Dzień dobry,
to wcale nie brzmi śmiesznie. Jeśli jakiś obraz zostaje z Panią na kilka dni i uruchamia paniczny strach, to znaczy, że dotyka czegoś ważnego w Pani doświadczeniu. Nie trzeba tego bagatelizować tylko dlatego, że „to dinozaur z internetu”.
W psychologii procesu można by spojrzeć na taką postać nie tylko jak na coś, czego trzeba się pozbyć, ale też jak na możliwy proces wtórny — coś obcego, przerażającego, „nie moje”, a jednak wracającego z dużą siłą. Czasem właśnie takie obrazy niosą energię, której bardzo się boimy, ale która może mieć w sobie jakąś informację.
Można bardzo ostrożnie zapytać: co w tej postaci jest tak mocne? Jaka ona jest? Ogromna, szybka, nieprzewidywalna, głęboka, pierwotna, drapieżna? Jak to byłoby być taką postacią — nie patrzeć na nią z zewnątrz, ale przez chwilę sprawdzić jej energię? Co ona chciałaby zrobić? Płynąć? Za nurzyć się? Wynurzyć? Atakować? Chronić swoje terytorium? Być nie do zatrzymania?
To nie znaczy, że ma się Pani na siłę wystawiać na straszne obrazy. Wręcz przeciwnie. Taka praca ma sens dopiero wtedy, kiedy jest w Pani trochę gotowości, ciekawości i poczucia bezpieczeństwa. Celem nie jest przestraszyć się jeszcze bardziej, tylko powoli zobaczyć, czy w tym „potworze” nie ma jakiejś mocy, która dzisiaj mogłaby być Pani potrzebna — na przykład siły, instynktu, odwagi, granic, dzikości, zdolności do powiedzenia „nie” albo do zajęcia swojego miejsca.
Można zacząć bardzo delikatnie, bez oglądania obrazów. Na przykład zapisać jedno zdanie: „ten stwór jest…” i dokończyć kilkoma słowami. Potem zapytać: „czy jakaś część tej energii jest mi dziś potrzebna?”. Czasem to, co było tylko straszne, z czasem zaczyna pokazywać też coś żywego.
To może być duża i odważna praca. Jeśli lęk jest paniczny i wraca od dzieciństwa, dobrze robić ją z terapeutą, najlepiej kimś, kto potrafi pracować z obrazami, ciałem, lękiem i procesem wtórnym. W nurcie procesowym nie chodziłoby o szybkie „wyrzucenie obrazu z głowy”, ale o takie spotkanie z nim, żeby z czasem przestał być tylko przerażającym stworzeniem, a zaczął być czymś, co można zrozumieć, oswoić i być może odzyskać z niego kawałek własnej siły.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta