Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Rozstanie i rozwód z powodu ADHD i lękowego stylu przywiązania - jak sobie radzić?

Moja żona odeszła. Mam adhd i lekowy styl przywiązania. Zamęczyłem ją swoja szybkością, przerywaniem, frustracją, czytaniem i interpretacją jej zachowań i szeregiem innych pomniejszych, meczących sytuacji. Mówiła, że nie umie ze mną rozmawiać. I kiedy ja reagowałem na ciszę ( bo MUSZĘ wiedzieć) większa frustracją ona zapadała się w większe milczenie. Kiedy życia nie przytłaczał ten głaz adhd/presji/emocji itp. było dobrze. Żona tęskniła za mną, byliśmy blisko. Przez 4 lata związku było wiele pięknych chwil, ale równie dużo przytłaczającej ciszy i mijania się. Aż wreszcie odeszła- wyprowadziła się podczas mojej nieobecności. Wiem, że okropnie dużo ją to kosztowało. Kiedy rozmawialiśmy na wideo, a ja nic jeszcze nie wiedziałem, prawie płakała. Widziałem, że coś jest nie tak. Wysłała mi wtedy sporo filmów pokazujących w jakim jest stanie. Tylko tak potrafiła mi to powiedzieć. Reagowałem, obiecywałem ale to na nic się zdało. Kiedy wróciłem, jej już nie było. Napisała, że nie wytrzymała, nie udźwignęła. Mimo że jeszcze 2 miesiące temu byliśmy blisko- miałem takie wrażenie, ale ona magazynowała w sobie te wszystkie traumy i cały ból naszej relacji. Przez 3 tygodnie po wyprowadzce było nawet ciepło. Pisaliśmy do siebie, ona codziennie pytała o naszego psa, pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a po moim dłuższym milczeniu zapytała nawet, czy tak dobrze znoszę rozstanie i czy dobrze mi bez niej. Wtedy ja niestety ( teraz to wiem) zmiękłem i napisałem, że się trzymam, ale kocham i tęsknię. Ona na to, że już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. To bardzo zabolało, bo ja wolałbym, żeby krzyczała do mnie, biła po twarzy, najlepiej w deszczu ( taka moja głowa)...Ale po tym wyznaniu ona była na swojej terapii i kolejnego dnia odcięła się. Życzyła mi wszystkiego najlepszego i żebym pracował nad sobą bo takiego mnie, jakiego ona znała żadna kobieta nie zechce. To cholernie boli- moja najważniejsza osoba na świecie sugeruje, że mógłbym być z kimś innym. Wytłumaczyłem sobie, że to efekt terapii, że ona tak się musiała zachować, żeby się nie rozsypać, i mi nie dawać nadziei. Od paru dni nie pytała nawet o psa. Nie wiem co ze sobą zrobić. Zacząłem terapię, poszedłem biegać, odstawiłem alkohol. Termin rozwodu za 3 miesiące. Chciałbym jej pokazać zmianę, ale skoro nie ma kontaktu? Będę walczył, ale teraz chyba w ciszy. Rozpadłem się na kawałki. Czy ona tęskni, czy to rzeczywiście poza i zbroja? Czy jest jeszcze szansa? Co robić przez te 3 miesiące do rozwodu? A może nie buntować się? Skoro ślub nie dał nam szczęścia to rozwód może nam go paradoksalnie dać?
User Forum

Maciej77

1 miesiąc temu
Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

To, co opisujesz, jest obrazem bardzo bolesnego starcia dwóch temperamentów: Twojego – impulsywnego, szybkiego, lękowo przywiązującego się i szukającego natychmiastowego kontaktu – oraz jej, które przez długi czas próbowało wytrzymać napięcie, aż w końcu weszło w obronę poprzez wycofanie i zamrożenie. To nie jest historia o tym, że byłeś „zły” i ona „dobra”, tylko o przeciążeniu, którego oboje nie umieliście regulować. ADHD i lękowy styl przywiązania potrafią sprawić, że cisza staje się nie do zniesienia, bo mózg traktuje ją jak zagrożenie, a wtedy pojawia się nacisk, przerywanie, szukanie pewności. Problem polega na tym, że dla osoby bardziej unikającej lub wycofującej się ten nacisk jest dokładnie tym, co odbiera oddech. I tak powstaje spirala: Ty przyspieszasz, ona znika, Ty panikujesz, ona zanika jeszcze bardziej. Ona potencjalnie nie odeszła dlatego, że nie było tam miłości, tylko dlatego, że jej system psychiczny przestał to znosić. To, że po wyprowadzce była ciepła, oznacza raczej, że musiała trzymać dystans, bo inaczej wróciłaby do tej samej dynamiki. Odcięcie po terapii nie musi być pozą – częściej jest aktem ratunkowym. Słowa, które wypowiedziała o tym, że „żadna kobieta Cię nie zechce”, są okrutne, ale często wynikają z bólu i z potrzeby postawienia muru, który ma ją ochronić przed cofnięciem się. To nie jest obiektywna prawda o Tobie, tylko emocjonalny komunikat człowieka, który cierpiał. Najważniejsze jest zrozumienie, że tej relacji nie da się uratować intensywnością ani udowadnianiem. Jeśli ma istnieć szansa to tylko poprzez spokojną, długoterminową zmianę, która dzieje się niezależnie od tego, czy ona wróci. Przez te trzy miesiące Twoim celem nie jest „pokazać jej zmianę”, tylko naprawdę ją wprowadzić: terapia, leczenie ADHD jeśli nie jest uregulowane, nauka regulacji emocji, praca nad stylem przywiązania, odstawienie alkoholu, stabilizacja. Cisza, którą teraz przeżywasz jako torturę, może być właśnie przestrzenią, w której pierwszy raz uczysz się nie reagować impulsem, tylko wytrzymać napięcie bez nacisku. Czy ona tęskni? Możliwe. Ale tęsknota nie zawsze oznacza gotowość do powrotu.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Panie Macieju,

z uwagą przeczytałam Pana post. Opisał Pan to, co było i co Pan przeżywa tak obrazowo, że poczułam się, jakbym oglądała film...

Był Pan niezwykle uważnym i świadomym obserwatorem waszej relacji, swojego i jej uczestnictwa w tym związku. Widział Pan, jak ona reaguje na Pana słowa i zachowania. Nie było Panu łatwo sprostać jej wymaganiom, ale Pan mocno się starał. Właśnie, "mocno". Słowo jak klucz. Bo czy ona tego chciała, jakiego właściwie ona Pana chciała mieć koło siebie, ze sobą? Tego szybkiego, czy tego milczącego? 

W którymś momencie przestało to funkcjonować, jest kryzys. Ale nie doczytałam się, skąd on się wziął? Czy rzeczywiście Pan zaczął ją aż tak przytłaczać? Z czym żona przestała sobie radzić, że tak nagle odeszła?

Oczywiście, że poszła na terapię. Musiała i Pan to wie. Ale dlaczego nie chce o Was walczyć? 

Mam tak wiele niedopowiedzeń, że nie chcę tutaj budować własnej wizji tego, co się dzieje. Wiem jednak, że na pewno potrzebuje Pan pomocy dobrego, naprawdę dobrego terapeuty.

Proszę go poszukać, warto zawalczyć.

Pozdrawiam

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pan teraz czuje, to bolesne zderzenie Pana potrzeby natychmiastowego działania z jej absolutną potrzebą spokoju. Pana lękowy styl przywiązania podpowiada Panu, że walka i intensywność to dowody miłości, ale dla osoby, która odeszła z wycieńczenia, jedynym dowodem miłości, jaki jest w stanie teraz przyjąć, jest Pana cisza i uszanowanie jej granic. Pytanie o to, czy jej postawa to "zbroja", czy realny brak tęsknoty, jest w tej chwili drugorzędne, ponieważ w obu przypadkach odpowiedź dla Pana jest taka sama: każda próba przebicia się przez tę blokadę tylko ją utwardzi. Żona wysyłała Panu filmy i płakała, bo jej system nerwowy nie był już w stanie znieść konfrontacji, a jej obecne odcięcie się po terapii to prawdopodobnie próba odzyskania sprawstwa nad własnym życiem.

