Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys psychiczny i lęki o przyszłość: jak sobie z nimi radzić?

Treść wrażliwa
Ostatnio przechodzę jakiś kryzys psychiczny. Mam 26 lat nie ułożyłam jeszcze życia, jakbym nie miała żadnych planów nic- stoję w miejscu. Ciężko poznać miłość gdziekolwiek. Na start zaznaczę, że to nie jest dla mnie łatwe ponieważ choruje, obecnie jestem na rencie socjalnej i mam całkowita niezdolność do pracy. Fakt faktem na codzien funkcjonuje normalnie, nie potrzebuje opieki drugiej osoby itp jestem normalna osoba tylko że choruje przewlekle. Problemem jest to, że jakiś dzień zaczęły mnie dobijać pewne myśli na temat przyszłego życia. Dręcza mysli, że mogę sobie sama nie poradzić. Obecnie najwięcej pomaga mi matka. Renty mam niewiele. Na mieszkanie się składamy.Pracować nie mogę. Dręczą mnie myśli, że kiedyś nie będę miała z czego żyć,poprostu nie wystarczy na wszystko. Matki kiedyś zabraknie może tak naprawdę w każdej chwili. A ja zostanę na lodzie. Dodam, że rentę mam tylko przedłużana na rok potem muszę o nią walczyc by ją wogule przedłuzono. Czasami mam myśli, ze ja będę jedną z tych bezdomnych, która pójdzie mieszkać pod most gdy nie spotkam swojej miłości, nie założę rodziny do czasu gdy zabraknie matki. Jak nie zamartwiać się do tego stopnia i co zrobić w takiej sytuacji?
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że niesie Pani w sobie jednocześnie dwa ciężary: zmaganie się z chorobą oraz lęk o przyszłość. Kiedy myśli zaczynają wybiegać wiele lat naprzód, łatwo tworzą bardzo czarne scenariusze, które potrafią wywołać ogromny niepokój.Zwróciłam uwagę, że obecnie ma Pani dach nad głową, wsparcie mamy i potrafi Pani samodzielnie funkcjonować na co dzień, są to ważne zasoby, choć rozumiem, że nie usuwają one obaw związanych z przyszłością. Lęk często przedstawia najgorszy możliwy wariant jako pewnik, podczas gdy jest to tylko jedna z wielu możliwości. Moim zdaniem być może warto skupić się na tym, na co ma Pani wpływ tu i teraz: budowaniu sieci wsparcia, rozwijaniu relacji, zdobywaniu informacji o dostępnych formach pomocy społecznej czy planowaniu kolejnych małych kroków zamiast całego życia naraz.

Proszę zastanowić się:

Co konkretnie najbardziej Panią przeraża: brak pieniędzy, samotność czy utrata poczucia bezpieczeństwa?

Jakie osoby, poza mamą, mogłyby być dla Pani wsparciem? Jakie dowody ma Pani na to, że na pewno zostanie sama i bez pomocy?

Jeżeli ten lęk jest bardzo nasilony i utrzymuje się od dłuższego czasu, warto również porozmawiać o nim z psychologiem lub psychiatrą. Czasem nie tyle przyszłość jest największym problemem, ile ciężar niepokoju, który trzeba dźwigać każdego dnia.

Trzymam za Panią kciuki.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Pani przeżycia są w pełni zrozumiałe. Kiedy pojawia się niepewność dotycząca zdrowia, finansów i przyszłości, łatwo zacząć tworzyć w głowie najgorsze scenariusze. Niestety umysł traktuje je jak realne zagrożenia, choć są one jedną z wielu możliwych wersji przyszłości. W Pani wiadomości widać, że największym źródłem cierpienia są wyobrażenia o tym, co może wydarzyć się za wiele lat. Od myśli „mam niską rentę” dość szybko przechodzi Pani do „skończę pod mostem”. To duży przeskok, który napędza lęk. Warto skupić się na tym, na co ma Pani wpływ tu i teraz. Ma Pani mieszkanie, wsparcie mamy, rentę i funkcjonuje samodzielnie. To nie oznacza, że przyszłość jest całkowicie zabezpieczona, ale też nie oznacza, że jest skazana Pani na najgorszy scenariusz. Myślę też, że dobrze byłoby porozmawiać z psychologiem (np. w Centrum zdrowia psychicznego lub innej formie na NFZ, telefon zaufania dla dorosłych - 116 123) o tym nasilonym lęku o przyszłość z uwagi na to, że te obawy zaczynają odbierać Pani spokój i utrudniają przeżywanie obecnego życia. Teraz potrzebuje Pani bardziej wsparcia i planowania małych kroków niż rozwiązywania problemów, które jeszcze nie istnieją.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Adriana Kanoś

