Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z obawami o bycie natarczywym wobec przyjaciółki?

Dzień dobry mam przyjaciólke znam ją 10 lat jestem osobą która wszystkim się przejmuje i się zastanawiam czy coś złego tobie czy też nie czy przyjaciółka jest na mnie zla ostatnio bardzo mi pomaga mówie jej że jest dla mnie bardzo ważna i że zawsze się mną opiekuje boje się że jestem już zabatdzo natarczywa ale inaczej nie umiem
User Forum

Olivia

1 miesiąc temu
Iwona Kyłymniuk

Iwona Kyłymniuk

Dzień dobry,

z tego co Pani pisze widać, że przyjaźń jest dla Pani bardzo ważna i że ma Pani dużą wrażliwość na innych. To cenne, ale może też powodować napięcie, gdy trudno odczytać reakcje bliskiej osoby. Czasem nadmierne upewnianie się, czy wszystko jest w porządku, wynika z lęku przed utratą relacji. Warto wtedy porozmawiać z przyjaciółką wprost i zapytać spokojnie, jak przyjaciółka odbiera tę troskę („Czy to jest dla Ciebie ok, czy czasem Cię to męczy?”), bądź otwarcie powiedzieć o swoich myślach i uczuciach. 

Jeśli ma Pani poczucie, że „inaczej nie umie”, może warto przyjrzeć się swoim emocjom i lękom w relacjach – np. w pracy terapeutycznej. To może pomóc budować bliskość w sposób bardziej bezpieczny i dla siebie, i dla innych.

Pozdrawiam,

Iwona Kyłymniuk


 


 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Staszczyk

Marta Staszczyk

Dzień dobry Pani Olivio,

 

Z tego co Pani pisze relacja z przyjaciółką jest zarówno dla Pani ważna, ale tez trwała. Można więc mieć nadzieję, że utrzyma się pomimo chwilowych trudności - o ile w ogóle są to trudności w oczach przyjaciółki.  Być może odbiór przez przyjaciółkę Pani zachowania jest inny niż Pani wyobrażenia. Myślę, ze szczera rozmowa odnośnie Pani przypuszczeń (dotyczących tego, że przyjaciółka jest na Panią zła) może pomóc Pani w zobaczeniu jak jest naprawdę. 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry. 

  Pani troska o przyjaźń pokazuje, jak bardzo ceni Pani tę relację po 10 latach, ale lęk przed byciem natarczywą może wynikać z ogólnej skłonności do nadmiernego przejmowania się innymi, co pasuje do wcześniejszych zainteresowań lękiem i zdrowiem psychicznym.

Jakie są oznaki, że przyjaciółka nie jest zła?  Jeśli przyjaciółka   bardzo pomaga i nie unika kontaktu, to dobry znak gdyż brak fochów, manipulacji czy dominowania rozmów wskazuje na zdrową relację. Prawdziwa złość objawia się np. ignorowaniem wiadomości, krytyką lub zazdrością o  inne kontakty, czego Pani nie opisuje.

  Kiedy może być Pani zbyt natarczywa? Natarczywość pojawia się przy powtarzających się próbach kontaktu bez szacunku dla jej przestrzeni, co powoduje przytłoczenie jak np. codzienne telefony bez wzajemności. Pani obawa o "zbyt dużo" wdzięczności może być przesadzona, jeśli ona nadal opiekuje się Panią dobrowolnie, ale proszę obserwować, czy czuje się wykorzystywana.

  Jak radzić sobie z lękiem? Zalecam  techniki relaksacyjne jak głębokie oddychanie lub medytację, by zmniejszyć strach przed porzuceniem. Stopniowo proszę budować  asertywność:, dzielić  się uczuciami otwarcie, np. "Doceniam Twoją pomoc, ale boję się być natarczywa - co myślisz?", i dawaj jej przestrzeń. Jeśli lęk będzie się pogłębiał, proszę porozmawiać z zaufaną osobą lub specjalistą. 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, że bardzo się Pani przejmuje relacjami i potrzebuje Pani upewnienia, nie świadczy o czymś złym – raczej o dużej wrażliwości i potrzebie bliskości. Warto jednak pamiętać, że nadmierny lęk przed utratą relacji może być dla Pani obciążający. 

 

Dobrze, że ma Pani przyjaciółkę i potrafi mówić o wdzięczności, ale równie ważne jest uczenie się dawania sobie poczucia bezpieczeństwa. Jeśli te obawy często wracają, rozmowa z psychologiem może pomóc lepiej zrozumieć siebie i nauczyć się spokojniejszych sposobów budowania relacji.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Olivio, z tego co piszesz, przyjaźń jest dla Ciebie bardzo ważna. Jednocześnie masz pewne obawy, ale - jak to nazwałaś - 'inaczej nie umiesz' - być może temu właśnie warto się przyjrzeć. Co takiego sprawia, że tak przejmujesz się relacją lub swoim w niej udziałem?  Czy są w Tobie jakieś przekonania na temat tego, jak powinny wyglądać bliskie relacje?

Wasza przyjaźń trwa już 10 lat - może otwarcie powiesz przyjaciółce, że pojawiają się w Tobie czasem takie myśli, czy nie robisz czegoś 'za bardzo' i poprosisz, by ona również otwarcie komunikowała, gdyby w jakimś momencie poczuła się przytłoczona? To, że Ty mówisz jej o swoich odczuciach jest bardzo ważne, pokazuje Twoją troskę o tę ważną relację. Wierzę, że taka szczera rozmowa o Waszych emocjach i potrzebach w tej relacji jeszcze bardziej ją umocni. Wszystkiego dobrego,

 

Anna Kapelska

Psycholog

 

1 miesiąc temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


widać, że bardzo zależy Pani na tej przyjaźni i że boi się Pani ją stracić. To, że często się Pani martwi i zastanawia, czy przyjaciółka nie jest na Pani zła, wynika z lęku, a nie ze złych intencji. Skoro ona pomaga i jest obecna, to znaczy, że chce tej relacji. Warto spróbować rzadziej się upewniać i bardziej zaufać jej zachowaniu niż swoim obawom. Jeśli bardzo się Pani boi, może Pani raz spokojnie powiedzieć: „Proszę dać mi znać, jeśli będę za bardzo”. To wystarczy. Reszta to praca nad własnym lękiem, nie nad przyjaźnią.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

1 miesiąc temu
Agnieszka Truszkowska

Agnieszka Truszkowska

Wypowiedź twoja jest bardzo chaotyczna, warto omówić problem,  online z psychologiem -specjalistą na konkretach wówczas analiza sytuacyjna da nam obraz, w czym tkwi problem.

Atruszkowska 

 

1 miesiąc temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Olivio,

To, że Pani się martwi i bardzo przywiązuje do ludzi, nie jest niczym złym- świadczy o wrażliwości i potrzebie bliskości. Jednocześnie częste upewnianie się, czy ktoś nie jest na Panią zły, oraz wielokrotne podkreślanie, jak bardzo jest dla Pani ważny, może z czasem być dla drugiej osoby obciążające, nawet jeśli intencje są dobre.

