Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Niepokój w związku na odległość: czy brakuje mi bliskości i zrozumienia?

Witam, zastanawia mnie moj niepokoj, ktory obiektywnie nie ma podstaw i sam nie raz powtarzalem w zyciu, ze w zwiazku nalezy miec przestrzen i nie wolno sie ograniczac natomiast w przypadku kiedy moja dziewczyna wychodzi ze znajomymi na miasto nie czuje sie dobrze… Czy moze wynikac to z tego, ze mamy slaby kontakt i mi go wiecznie brakuje (zwiazek na odleglosc, ona 2 dzieci). Dla mnie szokiem jest ze zdarzaja sie dni kiedy nie potrafi znalezc nawet 5 min na krotki telefon przed snem -“jak chcesz to sam mozesz zadzwonic”. Jest dzien ze zadzwoni, na drugi np. jest cisza, ja czekam na sygnal az da mi znac ze juz wszystko wokol dzieci zrobila - dostaje tylko wiadomosc “dobranoc”. Bliskosc i czulosc na zero. Byla syt. kiedy chodzila do psychologa mowila, ze wszystko ja meczy, brak sily na cokolwiek, zero checi, problemy finansowe - ograniczyla nawet pewne zajecia z dziecmi, zeby wrocic do siebie. Nagle telefon od kolezanki ktorej dawno nienwidziala 8 godzin ze znajomymi 2 w nocy powrot mimo, ze z samego rana obowiazki. Wczoraj az mnie zaszkowalo jak zadzwonila na te 5 minut powiedziec dobranoc - dzisiaj wyszla znowu. Mam tutaj na mysli, ze zycie ja przytlacza tak, ze nie ma na nic czasu ale jakby zaproszenie kolezanek potrafi zawrocic calym planem dnia, zmeczeniem - czas i energia nagle sie znajduja… Byc moze drazni mnie cos innego… te dwie kolezanki ciagle narzekaj na to jakie zycie z dziecmi jest ciezkie… i ja mimo, ze ich nie posiadam jestem swiecie przekonany, ze problem tkwi w czyms innym a nie dzieciach - na pewno natura nas tak nie stworzyla zeby spelniajac potrzebe potomstwa tracic chec do zycia… byla syt. “Powiedzialam do syna w nerwach juz “wypier na gore” - ja uwazam to za mocno karygodne… natomiast jej kolezanka powiedziala, ze “ona tez tak juz ma bo nie wytrzymuje wiec to normalne” i oczywiscie - moje zdanie sie nie liczy bo “nie mam dzieci” ale jej kolezanka ma racje bo zachowuje sie tak samo i na pewno “nie mozna tego nazwac patologiczna reakcja”. Kiedy druga zazywa leki bo wykancza ja opieka nad dzieckiem mimo, ze ja dzieli i wlasciwie 50% czasu jest wylaczona z opieki - tez ma racje bo ona tez tak robi. Chodzi o to, ze te moim zdaniem bezpodstawne negatywy potem zamiast znalezc na nie rozwiazanie sa utrwalane “bo te 2 znajome tez tak maja”. Byc moze tez dostaje “zlote porady” dot. Naszeto zwiazku. Nie wiem ale czuje niepokoj - moze nie potrafie ufac, i cala nazwijmy to “wina” lezy po mojej stronie?
User Forum

A9

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowny Panie,

Pana niepokój nie jest bezpodstawny – to sygnał, że w relacji dochodzi do naruszenia Pana granic i wartości. Z opisu wyłaniają się trzy kluczowe punkty:

Nierównowaga energii

To naturalne, że czuje Pan frustrację, gdy partnerka nie ma sił na 5 minut rozmowy z Panem, ale znajduje energię na wielogodzinne wyjścia. To pokazuje różnicę w priorytetach, a nie tylko brak czasu.

Mechanizm potwierdzenia (Echo Chamber)

Partnerka szuka u koleżanek potwierdzenia, że jej trudne zachowania (np. agresja słowna wobec dzieci) są normą. Izoluje to Pana jako „osobę bez dzieci”, której zdanie się nie liczy. To forma unieważnienia, która buduje mur w Waszej relacji.

