Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nieśmiałość w kontaktach z ludźmi – jak zagadywać i o czym rozmawiać?

Mam problem z otwarciem sie na ludzi nie wieme jak do nichpodbijac i rozmawiac bo jestem zbyt nieśmiała zeby zagadac i nie wiem o czym
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Witaj Ewo.

Rozpocznij od małych kroków, takich jak uśmiech lub krótkie „dzień dobry”, co stopniowo przełamie lęk przed pierwszym kontaktem. Pamiętaj, że ludzie uwielbiają mówić o sobie, więc wystarczy zadać proste, otwarte pytanie o ich pasje, opinię czy samopoczucie. Nie musisz od razu błyszczeć dowcipem – bycie dobrym i życzliwym słuchaczem to najważniejsza umiejętność w każdej rozmowie. Daj sobie czas na oswojenie się z nowymi sytuacjami i pamiętaj, że każdy czasem odczuwa tremę w gronie innych.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

 

 Od czego zacząć? Od rozmowy o tym co dzieje się tu i teraz, abyś miała osadzenie się w czasie. To bezpieczny temat, na którym możesz ćwiczyć komunikowanie się z innymi. Możesz zakomunikować rozmówcy, że trochę się stresujesz rozmową. Z pewnością spotkasz się wtedy z większą życzliwością. Zacznij ćwiczyć na osobach, jakie znasz, od krótkich rozmów i stopniowo je wydłużaj. Rozważ także wizytę u specjalisty, który oceni źródło lęku i da narzędzia do radzenia sobie z tym. 

