
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak wspierać...
Jak wspierać partnera w depresji, wpływ nadmiernego narzekania na związek i zdrowie psychiczne
Mój partner od około pół roku jest nie w nastroju, głównie narzeka, na brak zleceń w pracy, że przez to nie zarabia, że jest zmęczony, ciągle go bolą plecy, i takie zachowania trwają przez większość dnia. Mówi, ze ciągle ma wszystko pod górkę, wszystko ciężko przychodzi, non stop się porównuje z innymi, bo oni mają lekko i łatwo im wszystko przychodzi, a on ma pecha i jest mu źle. Najgorsze jest to, ze jego zachowania odbijają się na mnie, bo: "jestem najbliżej". Mamy w domu roczne dziecko. Mnie męczy już ta sytuacja i jego ciągłe narzekania. Jak mu pomóc?
A
Katarzyna Świdzińska
Widzę, że bardzo się starasz, a ta sytuacja jest dla Ciebie obciążająca. Twój partner prawdopodobnie przeżywa kryzys, który może mieć podłoże depresyjne. Powiedz mu, jak wpływa na Ciebie jego narzekanie, i zachęć do konsultacji ze specjalistą, lekarzem lub psychologiem.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Adam Gruźlewski
Dzień dobry,
to całkowicie zrozumiałe, że czuje się Pani wyczerpana tą sytuacją, zwłaszcza przy opiece nad małym dzieckiem. Opisywane przez Panią objawy mogą wskazywać na coś więcej niż zły nastrój (na przykład na depresję). Proszę spróbować szczerze i na spokojnie porozmawiać z mężem, wyrażając swoją troskę o jego zdrowie i samopoczucie, bez okazywania zdenerowania jego zachowaniami. Najlepszą pomocą będzie - o ile to możliwe - zachęcenie go do skorzystania z pomocy specjalisty – psychoterapeuty lub psychiatry, który pomoże zdiagnozować problem i znaleźć rozwiązanie. W tej trudnej sytuacji warto pamiętać również o zadbaniu o własne samopoczucie.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Gruźlewski
psycholog, psychotraumatolog
Sylwia Harbacz-Mbengue
Witaj,
to zrozumiałe, że znajdujesz się w trudnej i wyczerpującej sytuacji. Ciągle narzekania partnera, w obliczu opieki nad małym dzieckiem mogą być przytłaczające.
Spróbuj spokojnie rozmawiać, bez oskarżeń, ale o swoich uczuciach. Zaproponuj wspólne szukanie rozwiązań i wyrażaj swoją troskę.
Takie ciągłe doszukiwanie się "pecha" przez partnera może być oznaką depresji. Może warto zaproponować mu wizytę u psychologa. To ciągłe porównywanie się i ocenianie swojego życia jako trudniejszego Może być pewnego rodzaju zniekształceniem poznawczym. Dlatego warto w takich sytuacjach korzystać z pomocy specjalistów
Zadbaj też o siebie, proś o pomoc, szukaj czasu na własny wypoczynek.
Pozdrawiam
Sylwia Harbacz-Mbengue
Psycholog
Monika Figat
Dzień dobry,
rzeczywiście opisywana sytuacja (macierzyństwo i nastawienie partnera) mogą być dla Pani trudnym doświadczeniem - jest to w pełni zrozumiałe. Na początku nasuwa mi się pytanie - czy rozmawiała Pani z partnerem na temat swoich obserwacji? Pierwszym krokiem jaki sugerowałaybm poczynić jest własnie taka rozmowa. Może Pani przećwiczyć ją sobie wg. modelu FUKO. Czyli w swojej wypowiedzi może Pani najpierw odnieść się do:
F = fakty. Opisuje Pani jaka jest sytuacja z Pani perspektywy opierając się na faktach
U = uczucia. Czyli dzieli się Pani z partnerem swoimi odczuciami wobec tej sytuacji.
K = konsekwencje. Jak wpływa to faktycznie na Państwa funkcjonowanie/macierzyństwo/związek
O = oczekiwania. Czego oczekiwałaby Pani od partnera lub od relacji wzamian za obecny stan
Przykładowa wypowiedź:
F = Od ......... miesięcy/tygodni obserwuję, że często mówisz/robisz........
