
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Pierwszy raz...
Pierwszy raz postawiłam granicę - czy dobrze zrobiłam?
Dzień dobry. Ja mam takie pytanie. Czy ja źle zrobiłam nie biorąc kota mojej siostry na święta ? Czy miałam prawo powiedzieć nie ? Bo zawsze się zgadzaliśmy, a teraz po prostu czułam powiedzieć nie. No i jak delikatnie to siostrze wyjaśniłam, dlaczego nie bierzemy, to siostra napisała "Nie ma jak liczyć na własną siostrę." Ona po prostu pisząc tak zapomniała o tych wszystkich sytuacjach, kiedy się zgadzaliśmy. Czy ja źle zrobiłam ? Chce powiedzieć, że chodzę na terapię od 9 maja i to było pierwsze moje nie, jeśli chodzi o tą kwestię dotyczącą siostry. Pierwszy raz postawiłam granicę.
Kasia
Elza Grabińska
Pani Kasiu,
miała Pani prawo odmówić. Jeśli ktoś prosi, musi liczyć się z każdą odpowiedzią, nie tylko z tą, która mu odpowiada. Postawienie granicy, zwłaszcza po raz pierwszy, bywa trudne i może wywołać niezadowolenie drugiej strony, ale nie oznacza, że zrobiła Pani coś złego. To ważny krok w dbaniu o siebie.
Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marcin Kuszyński
Pani Kasiu,
Z jakichś ważnych dla siebie Pani powodów postawiła te granicę. Warto posłuchać odpowiedzi w sobie na pytania, które Pani pisze. Ponieważ wspomina Pani, że jest we własnej terapii, mam poczucie że warto wnieść ten wniosek na sesję:)
Pozdrawiam serdecznie,
Marcin Kuszyński
Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji
Anna Szczypiorska
Dzień dobry, stawianie granic nie jest krzywdzeniem innych, lecz dbaniem o siebie, a fakt, że to było dla Ciebie trudne i związane z terapią, świadczy o ważnym procesie zmiany. Reakcja siostry jest wyrazem jej rozczarowania, a nie dowodem na to, że zrobiłaś coś złego. Kiedy przyzwyczajamy innych do naszej uległości, często reagują oni poczuciem żalu, gdy granica się pojawia. To, że siostra zapomniała o wcześniejszej pomocy, nie unieważnia Twoich wcześniejszych starań ani nie odbiera Ci prawa do odmowy.
Justyna Bejmert
Cześć Kasiu :) Nie, nie zrobiłaś niczego złego. Miałaś prawo odmówić, nawet jeśli do tej pory zawsze się zgadzałaś. Reakcja siostry świadczy raczej o jej rozczarowaniu i trudności w przyjęciu Twojej granicy, a nie o tym, że zrobiłaś coś niewłaściwego. Gratuluję Ci asertywności, bo odmówić wcale nie jest tak łatwo :)
Justyna Bejmert
psycholog
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
nie zrobiła Pani niczego złego. Miała Pani pełne prawo do odmowy i użyła go Pani. Postawienie granicy, zwłaszcza po raz pierwszy, bywa trudne, ale zrobiła to Pani, dbając o siebie. To, że siostra zapomniała o wcześniejszej pomocy, nie wymazuje Pani starań. Gratuluję asertywności :)
Pozdrawiam serdecznie
Klaudia Dynur
Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest naturalną częścią stawiania granic w bliskich relacjach. Fakt, że powiedziała Pani „nie” po raz pierwszy, nie oznacza, że zrobiła Pani coś źle – przeciwnie, jest to ważny krok w dbaniu o własne potrzeby i emocje. Reakcja siostry, która mogła zapomnieć o wcześniejszych ustaleniach, nie zmienia prawa do Pani decyzji. Wyrażenie granicy w sposób delikatny i jasny, tak jak Pani to zrobiła, jest zdrowe i zgodne z tym, czego Pani potrzebuje dla siebie. Warto o tym porozmawiać z własnym terapeutą. Życzę wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Joanna Pelczarska
Dzień dobry,
jak najbardziej miała Pani prawo odmówić siostrze. Stawianie granic nie jest działaniem przeciwko drugiej osobie, lecz wyrazem dbałości o własne potrzeby i komfort. Może być to szczególnie trudne, zwłaszcza jeśli było to jedno z pierwszych takich doświadczeń i spotkało się z niezadowoleniem ze strony bliskiej osoby. Z czasem jednak takie postawy sprzyjają budowaniu bardziej jasnych i zdrowych relacji.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Pelczarska
psycholog
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
Miała Pani pełne prawo powiedzieć nie. Postawienie granicy nie jest egoizmem ani krzywdzeniem drugiej osoby tylko zadbaniem o siebie.
To że wcześniej się Pani zgadzała nie oznacza że musi Pani robić to zawsze. Zmiana decyzji jest naturalna zwłaszcza gdy zaczyna Pani bardziej słuchać swoich potrzeb co często dzieje się w terapii.
