30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Natrętne myśli o braku miłości do męża - jak wpływają na życie i lęki

Mam natrętne myśli, że nie kocham męża - sprawiają, że paraliżują moje życie, mam lęki i ciągle sprawdzam czy to normalne, czytam fora wpisuje w internet moje myśli i o czym znaczą...

User Forum

Ewelina

3 miesiące temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Dzień dobry, widzę, że jest Pani ciężko , natrętne myśli to objaw , pokazują , że z czymś sobie Pani  nie radzi. Napisała też Pani o lęku, myślę że życie bezlękowe nie istnieje , niemniej nie może być go tyle, aby nas paraliżował , to już wykracza poza normę. Zachęcam do procesu psychoterapii, w jego trakcie mogłaby Pani doświadczyć zmiany.Przyjrzeć się temu co trudne , dojrzeć to co zasobowe . Pozdrawiam 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Serafin

Anna Serafin

Natrętne myśli mogą być ogromnie przytłaczające, w szczególności, gdy dotyczą Pani męża. W Pani słowach slyszę dużo cierpienia leku i osamotnienia. To jakie emocje Pani towarzysza pokazuje jak bardzo ta relacja jest dla Pani ważna. Jakiekolwiek te myśli by nie były, one nie definiują Pani, tym kim Pani jest. Bardzo często jest tak, ze szukajac odpowiedzi w internecie na pytanie "o czym sa moje myśli", (próbując skontrolować to co się z Pania dzieje) wpada sie w jeszcze wieksza spirale leku i zwątpienia. Zamiast pytać "czy to normalne?" bardziej pomocne bywa przyjecie, tego co teraz Pani przezywa i ma Pani do tego prawo. Wydaje mi sie tez ważne powiedziec, ze wiele osob doświadcza natretnych, niechcianych mysli, zazwyczaj dzieje się to w momentach stresu i przeciązenia oraz leku o przyszłość. Być może pomocne okaze sie przyjecie wobec siebie postawy nieoceniajacej , pozwolenie, by mogla sie odezwac ta czesc zyczliwa, ktora patrzy na Pani wewnetrzny swiat z empatia i troska. Ona może stać sie wewnetrznym oparciem w trudnych chwilach. Jeśli będzie Pani potrzebować wsparcia w tym zakresie, ma Pani do tego prawo. Nie musi Pani iść tą drogą sama. 

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Psycholog, Psychoterapeuta 

Anna Serafin

3 miesiące temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Ewelino,

 

To, co Pani robi, czyli sprawdzanie, czytanie forów, analizowanie, to naturalna próba poradzenia sobie z niepokojem. Ulga jednak trwa krótko, a lęk nie zostaje rozwiązany całkowicie. Tak działa pętla lękowa, szczególnie przy natrętnych myślach o uczuciach wobec partnera. Psychologia dobrze to opisuje i nie jest to dowód na to, że Pani nie kocha męża. To informacja, że myśli połączyły się z lękiem, a nie z rzeczywistością.

 

Pomocne bywa zauważanie myśli takimi, jakie są, tylko jako myśli, nie fakty. „Pojawiła mi się myśl, że mogę nie kochać” to coś zupełnie innego niż „nie kocham”. Kiedy pozwala się myśli po prostu być, staje się mniej groźna. Dużą ulgę przynosi też stopniowe ograniczanie sprawdzania, choć na początku bywa to trudne. W dłuższej perspektywie pozwala to przerwać błędne koło i uspokoić umysł.

 

Najważniejsze jest jednak to, by pracować z samym lękiem, a nie z analizą treści myśli. Gdy napięcie opada, obsesyjne wątpliwości tracą swoją siłę i przestają dominować. W takiej pracy bardzo pomaga spotkanie z terapeutą, nie dlatego, że samemu nie można, ale jest trudniej. Wsparcie naprawdę działa i przyspiesza powrót do równowagi. Ważne, aby stopniowo otwierać się na obecność lęku, zaciekawić się nim, z czego wynika, jednak samemu może być to obciążające.

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz Pisula.

Psycholog, psychoterapeuta

3 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

To, że ma Pani natrętne myśli typu „nie kocham męża”, nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak, ani że te myśli są prawdą. Ludzie - zarówno ci z zaburzeniami lękowymi (np. OCD), jak i zupełnie zdrowi - miewają różnego rodzaju natrętne, niechciane myśli. Mogą dotyczyć zdrady, chorób, zrobienia komuś krzywdy, utraty uczuć, katastrof czy rzeczy kompletnie sprzecznych z ich wartościami. To, że myśl się pojawia, nie świadczy o intencjach ani prawdziwych uczuciach. 

