Dzień dobry.
To, co Pani pisze, brzmi jak stan ostrego kryzysu i wymaga pilnej pomocy, nie tylko rozmowy na forum. Skoro cały czas myśli Pani o śmierci, nie chce się Pani żyć i niedawno była Pani w szpitalu psychiatrycznym, proszę nie zostawać teraz sama.
Najważniejsze na dziś: proszę powiedzieć mamie albo innej bliskiej osobie wprost: „Mam myśli o śmierci i boję się, że mogę sobie coś zrobić. Potrzebuję pomocy teraz”. Jeżeli ryzyko jest duże, proszę dzwonić pod 112 albo zgłosić się na SOR / izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. W nagłych przypadkach można zgłosić się do szpitala psychiatrycznego bez skierowania, a SOR udziela pomocy w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia.
W tej chwili nie podejmowałbym decyzji o małżeństwie, rozwodzie ani o tym, czy mąż „powinien wybaczyć”. Jest Pani w bardzo silnym cierpieniu, a wtedy umysł często widzi wszystko jako ostateczne i nieodwracalne. To nie jest dobry moment na rozstrzyganie całego życia. Teraz celem jest przetrwać najbliższe godziny i mieć przy sobie realną pomoc.
Proszę też jak najszybciej skontaktować się z lekarzem prowadzącym, oddziałem, z którego została Pani wypisana, poradnią zdrowia psychicznego albo Centrum Zdrowia Psychicznego. Można również zadzwonić całodobowo do Centrum Wsparcia 800 70 2222, gdzie dyżurują osoby przygotowane do rozmowy z ludźmi w kryzysie.
Do męża można na ten moment napisać krótko, bez nacisku na wybaczenie: „Jestem w bardzo złym stanie, mam myśli o śmierci i szukam pilnej pomocy. Nie chcę teraz wymuszać na Tobie decyzji, ale chciałam, żebyś wiedział, że jestem w kryzysie”. Ale proszę nie opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na jego reakcji. Nawet jeśli on jest zraniony i nie gotowy na rozmowę, Pani nadal potrzebuje i zasługuje na pomoc.
To, że bardzo cierpi Pani po tej decyzji, nie oznacza, że musi Pani umrzeć. Oznacza, że jest Pani teraz w stanie, którego nie powinna Pani dźwigać sama. Proszę dziś zrobić tylko jeden krok: powiedzieć komuś obok i wezwać pomoc.
Dużo sił
Łukasz Dyłka