Left ArrowWstecz

Kryzys psychiczny i lęki o przyszłość: jak sobie z nimi radzić?

Treść wrażliwa
Ostatnio przechodzę jakiś kryzys psychiczny. Mam 26 lat nie ułożyłam jeszcze życia, jakbym nie miała żadnych planów nic- stoję w miejscu. Ciężko poznać miłość gdziekolwiek. Na start zaznaczę, że to nie jest dla mnie łatwe ponieważ choruje, obecnie jestem na rencie socjalnej i mam całkowita niezdolność do pracy. Fakt faktem na codzien funkcjonuje normalnie, nie potrzebuje opieki drugiej osoby itp jestem normalna osoba tylko że choruje przewlekle. Problemem jest to, że jakiś dzień zaczęły mnie dobijać pewne myśli na temat przyszłego życia. Dręcza mysli, że mogę sobie sama nie poradzić. Obecnie najwięcej pomaga mi matka. Renty mam niewiele. Na mieszkanie się składamy.Pracować nie mogę. Dręczą mnie myśli, że kiedyś nie będę miała z czego żyć,poprostu nie wystarczy na wszystko. Matki kiedyś zabraknie może tak naprawdę w każdej chwili. A ja zostanę na lodzie. Dodam, że rentę mam tylko przedłużana na rok potem muszę o nią walczyc by ją wogule przedłuzono. Czasami mam myśli, ze ja będę jedną z tych bezdomnych, która pójdzie mieszkać pod most gdy nie spotkam swojej miłości, nie założę rodziny do czasu gdy zabraknie matki. Jak nie zamartwiać się do tego stopnia i co zrobić w takiej sytuacji?
User Forum

Anonimowo

10 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że niesie Pani w sobie jednocześnie dwa ciężary: zmaganie się z chorobą oraz lęk o przyszłość. Kiedy myśli zaczynają wybiegać wiele lat naprzód, łatwo tworzą bardzo czarne scenariusze, które potrafią wywołać ogromny niepokój.Zwróciłam uwagę, że obecnie ma Pani dach nad głową, wsparcie mamy i potrafi Pani samodzielnie funkcjonować na co dzień, są to ważne zasoby, choć rozumiem, że nie usuwają one obaw związanych z przyszłością. Lęk często przedstawia najgorszy możliwy wariant jako pewnik, podczas gdy jest to tylko jedna z wielu możliwości. Moim zdaniem być może warto skupić się na tym, na co ma Pani wpływ tu i teraz: budowaniu sieci wsparcia, rozwijaniu relacji, zdobywaniu informacji o dostępnych formach pomocy społecznej czy planowaniu kolejnych małych kroków zamiast całego życia naraz.

Proszę zastanowić się:

Co konkretnie najbardziej Panią przeraża: brak pieniędzy, samotność czy utrata poczucia bezpieczeństwa?

Jakie osoby, poza mamą, mogłyby być dla Pani wsparciem? Jakie dowody ma Pani na to, że na pewno zostanie sama i bez pomocy?

Jeżeli ten lęk jest bardzo nasilony i utrzymuje się od dłuższego czasu, warto również porozmawiać o nim z psychologiem lub psychiatrą. Czasem nie tyle przyszłość jest największym problemem, ile ciężar niepokoju, który trzeba dźwigać każdego dnia.

Trzymam za Panią kciuki.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

9 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Pani przeżycia są w pełni zrozumiałe. Kiedy pojawia się niepewność dotycząca zdrowia, finansów i przyszłości, łatwo zacząć tworzyć w głowie najgorsze scenariusze. Niestety umysł traktuje je jak realne zagrożenia, choć są one jedną z wielu możliwych wersji przyszłości. W Pani wiadomości widać, że największym źródłem cierpienia są wyobrażenia o tym, co może wydarzyć się za wiele lat. Od myśli „mam niską rentę” dość szybko przechodzi Pani do „skończę pod mostem”. To duży przeskok, który napędza lęk. Warto skupić się na tym, na co ma Pani wpływ tu i teraz. Ma Pani mieszkanie, wsparcie mamy, rentę i funkcjonuje samodzielnie. To nie oznacza, że przyszłość jest całkowicie zabezpieczona, ale też nie oznacza, że jest skazana Pani na najgorszy scenariusz. Myślę też, że dobrze byłoby porozmawiać z psychologiem (np. w Centrum zdrowia psychicznego lub innej formie na NFZ, telefon zaufania dla dorosłych - 116 123) o tym nasilonym lęku o przyszłość z uwagi na to, że te obawy zaczynają odbierać Pani spokój i utrudniają przeżywanie obecnego życia. Teraz potrzebuje Pani bardziej wsparcia i planowania małych kroków niż rozwiązywania problemów, które jeszcze nie istnieją.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

