Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak stawiać granice z teściową po narodzinach dziecka i przezwyciężać konflikty rodzinne?

Dzień dobry, muszę się doradzić, bo zaraz oszaleję. Jestem świeżo upieczoną mamą 3-miesięcznego niemowlaka. W pierwszy dzień porodu bardzo marzyłam o tej magicznej chwili spędzeniu w szpitalu zaraz po porodzie z mężem i córką. Niestety w pierwszy dzień porodu zawitała, także teściowa a mąż nie widział tego problemu, bo sam ją zabrał jednym samochodem. Zadra we mnie została i jeszcze od czasu do czasu wraca. Pokłóciłam się o to z mężem, jak już byłam w domu, a on w przypływie złości zadzwonił do swojej mamy i powiedział, że niepotrzebnie przyjechała w pierwszy dzień porodu, bo ja mam o to pretensje. Dostałam przez to telefon, że ona mnie przeprasza i z płaczem a ja się poczułam źle, bo byłam zła na męża, że się wygadał i chce nas skłócić a po drugie czułam wyrzuty sumienia przez to mimo, że nie była proszona w ten dzień i jej nie chciałam. Następnie zgrzyty były i od mojej strony rodziny i od strony męża i musiałam walczyć, by nikt nie całował mojej córki, ponieważ bałam się roznoszenia wirusów, co dla niemowląt jest dość groźne, ale zawsze pojawiała się złość po fakcie dokonanym, gdy nie spodziewałam się, że ją ktoś pocałuje, oczywiście z czasem nauczyłam się stawiać granicę. Nie szanowałam siebie i po cesarskim cięciu przyjmowałam dość szybko gości, chociaż kłóciło się to z teoriami, że powinno się odczekać 2-3 tygodnie od pojawienia się gości. Wtedy chciałam gości, bo mąż miał urlop, a sama nie chciałam przyjmować, ale po czasie tego żałowałam. Temat z teściową od początku po tym incydencie jak przyjechała w dniu porodu mnie drażniła, drażniło mnie to, że przywłaszczała sobie słowami moje dziecko jak np "Moja Gabrysieńka" "Moje słodkie kochanie" czułam się po takich wiadomości (reakcja na zdjęcia, jakie jej przesyłałam), że wchodzi w moje terytorium i próbuje mi umniejszać jako matce, ale próbowałam sobie to tłumaczyć, jako że to hormony i nie będę się odzywać, chociaż czasami subtelnie się odzywałam na te wiadomości i odpowiadałam "Moja :)", zaraz po porodzie żartowała do mnie "a nie bo moja" jakby ona była najważniejsza dla dziecka. Czułam przez to, że nie chce jej wysyłać zdjęć córki, bo zaraz napisze "moja". Przedwczoraj odważyłam się postawić granicę i napisałam do niej "Czuję się niezręcznie, jak ktoś mówi lub pisze o moim dziecku 'moja', ponieważ córka jest nasza-moja i męża. Bardzo proszę to uszanować :)" odpisała mi na to tylko, krótkie "ok". Wczoraj dzwoniłam do niej, bo chciałam ją zaprosić do córki i nie odbiera od wczoraj ode mnie telefonów. Nie wiem, czy ja przesadziłam, aż tak, żeby się na mnie obrazić? W sobotę niestety będzie rodzinne spotkanie (urodziny) i nie wiem, jak mam się zachować w tej sytuacji, bo z jednej strony czuję wyrzuty, że taką wiadomość napisałam, a z drugiej wiem, że na ten moment tak odczuwam, że mnie denerwują takie słowa. Czy ja jestem zazdrosna o dziecko? Proszę o wiadomość, bo czuję, że zwariuje.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, to bardzo naturalne, że broni Pani swojej roli jako mamy. Ma Pani pełne prawo stawiać granice, gdy coś Panią dotyka. To bardzo ważne, że jasno napisała Pani swoją perspektywę. Teściowa mogła się poczuć dotknięta i być może potrzebuje czasu, a jej cisza nie musi oznaczać zerwania relacji. Jeśli temat wróci na spotkaniu, warto podtrzymać granicę i spokojnie przypomnieć, że taki sposób nazywania córeczki jest dla Pani nie w porządku. Myślę, że warto też porozmawiać z mężem i poprosić go o wsparcie. 