Skoro przyjaciółka Pani pomaga, robi to dlatego, że chce. Gdyby była zła, prawdopodobnie pojawiłby się dystans lub jasny sygnał z jej strony. Jeśli ma Pani obawę, że bywa Pani zbyt natarczywa, warto zakomunikować to wprost jednym spokojnym zdaniem, np. że czasem się Pani martwi i nie zawsze umie to regulować. To często bardziej buduje relację i przynosi ulgę niż kolejne zapewnienia. Relacje nie wymagają stałego potwierdzania, a bliskość nie znika od ciszy. Czyjaś pomoc z kolei nie oznacza, że trzeba ją nieustannie „zabezpieczać” lękiem. Jeśli objawy utrudniają Pani znacząco funkcjonowanie w codziennym życiu, warto również popracować nad tym z psychologiem lub terapeutą.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim.
Witam, Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim. Z moją Żoną jesteśmy parą od 12 lat. Miała teraz wyjazd integracyjny z pracy (drugi, pierwszy w zeszłym roku). Ja przez całe Jej pobyt nie mogłem wyzbyć się poczucia zazdrości, że będzie rozmawiać tam z jednym facetów, który ewidentnie na Nią leci i nawet się z tym nie ukrywa. Żona zapewnia mnie o swojej wierności i nawet Jej ufam, ale na myśl, że będzie rozmawiać z tym gnojkiem, trafia mnie szlag. I tak przez cały Jej wyjazd trułem Jej głowę, żeby z nim nie rozmawiała. Czy to normalne ? Dodam, że w minionym roku widziałem na własne oczy, jak gość się do Niej kleił i Ona owszem - nie poszła z nim w tango, ale nie była też nadzbyt zdecydowana w swojej niechęci do niego. W przeszłości, gdy byliśmy już parą, zdradziła mnie, choć szczerze i uczciwie muszę przyznać, że po części to była moja wina, bo bardzo Ją wtedy skrzywdziłem. O sobie mogę powiedzieć, że mam potworne kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. Nienawidzę siebie za to, jak wyglądam, jaki mam charakter. Uważam, że jestem beznadziejny mężczyzna i nic niewartym człowiekiem. Miewam myśli samobójcze, ale nigdy nie starczyło mi odwagi, aby targnąć się na swoje życie.
Wychodzi na to, że jestem osobą współuzależnioną od toksyka.
Wychodzi na to, że jestem osobą współuzależnioną od toksyka, mimo iż nie jesteśmy razem. Sto razy przekroczył granicę, dawałam szansę i boję się, że mogę to zrobić kiedyś jeszcze raz. Choć wiem, że nie powinnam. To jakaś nigdy niekończąca się historia, wieczne traumy. Mam dość, ale przecież tyle razy miałam już dość, tyle razy był definitywny koniec. I znów powtarzam błędy... Jak sobie pomóc? Czy psychoterapia jest w stanie coś zaradzić? Nie mam czasu, nie mam sił od nowa wałkować problemu samemu psychologowi, a bardziej może możliwości zostawiania małego dziecka (łącznie mam 3 dzieci). Sam psycholog, wysłuchiwanie problemów to za mało :( Jakie są szanse, że psychoterapia odmieni mnie? Jakich narzędzi można się spodziewać na psychoterapii, mam na myśli ćwiczenia czy coś, czym to się różni od wizyt u psychologa?
Mężczyzna grozi mi, że wyśle wszystkie prywatne rozmowy do bliskich jak nie zacznę się z nim spotykać - co zrobić?
Dzień dobry . Pisze tu , ponieważ naprawdę nie mam już pojęcia gdzie szukać pomocy.  Otóż dwa lata temu napisał do mnie na portalu społecznościowym pewien mężczyzna i tak zaczęła się nasza znajomość . Miał problemy w domu z żoną , był u schyłku rozwodu . Pomogłam mu przejść przez ten ciężki okres dla niego , podobnie jak on mi . Rozwiódł się z kobietą z którą był 20 lat , nie mieli dzieci. Zaczął mi pisać mimo że nie widzieliśmy się jeszcze na oczy , że mnie kocha , że mu zależy ... Zwierzał się mi i mówił wszystko o sobie , podobnie jak ja jemu... Zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi , przynajmniej ja tak myślałam , mówiąc mu dosłownie wszystko o sobie . Dodam że mam trzy córki z poprzedniego małżeństwa i naprawdę nie łatwa przeszłość. Zaufałam mu tak po prostu i zaczęłam czuć coś więcej . Nie spotykałam się z nim , mimo że nalegal , potrzebowałam trochę czasu żeby się na to odważyć. On nagle przestał się odzywać i okazało się że znalazł sobie kobiete. W ciągu miesiąca zrobił jej dziecko i zamieszkał z nia. Jednak ich związek szybko się rozpadł , finalnie nie uznał dziecka i nie ma żadnego kontaktu z tym maleństwem. Przez większość czasu będąc z nią pisał do mnie i żalił się na nią , a ja próbowałam go wspierać jakoś. Widziałam jak pisał że ja kocha że jest wszystkim dla niego.   Zmienił front nagle po ich rozstaniu. Spotkaliśmy się i mówił że kochał cały czas mnie , że jestem miłością jego życia.... Zerwałam kontakt z nim na pół roku bo nie pozwalalo mi moje sumienie spotykać się z nim dłużej , wiedząc że ma dziecko w drodze z inną. Przez te pół roku nie mieliśmy kontaktu. Tamtą urodziła , ale jego to nie interesowalo. Do czego zmierzam... Po pół roku nawiązaliśmy kontakt ze sobą. Znowu.... Jednak znowu coś nie mogło się między poprawić.  Ja mu nie ufałam ... Zaczął mi grozić że ujawni wszystkie nasze prywatne rozmowy . Że wszystko wyślę moim przyjaciołom , rodzinie , byłemu mężowi. Przechodzę pieklo . Rozmowy z nim nic nie dają. Jak zerwę kontakt on to zrobi. Napisał już do dwóch bliskich mi osób. Szarga moje dobre imię. Nęka mnie. Po dwóch miesiącach milczenia gdy tylko znów założyłam portale społecznościowe bo musiałam usunąć , z powodu jego nękania z różnych kont znów zaczął pisać . Odrazu groźby . Raz grozi i nęka za chwilę płacze i przeprasza. Jestem wrakiem człowieka .. nienchce żyć... Dostałam nawrót nerwicy i depresji. Nie umiem tego zakończyć. Boje się . Proszę o odpowiedź co mam zrobić 😭😭😭
Problemy w małżeństwie: mąż ignoruje mnie emocjonalnie i unika czułości