9 dni temu
Adriana Kanoś

Adriana Kanoś

To co czujesz ma sens i rozumiem, że te myśli potrafią naprawdę przygniatać. Ale chcę zapytać o coś innego, bo zauważam, że mimo tej całej trudnej sytuacji jakoś dajesz radę każdego dnia. Co sprawia, że niektóre dni są lepsze? Co już teraz, nawet trochę, pomaga? Bo to nie przypadek, że funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, mimo lęku, mimo tej niepewności. Masz w sobie coś co działa i warto to zobaczyć. Zamiast szukać odpowiedzi na całą przyszłość naraz, spróbuj zapytać siebie co mogłabyś zrobić dziś albo jutro żeby poczuć się choć trochę bezpieczniej. Co kiedyś pomogło gdy się bałaś?

10 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Współczuję, że przechodzisz ten trudny okres. To, co czujesz to lęk przed przyszłością, poczucie utknięcia w miejscu, obawa o byt, gdy zabraknie mamy i jest bardzo zrozumiałe w Twojej sytuacji, ale nie oznacza, że te katastroficzne scenariusze się spełnią. Masz 26 lat, funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, i to już jest ogromna siła.

1. Oddziel to, na co masz wpływ, od tego, na co nie masz

Na co masz wpływ: codzienne funkcjonowanie, dbanie o zdrowie psychiczne, szukanie dodatkowego wsparcia finansowego, budowanie relacji społecznych. Na co nie masz wpływu: kiedy mama zachoruje/zabraknie ją, dokładna wysokość renty za rok, czy spotkasz miłość w konkretnym czasie Skup energię na sprawach które kontrolujesz gdyż to zmniejsza poczucie bezradności.

2. Zapisuj i sprawdzaj katastroficzne myśli i prowadź dziennik myśli automatycznych.

Zapisz myśl: „Zostanę bezdomna, gdy mama umrze"

Zadawaj pytania: „Czy to na pewno się stanie? Jakie są dowody NA to i PRZECIW? Czy są inne, bardziej realistyczne możliwości?" 

Często nasze mózgi w lęku tworzą najgorsze scenariusze, które nie są prawdopodobne.

3. Podejmuj małe, konkretne kroki

Zamiast martwić się ogólnie o stabilność finansową:

Utwórz prosty budżet miesięczny – zapisuj każdy wydatek, aby zobaczyć, gdzie znikają pieniądze.

Rozważ pomoc społeczna: w Polsce osoby z niezdolnością do pracy mają prawo do zasiłku celowego, pomocy w naturze, schronienia w skrajnych przypadkach

Skontaktuj się z MOPS/GOPS  i pytaj o dodatkowe świadczenia dla osób niepełnosprawnych, pomoc w opłatach za mieszkanie, darmowe posiłki

4. Szukaj wsparcia społecznego

Grupy wsparcia dla osób z chorobami przewlekłymi  w sieci lub stacjonarnie

Psychoterapia: wiele świetnych ośrodków oferuje terapię za darmo lub za niską opłatą ośrodki zdrowia psychicznego w ramach NFZ) Łącz się z ludźmi, którzy dzielą Twoje doświadczenia gdyż to redukuje poczucie izolacji. 

Jako osoba z całkowitą niezdolnością do pracy na rencie socjalnej 

sprawdź prawo do dodatków w formie dodatku  z tytułu niepełnosprawności,  dodatek pielęgnacyjny (jeśli nie masz jeszcze), zasiłek dla osób niepełnosprawnych z CRZZ.  Pomoc społeczna: oferuje kryzysowy zasiłek, pomoc w opłatach). Pytaj o pkg assistance dla osób przewlekle chorych. 

Fundacje pomocowe to Fundacja „Dzieci Niepełnosprawnych" ,   Caritas Polska,  Polski Czerwony Krzyż. 

Doceniaj obecną chwilę: masz mamę, która Cię wspiera, masz dach nad głową, funkcjonujesz samodzielnie – to nie jest „stanie w miejscu", to jest walka w trudnych warunkach. Ogranicz negatywne informacje: nie przeglądaj ciągle historii bezdomności, skup się na faktach, nie na katastroficznych scenariuszach To, że ciężko Ci poznać miłość z powodu choroby, jest trudne, ale nie oznacza, że nigdy nie spotkasz kogoś szczególnego. Wiele osób z chorobami przewlekłymi tworzy szczęśliwe związki. Gdy będziesz gotowa. Grupy wsparcia to też miejsce do poznawania ludzi

Pamiętaj że miłość nie musi przyjść przed założeniem rodziny kiedy wiele osób spotyka partnera później.

Porozmawiaj z mamą o swoich obawach, a może razem uda się zaplanować wsparcie na przyszłość.

Jesteś silniejsza, niż myślisz. Przetrwałaś już wiele, funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, masz mamę, która Cię kocha. To, że teraz czujesz strach, nie oznacza, że nie poradzisz sobie i oznacza, że człowiek w trudnej sytuacji, a ludzie w takich sytuacjach potrzebują wsparcia, a nie są skazani na porażkę.

Jeśli myśli staną się zbyt ciężkie  nie czekaj, dzwoń na telefon zaufania. Pomoc istnieje, i jest dostępna teraz.

10 dni temu
Julia Barańska

Julia Barańska

Dzień dobry, widzę w tej wiadomości wiele lęku, strachu oraz dużo krytycyzmu w stosunku do siebie. Już samo zauważenie trudności i opisanie jej w wiadomości jest bardzo dużym krokiem. Wymaga to odwagi i gotowości do przyjrzenia się temu co aktualnie powoduje cierpienie. 
Podczas konsultacji możemy wspólnie się zastanowić nad charakterem myśli pojawiających się w ostatnim czasie oraz nad tym jak wpływają one na codzienne funkcjonowanie i samopoczucie. Szczególną uwagę zwróciłam uwagę na zdanie: „czasami mam, myśli, że będę jedną z tych bezdomnych”. Można w nim dostrzec wiele niepewności i obaw związanych z przyszłością. Spotkania by również polegały na stopniowym budowaniu większego bezpieczeństwa, poczucia sprawstwa oraz łagodności wobec własnych przeżyć. 

Pozdrawiam, Julia Barańska, psycholog 

8 dni temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

mam poczucie, że w tym, co Pani opisuje, jest bardzo dużo lęku o przyszłość. I trudno się temu dziwić. Kiedy człowiek żyje z przewlekłą chorobą, ograniczonym dochodem i świadomością, że wiele rzeczy zależy od decyzji urzędów czy wsparcia bliskich, bardzo łatwo zacząć wybiegać myślami wiele lat do przodu.

Jest kilka rzeczy może pomóc:

- kiedy pojawia się katastroficzna myśl, zapytać siebie: czy to jest fakt, czy mój lęk o przyszłość?

- podzielić problem na mniejsze części. Nie „jak przeżyję całe życie?”, tylko „co mogę zrobić w najbliższym miesiącu?”.

- zacząć budować więcej niezależności małymi krokami. Nie po to, żeby od razu wszystko udźwignąć sama, ale żeby wzmacniać w sobie poczucie sprawczości.

 

Mam też taką myśl, że bardzo dużo nadziei pokłada Pani w przyszłym związku. Jakby miłość miała rozwiązać problem samotności, bezpieczeństwa finansowego i lęku przed przyszłością. A związki zwykle łatwiej buduje się wtedy, kiedy druga osoba nie jest naszym jedynym planem ratunkowym.

Może więc warto teraz bardziej skupić się na sobie:
- na tym, jak budować własne poczucie bezpieczeństwa,
- jakie ma Pani zasoby (np. talenty, umiejętności; zrobić test Gallupa jeśli to nie jest proste)
- kto oprócz mamy jest w Pani życiu bliską osobą,
- jakie formy wsparcia społecznego są dostępne.

