
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Jak stawiać granice...
Jak stawiać granice z teściową po narodzinach dziecka i przezwyciężać konflikty rodzinne?
Dzień dobry, muszę się doradzić, bo zaraz oszaleję. Jestem świeżo upieczoną mamą 3-miesięcznego niemowlaka. W pierwszy dzień porodu bardzo marzyłam o tej magicznej chwili spędzeniu w szpitalu zaraz po porodzie z mężem i córką. Niestety w pierwszy dzień porodu zawitała, także teściowa a mąż nie widział tego problemu, bo sam ją zabrał jednym samochodem. Zadra we mnie została i jeszcze od czasu do czasu wraca. Pokłóciłam się o to z mężem, jak już byłam w domu, a on w przypływie złości zadzwonił do swojej mamy i powiedział, że niepotrzebnie przyjechała w pierwszy dzień porodu, bo ja mam o to pretensje. Dostałam przez to telefon, że ona mnie przeprasza i z płaczem a ja się poczułam źle, bo byłam zła na męża, że się wygadał i chce nas skłócić a po drugie czułam wyrzuty sumienia przez to mimo, że nie była proszona w ten dzień i jej nie chciałam. Następnie zgrzyty były i od mojej strony rodziny i od strony męża i musiałam walczyć, by nikt nie całował mojej córki, ponieważ bałam się roznoszenia wirusów, co dla niemowląt jest dość groźne, ale zawsze pojawiała się złość po fakcie dokonanym, gdy nie spodziewałam się, że ją ktoś pocałuje, oczywiście z czasem nauczyłam się stawiać granicę. Nie szanowałam siebie i po cesarskim cięciu przyjmowałam dość szybko gości, chociaż kłóciło się to z teoriami, że powinno się odczekać 2-3 tygodnie od pojawienia się gości. Wtedy chciałam gości, bo mąż miał urlop, a sama nie chciałam przyjmować, ale po czasie tego żałowałam. Temat z teściową od początku po tym incydencie jak przyjechała w dniu porodu mnie drażniła, drażniło mnie to, że przywłaszczała sobie słowami moje dziecko jak np "Moja Gabrysieńka" "Moje słodkie kochanie" czułam się po takich wiadomości (reakcja na zdjęcia, jakie jej przesyłałam), że wchodzi w moje terytorium i próbuje mi umniejszać jako matce, ale próbowałam sobie to tłumaczyć, jako że to hormony i nie będę się odzywać, chociaż czasami subtelnie się odzywałam na te wiadomości i odpowiadałam "Moja :)", zaraz po porodzie żartowała do mnie "a nie bo moja" jakby ona była najważniejsza dla dziecka. Czułam przez to, że nie chce jej wysyłać zdjęć córki, bo zaraz napisze "moja". Przedwczoraj odważyłam się postawić granicę i napisałam do niej "Czuję się niezręcznie, jak ktoś mówi lub pisze o moim dziecku 'moja', ponieważ córka jest nasza-moja i męża. Bardzo proszę to uszanować :)" odpisała mi na to tylko, krótkie "ok". Wczoraj dzwoniłam do niej, bo chciałam ją zaprosić do córki i nie odbiera od wczoraj ode mnie telefonów. Nie wiem, czy ja przesadziłam, aż tak, żeby się na mnie obrazić? W sobotę niestety będzie rodzinne spotkanie (urodziny) i nie wiem, jak mam się zachować w tej sytuacji, bo z jednej strony czuję wyrzuty, że taką wiadomość napisałam, a z drugiej wiem, że na ten moment tak odczuwam, że mnie denerwują takie słowa. Czy ja jestem zazdrosna o dziecko? Proszę o wiadomość, bo czuję, że zwariuje.
Justyna
Justyna Bejmert
Dzień dobry, to bardzo naturalne, że broni Pani swojej roli jako mamy. Ma Pani pełne prawo stawiać granice, gdy coś Panią dotyka. To bardzo ważne, że jasno napisała Pani swoją perspektywę. Teściowa mogła się poczuć dotknięta i być może potrzebuje czasu, a jej cisza nie musi oznaczać zerwania relacji. Jeśli temat wróci na spotkaniu, warto podtrzymać granicę i spokojnie przypomnieć, że taki sposób nazywania córeczki jest dla Pani nie w porządku. Myślę, że warto też porozmawiać z mężem i poprosić go o wsparcie.