Reakcja siostry brzmi jak wyraz jej rozczarowania a nie dowód że Pani postąpiła niewłaściwie. To że ona poczuła się zawiedziona nie oznacza że Pani zrobiła coś złego. Każdy ma prawo do granic nawet jeśli innym się to nie podoba.
To było ważne i zdrowe „nie”.
Pozdrawiam serdecznie,
Weronika Wardzińska
Iza Bonarowska
Pani Kasiu!
Widzę u Pani dużą odwagę. Brawo, brawo! Gratuluję, że umiejętnie postawiła Pani granice!
Wiem, że nie odmówiła Pani w złości ani złośliwie. Pani spróbowała to wyjaśnić spokojnie. To pokazuje dojrzałość i odpowiedzialność za relację.
Reakcja siostry jest typowa dla osoby, która traci dotychczasowy komfort. Gdy druga strona była przyzwyczajona, że zawsze można na Panią liczyć, nawet kosztem Pani samopoczucia. W takim momencie łatwo jest sięgnąć po zdanie które wywołuje poczucie winy. Nie ma jak liczyć na własną siostrę nie jest opisem faktów. To jest emocjonalna reakcja na postawioną granicę.
Ważne żeby Pani wiedziała jedno. Stawianie granic nie unieważnia wcześniejszej pomocy, zgody ani bycia dobrą siostrą. To że Pani wcześniej wiele razy się zgadzała nadal jest prawdą. Jedno nie nie kasuje całej historii. To tylko pokazuje że Pani zaczyna brać pod uwagę również siebie.
To że jest Pani w terapii i że właśnie teraz pojawiło się to pierwsze nie, też nie jest przypadkiem. Terapia często wzmacnia kontakt ze sobą i z własnymi potrzebami. A to bywa niewygodne dla otoczenia, szczególnie na początku. To normalny etap.
Jeśli będzie Pani dalej słyszała podobne komunikaty i zacznie Pani wątpić w siebie, rozmowa z psychologiem bardzo pomaga to poukładać. Uczy jak wytrzymać poczucie winy które nie jest winą i jak nie cofać się z granicy tylko dlatego, że ktoś jest niezadowolony. To ogromnie wzmacnia na przyszłość.
Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska
Psycholog
Weronika Jeka
Dzień dobry,
może być Pani z siebie dumna, że postawiła granicę :) Stawianie granic nie jest niczym złym, to jest zadbanie o siebie w relacji.
Pozdrawiam
Weronika Jeka

Zobacz podobne
Witam serdecznie! Mam problem w relacji z mężem- jesteśmy razem już 14 lat, w tym roku (o ile dotrwamy) będzie nasza 10 rocznica ślubu. Od jakichś 6 lat w naszym związku jest burzliwie, ale ostatnio jest totalny armagedon- kłótnie, ciche dni, żądania rozwodu, "wyprowadzki" na kanapę, brak bliskości, chamskie odzywki...Mam wrażenie,że to koniec. Ja nie chcę seksu- mąż bardzo przytył, nie dba o siebie-pomimo że ma zalecenia lekarskie związane ze stanem przedcukrzycowym potrafi np.wieczorem zjeść całą paczkę żelek, a na moje stwierdzenia że przecież miał zmienić nawyki żywieniowe stwierdza,że "nie,bo po co mu takie życie", albo że ma to gdzieś. Ma bardzo słomiany zapał-miał ćwiczyć i nie zrobił w tym temacie dosłownie nic,bo jest ciągle zmęczony. Nie widzi,że to błędne koło.Bywa też dla mnie bardzo nieprzyjemny, nie chce współdzielić obowiązków domowych,ma humory-nigdy nie wiadomo w jakim nastroju wróci z pracy. Myślę,że chodzi mu o ten nieszczęsny seks,bo ten ma wielkie znaczenie dla niego, ma on bardzo duże potrzeby,gdzie współżycie 1-2 razy w tygodniu to za mało, natomiast dla mnie to optymalna liczba, szczególnie w sytuacji, kiedy on coraz mniej mnie pociąga (z uwagi na nadwagę i przede wszystkim zachowanie), mogę się też nie kochać w ogóle, szczególnie po kłótni, czy jakichś chamskich odzywkach z jego strony. Tak zamyka się błędne koło nieporozumień w naszym związku,bo on chce seksu, a ja coraz mniej i nie sprawa mi on przyjemności. Próbowałam mu komunikować,żeby się za siebie wziął,zrzucił kilka kg i przede wszystkim zmienił nawyki żywieniowe i swoje zachowanie wobec mnie,ale on nie wykazuje realnej chęci zmiany, za to zaczyna ataki w stylu "jak ci się nie podobam, to sobie zmień". Czy jest tu co ratować, a jeśli tak,to jak?