 

Może więc na ten moment wystarczy zrobić jeden mały krok w swoim kierunku. A potem kolejny. I jeszcze jeden.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

8 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pani przeżywa, to całkowicie zrozumiały, egzystencjalny lęk o przyszłość, który w Pani sytuacji nie jest „wymyślonym problemem”, ale realną odpowiedzią na poczucie braku stabilizacji finansowej i zdrowotnej. Choroba przewlekła, konieczność corocznej walki o rentę oraz zależność od pomocy mamy sprawiają, że Pani poczucie bezpieczeństwa jest stale naruszane, co lękowy mózg natychmiast wyolbrzymia do czarnych scenariuszy o bezdomności.

Warto jednak oddzielić realne trudności od katastrofizowania – fakt, że choruje Pani przewlekle i ma ograniczony budżet, nie oznacza, że skończy Pani pod mostem. Zamiast szukać miłości wyłącznie jako „koła ratunkowego”, które ma zapewnić Pani przetrwanie, kluczowe jest zbudowanie własnej, niezależnej sieci bezpieczeństwa na tyle, na ile pozwala na to zdrowie.

Warto zacząć od małych, realnych kroków: zorientować się w systemie pomocy społecznej, fundacjach wspierających osoby z Pani schorzeniem czy możliwościach mieszkalnictwa chronionego/socjalnego na przyszłość, aby podświadomość wiedziała, że istnieją alternatywne rozwiązania. Ponieważ te natrętne myśli paraliżują Panią na co dzień, ogromną ulgę przyniosłaby praca z psychoterapeutą lub wsparcie psychiatryczne – pomoże to Pani oswoić lęk przed nieznanym, zaakceptować obecny etap życia i przestać wybiegać myślami w daleką przyszłość, której nikt z nas nie jest w stanie w pełni zaplanować.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

7 dni temu
Edyta Małecka

Edyta Małecka

Czytając Twój wpis, pomyślałam, ile lęku i niepewności musisz teraz w sobie nosić. Kiedy patrzymy daleko w przyszłość, łatwo zgubić to, co jest tu i teraz, a wtedy najczarniejsze scenariusze wydają się bardzo realne. Spróbuj pamiętać, że nie musisz dziś rozwiązywać całego swojego życia. Masz dopiero 26 lat i wiele rzeczy może się jeszcze wydarzyć inaczej, niż teraz podpowiada Ci lęk. Na ten moment nie jesteś sama i nie musisz wszystkiego udźwignąć od razu. Szczęścia i dużo pięknych chwil oraz dobrych ludzi wokół,  dla Ciebie życzy E.M

7 dni temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Tęsknota za Polską a związek z Austriaczką - jak pogodzić miłość i tęsknotę za rodziną?

Mieszkam od 3 lat w Wiedniu, moja partnerka jest Austriaczką. Poznaliśmy się zaraz po tym, jak się tu przeprowadziłem. 

Od dłuższego czasu bardzo tęsknię za Polską i rodziną. Pochodzę z okolic Szczecina, loty są drogie, a podróż pociągiem zajmuje dużo czasu. Rozmawialiśmy już o tym z moją partnerką i postanowiliśmy spróbować częściej odwiedzać Polskę - w tym roku 9 razy. To nie zmienia faktu, jak bardzo tęsknię za rodziną. Jak widzę, jak moi rodzice i dziadkowie stają się coraz starsi, czas płynie, a ja jestem daleko. 

Jednocześnie moja partnerka nie wyobraża sobie wyjazdu do Polski. Mieszka już całe życie w Austrii i tu ma rodzinę. 

Poza tym ja mówię biegle po niemiecku, a ona nie mówi po polsku. Nie wiem, co robić. Już wiele razy o tym rozmawialiśmy, ale ta tęsknota jest nie do zniesienia. 

A może to tylko iluzja, że tak tęsknię, bo wiem, że powrót jest na ten moment „niedostępny”? Bo wiem, że jeśli będę chciał wrócić, to wracam sam. Już rozmawialiśmy ostatnio o rozstaniu, moja partnerka mówi bowiem, że męczy ją ta moja niepewność i boi się cały czas, że w każdej chwili mogę rzucić wszystko, co tu budujemy i wyjechać do Polski. A ja nie mogę jej zapewnić, że tak się nie stanie. Już nam się wyczerpały pomysły, co byśmy mogli jeszcze wypróbować. A jednocześnie nie wyobrażam sobie życia bez niej...

Myślałem o tym, żeby wyjechać na określony czas np. 2-3 miesiące i po tym czasie wrócić do Wiednia i zweryfikować sytuację z moją partnerką. Ona mówi, że jeśli chcę wyjechać, to powinniśmy się rozstać przed moim wyjazdem, bo nie da rady siedzieć tu 2-3 miesiące i robić sobie nadziei czy wrócę, czy nie. Jednocześnie wiem, że oboje się kochamy, więc chcę wypróbować wszystkich możliwych opcji...

Niepewna diagnoza psychiatry o spektrum autyzmu. Ja natomiast skłaniam się ku zaburzeniu dwubiegunowym.
Witam, piszę już trzeci raz na tym forum, jeszcze raz się przedstawię, jestem Amelia i niebawem skończę już 17 lat. Czuję się coraz bardziej bezradna z moją sytuacją, mam już nowy przepisany lek antydepresyjny ze zwiększoną dawką 30mg (nie potrafię dokładnie oszacować, ale już je biorę 3 tygodnie i narazie zerowa poprawa, a nawet się czuje gorzej czasami, ale dla pewności poczekam jakiś czas, bo wiem jak różnie z lekami jest). Moja pani psycholog czeka na moją diagnozę, ponieważ mówi, że to jeden z ważnych elementów, aby było wiadomo jak ze mną pracować. Na ostatniej wizycie u psychiatry zadawano mi różne pytania w zakresie moich interakcji społecznych i jak wspomniała pani psychiatra "zastanawiałam się nad Amelią" po czym dała karteczkę z przepisanym lekiem i dawką i oznajmiła, że być może mogę mieć zespół aspergera i kazała mi oraz moim rodzicom poczytać o tym. Gdy to usłyszałam bardzo się zaskoczyłam i nieco przeraziłam, myślałam, że to lęk społeczny. Moi rodzice w celu dokładnego potwierdzenia chcą mnie umówić do drugiego psychiatry, którego będę mieć już w maju i tam będzie rozmowa i wiadomo, będzie to raczej czasochłonny proces, czy to jest zespół aspergera i czy tak samo jak moja pani psycholog mówi, czy te moje epizody wynikają z dwubiegunówk,i bo cały czas skarżę się i także mój tata, jak to nie raz jestem gadatliwa, bardziej żywa, a potem leżę w łóżku i nie ma ze mną kontaktu i później znowu. Też ciągle się skarżę na pojawiające się głosy w mojej głowie (często są w moim epizodzie depresyjnym) jeden głos mnie krytykuje, poniża, drugi głos tak samo i mówi, że chciałaby się mnie pozbyć, aby mogła kontrolować moje ciało i odebrać mi świadomość, trzeci głos jest dziwny i nietypowy i nie potrafię go opisać a czwarty głos jest wspierający. Dla mnie wszystko to jest przemęczające i obawiam się, że już ze sobą nie radzę.
Jak pomóc mężowi zazdrosnemu o przeszłość? Porady na natrętne myśli i zazdrość
Proszę o pomoc. Jak rozmawiać ze swoim mężem, jak go wspierać i co ogólnie robić. Od kilku miesięcy jest zazdrosny o moją przeszłość - o byłego partnera, o intymność między nami - dla mnie nie było to nic ważnego. Wraca to do niego pod postacią natrętnych myśli. Dopytuje mnie, męczy, potem oskarża. Wcześniej raz na tydzień, teraz codziennie. Chodzi smutny, zły, odsuwa się ode mnie. Nie mogę go stracić.
Partnerka odeszła, a ja przestałem_am funkcjonować.
Partnerka odeszła. Nie mogę spać, nie mogę jeść, ciśnienie w górę poszło... wszystko jakieś wolne jest... Co robić?
Brak chęci do życia, samotność, niskie poczucie własnej wartości i brak doświadczeń w relacjach – jak sobie z tym poradzić?
