
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, związki i relacje
- Presja społeczna na...
Presja społeczna na posiadanie drogich telefonów wśród młodych ludzi
Anonimowo
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Rozumiem to, co piszesz, ale nie można wyznaczać wartości człowieka po tym jaki ma telefon. Sam studiowałem wiele kierunków i nigdy nie spotkałem się z tym, aby ktoś porównywał swoje sprzęty (telefon, tablet itd) do sprzętu innych i czuł się przez to lepiej albo gorzej. Tutaj bardziej chodzi o modę, w której króluje ugryzione jabłko. Ja bym jednak nie oceniał właścicieli tych sprzętów jako osoby próżne. Czasami sami na nie zarabiają, czasami otrzymują w prezencie i nie ma w tym nic złego. Sam bym tutaj zwrócił uwagę na coś innego. Dlaczego analizujesz w środkach komunikacji kto używa jakiego sprzętu? Nie znam się na cenach tych sprzętów, nigdy jakoś nie myślałem, aby być w ich posiadaniu i to się raczej nie zmieni, ale to nie oznacza, że czuję się gorszy jako posiadacz sprzętu z androidem i Windowsem. Z tego co wiem, telefony można kupić taniej (starsze modele) a podobno mają lepsze parametry od Windowsa. Piszesz, ze mamy duży problem i prowadzi Cię to do odrzucenia. Nigdy nie spotkałem się z takich spostrzeganiem tego i traktowaniem w kategoriach problemu. Nieważne jest tak naprawdę jakiej marki jesteśmy posiadaczami i w jakiej cenie, ale ważne jest jaki mam do tego stosunek i jak go używamy? Czy do pracy, czy do internetu czy po to, aby zaimponować innym ceną, jednak nie wyobrażam sobie, aby większość osób rozróżniała modele gdyż nawet te nowe są do siebie podobne a różnią się parametrami.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Mam wrażenie, że w Pani wpisie nie chodzi wyłącznie o telefony czy laptopy. Bardziej wybrzmiewa zmęczenie przekonaniem, że wartość człowieka bywa oceniana przez pryzmat tego, co posiada. To rzeczywiście może budzić frustrację i poczucie, że trudno odnaleźć się w świecie, w którym przedmioty wydają się mieć tak duże znaczenie.
Jednocześnie warto pamiętać, że nie wiemy, z jakiego powodu ktoś korzysta z konkretnego sprzętu. Dla jednych będzie to świadomy wybór, dla innych prezent, sprzęt kupiony na raty, używany lub potrzebny do nauki czy pracy. Sam fakt posiadania drogiego telefonu nie pozwala wyciągać wniosków o czyichś wartościach czy charakterze.
Myślę, że dobrze, iż jest Pani uważna na wpływ presji społecznej i konsumpcjonizmu. Jednocześnie zachęcałabym do pozostawienia przestrzeni na to, że za podobnym wyborem różnych osób mogą stać bardzo różne historie. To, co naprawdę buduje relacje, zwykle ujawnia się dopiero wtedy, gdy mamy okazję lepiej kogoś poznać.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Edyta Kotula
Rozumiem, że może Pani mieć już zwyczajnie dość tego, że ma Pani wrażenie, iż coraz większą wartość przypisuje się temu, co ktoś ma, a nie temu, jaki jest. To rzeczywiście może budzić zniechęcenie i poczucie, że trudno odnaleźć się w takim świecie.
Jednocześnie warto pamiętać, że sam iPhone czy MacBook nie mówi nic o charakterze człowieka. Nie wiemy, w jaki sposób ktoś wszedł w jego posiadanie ani co się za tym kryje. Dla jednych będzie to prezent od rodziców, dla innych sprzęt kupiony z własnych oszczędności, a dla jeszcze innych po prostu narzędzie do nauki czy pracy.
Mam jednak poczucie, że w Pani wiadomości nie chodzi tak naprawdę o telefony. Bardziej o tęsknotę za relacjami, w których człowiek jest ważniejszy niż to, co ma. I myślę, że wiele osób może się z tym utożsamić.
Na szczęście wciąż są ludzie, którzy zwracają uwagę przede wszystkim na to, jak ktoś traktuje innych, a nie jaki model telefonu wyciąga z kieszeni. I mam nadzieję, że właśnie takich osób będzie Pani wokół siebie doświadczać coraz więcej.
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Pani frustracja i poczucie niesmaku wobec presji konsumpcjonizmu są uzasadnione, jednak powszechność drogiego sprzętu u młodych ludzi wynika nie tylko z próżności, ale też z agresywnego marketingu, umów abonamentowych, rynku urządzeń używanych czy wsparcia finansowego rodziców.
Spostrzeganie każdego posiadacza iPhone'a jako osoby pustej lub wymuszającej zakupy może być krzywdzącym uproszczeniem, ponieważ dla wielu jest to po prostu narzędzie pracy lub zakup przemyślany na lata.
Zamiast pozwalać, by złość na powierzchowność społeczeństwa odcinała Panią od relacji, warto szukać znajomych podzielających Pani wartości, pamiętając, że model telefonu nie definiuje dojrzałości ani wrażliwości drugiego człowieka.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Jakub Pawłowski
Presja związana z posiadaniem drogich rzeczy rzeczywiście istnieje i wiele młodych osób odczuwa ją bardzo mocno. Może wywoływać poczucie, że trzeba spełniać określone standardy, aby zostać zaakceptowanym. To zjawisko może wpływać na samoocenę i relacje.
