Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z partnerem oglądającym pornografię i jej wpływem na związek?

Mój mąż notorycznie, prawie codziennie ogląda pornografię, co powoduje u mnie załamanie i ból, próbowałam się z tym pogodzić na wiele sposobów, nie tracić poczucia własnej wartości ani porównywać się do tego wirtualnego świata, ale jest mi coraz trudniej. Mamy dobrą relację partnerską i często uprawiamy seks, ale na myśl, ze chwilę wcześniej oglądał porno i potem ma zamiar ze mną sie kochać napawa mnie smutkiem, powoduje, że tracę wiarę w siebie, kwestionuję swoją atrakcyjność...rozmawiałam z nim o tym wiele razy, ale on bagatelizuje albo nie widzi problemu, twierdzi, że to nierealne, nie ma znamion zdrady itp. Słyszę, że przesadzam i zaczynam się zastanawiać, czy po prostu tworzę problem, gdzie go nie ma.
Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, nie wygląda na tworzenie problemu „z niczego”. Bardziej brzmi jak sytuacja, w której Twoje granice i potrzeby emocjonalne nie są dostrzegane. Samo oglądanie pornografii nie musi oznaczać zdrady ani uzależnienia, ale jeśli odbywa się niemal codziennie i mimo wielu rozmów powoduje u Ciebie cierpienie, to Wasza relacja potrzebuje uważnej rozmowy, a nie bagatelizowania problemu.

Zwraca uwagę to, że zaczynasz kwestionować własną atrakcyjność i wartość. To częsta reakcja, gdy partner regularnie minimalizuje nasze uczucia. Nie świadczy to o tym, że jesteś „przewrażliwiona”, lecz o tym, że od dłuższego czasu doświadczasz braku emocjonalnego zaopiekowania.

W zdrowym związku nie chodzi o to, kto ma rację, ale o to, czy obie osoby potrafią potraktować swoje uczucia z szacunkiem. Jeśli Twój mąż nie widzi problemu w samej pornografii, to warto, żeby zobaczył problem w tym, że jego zachowanie rani Ciebie. To właśnie od tego warto zacząć. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, dobrym krokiem może być konsultacja u psychologa lub terapeuty par, aby wspólnie przyjrzeć się temu, co dzieje się między Wami, zamiast zostawiać Cię samej z tym bólem.


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Codziennie oglądanie filmów pornograficznych jest użaleniem behawioralnym i niestety doprowadza do pewnych zmian w relacjach partnerskich. Pani czuje się mniej atrakcyjna ale sam sex nie powinien wpływać na Państwa relacje. Mąż nie dostrzega drugiej strony medalu, kiedy Pani wiedząc o jego zrachowaniach zgadza się na nie, mimo bólu, który temu towarzyszy.  Badania wskazują, że regularne oglądanie porno doprowadza do zmian w mózgu, zaburzeń seksualnych, nierealistycznych oczekiwań czy też pogorszenia zdrowia psychicznego. Proszę porozmawiać z mężem na temat tego, co Pani czuje i jak Pani z tym jest. Warto także rozważyć spotkanie terapeutyczne dla par. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Witam Panią. 

Częste oglądanie pornografii przez męża i jednoczesne bagatelizowanie Pani cierpienia ma prawo wywoływać w Pani głęboki ból oraz niszczyć wiarę we własną atrakcyjność, a wmawianie Pani, że „przesadza”, jest formą unikania odpowiedzialności przez partnera. Przekonanie, że wirtualny świat nie ma wpływu na realny związek, jest błędne, ponieważ w tym momencie bezpośrednio uderza w Pani poczucie bezpieczeństwa oraz emocjonalną intymność między Wami. Nie tworzy Pani problemu z niczego – Pani granice są całkowicie naturalne, dlatego warto stanowczo zakomunikować mężowi, jak destrukcyjny wpływ ma jego zachowanie na Pani zdrowie psychiczne i zaproponować wspólną konsultację u terapeuty par lub seksuologa.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co Pani opisuje, brzmi jak źródło dużego cierpienia. Niezależnie od tego, jakie ktoś ma podejście do pornografii, Pani emocje i sposób przeżywania tej sytuacji są ważne i zasługują na potraktowanie z powagą. To nie musi być kwestia samej pornografii, ale także poczucia bezpieczeństwa, bliskości i bycia wystarczającą dla partnera.

Warto pamiętać, że różne osoby i pary mogą mieć różne granice dotyczące pornografii – dla jednych nie stanowi ona problemu, dla innych jest doświadczeniem bardzo raniącym. Kluczowe jest to, aby móc o tym rozmawiać z wzajemnym szacunkiem, bez umniejszania uczuć drugiej strony.

Jeśli mimo wielu rozmów temat wciąż pozostaje nierozwiązany, pomocna może być konsultacja psychologiczna lub seksuologiczna, a jeśli oboje będziecie gotowi – również konsultacja dla par. Taka przestrzeń może pomóc lepiej zrozumieć perspektywę każdej ze stron i poszukać rozwiązań, które będą uwzględniały potrzeby Was obojga.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

Dziękuję, że podzieliła się Pani tym, co przeżywa. Z Pani wiadomości wynika, że nie chodzi wyłącznie o pornografię, ale przede wszystkim o to, jak wpływa ona na Pani poczucie bezpieczeństwa, bliskości i własnej wartości w relacji. To są ważne uczucia i nie warto ich bagatelizować. To, że Pani mąż nie postrzega oglądania pornografii jako problemu, nie oznacza, że Pani doświadczenie jest nieważne. W związkach partnerzy mogą mieć różne granice i różne spojrzenie na tę kwestię. Kluczowe jest jednak to, aby obie strony potrafiły o tym rozmawiać z wzajemnym szacunkiem i próbowały zrozumieć swoją perspektywę. Jeśli ma Pani poczucie, że kolejne rozmowy kończą się bagatelizowaniem Pani uczuć, warto rozważyć wspólną konsultację u psychologa lub terapeuty par. Czasem obecność osoby z zewnątrz pomaga usłyszeć to, co w codziennych rozmowach umyka. To, co Pani czuje, jest realne i zasługuje na wysłuchanie. W dobrej relacji jest miejsce nie tylko na różnice zdań, ale także na wzajemną troskę o to, jak nasze zachowania wpływają na drugą osobę.

 

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Z Twojego opisu wynika, że największym problemem nie jest sama pornografia, ale to, jak wpływa ona na Ciebie i Waszą relację. Czujesz się zraniona, masz wątpliwości co do swojej atrakcyjności, a dodatkowo masz poczucie, że Twoje emocje nie są przez męża traktowane poważnie. To może być bardzo bolesne.

 

To, czy oglądanie pornografii jest problemem w związku, nie zależy wyłącznie od samego faktu jej oglądania, ale również od tego, jakie znaczenie ma dla obojga partnerów. W różnych parach granice są różne. Kluczowe jest jednak to, aby obie strony mogły otwarcie mówić o swoich potrzebach i czuły się wysłuchane.

 

Nie oznacza to, że „przesadzasz”. Twoje uczucia są ważne i warto o nich rozmawiać bez oceniania, kto ma rację. Jednocześnie dobrze byłoby spróbować wspólnie zastanowić się, co dla każdego z Was oznacza pornografia i dlaczego w Waszym związku wywołuje tak silne emocje.

 

Jeśli mimo wielu rozmów trudno Wam dojść do porozumienia, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja u psychologa lub psychoterapeuty par. Czasem obecność neutralnej osoby pomaga lepiej usłyszeć siebie nawzajem i znaleźć rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla obu stron.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Nie sądzę, aby „szukała Pani problemu”. Sam fakt, że pornografia nie jest dla Pani równoznaczna ze zdradą, nie oznacza, że nie ma Pani prawa czuć zranienia. Najbardziej zwraca uwagę to, że wielokrotnie mówiła Pani o swoich uczuciach, a mimo to czuje się Pani niezrozumiana i bagatelizowana. W zdrowej relacji ważne jest nie tylko to, kto ma rację, ale także gotowość do usłyszenia potrzeb drugiej osoby. Jeśli rozmowy nie przynoszą zmiany, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub terapię par.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, pomyślałam, że nie pyta Pani tak naprawdę o to, czy pornografia jest dobra czy zła. Pyta Pani o to, czy w związku jest miejsce na Pani emocje, to dwie różne kwestie.Mam wrażenie, że najbardziej boli Panią nie samo zachowanie męża, ale to, że po szczerych rozmowach nadal czuje się Pani niewysłuchana. Kiedy bliska osoba odpowiada: „przesadzasz”, łatwo zacząć wątpić we własne odczucia. Tymczasem w relacji nie trzeba mieć identycznych poglądów, aby z szacunkiem potraktować wrażliwość drugiej osoby.

Może warto zadać sobie kilka pytań:

Czego najbardziej potrzebuje Pani od męża: zmiany zachowania czy przede wszystkim zrozumienia Pani uczuć?

Jak wyglądałaby dla Pani rozmowa, po której poczułaby się Pani naprawdę usłyszana?

Czy ma Pani poczucie, że w innych ważnych sprawach Pani emocje również bywają bagatelizowane?

