Dominika Poźniak
To, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające - wspólne mieszkanie z osobą starszą, która traci sprawność, a jednocześnie chce zachować dawną kontrolę i sposób funkcjonowania, może rodzić napięcia.
Warto spojrzeć na tę sytuację jak na proces żałoby po utraconym zdrowiu i samodzielności. Złość, krytycyzm czy potrzeba organizowania wszystkiego po swojemu mogą być próbą poradzenia sobie z lękiem przed zależnością i zmianą.
Jednocześnie nie oznacza to, że mają Państwo podporządkować swoje życie rytmowi teścia czy brać odpowiedzialność za jego emocje. Każdy w tej sytuacji coś przeżywa: senior utratę sprawczości, Pani mąż powrót do dawnych schematów z dzieciństwa, a Pani przeciążenie i zmęczenie. Kluczowe może być uczciwe rozróżnienie: z czym realnie mogę pomóc i za co biorę odpowiedzialność, a co nie należy do moich obowiązków?
Pomoc może oznaczać zorganizowanie opieki czy wsparcia w codzienności, ale nie oznacza regulowania czyjegoś nastroju ani rezygnowania z własnych granic.
Być może pierwszym krokiem byłaby spokojna rozmowa między Państwem jako małżeństwem: jakie są nasze zasoby, gdzie potrzebujemy wsparcia i jakie decyzje podejmujemy jako dorośli domownicy? Spójność między Wami może bardzo pomóc w dalszych rozmowach z teściem.
Jeśli taka rozmowa nie będzie możliwa, warto, aby Pani sama zastanowiła się: co chce „brać na siebie”, a co świadomie odłożyć? Zmiana własnych granic i sposobu reagowania często porządkuje relacje, nawet jeśli druga strona nie zmienia się od razu.
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak















