Amelio, bardzo porusza to, że przez długi czas nosisz w sobie takie przekonanie o sobie i nikomu wcześniej o tym nie powiedziałaś. Sam fakt, że potrafiłaś to tutaj napisać, jest już pewnym krokiem — wymaga odwagi, szczególnie kiedy w środku jest tyle krytycznych myśli na własny temat.
Mam wrażenie, że największym ciężarem nie jest tylko wygląd czy nieśmiałość, ale sposób, w jaki patrzysz na siebie. Kiedy człowiek przez długi czas widzi w sobie głównie „wady”, łatwo zacząć traktować własne myśli jak fakty: „źle wyglądam”, „jestem przeciętna”, „nie mam nic wartościowego”. Tymczasem to są przekonania o sobie, które mogą być bardzo bolesne, ale nie muszą być prawdą.
Wiele osób, które wydają się pewne siebie, również ma swoje kompleksy i momenty zwątpienia. Często widzimy u innych tylko efekt końcowy — zdjęcia, wyjazdy, znajomości, sukcesy — a nie widzimy ich trudniejszych stron i tego, z czym sami się mierzą.
Jeśli chodzi o zdjęcia, może warto spróbować podejść do tego bardzo małymi krokami. Nie po to, żeby od razu pokochać swój wygląd, ale żeby przestać siebie unikać. Zdjęcie nie musi być „idealne” ani publikowane gdziekolwiek. Może być po prostu zapisem chwili, w której byłaś, osoby, z którą spędzałaś czas, miejsca, które zobaczyłaś. Twoja wartość nie zależy od tego, czy na fotografii wyszłaś perfekcyjnie.
Warto też zauważyć, że bycie cichą i spokojną osobą nie jest wadą charakteru. Nie każdy musi być najbardziej rozmowną osobą w grupie. Wrażliwość, uważność i umiejętność słuchania też są cechami, które ludzie bardzo cenią w relacjach.
Możesz zacząć od drobnych rzeczy: zapisania codziennie jednej rzeczy, którą zrobiłaś dobrze albo jednej cechy, którą w sobie doceniasz (nawet jeśli na początku będzie to coś małego). Przy bardzo niskiej samoocenie takie ćwiczenia mogą wydawać się sztuczne, ale pomagają stopniowo zmieniać sposób, w jaki mózg patrzy na siebie.
Jeżeli obecnie prywatna terapia jest poza Twoim zasięgiem, możesz sprawdzić również bezpłatne formy wsparcia — poradnie psychologiczne, fundacje oferujące konsultacje, pomoc w ramach uczelni (jeśli studiujesz) albo lokalne programy pomocy psychologicznej.
I jeszcze jedno — piszesz, że chciałabyś zamienić się z kimś życiem. To pokazuje, jak bardzo jesteś zmęczona tym, jak teraz siebie postrzegasz. Ale Twoje życie nie jest „przegrane” ani skazane na bycie przeciętnym. Masz dopiero początek swojej historii i wiele rzeczy może się jeszcze zmienić, również Twoja relacja sama ze sobą.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka