Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Pierwszy raz postawiłam granicę - czy dobrze zrobiłam?

Dzień dobry. Ja mam takie pytanie. Czy ja źle zrobiłam nie biorąc kota mojej siostry na święta ? Czy miałam prawo powiedzieć nie ? Bo zawsze się zgadzaliśmy, a teraz po prostu czułam powiedzieć nie. No i jak delikatnie to siostrze wyjaśniłam, dlaczego nie bierzemy, to siostra napisała "Nie ma jak liczyć na własną siostrę." Ona po prostu pisząc tak zapomniała o tych wszystkich sytuacjach, kiedy się zgadzaliśmy. Czy ja źle zrobiłam ? Chce powiedzieć, że chodzę na terapię od 9 maja i to było pierwsze moje nie, jeśli chodzi o tą kwestię dotyczącą siostry. Pierwszy raz postawiłam granicę.

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Kasiu,

miała Pani prawo odmówić. Jeśli ktoś prosi, musi liczyć się z każdą odpowiedzią, nie tylko z tą, która mu odpowiada. Postawienie granicy, zwłaszcza po raz pierwszy, bywa trudne i może wywołać niezadowolenie drugiej strony, ale nie oznacza, że zrobiła Pani coś złego. To ważny krok w dbaniu o siebie.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Pani Kasiu,

 

Z jakichś ważnych dla siebie Pani powodów postawiła te granicę. Warto posłuchać odpowiedzi w sobie na pytania, które Pani pisze. Ponieważ wspomina Pani, że jest we własnej terapii, mam poczucie że warto wnieść ten wniosek na sesję:)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński 

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, stawianie granic nie jest krzywdzeniem innych, lecz dbaniem o siebie, a fakt, że to było dla Ciebie trudne i związane z terapią, świadczy o ważnym procesie zmiany. Reakcja siostry jest wyrazem jej rozczarowania, a nie dowodem na to, że zrobiłaś coś złego. Kiedy przyzwyczajamy innych do naszej uległości, często reagują oni poczuciem żalu, gdy granica się pojawia. To, że siostra zapomniała o wcześniejszej pomocy, nie unieważnia Twoich wcześniejszych starań ani nie odbiera Ci prawa do odmowy.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć Kasiu :) Nie, nie zrobiłaś niczego złego. Miałaś prawo odmówić, nawet jeśli do tej pory zawsze się zgadzałaś. Reakcja siostry świadczy raczej o jej rozczarowaniu i trudności w przyjęciu Twojej granicy, a nie o tym, że zrobiłaś coś niewłaściwego. Gratuluję Ci asertywności, bo odmówić wcale nie jest tak łatwo :)

 

Justyna Bejmert

psycholog

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

nie zrobiła Pani niczego złego. Miała Pani pełne prawo do odmowy i użyła go Pani. Postawienie granicy, zwłaszcza po raz pierwszy, bywa trudne, ale zrobiła to Pani, dbając o siebie. To, że siostra zapomniała o wcześniejszej pomocy, nie wymazuje Pani starań. Gratuluję asertywności :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest naturalną częścią stawiania granic w bliskich relacjach. Fakt, że powiedziała Pani „nie” po raz pierwszy, nie oznacza, że zrobiła Pani coś źle – przeciwnie, jest to ważny krok w dbaniu o własne potrzeby i emocje. Reakcja siostry, która mogła zapomnieć o wcześniejszych ustaleniach, nie zmienia prawa do Pani decyzji. Wyrażenie granicy w sposób delikatny i jasny, tak jak Pani to zrobiła, jest zdrowe i zgodne z tym, czego Pani potrzebuje dla siebie. Warto o tym porozmawiać z własnym terapeutą. Życzę wszystkiego dobrego.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Joanna Pelczarska

Joanna Pelczarska

Dzień dobry,

jak najbardziej miała Pani prawo odmówić siostrze. Stawianie granic nie jest działaniem przeciwko drugiej osobie, lecz wyrazem dbałości o własne potrzeby i komfort. Może być to szczególnie trudne, zwłaszcza jeśli było to jedno z pierwszych takich doświadczeń i spotkało się z niezadowoleniem ze strony bliskiej osoby. Z czasem jednak takie postawy sprzyjają budowaniu bardziej jasnych i zdrowych relacji.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Joanna Pelczarska

psycholog

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

Miała Pani pełne prawo powiedzieć nie. Postawienie granicy nie jest egoizmem ani krzywdzeniem drugiej osoby tylko zadbaniem o siebie.

 

To że wcześniej się Pani zgadzała nie oznacza że musi Pani robić to zawsze. Zmiana decyzji jest naturalna zwłaszcza gdy zaczyna Pani bardziej słuchać swoich potrzeb co często dzieje się w terapii.

 

Reakcja siostry brzmi jak wyraz jej rozczarowania a nie dowód że Pani postąpiła niewłaściwie. To że ona poczuła się zawiedziona nie oznacza że Pani zrobiła coś złego. Każdy ma prawo do granic nawet jeśli innym się to nie podoba.

 

To było ważne i zdrowe „nie”.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Pani Kasiu!

Widzę u Pani dużą odwagę. Brawo, brawo! Gratuluję, że umiejętnie postawiła Pani granice!

Wiem, że nie odmówiła Pani w złości ani złośliwie. Pani spróbowała to wyjaśnić spokojnie. To pokazuje dojrzałość i odpowiedzialność za relację.

Reakcja siostry jest typowa dla osoby, która traci dotychczasowy komfort. Gdy druga strona była przyzwyczajona, że zawsze można na Panią liczyć, nawet kosztem Pani samopoczucia. W takim momencie łatwo jest sięgnąć po zdanie które wywołuje poczucie winy. Nie ma jak liczyć na własną siostrę nie jest opisem faktów. To jest emocjonalna reakcja na postawioną granicę.

Ważne żeby Pani wiedziała jedno. Stawianie granic nie unieważnia wcześniejszej pomocy, zgody ani bycia dobrą siostrą. To że Pani wcześniej wiele razy się zgadzała nadal jest prawdą. Jedno nie nie kasuje całej historii. To tylko pokazuje że Pani zaczyna brać pod uwagę również siebie.

To że jest Pani w terapii i że właśnie teraz pojawiło się to pierwsze nie, też nie jest przypadkiem. Terapia często wzmacnia kontakt ze sobą i z własnymi potrzebami. A to bywa niewygodne dla otoczenia, szczególnie na początku. To normalny etap.

Jeśli będzie Pani dalej słyszała podobne komunikaty i zacznie Pani wątpić w siebie, rozmowa z psychologiem bardzo pomaga to poukładać. Uczy jak wytrzymać poczucie winy które nie jest winą i jak nie cofać się z granicy tylko dlatego, że ktoś jest niezadowolony. To ogromnie wzmacnia na przyszłość.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry, 

może być Pani z siebie dumna, że postawiła granicę :) Stawianie granic nie jest niczym złym, to jest zadbanie o siebie w relacji. 

 

Pozdrawiam 

Weronika Jeka

Zobacz podobne

Jak postawić granicę osobie, która pyta mnie na tematy, o których nie chcę mówić?
Witam, sprawa dotyczy prywatności, mianowicie ja nie pracuję zawodowo, mam traumy, lęki i nie wyobrażam sobie etatu i pracy z ludźmi tyle, że to nie to jest moim problemem - problem jest taki, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z ludzkiej krzywdy, strachu, lęków itp, nie patrzą na to, co osoba ma w sercu, co przeżyła, oceniają innych tylko po tym, ile zarabia, kim jest z zawodu itp.. Dla mnie ta kwestia to bardzo przykry, drażliwy i smutny temat, o którym w żadnym wypadku nie chcę rozmawiać, no i co ja mam zrobić, gdy jest pewna osoba starsza ode mnie, która gdy tylko mnie spotka pyta mnie czy pracuję? Itp? A ja nie chcę odpowiadać na tego typu pytania, bo to dla mnie tak, jak pisałem, przykry temat, a ta osoba non stop, gdy mnie spotka zadaje mi to pytanie, a gdy odpowiadam, że nie to zamiast przestać to drąży temat, typu, ale przecież trzeba z czegoś żyć itp. A ja spokojnie muszę to znosić i tego słuchać, mimo że w środku, gdy ktoś porusza ten temat, to mi się płakać chce. Czyli podsumowując, gdy ktoś ciągle zadaje mi niewygodne pytanie na temat przykry i bolesny, którego pod żadnym pozorem ja nie chcę poruszać, to co mam zrobić? Jak grzecznie uchylić się od odpowiedzi, a nawet dać do zrozumienia osobie pytającej, że to nietakt i ja nie chcę o tym mówić?
Co zrobić, kiedy narcyz karze mnie milczeniem od kilku dni? Jestem na skraju załamania nerwowego.
Co zrobić, kiedy narcyz karze mnie milczeniem od kilku dni? Jestem na skraju załamania nerwowego.
Jak pomóc przyjaciółce z podejrzeniem schizofrenii paranoidalnej i myślami samobójczymi