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

myślę, że trudności, które Pani przeżywa, mogą wynikać z poczucia winy, które jest dość częste, kiedy wyraźnie postawimy gdzieś granice. Jest też Pani w nowej i wymagającej roli matki. To, że teściowa milczy, wcale nie musi oznaczać, że jest na panią obrażona na zawsze. Być może potrzebuje po prostu czasu, żeby przetrawić tę informację. Czasem ciężko przyjąć innym, że ktoś stawia granice, wyraża swoje zdania czy potrzeby.  Przypuszczam, że działanie teściowej i nazywanie jej "moja" wynikało z dobrych intencji. Pani ma jednak prawo czegoś nie tolerować i nie chcieć.

Na spotkaniu można spróbować zainicjować kontakt z teściową zwykłym " dzień dobry, dobrze Cię widzieć". Dalsza rozmowa może potoczyć się różnie, ale Pani nie ma obowiązku przepraszać, ponieważ nic złego Pani nie zrobiła.

 

Powodzenia 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog 

 

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Pierwsze miesiące to bardzo delikatny moment dla Pani i dla dziecka, szalejące hormony, wielkie zmęczenie itd., więc jest to całkowicie normalne i zrozumiałe, że chce Pani postawić granice i chronić zdrowie dziecka i swój dobrostan. Na pewno nie jest łatwo zachować spokój w takich sytuacjach. Nie jest Pani zazdrosna w złym sensie – to naturalne uczucie, które pojawia się, gdy ktoś ingeruje w relację matka–dziecko. 

 

Widzę, że trudno jest Pani zarządzać relacją z teściową, a jednocześnie z mężem. Mogę zasugerować, aby poszukała Pani momentu, aby porozmawiać z mężem i wyrazić swoje potrzeby w sposób asertywny. 

Asertywność nie oznacza ignorowania emocji i pragnień innych ludzi. To umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb i życzeń oraz odmawiania w sposób nieuległy i nieraniący innych. Rozmowa powinna być szczera, ale prowadzona w miejscu i czasie, w których oboje możecie czuć się bezpiecznie, bez wzajemnego wytykania błędów czy obrażania się.

 

Uważam, że rozmowa powinna obejmować zarówno temat ochrony dziecka, jak i zarządzania relacją z teściową, tak aby było jasne, że chce Pani utrzymać dobrą relację z teściową i ewentualnie innymi gośćmi, ale Pani i mąż powinni być sojusznikami w kwestii ochrony zdrowia dziecka i ustalania pewnych zasad. To powinien być Wasz wspólny priorytet. 

W kolejnym kroku może Pani też porozmawiać z teściową i wyjaśnić pewne kwestie, prosząc męża o pomoc, jeśli udało się zbudować wspólny front. Mąż powinien być „mostem” między Panią a jego rodziną, a nie osobą, która wyjawia pretensje żony mamie.

 

Pani uczucia są zrozumiałe – a wyrzuty sumienia po stawianiu granic są częścią procesu uczenia się asertywności. Relacje potrafią być bardzo skomplikowane, szczególnie w rodzinie. Jeżeli Pani potrzebuje, może Pani sięgnąć po pomoc specjalisty, który pomoże rozwinąć umiejętności komunikacji i asertywności.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Lucio Pileggi, Psycholog

Pamela Górska

Pamela Górska

Widzę w Twojej wiadomości, że jest tu duże napięcie emocjonalne. Niestety po ciąży hormony są bardzo niestabilne co może prowadzić, do irytacji, wypalenia, zdenerwowania przeplatane z radością, miłością integracją. To, że dbasz o swoje i Gabrysi granice, to bardzo dobrze. Stawianie granic jest bardzo ważne. Narodziny dziecka w rodzinie, to ogromna sprawa, każdy nagle chce być blisko. Dziecko powoduje, że rodzina zwykle się zbliża do siebie na początku. Te emocje z czasem zaczną się wypłaszczać i nie będą już tak intensywne. Najważniejsze, że potrafisz głośno mówić, co czujesz. To w jaki sposób inne osoby odbierają Twoje słowa, to ich interpretacja i ich deficyty. Jeżeli ktoś nie potrafi uszanować Twoich granic i reaguje z ego, powoduje to, że jego/jej reakcje są niestabilne nacechowane "zimnem". Całe szczęście nie jest to Twoja emocja, tylko ich, i to ta osoba ma do przepracowania w sobie pewne rzeczy. Ważnym aspektem w życiu jest to, żebyś podążała za swoją świadomością i nie próbowała sama siebie usilnie racjonalizować. Skoro ktoś nie potrafi uszanować Twoich zasad, warto przyjrzeć się temu, czy ta relacja w ogóle Ci służy? Jeżeli nie, to czas zająć się sobą, Gabrysią, oraz relacją partnerską i nie stresować dodatkowo innymi osobami :) Pamiętaj, że w tak trudnym okresie jakim jest nowa rola, musisz pamiętać o sobie - szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. 

Pozdrowienia dla świeżo upieczonej Mamy 
Pamela Górska Psycholog

Michał Jarzębowski

Michał Jarzębowski

Dzień Dobry Pani Justyno,

 

To naturalne, że narodziny dziecka powodują wiele emocji tak u mamy jak i u babci. 

 

Niektóre osoby starsze nie rozumieją kwestii granic, tak jak rozumie je obecne pokolenie np. milenialsów. Mogą nie rozumieć kwestii, że słowo "moja" może powodować emocje u mamy.

 

Ważna może być rozmowa i wspólne ustalenie granic i ram - jaka jest rola babci, a jaka jest rola mamy. Zachowanie męża też może wskazywać na to, że w pewnym sensie nie do końca odseparował się od mamy. Być może jest to wzorzec obecny od pokoleń i np. babcia (mama męża), też miała taki wzorzec funkcjonowania ze swoim rodzicem - bardzo zażyły. Temat granic jest tematem często bardzo abstrakcyjnym i nieświadomym. Wszak całe życie, od małego dziecka ktoś tak a nie inaczej funkcjonował w bliskich relacjach. Trudno to zauważyć, trudno też pokazać osobie, że tak ma.

 

Co system rodzinny to inne niepisane reguły i zasady - inaczej funkcjonuje rodzina pochodzenia żony, inaczej męża, warto o tym rozmawiać, tak między partnerami, jak między członkami rodziny pochodzenia partnerów.

 

Pomocne mogą tu być narzędzia proponowane przez filozofię Porozumienia bez Przemocy (też książka o tym samym tytule). Warto też zerknąć w "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" i wykorzystać proponowane tam narzędzia komunikacyjnej. 

 

W rozmowie z teściową, warto porozmawiać w 4 oczy, koniecznie twarzą w twarz i bardzo spokojnie, ze zrozumieniem do swoich potrzeb i emocji, ale też z empatią do jej potrzeb, emocji i perspektywy.

 

Warto też porozmawiać z mężem nt. granic, tzn. pewne informacje powinny nie wychodzić poza wasz system rodziny prokreacji. Jest też pewna złota zasada - warto starać się nigdy nie krytykować rodziny partnera/partnerki.

 

Jeśli mimo rozmów zachowanie teściowej się nie zmieni, to można pomyśleć, jak Pani może zmienić swoje przekonania i sposób myślenia o tej sytuacji, by słowa "moja" nie generowały złości.

 

Warto zadać sobie pytania:

1. Z czym kojarzy mi się ta sytuacja.

2. Jakimi myślami, przekonaniami i założeniami się kieruję, że pojawia się we mnie złośc.

3. Jak inaczej mogę myśleć o tej sytuacji, by mieć dystans do słów teściowej.

 

Cytując pewnego stoika: "Jeżeli cię trapi coś zewnętrznego, to nie to ci dolega, ale twój własny sąd o tym. A ten zmienić - już jest w twej mocy."

 

Proszę też dać sobie dużo dużo zrozumienia i samowspółczucia - jest Pani w pięknym, acz trudnym i stresującym momencie życia. Ma Pani prawo czasem zareagować emocjonalnie. A i Babcia może być podekscytowana.

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Justyno,

 

uważam, że ani Pani nie przesadziła, ani też nie "oszalała". To co Pani odczuwa jest całkowicie naturalne, a Pani obawy i frustracje są zrozumiałe. Jest Pani w okresie połogu, w którym dochodzi do destabilizacji układu hormonalnego, ponadto wchodzi Pani w nową rolę matki,  chroniąc przy tym swoje dziecko. To, że postawiła Pani teściowej granicę w tak asertywny sposób postrzegam raczej jako dowód siły, a nie zazdrości. Pani dziecko jest wasze – Pani i męża – i ma Pani pełne prawo, by to podkreślać.

To, że teściowa się uraziła i nie odbiera telefonów wygląda na reakcję na postawienie granic. Nie musi Pani żałować tego, co napisała. To jak inni reagują na postawione granice jest ich indywidualną sprawą. Warto pamiętać, że ma Pani prawo do swoich emocji, wyrażania ich oraz do chronienia swojej rodziny. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Widzę, że jesteś w ogromnym napięciu i bardzo dużo wzięłaś na siebie. Świeże macierzyństwo, zmęczenie po porodzie, hormony, a do tego trudne emocje związane z teściową i reakcjami rodziny. To zupełnie naturalne, że w tym czasie jesteś bardziej wrażliwa i potrzebujesz jasno określonych granic.

Twoja wiadomość do teściowej nie była przesadą. Napisałaś spokojnie, jasno i z szacunkiem, a to jest zdrowe stawianie granic. To, że ona się obraziła, nie znaczy, że zrobiłaś coś złego, tylko że jej jest trudno przyjąć Twoje potrzeby.

To, że czujesz się winna, też jest normalne. Wiele młodych mam ma poczucie, że powinny „wszystkich zadowolić”. Ale Twoja rola to przede wszystkim ochrona siebie i dziecka. Masz prawo mówić, co Ci nie odpowiada.

Na spotkaniu możesz zachować się normalnie, spokojnie, tak jakby nic się nie wydarzyło. Nie musisz się tłumaczyć ani przepraszać za to, że postawiłaś granicę. Jeśli teściowa nadal będzie obrażona, to jest jej wybór, a nie Twoja odpowiedzialność.

I jeszcze ważne: to nie zazdrość o dziecko, tylko naturalna potrzeba bycia uznaną w roli mamy. Masz prawo do tego, żeby czuć się najważniejsza w tej relacji i żeby Twoje granice były respektowane.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Ciągle pracuję, mam rodzinę, 30 lat i czuję, że nie znalazłem w życiu swojego szczęścia i miejsca.
Chciałbym zapytać, co mam zrobić jak nie mogę odnaleźć własnego miejsca na tym świecie, mam 30 lat i 2 dzieci, ciągle tylko pracuję, bo partnerka zajmuje się domem. Gdzieś zgubiłem swoje szczęście. Nic mnie już nie cieszy, chciałbym dodać, że alkohol po całym dniu gasi moja frustrację, ale wiem, że to nie rozwiązanie.
Czy to normalne, że mając 41 lat, martwię się, jak moje decyzje wpłyną na najbliższych, rodzinę?
Czy to normalne, że mając 41 lat, martwię się, jak moje decyzje wpłyną na najbliższych, rodzinę, że nie chcę się wychylać i zgadzam się, a jak postawiłam na swoim, to cała rodzina odwróciła się? I czy to normalna sytuacja, że partner usprawiedliwia złośliwości przyjaciółki w stosunku do obecnej partnerki, zbywa je, bo nie chce robić przykrości przyjaciółce?
Jak pogodzić się z nową rzeczywistością po rozwodzie rodziców i odzyskać relację z mamą?

Mam 23 lata i od zawsze miałam super kontakt z moją mamą, ale od czasu rozwodu rodziców w tym roku wszystko się zmieniło. 

Był to trudny rok dla mnie pod wieloma względami - studia, rozwód rodziców, a do tego wszystkiego przeprowadzka do nowego mieszkania, mój ślub i moja mała siostra, która ma dopiero 8 lat. 3 miesiące przed moim ślubem, który był planowany od ponad 2 lat, mój tata oznajmił nam, że chce rozwodu, jak się później okazało stała za tym inna kobieta. 

W obliczu tego wszystkiego poświęcałam wiele czasu i energii na rozmowy z mamą i wspieranie jej w tak trudnej dla wszystkich chwili, ale niestety po dwóch miesiącach od początku tej rodzinnej katastrofy moja mama zaczęła desperacko szukać nowego partnera i odsunęła się ode mnie. 

Przestała do mnie dzwonić, spotykać się z nami ze względu na to, że nie pochwalałam tak szybkiej decyzji o szukaniu nowego partnera, bo wiem, że moja mama bardzo kochała tatę i chciałam, żeby przepracowała to najpierw sama ze sobą. 

Jak się jednak okazało, stałam się przez to jej wrogiem i na dodatek okazało się, że w przeciągu pół roku moja mama spotyka się już z 3 partnerem, który jak każdy poprzedni śpi w rodzinnym domu i spędza czas z moją 8-letnią siostrą. 