Adriana Kanoś

To co czujesz ma sens i rozumiem, że te myśli potrafią naprawdę przygniatać. Ale chcę zapytać o coś innego, bo zauważam, że mimo tej całej trudnej sytuacji jakoś dajesz radę każdego dnia. Co sprawia, że niektóre dni są lepsze? Co już teraz, nawet trochę, pomaga? Bo to nie przypadek, że funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, mimo lęku, mimo tej niepewności. Masz w sobie coś co działa i warto to zobaczyć. Zamiast szukać odpowiedzi na całą przyszłość naraz, spróbuj zapytać siebie co mogłabyś zrobić dziś albo jutro żeby poczuć się choć trochę bezpieczniej. Co kiedyś pomogło gdy się bałaś?

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Współczuję, że przechodzisz ten trudny okres. To, co czujesz to lęk przed przyszłością, poczucie utknięcia w miejscu, obawa o byt, gdy zabraknie mamy i jest bardzo zrozumiałe w Twojej sytuacji, ale nie oznacza, że te katastroficzne scenariusze się spełnią. Masz 26 lat, funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, i to już jest ogromna siła.

1. Oddziel to, na co masz wpływ, od tego, na co nie masz

Na co masz wpływ: codzienne funkcjonowanie, dbanie o zdrowie psychiczne, szukanie dodatkowego wsparcia finansowego, budowanie relacji społecznych. Na co nie masz wpływu: kiedy mama zachoruje/zabraknie ją, dokładna wysokość renty za rok, czy spotkasz miłość w konkretnym czasie Skup energię na sprawach które kontrolujesz gdyż to zmniejsza poczucie bezradności.

2. Zapisuj i sprawdzaj katastroficzne myśli i prowadź dziennik myśli automatycznych.

Zapisz myśl: „Zostanę bezdomna, gdy mama umrze"

Zadawaj pytania: „Czy to na pewno się stanie? Jakie są dowody NA to i PRZECIW? Czy są inne, bardziej realistyczne możliwości?" 

Często nasze mózgi w lęku tworzą najgorsze scenariusze, które nie są prawdopodobne.

3. Podejmuj małe, konkretne kroki

Zamiast martwić się ogólnie o stabilność finansową:

Utwórz prosty budżet miesięczny – zapisuj każdy wydatek, aby zobaczyć, gdzie znikają pieniądze.

Rozważ pomoc społeczna: w Polsce osoby z niezdolnością do pracy mają prawo do zasiłku celowego, pomocy w naturze, schronienia w skrajnych przypadkach

Skontaktuj się z MOPS/GOPS  i pytaj o dodatkowe świadczenia dla osób niepełnosprawnych, pomoc w opłatach za mieszkanie, darmowe posiłki

4. Szukaj wsparcia społecznego

Grupy wsparcia dla osób z chorobami przewlekłymi  w sieci lub stacjonarnie

Psychoterapia: wiele świetnych ośrodków oferuje terapię za darmo lub za niską opłatą ośrodki zdrowia psychicznego w ramach NFZ) Łącz się z ludźmi, którzy dzielą Twoje doświadczenia gdyż to redukuje poczucie izolacji. 

Jako osoba z całkowitą niezdolnością do pracy na rencie socjalnej 

sprawdź prawo do dodatków w formie dodatku  z tytułu niepełnosprawności,  dodatek pielęgnacyjny (jeśli nie masz jeszcze), zasiłek dla osób niepełnosprawnych z CRZZ.  Pomoc społeczna: oferuje kryzysowy zasiłek, pomoc w opłatach). Pytaj o pkg assistance dla osób przewlekle chorych. 

Fundacje pomocowe to Fundacja „Dzieci Niepełnosprawnych" ,   Caritas Polska,  Polski Czerwony Krzyż. 

Doceniaj obecną chwilę: masz mamę, która Cię wspiera, masz dach nad głową, funkcjonujesz samodzielnie – to nie jest „stanie w miejscu", to jest walka w trudnych warunkach. Ogranicz negatywne informacje: nie przeglądaj ciągle historii bezdomności, skup się na faktach, nie na katastroficznych scenariuszach To, że ciężko Ci poznać miłość z powodu choroby, jest trudne, ale nie oznacza, że nigdy nie spotkasz kogoś szczególnego. Wiele osób z chorobami przewlekłymi tworzy szczęśliwe związki. Gdy będziesz gotowa. Grupy wsparcia to też miejsce do poznawania ludzi

Pamiętaj że miłość nie musi przyjść przed założeniem rodziny kiedy wiele osób spotyka partnera później.

Porozmawiaj z mamą o swoich obawach, a może razem uda się zaplanować wsparcie na przyszłość.

Jesteś silniejsza, niż myślisz. Przetrwałaś już wiele, funkcjonujesz samodzielnie mimo choroby, masz mamę, która Cię kocha. To, że teraz czujesz strach, nie oznacza, że nie poradzisz sobie i oznacza, że człowiek w trudnej sytuacji, a ludzie w takich sytuacjach potrzebują wsparcia, a nie są skazani na porażkę.

Jeśli myśli staną się zbyt ciężkie  nie czekaj, dzwoń na telefon zaufania. Pomoc istnieje, i jest dostępna teraz.

Julia Barańska

Julia Barańska

Dzień dobry, widzę w tej wiadomości wiele lęku, strachu oraz dużo krytycyzmu w stosunku do siebie. Już samo zauważenie trudności i opisanie jej w wiadomości jest bardzo dużym krokiem. Wymaga to odwagi i gotowości do przyjrzenia się temu co aktualnie powoduje cierpienie. 
Podczas konsultacji możemy wspólnie się zastanowić nad charakterem myśli pojawiających się w ostatnim czasie oraz nad tym jak wpływają one na codzienne funkcjonowanie i samopoczucie. Szczególną uwagę zwróciłam uwagę na zdanie: „czasami mam, myśli, że będę jedną z tych bezdomnych”. Można w nim dostrzec wiele niepewności i obaw związanych z przyszłością. Spotkania by również polegały na stopniowym budowaniu większego bezpieczeństwa, poczucia sprawstwa oraz łagodności wobec własnych przeżyć. 

Pozdrawiam, Julia Barańska, psycholog 

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

mam poczucie, że w tym, co Pani opisuje, jest bardzo dużo lęku o przyszłość. I trudno się temu dziwić. Kiedy człowiek żyje z przewlekłą chorobą, ograniczonym dochodem i świadomością, że wiele rzeczy zależy od decyzji urzędów czy wsparcia bliskich, bardzo łatwo zacząć wybiegać myślami wiele lat do przodu.

Jest kilka rzeczy może pomóc:

- kiedy pojawia się katastroficzna myśl, zapytać siebie: czy to jest fakt, czy mój lęk o przyszłość?

- podzielić problem na mniejsze części. Nie „jak przeżyję całe życie?”, tylko „co mogę zrobić w najbliższym miesiącu?”.

- zacząć budować więcej niezależności małymi krokami. Nie po to, żeby od razu wszystko udźwignąć sama, ale żeby wzmacniać w sobie poczucie sprawczości.

 

Mam też taką myśl, że bardzo dużo nadziei pokłada Pani w przyszłym związku. Jakby miłość miała rozwiązać problem samotności, bezpieczeństwa finansowego i lęku przed przyszłością. A związki zwykle łatwiej buduje się wtedy, kiedy druga osoba nie jest naszym jedynym planem ratunkowym.

Może więc warto teraz bardziej skupić się na sobie:
- na tym, jak budować własne poczucie bezpieczeństwa,
- jakie ma Pani zasoby (np. talenty, umiejętności; zrobić test Gallupa jeśli to nie jest proste)
- kto oprócz mamy jest w Pani życiu bliską osobą,
- jakie formy wsparcia społecznego są dostępne.

 

Może więc na ten moment wystarczy zrobić jeden mały krok w swoim kierunku. A potem kolejny. I jeszcze jeden.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pani przeżywa, to całkowicie zrozumiały, egzystencjalny lęk o przyszłość, który w Pani sytuacji nie jest „wymyślonym problemem”, ale realną odpowiedzią na poczucie braku stabilizacji finansowej i zdrowotnej. Choroba przewlekła, konieczność corocznej walki o rentę oraz zależność od pomocy mamy sprawiają, że Pani poczucie bezpieczeństwa jest stale naruszane, co lękowy mózg natychmiast wyolbrzymia do czarnych scenariuszy o bezdomności.

