Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Odczuwanie siły niezależności a relacje z bliskimi - jak sobie radzić?

Odczuwam ogromną siłę niezależności, czy to bardzo dobrze? Najlepiej czuję się sama w swoim towarzystwie. Uspokojona, wyluzowana i wyciszona jestem wtedy kiedy w znajduje się w lesie lub nad morzem. W obecności rodziców jestem zdesperowana i niedoceniania na każdym kroku. Wtedy brak mi pewności siebie i z pewnej siebie kobiety zamieniam się natychmiast w nieśmiałą małą dziewczynkę. Mam również chłopaka przy którym jego obecność jest dla mnie ważna, wtedy czuję się już normalnie. Nie wiem co o tym myśleć.
Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Z tego, co Pani pisze, wynika że problem dotyczy rodziców. Prawdopodobnie Państwa relacje nie należą do satysfakcjonujących i spełniających Pani potrzeby. Jeżeli chce Pani to zmienić, warto przyjrzeć się i popracować nad przyczyną problemów. Nie pisze Pani jak czuje się w towarzystwie innych osób, więc nie wiem czy problem z rodzicami rozlewa się na inne obszary życia i w jakim stopniu. Samo to, że czuje się Pani dobrze we własnym towarzystwie oraz w otoczeniu natury nie jest niczym złym. Pytanie czy w towarzystwie innych osób pojawiają się jakieś trudności, które przeszkadzają Pani w życiu. Jeśli tak, polecam psychoterapię.

Pozdrawiam serdecznie 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Kupisz

Anna Kupisz

Dzień Dobry,

Piszesz o sprawach, z którymi mierzy się wielu dorosłych ludzi, i to naprawdę wspaniałe, jak dużą samoświadomość posiadasz. Umiejętność bycia ze sobą w ciszy i odnajdywanie spokoju w naturze to ogromne źródło siły. W lesie czy nad morzem nikt od nas niczego nie wymaga i nikt nas nie ocenia, dlatego najłatwiej tam zrzucić napięcie i poczuć autentyczny luz. To, co dzieje się w kontakcie z rodzicami, przytrafia się bardzo wielu osobom. Nawet najbardziej niezależna i pewna siebie dorosła kobieta przy rodzicach potrafi w sekundę poczuć się jak mała dziewczynka. Wystarczy jeden gest, spojrzenie albo znany ton głosu, by nasz mózg odruchowo odpalił dawne emocje z dzieciństwa i potrzebę docenienia, której wtedy brakowało. To nie znaczy, że Twoja pewność siebie na co dzień jest udawana. Po prostu przy nich włącza się stary, automatyczny schemat. Z kolei to, że przy swoim chłopaku czujesz się bezpiecznie, pokazuje coś bardzo ważnego. Potrafisz tworzyć relację, w której nie musisz walczyć o akceptację, co jest ogromnym zasobem.

Nie masz powodu do niepokoju, bo te różne zachowania to nie brak spójności, a po prostu naturalna reakcja na różne środowiska. Masz w sobie dużą samoświadomość. Następnym krokiem może być dla Ciebie powolne uczenie się stawiania granic rodzicom i przypominanie sobie, że jako dorosła osoba nie potrzebujesz już ich aprobaty, by znać swoją wartość.

 

Pozdrawiam,

Anna Kupisz

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Silne poczucie niezależności samo w sobie jest czymś bardzo wartościowym. Umiejętność bycia samemu, odpoczywania we własnym towarzystwie i czerpania spokoju z natury często świadczy o tym, że potrafi Pani regulować swoje emocje bez ciągłego szukania potwierdzenia u innych osób.

Warto jednak przyjrzeć się temu, czy ta niezależność jest wyborem, czy czasem także ochroną. Zdrowa niezależność brzmi mniej więcej: „Lubię być sama, ale potrafię też być blisko z innymi”. Bardziej obronna może wyglądać jak: „Najbezpieczniej jest mi samej, bo przy innych tracę siebie albo czuję się oceniana”.

Najbardziej zwraca uwagę fragment o rodzicach. To, że przy nich nagle pojawia się poczucie bycia małą, niepewną dziewczynką, jest bardzo częstym doświadczeniem. W relacjach z rodzicami często uruchamiają się stare role — nawet jeśli na co dzień jesteśmy dorosłymi, samodzielnymi osobami. Możliwe, że przy nich nadal pojawia się potrzeba zdobycia uznania, udowodnienia swojej wartości albo lęk przed krytyką.

Ciekawe jest też to, że przy chłopaku „wraca Pani do normalności”. Być może ta relacja daje Pani poczucie akceptacji i bezpieczeństwa, dzięki któremu nie musi Pani walczyć o swoje miejsce.

Można spróbować zaobserwować:

Co dokładnie robią lub mówią rodzice, że traci Pani pewność siebie?

Czy podobnie czuła się Pani przy nich jako dziecko?

Czy w głowie pojawia się wtedy jakiś konkretny komunikat, np. „jestem niewystarczająca”, „muszę się tłumaczyć”, „zaraz zostanę oceniona”?

Być może nie chodzi o to, żeby zmniejszać Pani niezależność, tylko żeby poszerzyć ją o jeszcze jedną rzecz: możliwość pozostania sobą także w trudnych relacjach. To, że potrafi Pani być spokojna sama w lesie czy nad morzem, pokazuje, że ta pewna siebie kobieta już w Pani jest — celem byłoby, żeby nie znikała tylko dlatego, że pojawiają się konkretne osoby.

Jeżeli te reakcje przy rodzicach są bardzo silne i automatyczne, temat relacji z nimi może być też bardzo dobrym obszarem do przepracowania na konsultacji psychologicznej.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Dominiko,

silna potrzeba niezależności oraz odzyskiwanie spokoju w samotności i na łonie natury to bardzo dobre, zdrowe mechanizmy, które świadczą o Pani wysokiej samoświadomości i umiejętności dbania o własne zasoby emocjonalne.

Nagły spadek pewności siebie i wchodzenie w rolę „małej dziewczynki” przy rodzicach to z kolei częsty efekt powrotu do dawnych, raniących schematów rodzinnych, w których Pani autonomii nie doceniano, co drastycznie kontrastuje z bezpieczną i stabilizującą obecnością partnera.

Nie musi Pani wybierać między tymi stanami – kluczem do wewnętrznej spójności jest zaakceptowanie swojej niezależności jako fundamentu, przy jednoczesnym stawianiu wyraźnych granic rodzicom i pozwalaniu sobie na bycie „normalną”, wspieraną kobietą u boku partnera.

Serdeczności

Bożena Nagórska

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry,

 

bardzo cieszy mnie, że potrafi Pani doświadczać spokoju, odprężenia i pozostawać w kontakcie ze swoim wnętrzem.

Uważność na własne przeżycia, umiejętność cieszenia się "spotkaniem z samą sobą" oraz odnalezienie miejsc oraz sposobów, które wspierają Pani samoregulację - działają kojąco i stanowią Pani cenne osobiste zasoby. 

 

Emocje pełnią ważną funkcję – są sygnałami, które dostarczają informacji, m. in o tym, co jest dla nas istotne, w jaki sposób odbieramy i interpretujemy otaczającą nas rzeczywistość, jakie mamy przekonania o sobie, innych, świecie. To, że doświadcza Pani różnych emocji w kontakcie z różnymi osobami, może być wskazówką, dotyczącą jakości tych relacji lub czegoś co się może dziać w ramach tych interakcji. Tam, gdzie czuje się Pani akceptowana, rozumiana i wspierana, emocje są zazwyczaj przyjemne lub neutralne. Natomiast w relacjach, które – w Pani odbiorze – nie dają poczucia akceptacji, bezpieczeństwa czy zrozumienia, mogą pojawiać się emocje nieprzyjemne. 

 

Warto pielęgnować w sobie tę zdolność wsłuchiwania się w ten „głos” emocji oraz zaufanie do tego, co mówią Pani emocji o jakości interakcji z poszczególnymi osobami. To cenne źródło informacji o tym, w jakich relacjach czuje się Pani bezpiecznie, swobodnie i może być sobą. Choć same emocje nie zawsze są wystarczającą podstawą do wyciągania jednoznacznych wniosków, warto traktować je jako ważny drogowskaz i z ciekawością zastanawiać się, jakie potrzeby lub doświadczenia za nimi stoją. 

