Wiktoria Rybak
Dzień dobry,
rozumiem tę sytację, jakbyś był z ogromną odpowiedzialnością praktycznie sam, a jednocześnie nie miał przestrzeni na własne emocje, słabość czy zmęczenie. Kiedy otoczenie daje komunikat, że jako mężczyzna i „głowa rodziny” masz być twardy, nic Cię nie może boleć i musisz wszystko unieść, łatwo zacząć czuć się bardzo samotnie z tym, co naprawdę przeżywasz.
Piszesz, że brakuje Ci bliskości rodziny, a równocześnie czujesz presję, żeby spełniać ich oczekiwania. To może bardzo boleć, szczególnie kiedy w środku jest przeciążenie i poczucie, że to wszystko Cię przerasta. W takiej sytuacji naprawdę trudno mieć wrażenie, że można po prostu na chwilę odłożyć ciężar i zostać zauważonym nie jako ktoś, kto ma dawać radę, ale jako człowiek, któremu też bywa trudno.
To, że czujesz się z tym źle i że mówisz o tym wprost, jest ważne. Nie musisz cały czas być twardy. Masz prawo mieć trudności, czuć ból, bezradność i potrzebować wsparcia. Nie trzeba dźwigać wszystkiego samemu.
Pomocne może być też zatrzymanie się przy pytaniu, co jest dla Ciebie naprawdę ważne i jak właściwie chciałbyś, żeby wyglądało życie w Twojej rodzinie. Nie tylko czego oczekują od Ciebie inni, ale jakie są Twoje wartości, czego potrzebujesz w relacjach, jakiego miejsca dla siebie w tej rodzinie byś chciał. Takie przyjrzenie się własnym celom i temu, jak chcesz żyć, może być bardzo ważne nie tylko dla Ciebie, ale też dla całego rodzinnego układu, i w szerszej perspektywie może wpływać na Twoje samopoczucie.
Jeśli masz taką możliwość, warto powiedzieć o tym komuś bliskiemu, komu ufasz, nawet w prostych słowach, że jest Ci za ciężko i że potrzebujesz rozmowy. A jeśli czujesz, że tego jest już za dużo albo trudno Ci znaleźć takie wsparcie wśród bliskich, dobrym krokiem może być też kontakt z psychologiem. Rozmowa z kimś, kto Cię wysłucha bez oceniania, może dać trochę ulgi i pomóc to wszystko uporządkować.
