Jeśli ten temat od dawna powraca i nie udaje się Wam znaleźć wspólnego rozwiązania, warto rozważyć konsultację u terapeuty par. Czasami problemem nie jest samo zachowanie, ale sposób, w jaki partnerzy rozmawiają o swoich granicach i potrzebach.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy to uzaleznienie emocjonalne od partnera? Lek przed byciem niepotrzebna w zwiazku
Dzisiaj pojechałam do taty z rodziną w domu został tylko mój chłopak bo miał dziś pracę na 13 i jutro to samo, na początku miałam przyjechać swoim autem żeby wrócić do niego na noc ale de fakto przyjechałabym tylko na noc i po 13 byłabym sama w domu więc zostaje u taty na noc i czuję się dziwnie trochę ciężko bo jest to chyba pierwsza noc od 3 msc gdzie nie będę spala obok niego ale tu chyba nie chodzi o sen tylko że on sobie da rade po pracy i przed pracą sam że ja mu nie jestem potrzebna że ja jestem miłym akcentem do jego życia a on jest moim centrum życia i chyba boje się być nie potrzebna dla niego i chyba defakto tak jest, gdzie ja bez niego nie potrafie jakby żyć a on bez ze mnie owszem Co też mnie przygniata bo czemu ja nie potrafię normlanie zdrowo funkcjonować tylko "uzależniłam" się od niego Też bym chciała żeby jakby nie było mi potrzebny do życia ale był moim miłym dodatkiem tak jak ja dla niego, jemu świat się nie zawalala kiedy mnie nie ma
Partner nie chce wspólnie budować czegoś poważnego, naszej przyszłości.
Cześć, mam pytanie- Jestem w związku 4 lata, nie zawsze było między nami dobrze, ale od 2 lat myślę, że jest wszystko dobrze, z mojej strony pojawiają się plany o wspólnym zamieszkaniu, lecz on nie chce nic ze mną budować/tworzyć razem, chce robić wszystko na własny rachunek, bo nie jest mnie pewien czy jest sens trwania w takiej relacji- mam 25 lat i chciałabym zacząć budować coś poważnego ze swoim partnerem, a nie być w ciągłej niepewności.
Czy partnerka ma borderline? Ogromne wybuchy złości powodują, że nie chcę trwać dalej w naszym związku.
Dzień dobry. Mam na imię Piotr. Mam 42 lata. Mieszkam obecnie w Niemczech. Co Panstwo sadzicie o mojej sytuacji? Jestem z partnerką od 3 lat. W ogolnym rozrachunku jest porządna, pracowita i "fajna kobieta". Niestety jest też druga strona. Jest bardzo wybuchowa, bardzo wulgarna i często negatywnie nastawiona do ludzi. Wybuchy złości są uśredniając raz na tydzień, więc łatwo przeliczyć, że było tego już ok 150 razy. Doszedłem do punktu, że dalej nie dam rady. Wybuchy złości przychodzą znikąd. Jako zwykły człowiek nie mogę zrozumieć, jak można o takie drobnostki być tak nerwowym. Gdy ma taki wybuch, to mam wrażenie, że się nie kontroluje. Wyzywa mnie, krzyczy na cały głos, sąsiedzi to słyszą (wstyd mi przed sąsiadami). Mam nawet wrażenie, że gdybym ja nie był spokojny, a wybuchowy, to mogla by mi wbić nóż. Gdy próbuję porozmawiać z nią racjonalnie, to jest znów krzyk. A wiem, że potrafi rozmawiać racjonalnie, bo ma syna w wieku 20 lat, który jest "nieporadny" i z nim rozmawia bardzo racjonalnie. Jedyny sposób, żeby nie było wybuchów złości to moja pełna uległość wobec niej, ale to się nigdy nie wydarzy. Na początku myślałem, że jest to kwestia ułożenia naszego związku. Ale dzisiaj wiem, że to jest głębszy problem i sami sobie z tym nie poradzimy. Problem w tym, że mimo faktu, że mam do niej uczucia (choć już dużo mniejsze niż wcześniej) i nie chce kończyć tego związku, to niestety bede musiał to zrobić. Czytałem troche o tym i może to być ten problem "borderline". Ona za młodu straciła matkę i miala bardzo ciężką sytuacje. Na koniec dodam, ona uważa, że to wszystko moja wina i o jakiekolwiek terapii nie chce słyszeć. Dziekuje bardzo za jakakolwiek odpowiedz.
Kryzys po rozstaniu - czy będę akceptowana w całości, taka jaka jestem?
Ostatnio będąc na wakacjach i mając trochę czasu na przemyślenie paru spraw, zaczęły pojawiać mi się w głowie pewne drażniące myśli. Jestem świeżo po rozstaniu i obserwując pary czy to na plaży, czy gdzieś w hotelu, zaczęłam się zastanawiać, czy ja kiedyś znajdę partnera, który będzie mnie akceptował w całości. Dajmy na przykład na to, że lubię spacerować brzegiem morza i zbierać muszle - ot tak, dla przyjemności. A dla kogoś to może się wydać dziecinne i już się pojawi zgrzyt. Z drugiej strony mogę mieć jakieś swoje dziwactwa (na które nie zwracam uwagi w ciągu dnia) i komuś to może się nie spodobać- kolejny zgrzyt. Nie wiem czy na przykład w czyich oczach nie jestem dziwna albo dziwnie się zachowuję, bo sama nie potrafię dojrzeć tego w sobie.
Po rozstaniu z partnerem zastanawiam się, co mam ze sobą zrobić. Czuję, że wziął ze mnie radość.
Witam Serdecznie. Jestem mężatką od 17 lat, nie mamy wspólnych dzieci. Jestem 3 kobietą (2 żoną oficjalnie). Mąż ma dzieci z pierwszego małżeństwa, ale nie miał 10 lat z nimi kontaktu . Mąż był niechcianym synem u swej matki (chciała córkę) i ona tak bardzo na tym punkcie sfiksowała, że zaczęła lalki zbierać, nawet tvn był u niej w domu ..nigdy nie dorobiła się do mieszkania własnego, w państwowym mieszkała ..bardzo wtrącała się w życie męża ..i wszystko ją słuchał i słucha do dziś, już ma 60 lat mąż. To pasowało kobiecie, z którą był przede mna 12 lat (2 kobieta) . Rozstał się, bo zwariowała psychicznie itd .. kochała nie jego, że o tym powiedziała..i mąż ją zostawił .. Jak mnie poznał wypadkowo przez koleżankę, zaczął mnie wydzwaniać i prosić o spotkanie (kolacje), co mi przeszkadzało, nie chciałam, ale w końcu zgodziłam się, by pójść i więcej nic nie mieć wspólnego. Na kolację kupił pierścionek zaręczynowy i oznajmił, że prosi mnie, by dać mu szansę, by się wykazał..spodobała mi się odwaga i szaleństwo tego człowieka i (dla beki) mówię ,możemy pospotykać się, będę miała szansę ponosić fajny pierścionek, jakby co, to oddam.. Spotkania rok, po roku ślub, intercyza i brak jego zaufania, myślałam, że mu to minie .. po roku w ślubie, wspólnego życia w domu, dowiedziałam się, że dom, w którym mieszkamy jest nie jego, a kolegi ... jeździł starym fordem ..nie szło mu w firmie zbytnio.. łatwowierny ludziom i wszyscy go oszukiwali, przy czym zarabiając a on nic ... I tu jestem w urzędzie, w którym podeszłam zapytać nieznajomego Pana czy może chce lokal podnająć, którego był najemcą mąż, a on, że żona zadzwoni, bo w nieruchomościach działa, więc żona Pana oddzwania z info, że ma 3 chętnych klientów na lokal..więc wybrałam Pana, do którego czułam intuicję z klientów .. Mąż podpisał umowę najmu na 5 lat odrazu ..byłam szczęśliwa, bo mąż z podnajęcia miał drugie tyle, co za wynajem od ...co każdy miesiąc przychód około 10.000 już po podatkach itd.. ja nie pracuje ,bo mąż przekonał, bym rzuciła swą pracę, więc jego awantury mnie przekonały.. Mama moja przyjeżdża i ja mówię do męża, czy mógłbyś mi jakieś pieniążki podzielić z naszego zarobku i zaczęło się... a co ty nie masz co jeść, wynoś się, jesteś jak wrzód na tyłku, jak byłam w szpitalu z jego powodu- proszę, by mi kupił leki ten mi rzucił pieniążki w twarz I mówi "byś stąd nie wyszła..." okazało się, że chodzi po domach publicznych ..I to on mnie zaraził i przez niego byłam w szpitalu, wpadłam w śpiączkę i operacja itd Ledwo przeżyłam z cudem, w domu bałam się z nim spać, zamknęłam drzwi na klucz, by zrozumiał, że go nie chcę, że boli mnie jego taki tryb prowadzenia się i nie szanowania mnie. Dom duży, ma gdzie spać.. I tak dzień po dniu ..I minęły lata ..nie śpimy ze sobą w ogóle, myślę, że już tez nie ta energia u niego i wstydzi się mnie, ale to nie wszystko - Mąż w związku z drugą i pierwszą kobieta mieli zwierzęta, a mnie nie pozwalał nikogo do domu wprowadzać, w ogóle wydawało się, że ja jestem jak grusza do biczowania ..wszystko co mi przynosiło radość - mówił "nie i koniec", więc ja kotkę uratowałam i wzięłam do pokoju, gdzie śpię, tam mam łazienkę i garderobę i tam mam około 40m2, ale to też ciągle go drażniło, kotka śpi ze mną, a on nie i już przyzwyczaił się, że lotka jest. Jednak dziś powiedział, że nie życzy sobie, bym otwierała drzwi z pokoju na korytarz, inaczej odejdzie ..ja powiedziałam "skoro taki masz wybór, niech tak będzie" i otworzyłam, a on pojechał z znajomymi, gdzie mieliśmy wspólnie spędzić czas, ja zostałam, bo nie dał mi wyboru, powiedział to koniec z nami, że nie wróci. Więcej tragedii przeszłam, tak opisałam w skrócie, z kim żyłam do dziś.. Jak mam to interpretować -swoje życie - mam dać sobie spokój, mam 41 lat, zacząć życie od nowa sama? Nie mam lęku, on chyba wyniszczył wszystko, co jeszcze nas jednoczyło..czuję nic ,zero..może jestem jeszcze nieświadoma.. ☆
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.