Droga Patrycjo,
uważnie przeczytałam to, co napisałaś, i bardzo mocno wybrzmiało mi Twoje zmęczenie — nie tylko codziennością, ale przede wszystkim ciągłym zmaganiem się ze swoimi myślami i emocjami. Piszesz o dniach, kiedy pojawia się energia, a później o lęku, że możesz nie doczekać kolejnego dnia. To naprawdę ogromny ciężar.
Bardzo poruszyło mnie też to, że nie chcesz, aby ktoś widział w Tobie wyłącznie „zagrożenie życia”, ale po prostu Ciebie. I masz do tego prawo. Nie jesteś swoim kryzysem ani swoimi myślami. Jesteś młodą osobą, która bardzo cierpi i potrzebuje, żeby ktoś ją zobaczył, wysłuchał i potraktował poważnie.
W psychologii mówi się o ambiwalencji — można jednocześnie pragnąć, żeby skończyło się cierpienie, i nadal chcieć żyć. To, że piszesz o części siebie, która nadal walczy, jest bardzo ważne. Nie oznacza, że problem jest mały. Oznacza, że jest w Tobie również część, która potrzebuje pomocy.
Dlatego zachęcam Cię, żebyś zgłosiła się do psychologa i wspólnie przyjrzała się temu, co doprowadziło Cię do obecnego stanu. W pracy psychologicznej można uczyć się rozumieć i regulować silne emocje, lepiej radzić sobie z napięciem oraz szukać bezpieczniejszych sposobów radzenia sobie z cierpieniem.
Jeśli poczujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie zostawaj sama. Możesz zadzwonić pod 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. W bezpośrednim zagrożeniu dzwoń pod 112.
Nie musisz teraz rozwiązać całego swojego życia. W kryzysie trudno zobaczyć, że stan psychiczny może się zmienić, ale naprawdę może. Najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo, wsparcie i rozpoczęcie pracy z psychologiem.
Natalia Włosek
Psycholog dorosłych, Psycholog dzieci i młodzieży