30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Niepokój w związku na odległość: czy brakuje mi bliskości i zrozumienia?

Witam, zastanawia mnie moj niepokoj, ktory obiektywnie nie ma podstaw i sam nie raz powtarzalem w zyciu, ze w zwiazku nalezy miec przestrzen i nie wolno sie ograniczac natomiast w przypadku kiedy moja dziewczyna wychodzi ze znajomymi na miasto nie czuje sie dobrze… Czy moze wynikac to z tego, ze mamy slaby kontakt i mi go wiecznie brakuje (zwiazek na odleglosc, ona 2 dzieci). Dla mnie szokiem jest ze zdarzaja sie dni kiedy nie potrafi znalezc nawet 5 min na krotki telefon przed snem -“jak chcesz to sam mozesz zadzwonic”. Jest dzien ze zadzwoni, na drugi np. jest cisza, ja czekam na sygnal az da mi znac ze juz wszystko wokol dzieci zrobila - dostaje tylko wiadomosc “dobranoc”. Bliskosc i czulosc na zero. Byla syt. kiedy chodzila do psychologa mowila, ze wszystko ja meczy, brak sily na cokolwiek, zero checi, problemy finansowe - ograniczyla nawet pewne zajecia z dziecmi, zeby wrocic do siebie. Nagle telefon od kolezanki ktorej dawno nienwidziala 8 godzin ze znajomymi 2 w nocy powrot mimo, ze z samego rana obowiazki. Wczoraj az mnie zaszkowalo jak zadzwonila na te 5 minut powiedziec dobranoc - dzisiaj wyszla znowu. Mam tutaj na mysli, ze zycie ja przytlacza tak, ze nie ma na nic czasu ale jakby zaproszenie kolezanek potrafi zawrocic calym planem dnia, zmeczeniem - czas i energia nagle sie znajduja… Byc moze drazni mnie cos innego… te dwie kolezanki ciagle narzekaj na to jakie zycie z dziecmi jest ciezkie… i ja mimo, ze ich nie posiadam jestem swiecie przekonany, ze problem tkwi w czyms innym a nie dzieciach - na pewno natura nas tak nie stworzyla zeby spelniajac potrzebe potomstwa tracic chec do zycia… byla syt. “Powiedzialam do syna w nerwach juz “wypier na gore” - ja uwazam to za mocno karygodne… natomiast jej kolezanka powiedziala, ze “ona tez tak juz ma bo nie wytrzymuje wiec to normalne” i oczywiscie - moje zdanie sie nie liczy bo “nie mam dzieci” ale jej kolezanka ma racje bo zachowuje sie tak samo i na pewno “nie mozna tego nazwac patologiczna reakcja”. Kiedy druga zazywa leki bo wykancza ja opieka nad dzieckiem mimo, ze ja dzieli i wlasciwie 50% czasu jest wylaczona z opieki - tez ma racje bo ona tez tak robi. Chodzi o to, ze te moim zdaniem bezpodstawne negatywy potem zamiast znalezc na nie rozwiazanie sa utrwalane “bo te 2 znajome tez tak maja”. Byc moze tez dostaje “zlote porady” dot. Naszeto zwiazku. Nie wiem ale czuje niepokoj - moze nie potrafie ufac, i cala nazwijmy to “wina” lezy po mojej stronie?
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowny Panie,

Pana niepokój nie jest bezpodstawny – to sygnał, że w relacji dochodzi do naruszenia Pana granic i wartości. Z opisu wyłaniają się trzy kluczowe punkty:

Nierównowaga energii

To naturalne, że czuje Pan frustrację, gdy partnerka nie ma sił na 5 minut rozmowy z Panem, ale znajduje energię na wielogodzinne wyjścia. To pokazuje różnicę w priorytetach, a nie tylko brak czasu.

Mechanizm potwierdzenia (Echo Chamber)

Partnerka szuka u koleżanek potwierdzenia, że jej trudne zachowania (np. agresja słowna wobec dzieci) są normą. Izoluje to Pana jako „osobę bez dzieci”, której zdanie się nie liczy. To forma unieważnienia, która buduje mur w Waszej relacji.

Lęk o przyszłość

Pana niepokój może wynikać z intuicji, że wartości, którymi kieruje się partnerka i jej otoczenie, są sprzeczne z Pana wizją zdrowego życia i związku.

Warto zadać sobie pytanie, czy czuje się Pan w tym związku partnerem, czy jedynie obserwatorem, którego potrzeby są odkładane na później? Proszę nie brać całej winy na siebie – zaufanie buduje się na przewidywalności i wzajemności, których w tej chwili Panu brakuje.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.Z Pana opisu wygląda to bardziej na reakcję, na brak przewidywalnego kontaktu i bliskości niż na „bezpodstawny” niepokój. W relacji na odległość regularność, czułość i poczucie bycia ważnym są kluczowe, gdy ich brakuje, pojawia się napięcie, zazdrość i nadinterpretacje.Niepokój może wynikać z niezaspokojonej potrzeby więzi, a nie z braku zaufania. Dodatkowo widoczna jest u Pana frustracja związana z poczuciem niespójności: brak energii dla relacji a jej obecność w innych obszarach.

Zamiast szukać winy/odpowiedzialności, warto: jasno nazwać swoje potrzeby (np. stały, krótki kontakt dziennie),zapytać, czy ona ma realne zasoby na tę relację w obecnej sytuacji życiowej oraz

sprawdzić, czy Wasze oczekiwania wobec bliskości są w ogóle zbieżne.

 

To pozwala odróżnić problem komunikacyjny od faktycznego niedopasowania w potrzebach.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, nie wygląda na Pani winę, tylko na naturalną reakcję na brak bliskości i przewidywalności w relacji. W związku na odległość kontakt jest podstawą poczucia bezpieczeństwa, a jeśli jest on nieregularny, chłodny i jakby zależny wyłącznie od jej dostępności, to zupełnie zrozumiałe, że pojawia się w Pani napięcie i niepokój. Pani trudne emocje przy jej wyjściach ze znajomymi nie muszą oznaczać braku zaufania. Często zazdrość czy dyskomfort rodzą się nie z podejrzeń, lecz z poczucia, że nie jesteśmy wystarczająco ważni, że brakuje nam czułości, stałości i zaangażowania. To, że na spotkania z koleżankami potrafi znaleźć energię i czas, a na krótką rozmowę przed snem już nie zawsze, może uruchamiać w Pani poczucie odsunięcia czy bycia na dalszym planie i to nie jest irracjonalne.

Jednocześnie możliwe jest, że ona rzeczywiście jest przeciążona, zmęczona i wyjścia traktuje jako formę odreagowania. To jednak nie unieważnia Pani potrzeb. W zdrowej relacji obie perspektywy powinny mieć znaczenie. Jeśli czuje Pani, że Pani potrzeba kontaktu i czułości jest systematycznie pomijana albo bagatelizowana, warto się nad tym zatrzymać. Zamiast skupiać się na jej koleżankach czy zastanawiać się, czy coś Panią niepokoi, można spróbować nazwać wprost to, co dzieje się w Pani, że brak stałego kontaktu sprawia, iż czuje się Pani niepewnie, że potrzebuje Pani większej przewidywalności i bliskości, by czuć się spokojnie w tej relacji. To nie jest kontrolowanie ani ograniczanie, to komunikowanie swojej potrzeby. Niepokój często jest sygnałem, że coś w relacji wymaga doprecyzowania i rozmowy, a nie dowodem na to, że z Panią jest coś nie tak.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Rozumiem, że Pan doświadcza głębokich wątpliwości i niepokoju w Pańskiej relacji. To, co Pan przeżywa – ta rozbieżność między tym, co chciałby Pan osiągnąć w związku, a tym, co obserwuje – stanowi dla Pana rzeczywisty ból, a nie wyraz braku umiejętności zaufania.  

Warte jest zauważenia, że Pan stoi przed dylematem: jak pogodzić potrzebę bliskości z pragnieniem autonomii dla partnerki. Pan wie, że przestrzeń jest ważna w relacjach, a jednocześnie czuje się niedowartościowany, gdy ta przestrzeń wydaje się przechodzić w dystans. To napięcie, które Pan odczuwa, może być sygnałem czegoś ważnego – Pańskiego głębokich potrzeb dotyczących więzi i dostępności.  

Pytanie, które Pan sobie stawia – czy wina leży po Pańskiej stronie – sugeruje, że jest Pan gotów spojrzeć na siebie z zainteresowaniem i otwartością. To już szczególne. Być może warto zastanowić się nad tym, co naprawdę Panu brakuje w tej relacji i co Panu daje nadzieję, że coś się może zmienić. Co w tym związku – mimo wszystkich wątpliwości – sprawia, że Pan w nim pozostaje? Jaka jest ta nadzieja, która Pana ciągle trzyma?  

Sama Pana obecność w tej relacji i jego refleksyjność mogą być siłą zdolną do zmiany dynamiki między Panem a Pańską dziewczyną.

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Pana niepokój wynika z dostrzegalnej niespójności: słyszy Pan o chronicznym braku sił i przytłoczeniu życiem, a jednocześnie widzi, że partnerka znajduje mnóstwo energii na wielogodzinne spotkania towarzyskie. To naturalne, że czuje się Pan zdezorientowany, gdy 5 minut rozmowy z Panem jest wysiłkiem, a 8 godzin „na miescie” nie sprawia trudności. 

Problem pogłębia fakt, że otoczenie partnerki normalizuje zachowania, które Pana rażą (jak agresja słowna wobec dzieci). Argument „nie masz dzieci, więc nie rozumiesz” może służyć tu do zablokowania jakiejkolwiek dyskusji o zasadach. Pana emocje nie są „winą” ani brakiem zaufania. Emocje to coś naturalnego, co być może w tym przypadku pojawiło się w reakcji na to, że w tym związku Pana potrzeby bliskości są traktowane jako opcjonalne.

W relacji na odległość kontakt jest jedynym spoiwem. Jeśli brakuje w nim wzajemności i przewidywalności, naturalnym będzie że poczucie samotności będzie narastać. Może Pan rozważyć rozmowę z partnerką o tym jak widzicie swoje potrzeby, bo czasami ten element „widzenia siebie na wzajem” może generować nieporozumienia. 

Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Pana niepokój brzmi naprawdę frustrująco, zwłaszcza że sam widzisz w nim sprzeczności kiedy z jednej strony wierzy Pan w przestrzeń w związku, z drugiej czujesz dyskomfort, kiedy dziewczyna wychodzi z przyjaciółkami. To normalne, że w relacji na odległość z dodatkowymi wyzwaniami (jak jej dzieci i codzienne obowiązki) emocje się mieszają. Spróbuję to rozłożyć krok po kroku, żeby pomóc Ci zobaczyć sprawę klarowniej. Opisuje Pan nieregularny kontakt kiedy raz dzwoni, raz tylko "dobranoc" w wiadomości. W związkach na odległość to podstawa budowania zaufania. Jeśli jej brakuje czasu na pięciominutowyminutowy telefon przed snem ), a nagle znajduje osiem godzin na imprezę z dawno niewidzianą koleżanką, to boli. To nie o zazdrość chodzi, ale o priorytety,kiedy czuje się Pan na dalszym planie. Mówi, że wszystko ją męczy (problemy finansowe, brak sił, wizyty u psychologa), ogranicza aktywności z dziećmi, ale na wyjścia z przyjaciółkami "czas i energia się znajdują". To klasyczny sygnał, że zmęczenie bywa selektywne i na bliskich (dzieci, partner) brakuje sił, na relaks z innymi  naglesiła sie pojawia. Nie dziwię się, że Pana to szokuje.

Dwie przyjaciółki narzekają na życie z dziećmi, normalizują wybuchy jak "wypier na górę" ("to normalne, bo ja też tak mam") i biorą leki na stres. Pan widzi w tym patologię, co jest słuszne gdyż natura nie stworzyła nas do tracenia chęci do życia przez rodzicielstwo. Jeśli utrwala to negatywy zamiast szukać rozwiązań, a do tego dają "złote porady" o Waszym związku... to może podkopuje Pana pozycję.  Komunikaty w stylu "Nie masz dzieci, więc się nie odzywaj" to manipulacja, nie argument.

Czy to Pana wina (brak zaufania)? Nie, niekoniecznie. Niepokój nie jest "obiektywnie bezpodstawny" kiedy ma Pan  konkretne powody jak słaby kontakt, brak czułości, rozbieżność priorytetów. Zaufanie buduje się wzajemnie, a tu czujesz się ignorowany. W związkach na odległość z dziećmi kluczowe jest ustalenie granic (np. "dziennie 10 min na rozmowę, nawet jeśli zmęczona"). Jeśli ona mówi "jak chcesz, to sam zadzwoń", to przerzuca odpowiedzialność, gdyż zdrowa relacja wymaga wysiłku obu stron.

Proszę wybraćspokojny moment (nie po jej wyjściu) i  powiedzieć "Czuję się odsunięty, kiedy kontakt jest nieregularny i tęsknię za naszą bliskością. Jak możemy to poprawić?". Proszę słuchać jej perspektywy (może naprawdę jest przytłoczona), ale trzeba wyrazić swoje potrzeby jak  codzienny krótki telefon o stałej porze. To nie ogranicza przestrzeni, ale buduje więź. Jeśli wyjścia z koleżankami zawsze idą kosztem Was, a ich rady wpływają na nią negatywnie to warto delikatnie zapytać, co o tym myśli. Może warto ograniczyć ich wpływ?

Pana  niepokój może rosnąć od czekania na jej sygnał więc warto ustalić granice, np. nie czekaj w nieskończonośćvi rozważyć wsparcie (terapeuta dla siebie, by przepracować te emocje). Jeśli bliskość zostaje na zero mimo rozmów, a priorytety się nie zmieniają , trzeba zastanowić się, czy to dla Pana zdrowe długoterminowo.

Jest Pan świadomy swoich przekonań o przestrzeni, co pokazuje dojrzałość. To dobry punkt wyjścia. 

 


 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry., 

czytam, że to, co przeżywasz, jest dla Ciebie bardzo trudne i budzi w Tobie niepokój, który wydaje się trudny do uzasadnienia, ale jednocześnie mocno odczuwalny. Twoje uczucia — poczucie braku bliskości, frustracja, zaniepokojenie zachowaniami partnerki — są realne i mają znaczenie. Nie oznacza to, że coś jest z Tobą „nie tak”, tylko że w tej relacji pojawiają się napięcia, które wywołują emocje.

 

To naturalne, że relacja na odległość, różnice w obowiązkach i rytmie dnia, a także obserwacja reakcji bliskich osób, mogą wywoływać lęk i poczucie braku kontroli. Twoje wątpliwości i pytania o zaufanie pokazują, że zależy Ci na jakości tej relacji i na tym, żeby była bezpieczna i satysfakcjonująca dla obu stron.

 

Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc Ci zrozumieć, skąd dokładnie bierze się Twój niepokój, jakie są jego źródła i jak go odróżnić od realnych zagrożeń w relacji. Takie wsparcie może też dać Ci większą jasność i poczucie bezpieczeństwa w związku. Wszstkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z problemami wychowawczymi nastolatka? Wyzwania z 15-letnią córką
Witam. Mam problem z 15 letnią córką. Codziennie w domu są awantury. Nie daję już sobie rady z tą sytuacją. Zawsze myślałam, że będę miała dobry kontakt z moim dzieckiem jednak nie wychodzi mi. Bardzo cierpię z tego powodu. Przejdę do rzeczy.... Córka na ogół na sympatyczną, grzeczną, wrażliwą dziewczynką. Z boku nikt by nie powiedział, że mamy jakieś problemy. Kłócimy się głównie o naukę i bałagan w pokoju. Zawsze była bardzo dobrą uczennicą. Zawsze była też leniwa. Trzeba było "gonić" do nauki. Nigdy nie była tym zainteresowana. Problemy zaczęły się głównie w 7 klasie.... Lenistwo sięgnęło zenitu i ciągnie się to za nami do tej pory. Oceny ma fatalne... W domu nie pomaga i nigdy w niczym nie pomagała. Zawsze trzeba było zmuszać do sprzątania. Chyba nigdy sama z siebie nie posprzątała w swoim pokoju, czy w domu. Mega problemem jest nastawienie zmywarki. Stan pokoju jest krytyczny. Je w łóżku, zostają tam okruchy, pościeli nie zmienia, nie przeszkadza to jej. Na środku pokoju są porozwalane książki, podreczniki. Wyciąga je z plecaka na podłogę i tak zostawia. Kosz na śmieci pęka w szwach. Wszystkie ubrania leżą za biurkiem, na podłodze. Pełno kurzu, pajęczyn. Nie zaprasza koleżanek do siebie bo musiałaby to posprzątać. Ja od kilku lat nie dotykam się w kwestii sprzątania w jej pokoju. Uważam, że powinna robić to sama. Ma problemy z matematyką. Wożę ją co tydzień na korepetycje. W tym czasie dostaję informacje od nauczycielki matematyki ze szkoły, która rozdaje co tydzień ósmoklasistom zestawy zadań, że moja córka w ogóle ich nie opracowuje . Od lutego na 7 otrzymanych zestawów zadań oddała 0. Zastanawiamy się z mężem gdzie jest problem. Czy w nas? bo ciągle pilnujemy szkoły czy w córce.... Zapewniamy jej naprawdę dużo. Ma ubrania, gadżety, wymarzony telefon który miał być jednocześnie mega motywatorem do działania a okazał się największym złem. Przyjrzeć się temu wszystkiemu z boku to można zauważyć, że w domu moje dziecko tylko leży w łóżku, śpi , je, patrzy w telefon i czasem wynurzy się z pokoju żeby pogaadać. Przychodzi, opowiada mi co było w szkole, jakieś plotki itp. I Za chwilę przychodzi powiadomienie o nowej ocenie.... zwykle jest to 2. Czy mamy z mężem odpuścić temat szkoły?? córka jest w 8 klasie, ciężko nam przejść obojętnie w takiej sytuacji. Tym bardziej że jest zdolna i ma możliwości. Córka uważa że dla nas tylko oceny są ważne, a ona jako ona nie liczy się. Ciągle mówię jej że jest zdolna, mądra tylko musi sę przyłożyć, wygonić lenia, zaangażować w sprawy domowe. ale jakoś moje dziecko nie znajduje na to czasu. Ona sama pzyznaje, że jest leniwa, że jej się nic nie chce. Mam wrażenie że potrzebna jej jestem do zaspokajania jej potrzeb. Czyli pieniędzy. Sobotę najchętniej spędzałaby na zakupach z koleżankami. Bardzo chaotyczny jest ten wpis ale są we mnie tak straszne emocje, że nie mogę skupić się na poskładaniu tej wypowiedzi.
Jak radzić sobie z poporodowymi zaburzeniami nastroju i odzyskać równowagę emocjonalną?

Jestem tatą od 5 miesięcy. Od narodzin mojego dziecka czuję, jakbym nie ogarniał tego wszystkiego, co się dzieje. Myślałem, że jakoś sobie poradzę, że to będzie po prostu nowy etap, ale życie dało mi porządnego kopa. Zamiast radości jest chaos w głowie, emocje jak rollercoaster – przygnębienie, lęk, zmęczenie, które nie odpuszcza nawet po odpoczynku. A do tego ta frustracja, że nie potrafię się cieszyć z tego, co powinno być piękne.

Nie wiem, czy to coś w stylu poporodowego doła, czy może coś poważniejszego, ale czuję, że nie jestem w stanie sam tego ogarnąć. Jakie kroki mogę podjąć, żeby zacząć wychodzić na prostą?

Nie oczekuję szybkich cudów, ale chciałbym wiedzieć, czy to normalne, że tak się czuję, i co mogę zrobić, żeby lepiej się z tym wszystkim zmierzyć.

Czy córka narcystycznego rodzica może przez to mieć kłopoty z radzeniem sobie, z uzależnieniem, z nieprzystosowaniem?
Czy istnieje możliwość, ze córka narcystycznej matki, która zaczęła kraść mając 3 latka i w wieku dorosłym ucieka w różne niezdrowe formy uzależnień, jak zakupoholizm, seks, praca, okradanie najbliższych, kłamstwa, jednak nie ciągłe formy ucieczki i zdaje sobie sprawę, że prowadzi ją wstyd i strach, może być wynikiem wychowania przez narcystyczną matkę? Czy terapia psychodynamiczna może rozwiązać wszystkie problemy i traumy, czy jednak powinna iść na terapię od uzależnień?
Mam trudne relacje ze szwagrem, mieliśmy już 2 duże kłótnie w rodzinie męż
Mam trudne relacje ze szwagrem, mieliśmy już 2 duże kłótnie w rodzinie męża, mimo że to on wybucha, przeklina i nie idzie mu powiedzieć, jaki jest nasz punkt widzenia, to ja z mężem wychodzimy na najgorszych, co po wyprowadzce do dużego miasta uważają się za państwo, a on siedzi przy stole obrażony. Nie chcemy z mężem mieć z nim kontaktu, jednak urodziło mu się dziecko i chcielibyśmy brać udział w jego życiu, jego żona chce mnie poprosić o bycie chrzestną, nie wiem, czy powinnam się zgodzić... Dodam, że my nie wzięliśmy go na chrzestnego naszego dziecka, ponieważ nie wykazywał żadnego zainteresowania nim, ale jest tym faktem oburzony, bo jak to mówi, był przekonamy, że zostanie chrzestnym, bo jest bratem i wypada, nie wiem, co robić, czy ciągnąć tą toksyczna relacje, każdy wyjazd do teściów stresuje, bo oni też nie rozumieją, że z mężem Mamy swoje zdanie i inaczej patrzymy na życie, nie robimy rzeczy "bo wypada".
Witam. Od jakiegoś czasu czuję się bardzo źle w moim związku.
Witam. Od jakiegoś czasu czuję się bardzo źle w moim związku. A mianowicie zaczęło się to uczucie od pewnego momentu, gdzie miała miejsce pewna sytuacja. Podczas jednej z kłótni z teściową nazwała mnie ona szmatą. Mój partner był świadkiem kłótni i niestety nie zareagował na to przezwisko ani przecząco, ani twierdząco twierdząc, że nie będzie się wtrącał. (mieszkam z teściami). Po całej kłótni, gdy z nim rozmawiałam, stwierdził, że nie uważa, tak jak powiedziała teściowa, aczkolwiek też nie stanął po mojej stronie i nie powiedział, że powiedziała źle do mnie. Przez to bardzo zawiodłam się na partnerze, bardzo mnie to zabolało, i siedzi to we mnie i od tamtego momentu wiem, że już nie mogę na niego liczyć tak jak do tej pory. Przez tą całą sytuację od tamtego momentu nie jest już normalnie w naszym związku, ja jestem ciągle zazdrosna o relacje partnera z rodzicami, ponieważ z nimi spędza więcej czasu, bo mamy własną działalność w domu i oni mu pomagają, a ja siedzę z dzieckiem w domu. Widzimy się bardzo mało czasu i praktycznie w ogóle nie spędzamy czasu razem i partner nie ma dla nas czasu, bo ciągle poświęca czas tej szkółce. Z jednej strony go rozumiem, bo to jest nasze jedyne źródło utrzymania, ale z drugiej brakuje mi tego, co było kiedyś między nami tych wspólnych rodzinnych wypadów, aczkolwiek najbardziej brakuje mi tego, że partner nie potrafi okazać mi uczucia i tego, że mnie kocha, przez co wielokrotnie pytałam się go o to, czy mnie kocha i czy mu jeszcze na mnie zależy, a on odpowiadał, że tak tylko na razie nie ma czasu, bo poświęca dużo czasu tej szkółce i nie ma też sił, bo musi wszystko ogarnąć i ma za dużo na głowie, aczkolwiek ja niestety przestałam już ufać mu w stosunku co do jego uczuć, że naprawdę mnie kocha. Za każdym razem jest za stroną mamy, a ja wtedy czuję się okropnie, bo czuję się, jakbym była takim piątym kołem u wozu. Wiem, że on to robi głównie też dlatego, bo rodzice mu pomagają i nie chcę, żeby mu to wypomnieli, ale mnie to bardzo boli I już nie raz mu o tym mówiłam, ale on nawet nie potrafi ze mną