Jak żyć z ciągłym bólem i brakiem chęci do życia? Chciałbym wreszcie chyba przyzwyczaić się do tego że moje życie będzie samotne w bólu i bez żadnego sensu. Mam takie myśli od paru lat i tak naprawdę wydaje mi się że to jest moment w którym muszę zrozumieć że to już jest moje życie pełne smutku codziennego płaczu bez nadziei i samemu. Tak naprawdę wszystko zaczęło się w szkole zawszę byłem zamknięty w sobie i miałem może paru kolegów. Byłem gnębiony przez jakiś 2 chłopaków a później jakieś 2 dziewczyny zaczęły za mną łazić śmiać się. Oczywiście były komentarze że o lubią cię ale super ale wiem że jestem głupi ale widziałem że to tylko forma zabawy dla nich że zwykły brzydki nieśmiały chłopak. Bałem się dziewczyn i dalej się boje w szkołach nie miałem z nimi dobrego kontaktu wstydziłem się siebie.Od tamtego momentu wiedziałem że koleżanki to nie dla mnie nie przeszkadzało mi to że nie miałem dziewczyny itp. czułem że trudno jak będę starszy to się znajdzie ale teraz wiem że to nie prawda.Szczególnie że później gdy miałem z 20 lat i w pracy jedna dziewczyna zapytała się mnje czy miałem dziewczynę powiedziałem że nie nie miałem. To zaaregowala z takim zdziwieniem że jak to tak że to bardzo dziwne.Na początku mi to nie przeszkadzało ,ale później nawet to zaczęło mi siedzieć w głowie zacząłem patrzeć na Internecie różne posty od starszych facetów i czytałem chyba codziennie jak w tym wieku to już czerwona flaga że jest to nietypowe że jako mężczyzna będzie gorzej że dla kobiet to jest dziwne że nie chcą uczyć podstawowych rzeczy dorosłego faceta a robię się coraz starszy brzydki i będzie tylko gorzej.Poza tym ta sama dziewczyna wyśmiała starszego ode mnie chłopaka co też nigdy nie miał dziewczyny to tylko pokazało mi jak dla kobiet brak doświadczenia od razu cię skreśla. Z resztą widząc jak status pieniądze doświadczenie seksualne są ważne zdałem sobie sprawę że po prostu i tak nie mam szans.Pomyślałem że może to lepiej. Do tego wyglądam jak dziecko często ludzie mylą mój wiek przez co wiem że dla dziewczyn zwyczajnie wyglądam jak dzieciak nigdy nie byłem przystojny jestem brzydki więc unikam wzroku bo i tak czuję ogormny wstyd przechodząc koło nich szczególnie jak na mnie spojrzą. Później doszło porównywanie się szczególnie po tym jak poddałem prawo jazdy nie czuję się męski bo mam już 23 lata a dalej nie chcę jeździć. Mój starszy brat jest o wiele lepszy ma prawo jazdy dziewczynę on zawszę był przystojny. Do tego mieszkam z rodzicami co bardziej jest upokarzające jako mężczyzna. Będzie tylko gorzej czuje się i tak jak nieudacznik codziennie. Pracuje w tej samej pracy od 4 lat i generalnie to nie mam żadnych osiągnięć codziennie jest mi smutno bo widzę że jestem nikim że tak naprawdę to żaden ze mnie mężczyzna nie mam planów na życie na nic codziennie porównuje się z innymi i jak ktoś się mnie pyta jakie mam plany to nie wiem co odpowiedzieć czuję wstyd bo nie mam żadnych planów.Z resztą po co mam liczyć na jakieś związki jak one mogą wejść na aplikację randkowe i tam znaleźć multum lepszych ode mnie poza tym nigdy bym nie założył profilu na tych aplikacjach chyba bym się spalił ze wstydu. Poza tym widzę dużo postów o tym jak jest dużo prawiczków co bardziej mnie dobija bo widzę jak będzie tylko gorzej. Myślałem że w tym wieku będzie inaczej ale wiem że będzie tylko gorzej już teraz nie mając żadnych doświadczeń z kobietami jest to dziwne odpychające ominęły mnie pierwsze związki co mnie boli bo ominęło mnie wszystko i będzie po prostu za późno i tak jestem nikim a moja przyszłość jest po prostu nijaka. Do tego nie pomaga to że zawsze byłem zamknięty w sobie intorwertyczny mam paru kolegów ale nawet przy nich czuje się jak śmieć bo są po prostu lepsi będę miał samotne smutne życie bo i tak żaden ze mnie facet zwykły nieudacznik
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.