Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z jąkaniem w sytuacjach stresowych, gdy natrętne myśli utrudniają płynność mowy

Dzień dobry! Mam problem z jąkaniem. Problem jest w psychice, bo gdy na przykład czytam na głos albo prowadzę korepetycje, mówię czysto. Jednak w innych sytuacjach nie mogę się pozbyć natrętnych myśli o tym, że zaraz zacznę się jąkać, że ktoś mi przerwie i się zacinam, czasem nawet bardzo. Są jednak sytuacje, że to mi mija i mówię płynnie. Czy jest na to jakiś sposób?
Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry! To, co Pan opisuje, jest doświadczeniem wielu osób zmagających się z jąkaniem. Sam fakt, że w niektórych sytuacjach mówi Pan płynnie, a w innych trudność się nasila, pokazuje, jak duży wpływ mogą mieć stres, napięcie i lęk przed oceną. Często pojawia się mechanizm błędnego koła – im bardziej obawia się Pan, że za chwilę zacznie się jąkać, tym większe napięcie odczuwa, a ono może rzeczywiście utrudniać płynną mowę. Nie oznacza to jednak, że problem jest tylko w głowie. Jąkanie jest złożonym zjawiskiem, a emocje mogą nasilać jego objawy.

To, że prowadząc korepetycje lub czytając na głos mówi Pan swobodnie, jest cenną wskazówką – pokazuje, że potrafi Pan mówić płynnie. Warto potraktować to jako zasób, a nie wyjątek. Praca z logopedą oraz psychologiem może pomóc zmniejszyć lęk przed jąkaniem i przerwać błędne koło napięcia, dzięki czemu mówienie w różnych sytuacjach staje się łatwiejsze.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Zjawisko, które Pani opisuje, jest powszechne przy jąkaniu lękowym, gdzie płynność mowy zanika pod wpływem presji psychicznej i oczekiwania blokady. Kluczem do pracy nad tym problemem jest terapia poznawczo-behawioralna, która pomaga zmierzyć się z natrętnymi myślami i lękiem społecznym. Warto również skonsultować się z logopedą specjalizującym się w pracy z osobami dorosłymi, aby poznać techniki relaksacyjne i kontroli oddechu wspierające płynność wypowiedzi.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Karolu. Z opisu wynika, że jąkanie nasila się głównie w sytuacjach, w których pojawia się lęk i napięcie. Samo oczekiwanie, że za chwilę się Pan zatnie, może paradoksalnie utrwalać problem. To dość częsty mechanizm. Warto skonsultować się z logopedą specjalizującym się w terapii jąkania oraz psychologiem, szczególnie jeśli trudności wiążą się z lękiem przed oceną. Połączenie obu form wsparcia często przynosi najlepsze efekty. 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry. Z Pana opisu wynika, że trudności z płynnością mowy mają charakter sytuacyjny. Skoro podczas czytania na głos czy prowadzenia korepetycji mówi Pan płynnie, a problem nasila się głównie w określonych sytuacjach społecznych, warto przyjrzeć się zarówno czynnikom psychologicznym, jak i neurologopedycznym. Nawracające myśli typu „zaraz zacznę się jąkać” mogą zwiększać napięcie i utrwalać błędne koło lęku oraz niepłynności mowy. Jednocześnie jąkanie jest złożonym zaburzeniem, w którego obrazie mogą współwystępować czynniki neurologiczne, genetyczne, rozwojowe i emocjonalne.

Warto skonsultować się z neurologopedą specjalizującym się w terapii jąkania, aby ocenić mechanizmy trudności i dobrać odpowiednie techniki pracy nad płynnością mowy. Jeśli natomiast dominują lęk przed mówieniem, napięcie i obawa przed oceną, pomocna może okazać się również psychoterapia, szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym. Połączenie oddziaływań neurologopedycznych i psychologicznych często przynosi najlepsze efekty.

powodzenia! 


pozdrawiam serdecznie
psycholog Wiktoria 
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Karolu

 