Serdecznie pozdrawiam,
Justyna Bejmert
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Sylwia Harbacz-Mbengue
Dzień dobry,
myślę, że trudności, które Pani przeżywa, mogą wynikać z poczucia winy, które jest dość częste, kiedy wyraźnie postawimy gdzieś granice. Jest też Pani w nowej i wymagającej roli matki. To, że teściowa milczy, wcale nie musi oznaczać, że jest na panią obrażona na zawsze. Być może potrzebuje po prostu czasu, żeby przetrawić tę informację. Czasem ciężko przyjąć innym, że ktoś stawia granice, wyraża swoje zdania czy potrzeby. Przypuszczam, że działanie teściowej i nazywanie jej "moja" wynikało z dobrych intencji. Pani ma jednak prawo czegoś nie tolerować i nie chcieć.
Na spotkaniu można spróbować zainicjować kontakt z teściową zwykłym " dzień dobry, dobrze Cię widzieć". Dalsza rozmowa może potoczyć się różnie, ale Pani nie ma obowiązku przepraszać, ponieważ nic złego Pani nie zrobiła.
Powodzenia
Sylwia Harbacz-Mbengue
Psycholog
Lucio Pileggi
Pierwsze miesiące to bardzo delikatny moment dla Pani i dla dziecka, szalejące hormony, wielkie zmęczenie itd., więc jest to całkowicie normalne i zrozumiałe, że chce Pani postawić granice i chronić zdrowie dziecka i swój dobrostan. Na pewno nie jest łatwo zachować spokój w takich sytuacjach. Nie jest Pani zazdrosna w złym sensie – to naturalne uczucie, które pojawia się, gdy ktoś ingeruje w relację matka–dziecko.
Widzę, że trudno jest Pani zarządzać relacją z teściową, a jednocześnie z mężem. Mogę zasugerować, aby poszukała Pani momentu, aby porozmawiać z mężem i wyrazić swoje potrzeby w sposób asertywny.
Asertywność nie oznacza ignorowania emocji i pragnień innych ludzi. To umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb i życzeń oraz odmawiania w sposób nieuległy i nieraniący innych. Rozmowa powinna być szczera, ale prowadzona w miejscu i czasie, w których oboje możecie czuć się bezpiecznie, bez wzajemnego wytykania błędów czy obrażania się.
Uważam, że rozmowa powinna obejmować zarówno temat ochrony dziecka, jak i zarządzania relacją z teściową, tak aby było jasne, że chce Pani utrzymać dobrą relację z teściową i ewentualnie innymi gośćmi, ale Pani i mąż powinni być sojusznikami w kwestii ochrony zdrowia dziecka i ustalania pewnych zasad. To powinien być Wasz wspólny priorytet.
W kolejnym kroku może Pani też porozmawiać z teściową i wyjaśnić pewne kwestie, prosząc męża o pomoc, jeśli udało się zbudować wspólny front. Mąż powinien być „mostem” między Panią a jego rodziną, a nie osobą, która wyjawia pretensje żony mamie.
Pani uczucia są zrozumiałe – a wyrzuty sumienia po stawianiu granic są częścią procesu uczenia się asertywności. Relacje potrafią być bardzo skomplikowane, szczególnie w rodzinie. Jeżeli Pani potrzebuje, może Pani sięgnąć po pomoc specjalisty, który pomoże rozwinąć umiejętności komunikacji i asertywności.
Serdecznie pozdrawiam,
Lucio Pileggi, Psycholog
Pamela Górska
Widzę w Twojej wiadomości, że jest tu duże napięcie emocjonalne. Niestety po ciąży hormony są bardzo niestabilne co może prowadzić, do irytacji, wypalenia, zdenerwowania przeplatane z radością, miłością integracją. To, że dbasz o swoje i Gabrysi granice, to bardzo dobrze. Stawianie granic jest bardzo ważne. Narodziny dziecka w rodzinie, to ogromna sprawa, każdy nagle chce być blisko. Dziecko powoduje, że rodzina zwykle się zbliża do siebie na początku. Te emocje z czasem zaczną się wypłaszczać i nie będą już tak intensywne. Najważniejsze, że potrafisz głośno mówić, co czujesz. To w jaki sposób inne osoby odbierają Twoje słowa, to ich interpretacja i ich deficyty. Jeżeli ktoś nie potrafi uszanować Twoich granic i reaguje z ego, powoduje to, że jego/jej reakcje są niestabilne nacechowane "zimnem". Całe szczęście nie jest to Twoja emocja, tylko ich, i to ta osoba ma do przepracowania w sobie pewne rzeczy. Ważnym aspektem w życiu jest to, żebyś podążała za swoją świadomością i nie próbowała sama siebie usilnie racjonalizować. Skoro ktoś nie potrafi uszanować Twoich zasad, warto przyjrzeć się temu, czy ta relacja w ogóle Ci służy? Jeżeli nie, to czas zająć się sobą, Gabrysią, oraz relacją partnerską i nie stresować dodatkowo innymi osobami :) Pamiętaj, że w tak trudnym okresie jakim jest nowa rola, musisz pamiętać o sobie - szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.
Pozdrowienia dla świeżo upieczonej Mamy
Pamela Górska Psycholog
Michał Jarzębowski
Dzień Dobry Pani Justyno,
To naturalne, że narodziny dziecka powodują wiele emocji tak u mamy jak i u babci.
Niektóre osoby starsze nie rozumieją kwestii granic, tak jak rozumie je obecne pokolenie np. milenialsów. Mogą nie rozumieć kwestii, że słowo "moja" może powodować emocje u mamy.
Ważna może być rozmowa i wspólne ustalenie granic i ram - jaka jest rola babci, a jaka jest rola mamy. Zachowanie męża też może wskazywać na to, że w pewnym sensie nie do końca odseparował się od mamy. Być może jest to wzorzec obecny od pokoleń i np. babcia (mama męża), też miała taki wzorzec funkcjonowania ze swoim rodzicem - bardzo zażyły. Temat granic jest tematem często bardzo abstrakcyjnym i nieświadomym. Wszak całe życie, od małego dziecka ktoś tak a nie inaczej funkcjonował w bliskich relacjach. Trudno to zauważyć, trudno też pokazać osobie, że tak ma.
Co system rodzinny to inne niepisane reguły i zasady - inaczej funkcjonuje rodzina pochodzenia żony, inaczej męża, warto o tym rozmawiać, tak między partnerami, jak między członkami rodziny pochodzenia partnerów.
Pomocne mogą tu być narzędzia proponowane przez filozofię Porozumienia bez Przemocy (też książka o tym samym tytule). Warto też zerknąć w "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" i wykorzystać proponowane tam narzędzia komunikacyjnej.
W rozmowie z teściową, warto porozmawiać w 4 oczy, koniecznie twarzą w twarz i bardzo spokojnie, ze zrozumieniem do swoich potrzeb i emocji, ale też z empatią do jej potrzeb, emocji i perspektywy.
Warto też porozmawiać z mężem nt. granic, tzn. pewne informacje powinny nie wychodzić poza wasz system rodziny prokreacji. Jest też pewna złota zasada - warto starać się nigdy nie krytykować rodziny partnera/partnerki.
Jeśli mimo rozmów zachowanie teściowej się nie zmieni, to można pomyśleć, jak Pani może zmienić swoje przekonania i sposób myślenia o tej sytuacji, by słowa "moja" nie generowały złości.
Warto zadać sobie pytania:
1. Z czym kojarzy mi się ta sytuacja.
2. Jakimi myślami, przekonaniami i założeniami się kieruję, że pojawia się we mnie złośc.
3. Jak inaczej mogę myśleć o tej sytuacji, by mieć dystans do słów teściowej.
Cytując pewnego stoika: "Jeżeli cię trapi coś zewnętrznego, to nie to ci dolega, ale twój własny sąd o tym. A ten zmienić - już jest w twej mocy."
Proszę też dać sobie dużo dużo zrozumienia i samowspółczucia - jest Pani w pięknym, acz trudnym i stresującym momencie życia. Ma Pani prawo czasem zareagować emocjonalnie. A i Babcia może być podekscytowana.