Marta Górecka

Marta Górecka

Dzień dobry, wiele osób jest w podobnej sytuacji do Pani. Już to, że szuka Pani wsparcia świadczy o dużej odwadze. Proszę zacząć od małych kroków: 1. więcej rozmawiać z osobami, które Pani zna, opowiadać więcej o sobie co Pani robiła, co Pani lubi, co Pani planuje robić, itd. Proszę też zadawać pytania, ludzie po prostu lubią jak ktoś jest ich ciekawy i słucha. 2. Proszę też napisać na kartceczego się Pani obawia w kontakcie z drugim człowiekiem (badania pokazują, że większość naszych obaw się nie urzeczywistnia). 3. Proszę też akceptować to, że podczas rozmowy bywa cisza, może brakować tematów do rozmów i może być niezręcznie, to jest ok to są realia wszystkich. 4. Proszę też otaczać się osobami, które interesują Panią w jakiś sposób, pod względem zainteresowań, poczucia humoru, postrzegania świata. Na początku może to będzie wydawało się Pani trudne i nie do wykonania, ale w przyszłości może okazać się bardzo naturalne. Proszę się nie zniechęć i z odwagą wychodzić na przeciw trudnościom:)Życzę Pani dobrych ludzi wokół:)Pozdrawiam serdecznie, Marta Górecka
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przez moją przeszłość od 6 lat nie mogę zaufać swojemu mężczyźnie, jestem chorobliwie zazdrosna. Często mam napady agresji
Przez moją przeszłość od 6 lat nie mogę zaufać swojemu mężczyźnie, jestem chorobliwie zazdrosna. Często mam napady agresji, np. ktoś mi coś powie a ja już od razu jestem nerwowa, nie mogę sobie z tym poradzić. To jest silniejsze ode mnie. W pracy czuje się za przeproszeniem jak śmieć przez moją koleżankę, pracuję od 5 lat i nigdy nie miałam tak, że po 3 msc mam dość pracy. Nie wiem co zrobić, nie daje rady
Jak pokonać blokadę emocjonalną w relacji z przyjaciółką - wsparcie i sposoby na rozwój związku
Cześć, Osoba z którą się spotykam jest moja najlepszą przyjaciółką ( zaznaczę od razu, również jestem kobietą). Pojawiło się uczucie z mojej strony, co też powiedziałam drugiej stronie. Początkowo reakcją był strach i wycofanie się, ale to wynikało z schematu w którym ta osoba była ( jeczcze częściowo jest). Pojawiła się obawa przed bliskością, strata mnie jako przyjaciółki. Zaznaczę, że mamy bardzo mocne połączenie na płaszczyźnie emocjonalnej, duchowej, charakterologicznej. Po pierwszym szoku nastąpiła nieudana próba otworzenia się na te relacje, która miała charakter- ja spróbuję, żeby Ciebie nie skrzywdzić....Od początku się na to nie zgodziłam i powiedziałam, że chciałabym żeby to była Twoja świadoma decyzja, która nie ma zadawalac mnie i ma być zgodna z tym czego chcesz. Teraz jesteśmy na etapie spotykania się. Druga strona ma problem z wyrażeniem uczyć, co wynika z trudnej relacji z mamą i brakiem wsparcia i uczuć kiedy była dzieckiem. Otworzyła się na bliskość, intymność zależy jej, ale nie wie czy będzie potrafiła się zakochać. Z mojej strony wyszła propozycja, aby spróbowała porozmawiać z mamą o tym co czuła, czego nie doświadczyła i jak to się odbiło na jej relacjach z drugą osobą. Ta rozmowa ma być "zakończeniem" i nowym początkiem. Czy ta blokada może wynikać z schematu wstydu/ braku doświadczenia i odblokowanie nastąpi wraz z wybaczeniem mamie i nowym spojrzeniem? Czy to jest budowanie relacji aby doświadczyć tego czego zabrakło w dzieciństwie i nie pozwoli się zakochać? Czy proces pogodzenia się z przeszłością może uwolnić skrywane traumy i pozwoli na wejście tej relacji na wyższy poziom? Czy mogę oprócz wsparcia, rozmowy, przestrzeni zrobić coś jeszcze?
Mam już skończone 24 lata, a tak naprawdę nie byłam nigdy w związku
Od dłuższego czasu zmagam się z problemem dotyczącym mojej przyszłości. Mam już skończone 24 lata a tak naprawdę nie byłam nigdy w związku (był jeden krótki zakończyłam go nie pasowaliśmy do siebie.) Od tego czasu minęło 5 lat, nie mogę znaleźć nikogo normalnego, tracę tylko czas. Trafiam na facetów, którzy są narcyzami, typy mamisynków lub pragną tylko seksu i nic poza tym. Próbowałam odnawiać znajomości ze szkoły, na portalach randkowych jednak mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Nie udaje się najczęściej umawiają się na spotkania-nie przychodzą albo po miesiącu zakończą znajomość. I tak tracę czas. Zaznaczę, że w realu ciężko poznać mi faceta, niestety nie mam gdzie wyjść, bo nie mam z kim. Nie mam znajomych, przyjaciół, by wyjść razem, chociażby na jakiś festyn rodzinny czy jakaś wieczorową zabawę. Jako jedyna z rodziny zostałam obecnie singielka i zaczęli mi dogryzać z tego powodu, stało się to przytłaczające. Każdego razu, gdy się widzimy, padają teksty "kiedy masz ślub" " gdzie zgubiłaś tego twojego" " idź zobacz stoi pod drzwiami" " widzieliśmy go, ale brzydki"- teksty odnoszą się do faceta, z którym mi nie wyszło okazał się mamisynkiem a oni nie dadzą spokoju, tylko coraz bardziej śmieją się ze mnie. Boje się, że nigdy nie ułożę sobie życia jak każdy z członków rodziny na zawsze zostanę sama. Siostra kuzynostwo mają już kolejne dzieci, planują śluby, nawet młodszy brat a u mnie marne szanse. Jeżeli od 5 lat trafiam na coraz gorszych facetów, czas mi ucieka i wszystko stoi w miejscu. Nie wiem już, co robić mówią, że miłość sama przyjdzie, ale nie uwierzę w to. Jak się nie załamywać w takiej sytuacji widząc, gdy inni są szczęśliwi, a mi tyle czasu się nie udaje?
Partner doświadczył śmierci samobójczej wujka. Boi się pokazać uczucia, otworzyć się, jest w złym stanie psychicznym.
Dzień dobry, mój chłopak niedawno doświadczył śmierci samobójczej najbliższej osoby. Jest w bardzo słaby stanie psychicznym. Oddala się od najbliższych osób. Zamknął się przed wszystkimi. Nie chce jakiejkolwiek pomocy. Wszystkie próby i zapewnienia, że przejdziemy przez to razem nie działają bo on mnie od razu odrzuca. Strach przed pokazaniem uczuć jest ogromny i nie umiem do niego trafić chociaż mimo jego usilnych starań odrzucenia mnie, nadal okazuje mu wsparcie co jest dla mnie również bardzo ciężkie, ale wiem, że nie mogę go zostawić w takiej chwili. Czy dobry pomysłem przekonania go do poszukania pomocy jest argumentacja, że powinien wyciągnąć lekcję z zachowania wujka i nie popełniać jego błędów, ponieważ są bardzo podobni charakterem- chcą wszystko zrobić sami i nie umieją prosić o pomoc. Argument, że dla niego jest jeszcze szansa, ponieważ wujek odrzucił i nie podzielił się z bliskimi swoim problemami, czego właśnie mój chłopak nie umie zaakceptować. Żeby nie powielał jego zachowania i znalazł siłę o walkę o siebie dla zmarłego. Boję się, że te argumenty zamiast pomóc jeszcze pogorszą jego stan- ale już nic nie działa.
Lęk społeczny od dziecka, który utrudnia mi teraz funkcjonowanie w dorosłości.
Co jeszcze mogę zrobić? Od zawsze byłem cichym dzieciakiem trzymającym się na uboczu i nie lubiącym być na świeczniku (i nauczyciele nie widzieli w tym problemu, po prostu uważali że jestem grzeczny, nikt nigdy nie zwrócił uwagi że coś może być nie tak), od kiedy pamiętam mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości, bo paraliżuje mnie strach, kiedy mam zainicjować rozmowę, trzymałem i trzymam się nadal tylko z najbliższym wąskim gronem przyjaciół i znajomych, których znam praktycznie od piaskownicy. Jednakże teraz rzadko kiedy mamy czas żeby się spotkać, wiadomo dorosłe życie, praca itd. Przenosi się to też na inne sfery życia niż towarzyskie, kiedy przychodziło do odpowiedzi w szkole oblewałem się zimnym potem i robiło mi się słabo, to samo tyczy się np. rejestracji u lekarza itd. Dlatego też zrezygnowałem z matury, bo tak bardzo bałem się ustnej części i do teraz pluję sobie za to w brodę. (Warto dodać, że mam od dziecka nadwagę, niedoczynność tarczycy nie jest żadnym usprawiedliwieniem, za to problemy skórne, które uniemożliwiały mi ćwiczenie już trochę tak, bo ból często był nie do zniesienia (mimo to próbowałem i grałem np. w klubie w nożną czy w koszykówkę). Na szczęście te skórne schorzenia już pokonałem i jest wszystko w porządku, wziąłem się za siebie i zrzuciłem już blisko 30 kg) W podstawówce jeszcze jakoś dawałem radę, prawdziwe problemy zaczęły się w gimnazjum. Pojawiły się stany lękowe i mocny lęk społeczny. Ze swoją klasą nie miałem problemów, za to byłem dręczony przez osoby z innej klasy i do dzisiaj pozostała mi trauma, opuszczałem bardzo wiele lekcji i siedziałem roztrzęsiony w domu. Technikum uznałem za swego rodzaju nowy start, pierwsza klasa przebiegła raczej bez problemu. Co prawda nadal byłem cichy i wycofany ale dałem radę przechodzić cały rok w miarę spokojnie. W klasie nie nawiązałem żadnych poważniejszych znajomości, z nikim się nie zadawałem poza szkołą. No i przyszła 2 klasa... jakoś na końcu 2 miesiąca roku szkolnego złapałem szkarlatynę i to dosyć mocną przez co 2 miesiące przeleżałem w łózku z prawie 40 stopniową gorączką, okropnym bólem głowy i innymi objawami. Gdy wyzdrowiałem to nie byłem już w stanie wrócić, nikomu z klasy nie dałem znać dlaczego mnie nie ma, bałem się ocenienia i pytań o to dlaczego mnie nie było, paraliżował mnie strach. Szkołę dokończyłem w trybie indywidualnego nauczania i tak jak wcześniej napisałem zrezygnowałem z matury ze strachu, jednak udało mi się zdobyć technika pojazdów samochodowych ale nic mi on aktualnie nie daje. Po szkole była bardzo niewielka poprawa. Udało mi się pójść do pracy, po 3 miesiącach okresu próbnego nie przedłużono mi umowy, wytłumaczono mi to tym że niby była ogólna redukcja etatów i nikogo nowego też nie potrzebują, jednak ja w to nie wierzę i do dzisiaj się obwiniam że po prostu byłem za słaby i mimo że dawałem z siebie wszystko, to było to za mało. Od tego czasu wróciły wszystkie demony z czasów dzieciństwa i szkolnych. Od tego czasu boję się pójść do jakiejkolwiek pracy, zdarzyło mi się nawet odwołać rozmowę o pracę w jej dniu bo tak sparaliżował mnie strach i dostałem drgawek. Aktualnie mam 22 lata, zawodowo stoję w miejscu i czuję presję czasu. Rodzice mnie wspierają zarówno psychicznie jak i czasami finansowo, jednak gdy mam chociaż trochę oszczędności to oddaję im wszystko z naddatkiem bo nie mógłbym spojrzeć w lustro. Stany lękowe, depresyjne i lęki społeczne tylko się pogłębiły, gdy jestem np. w galerii handlowej czuję jakby wszyscy się na mnie patrzyli i obgadywali, od razu się pocę. Boję się też przykładowo wjechać do miasta samochodem w godzinach szczytu bo się stresuję że ktoś będzie na mnie trąbił, zgaśnie mi samochód, na światłach itd. Czuję się niepotrzebny i często się za wszystko obwiniam, często uważam się za ciężar dla wszystkich. Jeśli chodzi o charakter to nigdy nie należałem do wrednych osób, wręcz przeciwnie, zawsze byłem w cholerę empatyczny, bezkonfliktowy i wolę być skrzywdzonym niż skrzywdzić kogoś. Denerwuje mnie gdy ktoś jest bez serca. Jestem w cholerę wrażliwy, płaczę na filmach, grach czy przy książkach jeśli tylko mają chwytającą za serce historię. I... właśnie tych cech charakteru też się wstydzę (chociaż nie wiem czy to dobre określenie) bo boję się że ktoś mnie zwyzywa od słabiaków czy mięczaków. Sam też się boję że będąc właśnie takim typem osoby nie osiągnę sukcesu bo żeby teraz coś osiągnąć, trzeba mieć w sobie trochę z bycia zimnym człowiekiem a empatia i wrażliwość właśnie nie są dzisiaj normą. Gdy nie ma czasu na spotkanie z przyjaciółmi czuję się w strasznie samotny a nie umiem nawiązać żadnej nowej znajomości, nawet w internecie, boję się do kogokolwiek odezwać czy napisać. Z wejściem w związek jest dokładnie ta sama sytuacja. Od 2 miesięcy chodzę na terapię, ufam swojej terapeutce i czuję wsparcie i leciutką poprawę jednak jeszcze trochę czasu musi minąć zanim się przed nią w pełni otworzę. Jednak jestem zadowolony, że się na to zdecydowałem.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.