ostatnio rozmawiać i unika rozmów na temat jego zachowania i tego, co ja czuję. Wczoraj stwierdził, jak rozmawialiśmy, że dlatego nie potrafi mi okazać uczuć przytulić mnie, pocałować czy powiedzieć kocham, bo twierdzi, że jestem od jakiegoś czasu dziwna i to go odrzuca ode mnie, a ja po prostu czuję się źle z tym wszystkim, z tym że on za każdym razem jest za mamusią, z tym że nie potrafi mi okazać uczuć i przez to myślę, że mnie nie kocha. Kiedyś też miała miejsce taka sytuacja, że przez internet zostałam oszukana na sporą ilość pieniędzy i niestety ich nie odzyskałam. Była to moja wina i partner bardzo się na mnie zdenerwował przez to i od tej pory nie ufa mi w zakupach internetowych i prawie za każdym razem mnie sprawdza, a w zasadzie zamawianie na przykład przez Allegro musi być z jego telefonu, ponieważ on ma tam na swoim koncie Smarta na wysyłki, a po drugie uważa, że mi nie jest potrzebny Smart na dsemowe wysyłki na moim koncie, bo ja dużo nie zamawiam. Mam wrażenie, że traktuje mnie inaczej niż jak kiedyś i naprawdę czuję się każdego dnia bardzo źle. Partner ma też wrażenie, że czepiam się za bardzo i jestem za bardzo zazdrosna o wszystko i o wszystkich, ale na przykład o rodziców jestem zazdrosna dlatego, bo z nimi spędza więcej czasu i ich szanuję bardziej niż mnie, a na przykład ostatnio byłam też zazdrosna o to, że partner po całym dniu ciężkiej pracy poszedł na grilla, który był robiony u nas koło domu, zamiast przyjść do mnie wieczorem, bo ja siedziałam z dzieckiem w domu, a rzekomo zawsze mi mówi, że jest zmęczony po całym dniu pracy. Co prawda był tam max. 30 min, ale mnie to zabolało, że ja musze się prosić go o czas dla mnie, a i tak tego nie uproszę, bo ciągle brak czasu lub zmęczenie a jak ktoś go zawołał na grilla z rodziny, a miał chwile, czasu to od razu poleciał. Ja muszę prosić się go nawet o czas na zakupy spożywcze czy ubraniowe, bo nawet na to nie ma czasu, bo praktycznie 24 godziny na dobę poświęca swój czas tej szkółce i jest na dworze, a ja jestem 24 godziny na dobę sama praktycznie z dzieckiem w domu. Na pewno inaczej byłoby też z moją psychiką, gdyby nie to, że mieszkamy na wsi, ja mam prawko, ale niestety nie umiem jeździć i praktycznie cały czas siedzę w domu oprócz tego, że wychodzę z córką na dwór i to mnie dobija. Niestety, ale nie da się mojemu partnerowi przemówić do rozsądku, żeby chociaż trochę czasu nam poświęcił, bo mówi, że z czegoś musimy żyć, a niestety mamy szkółkę z roślinami i to wymaga dużo pracy przy tym, a ponadto mieszkając na wsi, są też inne obowiązki koło domu. Niestety przez to wszystko ma bardzo dla nas mało czasu, a właściwe wcale i właśnie to mnie boli ten brak czasu i jego praktycznie zerowe okazywanie uczuć w stosunku co do mnie i to, że jest w lepszych relacjach z rodzicami niż ze mną I za każdym razem stoi po stronie mamy i mam wrażenie, że ją bardziej docenia i szanuje za to, że mu pomagają w tej szkółce niż mnie. Co by mi pani radziła, żeby mu powiedzieć lub zrobić coś, co pokażę mu i otworzy oczy, że jednak mnie naprawdę krzywdzi swoim zachowaniem? On uważam, że jeśli się o coś czepiam albo mówię mu, co mnie boli lub po prostu płacze to, że jestem dziwna i że się zmieniłam, ale to właśnie jest efekt tego, co się dzieje. I boję się, że jeśli to się nie zmieni, to nasz związek się skończy, bo to okropne uczucie siedzi we mnie codziennie. Najgorsze jest chyba to, że są momenty, gdzie jest chwilami dobrze, ale zaraz znów czuję się źle i wraca to okropne uczucie. Nie mam ochoty nawet gotować codziennie obiadu myśleć, co na ten obiad robić i codzienne obowiązki męczą mnie psychicznie i te rzeczy, które kiedyś mnie cieszyły, już teraz tak nie jest. 😐
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.