Warto jednak oddzielić realne trudności od katastrofizowania – fakt, że choruje Pani przewlekle i ma ograniczony budżet, nie oznacza, że skończy Pani pod mostem. Zamiast szukać miłości wyłącznie jako „koła ratunkowego”, które ma zapewnić Pani przetrwanie, kluczowe jest zbudowanie własnej, niezależnej sieci bezpieczeństwa na tyle, na ile pozwala na to zdrowie.

Warto zacząć od małych, realnych kroków: zorientować się w systemie pomocy społecznej, fundacjach wspierających osoby z Pani schorzeniem czy możliwościach mieszkalnictwa chronionego/socjalnego na przyszłość, aby podświadomość wiedziała, że istnieją alternatywne rozwiązania. Ponieważ te natrętne myśli paraliżują Panią na co dzień, ogromną ulgę przyniosłaby praca z psychoterapeutą lub wsparcie psychiatryczne – pomoże to Pani oswoić lęk przed nieznanym, zaakceptować obecny etap życia i przestać wybiegać myślami w daleką przyszłość, której nikt z nas nie jest w stanie w pełni zaplanować.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Edyta Małecka

Edyta Małecka

Czytając Twój wpis, pomyślałam, ile lęku i niepewności musisz teraz w sobie nosić. Kiedy patrzymy daleko w przyszłość, łatwo zgubić to, co jest tu i teraz, a wtedy najczarniejsze scenariusze wydają się bardzo realne. Spróbuj pamiętać, że nie musisz dziś rozwiązywać całego swojego życia. Masz dopiero 26 lat i wiele rzeczy może się jeszcze wydarzyć inaczej, niż teraz podpowiada Ci lęk. Na ten moment nie jesteś sama i nie musisz wszystkiego udźwignąć od razu. Szczęścia i dużo pięknych chwil oraz dobrych ludzi wokół,  dla Ciebie życzy E.M

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba
Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba, czy na pewno ją kocham, często myślę nad rozstaniem się, ale co, jeśli będzie gorzej, albo co, jeśli nie znajdę nikogo więcej, lub co jeśli sytuacja się powtórzy. Miałem identyczną sytuację 2/3 miesiące temu, ale udało mi się z tym poradzić, albo po prostu zapomnieć. Moja dziewczyna jest sympatyczna, miła, ogólnie partner "idealny", ale ostatnio tak, jak napisałem wyżej, nie wiem, co czuję, często myślę nad rozstaniem, nie wiem czy podoba mi się fizycznie. Czasami wolę spędzić czas ze znajomymi lub spędzić go sam niż z dziewczyną. Codziennie rozmawiamy przez telefon. Jak patrzę w przyszłość, nie widzę tego dobrze. Ciężko jest mi podjąć ten temat, bo jest bardzo wrażliwa i boję się jej reakcji. Czasami zazdroszczę znajomym, którzy nie mają drugiej połówki. Nigdy nie byłem tak zagubiony i nie wiedziałem co robić, co myśleć, nie chcę podejmować decyzji zbyt pochopnie. Mam 17 lat, dużo do 18 mi nie brakuje, więc myślałem, żeby wstrzymać się do tego czasu i udać się do psychologa (poszedłbym teraz, ale nie chcę prosić rodziców).
Kryzys w małżeństwie: jak radzić sobie z przemocą słowną i fizyczną męża oraz skutkami dla dzieci?

Od trzech lat żyjemy z mężem w kryzysie. Ciągle kłótnie obrażanie, w tym wszystkim uczestniczą dzieci. Mój 12-letni syn powiedział mi dziś ,,tata jedzie po tobie każdego dnia i że on już nie ma sił i że nie wytrzymuje w tym domu. Agresja męża słowna, jak i fizyczna przeniosła się również na syna, który ma już swoje zdanie i nazywa to, co się dzieje po imieniu i otwarcie mówi, co czuje. Mąż mówi mi, że to ja swoim zachowaniem prowokuje go do takiego zachowania, że jestem głupią, pusta idiotka psychopatka itp inne i ze, jak nie pójdę do psychologa albo nie powiem mu co dalej z nami, to on mi pokaże. Daje mi czas do końca kwietnia… Czuję się zastraszona, jest godzina 23, a ja nawet nie wiem, czy będę spała w sypialni, bo nie wiem, czy mąż mi pozwoli, bo gdy mamy gorsze dni, to mówi, że to jest jego dom jego sypialnia i nie życzy sobie, abym z spała, bo na to nie zasługuje, a gdy mimo wszystko idę spać do sypialni, to w złości mnie wykopuje z łóżka lub włącza telewizor bardzo głośno bym nie mogła spać. Masakra .

