Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mój partner ukrywa oglądanie porno i aktywność na portalach randkowych

Witam, ostatnio odkryłam, że mój partner codziennie ogląda porno. Robi to, gdy jest w pracy lub gdy nie ma mnie w domu. Najgorsze jest to, że on to ukrywa, myśli, że ja nie wiem, a do tego przegląda portale randkowe i strony typu escort. Ostatnio powiedział, że nie ma już takiego libido, że może żyć bez seksu i że jemu się już nie chce. To skoro tak mówi, to czemu ogląda to porno? To dla mnie bardzo dziwne. Dodam, że mamy dobry seks, niestety ja mam większe potrzeby, często sama muszę inicjować. Wiem także, że stosuje saszetki typu kamagra, ale oboje o tym wiemy. Niestety wiem, że nie używa ich tylko dla naszego seksu – gdy mnie nie ma, to one ubywają. Podejrzewam, że używa ich także sam, myśląc, że o tym nie wiem.

Kiedyś byłam chora i chciał się kochać – to raz jedyny odmówiłam, źle się wtedy czułam. Poszedł wieczorem do sypialni i sam zrobił sobie dobrze. Następnego dnia z ciekawości sprawdziłam w telefonie, pod co to zrobił, i w ten sposób odkryłam, że to było porno, a w historii wyświetliła się masa stron porno, sex-randki, kamerki bez nagłośnienia, strony typu escort. Patrzył na kobiety w naszym mieście, czyli w okolicy. Nie wiem, co mam zrobić – gdy powiem, że widziałam historię, oskarży mnie, że grzebię mu w telefonie itd. Dodam, że od niedawna ma ustawione czyszczenie historii, ale widzę to przez inną stronę. Znamy blokady naszych telefonów, także tego nie ukrywa.

Jestem załamana. Mówi, że mnie kocha, że nie uznaje zdrady i nigdy by mnie nie zdradził, a ja codziennie myślę, że on jara się tymi pornusami i codziennie to ogląda.

User Forum

Kasia

1 miesiąc temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzien dobry pani Kasiu,

to, co Pani opisuje, jest zrozumiale bolesne – najbardziej rani tu chyba niespójność między tym, co partner mówi, a tym, co Pani odkrywa, oraz poczucie, że część jego życia seksualnego odbywa się w ukryciu. Warto jednak spojrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat „porno = zdrada” i zastanowić się, jaką funkcję to zachowanie może pełnić. Pornografia bywa sposobem regulowania napięcia, odreagowania stresu, radzenia sobie z poczuciem niesprawczości czy lękiem przed bliskością, która w realnej relacji wiąże się z większą odpowiedzialnością i konfrontacją z własnymi ograniczeniami. To, że partner mówi Pani o spadku libido w relacji, a jednocześnie korzysta z bodźców seksualnych w samotności, może świadczyć nie tyle o braku potrzeb, ile o trudności w przeżywaniu ich w kontakcie z Panią. Nie zmienia to faktu, że tajemnica i podwójny komunikat podkopują zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, a to jest realny problem w związku. W takiej sytuacji warto rozważyć wspólną konsultację u psychologa lub seksuologa, a jeśli partner nie będzie gotowy – może kilka indywidualnych spotkań dla Pani, aby w bezpiecznej przestrzeni uporządkować swoje emocje i dalsze funkcjonowania Pani w tej relacji.

 

Z pozdrowieniami

Iwona Chrzanowska

Psycholog

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Katarzyna,

 

Wyobrażam sobie, że to musi być dla Pani bolesne. 

Uzależnieni  od pornografi (jeśli w tym przypadku mówimy o uzależnieniu) jest bezpośrednio związane z emocjami wstydu oraz lęku przed ocena - to powoduje brak zdolności lub trudności w budowaniu intymność i zaufania na głębokim poziomie. 

Proszę przyjrzeć się temu, jak wygląda w Państwa relacji rozmawianie o emocjach. Jeśli nie ma otwartej, wrażliwej rozmowy o uczuciach i emocjach, to jest możliwe, że Pani partner mierzy się z poza-bezpiecznym stylem przywiązania, czyli trudnościami z zaufaniem i bliskością.

 

Niestety tak częste sięgnie po pornografie w samotność jest z dużym prawdopodobieństwem związane z uzależnieniem. Oczywiście, proszę spróbować porozmawiać i zrozumieć partnera, ponieważ nie mogę na podstawie Pani wiadomości w pełni wiedzieć co się dzieje.

 

Mam nadzieję, że to będzie pomocne.

Wszystkiego dobrego,

Tomasz Pisula 

Psycholog, psychoterapeuta 

1 miesiąc temu
Paweł Franczak

Paweł Franczak

Droga Kasiu,
rzeczywiście, z zewnątrz może to wyglądać na dość dziwne zachowanie męża, kiedy ma obok siebie zdrową, gotową do zbliżeń kobietę i unika seksu. Kiedy jednak w procesie terapii odkrywamy, że często oboje partnerzy widzą w sobie nie żonę/męża, ale kogoś innego, często kogoś ważnego, wtedy wszystko staje się bardziej jasne. Tak jakby druga osoba była ekranem, na który podświadomie projektują film z kimś zupełnie innym, niż partner/partnerka i zachowują się stosownie do tego, co na filmie widzą.

 

Sugeruję Wam, byście udali się na konsultacje terapii par i tam zobaczyli, czy nie jest to czasem Wasz przypadek.

Życzę powodzenia,
Paweł Franczak

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To, że dzieli się Pani tak szczegółowo tym, co Pani zauważa i czuje w tej sytuacji, pokazuje ogromną uważność, inteligencję emocjonalną i odwagę nazywania po imieniu rzeczy które Pani obserwuje. W Pani słowach widać, jak poważnie traktuje Pani bliskość, wierność i szczerość – nie bagatelizuje Pani sygnałów, tylko łączy fakty, przygląda się sprzecznościom, próbuje zrozumieć, zamiast udawać, że nic się nie dzieje. To także pokazuje, jak bardzo Pani zależy na tej relacji: mimo zranienia podkreśla Pani, że macie dobry seks, że Pani pragnie bliskości, że słucha Pani jego słów o miłości i wierności, nawet jeśli one zderzają się z tym, co Pani widzi. Niesie Pani w sobie jednocześnie miłość, smutek, nieufność i chęć zrozumienia – i nadal chce Pani myśleć, co z tym zrobić, zamiast po prostu odwrócić się. To świadczy o ogromnej dojrzałości, wrażliwości i zdolności do głębokiej relacji – ma Pani w sobie naprawdę dużo siły, nawet jeśli teraz czuje się Pani bardzo poraniona.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Agnieszka Skorupka

Agnieszka Skorupka

Bardzo Pani współczuję tej sytuacji i przykro mi, że musi się Pani z nią mierzyć. Oglądanie porno i masturbowanie się przy nim uzależnia podobnie jak alkohol czy inne używki. Osoba, która często ogląda porno i masturbuje się przy tym z czasem uzależnia się od tej czynności. Obok tego niestety często przestaje czuć pociąg wobec stosunku na żywo (nawet jeśli w nim uczestniczy, to nie odczuwa przy nim już takiej satysfakcji, jak przy porno a i z czasem oglądnie porno przestaje dawać osobie satysfakcję; zwiększa więc ilość oglądania mając iluzoryczną nadzieję, że dzięki temu poczuje taki poziom podniecenia jak wtedy, gdy oglądał porno za pierwszym razem, niestety nigdy to już nie nastąpi, bo wraz z uzależnieniem wzrasta tolerancja i to, co dawało podniecenie na początku, już niewielka ilość, z czasem nie przynosi takiego rezultatu i potrzeba więcej i więcej, żeby cokolwiek odczuć). Trudne to bardzo, bo Pani cierpi a poczucie zdrady, ktore Pani doświadcza jest naturalnym odczuciem. 

