Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z kryzysem w związku po kłótniach i zerwaniu?

Dzień dobry. Mam poważny problem w związku. Jestem 29-letnim facetem, z 30-letnią kobietą jestem prawie 1.5 roku. Rok był cudowny, zero kłótni, a gdy były jakieś sprzeczki to sama pisała, żebyśmy sie nie kłócili, bo mamy fajny związek i od razu wtedy odpuszczałem. Kupiłem mieszkanie z nadzieją, że razem sie wprowadzimy, ale jeszcze nie chciała, wybieraliśmy razem różne rzeczy do mieszkania, ale przyszły kłótnie o podłożu patologicznym... ja jej w nerwach po alkoholu powiedziałem, że jest j****a, a ona mi ,że ja jestem po****any. Ale po czasie sie przeprosiliśmy. Ja ją bardzo kocham i staram zmienić swoje różne zachowania, ale ostatnio to przy znajomych zaczęliśmy sie kłócić o pierdoły, również po alkoholu. Ja powiedziałem, że jest głupia, bo nie potrafi odpuścić, ale od razu przeprosiłem. Ona wpadła w furie i zaczęła mnie ostro wyzywać od patologi, od poj***w, od psychopatów a najgorzej, że zaczęła mówić, że mam małego i że 3min seksu i że kto by chciał ze mną być... zrobiło mi sie bardzo przykro i bardzo mnie to zabolało i wyrzuciłem ją z mojego mieszkania i powiedziałem, że jest ku** :/ nie poradziłem juz sobie z tym wszystkim. Nie chce sie usprawiedliwiać, bo nie powinienem tak nigdy powiedzieć, ale ona też nie i mnie bardzo to zraniło. Myślałem, że gdy emocje opadną i wytrzeźwieję, to mimo wszystko mnie przeprosi. Ja ją przeprosiłem, ale nawet nie odpisała. Chciałbym z nią być, bo byłem z nią szczęśliwy, takich kłótni w związku nie może być i na pewno ona też o tym wie. Ja boje sie, że to koniec, ale też bym chciał, żeby ona mnie przeprosiła i sie odezwała, chociażby ostatni raz porozmawiać. Oczywiście w nerwach po alkoholu zerwaliśmy, usunęła zdjęcia ze mną wszędzie. Co mam robić? Napisałem, czekać az upłynie trochę czasu i dać jej spokój, czy odpuścić już na dobre i lepiej byśmy sie rozstali? Strasznie to przeżywam wszystko i nie radzę sobie z tym.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Cześć.

Wiesz, pacjenci często mi mówią "pani profesor, to było po alkoholu, to przecież się nie liczy". Wytrzeźwiałeś, ale pamiętasz, co i kiedy mówiliście oboje, więc tak całkiem na alkohol zrzucić całej winy nie możesz.

Najpierw odpowiedz sobie na najważniejsze pytanie: kiedy przestaliście się szanować?

Żaden, powtórzę, żaden związek nie ma szans, jesli u jego podstaw nie ma szacunku, zaufania, przyjaźni. To, co opisujesz, jako miłość, nie jest pewnie tym uczuciem jeszcze, to nie miłość dojrzała, raczej stadium zauroczenia sobą. Dlaczego nie przeszło w kolejne stadium prawdziwej miłości, tego to ja nie wiem. To pytania na terapię, do której oboje powinniście stanąć, o ile partnerka zrozumie, że w tej sytuacji nie ma jednego winnego, że związek to relacja i że obie strony mocno muszą się przyłożyć do pracy nad nią. 

Jakież mężczyzna ma ogromne możliwości, aby zażegnać kłótnię i przeprosić. Wymyśl coś, zamiast sms-ów. 

Słowa partnerki, w sensie tych wymiarów przyrodzenia, to zawsze boli każdego faceta. To nie było do Ciebie, to było dlatego, że prawie każdy facet na to reaguje straszliwą przeczulicą. Co zatem zrobisz? Pokazałam Ci parę dróg. Przemyśl i zacznij za chwilkę coś realizować. 

Pozdrawiam i życzę pwodzenia

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry

 

Pan już zrobił swój krok – wziął odpowiedzialność za swoje słowa i przeprosił.

To ważne.

Teraz kolej aby „była” partnerka wzięła odpowiedzialność za swoje zachowanie.

Proszę dać jej czas - czy się do pana przeprosin odniesie oraz w jaki sposób.

Jednak czekanie nie powinno trwać w nieskończoność aby wiedział pan czy wasza relacja jeszcze ma przyszłość czy nie.

Może się zdarzyć, że to już koniec waszego wspólnego życia we swoje.

Proszę dać sobie czas wtedy na doświadczanie nieprzyjemnych emocji rozstania. Które już pan teraz odczuwa. 
I pamiętać, że te emocje miną.

Niezależnie od tego zachęcam do pracy nad kontrolą własnych emocji, sposobem rozwiązywania konfliktów oraz bardziej odpowiedzialnego spożywania alkoholu. Samodzielnie lub przy wsparciu specjalisty np. psychologa.

 

Pozdrawiam

Szymon Leszczyński

 

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

to, co Pan opisuje, pokazuje raczej, że znaleźliście się w trudnym momencie, w którym emocje biorą górę nad tym, jak naprawdę chcielibyście się do siebie odnosić. Alkohol zdecydowanie nie pomaga, zmienia percepcję, inaczej patrzycie Państwo na sytuację i wtedy łatwiej jest powiedzieć coś, czego wcale nie mieliście intencji powiedzieć.

Jeśli myśli Pan o tym, żeby spróbować to naprawić, warto byłoby porozmawiać z partnerką na spokojnie, już bez pośpiechu i bez wracania do wzajemnych oskarżeń. Warto stosować komunikaty skierowane na własne odczucia „to mnie zabolało”, „chciałbym, żebyśmy inaczej rozmawiali, gdy jest trudno”. Taka rozmowa często pomaga zobaczyć, co jest pod spodem, a nie tylko to, co pada w złości. Czasem w takich momentach pomocne bywa też wsparcie z zewnątrz, np. w formie terapii par, bo łatwiej wtedy zatrzymać pewne schematy reagowania i poszukać sposobów, które dla Was obojga będą bezpieczniejsze i bardziej wspierające.

Być może po krótkiej przerwy rozmowa będzie łatwiejsza i pozwoli Wam zobaczyć, czy chcecie dalej o tę relację razem dbać.

 

Wszystkieg dobrego, Elza Grabińska, psycholog. 

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry,
to co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudna i bolesna sytuacja. Widać, że ta kłótnia mocno Pana poruszyła, zarówno to, co Pan powiedział, jak i słowa, które padły ze strony partnerki. Takie wzajemne rany potrafią zostać na długo i nic dziwnego, że emocje są teraz ogromne.

Wygląda też na to, że oboje znaleźliście się w momencie, w którym napięcie i alkohol sprawiają, że kłótnie szybko wymykają się spod kontroli. Po tak intensywnych słowach wiele osób potrzebuje czasu, żeby w ogóle ochłonąć i spojrzeć na relację z dystansu.

Rozumiem, że jest Panu bardzo trudno z tym, że partnerka nie odpowiada, zwłaszcza że przeprosił Pan i zależy Panu na tej relacji. Jednocześnie to normalne, że po takim wybuchu druga strona może się wycofać, żeby dojść do siebie.

To, że tak Pan to przeżywa, pokazuje, jak dużo ta relacja dla Pana znaczyła i jak bardzo został Pan poruszony.
Może warto dać sobie i drugiej osobie przestrzeń, aby pomyśleć o swoich potrzebach, może przyjrzeć się też temu nad czym można popracować, przykładowo nad regulacją emocji, może ograniczeniem alkoholu na jakiś czas, skoro to on był głównie motorem napędowym kłótni.
Pozdrawiam
Weronika Jeka

Robert Turek

Robert Turek

Dzień dobry :)

Dziękujemy za zaufanie i napisanie do TwójPsycholog.pl

 

Sytuacja jest następująca. 

Ma pan bardzo dobre zasoby do budowania związku w sferze komunikacji. Widać to po tym, że napisał pan o umiejętności przepraszania. To jest jeden z największych predyktorów (czynników po których ocenia się przyszłość w relacji) powodzenia w związku. Ze strony pana partnerki widzę też pozytywne zasoby, ponieważ jest świadoma, że np. kłótnia sama w sobie do niczego nie prowadzi. 

Jeżeli chodzi o, jak pan pisze patologiczne podłoże, to oczywiście obrzucanie się wyzwiskami nie jest zdrowe.

Sue Johnson, amerykańska psychoterapeutka par nazywa takie zachowania "szukaniem tego winnego" i to jest jak najbardziej do poprawy i zmiany w Państwa związku. Z odrobiną zaangażowania da się to zrobić i poprawić.

Natomiast jest do tego potrzebna druga strona :)

Myślę, że po alkoholu mówi się rzeczy, których nieraz się później żałuje, kto z nas nigdy tego nie zrobił?

Ale nie daję dobrych rad. Zachęcam natomiast pana do przyjrzenia się tej relacji z dystansu, do odreagowania emocji i zastanowienia się nad możliwymi scenariuszami.

Pozdrawiam

Robert Turek

Psycholog

 

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry 

Jeśli partnerka jest dla Pana naprawdę ważna, warto dać jej trochę czasu i przestrzeni. W tym czasie dobrze jest zadbać także o siebie: nie spędzać dni wyłącznie w oczekiwaniu na wiadomość i nie uzależniać samopoczucia od jej decyzji. To dobry moment, aby zatrzymać się i zastanowić, czego Pan sam potrzebuje i czy, nawet jeśli ona odezwie się po dłuższym milczeniu, nadal będzie Pan gotów i otwarty na tę relację.

Po pewnym czasie można wysłać jedną spokojną wiadomość, bez nacisku i bez zasypywania kolejnymi próbami kontaktu. W takiej wiadomości warto jasno i dojrzale przekazać, że jest Pan gotów porozmawiać, kiedy ona również będzie na to gotowa. Później pozostaje już pozwolić jej zdecydować, co chce zrobić dalej.

 

Psycholog Dorota Figarska 

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

opisuje Pan bardzo przykrą sytuację. Oboje Państwo mają prawo czuć się zranieni.

Alkohol oczywiście może wzmagać impulsywność czy emocjonalność, jednak nie powinien być usprawiedliwieniem zachowania. Być może dobrym pomysłem okazałaby się szczera rozmowa w bezpiecznej atmosferze, niezależnie od tego, jaka jest Państwa decyzja, co do kontynuowania lub przerwania związku. Ostatecznie chodzi tu nie tylko o przeprosiny, ale też wolę i motywację do zmiany zachowania na takie, które nie będzie doprowadzać do tego, że będą Państwo nawzajem się ranić.

Jeśli w obecnej sytuacji trudno Panu radzić sobie z emocjami, dobrym pomysłem mogłaby okazać się doraźna lub dłuższa pomoc ze strony psychologa, który wsparłby Pana w problemie, a także pomógł pracować nad efektywnymi strategiami regulowania emocji.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

To, co między Państwem się wydarzyło, nie było zwykłą kłótnią, ale przekroczeniem granic i wymianą ciosów poniżej pas, które noszą znamiona przemocy psychicznej (poniżanie, wyzwiska, ataki dotyczące ciała, seksualności, wulgaryzmy). Takie sytuacje nie biorą się znikąd. One pokazują, że pod powierzchnią fajnego związku było sporo niewypowiedzianego napięcia i emocji, które alkohol jedynie wydobył.  Może warto też pomyśleć o tym, czy alkohol służy Waszej relacji...
Mocno się zraniliście. Jej cisza i usunięcie zdjęć nie musi oznaczać końca. Jeśli macie mieć jakąkolwiek przyszłość, to potrzebne jest nie pisanie, ale szczera rozmowa o tym, co każde z Was czuje, czego się boi, co Was rani, co tak naprawdę dzieje się między Wami, ale równie istotna będzie zmiana sposobu rozwiązywania konfliktów i praca nad własnymi emocjami. Jeśli oboje będziecie potrafili szczerze porozmawiać i wziąć odpowiedzialność za swoją część, macie szansę poukładać tę sytuację. Jeśli jednak zabraknie tej gotowości, rozstanie może okazać się zdrowszym rozwiązaniem.

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry,

opisywana sytuacja, to poważny kryzys, w którym oboje przekroczyliście granice i zraniliście się bardzo mocno. Alkohol tylko wzmocnił napięcia, które już wcześniej w Was narastały. Nic dziwnego, że teraz czujesz ból, zagubienie i lęk, to zupełnie naturalne w takiej sytuacji.

Na tym etapie zwykle pomaga chwilowy dystans, żeby emocje opadły i żeby każda ze stron mogła spokojniej spojrzeć na to, co się stało. Dalszy kierunek to może być rozmowa, próba naprawy albo decyzja o rozstaniu - zależy od Waszej gotowości do refleksji i wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa i zachowania.

Warto zastanowić się, czego Ty potrzebujesz w relacji, jakie granice są dla Ciebie ważne i co musiałoby się zmienić, by czuć się w niej bezpiecznie. Twoje emocje są zrozumiałe, a ten kryzys może być momentem, który pozwoli Ci lepiej zobaczyć, w jakim kierunku chcesz iść. 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam problem z wybuchami nerwowymi, nie potrafię się szybko uspokoić.
Mam problem z wybuchami nerwowymi, nie potrafię się szybko uspokoić. Boli mnie to, bo wiem, że ranię w ten sposób bliskie mi osoby. Wiem, że robię źle, ale to jest czasem silniejsze ode mnie. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
Poczucie zdrady, samotności, żalu wobec przyjaciółki - ciężka sytuacja
Nie wiem od czego zacząć, nie lubię opowiadać o sobie.. Ogólnie jestem zamknięta w sobie, nieśmiała. Przeszłam 2 związki, które były nieudane, moje życie wyglądało na zasadzie praca, prysznic czasem jedzenie i najważniejsze łóżko i słuchawki, to był mój świat. Pracowałam za granicą i pewnego razu przyjechała grupka ludzi i była tam m.im ona Kasia, która była bardzo otwarta i tego jej zazdrościłam. Ciężko mi było przełamać się, ale z czasem się zaprzyjaźniłyśmy i jej zaufałam. Nie żałuję tego, bo wiele mnie nauczyła. Bywało ciężko, bo każdemu przeszkadzała nasza znajomość, śmiali się z nas obgadywali, ale przyjaźń była najważniejsza i żadna się nie poddała. Kasia była dla mnie, jak młodsza siostrzyczka, zawsze mi powtarzała, że przyjaźń na pierwszym miejscu, że nie pozwoli mi krzywdy zrobić, obiecywała dożywocie i czar prysł. Po 3 latach poznała jego, szybko się zakochała a ja to zaakceptowałam i wtedy wszystko się zaczęło. Przestała mieć czas dla mnie, 24h siedziała na telefonie. Przed pracą, w pracy, po pracy, ciągle on, zaczęły się kłótnie, wyzwiska, chciałam, żeby ona już do niego zjechała, żeby odeszła, ale ona zapewniała mnie, że jej na mnie zależy, że sobie życia beze mnie nie wyobraża i jakoś czas leciał. Miałyśmy do końca roku pracować za granicą, ale niestety miłość wygrała. Kasia nalegała, że chce do pl do niego, żebym wróciła z nią, bo mnie sama nie zostawi. Żebym poszła do tego samego miasta, co ona będzie mieszkała z nim i tak też zrobiłam, bo mnie zapewniali, że mi pomogą. Wynajęłam mieszkanie i poszłam za nią, bo mi cholernie zależało. Na początku było fajnie, codziennie się widywałyśmy, codziennie kawa zakupy itd. Wspólna praca, wyjazdy we trójkę. Nagle wszystko zaczęło się sypać, zaczęły się z jej strony kłamstwa, na początku malutkie, a później coraz większe. Ale wybaczałam, bo mi zależało.. Później się dowiedziałam, że chcą wziąć kredyt i tu był haczyk, bo muszą być małżeństwem. Po roku czasu znajomości były zaręczyny i w tym momencie wszystko się posypało, później szybki ślub. Codziennie były kłótnie, każda powiedziała kilka słów za dużo, ale ja zachowałam je dla siebie, a Kasia powiedziała wszystko swojemu mężowi. Byłam jego ulubioną szwagierką, a teraz mnie traktuje jak śmiecia, nic mu nie zrobiłam, nie powiedziałam słowa na niego, a on jest najbardziej obrażony i dał Kasi warunek, że ma być mnie mniej a ona po prostu to zaakceptowała. Nie odzywała się, powiedziała, że chce czasu. Ja się załamałam.. I to trwa tak 7 tydzień, nie śpię, cały czas płaczę, mam ataki paniki. Zostałam sama w czterech ścianach, ta pustka mnie zabija. Zaufałam jej a ona mnie zdradziła, skrzywdziła i najgorsze jest to, że ona nie chce ze mną rozmawiać, bo twierdzi, że ja ją obwiniam o wszystko, że to jej wina a siebie nie widzę, tylko że ja jej nigdy nie okłamałam, byłam na każde zawołanie. Byli pierwszy raz u mnie od 6tyg i jest dystans, mam ogromny żal do niego, że mnie potraktował jak śmiecia. Tak mi cholernie zależy, ale mam dość cierpienia, nie wiem, co robić, wcześniej mi i Kasi nie brakowało tematów do rozmów, jedna mogła liczyć na drugą, a teraz nie ma tego, drugi dzień ona się nie odzywa. A ja siedzę w czterech ścianach, nie jem, nie śpię tylko ciągle płaczę. Żyć mi się nie chce, mam myśli samobójcze. Co mam robić, kiedy mi zależy, nie wyobrażam sobie życia bez mojej siostrzyczki, nie potrafię wybaczyć zdrady, serce mi pękło.
Czy zachowanie psychologa zgodne z kodeksem etyki zawodowej?
Jakiś czas temu moja koleżanka była u psychologa i podzieliła się ze mną swoją historią. Historia ta wywołała moje oburzenie. Poszła tam z jakąś błahostką, a wyszła zdegustowana. Psycholog bowiem bardzo mocno ,,ciągnął'' ją za język. Chociaż odpowiadała na jego pytania, on dopytywał się dalej. Wyglądało na to, że jej nie wierzy. Wmawiał jej, że ma problem, chociaż koleżanka ma szczęśliwe życie. Podczas tego ,,przesłuchania'' i wyciągania informacji była zestresowana, co jednak psychologa zbytnio nie interesowało. Jak kompetentny specjalista mógł się tak zachować? Czy jest to zgodne z kodeksem etyki zawodowej? Nie rozumiem zachowania psychologa, który skojarzył mi się z policjantem przesłuchującym podejrzanego o zbrodnię.
Czy prośba o informacje od partnera to tak wiele?
Czy oczekiwanie od partnera informacji o której mniej więcej wróci z piwa z kolegami to taka wielka kontrola? Czy jeśli się zmieni coś i zostałby jednak dłużej to czy prośbą o SMS to tak wiele?
Mąż narcyz czy tylko cechy narcystyczne? Przemoc psychiczna i ekonomiczna w małżeństwie
Witam Chciałabym spytać czy taka osobowość to juz narcyz czy tylko osoba z cechami osobowości Narcystycznej. Od 12 lat małżeństwa nie przeprosił za nic nigdy ani razu, nie potrafi powiedzieć słowa przepraszam jeśli np poczuł, iz mi smutno to powiedział coś miłego wtedy ale nie przeprosił. Nie umie powiedzieć słowa kocham Cie zawsze coś w stylu gdybym nie kochał to by mnie tu nie było a jestem. Chciał ratować masz związek seksem. Ale ja na to się nie zgodziłam ponieważ po seksie wieczornym od rana do wieczora leciały same teksty typu z idiotami nie gadam, albo że kubek źle stoi, że jak piorę że pranie śmierdzi i tak w kółko zaznaczę ze tekst z idiotami odwrócił kota ogonem że mówił do siebie albo że mowi mi zle rzeczy bo mowi prawde. To się nasiliło kiedy ja przeszłam sama terapię bo miałam już zanim go poznałam nerwice lekowa ale długo mi to zajęło żeby się podnieść i nagle stałam się silna nie chciałam robić tego co mi każe, czyli np przychodził i mówił że czemu jeszcze pranie nie włożone że o nim nie myślę że potrzebuje a ja chcialam włożyć za chwile a z drugiej strony ma dwie ręce zajmie mu to 3 minuty. I takie teksty cały czas. Z każdej sytuacji z każdej odwracał kota ogonem. Mówił teraz np żebym brała więcej lekow od pcyhiatry w sensie ze jemu jest chyba źle bo mi dobrze. Jego mama mówiła żebym go głaskała żeby się nie denerwował. Stosuje przemoc ekonomiczna i psychiczna. Czyli zobaczymy jak sobie beze mnie poradzisz, twój zarobek tam 1000 zl na 2 msc bo dorabiam tylko to nic jak ja mam 9t na miesiąc. Poniżanie, wyśmiewanie po cichu innych np moja mamę że tak mówi że nie może dźwigać a na prawde nie może po operacji. Nieustanne wywyższanie się np w restauracji sam dla siebie wezmie obiad za 200 zl a potem już się zaczyna liczenie ja i dzieci. Obecnie się wyprowadził. Nie daje mi ani grosza. Ja zajmuje się dziećmi mam 800 plus od państwa i to co dorobię do tego endometrioze i nerwice lekowa. Utrzymuje ich tylko z tego opłacam szkole, rachunki, jedzenie ubrania to on ostatnio powiedział że jego mama coś tam kupiła z ciuchów albo że może szkole oplacic bo to nie dużo, a jeśli ma oplacic to tylko bezposrednio na numer szkoly na mój nie przeleje ani grosza. Ma problem z uczuciami w sensie zawsze uciekał jak miałam okres i potrzebowałam tylko przytulenie to nie wtedy go nie było. Wycofywal się a przecież nie rzucałam talerzami. Nie lubi rozmawiać o uczuciach. Za dobre wynagradza za złe kaze czyli coś w stylu zrobisz obiad zasłużysz na przytulenie nie zrobisz nie zasłużysz. Coś w stylu miłości za coś nie pomimo wszystko. Tak samo wiem że potrafi koleżankę nazwać głupia bo nie znosi sprzeciwu a druga wysławiać pod niebios bo mu słodziła że jest cudownym tata i w ogóle. W pracy podziwiamy od niedawna ma tak dobra pozycje las Vegas i szkolenia w różnych krajach. Jak kiedyś nie mogłam się doprosić wyjazdu do krakowa tak teraz nie da na podstawy dla dzieci ale planuje je wziąć do Rzymu np do Tunezji i tak w kółko. Dodam ze przy lekach hormonalnych na endometrioze czuje sie slabo jesli nie daje rady to wypelniam ankiety jakl moja dodatkowa praca na lezaco to mowi ze ciagle leze jak by to roznia byla ze on siedzi przy biurku i pracuje. Pieniadze te same. Do niedawna bylo zle ze nie zarabiam teraz jak zarbiam to tez zle bo za malo. Niedawno powiedzial bo cieszylam sie golem ba meczu zebym przestala w taki sposob sie cieszyc bo jemu sie to nie podoba. Wyglada to troche jak tworzenie ze mnie jakiego idealu wymarzone dziewczyny na sile kiedy ja nie chce byc taka jak on chce zebym byla a nie dopuszczanie do siebie akceptacji mnie takiej jaka jestem. Prosze rozniez o rade czy da sie jakos zyc z taka osoba a jesli tak to jak
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.