Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak uzyskać pomoc psychiatryczną dla osoby z schizofrenią odmawiającej leczenia?

przepraszam, że zawracam głowę, ale chciałabym prosić o poradę. Mój szwagier choruje na schizofrenię paranoidalną. W tym roku był już dwukrotnie hospitalizowany psychiatrycznie. Obecnie został odnaleziony w Berlinie, gdzie przebywał na ulicy, i jest przewożony busem do Polski. Ma przyjechać do naszego domu. Bardzo obawiamy się o jego stan psychiczny. Problem polega na tym, że nie ma świadomości choroby i twierdzi, że jest całkowicie zdrowy. W przeszłości była już wzywana karetka, jednak podczas rozmowy odpowiadał racjonalnie na zadawane pytania i nie został zabrany do szpitala, mimo że jego zachowanie wskazywało na konieczność udzielenia mu specjalistycznej pomocy. Chciałabym zapytać, jak powinniśmy postąpić w takiej sytuacji. Czy istnieje możliwość uzyskania pomocy psychiatrycznej, jeśli odmawia leczenia, a jednocześnie jego stan wskazuje, że jej potrzebuje? Na co powinniśmy zwrócić uwagę i kiedy należy wezwać pogotowie? Czy w przypadku zagrożenia dla siebie lub otoczenia możliwe jest przyjęcie do szpitala psychiatrycznego bez jego zgody? Jakie przesłanki powinniśmy zgłosić podczas wezwania pogotowia, aby właściwie oceniło sytuację? Będę bardzo wdzięczna za każdą wskazówkę. Z wyrazami szacunku Ewelina Mielnik
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Ewelino, sytuacja jest skomplikowana, jednak proszę mieć na uwadze, że wzywając pogotowie (lub policję, jeśli sytuacja staje się niebezpieczna), należy bardzo precyzyjnie opisać konkretne zachowania, a nie tylko diagnozę – wskazać brak kontaktu z rzeczywistością, niezdolność do samodzielnej egzystencji po pobycie w bezdomności oraz wszelkie groźby czy wypowiedzi świadczące o urojeniach.

Warto również zebrać i przekazać zespołowi ratownictwa medycznego pełną dokumentację z tegorocznych hospitalizacji, co ułatwi lekarzowi obiektywną ocenę stanu pacjenta, nawet jeśli w trakcie rozmowy próbuje on maskować objawy.

Jeśli stan nie wymaga natychmiastowej interwencji pogotowia, ale brak świadomości choroby uniemożliwia leczenie, rodzina może złożyć do sądu opiekuńczego wniosek o skierowanie go na leczenie stacjonarne bez zgody w trybie wnioskowym.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Brak świadomości choroby jest częstym objawem schizofrenii, dlatego osoba chora może szczerze uważać, że nie potrzebuje leczenia. W takiej sytuacji warto unikać przekonywania na siłę i spokojnie zachęcać do kontaktu z psychiatrą.

Jeśli jednak pojawi się zagrożenie dla niego lub otoczenia – np. agresja, silne pobudzenie, urojenia prowadzące do niebezpiecznych zachowań czy brak możliwości zadbania o siebie – należy zadzwonić pod 112. Warto poinformować, że choruje na schizofrenię, był niedawno hospitalizowany i odmawia leczenia. W takich sytuacjach przepisy dopuszczają przyjęcie do szpitala psychiatrycznego bez zgody pacjenta, jeśli istnieje realne zagrożenie.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Rozumiem, że ta sytuacja jest dla Państwa bardzo trudna i może budzić wiele obaw. Osoba chorująca na schizofrenię nie zawsze ma świadomość choroby, dlatego odmowa leczenia sama w sobie nie jest czymś rzadkim. Jednocześnie przez internet nie da się ocenić jego aktualnego stanu ani wskazać, jakie działania będą właściwe w konkretnej sytuacji.