Jednocześnie dobrze pamiętać, że sam telefon czy laptop nie definiuje człowieka. Za takim wyborem mogą stać bardzo różne powody – zainteresowania, potrzeby związane z nauką, oszczędzanie przez długi czas czy wsparcie rodziny. Warto więc oddzielić krytykę presji społecznej od oceny konkretnych osób.
Największym wyzwaniem nie jest to, że ktoś ma drogi sprzęt, ale przekonanie, że od jego posiadania zależy czyjaś wartość. Gdy relacje opierają się na wzajemnym szacunku, zainteresowaniach i podobnych wartościach, marka telefonu przestaje mieć znaczenie.
Jagoda Jek
To, co Pani opisuje, dotyczy zjawiska, które rzeczywiście bywa obecne – presji związanej z posiadaniem określonych marek czy przedmiotów. Warto jednak uważać, aby nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków na temat konkretnych osób.
To, że ktoś ma iPhone'a czy MacBooka, nie musi oznaczać próżności ani chęci imponowania innym. Dla jednych będzie to prezent od rodziców, dla innych sprzęt kupiony na raty, używany, finansowany z własnej pracy lub po prostu narzędzie, z którego korzystają przez wiele lat. Z zewnątrz nie da się ocenić, jaka historia stoi za takim zakupem.
Jednocześnie Pani odczucia są zrozumiałe. Media społecznościowe i kultura konsumpcyjna mogą sprawiać wrażenie, że wartość człowieka zależy od tego, co posiada. To może budzić frustrację, zwłaszcza jeśli ceni Pani inne wartości, takie jak autentyczność, odpowiedzialność finansowa czy skromność.
Być może najbardziej męczy Panią nie sam sprzęt, ale przekonanie, że jest on wyznacznikiem statusu i akceptacji. Jeśli tak jest, warto pamiętać, że istnieje wiele osób, dla których nie ma to większego znaczenia – choć często są po prostu mniej widoczne niż ci, którzy chętnie eksponują to, co mają.
Jeżeli zauważa Pani, że ten temat wywołuje silną złość, poczucie rozczarowania ludźmi czy utrudnia nawiązywanie relacji, warto przyjrzeć się temu bliżej podczas konsultacji psychologicznej. Taka rozmowa może pomóc oddzielić realny wpływ presji społecznej od tego, jak wpływa ona na Pani sposób postrzegania innych i własne samopoczucie.

Zobacz podobne
Jak naprawić związek 2 msc? Po kłótni wystraszyłem kobietę, gdzie tego nie chciałem zrobić. Myślała że chcę ją skrzywdzić i po tej sytuacji koniec związku, temat zamknięty. Ona nie chce uwierzyć w to, że nie chciałem tego zrobić. Jak zacząłem pisać wiadomości to mnie zablokowała. Brak kontaktu. Ona nie pisze do mnie, po prostu cisza. Zimna jak lód i bez uczuć, a na samym początku było pięknie, nie musiała mówić, że mnie kocha, okazywała to czynami. Czy idzie coś z tym zrobić? Zależy mi na niej.
Dzień dobry. Pierwsze objawy nerwicy miałam już w wieku 18 lat, wtedy rodzina i wizyty u psycholog pomogły mi z tego wyjść. W wieku 25 lat pani psychiatra zdiagnozowała u mnie depresję. Byłam w leczeniu przez 3 lata, przyjmowałam 30 mg Dutiloxu i 10 mg Escipramu rano. Trzy tygodnie temu podjęłyśmy decyzję o odstawieniu Dutiloxu, ponieważ czułam się w porządku i z narzeczonym planowaliśmy ciążę za około 8–10 miesięcy. Pierwsze 12 dni odczuwałam lekkie objawy – lekkie uczucie porażenia prądowego czy cierpnięcie. Dwanaście dni po odstawieniu dostałam ogromnego ataku paniki i lęków egzystencjalnych. Rodzice wezwali karetkę, ponieważ moje tętno wynosiło 160. Przez następne dni to była katorga – ciągłe ataki paniki, płacz, ogromny strach, derealizacja, jakbym kompletnie nie była tą osobą. Pani psychiatra po konsultacji telefonicznej kazała wrócić mi do dawki 30 mg Dutiloxu co dwa dni przez dwa tygodnie, potem co trzy dni Dutilox i znów próba odstawienia. Jednak jeśli się nie poprawi w 1 tygodniu, to będziemy musiały wrócić do pełnego leczenia. Kolejne dni były jeszcze gorsze – kompletne zmęczenie, ciągły strach, poczucie beznadziejności, tego, że obarczam wszystkich sobą, strach przed utratą pracy, przed wyjściem z domu. Wróciłam do przyjmowania codziennej dawki Dutiloxu. Dziś jest czwarty dzień, odkąd przyjmuję znowu codziennie Dutilox – wydaje mi się, że widzę lekką poprawę. Jednak stąd moje pytanie: czy te lęki mi miną, bo ciągle atakuje mnie myśl, że nigdy mi się to nie skończy, że nic mi się nie uda. Boję się też, że nigdy nie będę w stanie odstawić duloksetyny i nie będę mogła zostać mamą, a bardzo o tym marzę. Jestem wykończona tym strachem. Umówiłam się również do psychologa. Po prostu chciałam zapytać, czy ten strach i nawracające paniczne myśli kiedyś mi przejdą, ponieważ przez 3 lata wszystko było w porządku i bardzo wystraszyła mnie ta sytuacja.