   Wygląda na to, że cierpisz na jąkanie neurogenne z silnym komponentem lękowym (logofobia) polegającym na lęku przed mówieniem. To, że nie masz problemy w czasie korepetycji jest zrozumiałe, gdyż wtedy czytasz napisany tekst, masz kontrolę nad tempem mówienia itd. Wydaje mi się, ze u Ciebie ma to podłoże społeczne i emocjonalne. Kiedy bardziej się skupiasz zna tym, aby się nie jąkać, wtedy wpadasz w spiralę jąkania co wywołuje wstyd, a to już błędne koło. Co pomoże? Po pierwsze psychoterapia ,a w niej techniki pracy z natrętnymi myślami,  a inne metody to techniki przeponowe czy zmienione tempo. Warto też zacząć mówić do siebie w lustrze, w różnym tempie i natężeniu głosu. Jąkanie się trzeba zaakceptować a kiedy nastąpi akceptacja ten proces także zacznie się zmniejszać. Na TT jest młody mężczyzna, który od wielu miesięcy dokumentuje swoją walkę z jąkaniem. Czasami zaczepia ludzi na ulicy, innym razem w kolejce mówi że się jąka albo zaczepia przechodniów pytając o godzinę. Zrobił coś niesamowitego, gdyż jego filmy są viralami. Ale pokazuje także jaką musiał przejść drogę, aby mówić płynnie. Ludzie nie oceniają, nie wyśmiewają. A on sam dochodzi do perfekcji w mówieniu. Wszystkiego dobrego. 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, że w jednych sytuacjach mówisz płynnie, a w innych pojawia się jąkanie, pokazuje, że duży wpływ może mieć napięcie i lęk przed oceną. Im bardziej próbujesz kontrolować mowę i przewidujesz, że za chwilę się zatniesz, tym większa szansa, że napięcie rzeczywiście utrudni swobodne mówienie.

Dobrą wiadomością jest to, że nad tym można pracować. Pomocna bywa terapia u psychologa, zwłaszcza w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT), która pomaga zmniejszyć lęk i przerwać błędne koło „boję się, że się zatnę – więc się zacinam”. Warto też skonsultować się z logopedą specjalizującym się w terapii jąkania, ponieważ połączenie pracy nad emocjami i technikami mowy często przynosi najlepsze efekty.

Sam fakt, że potrafisz mówić całkowicie płynnie, jest bardzo dobrym prognostykiem. Oznacza to, że płynna mowa jest dla Ciebie osiągalna – celem terapii jest sprawić, by pojawiała się również w sytuacjach, które dziś wywołują największy stres

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry! Fakt, że podczas czytania na głos czy prowadzenia korepetycji mówisz płynnie, jest bardzo ważną informacją. Pokazuje, że Twoje możliwości płynnego mówienia są zachowane, a trudności pojawiają się przede wszystkim w określonych sytuacjach.

U wielu osób jąkanie może nasilać się pod wpływem napięcia, lęku przed oceną lub nadmiernego skupienia na sposobie mówienia. Wówczas tworzy się błędne koło – im bardziej obawiamy się zacięcia, tym większe napięcie odczuwamy, a to może utrudniać swobodne wypowiadanie się. Nie oznacza to jednak, że problem „jest tylko w głowie” ani że można go po prostu przestać odczuwać.

Pomocna może być praca zarówno z logopedą specjalizującym się w terapii jąkania, jak i z psychologiem, zwłaszcza jeśli zauważasz, że duży wpływ mają natrętne myśli i lęk przed mówieniem. W terapii często wykorzystuje się elementy terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) lub terapii akceptacji i zaangażowania (ACT), które pomagają zmniejszyć lęk przed jąkaniem i przerwać błędne koło napięcia oraz unikania.

Warto pamiętać, że celem nie zawsze jest całkowite wyeliminowanie jąkania, ale odzyskanie poczucia większej swobody w komunikacji i zmniejszenie wpływu lęku na codzienne funkcjonowanie. To, że zdarzają Ci się sytuacje, w których mówisz płynnie, jest dobrą informacją i pokazuje, że zmiana jest możliwa.

~ Jagoda Jek, psycholożka 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry. 