Nie mogę zrozumieć podejścia męża do danych spraw, mówię mu wielokrotnie, ze nie słucha mnie, co mam do powiedzenia o moich smutkach obawach zmartwieniach i potrzebach, za każdym razem jak do niego mówię, to na mnie nie patrzy a gra w telefonie czy coś przegląda sądząc ze słucha, dla mnie to taki brak szacunku lekceważenie. Potrafi mówić pisać, ze tęskni ze ma na mnie ochotę, co do czego, kiedy wróci ze mną z pracy jest zupełnie inaczej nie ma chęci powiedzieć czułego słowa dać gestu objąć wtulić co mówi za każdym razem ze uwielbia sie do mnie przytulać. Nie mogę zadać prostego pytania np,, a dlaczego nie zaczepiasz mnie nie tulisz nie mówisz ciepłych czułych slow,, mąż od razu popada w złość jak on to mówi cyt,, przy tobie człowiek boi sie spać oddychać nie odpocznie, nie dasz chwili dla siebie najlepiej jakbym ru..al cie pół dnia. Robi mi sie przykro bo nie chce rozumieć moich potrzeb jak kazde dni jestem sama tęsknie brakuje mi sexu czułości bliskości Niby uważa ze mnie rozumie ale niestety nie, sadzi ze ja jego nie rozumiem. Jak mam rozumieć skoro nie chce sie ze mna komunikować logicznie rozmawiać??? Owszem sa tematy zazwyczaj sexu ponieważ maz bardzo mnie podnieca a sex z nim jest poorostu magiczny i tłumaczę ze czuje się kochana przez niego porządana sexy czuje ze mnje kocha pragnie. Mąż ostatnio wydaje mi sie albo ma kłopoty w pracy albo cos dzieje sie z nim nie chce powiedzieć uwaza ze wszytko ok. Mamy wspólną zaufana koleżankę tylko ja mam jej moge sie wyglądać nikomu nic nie powie. Mąż byl zły ze rozmawiałam z nią na nasze tematy jak intymne tak prywatne ale nie zrozumiał ze poprostu chciałam sie wygadac porady. Przyjechał po mnie do koleżanki pocałował w drodze do domu opowiadam o swej frustracji jak jestem smutna zniesmaczona kiedy nie mówi do mnie czulo nie zaczepia nie tuli itp. Oczywiście usłyszałam że ku..aaa wiecznie pierd... sz o tym samym ja mam dosyć. Wkurw...s mnie ta sytuacja. Kiedy wróciliśmy do domu około 2 godz cos grzebał na telefonie grał itp nawet mnie nie chciał przytulić. Potrafi mówić podchodz do mnie kiedy chcesz zaczepiaj , niestety kiedy to robię odpycha mnie Potrafi powiedzieć cyt.. ,, nie wytrzymasz do wieczora,??? Robi mi sie przykro kiedy on chce ja nie odmawiam. Poszliśmy kompac sie razem sie zawsze kompiemy byl nie miły wręcz chamski. Wszystko było mily sex czule słowa Maz nad ranem teksty ze zachowywał sie tak bo byl na mnie zły zmęczony pogoda ciśnienie praca ale żeby az tak by odepchnac żonę oziębło nie przytulić sie pomimo zlego samopoczucia??? Nic z tego nje rozumiem. Uwaza ze uwielbia sie tulić sex ze mna ze bedac w pracy strasznie za mna tęskni nie doczeka sie kiedy ujrzysz przytuli co do czego całkiem jest inaczej. Uważa ze tylko ja żadna inna ze kocha tylko mnie lecz jego zachowania mówią co innego. Odrazu mówię terapię małżeńskie czy psycholo itp odpada Potrafi mi powiedzieć ze z nim wszystko ok ze ja jestem chora psychicznie powinnam sie leczyć lub ze jestem kretynka toksyczna..nie mam siły co myśleć na ten temat???. Uwaza ze ja nim manipuluje - tak chcąc ciepła dotyku pieszczot upominam sie maz uwaza to za manipulacje ..sądząc ze taki jest z powodu przesilenia pogody....uważam ze maz w cos gra nie fair mimo iz zaprzecza ...może ma kogoś choc zawsze razem wracamy z jego pracy do domu nie wychodzi nigdzie. Opadam z.sil