Lęk o przyszłość

Pana niepokój może wynikać z intuicji, że wartości, którymi kieruje się partnerka i jej otoczenie, są sprzeczne z Pana wizją zdrowego życia i związku.

Warto zadać sobie pytanie, czy czuje się Pan w tym związku partnerem, czy jedynie obserwatorem, którego potrzeby są odkładane na później? Proszę nie brać całej winy na siebie – zaufanie buduje się na przewidywalności i wzajemności, których w tej chwili Panu brakuje.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.Z Pana opisu wygląda to bardziej na reakcję, na brak przewidywalnego kontaktu i bliskości niż na „bezpodstawny” niepokój. W relacji na odległość regularność, czułość i poczucie bycia ważnym są kluczowe, gdy ich brakuje, pojawia się napięcie, zazdrość i nadinterpretacje.Niepokój może wynikać z niezaspokojonej potrzeby więzi, a nie z braku zaufania. Dodatkowo widoczna jest u Pana frustracja związana z poczuciem niespójności: brak energii dla relacji a jej obecność w innych obszarach.

Zamiast szukać winy/odpowiedzialności, warto: jasno nazwać swoje potrzeby (np. stały, krótki kontakt dziennie),zapytać, czy ona ma realne zasoby na tę relację w obecnej sytuacji życiowej oraz

sprawdzić, czy Wasze oczekiwania wobec bliskości są w ogóle zbieżne.

 

To pozwala odróżnić problem komunikacyjny od faktycznego niedopasowania w potrzebach.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, nie wygląda na Pani winę, tylko na naturalną reakcję na brak bliskości i przewidywalności w relacji. W związku na odległość kontakt jest podstawą poczucia bezpieczeństwa, a jeśli jest on nieregularny, chłodny i jakby zależny wyłącznie od jej dostępności, to zupełnie zrozumiałe, że pojawia się w Pani napięcie i niepokój. Pani trudne emocje przy jej wyjściach ze znajomymi nie muszą oznaczać braku zaufania. Często zazdrość czy dyskomfort rodzą się nie z podejrzeń, lecz z poczucia, że nie jesteśmy wystarczająco ważni, że brakuje nam czułości, stałości i zaangażowania. To, że na spotkania z koleżankami potrafi znaleźć energię i czas, a na krótką rozmowę przed snem już nie zawsze, może uruchamiać w Pani poczucie odsunięcia czy bycia na dalszym planie i to nie jest irracjonalne.

Jednocześnie możliwe jest, że ona rzeczywiście jest przeciążona, zmęczona i wyjścia traktuje jako formę odreagowania. To jednak nie unieważnia Pani potrzeb. W zdrowej relacji obie perspektywy powinny mieć znaczenie. Jeśli czuje Pani, że Pani potrzeba kontaktu i czułości jest systematycznie pomijana albo bagatelizowana, warto się nad tym zatrzymać. Zamiast skupiać się na jej koleżankach czy zastanawiać się, czy coś Panią niepokoi, można spróbować nazwać wprost to, co dzieje się w Pani, że brak stałego kontaktu sprawia, iż czuje się Pani niepewnie, że potrzebuje Pani większej przewidywalności i bliskości, by czuć się spokojnie w tej relacji. To nie jest kontrolowanie ani ograniczanie, to komunikowanie swojej potrzeby. Niepokój często jest sygnałem, że coś w relacji wymaga doprecyzowania i rozmowy, a nie dowodem na to, że z Panią jest coś nie tak.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Rozumiem, że Pan doświadcza głębokich wątpliwości i niepokoju w Pańskiej relacji. To, co Pan przeżywa – ta rozbieżność między tym, co chciałby Pan osiągnąć w związku, a tym, co obserwuje – stanowi dla Pana rzeczywisty ból, a nie wyraz braku umiejętności zaufania.  

