Left ArrowWstecz

Niepokój w związku na odległość: czy brakuje mi bliskości i zrozumienia?

Witam, zastanawia mnie moj niepokoj, ktory obiektywnie nie ma podstaw i sam nie raz powtarzalem w zyciu, ze w zwiazku nalezy miec przestrzen i nie wolno sie ograniczac natomiast w przypadku kiedy moja dziewczyna wychodzi ze znajomymi na miasto nie czuje sie dobrze… Czy moze wynikac to z tego, ze mamy slaby kontakt i mi go wiecznie brakuje (zwiazek na odleglosc, ona 2 dzieci). Dla mnie szokiem jest ze zdarzaja sie dni kiedy nie potrafi znalezc nawet 5 min na krotki telefon przed snem -“jak chcesz to sam mozesz zadzwonic”. Jest dzien ze zadzwoni, na drugi np. jest cisza, ja czekam na sygnal az da mi znac ze juz wszystko wokol dzieci zrobila - dostaje tylko wiadomosc “dobranoc”. Bliskosc i czulosc na zero. Byla syt. kiedy chodzila do psychologa mowila, ze wszystko ja meczy, brak sily na cokolwiek, zero checi, problemy finansowe - ograniczyla nawet pewne zajecia z dziecmi, zeby wrocic do siebie. Nagle telefon od kolezanki ktorej dawno nienwidziala 8 godzin ze znajomymi 2 w nocy powrot mimo, ze z samego rana obowiazki. Wczoraj az mnie zaszkowalo jak zadzwonila na te 5 minut powiedziec dobranoc - dzisiaj wyszla znowu. Mam tutaj na mysli, ze zycie ja przytlacza tak, ze nie ma na nic czasu ale jakby zaproszenie kolezanek potrafi zawrocic calym planem dnia, zmeczeniem - czas i energia nagle sie znajduja… Byc moze drazni mnie cos innego… te dwie kolezanki ciagle narzekaj na to jakie zycie z dziecmi jest ciezkie… i ja mimo, ze ich nie posiadam jestem swiecie przekonany, ze problem tkwi w czyms innym a nie dzieciach - na pewno natura nas tak nie stworzyla zeby spelniajac potrzebe potomstwa tracic chec do zycia… byla syt. “Powiedzialam do syna w nerwach juz “wypier na gore” - ja uwazam to za mocno karygodne… natomiast jej kolezanka powiedziala, ze “ona tez tak juz ma bo nie wytrzymuje wiec to normalne” i oczywiscie - moje zdanie sie nie liczy bo “nie mam dzieci” ale jej kolezanka ma racje bo zachowuje sie tak samo i na pewno “nie mozna tego nazwac patologiczna reakcja”. Kiedy druga zazywa leki bo wykancza ja opieka nad dzieckiem mimo, ze ja dzieli i wlasciwie 50% czasu jest wylaczona z opieki - tez ma racje bo ona tez tak robi. Chodzi o to, ze te moim zdaniem bezpodstawne negatywy potem zamiast znalezc na nie rozwiazanie sa utrwalane “bo te 2 znajome tez tak maja”. Byc moze tez dostaje “zlote porady” dot. Naszeto zwiazku. Nie wiem ale czuje niepokoj - moze nie potrafie ufac, i cala nazwijmy to “wina” lezy po mojej stronie?
User Forum

A9

4 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowny Panie,

Pana niepokój nie jest bezpodstawny – to sygnał, że w relacji dochodzi do naruszenia Pana granic i wartości. Z opisu wyłaniają się trzy kluczowe punkty:

Nierównowaga energii

To naturalne, że czuje Pan frustrację, gdy partnerka nie ma sił na 5 minut rozmowy z Panem, ale znajduje energię na wielogodzinne wyjścia. To pokazuje różnicę w priorytetach, a nie tylko brak czasu.

Mechanizm potwierdzenia (Echo Chamber)

Partnerka szuka u koleżanek potwierdzenia, że jej trudne zachowania (np. agresja słowna wobec dzieci) są normą. Izoluje to Pana jako „osobę bez dzieci”, której zdanie się nie liczy. To forma unieważnienia, która buduje mur w Waszej relacji.

Lęk o przyszłość

Pana niepokój może wynikać z intuicji, że wartości, którymi kieruje się partnerka i jej otoczenie, są sprzeczne z Pana wizją zdrowego życia i związku.

Warto zadać sobie pytanie, czy czuje się Pan w tym związku partnerem, czy jedynie obserwatorem, którego potrzeby są odkładane na później? Proszę nie brać całej winy na siebie – zaufanie buduje się na przewidywalności i wzajemności, których w tej chwili Panu brakuje.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.Z Pana opisu wygląda to bardziej na reakcję, na brak przewidywalnego kontaktu i bliskości niż na „bezpodstawny” niepokój. W relacji na odległość regularność, czułość i poczucie bycia ważnym są kluczowe, gdy ich brakuje, pojawia się napięcie, zazdrość i nadinterpretacje.Niepokój może wynikać z niezaspokojonej potrzeby więzi, a nie z braku zaufania. Dodatkowo widoczna jest u Pana frustracja związana z poczuciem niespójności: brak energii dla relacji a jej obecność w innych obszarach.

Zamiast szukać winy/odpowiedzialności, warto: jasno nazwać swoje potrzeby (np. stały, krótki kontakt dziennie),zapytać, czy ona ma realne zasoby na tę relację w obecnej sytuacji życiowej oraz

sprawdzić, czy Wasze oczekiwania wobec bliskości są w ogóle zbieżne.

 

To pozwala odróżnić problem komunikacyjny od faktycznego niedopasowania w potrzebach.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

4 miesiące temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, nie wygląda na Pani winę, tylko na naturalną reakcję na brak bliskości i przewidywalności w relacji. W związku na odległość kontakt jest podstawą poczucia bezpieczeństwa, a jeśli jest on nieregularny, chłodny i jakby zależny wyłącznie od jej dostępności, to zupełnie zrozumiałe, że pojawia się w Pani napięcie i niepokój. Pani trudne emocje przy jej wyjściach ze znajomymi nie muszą oznaczać braku zaufania. Często zazdrość czy dyskomfort rodzą się nie z podejrzeń, lecz z poczucia, że nie jesteśmy wystarczająco ważni, że brakuje nam czułości, stałości i zaangażowania. To, że na spotkania z koleżankami potrafi znaleźć energię i czas, a na krótką rozmowę przed snem już nie zawsze, może uruchamiać w Pani poczucie odsunięcia czy bycia na dalszym planie i to nie jest irracjonalne.

Jednocześnie możliwe jest, że ona rzeczywiście jest przeciążona, zmęczona i wyjścia traktuje jako formę odreagowania. To jednak nie unieważnia Pani potrzeb. W zdrowej relacji obie perspektywy powinny mieć znaczenie. Jeśli czuje Pani, że Pani potrzeba kontaktu i czułości jest systematycznie pomijana albo bagatelizowana, warto się nad tym zatrzymać. Zamiast skupiać się na jej koleżankach czy zastanawiać się, czy coś Panią niepokoi, można spróbować nazwać wprost to, co dzieje się w Pani, że brak stałego kontaktu sprawia, iż czuje się Pani niepewnie, że potrzebuje Pani większej przewidywalności i bliskości, by czuć się spokojnie w tej relacji. To nie jest kontrolowanie ani ograniczanie, to komunikowanie swojej potrzeby. Niepokój często jest sygnałem, że coś w relacji wymaga doprecyzowania i rozmowy, a nie dowodem na to, że z Panią jest coś nie tak.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska

4 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Rozumiem, że Pan doświadcza głębokich wątpliwości i niepokoju w Pańskiej relacji. To, co Pan przeżywa – ta rozbieżność między tym, co chciałby Pan osiągnąć w związku, a tym, co obserwuje – stanowi dla Pana rzeczywisty ból, a nie wyraz braku umiejętności zaufania.  

Warte jest zauważenia, że Pan stoi przed dylematem: jak pogodzić potrzebę bliskości z pragnieniem autonomii dla partnerki. Pan wie, że przestrzeń jest ważna w relacjach, a jednocześnie czuje się niedowartościowany, gdy ta przestrzeń wydaje się przechodzić w dystans. To napięcie, które Pan odczuwa, może być sygnałem czegoś ważnego – Pańskiego głębokich potrzeb dotyczących więzi i dostępności.  