Mąż nie umie zdecydować się na rozwód. Trzyma mnie w tym wielkim stresie.
Jestem mężatką od 9 lat. Znam się z mężem 12 lat. Ja mam 46 lat, mąż jest starszy o 2 lata. Nie mamy dzieci. Całkiem niedawno poinformował mnie, że się wypalił i że chce separacji. Argumenty po jego stronie to mój pracoholizm, zbyt mało seksu i poczucie braku zainteresowania się nim. Na co dzień pracuję naukowo. Moja praca jest specyficzna: pisanie książek, wyjazdy na konferencje, granty i realizacji projektów naukowych, do tego zajęcia ze studentami. To nienormowany charakter pracy, czasem do 23 - wymaga pracy przy komputerze. Mąż przed ślubem wiedział, że chcę pracować naukowo i jak bardzo jest to absorbująca praca. Do tego jestem osobą ambitną i dokładną. Jeśli coś robię to najlepiej jak potrafię. Do tego jeszcze dorabiam zawodowo, prowadząc warsztaty czy oceniając wnioski. Wielokrotnie nie miałam siły na seks. Byłam zwyczajnie zmęczona. Jestem też chora - moja przypadłość ma wpływ na libido. Mąż stwierdził, że ma dosyć, jest wypalony i że się wyprowadza na 3 miesiące. Od momentu wyprowadzki pomaga mi nadal we wszystkich ciężkich sprawach - ze względu na mój stan zdrowia nie jestem w stanie fizycznie wykonać pewnych rzeczy. Ja wielokrotnie sygnalizowałam, próbując ratować małżeństwo, że chcę zmienić mój tryb pracy. On nie chce o tym słyszeć. Jednak podjął decyzji o rozwodzie, bo jak stwierdził nie wie czego chce. Mam dylemat, czy unieść się damską ambicją i złożyć pozew o rozwód. To niezdecydowanie męża, wykańcza mnie psychicznie, płaczę po kątach, zawalam pracę, terminy, zobowiązania. Nie umiem funkcjonować. Jego to jakoś nie interesuje. Mam łaskawie czekać na jego decyzję.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!