 

To, że w niektórych sytuacjach mówi Pan płynnie, a w innych pojawia się jąkanie, może wskazywać na duży wpływ napięcia i lęku przed zacięciem. Myśl „zaraz zacznę się jąkać” może uruchamiać błędne koło: lęk, następnie napięcie, potem trudność w mówieniu i na koniec jeszcze większy lęk. Nie oznacza to jednak, że problem jest „tylko w głowie”. Warto skonsultować się z logopedą specjalizującym się w jąkaniu, a jeśli dużą rolę odgrywają natrętne myśli i obawa przed oceną, również z psychologiem. Pomocna może być praca nad lękiem i stopniowym odzyskiwaniem swobody w sytuacjach, które dziś są trudne. Proszę nie traktować płynnego mówienia jako przypadku, to ważna informacja, że potrafi Pan mówić swobodnie. Teraz warto poszukać sposobu, aby ten komfort przenieść także na inne sytuacje.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Zobacz podobne

Od jakiegoś czasu cierpię na fagofobię. Boję się przełykać. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?
Dzień dobry, Od jakiegoś czasu cierpię na fagofobię. Boję się przełykać. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?
Jestem w relacji z mężczyzną. Na początku, gdy się spotykaliśmy, ja wiedziałam, że on jest teoretycznie w związku, który się skończył, ale po prostu w nim tkwił.
Witam. Mam pytanie. Jestem w relacji z mężczyzną. Na początku, gdy się spotykaliśmy, ja wiedziałam, że on jest teoretycznie w związku, który się skończył, ale po prostu w nim tkwił. Zaczęliśmy się spotykać, ale nie określiliśmy tego jako związek, czy nawet relacja do pewnego momentu. W pewnym momencie moje życie mocno się skomplikowało, musiałam wyjechać do innego miasta, ale byliśmy w kontakcie non-stop. Zależało mi na nim coraz bardziej. Rozpoczęłam pracę, spotkałam się z innym mężczyzną i popełniłam błąd. Żałowałam tego, wiedziałam i pokazałam, że to był błąd. Mimo tego błędu wiedziałam, że zależy mi tylko na tym mężczyźnie. Oddałam mu się całkowicie. Wtedy zaczęły się kłótnie. Ten pierwszy, który nie mógł się nawet określić, kim jestem dla niego, stwierdził, że mnie kocha. Mimo szalenie złych kłótni rozwinęło się między nami ogromne uczucie. Ale on za każdym razem wracał do tej sytuacji i doprowadził do tego, że nawet nie umiałam sama powiedzieć, jak było, bo on mówił za mnie. Zaczął mnie oskarżać o wszystko. Kłóciliśmy się, ja z pokorą przyjmowałam każde wyrzutki, każde traktowanie mnie źle. Potrafił dzwonić do mnie w pracy, a ja musiałam pozwalać sobie na wyzwiska, mimo że słyszeli to klienci i inne osoby. Wszystko wytrzymywałam. Ja natomiast nigdy nie pokazałam mu nawet swoich nerwów, kiedy on mnie wkurzał. Nigdy nie wyzywałam osoby, z którą był. Wzięłam na siebie wszystko. W mojej głowie doprowadził, można powiedzieć, do traumy, że ja nie potrafię niczego odtworzyć sama i co się wiąże z tym, mam poczucie nawet utraty pamięci, bo poprzednia moja relacja była totalnym złym wyborem. On stał się moim wyborem życiowym. Jest miłością mojego życia. Oddałabym za niego życie. Chcę mu stworzyć rodzinę, dać pierwsze dziecko. Jestem pewna tego, jak niczego innego na świecie. Wie o moich wszystkich poprzednich relacjach, o moich błędach, i niestety wykorzystuje to przy każdej kłótni. Mówi, że jestem resztkami, używa słów, że jestem najgorsza. Zawsze mówi też, że mnie zabije. Kazał mi się zmienić - nie mówić o nas - po prostu się spotykać - robiłam wszystko, co chciał - czyli przez półtora roku nie powiedziałam słowa na nasz temat, na temat swoich potrzeb, czy tego, co mnie rani, a co nie. Nie obraziłam nigdy jego relacji i baby. Potraktował mnie nie raz jak śmiecia. Przyjęłam to, bo wiedziałam, że ja zrobiłam coś złego, ALE CHCĘ GO WCIĄŻ, BO GO KOCHAM naprawdę. Byłam do dziś na każde jego skinienie, podporządkowałam swoje życie totalnie jego życiu, czekałam co tydzień, czy zezwoli mi na przyjazd, pytałam o dziecko czy "mogę napisać", czy mogę powiedzieć coś. Będąc w gorszej sytuacji finansowej niż on, robiłam wszystko ponad siły, by jeździć, kiedy tylko chce być w miejscach, kiedy chce. Pamiętałam o każdej okazji, robiłam prezenty, jakie tylko mogłam. Nie podjęłam żadnej innej pracy, żeby nie dać mu powodów, pokazać, że on jest moim wyborem. Wybrałam pracę na czarno u rodziny, by dorabiać i mieć na przyjazdy w każdym momencie. Nie zrobił nic, byśmy mogli spędzić kilka dni ze sobą. Dał mi parę miesięcy niby na zrobienie czegoś - teraz zarzuca mi, że nie zrobiłam nic. Nie mogłam mówić niczego, co chcę (bo od razu jest szantaż, że mnie zablokuje albo zniknie z mojego życia), dlatego przez te miesiące nie mówiłam nic, znosiłam nawet miesiąc bez widywania się, bo miał ważne sprawy. Teraz zarzucono mi, że nie zrobiłam niczego, kiedy robiłam wszystko, co chciał, a przy kłótniach nawet nie wyzywałam go od głupka. Tak bardzo mi na nim zależy. Zarzuca mi, że to ja jestem niby toksyczna, a już sama nie wiem, które z nas. Mi zależy tylko na jednej szansie, żeby zobaczyć czy to wyjdzie. Bo ja nie powiedziałam na chwilę, że chcę rodziny, to była najpoważniejsza deklaracja w moim życiu. Jeśli nie wyjdzie, ok, odpuszczę, ale zależy mi na jednej szansie. Czy ja na to zasługuję?
Jak radzić sobie z zaburzeniami lękowymi i stresem w szkole? Problemy z terapią i wsparciem nauczycieli