Adam Gruźlewski
Pani Justyno,
uważam, że ani Pani nie przesadziła, ani też nie "oszalała". To co Pani odczuwa jest całkowicie naturalne, a Pani obawy i frustracje są zrozumiałe. Jest Pani w okresie połogu, w którym dochodzi do destabilizacji układu hormonalnego, ponadto wchodzi Pani w nową rolę matki, chroniąc przy tym swoje dziecko. To, że postawiła Pani teściowej granicę w tak asertywny sposób postrzegam raczej jako dowód siły, a nie zazdrości. Pani dziecko jest wasze – Pani i męża – i ma Pani pełne prawo, by to podkreślać.
To, że teściowa się uraziła i nie odbiera telefonów wygląda na reakcję na postawienie granic. Nie musi Pani żałować tego, co napisała. To jak inni reagują na postawione granice jest ich indywidualną sprawą. Warto pamiętać, że ma Pani prawo do swoich emocji, wyrażania ich oraz do chronienia swojej rodziny.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Gruźlewski
psycholog, psychotraumatolog
Katarzyna Świdzińska
Widzę, że jesteś w ogromnym napięciu i bardzo dużo wzięłaś na siebie. Świeże macierzyństwo, zmęczenie po porodzie, hormony, a do tego trudne emocje związane z teściową i reakcjami rodziny. To zupełnie naturalne, że w tym czasie jesteś bardziej wrażliwa i potrzebujesz jasno określonych granic.
Twoja wiadomość do teściowej nie była przesadą. Napisałaś spokojnie, jasno i z szacunkiem, a to jest zdrowe stawianie granic. To, że ona się obraziła, nie znaczy, że zrobiłaś coś złego, tylko że jej jest trudno przyjąć Twoje potrzeby.
To, że czujesz się winna, też jest normalne. Wiele młodych mam ma poczucie, że powinny „wszystkich zadowolić”. Ale Twoja rola to przede wszystkim ochrona siebie i dziecka. Masz prawo mówić, co Ci nie odpowiada.
Na spotkaniu możesz zachować się normalnie, spokojnie, tak jakby nic się nie wydarzyło. Nie musisz się tłumaczyć ani przepraszać za to, że postawiłaś granicę. Jeśli teściowa nadal będzie obrażona, to jest jej wybór, a nie Twoja odpowiedzialność.
I jeszcze ważne: to nie zazdrość o dziecko, tylko naturalna potrzeba bycia uznaną w roli mamy. Masz prawo do tego, żeby czuć się najważniejsza w tej relacji i żeby Twoje granice były respektowane.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Zobacz podobne
W moim życiu niedawno zaistniały nowe dowody i napotkałem trudność, która mnie przerasta, utraciłem rodzinę, dom, i pieniądze to trzecie nie jest dla mnie nic nieznaczące i nie ważne, pracuje, by spłacać kredyty, pracuje, by się czymś zająć, pracuje, by kiedyś coś po mnie zostało, ale napotkałem trudność, nie mogę z nią sobie poradzić, nie może mi nikt pomóc, bardzo kochałem swoją żonę i dzieci bardzo kochałem dom, który otrzymałem od dziadków, już ich nie ma, pozostali w mojej pamięci, ten dom po opuszczeniu przez moją żonę i dzieci sprzedałem, a kupiłem mieszkanie z dala od byłej rodziny, byłej żony, by widywać się z dziećmi. Bardzo kochałem dzieci, bardzo kocham swoje najmłodsze dziecko, okazało się, że dom kupili pośrednicy, a pieniądze wyłożył ojciec biologiczny moich dzieci. Dwoje dzieci utraciłem, które są już dorosłe, po wychowaniu usłyszałem, że nie jestem ich ojcem, mam 53 lata dzieci odchodziły co 10 lat, co 10 lat się rodziły, pozostało mi najmłodsze dziecko, nie jestem biologicznym jego ojcem, niedawno się o tym dowiedziałam, to przez opuszczenie domu przez rodzinę szukałem odpowiedzi dlaczego? Dom sprzedałem i nie ma tu oszustwa. Ale ten dom kupiła była rodzina, ciężko przeżyłem utratę dzieci, nie widziałem najmłodszego syna rok, kiedy to po roku byliśmy razem szczęśliwi, wzajemnie nie mogliśmy się doczekać naszych spotkań, zbudowałem cudowną miłość, wiedząc, że nie jestem jego ojcem, będę zawsze, będę zawsze go kochał jak dzieci, które odeszły, te dzieci, które kochałem, z ich strony nasilił się atak na moją osobę, w sposób psychologiczny mówią, że całe życie ich źle traktowałem, źle traktowałem ich matkę, nie chcą utrzymywać ze mną kontaktów, bo jestem psychiczny to ich słowa, więc czym jest moja miłość?