 

Może to być jeden z powodów, dla których w relacji z chłopakiem czuje się Pani dobrze – ponieważ doświadcza Pani akceptacji i wsparcia. Z kolei emocje pojawiające się w kontakcie z rodzicami mogą wskazywać, że niektóre ważne dla Pani potrzeby w tych relacjach, nie zostają niezaspokojone. 

 

Relacja między rodzicami a dorastającym dzieckiem bywa wymagająca dla obu stron. Jednym z jej wyzwań jest znalezienie równowagi pomiędzy potrzebą rozwijającej się autonomii młodego człowieka – jego indywidualności, samodzielności i odpowiedniego do wieku zakresu wolności – a naturalną potrzebą rodziców, by troszczyć się o bezpieczeństwo dziecka, chronić je i kierować się własnymi przekonaniami dotyczącymi wychowania oraz pełnionej roli rodzicielskiej. Nie zawsze udaje się tę równowagę odnaleźć, co może prowadzić do napięć i nieporozumień.

 

To naturalne, że czuje się Pani inaczej z osobą, od której czuje Pani wsparcie, niż w kontaktach, z którymi czuje się Pani mniej komfortowo. Nie zawsze to, co czujemy mówi o czymś, co dzieje wewnątrz nas. Czasem odczucia mówią o czymś, co dzieje na zewnątrz - w konkretnej sytuacji.  Warto ufać swoim odczuciom i przyglądać się temu, co chcą pokazać. W przypadku trudnych odczuć związanych z przebywaniem z rodzicami, warto się przyjrzeć, co konkretnie sprawia, że pojawia się poczucie dyskomfortu. Niekiedy może to pokazywać np. potrzebę szczerej rozmowy, komunikowania swoich odczuć i potrzeb. Jednocześnie gratuluję umiejętności czerpania przyjemności podczas spędzania czasu ze sobą - to ważne i cenne. 

 