Dzień dobry, 

zwracam się w sumie z paroma drobnymi problemami. 

Od ponad roku próbuje leczyć zaburzenia lękowe i jakoś to idzie. Niestety, ale chodzę jeszcze do szkoły, w której jestem przez to oceniana przez nauczycieli przez ich wizję na temat tego wszystkiego. Przez ostatni miesiąc było spokojnie, a teraz wyszło to z jakąś zdwojoną siłą, jestem krytykowana za to, że nie umiem czasami wytrzymać na lekcji. 

Jest mi ciężko wytrzymać w szkole, często objawy psychosomatyczne próbują zrobić wszystko, bym tam nie poszła, właśnie od czasu tych afer z praktycznie wyzywaniem mnie przez niektórych nauczycieli… 

Chodzę na terapie, ale czuję się ostatnio z tym źle. 

Chciałabym już wyzdrowieć, czuję się chora, jak tam chodzę. Podczas ostatniej sesji dodatkowo jakoś pokonywanie danej trudności, o której wspomniał terapeuta, wywołało u mnie dziwne uczucie, naprawdę jest ze mną aż tak źle, że mam ćwiczyć proste rzeczy? Wiem, że jest mi to potrzebne, ale ciężko się przełamać. Bardzo się boję, że wyszedł wtedy pomiędzy nami jakiś kwas, obecnie boję się tam iść i omówić te wszystkie obawy, boję się opowiadać o takich odczuciach, bo nie chce kończyć tej terapii, moja poprzednia zakończyła się takim kwasem. Mam wrażenie, że teraz tam nie powinnam przychodzić, bo może zadziało się coś złego z mojej winy, chciałabym, by nie było żadnych problemów i niestety mam wrażenie, że złym pomysłem było pójście tam w stresującym dla mnie czasie, oczywiście, że nieraz chodziłam tam z negatywnymi emocjami, ale nigdy jakoś tak coś we mnie nie uderzyło, ciężko opisać, co odczuwam, ale wolałbym cofnąć czas by nie czuć takich dziwnych emocji. 