Warto wiedzieć, że w Polsce w określonych przypadkach możliwe jest przyjęcie do szpitala psychiatrycznego bez zgody pacjenta, jednak decyzja ta opiera się na ocenie lekarza i przesłankach określonych w przepisach prawa. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, gdy stan psychiczny wiąże się z bezpośrednim zagrożeniem dla życia lub zdrowia własnego albo innych osób bądź gdy osoba z powodu objawów nie jest zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych.

Jeżeli zachowanie szwagra będzie budziło niepokój, warto zwracać uwagę na konkretne objawy i zachowania, a nie wyłącznie na sam fakt rozpoznania choroby. W przypadku wezwania zespołu ratownictwa medycznego pomocne jest spokojne opisanie tego, co Państwo obserwują – jakie zachowania występują, od kiedy trwają, czy pojawiły się groźby, agresja, próby zrobienia sobie krzywdy, znaczne pobudzenie lub inne sytuacje wskazujące na realne zagrożenie. Takie informacje pomagają służbom właściwie ocenić sytuację.

Jeżeli obawiają się Państwo o jego bezpieczeństwo lub bezpieczeństwo domowników, nie warto zwlekać z wezwaniem pomocy. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia należy zadzwonić pod numer 112 lub 999.

Jeżeli sytuacja nie ma charakteru nagłego, warto również skontaktować się z poradnią zdrowia psychicznego lub centrum zdrowia psychicznego właściwym dla miejsca zamieszkania i zapytać o możliwe formy wsparcia oraz dalsze postępowanie.

~ Jagoda Jek, psycholożka 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 

  Nie ma powodu, aby przepraszać Pani Ewelino. Rozumiem Państwa obawy, tym bardziej, ze choroba szwagra jest w fazie progresji, a sytuacje przytoczone  z przeszłości budzą Państwa obawy.  Po pierwsze musi regularnie przyjmować leki, gdyż śmiem podejrzewać, że ich nie bierze, skoro funkcjonuje w takowy sposób. Karetkę można, a nawet trzeba wzywać, kiedy zobaczą jakieś niepokojące objawy. Zostanie zabrany na obserwację, po czym lekarz psychiatra zdecyduje co dalej - oddział czy powrót do domu. Oczywiście trzeba być bardzo czujnym, gdyż zagrożenie zdrowia i życia pacjenta lub Państwa jest równe natychmiastowej inwencji i wezwaniem karetki. Można także porozmawiać z lekarzem psychiatrą, jaka jest szansa na to, aby go ubezwłasnowolnić sądownie, ale tutaj będa potrzebne twarde dowody na to, że jest zagrożeniem dla siebie i innych osób z otoczenia. Jest jeszcze opcja umieszczenia go za postanowieniem sądu na oddziale. Sam pracuję na oddziale psychiatrycznym i wiem, ze takowe procedury są także stosowane w uzasadnionych przypadkach. To, ze pacjent wypiera chorobę nie jest niczym nadzwyczajnym. Być może cierpi też na urojenia albo jakiś głos mu mówi, że ktoś chce go otruć. Sam radzę w domu stworzyć takie warunki, aby zminimalizować jakieś ryzyko, czyli zamkną dostęp do miejsc, gdzie są ostre przedmioty itd. Można także zainstalować kamery, aby mieli państwo wgląd w to, co się dzieje i ewentualny dowód. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Ewelino,

 

Rozumiem, że cała ta sytuacja może budzić w Państwu dużo niepokoju i poczucie bezradności. Opieka nad bliską osobą chorującą na schizofrenię, zwłaszcza gdy nie ma ona świadomości swojej choroby i odmawia leczenia, jest ogromnym obciążeniem dla całej rodziny. Jeśli stan szwagra będzie wskazywał, że z powodu zaburzeń psychicznych stwarza bezpośrednie zagrożenie dla siebie lub innych albo nie jest zdolny do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, należy niezwłocznie wezwać zespół ratownictwa medycznego. Ocena, czy istnieją przesłanki do przyjęcia do szpitala psychiatrycznego bez zgody pacjenta, należy do lekarzy i odbywa się na podstawie obowiązujących przepisów oraz badania osoby chorej. Podczas rozmowy z personelem medycznym warto spokojnie opisać konkretne zachowania, które Państwa niepokoją, zamiast skupiać się wyłącznie na samej diagnozie. Takie informacje są dla zespołu bardzo pomocne w ocenie sytuacji. Proszę również pamiętać o sobie i pozostałych domownikach. Życie w ciągłym napięciu i niepewności jest bardzo wyczerpujące, dlatego dobrze, aby także rodzina miała możliwość uzyskania wsparcia i informacji, jak postępować w takich kryzysowych sytuacjach.

Życzę Państwu dużo siły i mam nadzieję, że szwagier otrzyma pomoc adekwatną do swojego stanu.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry Pani Ewelino,

to bardzo trudna sytuacja dla całej rodziny. Przy osobie chorującej na schizofrenię, szczególnie gdy nie ma ona poczucia choroby, bliscy często czują bezradność i nie wiedzą, gdzie jest granica między pomaganiem a szanowaniem jej decyzji.

Warto pamiętać, że osoba przeżywająca kryzys psychotyczny może naprawdę nie widzieć tego, że potrzebuje pomocy. Dla niej jej sposób myślenia i postrzegania sytuacji może być całkowicie prawdziwy. Sam fakt, że podczas krótkiej rozmowy odpowiada logicznie na pytania, nie zawsze oznacza, że jej stan psychiczny jest dobry. Ważny jest cały obraz sytuacji: wcześniejsze hospitalizacje, pobyt na ulicy, zachowanie, funkcjonowanie i bezpieczeństwo.

Po przyjeździe warto przede wszystkim zadbać o spokojną atmosferę. Pomocne może być unikanie przekonywania go na siłę, że jest chory. Takie rozmowy często prowadzą do większego napięcia i poczucia zagrożenia. Lepiej skupić się na tym, co jest tu i teraz: na jego samopoczuciu, potrzebach, odpoczynku, jedzeniu, bezpieczeństwie.

Jednocześnie rodzina ma prawo szukać pomocy, jeśli widzi, że jego stan się pogarsza. W Polsce istnieją sytuacje, w których osoba może zostać przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez swojej zgody — między innymi wtedy, gdy z powodu zaburzeń psychicznych stanowi zagrożenie dla własnego życia albo zdrowia lub życia i zdrowia innych osób. Ocenę takiej sytuacji podejmują lekarze i służby interweniujące na miejscu.

Warto zwracać uwagę szczególnie na: wypowiedzi o śmierci, zrobieniu sobie krzywdy lub skrzywdzeniu kogoś,

silne przekonania, które prowadzą do niebezpiecznych zachowań,

skrajną dezorganizację zachowania,

brak jedzenia, picia, snu lub podstawowej troski o siebie,

uciekanie, narażanie się na niebezpieczeństwo,

dużą pobudliwość, agresję lub utratę kontroli nad zachowaniem.

Jeżeli będziecie wzywać pomoc, warto mówić konkretnie o faktach, a nie tylko o rozpoznaniu. Czyli np. kiedy ostatnio był hospitalizowany, jakie zachowania wzbudzają niepokój, gdzie przebywał, czy nie dbał o podstawowe potrzeby, czy odmawia leczenia i jakie były wcześniejsze sytuacje kryzysowe.

Dobrze byłoby również, jeśli to możliwe, skontaktować się z jego wcześniejszym oddziałem psychiatrycznym lub lekarzem prowadzącym i przekazać informacje o obecnej sytuacji. Rodzina może przekazywać lekarzowi informacje nawet wtedy, gdy lekarz nie może ujawniać szczegółów dotyczących pacjenta.

Ważne jest też, żebyście Państwo nie zostali z tym sami. Opieka nad osobą w kryzysie psychicznym jest bardzo obciążająca i często wymaga wsparcia również dla bliskich.

Mam nadzieję, że jego powrót do domu będzie spokojnym momentem i że uda się znaleźć sposób na ponowne objęcie go opieką, nawet jeśli na początku będzie odrzucał taką potrzebę.