Pytanie, które Pan sobie stawia – czy wina leży po Pańskiej stronie – sugeruje, że jest Pan gotów spojrzeć na siebie z zainteresowaniem i otwartością. To już szczególne. Być może warto zastanowić się nad tym, co naprawdę Panu brakuje w tej relacji i co Panu daje nadzieję, że coś się może zmienić. Co w tym związku – mimo wszystkich wątpliwości – sprawia, że Pan w nim pozostaje? Jaka jest ta nadzieja, która Pana ciągle trzyma?  

Sama Pana obecność w tej relacji i jego refleksyjność mogą być siłą zdolną do zmiany dynamiki między Panem a Pańską dziewczyną.

4 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Pana niepokój wynika z dostrzegalnej niespójności: słyszy Pan o chronicznym braku sił i przytłoczeniu życiem, a jednocześnie widzi, że partnerka znajduje mnóstwo energii na wielogodzinne spotkania towarzyskie. To naturalne, że czuje się Pan zdezorientowany, gdy 5 minut rozmowy z Panem jest wysiłkiem, a 8 godzin „na miescie” nie sprawia trudności. 

Problem pogłębia fakt, że otoczenie partnerki normalizuje zachowania, które Pana rażą (jak agresja słowna wobec dzieci). Argument „nie masz dzieci, więc nie rozumiesz” może służyć tu do zablokowania jakiejkolwiek dyskusji o zasadach. Pana emocje nie są „winą” ani brakiem zaufania. Emocje to coś naturalnego, co być może w tym przypadku pojawiło się w reakcji na to, że w tym związku Pana potrzeby bliskości są traktowane jako opcjonalne.

W relacji na odległość kontakt jest jedynym spoiwem. Jeśli brakuje w nim wzajemności i przewidywalności, naturalnym będzie że poczucie samotności będzie narastać. Może Pan rozważyć rozmowę z partnerką o tym jak widzicie swoje potrzeby, bo czasami ten element „widzenia siebie na wzajem” może generować nieporozumienia. 

Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

4 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Pana niepokój brzmi naprawdę frustrująco, zwłaszcza że sam widzisz w nim sprzeczności kiedy z jednej strony wierzy Pan w przestrzeń w związku, z drugiej czujesz dyskomfort, kiedy dziewczyna wychodzi z przyjaciółkami. To normalne, że w relacji na odległość z dodatkowymi wyzwaniami (jak jej dzieci i codzienne obowiązki) emocje się mieszają. Spróbuję to rozłożyć krok po kroku, żeby pomóc Ci zobaczyć sprawę klarowniej. Opisuje Pan nieregularny kontakt kiedy raz dzwoni, raz tylko "dobranoc" w wiadomości. W związkach na odległość to podstawa budowania zaufania. Jeśli jej brakuje czasu na pięciominutowyminutowy telefon przed snem ), a nagle znajduje osiem godzin na imprezę z dawno niewidzianą koleżanką, to boli. To nie o zazdrość chodzi, ale o priorytety,kiedy czuje się Pan na dalszym planie. Mówi, że wszystko ją męczy (problemy finansowe, brak sił, wizyty u psychologa), ogranicza aktywności z dziećmi, ale na wyjścia z przyjaciółkami "czas i energia się znajdują". To klasyczny sygnał, że zmęczenie bywa selektywne i na bliskich (dzieci, partner) brakuje sił, na relaks z innymi  naglesiła sie pojawia. Nie dziwię się, że Pana to szokuje.

Dwie przyjaciółki narzekają na życie z dziećmi, normalizują wybuchy jak "wypier na górę" ("to normalne, bo ja też tak mam") i biorą leki na stres. Pan widzi w tym patologię, co jest słuszne gdyż natura nie stworzyła nas do tracenia chęci do życia przez rodzicielstwo. Jeśli utrwala to negatywy zamiast szukać rozwiązań, a do tego dają "złote porady" o Waszym związku... to może podkopuje Pana pozycję.  Komunikaty w stylu "Nie masz dzieci, więc się nie odzywaj" to manipulacja, nie argument.

Czy to Pana wina (brak zaufania)? Nie, niekoniecznie. Niepokój nie jest "obiektywnie bezpodstawny" kiedy ma Pan  konkretne powody jak słaby kontakt, brak czułości, rozbieżność priorytetów. Zaufanie buduje się wzajemnie, a tu czujesz się ignorowany. W związkach na odległość z dziećmi kluczowe jest ustalenie granic (np. "dziennie 10 min na rozmowę, nawet jeśli zmęczona"). Jeśli ona mówi "jak chcesz, to sam zadzwoń", to przerzuca odpowiedzialność, gdyż zdrowa relacja wymaga wysiłku obu stron.

Proszę wybraćspokojny moment (nie po jej wyjściu) i  powiedzieć "Czuję się odsunięty, kiedy kontakt jest nieregularny i tęsknię za naszą bliskością. Jak możemy to poprawić?". Proszę słuchać jej perspektywy (może naprawdę jest przytłoczona), ale trzeba wyrazić swoje potrzeby jak  codzienny krótki telefon o stałej porze. To nie ogranicza przestrzeni, ale buduje więź. Jeśli wyjścia z koleżankami zawsze idą kosztem Was, a ich rady wpływają na nią negatywnie to warto delikatnie zapytać, co o tym myśli. Może warto ograniczyć ich wpływ?

Pana  niepokój może rosnąć od czekania na jej sygnał więc warto ustalić granice, np. nie czekaj w nieskończonośćvi rozważyć wsparcie (terapeuta dla siebie, by przepracować te emocje). Jeśli bliskość zostaje na zero mimo rozmów, a priorytety się nie zmieniają , trzeba zastanowić się, czy to dla Pana zdrowe długoterminowo.

Jest Pan świadomy swoich przekonań o przestrzeni, co pokazuje dojrzałość. To dobry punkt wyjścia. 

 


 

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry., 

czytam, że to, co przeżywasz, jest dla Ciebie bardzo trudne i budzi w Tobie niepokój, który wydaje się trudny do uzasadnienia, ale jednocześnie mocno odczuwalny. Twoje uczucia — poczucie braku bliskości, frustracja, zaniepokojenie zachowaniami partnerki — są realne i mają znaczenie. Nie oznacza to, że coś jest z Tobą „nie tak”, tylko że w tej relacji pojawiają się napięcia, które wywołują emocje.

 

To naturalne, że relacja na odległość, różnice w obowiązkach i rytmie dnia, a także obserwacja reakcji bliskich osób, mogą wywoływać lęk i poczucie braku kontroli. Twoje wątpliwości i pytania o zaufanie pokazują, że zależy Ci na jakości tej relacji i na tym, żeby była bezpieczna i satysfakcjonująca dla obu stron.

 

Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc Ci zrozumieć, skąd dokładnie bierze się Twój niepokój, jakie są jego źródła i jak go odróżnić od realnych zagrożeń w relacji. Takie wsparcie może też dać Ci większą jasność i poczucie bezpieczeństwa w związku. Wszstkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