Serdeczności

Eliza Śliwińska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Dominiko. To co Pani opisuje nie musi oznaczać, że z niezależnością jest „coś nie tak”. Bardziej zwraca uwagę to, że w obecności rodziców doświadcza Pani utraty poczucia własnej wartości, natomiast w samotności odzyskuje spokój i kontakt ze sobą. Warto przyjrzeć się jakie komunikaty i doświadczenia sprawiają, że przy rodzicach czuje się Pani „jak mała dziewczynka”. To częsty schemat wyniesiony z relacji rodzinnych i można nad nim skutecznie pracować w terapii. Dobrze, że ma Pani miejsca i relacje, w których czuje się bezpiecznie, mogą one stać się ważnym zasobem w budowaniu trwałego poczucia własnej wartości.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To co Pani opisuje niech ani dobre, ani złe, gdyż nie mamy wpływu na cechy temperamentu. Wiele osób czuje się dobrze we własnym towarzystwie lub przy osobach, z którymi czują więź. Oczywiście jest i druga strona medalu. trzeba się temu przyjrzeć, czy to zachowanie nie spełnia funkcji obronnej. Pisze Pani o  zmianie z pewnej siebie kobiety w nieśmiałą, zdesperowaną i niedocenianą dziewczynkę w obecności rodziców i  jest to klasyczny przykład tzw. regresji emocjonalnej w relacji z rodzicami. Mogę tylko zgadywać, że to są wzorce z dzieciństwa: Jeśli w relacji z rodzicami nauczyła się Pani , że potrzeby, opinie czy granice były bagatelizowane, krytykowane albo ignorowane, to układ nerwowy „zapisał” przy nich stan bycia niewidoczną i niewystarczającą. Następna sprawa to wchodzenie w Pani przestrzeń, brak poszanowania prywatności, ciągłe „wiem lepiej” kiedy to wszystko może uruchamiać w  stary schemat: „nie mam prawa do swojego zdania, muszę się podporządkować”. Jeśli czuła Pani, że miłość i uznanie rodziców zależały od tego, jaka jest grzeczna (grzeczna, miła, osiągająca), to przy nich naturalnie włącza się tryb: „muszę zasłużyć, być dobra, nie denerwować”. Czasem rodzice niejawnie przerzucają na dziecko odpowiedzialność za swoje emocje („przez ciebie się martwię”, „ty mnie denerwujesz”), co buduje w dziecku poczucie winy i desperacji. Nie ma w tym Pani winy, jednak zachęcam do rozważenia psychoterapii w nurcie3 fali CBT, terapii schematów. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Zwróciłam uwagę na to, że w różnych relacjach doświadcza Pani siebie w zupełnie inny sposób. Kiedy jest Pani sama lub przebywa wśród natury, czuje Pani spokój i swobodę. Natomiast w obecności rodziców pojawia się niepewność i poczucie, jakby wracała Pani do roli małej dziewczynki. To może być cenna wskazówka do lepszego zrozumienia własnych doświadczeń. Sama potrzeba niezależności nie jest czymś niepokojącym. Warto jednak zastanowić się, dlaczego właśnie relacja z rodzicami tak silnie wpływa na Pani samopoczucie i obraz samej siebie. Czasami wzorce wyniesione z domu rodzinnego pozostają aktywne również w dorosłości a to, że przy partnerze czuje się Pani bezpiecznie i może być sobą, pokazuje, że potrafi Pani budować relacje, w których jest miejsce na spokój i autentyczność. Być może właśnie ten kontrast jest dziś najważniejszą wskazówką.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Umiejętność odnajdywania spokoju we własnym towarzystwie jest cennym zasobem i sama w sobie nie jest powodem do niepokoju. Zastanawia natomiast wyraźna zmiana, która pojawia się w kontakcie z rodzicami. Jeśli wtedy tracisz pewność siebie i czujesz się niedoceniana, może to oznaczać, że uruchamiają się dawne wzorce relacji i emocje, które wciąż mają na Ciebie wpływ. Fakt, że przy partnerze odzyskujesz poczucie bezpieczeństwa i swobodę, pokazuje, że potrafisz tworzyć zdrową, wspierającą więź. Warto z ciekawością przyjrzeć się temu, co dokładnie dzieje się w relacji z rodzicami, bo tam prawdopodobnie kryje się odpowiedź na Twoje wątpliwości.

MONIKA BULIŃSKA

MONIKA BULIŃSKA

Opisywane przez Panią odczucia w obecności Rodziców, to naturalna reakcja organizmu, jeśli w dzieciństwie czuła się Pani niewystarczająca, niedoceniona czy niewidziana. Jeśli tych ran nie przepracowała Pani jeszcze w dorosłości, to one będą wracać. To też potwierdza potrzebę przebywania w samotności w kontekście odzyskania sprawczości. Bardzo dobrze, że zaobserwowała Pani swoje reakcje, bo to pierwszy krok w kierunku zmiany na lepsze i rozpoczęcia pracy nad tą sferą.
Pozdrawiam,   Monika Bulińska.   Uwolnij umysł
MONIKA BULIŃSKA

MONIKA BULIŃSKA

Opisywane przez Panią odczucia w obecności Rodziców, ro normalna reakcja organizmu, jeśli w dzieciństwie czuła się Pani niewystarczająca, niedoceniona czy niewidziana. Jeśli tych ran nie przepracowała Pani jeszcze w dorosłości, to one będą wracać. To też potwierdza też potrzebę przebywania w samotności w kontekście odzyskania sprawczości. Bardzo dobrze, że zaobserwowała Pani swoje reakcje, bo to pierwszy krok w kierunku zmiany na lepsze i rozpoczęcia pracy nad tą sferą. 
Pozdrawiam, Monika Bulińska Uwolnij umysł

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, Pani Dominiko

To, co Pani opisuje, nie brzmi jak problem z samą niezależnością. Bardziej zwróciłabym uwagę na to, że w różnych relacjach doświadcza Pani zupełnie innych emocji.