 

Z pozdrowieniami 

Edyta Kotula

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Ewelino. Jeśli szwagier z powodu choroby stanowi bezpośrednie zagrożenie dla siebie lub innych albo jego stan uniemożliwia samodzielne funkcjonowanie, należy wezwać pogotowie lub policję i wyraźnie opisać konkretne zachowania, a nie tylko samą diagnozę. W takich sytuacjach możliwe jest również przyjęcie do szpitala psychiatrycznego. Warto pozostawać w kontakcie z jego rodziną i lekarzem prowadzącym, jeśli jest to możliwe. Nie należy bagatelizować niepokojących objawów ani czekać, aż sytuacja się pogorszy.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Czuję się obserwowana, co sprawia niepokój, ale czasem zadowolenie z zainteresowania moją osobą. Czy to są objawy psychotyczne albo schizofreniczne?
Mam wrażenie bycia obserwowaną i że ktoś zna moje myśli, ale niby nie jest to schizofreniczne ani psychotyczne. Wiem, że to nieprawda, że ktoś mnie obserwuje, ale nie potrafię przestać w to wierzyć/obawiać się tego. I nie chodzi o to, że czuję się obserwowana np. przez ludzi na poczekalni, tylko o to, że np. jak jestem sama w pokoju to mam wrażenie, że ktoś mnie widzi, w sposób magiczny. Najczęściej są to konkretne osoby, przez które nie chcę być w danym momencie widziana i najczęściej czuję się przez nie oceniana negatywnie wtedy. Powiedziałam o tym psychiatrom i psycholożce, jak byłam na oddziale psychiatrycznym i oni stwierdzili, że mam tak od fobii społecznej. Ale teraz już wiem, że naczelna psychiatrka stamtąd jest złym lekarzem (chodziłam też do niej na wizyty prywatnie i zmieniam ją na inną). Najczęściej osobami, które mnie niby obserwują, są osoby, w których się kocham, myślę sobie, że one sobie tego nie życzą i obserwują każdy mój krok i każdą moją myśl, które są z nimi związane w jakiś sposób. Ale czasem, gdy czuję się obserwowana to tak jakbym tego chciała, że czuję się wtedy dobrze z tym rzekomym zainteresowaniem moją osobą i tego już na oddziale psychiatrycznym nie powiedziałam. Czy rzeczywiście to nie jest schizofreniczne czy psychotyczne?
Jak pomóc narzeczonej podejrzewanej o schizofrenię i zmagającą się z bólem głowy oraz lękami?
Cześć, bardzo proszę o pomoc i wskazówki bo już zaczynam opadać z sił i odczuwam niemoc. Podejrzewam u narzeczonej schizofrenie (chyba paranoidalną) w jej rodzinie 2 lata temu starszy brat został zdiagnozowany z tą przypadłością. Narzeczona odczuwa od pół roku w losowych momentach dnia bóle głowy i "piszczenie w uszach" którego nie potrafi opisać. Rok temu mówiła, że nie czuje się bezpiecznie w pracy, że ludzie z jej służbowego otoczenia chcą jej uprzykrzyć życie i ją obgadują (a wiem że była lubiana w pracy bo znałem część tych osób). Później zaczęły się pytanie odnośnie możliwości podsłuchiwania jej telefonu (czy tak się da i czy ktoś z pracy mógł jej tak zrobić) oraz pozycji GPS telefonu, co wzbudziło moje obawy. Później poszła do psychologa albo psychiatry żeby załatwić sobie zwolnienie z pracy bo nie chciała już tam dłużej chodzić, dostała po prostu jakieś małe