4 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Zachodząc w planowaną ciąże, chłopak ulotnił się za namową swojej mamy. Teraz odbudowujemy związek. Czy to dobra decyzja?
Pojechałam na pierwszą wizytę do rodziny mojego chłopaka. Jedna rzecz nie spodobała się jego mamie. Ukrył to przede mną. 3 tygodnie później dowiedziałam się, że jestem w planowanej ciąży. Od tego momentu unikał spotkań, tłumacząc się później, że mama namawiała go do zerwania tej relacji. On nie chciał, ale i tak nie było naszych spotkań. W pewnym czasie poroniłam i wtedy przyjechał do szpitala. Później znowu się nie widzieliśmy. Postanowiłam z nim zerwać ze względu na brak wsparcia, ale nadal coś czułam i miałam nadzieję, że wróci, przeprosi za zachowanie i będziemy wspólnie naprawiać związek. Tak się stało po kilku dniach i zaczęliśmy relacje na nowo. Czy jest możliwe, żeby aż tak bardzo przestraszył się ciąży, skoro była planowana? Czy zasługiwał/zasługuje na drugą szansę?
Nie lubię swojego taty, unikam kontaktu i boję się jego reakcji – czy ze mną jest coś nie tak?
Bardzo nie podoba mi się moja relacja z moim tatą , nie przepadam za nim . Mój tata jest czasami bardzo nie miłą osobą , jego żarty są nie śmieszne ale bardziej żałosne , krzyczy dużo (teraz i tak mniej jak wcześniej ) widzę po minie mojej mamie że przykro jest jej . Nie rozmawiam z nim bo tak szczerze boje się jego reakcji. Moje rodzeństwo nie ma chyba z tym problemu i normalnie z nim rozmawiać ale ja nie mogę unikam go . Czy ze mną jest coś nie tak ?
Czy pytanie o późne macierzyństwo może być bolesne na pierwszej konsultacji?
Czy takie pytanie na pierwszej konsultacji mogło zaboleć? Tytuł: **Czy takie pytanie na pierwszej konsultacji mogło zaboleć?** Dodałem wątek o wieku, wrażliwości i ruminacjach — ale bez zbyt dużego dramatyzowania, żeby forum nie poszło od razu w „to Pani reakcja jest problemem”. Byłam kiedyś na pierwszej konsultacji u psychoterapeutki i padło pytanie, dlaczego moja mama urodziła mnie „tak późno jak na 1998 rok”. Mama miała wtedy 32 lata. Wiem, że dziś 32 lata to nie jest nic dziwnego, ale rozumiem też, że w latach 90. średnio kobiety rodziły wcześniej. Nie chodzi mi jednak o samą statystykę. To pytanie bardzo mnie zabolało, bo zabrzmiało dla mnie tak, jakby późniejsze macierzyństwo było po prostu wyborem kobiety. A przecież nie zawsze tak jest. Nie każda kobieta ma taką samą pozycję na rynku matrymonialnym, nie każda szybko znajduje partnera, który chce z nią założyć rodzinę, nie każda ma realne warunki do dziecka wtedy, kiedy „statystycznie wypada”. Dodatkowo w Polsce samotna kobieta nie ma prostego dostępu do in vitro, więc to też nie jest tak, że może sobie po prostu sama zdecydować: „teraz zostanę matką”. Dlatego pytanie „dlaczego tak późno?” może boleć. Może brzmieć trochę tak, jakby kobieta miała się tłumaczyć z tego, że wcześniej nie miała partnera, nie była wybrana albo nie miała realnej możliwości macierzyństwa. Nie twierdzę, że terapeutka na pewno miała złe intencje. Zastanawiam się tylko, czy takie pytanie na pierwszej konsultacji nie powinno być zadane ostrożniej, np. „czy wie Pani coś o historii związku rodziców przed Pani urodzeniem?” albo „jak wyglądały okoliczności Pani urodzenia?”, zamiast „dlaczego tak późno?”. Mam też szerszą wątpliwość. Mam 28 lat i często słyszę, że jestem „cholernie wrażliwa”, że moje pokolenie to „płatki śniegu” itd. Z jednej strony wiem, że to pytanie dotknęło dla mnie bardzo bolesnego tematu. Z drugiej strony zastanawiam się, czy adekwatne do wieku 28 lat jest tak mocne przejmowanie się takim pytaniem i wracanie do niego w myślach po czasie. Czy Waszym zdaniem moja reakcja bólu była zrozumiała, nawet jeśli samo pytanie mogło być elementem wywiadu? I czy takie ruminowanie o tym po czasie oznacza po prostu dużą wrażliwość/przewrażliwienie, czy raczej to, że pytanie dotknęło realnie trudnego tematu? Dzięki z góry za odpowiedź.
Jak radzić sobie z poczuciem winy i niezrozumieniem w rodzinnych relacjach?

Dzisiaj miałam sytuację. Napisała do mnie mama "pozdrowienia z PKP w Lublinie". Ja napisałam wzajemnie. Spokojnej jazdy. Mama napisała" dziękuję, będziemy w kontakcie", Ja: skupcie się na pobyciu nad morzem, nie musicie non stop pisać. " Okey ( mama )" Ja napisałam jeszcze raz dobrej jazdy bezpiecznej. Magdzie, siostrze, napisałam podobne słowa, a ona napisała " dzięki nie martw się nie będziemy pisać I zajmować Ci cennego czasu " Ja się zaczęłam tłumaczyć, że nie miałam nic złego na myśli. Mi chodziło jedynie o to, że jak będą nad morzem to żeby skupiły się na czasie spędzonym nad morzem. Że jak my jesteśmy nad morzem z mężem to my nie piszemy, tylko chłoniemy ten czas razem. Oczywiście ja przepraszałam, tłumaczyłam i ratowałam sytuację. Zawsze tak było, że ja byłam za bardzo, ta zła, kłótliwa, wszystko co złe to ja. Dlaczego czuję się tak źle? Dlaczego tlumacze się? Dlaczego pisze wiadomości przepraszające? Czuję się też niekochana...a tak odnośnie siostry... to kurcze...fajnie jest nocować u nas, zostawiać kota...przyjeżdżać ..a z drugiej strony...Jak się pokłócę z nią...Jak powiem coś, co nie będzie po jej myśli, to od razu ja ta zła...wzbudzanie poczucia winy...