 

Najtrudniejsze w takich sytuacjach jest to, że im bardziej próbuje Pani sprawdzać, analizować, szukać odpowiedzi w internecie, uspokajać się albo testować swoje emocje, tym bardziej te myśli się nasilają. 

 

Techniką zaczerpniętą z podejścia  ACT (terapii akceptacji i zaangażowania) jest to, by obserwować myśli bez oceniania ich. 

 

Oto kilka zdań, które  prawdopodobnie mogą pomóc Pani nieco zdystansować się od swoich myśli:

• „To tylko myśl, a nie fakt.”

• „Mój mózg produkuje różne treści, s ja nie muszę na wszystkie reagować.”

• „Zauważam tę myśl, ale nie muszę jej oceniać ani z nią walczyć.”

• „To, że coś mi przyszło do głowy, nie znaczy, że ma jakieś znaczenie.”

 

Taka postawa uczy, że można pozwolić myślom przepływać bez ciągłego analizowania ich sensu.

 

Psycholog Dorota Figarska 

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Ewelino. Najważniejsze będzie uświadomienie sobie, że myśli to tylko myśli, a nie fakty. Z natrętnymi myślami często bywa tak, że im bardziej je analizujemy, tym bardziej się one nasilają. Z tego co opisujesz Twój lęk może być wywołany samą treścią tych myśli, a nie rzeczywistym brakiem uczucia. Jeśli te myśli są bardzo przytłaczające i utrudniają funkcjonowanie skorzystaj z pomocy lekarza psychiatry, psychoterapeuty lub psychologa. Serdecznie pozdrawiam,

 

Justyna Bejmert

psycholog

3 miesiące temu
Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Pani Ewelina,

 

Wyobrażam sobie jak męczące mogą być takie myśli. Domyślam się że dotyczą jakichś ważnych dla Pani potrzeb/wartości, zdaje się że w relacji z mężem. Nie wiem do końca czego Pani potrzebuje, dzieląc się tymi przeżyciami, natomiast jest wiele technik do pracy z takimi myślami. Można poczytać lub zapoznać się z nimi na konsultacji. Jedną z nich jest specyficzna rozmowa z takimi myślami jak z osobą: co by mówiły, po co przychodzą, co by im Pani odpowiedziała na to, co mówią itp 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński,

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

3 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry, 

natrętne myśli potrafią być niezwykle paraliżujące, szczególnie wtedy, gdy uruchamiają lęk i potrzebę ciągłego sprawdzania, analizowania i szukania potwierdzeń. Im bardziej próbuje się je „rozgryźć”, tym częściej i mocniej potrafią wracać.

Wiele osób w takich momentach zaczyna wątpić w siebie i swoje emocje, choć same myśli nie muszą być odzwierciedleniem realnych uczuć, a raczej sygnałem napięcia i lęku. To, że Pani to przeżywa w tak intensywny sposób, nie oznacza, że z Panią lub z relacją jest „coś nie tak”.

To bardzo zrozumiałe, że szuka Pani odpowiedzi i ulgi,  szczególnie gdy myśli przejmują kontrolę nad codziennym funkcjonowaniem. Sam fakt, że tak bardzo Panią to martwi, pokazuje, jak ważna jest dla Pani ta relacja. 

Jeśli jest to zbyt męczące i utrudniające normalne funkcjonowanie dobrze zgłosić się po wsparcie do psychoterapeuty. Praca nad tego typu natrętnymi myślami jest możliwa. 

Pozdrawiam

Weronika Jeka

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Ewelino,

to, co Pani opisuje brzmi jak bardzo obciążające. Same natrętne myśli nie są dowodem braku miłości, a ciągła ich analiza, sprawdzanie ich w internecie może paradoksalnie je nasilać, bo w świadomy sposób daje im Pani swoją aktywną uwagę. Ważne, aby nie zostawała Pani z tymi myślami sama. Jeśli myśli pojawiająsię już od dłuższego czasu i nie ustępują, warto poszukać pomocy psychologa lub psychoterapeuty, najlepiej kogoś, kto pracuje z lękiem i natrętnymi myślami. To naprawdę jest obszar, z którym da się pracować i odzyskać spokój. Na ten moment proszę spróbowac przyjrzeć się, czy googlowanie i sparwdzanie myśli przynosi jakąkolwiek ulgę, a jeśli nie, to co mogłby ją chociaż na chwilę przynieść?

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

To co napisałaś i co opisujesz, bardzo przypomina natrętne, lękowe myśli, czyli nie takie, które opisują rzeczywistość, ale takie, które się narzucają, budzą panikę i każą Ci w kółko sprawdzać, analizować, czytać fora, szukać potwierdzenia. 

W takich sytuacjach nie chodzi o to, że naprawdę „nie kochasz męża”, tylko o to, że Twój umysł znalazł temat, który najbardziej Cię przeraża, i ciągle do niego wraca. To typowe dla myśli natrętnych: pojawia się jedna wątpliwość, po niej lęk, potem przymus szukania pewności, chwilowa ulga i znowu powrót myśli. To błędne koło, które potrafi sparaliżować życie i sprawić, że zaczynasz wątpić we wszystko. 

To, że te myśli Cię przerażają i szukasz odpowiedzi, jest wręcz sygnałem, że są sprzeczne z Twoimi prawdziwymi uczuciami, a ich siła wynika z lęku, a nie z braku miłości. Jesteś w dużym napięciu i Twój układ nerwowy reaguje natręctwami, a nie realną oceną relacji.

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

To pasuje do natrętnych myśli lękowych a nie do realnego braku uczuć. Takie myśli pojawiają się wbrew woli są niechciane budzą silny lęk i prowadzą do ciągłego sprawdzania analizowania i szukania potwierdzeń w internecie.

Im bardziej Pani sprawdza czy to normalne i co te myśli znaczą tym bardziej one się nasilają. To błędne koło lęku.

 

Sama obecność myśli nie oznacza że są prawdziwe. Natrętne myśli często uderzają właśnie w to co dla nas najważniejsze. Paraliż lękowy ciągłe analizowanie uczuć i potrzeba stuprocentowej pewności są typowe dla zaburzeń lękowych a nie dla decyzji o braku miłości. Uczucia w stałych związkach nie są ciągle intensywne i to również jest normalne. W takiej sytuacji bardzo pomocna jest psychoterapia ukierunkowana na lęk i natrętne myśli. Sama analiza i czytanie forów zwykle pogarsza objawy.

 

To co Pani przeżywa jest trudne ale możliwe do opanowania przy odpowiednim wsparciu.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

3 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Brakuje mi wsparcia rodziny przy próbie naprawy mojej relacji z partnerką. Nie wierzą, że jestem w stanie sam to naprawić.
Witam. Jak poradzić sobie z poczuciem winy i zadbać o miłość swojego życia? Zraniłem ją bardzo, zawiodłem i oszukiwałem, ale zmieniłem się. Chcę to naprawić. Już to naprawiam i razem chcieliśmy to poskładać w jedną całość, bo bardzo sie kochamy. Jednak ja jestem z innego miasta i moja rodzina nie wierzy we mnie, że sam sobie tutaj poradzę z kobietą mojego życia, bo zawsze byłem jednak blisko i miałem ich a oni mnie na wyciagnięcie reki. Teraz po tym wszystkim jak zawiodłem, zresztą ich też, oni nie potrafią we mnie uwierzyć, przez co ja tez nie potrafię...cierpi na tym moja dziewczyna. W pracy się nie układa, toksyczna atmosfera. Nie wiem co mam robić...wszystko zwaliło mi sie na głowę..
Witam. Nie do końca wiem, jak zadać pytanie, bo to, co zaraz napiszę, na pewno niektórych wprawi w zabawny nastrój...
Witam. Nie do końca wiem, jak zadać pytanie, bo to, co zaraz napiszę, na pewno niektórych wprawi w zabawny nastrój... Jednak dla mnie to ważny temat i nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Z moim partnerem mieszkamy od dłuższego czasu. Od bardzo dawna nie układa nam się i pragnę odejść, ale zawsze coś mnie przy nim trzyma. To trwa kilka lat. Wcześniej to była praca i obawa przed tym, że sobie beze mnie nie poradzi pieniężnie, a wcześniej zrezygnował dla mnie z pracy za granicą. Potem dwa koty. Które potrzebowały opiekuna a których nie mogłam zabrać ze sobą do wynajętego mieszkania, bo nikt w okolicy nie chciał zwierząt. Przez lata psuły nam się różne rzeczy w mieszkaniu. Częściej przeze mnie, ponieważ ja głównie coś robiłam w tym mieszkaniu. I to ja jestem niezdarna jako osoba lub może trochę głupia (?). Nie myjąc nigdy wcześniej toalety, ponieważ podchodziłam z domu w dużo gorszych warunkach, zalałam wodą uszczelki toalety o był na nich kamień z czasem zaczęło rdzewieć. Były dwa koty w nerwach podrapała kanapę i ścianę, która nie jest jeszcze naprawiona... Kiedyś brałam kąpiel, po wszystkim poszłam się ubrać i wtedy spadła świeczka, która zostawiła żółtą smugę i nierówność w wannie... Bardzo boli mnie myśl, że mogłabym zostawić te mieszkanie w taki sposób. Dlatego to jeden z głównych powodów, dla którego dalej z nim mieszkam. Boję się, że jak zostawię wszystkie te rzeczy nienaprawione, jego znajomi będą mijać mnie wzrokiem (przyjechałaś do niego, wszystko popsułaś i go zostawiłaś). Nie tylko mierzyć mogą też tak powiedzieć, bo są do tego zdolni... I będą mieli rację. Jeżeli nie dopisuje tego, aby to naprawić, to tak wszystko zostanie, ponieważ jego cały czas trzeba popychać do jakiegokolwiek działania. W mojej głowie... w marzeniach... widzę to tak, że wyciągam pieniądze z kąta, zamawiam majstra i naprawia wszystko, a ja z czystym sumieniem odchodzę i jestem wolna... w rzeczywistości jest tak, że tych pieniędzy mam zawsze na styk i nie jestem w stanie jednego miesiąca odłożyć tyle, żeby to ponaprawiać na już. Pytanie chyba brzmi: Czy nie wariuję, dlatego, że jestem z kimś tylko dlatego, żeby ponaprawiać mu to, co zepsułam w jego mieszkaniu - żeby nikt nie zarzucił mi, że zrujnowałam mu mieszkania, potem bezczelnie porzucam? Bo wiedząc, do jakich słów są zdolni jego znajomi nie omieszkają mi tego dosadnie wytłumaczyć.
Bardzo często zastanawiam się jaki problem we mnie tkwi, co jest ze mną nie tak. Może od was uzyskam w jakimś stopniu odpowiedź . Zacznę od związku w którym jestem czwarty rok, nie ukrywam że przed związkiem byłam ogromną ekstrawertyczka, z czasem zaczęło się to diametralnie zmieniać, zaczęłam się czuć jak w złotej klatce. Było mnóstwo nie porozumień z moim partnerem, głównie właśnie z mojej winy, dlatego że mam problemy z pamięcią, i to dość spore, jak nie przywiązuje do czegoś większego skupienia - zapominam . Zapomniałam że coś powiedziałam, zapominałam że coś zrobiłam lub odwrotnie, zapominałam czegoś zrobić, że z kimś rozmawiałam a zwlaszcza o czym ? Największy problemem z pamięcią pojawia się w sytuacjach stresowych, wtedy mam totalnie pustkę w głowie odbijająca się echem. Partner przez to sądzi że ja kłamie, że coś ukrywam, lub wdałam się w jakieś romanse. Dużym problemem jest też to, że dużo jego słów do mnie nie dociera, czasami nawet klasycznego 'czy zrobić ci herbate ' nie usłyszę mimo że stoi obok ... Chciałabym dodać, że jestem aktualnie w abstynencji alkoholowej prawie drugi miesiąc, wcześniej piłam dużo alkoholu, nie