Przez najbliższe trzy miesiące do rozwodu Pana jedynym zadaniem nie jest "pokazywanie jej zmiany", bo zmiana komunikowana słowami w tak krótkim czasie jest dla osoby skrzywdzonej niewiarygodna. Pana zadaniem jest realna praca nad samoregulacją w ramach własnej terapii i nauka wytrzymywania niepewności bez szukania ulgi w kontakcie z nią. Paradoksalnie, akceptacja nadchodzącego rozwodu i zaprzestanie "walki" może być tym, co zdejmie z Waszej relacji niszczące napięcie i pozwoli Wam w przyszłości – być może już jako zupełnie innym ludziom – spojrzeć na siebie bez lęku. Proszę skupić się na tym, by za trzy miesiące na sali sądowej żona zobaczyła człowieka opanowanego i stabilnego, a nie kogoś, kto nadal desperacko próbuje kontrolować jej emocje. To będzie najsilniejszy komunikat o Pana zmianie, jaki może Pan jej wysłać.

1 miesiąc temu
Karolina Sobczyk

Karolina Sobczyk

Dzień dobry. 
Na tym etapie może pomóc spróbowanie spojrzenia na to, co się dzieje, nie jak na walkę o relację, ale jak na bardzo trudny czas oswajania straty. Naturalne jest, że chce Pan coś jeszcze zrobić, coś naprawić, pokazać zmianę albo znaleźć odpowiedź, która da ulgę. Niestety te próby często zamiast pomagać, tylko dokładają napięcia i sprawiają, że ból trwa dłużej. Na teraz więcej znaczenia może mieć skupienie się na sobie, kontynuowanie terapii, uczenie się radzenia sobie z emocjami i przyglądanie się ADHD oraz temu, jak wpływa ono na relacje, ale z myślą o własnym życiu, a nie o odzyskaniu kogoś. Bardzo trudną, a jednocześnie potrzebną częścią tego czasu jest też przyjęcie ciszy i dystansu, nawet jeśli są one wyjątkowo bolesne.

Pytanie, czy ona tęskni, jest zrozumiałe. W sytuacji straty niemal każdy je sobie zadaje. Jednocześnie ciągłe zastanawianie się, co ona czuje i co ma na myśli, często tylko pogłębia cierpienie. Czasem mniej boli nie wiedzieć, niż poddawanie analizie każdego szczegółu. Czy jest jeszcze szansa? Bywa, że dopiero wtedy, gdy puszcza się kontrolę i presję, sprawy same układają się w jakimś kierunku. A bywa też tak, że to odpuszczenie prowadzi do pogodzenia się z końcem i powolnym odzyskiwaniem spokoju.

Rozwód nie zawsze oznacza porażkę. Czasem jest po prostu zakończeniem etapu, który był zbyt trudny i nie dawał poczucia bezpieczeństwa żadnej ze stron. Najważniejsze teraz jest to, żeby Pan zadbał o siebie i nie zgubił się w bólu, który Pan przeżywa.

Pozdrawiam serdecznie

1 miesiąc temu
Karolina Polańska-Czaja

Karolina Polańska-Czaja

Dzień dobry Maciej, rozumiem, jak bardzo ta sytuacja jest dla Ciebie bolesna i jak się starasz.

 

To, co opisujesz- trudności wynikające z ADHD, lękowego stylu przywiązania i ogromnego poczucia straty- jest trudne i obciążające. Twój ból jest zrozumiały w kontekście tego, co przeżywasz.

 

Zrobiłeś duże kroki w stronę zmiany- terapia, bieganie, odstawienie alkoholu.

 

Jeśli chcesz zostawić jedną wiadomość (opcjonalnie), zrób to raz, bez oczekiwań.

Krótko przyznaj ból, przeproś za konkretne zachowania, napisz, nad czym pracujesz i zapytaj, czy zgadza się na dalszy kontakt, albo zapytaj o formę kontaktu dla spraw praktycznych np. dotyczących psa. (zrób to, jeśli jest to zgodne z Tobą).

 

Pozdrawiam serdecznie,

 