Związek a dzieci partnera. Brakuje równowagi.
Dzień dobry. Od kilku miesięcy jestem w związku z mężczyzną który ma dzieci. Mężczyzna ten jest w separacji z żoną, jest złożony pozew o rozwód, mieszka osobno. Kiedy go poznałam mieszkał w jednym domu z żoną aczkolwiek według opowiadań żyli każde swoim życiem. Kiedy zdecydowałam się na związek miałam świadomość że są małe dzieci- akceptuje to. Natomiast od jakiegoś czasu zaczynam się niepokoić ponieważ partner robi wszystko "dla dobra dzieci". Nie byłoby w tym nic złego, ale to wpływa chociażby na Nasze relacje i spotkania. Widzenia z dziećmi ma ustalone 3 razy w tygodniu a widzi się z Nimi codziennie przez kilka godzin. Twierdzi, że dzieci tęsknią i nie rozumieją sytuacji ponieważ są za małe, (chłopiec 6 lat, dziewczynka 8). Tak naprawdę chyba nie było nawet poważnej rozmowy z dziećmi dotyczącej tej sytuacji. Odbywa się to tak, że kiedy dzieci chcą np. zapłaczą o czym informuje go żona to On rzuca wszystko i jedzie. Uważa, że jeśli odmówi to może to się odbić na psychice dzieci a ja uważam że trochę rządzi tu żona a odpowiednie granice nie wyrzadziły by krzywdy. Styl wychowania taki właśnie jest- robione jest wszystko pod dzieci. Partner twierdzi, że dzieci potrzebują czasu aby oswoić się z sytuacją ( trwa ona już 5 miesięcy- chodzi o jego odejście z domu) i w taki sposób może im pomóc- poświęcając im czas- oczywiście ale czy aby na pewno będąc na każde ich zawołanie? Twierdzi, że matkę mają ilościowo a Jego jakościowo. Twierdzi też, że ciężko się z matką dzieci dogadać w kwestiach dotyczących dzieci. Nie spotykamy się często, ponieważ każde z Nas ma pracę, obowiązki, przed wakacjami spotykaliśmy się częściej. Partner sporo pracuje, ja także mam dziecko. Natomiast kiedy raz na kilka/ kilkanaście tygodni możemy spotkać się na dłużej/ na noc On skraca ten czas bo dzieci. Zdarzało się, że odwołał spotkanie bo dzieci, twierdząc że to nic takiego bo trzeba być elastycznym. Inaczej wygladało by to w sytuacji losowej, ale tak sprawił mi ogromny zawód bo bardzo czekałam na to spotkanie. Czas z dziećmi spędza w domu w którym mieszkał, w obecności żony (syn czasem nocuje u Niego a córka nie, ogólnie nie zabiera ich do siebie, bo dzieci nie chcą). Jestem kobietą której szczerze na Nim zależy. Nie potrzebuję jego pieniędzy tak jak dotychczas kobiety w jego życiu, ale obecności (z uwzględnieniem tych wszystkich życiowych spraw i braku ogromnej ilości czasu) natomiast czuje się spychana na drugi a nawet trzeci plan ( bo na pierwszym i drugim są dzieci i praca). Uważam że jeśli ktoś wyznał mi miłość, powiedział że kocha i ja kocham to mam prawo chcieć go w swoim życiu więcej. Cudownie Nam się rozmawia i spędza czas- w tym jesteśmy zgodni. Partner jest dla mnie czuły, mówi mi wiele miłych słów/ komplementów, często pisze że tęskni. Naprawdę nie mam ogromnych oczekiwań,ale bardzo chciałabym aby pokazał mi że jestem ważna i dni kiedy się spotykamy traktował poważnie. Przede wszystkim mnie i moje uczucia traktował poważnie. Partner nie rozumie mnie i moich oczekiwań, twierdzi że za dużo wymagam i żądam. Już któryś raz zasugerowal że myśli o tym aby całkowicie poświęcić się dzieciom- co dla mnie oznacza odejście ze związku. Wzbudza tym u mnie niepokój. Proszę o poradę, co powinnam w tej sytuacji myśleć/ zrobić. Co wspólnie możemy zrobić? Gdzie lub w kim leży problem.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.