Mam wrażenie, że ostatnio ciężko mi się cieszyć. 

Próbuje wygrzebać się z tego lęku, ale z drugiej strony nie chce. Chciałabym wymazać sobie pamięć i cofnąć się do dnia, gdy to wszystko się zaczęło i nie dopuścić do tego. 

Chce być i czuć się jak zdrowa osoba. 

Nie wiem, co robić. Wiem, że takie rzeczy pewnie trzeba konsultować ze swoim terapeutą, ale ja nie umiem, czuję się winna, że odczuwam takie emocje i w sumie nawet nie umiem ich opisać, po prostu jakby na następnym spotkaniu ten cały proces miał się zakończyć. Jestem pewna, że to wszystko przez tę sytuację w szkole, ale nie mam co teraz z tym zrobić. Zaczęłam teraz znikąd obawiać się terapii i ogólnie tych wszystkich spraw związanych z zaburzeniami lękowymi, chce tylko zapomnieć.

Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem
Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem, z którym sama nie potrafię sobie poradzić i byłabym wdzięczna za ocenę, radę ze strony drugiej osoby, które po prostu byłaby w stanie spojrzeć na mnie z boku. Zacznę może od tego, że osobą ambitną byłam od zawsze, byłam ciekawa świata, otwarta na nowe doświadczenia, ciekawiło mnie zawsze mnóstwo rzeczy, w szkole spędzałam dużo czasu na nauce i przykładałam się do każdego przedmiotu. Niestety jestem perfekcjonistką i wszystko muszę mieć dobrze zaplanowane, czuje lęk i niepokój, gdy czegoś nie zdążę zrobić lub mam wyrzuty sumienia, gdy pozwolę sobie na mały luz. Tego typu stan towarzyszył mi przez wszystkie lata szkoły, aż do teraz. Aktualnie mam 21 lat. Liceum skończyłam 2 lata temu, byłam na profilu humanistycznym (polski, historia), oprócz tego bardzo lubiłam uczyć się języków obcych (angielski, niemiecki). W klasie maturalnej zaczęłam zastanawiać się nad wyborem studiów (wtedy ten czas wydawał mi się bardzo odległy), ja oczywiście z wielką wizją na siebie i chęcią rozwoju bardzo chciałam połączyć razem moje zainteresowania. Marzyłam od gimnazjum o wymianie zagranicznej, jednak moje liceum nie umożliwiało takich wyjazdów. Wpadłam na pomysł, że może fajnie byłoby studiować za granicą. Początkowo była to Anglia, ale z powodów finansowych z niej zrezygnowałam i padło na Holandię. W czasie wyborów przedmiotów na maturze dowiedziałam się więcej na temat wymogów na wyjazd na studia i okazało się, że matura nie jest tak istotna. Pomyślałam, że w takim razie będę pisała tylko maturę rozszerzoną języka angielskiego. Przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, w skrócie (egzaminy, przygotowanie, bardzo mnie stresowało na poprzednich etapach edukacji, często stres mnie paraliżował, przez co wyniki nie odzwierciedlały mojej wiedzy i niestety były niskie, przez co nie dostałam do wymarzonej szkoły). Uznałam, że będę pisać maturę tylko z rozszerzonego angielskiego (chciałam oszczędzić sobie stresu) dodatkowo miałam w planach zdać egzamin językowy w czasie wakacji. Po maturze podjęłam pracę zarobkową, by zapłacić za certyfikat. Kiedy w lipcu otrzymałam wyniki, było mi przykro, bo nie były one zbyt wysokie, były bardzo niskie. Jednak starałam się tym nie przejmować, bo wierzyłam, że mam szansę wyjechać za granicę. Po liceum wszystkie moje znajomości się posypały, nie miałam żadnego wsparcia, moi rodzice nie brali mnie na poważnie, a rówieśnicy mieli inne plany i ambicje, przez co czułam się bardzo niezrozumiana, opierałam się tylko na wsparciu i pomocy z internetu no. Słuchając historii osób o podobnym doświadczeniu. Wierzyłam w to