Jakub Butkiewicz
Dzień dobry,
Chcę Panią na samym początku zapewnić, że to, czego Pani doświadcza, wcale nie jest tak odosobnione, jak mogłoby się wydawać. Ta natrętna świadomość oddechu, choć potrafi być niezwykle wyczerpująca i utrudnia swobodne funkcjonowanie, jest dobrze znanym zjawiskiem. Gdy organizm od dłuższego czasu pozostaje w stanie podwyższonego napięcia lękowego, nasz wewnętrzny system alarmowy staje się skrajnie wyczulony. Zaczyna wtedy kierować intensywną uwagę na procesy fizjologiczne, które normalnie powinny dziać się zupełnie automatycznie, poza naszą świadomością.
To w pełni zrozumiałe, że czuje Pani ogromną frustrację i zmęczenie tym stanem, zwłaszcza gdy próby ucieczki od tych myśli nie przynoszą rezultatu. Kiedy nie można "odkleić" uwagi od własnego ciała, pojawia się naturalny impuls, by z tym walczyć lub kontrolować każdy wdech i wydech. I to właśnie ta walka najczęściej podtrzymuje problem. Im mocniej próbuje Pani zmusić się, by o tym nie myśleć, tym większą wagę nadaje temu umysł. Mózg interpretuje ten opór jako dowód na to, że oddech jest czymś niebezpiecznym, co wymaga stałego nadzoru. W ten sposób nieświadomie wkracza się w błędne koło - uwaga karmi lęk, a lęk zacieśnia uwagę wokół ciała.
Dobra wiadomość jest taka, że te objawy jak najbardziej mijają. Dzieje się to wtedy, gdy organizm zaczyna powoli obniżać ogólny poziom stresu, a umysł uczy się, że ta nadmierna koncentracja nie jest mu do niczego potrzebna. Ponieważ jednak wspomina Pani, że zmagania z lękiem trwają już od dłuższego czasu, bardzo pomocne i uwalniające mogłoby być przyjrzenie się tym mechanizmom wspólnie z terapeutą. Taka spokojna, indywidualna praca pomaga krok po kroku odzyskać dawną swobodę i psychiczną przestrzeń.
Pozdrawiam,
