Warte jest zauważenia, że Pan stoi przed dylematem: jak pogodzić potrzebę bliskości z pragnieniem autonomii dla partnerki. Pan wie, że przestrzeń jest ważna w relacjach, a jednocześnie czuje się niedowartościowany, gdy ta przestrzeń wydaje się przechodzić w dystans. To napięcie, które Pan odczuwa, może być sygnałem czegoś ważnego – Pańskiego głębokich potrzeb dotyczących więzi i dostępności.  

Pytanie, które Pan sobie stawia – czy wina leży po Pańskiej stronie – sugeruje, że jest Pan gotów spojrzeć na siebie z zainteresowaniem i otwartością. To już szczególne. Być może warto zastanowić się nad tym, co naprawdę Panu brakuje w tej relacji i co Panu daje nadzieję, że coś się może zmienić. Co w tym związku – mimo wszystkich wątpliwości – sprawia, że Pan w nim pozostaje? Jaka jest ta nadzieja, która Pana ciągle trzyma?  

Sama Pana obecność w tej relacji i jego refleksyjność mogą być siłą zdolną do zmiany dynamiki między Panem a Pańską dziewczyną.

3 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Pana niepokój wynika z dostrzegalnej niespójności: słyszy Pan o chronicznym braku sił i przytłoczeniu życiem, a jednocześnie widzi, że partnerka znajduje mnóstwo energii na wielogodzinne spotkania towarzyskie. To naturalne, że czuje się Pan zdezorientowany, gdy 5 minut rozmowy z Panem jest wysiłkiem, a 8 godzin „na miescie” nie sprawia trudności. 

Problem pogłębia fakt, że otoczenie partnerki normalizuje zachowania, które Pana rażą (jak agresja słowna wobec dzieci). Argument „nie masz dzieci, więc nie rozumiesz” może służyć tu do zablokowania jakiejkolwiek dyskusji o zasadach. Pana emocje nie są „winą” ani brakiem zaufania. Emocje to coś naturalnego, co być może w tym przypadku pojawiło się w reakcji na to, że w tym związku Pana potrzeby bliskości są traktowane jako opcjonalne.

W relacji na odległość kontakt jest jedynym spoiwem. Jeśli brakuje w nim wzajemności i przewidywalności, naturalnym będzie że poczucie samotności będzie narastać. Może Pan rozważyć rozmowę z partnerką o tym jak widzicie swoje potrzeby, bo czasami ten element „widzenia siebie na wzajem” może generować nieporozumienia. 

Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Pana niepokój brzmi naprawdę frustrująco, zwłaszcza że sam widzisz w nim sprzeczności kiedy z jednej strony wierzy Pan w przestrzeń w związku, z drugiej czujesz dyskomfort, kiedy dziewczyna wychodzi z przyjaciółkami. To normalne, że w relacji na odległość z dodatkowymi wyzwaniami (jak jej dzieci i codzienne obowiązki) emocje się mieszają. Spróbuję to rozłożyć krok po kroku, żeby pomóc Ci zobaczyć sprawę klarowniej. Opisuje Pan nieregularny kontakt kiedy raz dzwoni, raz tylko "dobranoc" w wiadomości. W związkach na odległość to podstawa budowania zaufania. Jeśli jej brakuje czasu na pięciominutowyminutowy telefon przed snem ), a nagle znajduje osiem godzin na imprezę z dawno niewidzianą koleżanką, to boli. To nie o zazdrość chodzi, ale o priorytety,kiedy czuje się Pan na dalszym planie. Mówi, że wszystko ją męczy (problemy finansowe, brak sił, wizyty u psychologa), ogranicza aktywności z dziećmi, ale na wyjścia z przyjaciółkami "czas i energia się znajdują". To klasyczny sygnał, że zmęczenie bywa selektywne i na bliskich (dzieci, partner) brakuje sił, na relaks z innymi  naglesiła sie pojawia. Nie dziwię się, że Pana to szokuje.

Dwie przyjaciółki narzekają na życie z dziećmi, normalizują wybuchy jak "wypier na górę" ("to normalne, bo ja też tak mam") i biorą leki na stres. Pan widzi w tym patologię, co jest słuszne gdyż natura nie stworzyła nas do tracenia chęci do życia przez rodzicielstwo. Jeśli utrwala to negatywy zamiast szukać rozwiązań, a do tego dają "złote porady" o Waszym związku... to może podkopuje Pana pozycję.  Komunikaty w stylu "Nie masz dzieci, więc się nie odzywaj" to manipulacja, nie argument.

Czy to Pana wina (brak zaufania)? Nie, niekoniecznie. Niepokój nie jest "obiektywnie bezpodstawny" kiedy ma Pan  konkretne powody jak słaby kontakt, brak czułości, rozbieżność priorytetów. Zaufanie buduje się wzajemnie, a tu czujesz się ignorowany. W związkach na odległość z dziećmi kluczowe jest ustalenie granic (np. "dziennie 10 min na rozmowę, nawet jeśli zmęczona"). Jeśli ona mówi "jak chcesz, to sam zadzwoń", to przerzuca odpowiedzialność, gdyż zdrowa relacja wymaga wysiłku obu stron.

Proszę wybraćspokojny moment (nie po jej wyjściu) i  powiedzieć "Czuję się odsunięty, kiedy kontakt jest nieregularny i tęsknię za naszą bliskością. Jak możemy to poprawić?". Proszę słuchać jej perspektywy (może naprawdę jest przytłoczona), ale trzeba wyrazić swoje potrzeby jak  codzienny krótki telefon o stałej porze. To nie ogranicza przestrzeni, ale buduje więź. Jeśli wyjścia z koleżankami zawsze idą kosztem Was, a ich rady wpływają na nią negatywnie to warto delikatnie zapytać, co o tym myśli. Może warto ograniczyć ich wpływ?

Pana  niepokój może rosnąć od czekania na jej sygnał więc warto ustalić granice, np. nie czekaj w nieskończonośćvi rozważyć wsparcie (terapeuta dla siebie, by przepracować te emocje). Jeśli bliskość zostaje na zero mimo rozmów, a priorytety się nie zmieniają , trzeba zastanowić się, czy to dla Pana zdrowe długoterminowo.

Jest Pan świadomy swoich przekonań o przestrzeni, co pokazuje dojrzałość. To dobry punkt wyjścia. 

 


 

2 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry., 

czytam, że to, co przeżywasz, jest dla Ciebie bardzo trudne i budzi w Tobie niepokój, który wydaje się trudny do uzasadnienia, ale jednocześnie mocno odczuwalny. Twoje uczucia — poczucie braku bliskości, frustracja, zaniepokojenie zachowaniami partnerki — są realne i mają znaczenie. Nie oznacza to, że coś jest z Tobą „nie tak”, tylko że w tej relacji pojawiają się napięcia, które wywołują emocje.

 

To naturalne, że relacja na odległość, różnice w obowiązkach i rytmie dnia, a także obserwacja reakcji bliskich osób, mogą wywoływać lęk i poczucie braku kontroli. Twoje wątpliwości i pytania o zaufanie pokazują, że zależy Ci na jakości tej relacji i na tym, żeby była bezpieczna i satysfakcjonująca dla obu stron.

 

Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc Ci zrozumieć, skąd dokładnie bierze się Twój niepokój, jakie są jego źródła i jak go odróżnić od realnych zagrożeń w relacji. Takie wsparcie może też dać Ci większą jasność i poczucie bezpieczeństwa w związku. Wszstkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Witam, mam 22 lata, od roku chodzę na psychoterapię. Może to dziwić, ze pomimo terapii zadaje tu pytanie zamiast swojemu terapeucie, aczkolwiek do następnego pytania zostało 3 dni, a nurtuje mnie jedno pytanie, które ciąży na mnie. Otóż na terapie przyszedłem z powodu lęków. Po roku terapii znam ich źródło, wiem ze są one wynikiem moich relacji z rodzicami, w których nie czułem się wystarczająco bezpiecznie i byciem przyjętym. Mimo wszystko zawsze relacje z rodzicami nie były na aż tak złym poziomie jakby się wydawało. Bardzo ciąży na mnie uczucie tego, iz nie czuje więzi emocjonalnej z rodzicami takiej jakbym chciał. Czuje ze moi rodzice obecnie się zmienili niż jak byłem młodszy i maja więcej przestrzeni na moje uczucia. Czy jest szansa żeby w tym wieku zbudować z nimi jeszcze więź emocjonalna? Poprzez na przykład głębsza rozmowę o tym czego mi brakowało i jak na prawdę się czuje przy nich (nigdy wcześniej im tego nie mówiłem).
Jak rozwiązać problemy z kontaktami z dzieckiem przy napiętych relacjach i PTSD matki?

Matka dziecka wskazuje, że doświadcza trudności emocjonalnych związanych z zespołem stresu pourazowego (PTSD) związanych z rozstaniem podczas ciąży. Dziecko ma pięć miesięcy, pojawiły się problemy z kontaktem z dzieckiem oraz sprzeczne z dobrem dziecka zachowania podczas kontaktów (krzyk, wyzwiska w obecności dziecka- bardzo napięta atmosfera). Wcześniejsze próby mediacji, szukania porozumienia oraz terapii rodzinnej były odrzucone, porozumienie zawarte po urodzeniu dziecka przestało działać, matka dziecka prosi o ograniczenie kontaktów do minimum, kontakty z dzieckiem z racji etapu rozwojowego powinny być w obecności matki. Wiem, że na tym etapie rozwoju współpraca jest kluczowa. Jak podejść do sprawy, czy oddać sprawę do sądu, żeby sąd ustalił warunki miejsce, przebadał matkę dziecka, bo sam do końca nie wiem, czy nie jest zagrożeniem dla naszego dziecka. Zależy mi na dobru dziecka, współpracy, jednego dnia mamy ustalenia, które działają, dzień później mam nie przyjeżdżać do dziecka, bo to moja fanaberia, i twierdzi, że powoduje w dziecku traumę. Dodam, że dziecko widzę raz na dwa tygodnie, bo na tyle mi pozwalała dotychczas, dziecko płacze podczas mojej obecności, gdy wyczuwa złość matki, tylko matka dziecka jest w stanie je uspokoić, wg jej nowych proponowanych ustaleń dziecko będzie przychodziło na spotkania z babcią. Jak podejść do sprawy?

Jak radzić sobie z ADHD u matki i dziecka w samotnym wychowywaniu?

Dzień dobry. Mam pytanie, co zrób i jak żyć w sytuacji, gdy matka i dziecko mają ADHD i matka sama wychowuje dziecko.

Jak radzić sobie z toksycznym małżeństwem i przemocą psychiczną?
Zastanawiałam się nad odejściem od męża który za każdym razem twierdzi zapewnia mnie o swoich uczuciach co do mnie iż kocha pożąda pragnie że go podnieca moje ciało, że kocha tylko mnie. Mąż moim i chyba zdaniem każdego będzie po tym co opiszę potraktowany jak osoba toksyczna z zaburzeniami osobowości psychiczna oraz pracoholik manipulant, narcyz. Wszystko ok cudowne dni noce poranki wspólne powroty z jego pracy, magiczny sex co do czego powie na drugi dzień że uprawiał sex ze mną dłużej abym nie marudziła mu potem sądzi że źle dobrał słowa ok lecz nie rozumie nie chce zrozumieć jak mnie ranią jego słowa. Sex pomału zaczyna zanikać mąż zastawia się raz zmęczeniem po pracy, potem że cyt,, kochanie przepraszam nie mogę dłużej bo mam przecież problem z tym penisem boli mnie,,...mówię ok kochanie możemy jak mówiłeś inaczej rozpalać namiętność- tak mówił nie raz mi mój mąż kochający mnie bardzo mój mąż, że mimo iż będzie zmęczony nigdy nie będzie zmęczony by spędzić ze mną miło czas, że moje ciało go jara zawsze ma na mnie ochotę. Wypisuje mi słodzi smsami jak mu brakuje mojej osoby jak tęskni jak bardzo ma na mnie ochotę, co do czego po wspólnym powrocie do domu zaczyna mieć dziwne zachowania tak jakby chciał mnie zdenerwować wyprowadzić z równowagi, krytyki non stop potem wszystko przezuca na mnie, że ryje mu głowę itp. Nie raz pytam męża pi co to wszystko po co obiecujesz czarujesz robisz nadzieję potem wybierasz się. Na każdą swoją odpowiedź szybkie ma wymówki. Potrafiliśmy w ciągu nocy uprawiac sex sam tego chciał, w dzień wieczorami teraz tego nie ma on twierdzi jak mówi cyt,, pierw ryjesz mi łep wchodzisz mi do głowy potem czegoś oczekujesz???,, jest zapatrzony jedynie w pracę, pracuje na kuchni nie ma ludzi do pracy on jedynie sam. Tłumaczyłam mężowi że wiecznie jestem sama że brak mi miłości czułości dotyku rozmowy sexu męża chyba to nie interesuje, mało ze sobą rozmawiamy odczuwam że jeden wolny dzień od jego pracy to wymyśli wszystko by między nami do niczego nie doszło by był tkzw kwas. Nie dociera że mnie to rani, obiecuje wypady nad morze kwiaty kino i Bog wie co jeszcze co do czego szlak trafił...mąż nie interesuje się moimi potrzebami uczuciami ciągle krytykuje potrafi powiedzieć że jestem chora psychicznie nie chce widzieć nie widzi żadnego błędu w sobie. Nie mam siły już na ten związek ratujemy już nas któryś raz z żelu byliśmy na terapiach małżeńskich pomogły ale mężowi na chwilę. Mąż nie widzi we mnie dobrej osoby raz powie ze widzi że bardzo się zmieniłam następnym razem ze to ja nigdy się nie zmienię. O sobie zawsze ma dobre zdanie wiedząc że robi źle. Bił mnie kiedyś bo piłam teraz jestem po terapii nie pije od roku wszystko sądziłam wraca do normy jak mąż mówił że chce spokojnego życia i jest szczęśliwym ze mną choć ja tego nie odczuwam ciągle mnie rani choć tego nie zauważa. Nie wiem co robić odsuwam się od męża potrafi mi grozić że zaraz ktoś dostanie w ryj jeśli nie dasz mi się wyspać polatasz sobie, zaczyna na nowo być agresywny obojętny olewający. Nie wiem co robić sam mówi nie raz podchodź do mnie kiedy tylko chcesz, boję się podchodzić bo różne najścia ma raz zechce wtulic raz będzie krzyczał, była już sytuacja że złapał mnie za gardło mówił jestes moja na zawsze tylko moja rozumiesz???? Ok odpowiedziałam a ty moj , nie odebrałam tego z początku jako zastraszania. Kiedy oznajmiłam że odejdę podam o rozwód bo już mam dość że chce partnera z którym spędzę namiętny sex będzie chemia wyjścia a nie tylko dom gary szmata odkurzacz i nawet nie mówić o tym co ja czuję bo zaraz wybucha itp mąż wziął miękko moje