Bardzo trudna sytuacja, bo Pani wie, co się dzieje, ale sposób,w jaki się Pani o tym dowiedziała sprawia, że nie pyta Pani Partnera wprost. Hamuje to Panią przed rozmową. Obawia się Pani reakcji Partnera, gdy się dowie o źródle tych informacji. Jednocześnie jest Pani coraz bardziej zła i coraz trudniej Pani być w tej sytuacji. To bardzo trudne. Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe pozostawać w takiej sytuacji bez jednak poruszenia tematu. Na dłuższa metę to będzie coraz bardziej męczące i coraz trudniej będzie Pani funkcjonować w relacji. Już jest Pani źle. 

To takie mierzenie się z poczuciem winy i lekiem przed ujawnieniem tematu a z drugiej strony ze złością, frustracją, bezsilnością oraz pewnie też lękiem związanymi z brakiem rozmowy, bo przecież chciałaby Pani wiedzieć, co się dzieje z ukochaną Pani osobą i czy może się Pani czuć w niej bezpiecznie. Bardzo trudna sytuacja. Trzymam za Panią mocno kciuki! Przesyłam dużo sił i odwagi, żeby pomogły w podjęciu decyzji, która będzie dla Pani pomocna.

 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 To, co przeżywasz może być dla Ciebie bardzo bolesne. Najtrudniejsze w tym wszystkim nie jest samo porno, ale poczucie ukrywania, niespójności między jego słowami a zachowaniem i Twoja rosnąca niepewność. To naturalne, że czujesz się zraniona, zagubiona i że zaczynasz wątpić.

 

Twoje emocje są ważne. Kiedy w relacji pojawia się tajemnica i brak jasności, rodzi się lęk i utrata poczucia bezpieczeństwa. To nie jest „przesada” ani nadwrażliwość.

Nie musisz z tym zostawać sama. Rozmowa z psychologiem może pomóc Ci uporządkować myśli, zrozumieć, czego potrzebujesz w tej relacji i jak zadbać o siebie — niezależnie od tego, jakie decyzje podejmiesz dalej. Masz prawo do relacji, w której czujesz się spokojna i bezpieczna. Życzę wszstkiego dobrego.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


To, co Pani odkryła, to rozdźwięk między deklaracjami partnera a jego rzeczywistymi zachowaniami, co rodzi w Pani uzasadniony lęk i poczucie zdrady zaufania. Sytuacja, w której mężczyzna twierdzi, że jego libido spadło i „może żyć bez seksu”, jednocześnie codziennie oglądając pornografię i korzystając ze wspomagaczy erekcji w samotności, sugeruje, że jego układ nagrody w mózgu został silnie przestrojony na bodźce płynące z ekranu. W takiej konfiguracji realna relacja i bliskość z partnerką stają się „trudniejsze” i mniej stymulujące niż szybki, anonimowy dopływ dopaminy z pornografii, co tłumaczy, dlaczego to Pani musi częściej inicjować kontakt. Przeglądanie portali typu escort i lokalnych ogłoszeń randkowych to sygnał, że problem wykracza poza samo oglądanie filmów i wchodzi w sferę poszukiwania silniejszych wrażeń, co dla Pani, jako partnerki, jest formą emocjonalnego opuszczenia. Ukrywanie tych zachowań i czyszczenie historii to mechanizmy obronne, które mają chronić jego komfort i wizerunek „wiernego partnera”, ale jednocześnie niszczą fundament Państwa związku, jakim jest szczerość.

Obawa przed oskarżeniem o „grzebanie w telefonie” jest częstą barierą, jednak w obliczu tak silnych dowodów na podwójne życie partnera, ważniejsza od sposobu zdobycia informacji jest konfrontacja z prawdą o stanie Państwa relacji. Ukrywanie tej wiedzy sprawia, że Pani cierpienie narasta w samotności, a on trwa w przekonaniu, że jego system działa bez zarzutu. Warto rozważyć rozmowę opartą na Pani odczuciach i faktach dotyczących braku bliskości, zamiast zaczynać od oskarżeń o historię przeglądarki. Może Pani zakomunikować, że czuje Pani ogromny dystans, widzi ubytek leków i brak spójności w jego tłumaczeniach dotyczących libido. Jeśli partner nie uzna problemu i nie podejmie próby zmiany (np. poprzez terapię uzależnień), Pani poczucie bezpieczeństwa będzie stale degradowane przez jego potajemne aktywności. Proszę pamiętać, że Pani potrzeby seksualne i emocjonalne są ważne, a trwanie w układzie, gdzie jest Pani „przezroczysta” dla partnera pochłoniętego ekranem, jest skrajnie obciążające.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska

1 miesiąc temu
Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Dzień dobry,

Rozumiem, jak silne emocje może w Pani wywoływać ta sytuacja, poczucie zranienia, dezorientacji i niepokoju. To szczególnie trudne, gdy z jednej strony słyszy Pani zapewnienia o miłości i wierności, a z drugiej widzi zachowania, które budzą sprzeczne sygnały. Jest Pani świadoma problemu, natomiast partner nie wie, że Pani o tym wie. W takim przypadku sytuacja nie ulegnie zmianie, napięcie będzie narastać, a w Pani może pogłębiać się brak zaufania i poczucie osamotnienia w tym temacie.

Sprawdzanie telefonu partnera nie jest rozwiązaniem, które buduje bezpieczeństwo w relacji, ale można je potraktować jako sygnał, że Pani granice zostały naruszone i że bardzo potrzebuje Pani jasności. Zamiast koncentrować się na „dowodach”, warto rozważyć otwartą rozmowę. Nie z pozycji oskarżenia, lecz z poziomu własnych uczuć.

Może Pani powiedzieć wprost:
– jak się Pani czuje z faktem regularnego oglądania pornografii,
– jak odbiera Pani przeglądanie portali randkowych czy stron escort,
– jakie myśli i obawy to w Pani uruchamia,
– czego Pani potrzebuje, aby czuć się bezpiecznie w tej relacji.

Ważne, aby rozmowa była spokojna, bez tonu oskarżycielskiego, ale jednocześnie konkretna i stanowcza. Warto podkreślić, że mówi Pani o swoich emocjach, o poczuciu zranienia, niepewności, oddalenia, a nie o jego „winie”. Jednocześnie ma Pani prawo jasno określić swoje granice. Można też zapytać partnera, jak on postrzega swoją seksualność w tej relacji i jak by się czuł, gdyby sytuacja była odwrotna. Czasem takie odwrócenie perspektywy pomaga urealnić konsekwencje zachowań. Niezależnie od przyczyn jego zachowania (które mogą być różne – od potrzeby stymulacji, przez unikanie bliskości, po trudności z libido czy napięciem), brak szczerej rozmowy będzie stopniowo oddalał Państwa od siebie. Bliskość buduje się na transparentności, nawet jeśli rozmowy są trudne.

Warto też przygotować się na różne reakcje, możliwe, że partner zareaguje złością, obroną lub próbą przeniesienia uwagi na kwestię telefonu. To naturalny mechanizm obronny. Ważne, aby nie dać się wtedy wciągnąć w walkę o to, „kto zawinił”, tylko wracać do sedna: Pani uczuć i potrzeb.

Ostateczna decyzja, co dalej z tą wiedzą zrobi Pani w relacji, należy wyłącznie do Pani. Ma Pani prawo do związku, w którym czuje się bezpieczna, szanowana i pożądana, nie tylko w deklaracjach, ale i w codziennych zachowaniach. Jeśli poczuje Pani, że rozmowa we dwoje nie przynosi efektu, rozważenie konsultacji indywidualnej lub terapii par może być kolejnym, konstruktywnym krokiem.