Hej, generalnie to przepraszam, jeżeli wpis będzie za długi lub zbyt chaotyczny, ale już kończą mi się opcje, więc prosiłabym o porady. Bliska mi koleżanka najprawdopodobniej cierpi na schizofrenię paranoidalną (jeszcze nie dokonali jej diagnozy, ale leki, które bierze + objawy wskazują na coś ze spektrum schizofrenii) i coraz bardziej nie chce się leczyć. Jest aktualnie na leczeniu farmakologicznym (nie mam pojęcia, jakie konkretnie leki przyjmuje), aczkolwiek coraz częściej mi mówi, że chce je odstawić, bo nie czuje, jakby jej to pomagało, zamiast tego opowiada mi o swoich wizjach świata, że chciałaby wrócić do głosów, które ją prowadziły albo zespolić się ze swoją wizją rzeczywistości i postaciami, które widuje w snach, poprzez próbę samobójczą (nie powiedziała mi, jak i kiedy ma to zamiar zrobić, po prostu, że to doprowadzi ją bliżej do jakiegoś tajemniczego konceptu, który ma w głowie). Warto też wspomnieć, że uczęszczała do psychologa przez parę miesięcy, ale ostatnio chyba dostała silnej awersji po jednej wizycie i kompletnie zatraciła chęci i jakąkolwiek wiarę w dalsze uczęszczanie tam, ponieważ jak to określiła, nie czuje, żeby jej to pomagało. Generalnie też z tego, co wiem, to oprócz potencjalnej schizofrenii przez życie towarzyszą jej również stany depresyjne i co jakiś czas w roku przechodzi różne epizody z tym związane. Naprawdę chciałabym jej jakoś pomóc, próbuję ją namówić do zmiany specjalistów, jeżeli jej nie odpowiadają i utwierdzać w przekonaniu, że leki na dłuższą metę jej pomogą, ale mam wrażenie, że to jest wszystko na nic. Jej rodzice też są psychiatro-sceptyczni (niestety zaściankowość z mniejszych miejscowości się tutaj pojawia), ponieważ nie chcą nawet słyszeć o tym, że ich córka może być chora na schizofrenie i żyją w silnym wyparciu odnośnie do tego tematu. Nawet doszło do sytuacji, gdzie stwierdzili, że leki już nie są jej dłużej potrzebne i przestali je jej dawać, co skończyło się nieprzyjemnie i chyba od tamtego czasu już nie próbują takich radykalnych akcji, ale myślenie, o którym wyżej wspomniałam, nadal pozostaje, co za tym idzie, nie kontrolują jej leczenia aż tak, pomimo zachowań, których się podejmuje (np. odstawianie leków na własną rękę). Z tego, co wiem, to aktualnie jestem jedyną osobą, która tak dokładnie wie o przebiegu jej choroby (od niej samej) i czuję się trochę zobowiązana, aby coś z tym zrobić, ponieważ nie chcę, żeby ważna dla mnie osoba skończyła martwa. Zaznaczę jeszcze, że niestety nie jestem nikim z pobliża, ponieważ mieszkam od niej 3h drogi, tak naprawdę stały kontakt na co dzień mamy tylko telefonicznie i smsowo. Mam w teorii kontakt do jej koleżanek, które mieszkają blisko niej, ale one nic kompletnie nie wiedzą o jej chorobie i też sama mnie prosiła, abym nikomu nie mówiła o tym. Przechodząc do sedna, po wstępnym zapoznaniu się z moją historią, to chciałabym odnaleźć jakieś porady albo rozwiązanie jak namówić taką osobę do leczenia psychiatrycznego i terapii albo może gdzie zgłosić taki przypadek, gdzie faktycznie już miałoby dojść do tragedii? (np. jak wyżej gdzie pisałam o tym, że myśli o próbie samobójczej). Myślałam, żeby napisać do jej rodziców o tym, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, bo może się to skończyć dwojako i zamiast jej pomóc, jeszcze bardziej jej zaszkodzę. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

Jak odzyskac siebie po zatraceniu sie w zwiazku i znalezc motywacje do budowania wlasnego zycia?
Odkąd poznałam chłopaka prawie będzie 2 lata trochę zatraciłam się w związku moim głównym priorytetem w życiu właśnie był on przez co straciłam swoje życie. Lecz to jest lepsze pytanie czy ja przed nim miałam swoje życie Mam wrażenie/teorie że zanim poznałam chłopaka to i tak do końca nie miałam za bardzo jakieś pasji czy hobby bo byłam raczej skupiona w większości na nauce Pomimo że zawsze jak ludzie pytali czym się interesuje odpowiadałam sportem, książkami, filmami Marvela czy kreatywnymi rzeczami Ostatnio chcę zbudować własne życie od początku bo mam wrażenie właśnie że tego dawnego nie było ale pomimo że wydaje mi się że lubię tworzyć kreatywne rzeczy to ostatnio totalnie Nie mogę się do nich zabrać przeglądam szukam inspiracji ostatecznie na nic się nie decyduje ale w sumie jest tak ze wszystkim chyba za nic nie mogę się zabrać zastanawiałam się również czy nie blokuje mnie mój pokój czy po prostu nawyki jakie w nim opanowałam blokują mnie przed sięganiem choćby tych kreatywnych rzeczy Mam trochę kryzys bo pomimo wiedzy jaką mam co powinnam robić żeby wyjść z tego mini dołka to dalej nie potrafię się ruszyć
Odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji
Witam, odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji czyli jest jakas sytuacja czy problem do rozwiązania bądź przegadania a ja wybucham złością i krzykiem tak jak by coś się wydarzyło do tego jeżeli ktoś mnie zrani, oszuka czy sklamie nie potrafię już w towarzystwie takiej osoby spędzać czasu tylko się odcinam
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.