słowa i co zrobisz straszysz mnie grozić że podasz o rozwód??? Be że mnie zginiesz gdzie ty pójdziesz. Mimo iż mąż zaprzecza wydaje mi się iż ma inną kobietę bardzo zadowolony aż wypoczęty w skowronkach każdego dnia Leci do pracy mi buziaki daje usmieszki zdjęcia jak za mną już tęskni ledwo min po rozstaniu, ale ja uważam że to kłamstwa poprostu kłamstwa. Mąż sądzi że to ja zawsze stwarzam takie sytuacje że ms mnie w dupie. Zastanawiałam się naprawdę nad rozwodem nie mam do kad pójść. Kocham męża ale nie chce tak żyć mam potrzeby bliskości czułości on tego nie chce rozumieć zakochany w pracy ja boczny tor. Mówił nie raz że uwielbia mnie tulić że podoba mu się moje ciało że zawsze ma na mnie ochotę klamie samego siebie bo nie robi żadnego gestu. Co mam myśleć robić??? Zaczynam poważnie się na nowo męża bać nie mogę powiedzieć jemu kompletnie nic, wszystko odbiera źle nie chce rozmawiać zaraz słyszę zd go mecze. Czy mam odpuścić poprostu???? Nie mówić o sexsie o uczuciach tęsknicie potrzeby czułości dotyku??? Zlozyc o rozwod z jego winy przemoc psychiczna??? Zawsze o wszystko czepia się doprawdza do łez nic sobie z niczego nie robi. Nie puszcie o terapiach psychologach itp bo on sądzi że z nim wszystko w porządku to ja jestem dramat psychiczna itp... czy przez te męskie problemy może mu aż tak upaść na głowę??? Nie chce spędzać ze mną czasu tylko robota robota jego życie ja jestem z półki jak miś, gospodyni domowa. Proszę porady gdzie uciec czy uciekać co robić??? Dystans??? Nie wiem detektyw??? On tylko pracuje ja chora na serce teraz psychika nie ma co się dziwić jestem poprostu załamana czuje ze mąż oszukuje zawsze było pięknie a teraz zero wyjść sexu nawet objęcia przytulenia....Chce zniknąć z tego świata byłam ostrzegana przez osoby przed mężem bym do niego nie wracała a jednak posłuchałam siebie zrobiłam błąd. Miałam wyjechać z Polski nie zrobiłam tego dla niego wyszłam z nałogu dla niego on sądzi że wszystko docenia lecz ja tego nie odczuwam. Mecze się mam mętlik w głowie. Jeśli zechce jak mówi będę chciał przytulić przytulę proste??? Jest chamski poprostu gbur nie wierze mu przestaję ufać, nawet powiedziałam że to ja jestem nikim nic nie rusza jakby wcale nie słuchał lecz wiem że słucha. Mi mówi że cyt ,, odpierda..sz się słowami potem czegoś oczekujesz dziwisz się że mam cie w chu..,, mówię że ja też mam swoje ja ale w przeciwnym wypadku podchodzę rozwiązywać chce problem on nie. Nawet powiedziałam że on żony juz nie ma i nikt by z nim z takim podejściem nie wytrzymał a mąż atak na mnie ze mnie by nikt nie chciał. .wiedząc że jeden zgrabna laska mężczyźni oglądają się za mną sam widział nie raz nie rusza go mówi że nie musi być zazdrosny bo nie pójdę i tak do innego. Co waszym zdaniem zrobić??? Obserwować zbierać dowody dystans nie odzywać się nie chcieć sexu dotyku??? Tak będę robić powie ze mam pewnie frajera. Co robić poradźcie błagam
Źle mi, że matka nie pamięta okoliczności moich narodzin.
Jak to mozliwe, że moja matka nie pamięta okoliczności mojego porodu? Nie zna godziny, nie pamięta w jaki dzień tygodnia, ile dokładnie ważyłam itd. Sama datę owszem, ale jest to dla mnie dziwne. Wiem, że moje narodziny pogorszyły kłótnie między rodzicami i starszą siostrą, była ich ulubienicą, ale nawet mimo niechęci do mnie, człowiek chyba powinien kojarzyć takie fakty? Dodam, że matka nie jest inteligentna, to osoby przemocowe, nie pijące, typowe "wieśniaki" bez lepszego wykształcenia. Na pozór ułożeni ludzie, ale wstyd mi za nich całe życie i odcięłam się. Natomiast nie spotkałam się z takim zjawiskiem wśród nikogo, nawet na forach...
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.