Jestem przerażona tym, co się dzieje i żadna rozmowa nie ma na to wszystko wpływu. Mama podejmowała próbę wproszenia na mój ślub faceta, którego 2 dni przed ślubem widziała pierwszy raz na żywo, ale odmówiłam, przez co się bardzo pokłóciłyśmy. 

Mama do wszystkich mówi, że nasz kontakt się zmienił, ponieważ teraz mam męża i swoje życie, ale z mężem mieszkamy ze sobą od 5 lat i tak naprawdę ślub nic nie zmienił w naszej relacji. 

Od tamtej pory widziałyśmy się 2 razy, przyszły święta a ja bardzo tęsknię za moją siostrą i dawną mamą. 

Rodzice męża nie żyją, a my jesteśmy w kropce. 

Pojawił się kolejny partner i po raz kolejny mam go zaakceptować albo moja mama zastrasza mnie, że już nigdy więcej się do mnie nie odezwie, jeśli nie przyjedziemy do nich na święta i zabroniła mi zabrać siostrę do siebie. Babcia straszy mnie, że moja mama zrobi sobie krzywdę przeze mnie, a mama grozi, że kolejnym razem, zamiast odwiedzać ją na święta, to będę odwiedzała jej grób. Jestem bardzo tym wszystkim zmęczona i potrzebuję wsparcia.

