
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Kryzys psychiczny i...
Kryzys psychiczny i lęki o przyszłość: jak sobie z nimi radzić?
Treść wrażliwaAnonimowo
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że niesie Pani w sobie jednocześnie dwa ciężary: zmaganie się z chorobą oraz lęk o przyszłość. Kiedy myśli zaczynają wybiegać wiele lat naprzód, łatwo tworzą bardzo czarne scenariusze, które potrafią wywołać ogromny niepokój.Zwróciłam uwagę, że obecnie ma Pani dach nad głową, wsparcie mamy i potrafi Pani samodzielnie funkcjonować na co dzień, są to ważne zasoby, choć rozumiem, że nie usuwają one obaw związanych z przyszłością. Lęk często przedstawia najgorszy możliwy wariant jako pewnik, podczas gdy jest to tylko jedna z wielu możliwości. Moim zdaniem być może warto skupić się na tym, na co ma Pani wpływ tu i teraz: budowaniu sieci wsparcia, rozwijaniu relacji, zdobywaniu informacji o dostępnych formach pomocy społecznej czy planowaniu kolejnych małych kroków zamiast całego życia naraz.
Proszę zastanowić się:
Co konkretnie najbardziej Panią przeraża: brak pieniędzy, samotność czy utrata poczucia bezpieczeństwa?
Jakie osoby, poza mamą, mogłyby być dla Pani wsparciem? Jakie dowody ma Pani na to, że na pewno zostanie sama i bez pomocy?
Jeżeli ten lęk jest bardzo nasilony i utrzymuje się od dłuższego czasu, warto również porozmawiać o nim z psychologiem lub psychiatrą. Czasem nie tyle przyszłość jest największym problemem, ile ciężar niepokoju, który trzeba dźwigać każdego dnia.
Trzymam za Panią kciuki.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Pani przeżycia są w pełni zrozumiałe. Kiedy pojawia się niepewność dotycząca zdrowia, finansów i przyszłości, łatwo zacząć tworzyć w głowie najgorsze scenariusze. Niestety umysł traktuje je jak realne zagrożenia, choć są one jedną z wielu możliwych wersji przyszłości. W Pani wiadomości widać, że największym źródłem cierpienia są wyobrażenia o tym, co może wydarzyć się za wiele lat. Od myśli „mam niską rentę” dość szybko przechodzi Pani do „skończę pod mostem”. To duży przeskok, który napędza lęk. Warto skupić się na tym, na co ma Pani wpływ tu i teraz. Ma Pani mieszkanie, wsparcie mamy, rentę i funkcjonuje samodzielnie. To nie oznacza, że przyszłość jest całkowicie zabezpieczona, ale też nie oznacza, że jest skazana Pani na najgorszy scenariusz. Myślę też, że dobrze byłoby porozmawiać z psychologiem (np. w Centrum zdrowia psychicznego lub innej formie na NFZ, telefon zaufania dla dorosłych - 116 123) o tym nasilonym lęku o przyszłość z uwagi na to, że te obawy zaczynają odbierać Pani spokój i utrudniają przeżywanie obecnego życia. Teraz potrzebuje Pani bardziej wsparcia i planowania małych kroków niż rozwiązywania problemów, które jeszcze nie istnieją.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Adriana Kanoś
To co czujesz ma sens i rozumiem, że te myśli potrafią naprawdę przygniatać. Ale chcę zapytać o coś innego, bo zauważam, że mimo tej całej trudnej sytuacji jakoś dajesz radę każdego dnia. Co sprawia, że niektóre dni są lepsze? Co już teraz, nawet trochę, pomaga? Bo to nie przypadek, że funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, mimo lęku, mimo tej niepewności. Masz w sobie coś co działa i warto to zobaczyć. Zamiast szukać odpowiedzi na całą przyszłość naraz, spróbuj zapytać siebie co mogłabyś zrobić dziś albo jutro żeby poczuć się choć trochę bezpieczniej. Co kiedyś pomogło gdy się bałaś?
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Współczuję, że przechodzisz ten trudny okres. To, co czujesz to lęk przed przyszłością, poczucie utknięcia w miejscu, obawa o byt, gdy zabraknie mamy i jest bardzo zrozumiałe w Twojej sytuacji, ale nie oznacza, że te katastroficzne scenariusze się spełnią. Masz 26 lat, funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, i to już jest ogromna siła.
1. Oddziel to, na co masz wpływ, od tego, na co nie masz
Na co masz wpływ: codzienne funkcjonowanie, dbanie o zdrowie psychiczne, szukanie dodatkowego wsparcia finansowego, budowanie relacji społecznych. Na co nie masz wpływu: kiedy mama zachoruje/zabraknie ją, dokładna wysokość renty za rok, czy spotkasz miłość w konkretnym czasie Skup energię na sprawach które kontrolujesz gdyż to zmniejsza poczucie bezradności.
2. Zapisuj i sprawdzaj katastroficzne myśli i prowadź dziennik myśli automatycznych.
Zapisz myśl: „Zostanę bezdomna, gdy mama umrze"
Zadawaj pytania: „Czy to na pewno się stanie? Jakie są dowody NA to i PRZECIW? Czy są inne, bardziej realistyczne możliwości?"
Często nasze mózgi w lęku tworzą najgorsze scenariusze, które nie są prawdopodobne.
3. Podejmuj małe, konkretne kroki
Zamiast martwić się ogólnie o stabilność finansową:
Utwórz prosty budżet miesięczny – zapisuj każdy wydatek, aby zobaczyć, gdzie znikają pieniądze.
Rozważ pomoc społeczna: w Polsce osoby z niezdolnością do pracy mają prawo do zasiłku celowego, pomocy w naturze, schronienia w skrajnych przypadkach
Skontaktuj się z MOPS/GOPS i pytaj o dodatkowe świadczenia dla osób niepełnosprawnych, pomoc w opłatach za mieszkanie, darmowe posiłki
4. Szukaj wsparcia społecznego
Grupy wsparcia dla osób z chorobami przewlekłymi w sieci lub stacjonarnie
Psychoterapia: wiele świetnych ośrodków oferuje terapię za darmo lub za niską opłatą ośrodki zdrowia psychicznego w ramach NFZ) Łącz się z ludźmi, którzy dzielą Twoje doświadczenia gdyż to redukuje poczucie izolacji.
Jako osoba z całkowitą niezdolnością do pracy na rencie socjalnej
sprawdź prawo do dodatków w formie dodatku z tytułu niepełnosprawności, dodatek pielęgnacyjny (jeśli nie masz jeszcze), zasiłek dla osób niepełnosprawnych z CRZZ. Pomoc społeczna: oferuje kryzysowy zasiłek, pomoc w opłatach). Pytaj o pkg assistance dla osób przewlekle chorych.
Fundacje pomocowe to Fundacja „Dzieci Niepełnosprawnych" , Caritas Polska, Polski Czerwony Krzyż.
Doceniaj obecną chwilę: masz mamę, która Cię wspiera, masz dach nad głową, funkcjonujesz samodzielnie – to nie jest „stanie w miejscu", to jest walka w trudnych warunkach. Ogranicz negatywne informacje: nie przeglądaj ciągle historii bezdomności, skup się na faktach, nie na katastroficznych scenariuszach To, że ciężko Ci poznać miłość z powodu choroby, jest trudne, ale nie oznacza, że nigdy nie spotkasz kogoś szczególnego. Wiele osób z chorobami przewlekłymi tworzy szczęśliwe związki. Gdy będziesz gotowa. Grupy wsparcia to też miejsce do poznawania ludzi
Pamiętaj że miłość nie musi przyjść przed założeniem rodziny kiedy wiele osób spotyka partnera później.
Porozmawiaj z mamą o swoich obawach, a może razem uda się zaplanować wsparcie na przyszłość.
Jesteś silniejsza, niż myślisz. Przetrwałaś już wiele, funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, masz mamę, która Cię kocha. To, że teraz czujesz strach, nie oznacza, że nie poradzisz sobie i oznacza, że człowiek w trudnej sytuacji, a ludzie w takich sytuacjach potrzebują wsparcia, a nie są skazani na porażkę.
Jeśli myśli staną się zbyt ciężkie nie czekaj, dzwoń na telefon zaufania. Pomoc istnieje, i jest dostępna teraz.
Julia Barańska
Dzień dobry, widzę w tej wiadomości wiele lęku, strachu oraz dużo krytycyzmu w stosunku do siebie. Już samo zauważenie trudności i opisanie jej w wiadomości jest bardzo dużym krokiem. Wymaga to odwagi i gotowości do przyjrzenia się temu co aktualnie powoduje cierpienie.
Podczas konsultacji możemy wspólnie się zastanowić nad charakterem myśli pojawiających się w ostatnim czasie oraz nad tym jak wpływają one na codzienne funkcjonowanie i samopoczucie. Szczególną uwagę zwróciłam uwagę na zdanie: „czasami mam, myśli, że będę jedną z tych bezdomnych”. Można w nim dostrzec wiele niepewności i obaw związanych z przyszłością. Spotkania by również polegały na stopniowym budowaniu większego bezpieczeństwa, poczucia sprawstwa oraz łagodności wobec własnych przeżyć.
Pozdrawiam, Julia Barańska, psycholog
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
mam poczucie, że w tym, co Pani opisuje, jest bardzo dużo lęku o przyszłość. I trudno się temu dziwić. Kiedy człowiek żyje z przewlekłą chorobą, ograniczonym dochodem i świadomością, że wiele rzeczy zależy od decyzji urzędów czy wsparcia bliskich, bardzo łatwo zacząć wybiegać myślami wiele lat do przodu.
Jest kilka rzeczy może pomóc:
- kiedy pojawia się katastroficzna myśl, zapytać siebie: czy to jest fakt, czy mój lęk o przyszłość?
- podzielić problem na mniejsze części. Nie „jak przeżyję całe życie?”, tylko „co mogę zrobić w najbliższym miesiącu?”.
- zacząć budować więcej niezależności małymi krokami. Nie po to, żeby od razu wszystko udźwignąć sama, ale żeby wzmacniać w sobie poczucie sprawczości.
Mam też taką myśl, że bardzo dużo nadziei pokłada Pani w przyszłym związku. Jakby miłość miała rozwiązać problem samotności, bezpieczeństwa finansowego i lęku przed przyszłością. A związki zwykle łatwiej buduje się wtedy, kiedy druga osoba nie jest naszym jedynym planem ratunkowym.
Może więc warto teraz bardziej skupić się na sobie:
- na tym, jak budować własne poczucie bezpieczeństwa,
- jakie ma Pani zasoby (np. talenty, umiejętności; zrobić test Gallupa jeśli to nie jest proste)
- kto oprócz mamy jest w Pani życiu bliską osobą,
- jakie formy wsparcia społecznego są dostępne.
Może więc na ten moment wystarczy zrobić jeden mały krok w swoim kierunku. A potem kolejny. I jeszcze jeden.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pani przeżywa, to całkowicie zrozumiały, egzystencjalny lęk o przyszłość, który w Pani sytuacji nie jest „wymyślonym problemem”, ale realną odpowiedzią na poczucie braku stabilizacji finansowej i zdrowotnej. Choroba przewlekła, konieczność corocznej walki o rentę oraz zależność od pomocy mamy sprawiają, że Pani poczucie bezpieczeństwa jest stale naruszane, co lękowy mózg natychmiast wyolbrzymia do czarnych scenariuszy o bezdomności.
Warto jednak oddzielić realne trudności od katastrofizowania – fakt, że choruje Pani przewlekle i ma ograniczony budżet, nie oznacza, że skończy Pani pod mostem. Zamiast szukać miłości wyłącznie jako „koła ratunkowego”, które ma zapewnić Pani przetrwanie, kluczowe jest zbudowanie własnej, niezależnej sieci bezpieczeństwa na tyle, na ile pozwala na to zdrowie.
Warto zacząć od małych, realnych kroków: zorientować się w systemie pomocy społecznej, fundacjach wspierających osoby z Pani schorzeniem czy możliwościach mieszkalnictwa chronionego/socjalnego na przyszłość, aby podświadomość wiedziała, że istnieją alternatywne rozwiązania. Ponieważ te natrętne myśli paraliżują Panią na co dzień, ogromną ulgę przyniosłaby praca z psychoterapeutą lub wsparcie psychiatryczne – pomoże to Pani oswoić lęk przed nieznanym, zaakceptować obecny etap życia i przestać wybiegać myślami w daleką przyszłość, której nikt z nas nie jest w stanie w pełni zaplanować.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Edyta Małecka
Czytając Twój wpis, pomyślałam, ile lęku i niepewności musisz teraz w sobie nosić. Kiedy patrzymy daleko w przyszłość, łatwo zgubić to, co jest tu i teraz, a wtedy najczarniejsze scenariusze wydają się bardzo realne. Spróbuj pamiętać, że nie musisz dziś rozwiązywać całego swojego życia. Masz dopiero 26 lat i wiele rzeczy może się jeszcze wydarzyć inaczej, niż teraz podpowiada Ci lęk. Na ten moment nie jesteś sama i nie musisz wszystkiego udźwignąć od razu. Szczęścia i dużo pięknych chwil oraz dobrych ludzi wokół, dla Ciebie życzy E.M

Zobacz podobne
Mieszkam od 3 lat w Wiedniu, moja partnerka jest Austriaczką. Poznaliśmy się zaraz po tym, jak się tu przeprowadziłem.
Od dłuższego czasu bardzo tęsknię za Polską i rodziną. Pochodzę z okolic Szczecina, loty są drogie, a podróż pociągiem zajmuje dużo czasu. Rozmawialiśmy już o tym z moją partnerką i postanowiliśmy spróbować częściej odwiedzać Polskę - w tym roku 9 razy. To nie zmienia faktu, jak bardzo tęsknię za rodziną. Jak widzę, jak moi rodzice i dziadkowie stają się coraz starsi, czas płynie, a ja jestem daleko.
Jednocześnie moja partnerka nie wyobraża sobie wyjazdu do Polski. Mieszka już całe życie w Austrii i tu ma rodzinę.
Poza tym ja mówię biegle po niemiecku, a ona nie mówi po polsku. Nie wiem, co robić. Już wiele razy o tym rozmawialiśmy, ale ta tęsknota jest nie do zniesienia.
A może to tylko iluzja, że tak tęsknię, bo wiem, że powrót jest na ten moment „niedostępny”? Bo wiem, że jeśli będę chciał wrócić, to wracam sam. Już rozmawialiśmy ostatnio o rozstaniu, moja partnerka mówi bowiem, że męczy ją ta moja niepewność i boi się cały czas, że w każdej chwili mogę rzucić wszystko, co tu budujemy i wyjechać do Polski. A ja nie mogę jej zapewnić, że tak się nie stanie. Już nam się wyczerpały pomysły, co byśmy mogli jeszcze wypróbować. A jednocześnie nie wyobrażam sobie życia bez niej...
Myślałem o tym, żeby wyjechać na określony czas np. 2-3 miesiące i po tym czasie wrócić do Wiednia i zweryfikować sytuację z moją partnerką. Ona mówi, że jeśli chcę wyjechać, to powinniśmy się rozstać przed moim wyjazdem, bo nie da rady siedzieć tu 2-3 miesiące i robić sobie nadziei czy wrócę, czy nie. Jednocześnie wiem, że oboje się kochamy, więc chcę wypróbować wszystkich możliwych opcji...

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.