
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Czuję się...
Czuję się przytłoczona po decyzji o rozwodzie - jak radzić sobie z myślami o śmierci?
Treść wrażliwaMagda
Ewelina Ewa Janowicz
Dzień dobry,
stan, o którym Pani mówi, może wymagać pilnej i uważnej interwencji, w szczególności, że mówi Pani o poprzednim pobycie w szpitalu psychiatrycznym. Najlepiej skonsultować się z osobami odpowiedzialnymi za Pani proces leczenia w celu ustabilizowania obecnego stanu.
Pozdrawiam,
Ewelina Ewa Janowicz
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Pani Magdo, uważam że jest Pani teraz w ogromnym kryzysie emocjonalnym i pod wpływem silnego bólu bardzo trudno zobaczyć przyszłość inaczej niż przez rozpacz a to, że dziś żałuje Pani swojej decyzji, nie oznacza jeszcze, że wszystko jest stracone ale przede wszystkim teraz potrzebuje Pani zadbać o swoje bezpieczeństwo i stan psychiczny.
Myśli o śmierci są sygnałem, że cierpienie stało się zbyt ciężkie do dźwigania samej. Proszę nie zostawać z tym sama, skontaktować się z psychiatrą, terapeutą albo kimś bliskim, kto może być obok. Emocje po kryzysie i rozstaniu bywają bardzo gwałtowne, ale one nie będą miały takiej siły na zawsze.Na ten moment najważniejsze nie jest podjęcie decyzji o przyszłości małżeństwa, tylko to, żeby odzyskała Pani grunt pod nogami i przetrwała ten najtrudniejszy czas.
Podaję też numery telefonu dla osób w kryzysie:
116 123 telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
(codziennie, zwykle w godzinach popołudniowych i wieczornych);
800 70 2222 Centrum Wsparcia
(całodobowo, 7 dni w tygodniu);
lub 112 jeśli pojawia się realne zagrożenie życia lub bardzo silne myśli samobójcze.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
To, co Pani pisze, brzmi jak stan ostrego kryzysu i wymaga pilnej pomocy, nie tylko rozmowy na forum. Skoro cały czas myśli Pani o śmierci, nie chce się Pani żyć i niedawno była Pani w szpitalu psychiatrycznym, proszę nie zostawać teraz sama.
Najważniejsze na dziś: proszę powiedzieć mamie albo innej bliskiej osobie wprost: „Mam myśli o śmierci i boję się, że mogę sobie coś zrobić. Potrzebuję pomocy teraz”. Jeżeli ryzyko jest duże, proszę dzwonić pod 112 albo zgłosić się na SOR / izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. W nagłych przypadkach można zgłosić się do szpitala psychiatrycznego bez skierowania, a SOR udziela pomocy w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia.
W tej chwili nie podejmowałbym decyzji o małżeństwie, rozwodzie ani o tym, czy mąż „powinien wybaczyć”. Jest Pani w bardzo silnym cierpieniu, a wtedy umysł często widzi wszystko jako ostateczne i nieodwracalne. To nie jest dobry moment na rozstrzyganie całego życia. Teraz celem jest przetrwać najbliższe godziny i mieć przy sobie realną pomoc.
Proszę też jak najszybciej skontaktować się z lekarzem prowadzącym, oddziałem, z którego została Pani wypisana, poradnią zdrowia psychicznego albo Centrum Zdrowia Psychicznego. Można również zadzwonić całodobowo do Centrum Wsparcia 800 70 2222, gdzie dyżurują osoby przygotowane do rozmowy z ludźmi w kryzysie.
Do męża można na ten moment napisać krótko, bez nacisku na wybaczenie: „Jestem w bardzo złym stanie, mam myśli o śmierci i szukam pilnej pomocy. Nie chcę teraz wymuszać na Tobie decyzji, ale chciałam, żebyś wiedział, że jestem w kryzysie”. Ale proszę nie opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na jego reakcji. Nawet jeśli on jest zraniony i nie gotowy na rozmowę, Pani nadal potrzebuje i zasługuje na pomoc.
To, że bardzo cierpi Pani po tej decyzji, nie oznacza, że musi Pani umrzeć. Oznacza, że jest Pani teraz w stanie, którego nie powinna Pani dźwigać sama. Proszę dziś zrobić tylko jeden krok: powiedzieć komuś obok i wezwać pomoc.
Dużo sił
Łukasz Dyłka
Karolina Koch
Dzień dobry Pani Magdo,
Bardzo poruszył mnie Pani wpis. Brzmi to tak, jakby w bardzo krótkim czasie wydarzyło się u Pani ogromnie dużo trudnych emocjonalnie rzeczy: kryzys psychiczny, pobyt w szpitalu, wyprowadzka, rozpad poczucia bezpieczeństwa w relacji i teraz silne poczucie żalu oraz bezradności. W takim stanie naprawdę trudno patrzeć spokojnie na przyszłość.
Najważniejsze jest jednak to, że nie powinna Pani zostawać teraz sama z myślami o śmierci i poczuciem, że „nie chce się żyć”. To moment, w którym bardzo ważne jest ponowne sięgnięcie po wsparcie - kontakt z psychiatrą, terapeutą, oddziałem, na którym była Pani wcześniej, albo kimś bliskim, kto może być teraz obok. Kryzysy emocjonalne potrafią sprawiać, że człowiek widzi sytuację jak coś ostatecznego i nieodwracalnego, mimo że emocje z czasem mogą się zmieniać.
Mam też poczucie, że teraz jest Pani w bardzo silnym bólu i może próbować „naprawić wszystko naraz”, odzyskać męża, cofnąć decyzję, odzyskać dawną bliskość. A być może na ten moment najważniejsze jest najpierw odzyskanie choć odrobiny stabilności i zadbanie o siebie, krok po kroku.
Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) czasem zaczynamy od bardzo małych pytań: co pomaga Pani przetrwać ten dzień choć odrobinę? Czy jest ktoś lub coś, przy czym cierpienie staje się choć minimalnie lżejsze? W kryzysie nawet małe rzeczy mają znaczenie.
I proszę potraktować swoje bezpieczeństwo bardzo poważnie. Jeśli myśli o śmierci będą się nasilały albo poczuje Pani, że może zrobić sobie krzywdę, warto pilnie skontaktować się z pomocą kryzysową, psychiatrą lub zgłosić się na izbę przyjęć. Nie musi Pani przechodzić przez to sama.
Życzę wszystkiego dobrego!
Karolina Koch
Natalia Pisarek
Pani Magdo, bardzo współczuję tego, z czym mierzy się Pani w tym momencie. Rozumiem, że może czuć się Pani przytłoczona, zagubiona i pełna silnych emocji. W takich chwilach trudno zobaczyć, że ten stan nie będzie trwał wiecznie, dlatego bardzo proszę nie podejmować teraz pochopnych decyzji.
To bardzo świeża i bolesna sytuacja. Warto dać sobie trochę czasu, przestrzeni i łagodności wobec siebie. Emocje potrzebują opaść, żeby można było spokojniej spojrzeć na to, co dalej. Proszę pamiętać, że kryzys, nawet bardzo trudny, jest stanem przejściowym.
Nie musi Pani przechodzić przez to sama. Jeśli poczuje Pani, że potrzebuje wsparcia, rozmowy albo że jest Pani z tym za ciężko, proszę zadzwonić pod numer telefonu zaufania: 116 123. Tam dyżurują osoby, które są po to, żeby wysłuchać i pomóc przetrwać najtrudniejsze chwile.
Pani życie ma wartość, nawet jeśli teraz trudno to poczuć. Proszę dać sobie czas i pozwolić sobie na pomoc!
Jestem z Panią myślami!
Dominika Płoucha
Dzień dobry, nie znam szczegółów, ale może dobrze byłoby powiedzieć mężowi, że możliwość rozwodu istnieje zawsze, ale możliwość naprawy, chociaż trudniejsza istnieje właśnie teraz. Zapewne macie sobie dużo do wyjaśnienia , myślę , że ważne byłoby abyście mogli to przegadać. Mówi Pani, że zabrała Pani rzeczy ze swojego domu, tzn. że dom jest Pani lub Wasz i zawsze może Pani tam wrócić. Dobrze, by było aby w tym trudnym czasie miała Pani jakieś wsparcie. Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Pani Magdo,
w tej chwili najważniejsze jest to, aby nie zostawała Pani sama z myślami o śmierci, ponieważ silne przytłoczenie, poczucie bezradności i chęć odebrania sobie życia to jaskrawy sygnał, że kryzys psychiczny wymaga natychmiastowego wsparcia specjalistów. Proszę poinformować mamę lub inną bliską osobę o tym, jak bardzo źle się Pani czuje, albo udać się na izbę przyjęć najbliższego szpitala psychiatrycznego. Można też zadzwonić pod bezpłatny, całodobowy numer Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Emocjonalnym 800 70 22 22 lub Telefon Zaufania 116 123, gdzie wykwalifikowani eksperci pomogą bezpiecznie przejść przez te najtrudniejsze minuty. Sprawy małżeńskie, ból po rozstaniu i poczucie winy są niezwykle ciężkie, ale teraz priorytetem jest ratowanie Pani zdrowia i życia, a na prostowanie relacji z mężem przyjdzie czas dopiero wtedy, gdy odzyska Pani stabilność emocjonalną i bezpieczeństwo. Niech Pani nie czeka, pomoc jest dostępna i nie musi Pani dźwigać tego ciężaru samotnie.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Pobyt w szpitalu psychiatrycznym, wyprowadzka i decyzja o rozwodzie mogły zostać podjęte w stanie dużego cierpienia i chaosu emocjonalnego. W takich momentach działamy bardziej pod wpływem bólu i bezradności niż z racjonalnego przekonania, czego tak naprawdę chcemy. Najważniejsze teraz jest to, żeby nie zostawała Pani sama z myślami o śmierci. Proszę skontaktować się z lekarzem prowadzącym, terapeutą albo kimś bliskim i powiedzieć wprost, że jest Pani bardzo źle i ma Pani myśli rezygnacyjne. To moment, w którym potrzebuje Pani wsparcia, a nie samotnego dźwigania tego wszystkiego. Rozumiem, że kocha Pani męża i cierpi z powodu tego, co się wydarzyło, ale teraz najważniejsze jest ustabilizowanie Pani stanu psychicznego. Wtedy będzie można spokojniej myśleć o relacji i przyszłości. To, że mąż potrzebuje czasu albo jest zraniony, nie oznacza jeszcze, że wszystko zostało definitywnie przekreślone.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
zmianie miejsca życia i jednocześnie mierzy się Pani z poczuciem straty, żalu i lęku. W takim stanie emocje potrafią być bardzo intensywne i przytłaczające.
Bardzo porusza mnie to, że pisze Pani o myślach o śmierci i o tym, że nie daje już sobie Pani rady. Myślę, że w tej sytuacji najważniejsze byłoby, żeby nie zostawała Pani z tym sama i skontaktowała się ze swoim psychiatrą prowadzącym albo z oddziałem, na którym była Pani hospitalizowana. To jest moment, w którym naprawdę warto pozwolić sobie pomóc i otoczyć się opieką.
To, co Pani teraz czuje, nie musi zostać z Panią na zawsze, nawet jeśli w tej chwili wydaje się nie do zniesienia.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Zobacz podobne

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.