Jestem jedyną osobą, która może uwiarygodnić, co mi zrobiono. Wiem, że za 8 lat utracę ostatnią osobę moje serce i dziecko, pierw zezwalali, by był ze mną był całe nawet wakacje.
Graliśmy w gry planszowe, jeździliśmy rowerami po lesie, obydwoje płakaliśmy, jak miał jechać do swojego domu, obecnie albo jest chory, dlatego nie mogę go widzieć lub dostaje wiadomość, że nie może, nie mam nikogo, nie mam rodziny pomimo, że jest duża, to oni mi to zrobili, chodziło o pieniądze, o pieniądze które dla mnie nie były ważne a jedynie potrzebne, przekładałem inne wartości. Poznałem kogoś, byliśmy razem rok czasu, pozwoliło mi to zapomnieć o byłej żonie, byłem bardzo szczęśliwy pomimo tego, co mi się przydarzyło, cudowna kobieta, próbowała naprawić relacje moje, z moją rodziną pomimo tego, co mi zrobiono, ale oni dalej brnęli. Moja dziewczyna zobaczyła, kim jest moja rodzina, wszystko przewidziała, mogłem być z nią lub z synem oddaleni byliśmy aż 300km, jeździłem do niej, jeździłem do syna, widziała, że się męczę, rozstaliśmy się, to ona podjęła tę decyzję. Mówiła, bym zamieszkał u niej, wybrałem widzenia z dzieckiem, z dzieckiem, które nie poszło spać, póki ja nie usnąłem, mam tylko jego, tak bardzo go kocham, że nie daje sobie z tym rady, tak bardzo się boję, że go za 8 lat utracę, wiem, że jak spłacę kredyty, to moja rodzina zaatakuje moje mieszkanie, nie mam komu przepisać mieszkania, skorzysta na tym biologiczny ojciec, ja czuję, że go utracę to zrozumiałe, taką samą miłością darzyłem dwójkę pozostałych dzieci, borykam się z niewyobrażalnym bólem i problemem, co mam zrobić, dokąd uciekać, a nie mogę, stoję w oknie i mam nadzieję, że przyjedzie do mnie najstarszy syn. Samotność to przerażające uczucie, praca jeszcze mi pomaga, ale się męczę, choć jest to praca nie męcząca, bardzo tęsknię za synem i świadomość, że on tęskni za mną, nie daje mi spokoju, nie mogę do niego pisać, bo odpisuje mi ktoś inny, to się po prostu czuję, od czasu do czasu wyślę mi mój syn esemesa i wiem, że to od niego, a są podteksty na przykład, ze pyta się, co ja teraz robię, ja mu na to, że piję kawę i mi odpisuje, pamiętam tę kawę, dobra była. Tak to wygląda, podchodzą do mojej osoby psychologicznie, a ja się coraz bardziej męczę, czuję, że jestem podśmiechiwany, w tych esemesach są podteksty cyt: dobry jestem: Miałem odebrać syna zrobiłem torta, kupiłem nowe gry planszowe, i nie może mi go dać, bo wyczerpałem już swoje widzenie, to przez pracę co trzy tygodnie tak zasadzili, borykam się z wielką niesprawiedliwością i brzemieniem kocham życie i boję się odejść, tak bardzo czuję się oszukany przez życie, tak bardzo po aż 3 latach nie wierzę w to, co mnie spotkało, zasypiam i chce się obudzić, że to był tylko koszmar, obudzę się w moim byłym domu, a mój najmłodszy syn będzie patrzał się na mnie i czekał, kiedy wstanę. Nie uważam, że przechodzę kryzys, ja tęsknię, tęsknię za rodziną, która mi została odebrana, ciężko mi iść dalej samotnie nikomu nie życzę tego, co mi wyrządzono, tęsknię za dziećmi, zapomniałem już o byłej żonie, wystarczył rok z kochającą osobą, która mi udzieliła krótkiego wsparcia, tęsknię też za nią, ja chcę się obudzić :)
