Pani Kasiu,
widzę, że ma Pani dobrą intuicję i nie bagatelizuje Pani sygnałów, które są niejasne. To nie jest nadwrażliwość. To naturalna reakcja na niespójne komunikaty. Druga rzecz to to, że Pani próbuje zrozumieć sytuację zamiast od razu oskarżać albo udawać, że nic się nie dzieje.
Kilka rzeczy warto tu uporządkować.
Po pierwsze mąż nie może jednocześnie wciągać Pani w swoje problemy zawodowe i potem agresywnie ucinać temat, gdy Pani reaguje. To stawia Panią w bardzo trudnej pozycji.
Po drugie taki tekst jego jaki Pani opisała jest dla Pani formą przekroczenia granicy i nie ma nic wspólnego z normalnym stawianiem granic. Granicę można postawić spokojnie, bez ataku.
Po trzecie nagłe przejścia od złości do czułości często nie są wyrazem stabilnej bliskości, tylko emocjonalnej huśtawki. To sprawia, że druga strona zaczyna się zastanawiać czy problem jest realny, czy może ona przesadza.
Jeśli chodzi o plotki o romansie, nie da się ich rozstrzygnąć domysłami. Ale warto zauważyć, że brak jasności, złość na pytania i chaos komunikacyjny bardzo utrudniają zaufanie. Zaufanie nie odbudowuje się zapewnieniami typu kocham cię, tylko spokojną, spójną postawą i gotowością do rozmowy.
Na ten moment najważniejsze pytanie brzmi:
Czy w tej relacji czuje się Pani bezpiecznie emocjonalnie?
Czy może częściej jest Pani w napięciu, niepewności i zastanawianiu się co właściwie się dzieje.
Jeśli czuje Pani, że to zaczyna Panią zjadać od środka, bardzo zachęcam do rozmowy z psychologiem. Nawet kilka spotkań może pomóc Pani uporządkować fakty, oddzielić intuicję od lęku i zobaczyć, jak stawiać granice bez eskalacji konfliktu.
Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska
Psycholog