 

Pozdrawiam serdecznie:

Losoń Katarzyna

Psycholog

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak odbudować zaufanie w związku po odkryciu uzależnienia od pornografii partnera?
jestem w juz w cztero letnim związku. na samym początku relacji dowiedziałam się, że mój partner ogląda porno - było to dla mnie zdradą i bardzo mnie zraniło, wyznaczyłam swoje granice, a on obiecał mi, że już więcej nie będzie tego oglądał. niestety wczoraj dowiedziałam się, że tak naprawdę nigdy nie przestał. po prostu uznał, że to nie ma większego znaczenia ani wpływu na niego i na nas, więc dalej to robił, codziennie wyszukując treści pornograficzne w internecie lub nawet masturbując się do „zwykłych” filmików skąpo ubranych dziewczyn w mediach społecznościowych. dowiedziałam się przypadkiem i on sam przyznał, że niedawno zorientował sie, że to uzależnienie i problem jednak nie potrafił nic z tym zrobić ani mi o tym powiedzieć. teraz gdy już znam prawdę zapewnił mnie, że zrobi wszystko co w jego mocy, żeby z tym skończyć i szuka formy pomocy u specjalisty. wiem, że to choroba i chce mu pomóc, jednak czuje do niego ogromne obrzydzenie. zachowuje się jak zwierzę, oglądając instagrama nie umie się opanować kiedy algorytm wrzuci mu na tablicę atrakcyjną kobietę. boję się , że już nigdy nie będę umiała na niego spojrzeć jak dawniej, że nie pozbędę się tego obrzydliwego obrazu człowieka, którego myślałam, że znam a jednak nie. nie wiem jak odbudować zaufanie i uczucie do niego - jakie kroki on powinien podjąć, żeby wesprzeć mnie w tej sytuacji? bardzo nie chce go tracić i kończyć naszego związku, ale ciężko mi go dotknąć choćby palcem - jak można to naprawić?
Jak poradzić sobie z zazdrością partnera o przeszłość i odbudować zaufanie w związku?

Bardzo proszę o pomoc. Mój mąż jest zazdrosny o moją przeszłość - o były związek, zanim poznałam mojego męża. Dla mnie był to krótki, niewiele znaczący związek, problem dotyczy tego ze doszło między nami do zbliżenia, dodatkowo nie pomaga fakt, że chciałam wzbudzić w nim zazdrość i okłamałam go, że były wtedy też dodatkowe 'zabawy' . Mąż jest oburzony, nie miał wcześniej takich doświadczeń. Od tego czasu cały czas ta sytuacja do nas wraca, mąż próbuje dopytywać o szczegóły, krzyczy, że nie wybaczy mi tego kłamstwa, że nie wierzy, że nic więcej między nami nie było. Od tego czasu ciągle się kłócimy, różne sytuacje, czy obcy mężczyźni kojarzą mu się z moim byłym, wtedy chodzi zły, smutny, oskarża mnie ze byłam naiwna, że tak łatwo dałam się tamtemu omotać. Wiem, że źle zrobiłam okłamując go, bardzo tego żałuję. Mam wrażenie, że już powiedziałam mu wszystko o tym poprzednim związku, przyznałam, że poza tym 1 stosunkiem nic więcej między nami nie było, ale on ciągle swoje. Ciągle zarzuca mi kłamstwo, nie wierzy mi i twierdzi, że nigdy nie uwierzy. Mam ogromne wyrzuty sumienia, bo to tej sytuacji wszystko było między nami idealnie. Chciałabym to wszystko naprawić, mam wrażenie, że jestem winna wszystkiego. Jak mam z nim rozmawiać? Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego, a boli mnie ciągłe wracanie do tego tematu, oskarżanie mnie i ciągła zazdrość

Czy częsty seks i intymne gesty męża są wyrazem miłości w związku małżeńskim?

Czy codzienny seks, czasem trwający dwie, nawet trzy godziny – namiętny, intensywny – a także potrzeba bliskości w środku nocy, przytulania się, bycia blisko, to forma wyrażania miłości i uczuć? Jestem w małżeństwie i zastanawiam się, czy to wszystko świadczy o głębokim przywiązaniu.

Podczas zbliżeń mąż czasem daje mi klapsa w pośladki – czy to oznacza, że go to podnieca, czy raczej jest to sposób na wyrażenie emocji, uczuć? Zdarza się też, że kiedy gdzieś razem wychodzimy, potrafi mnie klepnąć albo złapać krocze.

Mi to odpowiada, bo odbieram to jako znak, że mu się podobam, że wciąż mu się podobam fizycznie, że moje ciało go pociąga – i że mnie kocha. Ale czasem się zastanawiam – czy to rzeczywiście jest taka forma wyrażania miłości, czy może ma też inne znaczenie?

Jak ratować małżeństwo po przemocy i problemach z alkoholem?

Witam serdecznie – dziękuję ogromnie za wsparcie, troskę i pomoc odnośnie mojej osoby – jak psychiczną, czy nawet psychologiczną, psychiatryczną i opinii seksuologa. Bardzo mi zależy na uratowaniu mojego małżeństwa z 16-letnim stażem, a razem 20 lat. Doznałam za dużo krzywdy w życiu – nie tylko w tym małżeństwie, lecz przez kupę lat, co dłuższy czas siedzi w sercu, jak i w głowie. Powodem ratowania małżeństwa nie tylko jest silne z mojej strony uczucie do męża – strasznie go kocham, świata nie widzę poza nim. On twierdzi, iż za mną też nie widzi świata, że jestem wyjątkową osobą i ważną w jego życiu. Lecz omówienie chęci ratowania nas jest dla mnie bardzo trudne – jednym słowem: doznałam traumy, załamania psychicznego, nerwowego, jak depresję. Aż biorę leki, które mnie uspokajają, choć jest to chwilowe.

Również mogę to powiedzieć w drugą stronę – w stronę męża – też przeze mnie dużo przeszedł, choć on do wszystkiego podchodzi obojętnie, nawet lekceważąco, nie biorąc żadnej odpowiedzialności za swoje czy błędy, zawsze wszystkim obarcza mnie, na mnie zwala cały syf. Staram się bardzo często rozmawiać z mężem o swoich, jak i jego potrzebach, uczuciach, pragnieniach, nawet o pożądaniu, chemii, magii, więzi uczuciowej między nami – lecz nie wiem, jak wszystko odbierać. Mąż zachowuje się tak, jakby nie chciał brać udziału w ratowaniu relacji, chęci naprawy w pozytywną stronę, lecz w negatywną. Każde kłopoty, kłótnie, sprzeczki przerzucać potrafi na mnie, jakbym to tylko ja wszystkiemu była winna.

Rok temu oboje przeszliśmy poważny i pierwszy kryzys małżeński. Przyznaję się bez bicia – byłam uzależniona od życia towarzyskiego – dochodził alkohol, tak, coraz częściej piłam, nawet około 8 lat. Wolałam każdą chwilę, czas spędzać poza domem, nie w obecności męża, ponieważ wiecznie kłótnie, poniżanie, wyzwiska, bicie, niechęć do zbliżeń. Oddalałam się od męża, zaczynałam się czuć w jego obecności ciągłą walkę, rutynę, brak komunikacji. Popadałam w bezsilność, dlatego poszłam swoją i niestety złą drogą – alkohol, znajomi. Kiedy tłumaczę mężowi, twierdzi, iż nie ma żadnego to wytłumaczenia – z jednej strony ma rację, a z drugiej – sama nie wiem, to była zwykła ucieczka, bezradność.

Nie ukrywam, że nie byłam mężowi dłużna, nie grałam fair, też atakowałam, nakręcałam się – a to jedynie, aby się bronić. Mąż twierdzi, iż to ja źle go traktuję, że nie pozwoli sobie na traktowanie siebie jak psa z mojej strony, z kolei to, jak traktuje mnie – ja mam na to wyrażać zgodę, a on puszcza to płazem, sądząc, że nic złego nie robi???