uczestniczę w żadnych spotkaniach, sama z siebie postanowiłam przestać ze względu na portfel . I dwa razy w tym czasie miałam ogromne wybuchy agresji które odbijalam na parterze, które sam sprowokował nazywając mnie w bardzo niecenzuralny sposób. Owszem, przy kłótniach kiedyś już były tego typu wyzwiska i bardziej je brałam do siebie, i dochodziło do autoagresji w pierwszym możliwym momencie. Kompletnie nie wiem co się dzieje że jest wręcz przeciwnie. Domyślam się że conieco można teraz tłumaczyć oczyszczaniem się ogranizmu z toksyn alkoholu, ale bardzo dużo dziwnych zachowań mi towarzyszy bardzo długi czas i pojawiają się nowe . Na przykładzie - spontaniczne podejmowanie decyzji Okazywanie emocji w sposób nieadekwatny do sytuacji Wahania nastrojów są OGROMNE, i to jest uciążliwe .. Kiedyś brałam mozarin przepisany przez psychiatrę, ale uważam że ten 'lekarz' chciał się tylko mnie pozbyć jak najszybciej i nie interesowało go to, jak się czuje tak naprawdę . Później z braku chęci do szukania kolejnego lekarza odpuściłam leczenie . Teraz czuję jakby było mnie trzy .. Jak sobie ze sobą poradzić ? Chciałabym czuć spokój
Po prawie dwóch latach związku około półtora miesiąca temu zostawiła mnie dziewczyna.
Dzień dobry. Po prawie dwóch latach związku około półtora miesiąca temu zostawiła mnie dziewczyna. Ja mam 22 lata, ona 20. Od ponad roku mieszkaliśmy razem i nasz związek był naprawdę udany. Zdarzały się małe zgrzyty, ale tak jak wszędzie. Ona z dnia na dzień poinformowała mnie o tym, że chce zakończyć nasz związek. Pytałem ją wprost czy pojawił się ktoś inny, ale ona przysięgała mi prosto w oczy, że nie. Jednak zawsze po pracy późnym wieczorem znikała z mieszkania i tłumaczyła się tym, że jedzie do koleżanki i wracała zawsze około 4/5 rano. Parę dni później oznajmiła, że się wyprowadza i nie chciała powiedzieć dokąd. Dwa dni później ja byłem w pracy, ona przyjechała po rzeczy i moja mama zobaczyła ją, jak wsiada do auta jakiegoś kolesia. Grzecznie podziękowałem jej za kłamstwo w wiadomości. Minął miesiąc, a ona zaczęła pisać do mnie coraz częściej i zadawać pytania typu czy za nią tęsknie itd. Pewnego dnia przyjechała odebrać paczkę, którą zamówiła na mój adres i wpadła przy okazji na herbatę, oznajmiając, że nadal mnie kocha i że chce wrócić. Doszło między nami do zbliżenia, zaznaczam, że była jeszcze w związku z tamtym kolesiem. Wróciła do niego i tydzień zbierała się do tego, żeby rozstać się z nim i jego rodzinom, aż w końcu wróciła. Ja byłem wtedy w pracy, a gdy wróciłem, ona poszła na nockę do swojej pracy. Nastawiłem budzik na 6, zrobiłem jej śniadanie i przywitałem. Rozmawialiśmy aż razem nie zasnęliśmy o 10. Następny dzień spędziliśmy razem w domu. Rozpakowałem jej ubrania i rozmawialiśmy, ale była smutna i nieobecna. Stwierdziła, że musi wrócić do domu rodzinnego i przemyśleć wszystko. Po jakichś 4 dniach napisała mi, że "uczuć nie oszuka i że wraca do tamtego". Poczułem się już drugi raz potraktowany jak śmieć, więc napisałem tamtemu, że go zdradziła, kiedy jeszcze z nim była. Ona się obraziła i napisała, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Dzisiaj przyjechała, spakowała wszystkie swoje rzeczy. Unikała kontaktu wzrokowego i zapytała tylko, czy jakiś sklep jest otwarty. Przez dwa dni, kiedy była u mnie i byliśmy w teorii razem, mówiła, że mnie kocha i że przeprasza. Nic już z tego nie rozumiem i nie wiem, jak mam patrzeć na tę sytuację. Z rozstaniem radzę sobie bardzo dobrze (W końcu zrobiła to drugi raz), ale nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Nie wydaje mi się, że jej nowy związek potrwa długo i wydaje mi się, że tak jak zrobiła to wcześniej, znów będzie chciała odnowić kontakt, a ja nie wiem sam co mam wtedy zrobić.
Jak radzić sobie z zazdrością i samotnością w dążeniu do macierzyństwa?

Jak sobie poradzić z takim problemem? 

Jestem od kilku lat samotną singielką. Mam 26 lat, ciężko mi znaleźć niestety partnera w tych czasach. 

Chcę założyć już rodzinę, być mamą, ale nie mogę się ciągle tego doczekać. Zmagam się z takim problemem, że jeżeli dowiem się, że ktoś z rodziny czy nawet znajoma osoba, jest w ciąży wpadam, że tak powiem w szał, dopada mnie zazdrość. 

Ok rok temu, gdy dowiedziałam się, że siostra będzie miała dziecko, płakałam po tej informacji z zazdrości chyba z 2 godziny, byłam wręcz zła, nie mogłam się wtedy opanować. 

Tak jest za każdym razem, a mi się ciągle nie udaje, a lata mi uciekają. Jak sobie z tym poradzić.

problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.