
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Odczuwanie siły...
Odczuwanie siły niezależności a relacje z bliskimi - jak sobie radzić?
Dominika
Magdalena Ratajczyk
Z tego, co Pani pisze, wynika że problem dotyczy rodziców. Prawdopodobnie Państwa relacje nie należą do satysfakcjonujących i spełniających Pani potrzeby. Jeżeli chce Pani to zmienić, warto przyjrzeć się i popracować nad przyczyną problemów. Nie pisze Pani jak czuje się w towarzystwie innych osób, więc nie wiem czy problem z rodzicami rozlewa się na inne obszary życia i w jakim stopniu. Samo to, że czuje się Pani dobrze we własnym towarzystwie oraz w otoczeniu natury nie jest niczym złym. Pytanie czy w towarzystwie innych osób pojawiają się jakieś trudności, które przeszkadzają Pani w życiu. Jeśli tak, polecam psychoterapię.
Pozdrawiam serdecznie
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Kupisz
Dzień Dobry,
Piszesz o sprawach, z którymi mierzy się wielu dorosłych ludzi, i to naprawdę wspaniałe, jak dużą samoświadomość posiadasz. Umiejętność bycia ze sobą w ciszy i odnajdywanie spokoju w naturze to ogromne źródło siły. W lesie czy nad morzem nikt od nas niczego nie wymaga i nikt nas nie ocenia, dlatego najłatwiej tam zrzucić napięcie i poczuć autentyczny luz. To, co dzieje się w kontakcie z rodzicami, przytrafia się bardzo wielu osobom. Nawet najbardziej niezależna i pewna siebie dorosła kobieta przy rodzicach potrafi w sekundę poczuć się jak mała dziewczynka. Wystarczy jeden gest, spojrzenie albo znany ton głosu, by nasz mózg odruchowo odpalił dawne emocje z dzieciństwa i potrzebę docenienia, której wtedy brakowało. To nie znaczy, że Twoja pewność siebie na co dzień jest udawana. Po prostu przy nich włącza się stary, automatyczny schemat. Z kolei to, że przy swoim chłopaku czujesz się bezpiecznie, pokazuje coś bardzo ważnego. Potrafisz tworzyć relację, w której nie musisz walczyć o akceptację, co jest ogromnym zasobem.
Nie masz powodu do niepokoju, bo te różne zachowania to nie brak spójności, a po prostu naturalna reakcja na różne środowiska. Masz w sobie dużą samoświadomość. Następnym krokiem może być dla Ciebie powolne uczenie się stawiania granic rodzicom i przypominanie sobie, że jako dorosła osoba nie potrzebujesz już ich aprobaty, by znać swoją wartość.
Pozdrawiam,
Anna Kupisz
Jagoda Jek
Silne poczucie niezależności samo w sobie jest czymś bardzo wartościowym. Umiejętność bycia samemu, odpoczywania we własnym towarzystwie i czerpania spokoju z natury często świadczy o tym, że potrafi Pani regulować swoje emocje bez ciągłego szukania potwierdzenia u innych osób.
Warto jednak przyjrzeć się temu, czy ta niezależność jest wyborem, czy czasem także ochroną. Zdrowa niezależność brzmi mniej więcej: „Lubię być sama, ale potrafię też być blisko z innymi”. Bardziej obronna może wyglądać jak: „Najbezpieczniej jest mi samej, bo przy innych tracę siebie albo czuję się oceniana”.
Najbardziej zwraca uwagę fragment o rodzicach. To, że przy nich nagle pojawia się poczucie bycia małą, niepewną dziewczynką, jest bardzo częstym doświadczeniem. W relacjach z rodzicami często uruchamiają się stare role — nawet jeśli na co dzień jesteśmy dorosłymi, samodzielnymi osobami. Możliwe, że przy nich nadal pojawia się potrzeba zdobycia uznania, udowodnienia swojej wartości albo lęk przed krytyką.
Ciekawe jest też to, że przy chłopaku „wraca Pani do normalności”. Być może ta relacja daje Pani poczucie akceptacji i bezpieczeństwa, dzięki któremu nie musi Pani walczyć o swoje miejsce.
Można spróbować zaobserwować:
Co dokładnie robią lub mówią rodzice, że traci Pani pewność siebie?
Czy podobnie czuła się Pani przy nich jako dziecko?
Czy w głowie pojawia się wtedy jakiś konkretny komunikat, np. „jestem niewystarczająca”, „muszę się tłumaczyć”, „zaraz zostanę oceniona”?