żółte tabletki na uspokojenie i na lepszy sen. Pół roku temu zwolniła się z pracy. Obecnie szuka pracy i piszę pracę licencjacką, którą twierdzi że nie jest w stanie ukończyć bo "Ci ludzie z pracy" się na nią uwzięli i dalej wpływają na jej życie powodując te bóle głowy i piszczenie w uszach w momencie jak siada do pisania pracy oraz, że bywa śledzona. Była z tymi bólami głowy u neurologa (TK i rezonans magnetyczny), laryngologa, badała kręgosłup (na potencjalne uciski kręgów) i nic nie wyszło. Powoli mam wrażenie, że wchodzi też początek depresji bo twierdzi, że po co się starać i cokolwiek robić skoro i tak nic się nie zmieni. Jak tylko wspominam o psychiatrze to twierdzi, że już była i bierze te leki i nic nie pomaga i że ja jej nie wierzę i chce na siłę zrobić z niej wariatkę bo szufladkuje ją ze względu na to, że jej brat choruje. Ma również straszne wahania nastrojów, jednego dnia kocha mnie i wyznaje mi miłość i snuje ze mną dalsze plany na przyszłość, a następnego, że życie nie ma sensu bo ona nie ma na nie wpływu tylko osoby trzecie i po co się starać. Kocham ją całym sercem i chce pomóc w jakikolwiek sposób ale mam wrażenie, że sam sobie nie poradzę Zastanawiałem się, czy na spokojnie nie porozmawiać z jej Mamą i wprowadzić ją w temat (mama mieszka na drugim końcu Polski ale rozmawiają ze sobą codziennie przez telefon, ale narzeczona się kryje i nic praktycznie o tym nie mówi), żeby może jakoś razem ją wspierać. Sam już nie wiem co mam robić i wszelkie sposoby pomocy wskazówki będą dla mnie bardzo cenne. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam
Schizofrenia paranoidalna, napiecie miesniowe i lek przed samodzielnoscia – jak wytrwac w malych krokach?
Dzień dobry, Mam 36 lat i od niecałych 20 lat choruję na schizofrenię paranoidalną. Nie jest to lekka sprawa, ale też uważam się za fajnego gościa, a tutaj chciałbym zapytać o jakieś wskazówki, podpowiedzi, zw. z tym co się ostatnio u mnie dzieje, co teraz krótko opiszę: Generalnie największy problem to odczuwane napięcie, takie bóle w niektórych mięśniach napięciowe, pojawiające się codziennie, i zw. z tym nerwy, zdenerwowanie. Ja w ogóle chodzę od kilku lat na psychoterapię i dochodzę do wniosku, że konflikty między częściami mojego umysłu przekładają się na taki stan. I próbuję różnych relaksacji, głębokiego oddychania, ale nie zawsze to pomaga. Leki już od dawna biorę. A jednocześnie w zewnętrznym świecie jest projekt, żebym zamieszkał w końcu samemu, bo do tej pory mieszkam z rodzicami, i również próbował różnych aktywności poza domem, co wiąże się ze stresem, lękiem, jak to u mnie zawsze było. Wiem jednocześnie że nie jestem sam, że dużo ludzi przeżywa podobne historie. Wiem, że ważne są małe kroki, ale jak to zrobić, żeby wytrwać w tych małych krokach i powoli zacząć coś w życiu osiągać? Co zrobić, żeby kolejne ataki napięcia nie wytrącały mnie z równowagi psychicznej? Głównie będę dalej rozmawiał o tym z terapeutką, ale też chętnie przyjmę odpowiedź od Państwa.
Nocne zwidy, wrażenie, że obserwuje mnie duch - co zrobić?

