie interesuje, nawet nie poświęci trochę czasu dzieciakom. Potem ma ciągle pretensje, że ja się nim nie zajmuje, że tylko śpię. Kładę najmłodsze dziecko spać, to po prostu usypiam ze zmęczenia. Na mojej głowie są wszystkie zajęcia dodatkowe, zakupy. Jak wyjdę od czasu do czasu z koleżankami na spacer to wielkie pretensje o to. 

Według niego powinnam siedzieć w domu i jak położę dziecko spać to się nim zajmować. On wcale nie pomaga mi w niczym. 

Ja po prostu nie mam siły chyba psychicznie już z nim spędzać czasu, bo ciągle mówi to samo. A jeszcze najgorsze, że chce urozmaicić nasz sex, żebyśmy poszli na sex w trójkącie, bo to go podnieca. I chce urozmaicić sex, bo za niedługo już mu nie będzie się chciało, a ja nie zgadzam się na to. 

Już sama nie wiem, co myśleć o naszym związku. Jesteśmy ze sobą 20 lat i nie wiem, co może mnie czekać później.

Boję się, że nie znajdę partnera. Nie wiem, jak poszukać relacji, jak rozmawiać czy flirtować.
Jestem introwertyczką. Od nastoletnich lat byłam w jednym, bardzo długim, związku. Niestety zakończył się, ponieważ mój partner popadł w nałogi i wybrał taką drogę w życiu. Ja mam wrażenie, że przez to, że od zawsze byłam z jednym facetem nie umiem filtrować, poznać kogoś nowego. Gdy ktoś mi się podoba, jestem dla niego oschła, wręcz wredna albo dostaję małpiego rozumu. Do tego brakuje mi pewności siebie, co już totalnie blokuje mnie przed poznaniem kogoś. Niedawno pod moim biurem pojawili się robotnicy. Jeden strasznie wpadł mi w oko, ale nawet nie potrafię na niego spojrzeć, aby się uśmiechnąć. Przez nazwę firmy, w której pracuje dotarłam na jego profil społecznościowy. To była zwykła ciekawość. Może liczyłam, że okaże się, że kogoś ma i będę mogła "odpuścić". Nic takiego nie znalazłam. Ale przecież nie napiszę do niego, bo wyjdę na totalnie świrniętą, że go tak odnalazłam (jestem świadoma, że to lekki stalking). Do tego mam wrażenie, że nie jest "z mojej ligii" i w głowie wyobrażam go sobie z jakąś przepiękną kobietą. Przez to wszystko mam wrażenie, że coś mnie w życiu ciągle omija i boję się, że już zawsze będę sama.
Do kogo powinien udać się mąż uzależniony od internetowego kontaktu z innymi kobietami?
Próbujemy z mężem znaleźć pomoc. A mianowicie, mąż jest uzależniony od pisania przez Internet z innymi kobietami o seksie, nawet jeżeli w naszym związku wszystko gra. Z mojej strony niczego mu nie brakuje, mamy razem dzieci, a ja nie mogę tego dłużej tolerować. Czy mąż powinien się udać do psychologa, psychiatry, a może bardziej seksuologa? Czy to jest problem, jeżeli on non stop do tego wraca?
Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana
Witam. Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana, czuję czasem jak drżę, a szczególnie ręce. Od ponad roku z tym się zmagam i czuję, że to się nasila. Gdy tylko pomyślę, że muszę jechać gdzieś coś załatwić czy podpisać jakiś dokument w urzędzie, to na samą myśl już się bardzo denerwuję, zaczęłam rezygnować z pójścia do sklepu, gdy stanę w kolejce nagle napada mnie stres, że cała drżę i mocno trzęsą mi się ręce, że nie jestem w stanie zapłacić za zakupy. Problem nie pojawia się, gdy jadę na zakupy z narzeczonym, lecz gdy wiem, że muszę gdzieś iść i załatwić coś sama. Unikam wyjścia np. na uroczystość takie jak chrzciny czy urodziny, gdzie wiem, że będzie więcej osób, odnoszę wrażenie, że będą się na mnie patrzeć a mi będą drżeć ręce ze stresu. Na co dzień zajmuję się synem w domu przez większość dnia. Mam problem okulistyczny widoczny od ponad 10 lat, starałam zawsze się pogodzić z tym problemem, zawsze się tego wstydziłam, ale nie miewałam takiego problemu, że aż tak się denerwowałam i trzęsły mi się ręce (nie wiem czy to może mieć związek z tym). Najczęściej spotykam się z rodziną. Przy nich jeszcze czuję się w miarę swobodnie, ale każde spotkanie z obcą osobą (lekarz, urzędnik i inne) bardzo mnie stresują. Co to może być, czy jest konieczna wizyta u psychologa ?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.