bardzo mocno, że mi się uda, podjęłam pracę zarobkową i przygotowywałam się do egzaminu (zrobiłam sobie rok przerwy). To był trudny dla mnie okres, czułam się samotna, w pewnym momencie uznałam, że to nie ma sensu, że nie dam sobie rady, sama, to za dużo, utrzymać się samemu za granicą, daleko od domu i studiować. Uznałam, że nie jestem na to gotowa. Wpadłam natomiast na inny pomysł, że spróbuje w Polsce, oferują wymiany studenckie (Erasmus). Wiązało się to z tym, że musiałam poprawić maturę i tak też zrobiłam. Pisałam rozszerzenia z języka polskiego, historii i poprawiłam angielski. W wakacje otrzymałam wyniki i były one średnie, ale wierzyłam, że mam szanse dostać się na studia. Wybrałam psychologię lub anglistykę. Jednak udało mi się dostać tylko na psychologię (zaocznie). Stwierdziłam, że spróbuje. W czasie roku akademickiego pracowałam, a weekendami się uczyłam, poznałam dużo ciekawych osób i wszystko było w porządku, czułam się szczęśliwa i zadowolona, udało mi się zdać pierwszy semestr i naprawdę marze o tym, by zostać kiedyś terapeutą. Jednak, od pewnego czasu dręczy mnie pewna myśl. Aktualnie mieszkam z rodzicami, na studia dojeżdżam, w tygodniu pracuje na produkcji i działam w ciągu dnia jak robot, to znaczy: praca, nauka, trening i tak końcu się mój dzień, z nikim się nie spotkam, nie mam przyjaciółki, ani chłopaka codziennie wstaje o 5 rano. Zastanawiam się, czy to wszystko ma sens, czuje, że będę żałować, że nie skorzystałam z młodości, pójść na studia dzienne, gdzie w ciągu tygodnia więcej dzieje się na uczelni, za które nie muszę płacić i wyprowadzić się do akademika. Chciałabym zakosztować trochę tego życia studenckiego, bo boję się, że już nigdy więcej nie będę miała takiej okazji. Myślałam i podjęciu drugiego kierunku np. anglistyki i połączyć go z psychologią, ale wtedy raczej z pracą byłoby ciężko. Bez pracy raczej słabo, bo muszę opłacić studia, a moi rodzice nie są w stanie wesprzeć mnie finansowo, gdy wiedzą, że sama pracuję i zarabiam. Moi rodzice też bardzo cenią sobie prace i myślę, że do końca odpowiadałoby im to gdybym z tej pracy całkowicie zrezygnowała. Uznają, że jest okej, dużo zarabiam, naukę mam w weekend. Jednak mnie pieniądze nie bardzo uszczęśliwiają, bardziej chciałabym się rozwijać i korzystać z życia, póki jestem młoda, bo boję się że za chwile będzie za późno. Nie wiem, co mam robić, czy rzucić psychologię, mimo że wiąże z nią przyszłość i pójść na studia dzienne z anglistyki (ale dopiero za rok, bo pewnie będę musiała poprawić maturę) i zostać na drugim roku psychologii i wtedy zdecydować. Czy zostać na psychologii i pracować? Nie mam pojęcia do kogo się zgłosić, strasznie mi ciężko, bywa, że przez natłok myśli, nie potrafię spać w nocy, obgryzam paznokcie albo rzucam się na jedzenie. Ciągle analizuje i wszystko traci dla mnie sens, czuje, że tyle razy mi nie wyszło, a ja próbuje i próbuje i nie poddaje się, a nigdy nie wychodzi tak jak w moich wyobrażeniach…
Lęk przed intymnością, zarówno emocjonalna jak i fizyczną

Mam spory problem z lękiem przed intymnością i czuję, że to naprawdę odbija się na moich relacjach. Kiedy zaczynam czuć, że ktoś chce się do mnie zbliżyć – emocjonalnie czy fizycznie – pojawia się we mnie ogromny niepokój i automatyczna chęć wycofania się. To strasznie frustrujące, bo chciałabym mieć głębsze, bardziej autentyczne relacje, ale ten lęk wydaje się nie do pokonania.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.