Tak, zdarzyło się, iż miałam rozwaloną głowę, którą trzeba było szyć – popchnął mnie, uderzyłam w kaloryfer. Następnie miałam tzw. cyt. „pizdę pod okiem” – uderzył mnie z pięści. Mimo to nie chciałam – jak nie mam dokąd uciekać – choć rozważałam odejście, podanie o rozwód, lecz za bardzo męża kocham. To nie jest tak, że przyzwyczaiłam się do takiego życia – NIE. Po prostu czuję bardzo mocne uczucie co do jego osoby – życia sobie nie wyobrażam poza nim. Potrafi być wspaniały, choć z tego kochającego, troskliwego człowieka nagle pokazuje się obraz potwora – damskiego tyrana. Wydaje mi się, że mąż nawet w sobie tego nie dostrzega – zawsze się przed tym broni, iż z nim wszystko w porządku.

Na chwilę wszystko ucichło – poszliśmy na terapię małżeńską, coś pomogło mężowi, lecz na chwilę. Stwierdził, iż nam niepotrzebne terapie, a sami powinniśmy sobie z tym wszystkim poradzić – choć nie wychodzi???

Mąż złamał ogromnie moje serce – nie mówię, że ja jemu również. Wyrzucił mnie z domu, bo się po prostu rozpiłam, szukałam wyjścia z tego wszystkiego. Po tygodniu chciał, abym wróciła, i tak się stało – zaczynało układać się nawet dobrze – mega seks, lecz często nieudane noce, tzw. „spontan sex – wtulić, spać”. Chcieliśmy tak sami to wprowadzić i było super, cieplej, czuło się bezpiecznie.

Od tego się zaczęło – kiedy nie ma seksu raz, dwa, pośród nocy jestem zniesmaczona, zaraz wybucham, robię dramy. Mąż ma mnie dość, lecz po prostu potrzebuję zbliżeń dosyć często, ponieważ po takim przeżyciu, co nas spotkało, szczerze czuję coś jeszcze więcej do męża – podnieca mnie, stał się dla mnie bardziej atrakcyjny. Mówiłam mężowi, iż powinien się cieszyć, a nie narzekać. Mąż mówi nieraz: „podejdź w nocy do mnie, zaczep, zacznij pierwsza grę wstępną”, a kiedy podchodzę – odpycha, po prostu nie wychodzi mi. Co do czego, odwróci kota ogonem zaraz i powie na drugi dzień, cyt.: „a ty mnie w nocy przytulasz, zaczepiasz???” Nie, nie robię tego dosyć często, ponieważ zdaję sobie sprawę, że kiedy będę podchodzić pierwsza – nic to nie da.

Przeszłam tzw. terapię odwykową, terapeutyczną, co w zupełności mi wystarczyła – i nie tylko ja jestem z siebie dumna, ale mąż twierdzi oraz rodzina, że są ze mnie dumni, iż mąż docenia, co zrobiłam dla samej siebie, choć jemu tłumaczę za każdym razem, że zrobiłam to dla niego, bo bardzo go kocham. Tak, własnymi siłami wyszłam z nałogu – to ja postawiłam na ratowanie małżeństwa, jak i własnego zdrowia. A teraz walczę o dalszy i piękny związek oparty na szacunku, wsparciu, trosce, zrozumieniu, magii miłości, chemii, namiętności i pożądaniu – obustronnie.

Czasem uważam, że ze strony męża jest w moją stronę jakaś ukryta manipulacja, często zastraszanie i ciągłe krytykowanie – jakby w coś grał, jakbym była zapasowym kołem, mimo iż zaprzecza. Dosyć często sprzeczamy się o sprawy łóżkowe. Tłumaczę mężowi, iż przez to, co przeszliśmy, obłędny seks, czułość, ciepło, jak i pożądanie – jest bardzooo potrzebne, tym bardziej, jak nie było tego przez wiele, wiele lat. Nie widać, aby do męża cokolwiek docierało. Potrafi mnie krytykować – jakby nie dorósł do związku, a mi powie: „czy ja dorosłam?”. Potrafi mówić takie słowa, cyt.: „twój problem, nie mój, twoja bajka, a w takiej bajce nie będę tkwił, mam wyjebane, znajdź innego na ruchanie, jesteś toksyczna i dramat, wiecznie pierdolisz w kółko o tym samym, ryjesz mi łeb, wchodzisz mi do łba, to przez ciebie taki się robię, takim jestem, kto by z tobą wytrzymał, powinnaś się leczyć, z tobą jest bardzo źle, kawał suki z ciebie...”.

Kiedy opanuję swoje emocje, po max 8 godzinach – bo nie da się do niego podejść, aby spokojnie pogadać – on nagle żałuje, przeprasza, jakby nigdy nic. Zaraz że ja go podniecam, jaram, że zawsze ma na mnie ochotę, że tylko ja, nikt inny, że jestem wyjątkową i ważną dla niego osobą. Po 3 dniach magii, spokoju i harmonii – nagle ze strony męża uszczypliwość i ataki agresji słownej, kiedy jego o coś zapytam. Potrafi w szaleństwie emocji złapać mnie za gardło, nawyzywać mnie od suki, dziwki, po czym żałuje, twierdząc, iż tak postąpił, bo ja niby go, cyt.: „wkurwiłam”. Mówię, że nie ma to żadnego wytłumaczenia, a mąż – wymówka: trzeba było inaczej podejść, a nie w taki sposób – tak właśnie z mężem się rozmawia. Z niczego nic sobie nie robi, a najgorsze jest to, że całe zło, kłótnie, bicie, jego złe podejścia – przerzucać potrafi jedynie na mnie!!! Aby się wybielać??? Oczyszczać??? Jakie to jest niewinne, nic nie robiące złego stworzenie???

Z dnia na dzień czuję, że moje uczucia do męża zaczynają na nowo wygasać, że jestem gotowa odejść – mimo iż nie mam dokąd, nawet pod tzw. „chmurkę”. W głębi duszy bardzo męża kocham. Uświadamianie mężowi, że chęć bliskości, czułości, troski i zrozumienia itp. jest kluczową rolą – nie dociera. Czuję, że mąż bawi się moimi uczuciami, że ma ukryty cel, alibi – aby mnie wykończyć psychicznie, z kimś ma plan, może ma kogoś, a ja jestem przykrywką?? Popadłam już w depresję, nie mam co liczyć na wsparcie ze strony męża, troskę, opiekę. Nie wierzę i nie widzę, ażeby mąż okazywał odrobinę chęci, zainteresowania związkiem, naszą relacją. Co ja mam myśleć, robić, gdzie, co, jak???

Zmiany w zachowaniu męża: agresja, krytyka i ukrywanie wiadomości

Mąż od jakiegoś czasu jest drażliwy raz na odległość jadąc do pracy wypisuje na messenger, iż pragnie mnie ma ochotę ze go jaram kręcę tęskni kocha po czym odwraca rolę wracając do domu jest toksyczny chamski agresywny wybuchowy obojętny lekceważący potrafi mnie krytykować zamydlać oczy złote góry a co do czego inny wyzywa od cyt. kurew szmat dziwek nic sobie z tego nie robi. Wiadomości sms jak zawsze trzymał tak usuwa co ja mam myśleć uważa ze mnie kocha ale czyżby czegoś nie ukrywał? Na Facebooku i na messenger nic nie dojrzałam nawet w połączeniach telefonicznych ale dziwi mnie usuwanie moich smsów bo? Co myśleć zaczyna odmawiać tez zbliżeń intymnych sądząc ze pragnie wtedy kiedy on chce ze nim żądze marudzę nalegam na bliskość czułość przytulanie

Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!