Być może nie chodzi o to, żeby zmniejszać Pani niezależność, tylko żeby poszerzyć ją o jeszcze jedną rzecz: możliwość pozostania sobą także w trudnych relacjach. To, że potrafi Pani być spokojna sama w lesie czy nad morzem, pokazuje, że ta pewna siebie kobieta już w Pani jest — celem byłoby, żeby nie znikała tylko dlatego, że pojawiają się konkretne osoby.
Jeżeli te reakcje przy rodzicach są bardzo silne i automatyczne, temat relacji z nimi może być też bardzo dobrym obszarem do przepracowania na konsultacji psychologicznej.
Bożena Nagórska
Pani Dominiko,
silna potrzeba niezależności oraz odzyskiwanie spokoju w samotności i na łonie natury to bardzo dobre, zdrowe mechanizmy, które świadczą o Pani wysokiej samoświadomości i umiejętności dbania o własne zasoby emocjonalne.
Nagły spadek pewności siebie i wchodzenie w rolę „małej dziewczynki” przy rodzicach to z kolei częsty efekt powrotu do dawnych, raniących schematów rodzinnych, w których Pani autonomii nie doceniano, co drastycznie kontrastuje z bezpieczną i stabilizującą obecnością partnera.
Nie musi Pani wybierać między tymi stanami – kluczem do wewnętrznej spójności jest zaakceptowanie swojej niezależności jako fundamentu, przy jednoczesnym stawianiu wyraźnych granic rodzicom i pozwalaniu sobie na bycie „normalną”, wspieraną kobietą u boku partnera.
Serdeczności
Bożena Nagórska
Eliza Śliwińska
Dzień dobry,
bardzo cieszy mnie, że potrafi Pani doświadczać spokoju, odprężenia i pozostawać w kontakcie ze swoim wnętrzem.
Uważność na własne przeżycia, umiejętność cieszenia się "spotkaniem z samą sobą" oraz odnalezienie miejsc oraz sposobów, które wspierają Pani samoregulację - działają kojąco i stanowią Pani cenne osobiste zasoby.
Emocje pełnią ważną funkcję – są sygnałami, które dostarczają informacji, m. in o tym, co jest dla nas istotne, w jaki sposób odbieramy i interpretujemy otaczającą nas rzeczywistość, jakie mamy przekonania o sobie, innych, świecie. To, że doświadcza Pani różnych emocji w kontakcie z różnymi osobami, może być wskazówką, dotyczącą jakości tych relacji lub czegoś co się może dziać w ramach tych interakcji. Tam, gdzie czuje się Pani akceptowana, rozumiana i wspierana, emocje są zazwyczaj przyjemne lub neutralne. Natomiast w relacjach, które – w Pani odbiorze – nie dają poczucia akceptacji, bezpieczeństwa czy zrozumienia, mogą pojawiać się emocje nieprzyjemne.
Warto pielęgnować w sobie tę zdolność wsłuchiwania się w ten „głos” emocji oraz zaufanie do tego, co mówią Pani emocji o jakości interakcji z poszczególnymi osobami. To cenne źródło informacji o tym, w jakich relacjach czuje się Pani bezpiecznie, swobodnie i może być sobą. Choć same emocje nie zawsze są wystarczającą podstawą do wyciągania jednoznacznych wniosków, warto traktować je jako ważny drogowskaz i z ciekawością zastanawiać się, jakie potrzeby lub doświadczenia za nimi stoją.
Może to być jeden z powodów, dla których w relacji z chłopakiem czuje się Pani dobrze – ponieważ doświadcza Pani akceptacji i wsparcia. Z kolei emocje pojawiające się w kontakcie z rodzicami mogą wskazywać, że niektóre ważne dla Pani potrzeby w tych relacjach, nie zostają niezaspokojone.
Relacja między rodzicami a dorastającym dzieckiem bywa wymagająca dla obu stron. Jednym z jej wyzwań jest znalezienie równowagi pomiędzy potrzebą rozwijającej się autonomii młodego człowieka – jego indywidualności, samodzielności i odpowiedniego do wieku zakresu wolności – a naturalną potrzebą rodziców, by troszczyć się o bezpieczeństwo dziecka, chronić je i kierować się własnymi przekonaniami dotyczącymi wychowania oraz pełnionej roli rodzicielskiej. Nie zawsze udaje się tę równowagę odnaleźć, co może prowadzić do napięć i nieporozumień.