Karolina

1 miesiąc temu
Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Panie Macieju, wyraźnie czuć ogromny ból, dezorientację i tęsknotę za żoną. To, co Pan opisuje brzmi jakbyście nie dobrali się z żoną pod względem potrzeb i charakterów. Powodowało to duże obciążenie dla obu stron. Przy lękowym stylu przywiązania i ADHD cisza uruchamia alarm i potrzebę natychmiastowego kontaktu, z kolei u drugiej strony ta sama presja wywołuje zamykanie się i wycofanie. Z takiej pętli bardzo trudno wyjść, nawet jeśli są uczucia.
Odejście żony oraz późniejsze odcięcie kontaktu, najprawdopodobniej nie są pozą, lecz próbą ochrony siebie i ustabilizowania sytuacji. To, co powiedziała było raniące, ale raczej mówi o jej granicach i zmęczeniu niż o Pana wartości jako partnera czy człowieka. Warto, aby zmiana, której się Pan teraz podejmuje była dla Pana, a nie po to, by przekonać lub odzyskać żonę. Może warto, aby te trzy miesiące nie były czasem walki ani udowadniania czegokolwiek, lecz uczenia się regulowania emocji bez relacji jako jedynego oparcia oraz stopniowego oswajania ciszy, która teraz tak boli.
Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Pana żona tęskni, jednak wiem, że można jednocześnie tęsknić i nie być w stanie wrócić. Rozwód nie musi oznaczać porażki ani zaprzeczenia miłości. Czasem jest jedynym sposobem, by zatrzymać niszczącą dynamikę i dać obu stronom szansę na zdrowsze życie. Życzę dużo siły i wytrwałości.

Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Macieju

 

 Jest mi przykro, ze coś takiego Pana spotkało. Rozumiem Pana  ból i zamęt , kiedy nagłe rozstanie, zwłaszcza w takiej sytuacji, to ogromny wstrząs, a ADHD i lękowy styl przywiązania potęgują uczucie bezradności. Zalecam, aby mimo wszystko się teraz na sobie, bo to jedyne, co może Pan realnie zmienić. 

Proszę kontynuować terapię, gdyż jest to klucz do pracy nad impulsywnością, przerywaniem i nadmierną analizą zachowań innych. Proszę wprowadzić techniki jak metoda Pomodoro do codziennych zadań, głębokie oddychanie na frustrację oraz journaling, by przetwarzać emocje bez wyładowywania ich na innych. Bieganie i odstawienie alkoholu to świetny start, ale do tego proszę dodać medytację mindfulness, by lepiej znosić ciszę i niepewność. Proszę ją regularnie praktykować. 

  Pana lęk przed ciszą i potrzeba natychmiastowej jasności napędzały spirale milczenia , a teraz trzeba  uczyć się tolerować niepewność poprzez terapię poznawczo-behawioralną, skupiając się na wyrażeniach "ja" zamiast oskarżeń. Proszę unikać na siłę kontaktów z żoną, bo Pana wyznania nadziei mogą teraz być odczytywane jako presja, a ona potrzebuje przestrzeni.

  Na podstawie Pana opisu (ciepłe wiadomości po wyprowadzce, terapia, potem odcięcie) prawdopodobnie przeżywa żałobę relacji i buduje granice, co nie oznacza braku tęsknoty, ale jej słowa sugerują, że widzi powrót jako zagrożenie dla siebie. "Zbroja" po terapii to częsty mechanizm ochronny, niekoniecznie koniec uczuć.

Szansa na powrót jest możliwa, ale tylko jeśli pokaże Pan trwałą zmianę bez nacisku. Proszę walczyć "w ciszy", nie kontaktując się, gdyż to może ją odstraszyć. Relacje z ADHD często mijają się przez kumulujące frustracje, ale terapia obu stron daje szansę na nowy start.

Proszę budować codzienną  rutynę jak sport, hobby bez alkoholu, cele małe i osiągalne,  dbać o psa gdyż to stabilizuje Pana emocje  i daje powód do dumy.

Nie należy przejawiać buntu przeciw rozwodowi ale  potraktować go jako przerwę na wzrost. Należy pamiętać, że ślub nie gwarantuje szczęścia, ale praca nad sobą może je przynieść niezależnie od wyniku.

Jest Pan na dobrej drodze . życzę zdrowia.

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Partner izoluje się, odchodzi, nie ma w nim radości. Co robić?
Dzień dobry, co zrobić w sytuacji, kiedy partner od jakiegoś czasu jest całkowicie bez humoru, ciągle smutny , bez chęci do niczego , nie pomaga w domowych obowiązkach , mamy dziecko nie interesuje się co ma w szkole, co się dzieje u nas. Postanowił mnie zostawić, nie chce podjąć jakiejkolwiek próby rozmowy, ani pomocy, nie chce iść do psychologa. Mówi, że nie ma powodów do radości. Że jest mu dobrze w ciszy i samotności. Nie poznaję swojego partnera. Nie wiem co robić. Proszę o jakąś radę.
Mam szare życie, jałowe. Co innym daje radość życia?

Moje życie wydaje mi się bardzo jałowe. Mam pracę, mam męża, mam dwa psy. Mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu. Nasz status życia jest przeciętny. Nie jesteśmy bogaci, ale nie musimy liczyć każdego grosza. Jest po prostu ok. Wydaje się, że wszystko jest co trzeba. 

A mimo tego życie wydaje mi się nijakie. Szare. Każdy dzień jałowy. Nie jest to tylko kwestia jesieni. Podobne myśli miałam również latem. Zastanawiam się co innym ludziom daje radość i chęci życia? Co ich motywuje?

Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości.
Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości. Boję się iść do pracy. Że sobie nie poradzę, że będę wyśmiana, nielubiana... Raz z pracy zostałam zwolniona. Bo domagałam się by szef dał mi w końcu umowę, a nie tak bez pracowałam przez kilka miesięcy. To mnie zwolnił z dnia na dzień. Strasznie to zniosłam. Potem pracowałam na siłowni jakiś czas, ale natłok pracy, gdzie ciężko mi się było skupić. Plus głupie teksty osób na siłce i konkurencja sprawiały, że nie mogłam znieść tego psychicznie. Wracałam do domu i płakałam, że się wygłupiłam albo że coś źle zrobiłam, powiedziałam, że coś mi nie wyszło. I odeszłam. Ciągle porównuje się do innych dziewczyn, że są ładniejsze, pewne siebie, mają super znajomych, partnerów, wiedzą czego chcą od życia, są zabawne, ja się czuję nudna osoba. Nawet wśród znajomych jak się z kimś spotykam, nie jest zabawnie. Nie śmiejemy się. Faceta też nie mam. Uwolniłam się z toksycznego związku, gdzie na koniec tez usłyszałam, że jestem nie dobra, i coś, że mną nie tak. Skończyłam studia, ale nie czuje się dobrze w swoim kierunku, mam 31 lat. I nie wiem, co chce robić w życiu, czuję, że się nie nadaje. Że zmarnowałam sobie życie. Przytłacza mnie to wszystko... Źle mi jest.
Dlaczego płaczę, gdy partner mnie przytula? Brak bliskości i zaufania w związku

Witam serdecznie. Mam 38 lat mój partner 57. Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie w emocjach, że kiedy partner mnie przytuli od czasu do czasu, tak od razu doprowadza mnie to do łez. Nie wiem, czym jest to spowodowane. Fakt przytulań jest między nami coraz mniej, z początku było ich znacznie więcej. Czasem w ogóle jest oziębły. Mieliśmy nie tak dawno temu sytuację, że przyłapałam go na tym, że miał założone konto randkowe na jednym z portali randkowych, co zachwiało mocno zaufaniem do niego, później doszło do tego faworyzowanie jego znajomej w naszej obecności i porównywanie mnie do niej, kłamstwa, na których co jakiś czas muszę go przyłapać, kupowanie prezerwatyw za moimi plecami, których w ogóle nie używamy. Sprawy intymne w ogóle nie istnieją. Jeśli do czegoś dochodzi to albo jest to raz na półtora miesiąca, albo w ogóle, a nawet jeśli to jest, to bardzo mechaniczne. Wieczory spędzamy, leżąc obok siebie, ale bez przytulanek. Dawniej potrafił podejść, przytulic sam od siebie teraz, jeśli ja sama osobiście się do niego nie przytulę, on nic, jakby był lodem skuty. Tak jak napisałam wcześniej, jeśli zdarzy mu się przytulić mnie, tak sam z siebie tak ja od razu reaguje płaczem, którego nie widzi, gdyż płacze w ukryciu. Chciałam się spytać, z czego to może wynikać. Czy to może być reakcja na brak bliskości z jego strony i akceptacji mojej osoby? . Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

Jak pogodzić się z wyjazdem córki na stałe za granice?
Jak pogodzić się z wyjazdem córki na stałe za granice? Córka ma 20 lat, przeprowadza się do swojej miłości.
Transpłciowość

Transpłciowość - co to jest i jak ją zrozumieć?

Transpłciowość to złożone zagadnienie związane z tożsamością płciową, które wpływa na życie wielu osób. W tym artykule omówimy, czym jest transpłciowość, jak wygląda proces korekty płci oraz z jakimi wyzwaniami mierzą się osoby transpłciowe.