Poblemem, z jakim się borykam, jest odnalezienie się w towarzystwie nowych osób
Dzień dobry moim problemem, z jakim się borykam, jest odnalezienie się w towarzystwie nowych osób, próba podejmowanych czynności nawet gdy mi nie wychodzą to ze strony najbliższych pojawia się automatycznie krytyka , wypowiadanie ze strony najbliższych osób słów że sobie nie poradzę w życiu, na nic się nie nadaje. Na mnie te słowa działają bardzo boleśnie i wszystkie te słowa i czyny tłumie w sobie i przeżywam.
Czuję się przytłoczona po decyzji o rozwodzie - jak radzić sobie z myślami o śmierci?
Czuje sie przytłoczona i bezradna. 4 tygodnie temu powiedziałam mezowi ze chce sie rozwiesc byłam wtedy w szpitalu psychiatrycznym. Od 3 tygodnie mieszkam u mamy. Zabrałam rzeczy z mojego domu. Teraz bardzo żałuję tego co zrobilam bo bardzo kocham meza on nie chce mi wybaczyć krzywdy jaka mu zrobilam. Nie chce mi sie juz zyc. Cały czas myślę o śmierci nie radzę sobie z niczym
Powrót do domu po studiach, zmiana kierunku i lęk przed utratą chłopaka oraz znajomych
To dla mnie krępująca sprawa. Nie wiem nawet, czy jest sens o to pytać. Właśnie kończę studia licencjackie we Wrocławiu, ale uświadomiłam sobie, że chcę iść w zupełnie inną karierę i zacząć nowy kierunek. Mogłabym go robić tutaj lub w moim rodzinnym mieście. W rodzinnym mieście mieszkałabym znowu z rodzicami. Moi rodzice są dość cool, nigdy nie robili mi większych problemów, nie wtrącali się za bardzo do mojego życia i powtarzali, że chcieliby, żebym tylko była szczęśliwa. Obiecali udostępnić mi w naszym dużym domu kilka pokoi, w których mogłabym mieć własne mini-mieszkanko, gdzie nie wchodziliby i nie interesowałaby ich ta przestrzeń. Jak widać, chcą mi stworzyć naprawdę komfortowe warunki. Wierzę, że by tak było, że mnie nie oszukują. Jednak mam w sobie taką jakąś obawę, że odnoszę porażkę wracając z wielkiego Wrocławia do mojej małej mieściny na drugim końcu Polski. Mam na uwadze, że koszty życia gwałtownie spadną gdy wrócę do rodziców, dokończę parę spraw, które zostawiłam wyjeżdżając do Wrocławia. Problem leży w tym, że zawsze miałam problem ze znajomościami. Choć starałam się ze wszystkich sił, wszyscy mnie opuszczali, nie chcieli kontynuować znajomości, gdy zmienialiśmy szkoły lub wyjeżdzaliśmy na studia. Teraz mam tu we Wrocławiu paczkę znajomych i co ważniejsze - chłopaka, który jest dla mnie naprawdę ważny. Boję się, że mój wyjazd znowu będzie oznaczać utratę znajomych i co gorsza - chłopaka. Mój chłopak powiedział kiedyś, podczas jednej z wielu rozmów na różne tematy, że absolutnie nie mógłby być w związku na odległość. Przeżywam to. Nie chcę go stracić i boję się mu powiedzieć o rozterkach, które przeżywam, żeby mnie nie zostawił. Jednak plusów wyprowadzki jest więcej i nie mam pojęcia co robić. Powrót do domu to zawalczenie o swoją lepszą przyszłość, ale czy zawsze warto to robić? Czy warto przedkładać to nad znajomych i chłopaka? Kiedyś powiedziałabym, że tak, ale teraz sama nie wiem. Miesiąc temu chciałam iść z tym na terapię, ale nie wiem, czy jest sens. Czy ktokolwiek może mi pomóc w zrozumieniu siebie i podjęciu decyzji? Bo wydaje mi się, że nie.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.