To naturalne, że czuje się Pani inaczej z osobą, od której czuje Pani wsparcie, niż w kontaktach, z którymi czuje się Pani mniej komfortowo. Nie zawsze to, co czujemy mówi o czymś, co dzieje wewnątrz nas. Czasem odczucia mówią o czymś, co dzieje na zewnątrz - w konkretnej sytuacji. Warto ufać swoim odczuciom i przyglądać się temu, co chcą pokazać. W przypadku trudnych odczuć związanych z przebywaniem z rodzicami, warto się przyjrzeć, co konkretnie sprawia, że pojawia się poczucie dyskomfortu. Niekiedy może to pokazywać np. potrzebę szczerej rozmowy, komunikowania swoich odczuć i potrzeb. Jednocześnie gratuluję umiejętności czerpania przyjemności podczas spędzania czasu ze sobą - to ważne i cenne.
Serdeczności
Eliza Śliwińska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Dominiko. To co Pani opisuje nie musi oznaczać, że z niezależnością jest „coś nie tak”. Bardziej zwraca uwagę to, że w obecności rodziców doświadcza Pani utraty poczucia własnej wartości, natomiast w samotności odzyskuje spokój i kontakt ze sobą. Warto przyjrzeć się jakie komunikaty i doświadczenia sprawiają, że przy rodzicach czuje się Pani „jak mała dziewczynka”. To częsty schemat wyniesiony z relacji rodzinnych i można nad nim skutecznie pracować w terapii. Dobrze, że ma Pani miejsca i relacje, w których czuje się bezpiecznie, mogą one stać się ważnym zasobem w budowaniu trwałego poczucia własnej wartości.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To co Pani opisuje niech ani dobre, ani złe, gdyż nie mamy wpływu na cechy temperamentu. Wiele osób czuje się dobrze we własnym towarzystwie lub przy osobach, z którymi czują więź. Oczywiście jest i druga strona medalu. trzeba się temu przyjrzeć, czy to zachowanie nie spełnia funkcji obronnej. Pisze Pani o zmianie z pewnej siebie kobiety w nieśmiałą, zdesperowaną i niedocenianą dziewczynkę w obecności rodziców i jest to klasyczny przykład tzw. regresji emocjonalnej w relacji z rodzicami. Mogę tylko zgadywać, że to są wzorce z dzieciństwa: Jeśli w relacji z rodzicami nauczyła się Pani , że potrzeby, opinie czy granice były bagatelizowane, krytykowane albo ignorowane, to układ nerwowy „zapisał” przy nich stan bycia niewidoczną i niewystarczającą. Następna sprawa to wchodzenie w Pani przestrzeń, brak poszanowania prywatności, ciągłe „wiem lepiej” kiedy to wszystko może uruchamiać w stary schemat: „nie mam prawa do swojego zdania, muszę się podporządkować”. Jeśli czuła Pani, że miłość i uznanie rodziców zależały od tego, jaka jest grzeczna (grzeczna, miła, osiągająca), to przy nich naturalnie włącza się tryb: „muszę zasłużyć, być dobra, nie denerwować”. Czasem rodzice niejawnie przerzucają na dziecko odpowiedzialność za swoje emocje („przez ciebie się martwię”, „ty mnie denerwujesz”), co buduje w dziecku poczucie winy i desperacji. Nie ma w tym Pani winy, jednak zachęcam do rozważenia psychoterapii w nurcie3 fali CBT, terapii schematów.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Zwróciłam uwagę na to, że w różnych relacjach doświadcza Pani siebie w zupełnie inny sposób. Kiedy jest Pani sama lub przebywa wśród natury, czuje Pani spokój i swobodę. Natomiast w obecności rodziców pojawia się niepewność i poczucie, jakby wracała Pani do roli małej dziewczynki. To może być cenna wskazówka do lepszego zrozumienia własnych doświadczeń. Sama potrzeba niezależności nie jest czymś niepokojącym. Warto jednak zastanowić się, dlaczego właśnie relacja z rodzicami tak silnie wpływa na Pani samopoczucie i obraz samej siebie. Czasami wzorce wyniesione z domu rodzinnego pozostają aktywne również w dorosłości a to, że przy partnerze czuje się Pani bezpiecznie i może być sobą, pokazuje, że potrafi Pani budować relacje, w których jest miejsce na spokój i autentyczność. Być może właśnie ten kontrast jest dziś najważniejszą wskazówką.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jakub Pawłowski
Umiejętność odnajdywania spokoju we własnym towarzystwie jest cennym zasobem i sama w sobie nie jest powodem do niepokoju. Zastanawia natomiast wyraźna zmiana, która pojawia się w kontakcie z rodzicami. Jeśli wtedy tracisz pewność siebie i czujesz się niedoceniana, może to oznaczać, że uruchamiają się dawne wzorce relacji i emocje, które wciąż mają na Ciebie wpływ. Fakt, że przy partnerze odzyskujesz poczucie bezpieczeństwa i swobodę, pokazuje, że potrafisz tworzyć zdrową, wspierającą więź. Warto z ciekawością przyjrzeć się temu, co dokładnie dzieje się w relacji z rodzicami, bo tam prawdopodobnie kryje się odpowiedź na Twoje wątpliwości.