Pisze Pani, że najlepiej czuje się sama, w lesie czy nad morzem – tam pojawia się spokój, wyciszenie i poczucie bycia sobą. Z kolei w obecności rodziców opisuje Pani, że traci pewność siebie i ma wrażenie, jakby znowu była małą dziewczynką. To pokazuje, jak silnie niektóre relacje mogą wpływać na nasze samopoczucie, nawet w dorosłości.

Zwróciłam też uwagę na to, że przy partnerze czuje się Pani swobodniej i bezpieczniej. To może być sygnał, że potrafi Pani budować relacje, w których jest miejsce na bliskość i jednocześnie pozostawanie sobą.

Sama potrzeba niezależności nie jest czymś złym. Warto jednak zastanowić się, czy jest ona Pani świadomym wyborem, czy może czasami również sposobem na ochronę siebie przed emocjami, które pojawiają się w niektórych relacjach.

Mam nadzieję, że z czasem będzie Pani mogła czuć się tak samo spokojnie i pewnie również w obecności innych osób, nie rezygnując przy tym z tej części siebie, która tak dobrze odnajduje spokój w samotności.

Zobacz podobne

Czuję, że chciałabym rozstać się z mężem. Nie rozmawiamy ze sobą, nie okazujemy czułości, właściwie zachowujemy się jak obcy. Mąż rozgląda się za atrakcyjnymi kobietami, a ja czuję się nieatrakcyjna. Boję się jednak podjąć decyzję.
Czy mąż mnie kocha ? Czy jest sens próbować ratować ten związek ? Niedawno skończyłam 30 lat i czuję, że zmarnowałam ostatnie lata życia, czuje się bardzo samotna. Z mężem jesteśmy razem od 11 lat, 9 lat mieszkamy razem, a małżeństwem jesteśmy od 5 lat. A od około 3 lat żyjemy bardziej jak współlokatorzy niż małżonkowie, nie mamy wspólnych zainteresowań, nie spędzamy wspólnie czasu, rozmawiamy bardzo mało i to wyłącznie na domowe tematy, typu co kupić, itp., nie uprawiamy też seksu. Zdaję sobie sprawę, że w pandemii się zaniedbałam i przytyłam, jednak od marca pracuję nad sobą i zrzuciłam zbędne kilogramy, mąż tego nie zauważył. Przynajmniej nie wyraził tego. Czuję, że nie podobam mu się już, on nie inicjuje stosunku, bardzo rzadko okazuje mi czułość. Ja też tego nie robię, bo nie czuję się atrakcyjnie. Na dodatek, podczas urlopu, mój mąż wysyłał koledze zdjęcia atrakcyjnych kobiet na plaży, gdy to zauważyłam, bardzo mnie to zabolało. Mną nie jest zainteresowany w ten sposób, ale rozgląda się za innymi kobietami. Do tej pory naiwnie myślałam, że może trafił mi się mężczyzna z małymi potrzebami, teraz w to wątpię. Jak już wspomniałam, nie rozmawiamy, gdy teraz o tym myślę, nigdy nie rozmawialiśmy o problemach. Ja nie potrafię takiej rozmowy rozpocząć, boję się, że zostanę obarczona winą, że usłyszę, że wymyślam itd. (Mam tak od dziecka). Dwa lata temu napisałam do męża, że chcę abyśmy poszli do psychologa, bo nie rozmawiamy, nie potrafimy rozmawiać i nie uprawiamy seksu. Odpowiedział na to, że popracujemy nad tym sami. Nigdy nie zapytał, o czym bym chciała porozmawiać, a czego nie robimy, nie wrócił nigdy więcej do tego tematu, zbył mnie tekstem o tym, że sami sobie z tym poradzimy, a jedyne co zrobił to przez kilka dni był bardziej czuły. Bo na codzień nie okazujemy sobie czułości, gdy już mnie całuje, jest to buziak, a nie namiętny pocałunek. Czuję się bardzo przybita tą sytuacją, coraz częściej myślę o separacji lub rozwodzie, jednak boje się tego, boje się być prowodyrem tej sytuacji, jego reakcji, że może jemu naprawdę zależy, i przez tę sytuację popadnie w nałogi (jego ojciec jest funkcjonującym alkoholikiem), obawiam się też, czy sama dam sobie radę. Ale nie chcę żyć w takiej stagnacji kolejne 10 lat, żeby na koniec i tak się rozstać i stracić najlepsze lata życia, na zamulanie w domu. Bo tak wygląda nasze życie. Czuję się jak emerytka. Nie wiem co mam zrobić. Tzn wiem, powinnam porozmawiać z mężem, ale nie wiem jak to zrobić, aby dostać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Szczerze myślę, że mąż mnie już nie kocha, ale jesteśmy razem z wygody i przyzwyczajenia.
Trudności w nawiązywaniu relacji i lęk przed kontaktami społecznymi
Zauwazylam z epewne zachowania są u mnie inne niż w pewnych normach społecznych przyjęte. Mam trudności w nawiązywaniu relacji i nawet gdy przebywałam wśród ludzi dobrze do mnie nastawionych bałam się nawiązać rozmowę, również potrzymuwanke kontaktu przez dłuższy czas przez media społecznościowe czy "na odległość" jest dla mnie problemowe. Chciałabym wiedzieć czy w jakieś sposób mogę sobie ułatwić funkcjonowanie i zamiast Próbować przetrwać wśród ludzi zacząć się cieszyć z ich towarzystwa. Mam też pytanie z czego mogą wynikać takie trudności.
Mąż od zawsze nadużywa alkoholu, ma gdzieś mnie i dzieci. Ja jestem niezależna i mogę się rozwieść.

Nasza historia zaczęła się kilkanaście lat temu jako nastolatkowie. Wzięliśmy ślub, na świecie pojawiło się dziecko, a drugie jest w drodze. 

Zawsze mieliśmy problemy w związku/ małżeństwie- alkohol, brak szacunku, brak wzajemnego wsparcia i zrozumienia. Sytuacja eskalowała, kiedy po narodzinach pierwszego dziecka zostałam sama z synem, bo mąż dużo pracował, w weekendy imprezował i w ogóle nie zajmował się nami ani nie czuł obowiązków w stosunku do dziecka. Nadużywa alkoholu, więcej rozmawia z kolegami, niżeli ze mną, przyłapałam go na oglądaniu kamerek live z parami na stronach dla dorosłych- gdy o tym powiedziałam, że wiem, to obarcza mnie winą, że nie ma tego w domu, to ogląda (jestem w 8 msc ciąży, nie dąży do cielesności ze mną). 

Ostatnio doszło między nami do kłótni, w której już przeklinaliśmy na siebie, bo pękły każde bariery. Wyszedł z domu, nie odbierał telefonu i wrócił zalany w trzy trupy- nie wiem gdzie się znajdował. Jestem w rozsypce, nie chce być tak traktowana. Nasz syn nie ma z nim wielkiej relacji, ale gdy nie ma go dłużej, to dopytuje i tęskni, a ja najchętniej odeszłabym od niego. Nie chce resztę życia czuć się jak śmieć, a teraz dokładnie tak się czuję. 

Jestem niezależna, mam własną firmę, zarabiam więcej pieniędzy niż on na etacie. Nie wymagam od niego nic, tylko opieki i szacunku, resztę mogę zapewnić sobie sama. Męczy mnie sytuacja, że mogłabym żyć spokojnie sama z dziećmi, ale go kocham i zostaje za wszelką cenę. Po ostatniej kłótni rzucił kluczykami do samochodu, który wzięłam na firmę i zarządał połowy pieniędzy, kiedy ja zarządałam połowy pieniędzy za wyprawkę dla naszego dziecka stwierdził, że jak się rozstaniemy to ja zabiorę dzieci, to co on ma mi dawać. Mówi, jakby dla niego nic nie znaczyła rodzina, dzieci i ja. Mam mętlik w głowie i jestem wykończona psychicznie a poród za miesiąc. Zamiast cieszyć sie z narodzin dziecka, ja zastanawiam się czy będę wychowywać dzieci sama czy z nim.

Mam poczucie, że moje zaburzenia lękowe to przeszkoda do przyjaźni, że ludzie mnie opuszczą.
Dzień dobry, co gdy przy zaburzeniach lękowych bardzo boję się, że wszyscy znajomi mnie opuszczą? O ile rodzina pomaga mi w lęku to mam wrażenie, że większość znajomych traktuje to jako jakiś ciężar i przeszkodę w przyjaźni. Nie mogą ze mną nigdzie wyjść po lekcjach, bo się boję, a ja widzę ile ludzi lepszych mają wokół siebie. Mimo, że gdy miałam gorsze chwile w szkole to mi pomagali, to jednak ja czuję jakbym stała się dla wszystkich ciężarem i kruchą osobą, na którą wszyscy muszą dmuchać, by przypadkiem nie spanikowała. Nie chcę by tak było, ale nie umiem sobie przetłumaczyć, że nic się nie dzieje i tak naprawdę może dla nikogo to nie jest jakaś przeszkoda do przyjaźni.
Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz. Czuję się gorsza, niewystarczająca.
Ostatnio ciągle płaczę i jest mi źle, czuję się zaniedbywana przez partnera. Kocham go, jesteśmy 20 lat po ślubie. Potrzebuję miłego słowa i czułości w prostych gestach... Niestety, mój mąż nie ma takich potrzeb. Jest bardzo stereotypowy, wychodzi z założenia, że przecież wiem, że mnie kocha, że nie musi mi tego mówić jak już raz powiedział. Nie ma potrzeby przytulić mnie czy powiedzieć mi coś miłego. Najgorsze, że córkę (nastolatkę) też traktuje bardzo oschle i szorstko. Chyba zawsze taki był. Tylko w czasach narzeczeństwa stać go było na romantyczne gesty i okazywanie czułości. Dla mnie nie ma serca, ale jednocześnie koleżankom (naszym wspólnym) wysyła wierszyki na walentynki z serduszkami, zrobiłam mu o to awanturę, kiedy zobaczyłam takie smsy, nie widział problemu. Jest typem, który ma wszystko poukładane, zaplanowane... Ma swoje wymagania, oczekiwania... którym ja nie potrafię sprostać(czuję, że go zawiodłam, że się mną rozczarował) Nie jestem typem pedantki, a on bardzo lubi porządek... podczas naszych intymnych chwil też ma coraz większe oczekiwania, chociaż odczuwam przyjemność ze zbliżeń i bardzo się staram, to jednak czuję, że on chciałby wciąż czegoś więcej... Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że jest typem narcyza. Lubi dobrze się ubrać i dobrze wyglądać. Ostatnio trzy razy w tygodniu chodzi na siłownie, jest przystojnym mężczyzną i cieszę się, że dba o siebie. Ale czuję się przy nim taka marna... Czuję, że mój mąż ma ogromną satysfakcję i przyjemność, że podoba się innym kobietom, ma się za playboja do tego stopnia, że kilka lat temu zdarzyła się taka sytuacja, gdzie żona najlepszego przyjaciela męża, stwierdziła, że coś poczuła do mojego męża. Zrobiła się z tego afera i o mały włos nie rozpadło się ich małżeństwo. Ona była moją przyjaciółką... Wybaczyłam i jej i jemu, całe zamieszanie wynikało ze swobodnego stylu bycia mojego męża... chociaż nadal mnie to bardzo boli, wszyscy udajemy jakby nie było wcześniejszej sprawy, ale je przeżywam odtąd każde nasze wspólne spotkania i obserwuję ich gesty, spojrzenia i słowa... ona jest atrakcyjną kobietą i wiem, że podoba się mojemu mężowi. Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz i brylujący przystojniak, który wszystko może... Wiem, że piszę bardzo chaotycznie, wiem że przez lata pozwalałam na takie traktowanie i patrzyłam przez palce na to, jak zachowuje się mój mąż... Wiem, że nie jestem doskonała, wiem, że jestem zazdrosna o niego i to jest zazdrość, która mnie niszczy, mam już tego dość, dłużej nie wytrzymam... co robić? Moje poczucie wartości jest na samym dnie, a do tego jeszcze martwię się jaki przykład daję córce...
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.