U = Powoduje to u mnie uczucie bezradności. Nie wiem jak sobie z tym poradzić i jak Ci pomóc.
K = Ta sytuacja sprawia, że czuję się ........
O = Potrzebowałabym, żebyś/żebyśmy.......
Samo rozpisanie sytuacji w taki sposób może Pani pomóc uporządkować myśli. Dodatkowo zastanawiam się czy macie Państwo jasny podział ról i obowiązków - nie mam całości informacji, lecz tutaj warto byłoby również mieć jasność, aby związek funkcjonował na solidnym fundamencie partnerstwa - szczególnie w przypadku posiadania rocznego dziecka.
Życzę serdeczności i powodzenia w pozytywnym rozwiązaniu tej sytuacji.
Monika Figat, Psycholog
Aleksandra Żochowska
Dzień dobry,
w swojej wiadomości pisze Pani o pogorszonym nastroju u swojego partnera, ale też o własnym zmęczeniu. To trudna sytuacja, zwłaszcza kiedy obok jest małe dziecko i wiele codziennych obowiązków. Bardzo doceniam to, że zdecydowała się Pani poszukać wsparcia. To, co Pani opisuje, wygląda na przewlekłe przeciążenie emocjonalne u partnera - możliwe, że to nawet początki stanu depresyjnego. Dużo w nim frustracji, rezygnacji, być może poczucia bezsilności. Porównywanie się, narzekanie, zmęczenie, poczucie pecha i bóle ciała mogą być jego sposobem wyrażania bezradności i przygnębienia. Rozumiem, że w tym wszystkim czuje się Pani zmęczona i przytłoczona - i ma Pani do tego pełne prawo. To bardzo ludzkie, że chce Pani pomóc partnerowi, jednocześnie nie może odbywać się to kosztem Pani zdrowia i samopoczucia. Myślę, że na początek dobrze byłoby porozmawiać z partnerem o tym, że dostrzega Pani jego cierpienie, o swoich obserwacjach i odczuciach. Ważne, aby taka rozmowa odbyła się w spokojnych warunkach. Może zasugerować mu Pani sięgnięcie po pomoc specjalistyczną - psychologa, psychoterapeuty, psychiatry. Dobrze, aby Pani partner miał zapewnione różne rodzaje wsparcia - od bliskich, ale też od specjalistów. Jeden rodzaj wsparcia nie wyklucza drugiego. Najlepiej jak te dwa rodzaje pomocy po prostu się uzupełniają.
Pozdrawiam,
Aleksandra Żochowska
Patrycja Jędraszko
Dzień dobry,
Sytuacja, którą Pani opisuje może być dla Pani bardzo obciążająca, zarówno emocjonalnie jak i fizycznie, szczególnie że z opisu sytuacji wynika, że jesteście Państwo "świeżymi" rodzicami. Wspomina Pani również, że czuje się Pani szczególnie dotknięta sytuacją, ponieważ jest Pani najbliżej partnera. Bardzo ważne w takiej sytuacji jest, aby w pierwszej kolejności zadbała Pani o siebie, poprzez postawienie granic oraz wskazanie partnerowi również na swoje uczucia. Podczas rozmowy można empatycznie okazać partnerowi wsparcie lub popracować na ewentualnymi rozwiązaniami, jednak proszę pamiętać że do tego potrzebne jest również zaangażowanie partnera.
Z pozdrowieniami,
Patrycja Jędraszko
Psycholog
Karolina Walczyk
Sytuacja, którą opisujesz, wskazuje na obniżony nastrój u Twojego partnera, jego narzekanie w naturalny sposób wpływa również na Ciebie. Warto spróbować o tym z nim porozmawiać, spokojnie powiedzieć mu, jak się z tym czujesz, być może zachęcić do kontaktu z psychologiem lub innym specjalistą zdrowia psychicznego. Ty także zadbaj o siebie, rozmowa z terapeutą może pomóc również Tobie znaleźć wsparcie i nie brać wszystkiego na siebie.
Serdecznie pozdrawiam,
Karolina Walczyk
Psycholog, Psychoterapeuta
Elza Grabińska
Wsparcie partnera w trudnym okresie jest bardzo ważne, ale równie istotne jest to, aby zadbała Pani o własny dobrostan i jasno postawiła granice. To trochę jak w samolocie - najpierw nakładamy maskę tlenową sobie, a dopiero później innym. Jeśli zachowania partnera powtarzają się w taki sposób, że mają na Panią negatywny wpływ, to nie tylko trudno będzie Pani realnie mu pomóc, ale też sama będzie się Pani czuła coraz gorzej i coraz bardziej obciążona.
Warto otwarcie zapytać partnera, jakiego rodzaju wsparcia naprawdę od Pani potrzebuje, aby nie było to tylko "wysłuchiwanie narzekań", które odbija się na Pani samopoczuciu. Mogą Państwo spróbować wspólnie rozpisać, co konkretnie jest potrzebne, by sytuacja partnera mogła się poprawić: czy chodzi o dodatkowe działania w pracy, zadbanie o zdrowie, zmianę organizacji dnia? I zastanowić się, jakie kroki są możliwe do podjęcia. Dzięki temu rozmowa przeniesie się z rozmowy o trudnościach na konkretne działania.
Jednocześnie proszę pamiętać, że Pani również ma prawo do odpoczynku, wsparcia i poczucia równowagi. Nie jest to mniej ważne niż potrzeby partnera.
Wszystkiego dobrego,
Elza Grabińska, psycholog.
Maria Sobol
Pani A.,
warto delikatnie zachęcić partnera, by porozmawiał z lekarzem albo psychologiem, sam może potrzebować pomocy. A Pani ma prawo stawiać granice i mówić, jak jego narzekanie wpływa na Pani samopoczucie. Czasem wystarczy proste: „Widzę, że Ci ciężko, ale kiedy słyszę to cały dzień, ja też zaczynam się źle czuć. Potrzebuję, żebyśmy szukali rozwiązań”.
Proszę też pamiętać o sobie, chwile odpoczynku, rozmowa z kimś bliskim czy własne wsparcie są ważne.
Serdecznie pozdrawiam,
Maria Sobol
Psychoterapeutka integracyjna
Aleksandra Wincz- Gajda
Dzień dobry,
Myślę, że pomoc można rozpocząć od szczerej rozmowy na temat trwającej tak długo kryzysowej sytuacji. Bez oceniania, krytykowania, atakowania może Pani powiedzieć partnerowi, jak się Pani w związku z tym wszystkim czuje, jak jego nastrój wpływa na Panią i Wasze roczne dziecko. Zachęcam do używania bardziej komunikatów typu "ja" niż "ty"- do mówienia raczej- "Bardzo się martwię, jest mi smutno, kiedy tak często się skarżysz na swoje problemy" niż "Zawsze tylko narzekasz, mam tego dość". Myślę, że ważna jest empatia wobec partnera, ale także bycie w zgodzie ze sobą- ze swoimi uczuciami, ze swoim poczuciem przeciążenia.
Być może partner potrzebuje pomocy, konsultacji psychologicznych lub nawet psychoterapii. Można mu przedstawić lokalne miejsca, w których taka pomoc jest dostępna- prywatne gabinety, Centrum Zdrowia Psychicznego, Poradnie Zdrowia Psychicznego.
Wyobrażam sobie, że to bardzo frustrujące, gdy ta sytuacja trwa kilka miesięcy. Każdy kryzys to trudne doświadczenie, ale także szansa na korzystne zmiany i rozwój.
Pozdrawiam serdecznie,
Aleksandra Wincz- Gajda
psycholog, psychoterapeuta
Martyna Jarosz
Dzień dobry,
to bardzo trudna sytuacja, zwłaszcza gdy obciążenie emocjonalne jednej osoby zaczyna wpływać na całą rodzinę. Widzę, że zależy Pani na partnerze, ale też na własnym dobrostanie, co jest niezwykle ważne. To, co Pani opisuje, może wskazywać na przeciążenie psychiczne partnera, a nawet symptomy obniżonego nastroju czy depresji. Ciągłe porównywanie się, poczucie bezsilności, narzekanie i wycofanie z aktywności to sygnały, których nie warto ignorować.
Jak może Pani pomóc:
1. Rozmowa - spokojna, bez oceny, z wyrażeniem troski: „Widzę, że jest Ci bardzo trudno. Martwię się o Ciebie. Może warto porozmawiać z kimś, kto pomoże Ci to poukładać?”
2. Zaproponowanie kontaktu ze specjalistą: psychologiem lub psychiatrą. Warto, by była to osoba, która przeprowadzi dokładny wywiad i pomoże zrozumieć, co się dzieje oraz zaproponuje konkretne kroki.
3. Zadbanie o siebie. Pani również potrzebuje wsparcia. Może warto rozważyć rozmowę z psychologiem dla siebie, by nie dźwigać wszystkiego sama.
Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog
Lucio Pileggi
Wygląda na to, że Pani mąż od dłuższego czasu doświadcza obniżonego nastroju i poczucia bezradności. Jego trudności są zrozumiałe, ale równie naturalne jest to, że Pani zaczyna czuć frustrację i zmęczenie sytuacją.
W takich momentach trudno jest mu dostrzec pozytywne elementy życia – nawet jeśli są obecne.
Może Pani wspierać go swoją obecnością i delikatnie przypominać o tym, co wartościowe, ale proszę pamiętać, że nie wszystko zależy od Pani.
Być może pomocne byłoby zachęcenie męża do kontaktu ze specjalistą – psychologiem lub psychiatrą. Czasem już sama rozmowa z kimś z zewnątrz staje się pierwszym krokiem do zmiany. Proszę pamiętać, że decyzja należy do niego.
Proszę też dbać o siebie – stawiać granice, gdy czuje się Pani przytłoczona, i szukać przestrzeni na odpoczynek czy wsparcie dla siebie. Pani potrzeby są równie ważne.
Serdecznie pozdrawiam,
Lucio Pileggi, Psycholog

Zobacz podobne
Witam. Mam 22 lata i od dziecka zmagam się z objawami zaburzeń integracji sensorycznej, nerwicy natręctw, tików, a ostatnio w pełni rozwiniętej nerwicy lękowej i depresji.
Objawy po raz pierwszy pojawiły się w szkole podstawowej (łącznie z zaburzeniami sensorycznymi, co jest nietypowe, gdyż te przeważnie pojawiają się dużo wcześniej, na początku życia) i od tamtego czasu towarzyszą mi z różnym natężeniem, aż do dnia dzisiejszego. Nie pamiętam dokładnie, jak to wszystko się zaczęło, ale prawdopodobnie najpierw pojawiły się tiki nerwowe w formie zaciskania powiek, marszczenia czoła czy chrząkania.
Potem doszły do tego natręctwa związane z liczeniem i perfekcjonizmem. Liczyłem litery w słowach, wyrazy w zdaniach, linijki na stronie, zaczynałem często od nowa czynności, żeby zacząć je "idealnie". Wszystkie natręctwa były związane z nauką lub ogólnie pojętymi aktywnościami umysłowymi (jak czytanie książek np.).
W międzyczasie doszły zaburzenia sensoryczne (chociaż bardzo możliwe, że wszystko zaczęło się mniej więcej w tym samym czasie) objawiające się ogólnie mówiąc czuciem wszystkiego "bardziej". I to dosłownie. Po prostu zacząłem zdawać sobie sprawę, że bardziej czuję na sobie ubrania, rzeczy w kieszeniach, krzesła na których siadam czy przedmioty, których codziennie dotykam (jak np. telefon gdy coś na nim piszę).
Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że właśnie to "czucie" doprowadzi mnie do szału i myśli samobójczych, jakie doświadczam obecnie w życiu dorosłym, ponieważ przypadłość ta bardzo obniża jakość mojego życia, ogranicza aktywności, jakie podejmuję w ciągu dnia oraz jest źródłem permanentnego stresu i lęku. Już opisuję, o co chodzi. Kiedy zakładam spodnie, to bardziej czuję je w pasie, kroczu i na pupie, co często zmusza mnie do ich opuszczania czy poprawiania (zwłaszcza przy zmianach pozycji ciała). Ale to nie wszystko. Bardziej czuję rzeczy w kieszeniach, jak telefon czy portfel. Bardziej czuję bluzkę na brzuchu, pod pachami i wokół szyi, buty na stopach, plecak na plecach itp. Ogólnie zasada jest taka, że im więcej mam ubrań na sobie i im większy jest ich "ciężar", tym bardziej niekomfortowo się czuję. Jak byłem dzieckiem, nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo, ale w życiu dorosłym jest to często nie do zniesienia i doprowadza do kuriozalnych sytuacji, kiedy wychodzę z domu w krótkich spodenkach i t-shircie na 15°C, bo wolę zmarznąć niż odczuwać dyskomfort psychiczny (który i tak w pewnym stopniu występuje, bo ludzie dziwnie na mnie patrzą).
Z innych dziwnych zachowań, które "wymusza" na mnie ta przypadłość można wymienić wkładanie bluzek za spodnie, wkładanie rzeczy pod pachy z ich zaciskaniem (stymulacja sensoryczna) czy zaginanie rogów poduszki pod głową gdy na niej leżę. Sytuacja znacznie się pogorszyła po przebyciu covida 2 lata temu, bo "czucie" się wzmogło i doszły różnego rodzaju dziwne odruchy jak "dociskanie" ręki do ciała, nerwowe wymachy kończyn z ich prostowaniem, ocieranie kolanem o kolano czy grymasy twarzy.
Do tego cała gama objawów nerwicowych, jak napięciowy ból głowy, chroniczne zmęczenie, szumy uszne, kłucie w sercu, problemy z oddychaniem i wzmożone napięcie mięśniowe. Żadne leki nie pomagają, to samo z psychoterapią. Od roku dzień w dzień wykonuję ćwiczenia z diety sensorycznej zalecone przez specjalistę od zaburzeń integracji sensorycznej - również bez żadnej poprawy w objawach. Dodam jeszcze, że na początku podejrzewałem u siebie jakąś rzadką chorobę neurologiczną, ale żadne badania, które do tej pory wykonałem na to nie wskazują, a trochę ich było (rezonans magnetyczny głowy, EEG, EMG, ENG, próba tężyczkowa, test na boreliozę - wszystko w normie poza EMG z cechami uszkodzenia pierwotnie mięśniowego, ale dalsza diagnostyka to biopsja mięśnia, na którą muszę jeszcze kilka lat poczekać i nie jest to powiązane z objawami, które wymieniłem).
Nie mam również stwierdzonego autyzmu ani ADHD, tylko "zaburzenia czynnościowe ośrodkowego układu nerwowego". Tylko ja się czuję tak, jakby coś mi ten układ nerwowy, a konkretnie mózg, atakowało.
Nie wiem tylko jak i gdzie można takie rzeczy zdiagnozować. Bardzo proszę o pomoc, bo nie wiem jak długo wytrzymam jeszcze tę mękę.
Zmagam się z tym okropnym uczuciem, które pojawia się, gdy napady obżarstwa wymykają się spod kontroli.
Zauważyłem, że najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy jestem zestresowany, zmęczony emocjonalnie, przytłoczony wszystkim, co dzieje się wokół mnie. I wtedy mam wrażenie, że jedzenie to jedyny sposób, żeby choć na chwilę poczuć się lepiej, uspokoić te wszystkie nerwy i napięcia. To takie dziwne, bo wiem, że to jest jakby mechanizm obronny, ale nie rozumiem, dlaczego akurat jedzenie stało się tym moim ratunkiem.
Może to coś związanego z niską samooceną? Może nie umiem radzić sobie z emocjami i sięgam po jedzenie, żeby wypełnić pustkę? Mam wrażenie, że w tych momentach moje dobre intencje związane z dietą po prostu się rozpadają.
Staram się być zdrowy, dbać o siebie, ale wtedy wszystko wymyka się spod kontroli, jakbym nie miał siły wyjść z tego błędnego koła. Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby zacząć lepiej sobie radzić, wyjść z tego. Jak przestać sięgać po jedzenie, kiedy emocje zaczynają mnie przytłaczać? Naprawdę nie chcę, żeby to dalej rządziło moim życiem i zdrowiem. Będę wdzięczny za każdą pomoc, bo czuję, że teraz jest to dla mnie bardzo ważne.