MONIKA BULIŃSKA
Pozdrawiam, Monika Bulińska. Uwolnij umysł
MONIKA BULIŃSKA
Opisywane przez Panią odczucia w obecności Rodziców, ro normalna reakcja organizmu, jeśli w dzieciństwie czuła się Pani niewystarczająca, niedoceniona czy niewidziana. Jeśli tych ran nie przepracowała Pani jeszcze w dorosłości, to one będą wracać. To też potwierdza też potrzebę przebywania w samotności w kontekście odzyskania sprawczości. Bardzo dobrze, że zaobserwowała Pani swoje reakcje, bo to pierwszy krok w kierunku zmiany na lepsze i rozpoczęcia pracy nad tą sferą.
Pozdrawiam, Monika Bulińska Uwolnij umysł
Edyta Kotula
Dzień dobry, Pani Dominiko
To, co Pani opisuje, nie brzmi jak problem z samą niezależnością. Bardziej zwróciłabym uwagę na to, że w różnych relacjach doświadcza Pani zupełnie innych emocji.
Pisze Pani, że najlepiej czuje się sama, w lesie czy nad morzem – tam pojawia się spokój, wyciszenie i poczucie bycia sobą. Z kolei w obecności rodziców opisuje Pani, że traci pewność siebie i ma wrażenie, jakby znowu była małą dziewczynką. To pokazuje, jak silnie niektóre relacje mogą wpływać na nasze samopoczucie, nawet w dorosłości.
Zwróciłam też uwagę na to, że przy partnerze czuje się Pani swobodniej i bezpieczniej. To może być sygnał, że potrafi Pani budować relacje, w których jest miejsce na bliskość i jednocześnie pozostawanie sobą.
Sama potrzeba niezależności nie jest czymś złym. Warto jednak zastanowić się, czy jest ona Pani świadomym wyborem, czy może czasami również sposobem na ochronę siebie przed emocjami, które pojawiają się w niektórych relacjach.
Mam nadzieję, że z czasem będzie Pani mogła czuć się tak samo spokojnie i pewnie również w obecności innych osób, nie rezygnując przy tym z tej części siebie, która tak dobrze odnajduje spokój w samotności.

Zobacz podobne
Temat dość kontrowersyjny na wielu forach, jakie miałam okazje czytać, mianowicie jest to temat masturbacji do treści internetowych w związku, która przez większość jest uznana za normalny ludzki przywilej i gdy się go nie akceptuje, to coś jest nie tak. I właśnie to ja stoję po tej stronie barykady „nie tak”, i jakkolwiek śmiesznie to brzmi - po prostu czuję się zdradzona, gorsza, mniej atrakcyjna od tego, co grzeje zza ekranu.
Temat zdrad jest w mojej rodzinie od pokoleń, i wraz z pracą na terapii dowiedziałam się, że to również ma ogromny wpływ na moje postrzeganie tego całego „normalnego świata”.
Tylko co dalej? Miliony wątków pojawia się w mojej głowie, czy zacząć robić to samo? Czy przystać i się przypodobać?
Uważam, że relacja zanika, gdy jedna strona jest zawsze zaspokojona i nie czuć na co dzień tej gry wstępnej, budującej się przez cały czas do momentu, gdy możemy oddać się przyjemności po obowiązkach. I sam temat tego, że jest to robione do innej osoby jest dla mnie potwornie bolesny..
Jestem załamana, gdyż po wielu rozmowach to wciąż się dzieje, i nie widzę nadziei na budowanie przyszłości, jeśli ma ona wyglądać w ten sposób…

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