Jak radzić sobie z brakiem wsparcia od partnera w opiece nad dzieckiem

Witam, mam problem z partnerem. Ogólnie dobrze się rozumiemy i znamy już dłuższy czas, mamy razem dziecko. Problem polega na tym, że on niby się cieszy, że jest ojcem, ale w ogóle mi nie pomaga. W domu nie miał żadnych obowiązków, jest jedynakiem, wszystko robiła za niego matka. Nie ma poczucia obowiązku, wraca z pracy, siedzi na internecie, niby coś tam robi albo wychodzi z domu niby do swojego ojca i znika na 2-3h a jak wraca, twierdzi, że przecież krzywda mi się nie stała, że zostałam sama. I tak w kółko, chociaż proszę go o pomoc, nie otrzymuje jej. Mało tego jeszcze ją muszę ogarniać każdą nadobniejszą rzecz w domu, a on potem i tak powie mi, że tylko siedzę w domu i bawię się z dzieckiem. A ja mam na głowie wszystko dziecko, dom, zakupy, naprawy, samochód, rachunki, do tego dochodzi wspólny biznes, jakieś sprawy typu ubezpieczenia, jego widzimisię, czyli jak czegoś ode mnie chce (a chce bardzo często) to dzwoni, prosi i wymaga. Próby rozmowy nie działają, próbowałam i prośbą i groźbą i czynem zmusić go do myślenia, że ja nie jestem sprzątaczką i służąca, a dziecko jest wspólne. Czasem nawet wydawało mi się, że już zrozumiał i na jakiś czas się zmieniał, ale wystarcz,y że ktoś mu zaproponował wyjście z domu np. tesciu zawoła go na chwile do warsztatu i już na 3h zapomnina, że ma dziecko i że mieliśmy ją kąpać (jest jeszcze malutka). I ją znowu zostaje sama. Potem przestałam robić dla niego wszystko, efekt jeszcze gorszy, bo chodził obrażony, nie odzywał się do mnie. Najgorsze, że on w ogóle mnie nie słucha i mam wrażenie, że jestem dla niego darmową nianią i pomocą domową. Moje zdanie jest totalnie dyskryminowane i niestety, ale bardziej słucha matki i koleżanki z pracy niż mnie. Nawet w kwestii wychowania dziecka na mnie spada cały ciężar, nie przejmuje się, jak sobie daje rade i jakie mam zasady, ale wystarczy, że któraś z nich powie ze np.mam nie dawać jej truskawek, to on od razu się odpala, że mam tego nie robić, bo ona powiedziała. Albo najgorzej jak ustalamy wspólnie jakieś reguły, typu zakaz całowania dziecka, ale jak jego matka to robi, to już się nie odezwie i to mu nie przeszkadza, bo ona po prostu się cieszy I ona taka jest a ja muszę to akceptować. Jego matka mnie też bardzo pomija w kwestii macierzyństwa, córka zawsze jest bardziej podobna do tatusia, na wycieczce była z tatusiem, tatuś ją będzie nosił, patrzy na tatusia itd. A o mnie do dziecka mówi, że ją szarpie (jak załamałam jej rękawiczki i kwiliła), że na mnie jest zła, że jej nie noszę tylko siedzi w bujaka, ale zaraz przyjdzie tatuś i będzie nosił. Mówiłam mu, ze mam z nią problem, do tego nas nachodzi, wchodzi mi do pokoju, kiedy jestem rozebrana, dokucza mojemu dziecku aż płacze, chociaż ona myśli, ze tylko ją dotyka a płacze przeze mnie, bo jej dałam smoczka, kłamie, że nie otwieram jej drzwi, jak ktoś ma do nas przyjść np.znajomi przychodzą raz na 2 miesiące, to nagle ona jest u nas kilka dni i kilka razy pod rząd, a potem wcina ją na tydzień byle by nie było tak że ktoś widział małą a ona nie bo nie może tego znieść. Oprócz tego próbowała dawać jej jakieś jedzenie niedostosowane do wieku na szczecie ciotka partnera interweniowała. Ale on nie widzi problemu,ja mam być miła i akceptować to co ona robi bo ona ma problemy emocjonalne, bo małżeństwo jej i jej męża się nie udalo (w sensie z teściem się im nie układało nigdy) I ona się cieszy z wnuczki .Jednoczesnie nie mogę robić co uważam za słuszne przy moim dziecku ale pozwalać na to matce bo ona się po prostu cieszy.Koelzanka jeszcze ją j jego podpuszcza że ona robi dobrze i nie widzi nic złego w jej zachowaniu.Mysle że największym problemem nie jest ona sama tylko moj chłop który nie potrafi postawić granic.Ona mu nawet ciuchy wybierała i nadal wybiera i też nic w tym złego nie widzi.Cale życie przekraczała wszelkie jego granice i myśli że moje też może a on jej na to przyzwala.Jednoczesnie wychowała go na Pana domu któremu wszystko się należy i mam mu usługiwać i jest oburzona że ją od niego wymagam pomocy i powrotu do domu a potem myali i rozpowiada wszystkim jak to on się nie zajmuje córką.Co do głupich zdjęć nawet jest problem bo robiąc dziecku zdjęcia rozsyłam po rodzinie ale jak nie wyślę do jego matki to już ma problem,przecież to nie mój obowiązek,sam może to zrobić ale nie bo ja wychodzę na tą złą że jestem dla niej złośliwa a ona się tak cieszy.Duzo jeszcze było takich sytuacji nienormlanych.Najbardziej mnie nie denerwuje ona tylko on że się nie postawi i choć raz nie stanie po mojej stronie.Przeciez ją mu nie każe wybierać ani się kłócić wystarczy żeby jej powiedział wprost żeby tego czy tego nie robiła albo się tak nie odzywała do mnie.Co do pomocy też nie wymagam nie wiadomo czego chce tylko jechać na zakupy o innej porze niż 19/20 i żeby on zajął się na ten czas dzieckiem.Nie wiem jak mam na niego wpłynąć tak jak mówię żadna rozmowa nie przyniosła skutku.Juz nawet mi powiedział że ją to wiem co mu siedzi w glowie i znam się na ludziach(chodziłam do szkoły o profilu pshchologicznym)I stwierdził że mam rację a za dwa dni znowu zostałam sama z chorym dzieckiem i jeszcze stwierdził że to ze mną jest problem i że nie jest mu przykro jak mnie traktuje.Ja też przez tą całą sytuację jestem zła,rozdrażniona,złośliwą i sarkastyczna bo już nie daje rady.Nie chcę się podporządkowywać i być wiecznie sama,nie chce żyć na czyjeś dyktando i dać się dyskryminować jednocześnie dając z siebie wszystko dla dziecka.Dodam że jego ojciec też wie jaka jest jego matka i jak go wychowała i dużo razy stawał po mojej stronie.Bardzo proszę o rady jak to ugryźć albo jak przestać się tym PR,ejmowac

Kontynuacja pytania-to ja, lubię przebierać i grać rolę kobiety w ciąży, gdy jestem sam w domu.
Kontynuacja pytania - chodzi o mnie, lubię bawić się, że jestem niby w ciąży, jestem mężczyzną robię to tylko w domu i tylko wtedy, gdy jestem sam w domu.
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.