Dzisiaj znowu nie spałem w nocy i znowu miałem zwidy, ale mam wrażenie, że to naprawdę. Po pierwsze coś dziwnego się dzieje z telewizorem w nocy, takie mam wrażenie, coś dziwnego się włącza samoczynnie, bo np. było włączone radio RMF i na chwilę ekran świeci i potem gaśnie od razu, poza tym cały czas na polu świeci się lampka, co wykrywa ruch taka, więc to nie może być przypadek i słyszałem też, jak ktoś chodzi po górze, to było naprawdę i ja w to wierzę, ale moi rodzice nie i jak mam im to udowodnić? Kontaktowałem się z taką panią medium ohane i ona mi zaproponowała całkowite oczyszczanie i mam pytanie, czy to by na mnie zadziałało? Te rzeczy zaczęły dziać się już wcześniej, ale mało co, ale teraz już się to nasiliło, nie wiem komu mam to powiedzieć. Rodzice mi nie wierzą, chodziłem kiedyś do takiej pani psycholog, może trzeba zadzwonić do tego pana do psychiatry, do którego chodziłem, ale wydaje mi się, że mi by pomogło to oczyszczenie niż tabletki. 

Ale moi rodzice nie wierzą w takie rzeczy i dodatkowo nie widzą tego, co ja tylko to coś na mnie się uwzięło nie wiem, nawet kiedy i z jakiej racji jak ja nic takiego złego nie robię, nie mogę przez to funkcjonować normalnie, wyjść gdzieś do świata, do ludzi to coś mnie ogranicza i próbuje mnie wystraszyć. 

Mi się wydaje, że mnie obserwuje cały czas duch albo coś

Czy mój przyjaciel ma zaburzenia osobowości? Okazało się, że zmyślił ogromną historię życia, często depresyjny.
Dzień dobry, Podejrzewam, że mój bliski przyjaciel ma zaburzenia osobowości lub jest chory psychicznie. Znamy się od 5 lat, mamy codzienny kontakt telefoniczny, często spotykamy się, wyjeżdżamy, Dwa tygodnie temu nie zadzwonił, chociaż byliśmy umówieni, było to dla niego nietypowe, więc skontaktowałam się z jego mamą i przeżyłam szok. Okazało się, że został zabrany do zakładu karnego, bo nie wykonał zasądzonych prac społecznych, za kradzież z rozbojem. To była moja pierwsza w życiu rozmowa z jego rodziną, okazało się, że od początku naszej znajomości nic nie było prawdą. Wygląda to jakby zmyślił całą swoją historię i przedstawiał siebie jako kogoś zupełnie innego. Okazało się, że mieszkanie, w którym mieszkał, nie jest jego i został wrzucony za to, że nie płacił, że nie ma innych mieszkań, chociaż pokazywał mi ich plany, opowiadał o pracach remontowych, że jego tata żyje, że nie miał operacji i nie umarł, że nie umarła mu ciocia, że mama nie jest alkoholiczką, że nie była na odwyku, że nie mieszka z nowym facetem, że nie potrzebuje opieki, że przez rok nie kontaktował się z rodziną i nie wiedzieli gdzie on jest, że kłamał, że jest w jakimś związku i mieszka w innym mieście z dziewczyną, a cały czas mieszkał gdzieś w pobliżu rodzinnego domu, nie wiadomo gdzie, że wysyłał mamie zdjęcia z dziewczyną, która rzekomo była z nim w ciąży, ale poroniła, zdjęcia okazały się przerobione w fotoshop-ie, było tego bardzo dużo, wszystkie historie, które na bieżąco ze szczegółami mi opowiadał, okazały się kłamstwem, o historii z dziewczyną nic mi nie mówił. Często miał stany depresyjne, mówił, że nie lubi swojej rodziny, że oni go nie rozumieją, że tylko mi ufa. Nie mógł zagrzać miejsca w żadnej pracy, najpierw krótko był zadowolony, ale szybko mówił, że ktoś mu coś powiedział i z dnia na dzień rzucał pracę i przestawał odbierać od nich telefony. Mną też manipulował i moimi uczuciami do niego, w sumie 2 razy byłam na lekach przeciwdepresyjnych, chociaż nigdy wcześniej nie miałam takich problemów, myślę, że uruchomiła się we mnie jakaś obsesja, czułam jakiś przymus wewnętrzny kontynuowania tej relacji. Nawet teraz, kiedy wyszły na jaw jego kłamstwa, zamiast złości czuję pustkę i chcę mu pomóc. Czy to może być jakaś choroba psychiczna? Ogólnie w kontaktach ze mną, nigdy nie był agresywny, nie rozumiał żartów, poważny i raczej depresyjny, bałam się, że coś sobie zrobi, bo często mówił, że nie chce mu się żyć, łatwo nawiązywał kontakt z przypadkowymi ludźmi, zwłaszcza starszymi osobami, zawsze miły, uprzejmy, był lubiany, taki trochę dziwak, typ samotnika. Teraz jest w zakładzie karnym, boję się, że jest chory psychicznie i powinien być leczony, a nie osadzony.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.