Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w sferze intymnej po 30 latach małżeństwa: jak je rozwiązać?

Z żoną jestem 30 lat dogadujemy sie dobrze mamy 2 dorosłych dzieci ale ostnich parę lat w strefie intymnej niejest najlepiej kochamy sie średnio raz dwa razy w roku
Mariusz Soboniak

Mariusz Soboniak

Często po 30 latach związku problemem nie jest brak miłości, lecz utrwalenie pewnego sposobu funkcjonowania. Im dłużej para nie podejmuje tematu intymności, tym bardziej staje się ona „nieobecna” w relacji. Wiele osób czeka, aż spontanicznie pojawi się ochota, podczas gdy w długoletnich związkach częściej potrzebne jest świadome dbanie o bliskość. Jeżeli oboje odczuwacie niedosyt, warto zacząć od spokojnej rozmowy nie o seksie, lecz o potrzebach, bliskości i oczekiwaniach. Jeśli temat jest trudny lub budzi napięcie, pomocna może być konsultacja u psychologa lub seksuologa pracującego z parami.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry.

 Przede wszystkim warto wiedzieć, że to, czego Państwo doświadczają, dotyka bardzo wielu małżeństw z długim stażem. Spadek liczby zbliżeń do 1–2 razy w roku nie oznacza końca miłości, ale jest sygnałem, że strefa intymna została zablokowana przez rutynę, stres lub zmiany hormonalne związane z wiekiem.

Często w takich sytuacjach pojawia się lęk przed odmową – jedna strona przestaje inicjować kontakt, druga uznaje to za brak zainteresowania i koło się zamyka. Seks rzadko znika dlatego, że partnerzy przestają być dla siebie atrakcyjni. Najczęściej powodem jest brak otwartej rozmowy o potrzebach i narastające przez lata napięcie.

Proponuję zacząć od szczerej rozmowy, ale bez pretensji i oskarżeń. Warto powiedzieć żonie, jak bardzo jest dla Pana ważna i jak mocno brakuje Panu jej bliskości i dotyku. Powrót do intymności dobrze jest budować powoli – od wspólnych randek, przytulenia i czułości, bez natychmiastowej presji na sam stosunek. Jeśli opór będzie trudny do przełamania, warto rozważyć wsparcie u seksuologa lub terapeuty par. Warto o to zawalczyć.

 

Pozdrawiam 

Agnieszka Sokal 

Joanna Wolff

Joanna Wolff

Dzień dobry,

30 lat związku , to bardzo długi wspólny kawałek życia. To, że między Państwem nadal jest porozumienie i dobre relacje, jest cennym zasobem.

Jeśli chodzi o sferę intymną, warto zastanowić się, kiedy zaczęły pojawiać się trudności i jak Państwo oboje je rozumiecie. Czy rozmawialiście o tym otwarcie? Czy oboje odczuwacie ten stan jako problem?

Przyczyn może być wiele. Czasem jest to kwestia zdrowia, hormonów, zmęczenia lub wieku. Innym razem wpływ mają nagromadzone emocje, rutyna, brak czasu tylko dla siebie, nierozwiązane konflikty albo stopniowe oddalenie się od siebie w codziennym zabieganiu.

Zastanawiam się również, jak wygląda między Państwem bliskość poza seksem. Czy jest miejsce na czułość, rozmowę, wspólne spędzanie czasu, okazywanie sobie zainteresowania? Często problemy w sferze intymnej nie są problemem samego seksu, ale sygnałem, że jakiś ważny obszar relacji potrzebuje większej uwagi.

Jeżeli temat jest dla Pana ważny, zachęcałabym do spokojnej rozmowy z żoną o tym, jak każde z Państwa przeżywa obecną sytuację. Taka rozmowa bywa pierwszym krokiem do zrozumienia, co tak naprawdę stoi za zmniejszoną aktywnością seksualną.

Pozdrawiam serdecznie.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dziękuję, że o tym piszesz. W długich związkach zmiany w sferze intymnej są czymś, co zdarza się wielu parom, szczególnie po wielu wspólnych latach i przy jednoczesnym dobrym funkcjonowaniu w codziennym życiu.

Warto pamiętać, że brak częstych zbliżeń nie musi oznaczać braku uczuć, ale może sygnalizować, że w relacji w obszarze bliskości, potrzeb i komunikacji seksualnej coś wymaga uważniejszego przyjrzenia się. Dla części par jest to kwestia rozmowy o potrzebach i oczekiwaniach, dla innych - długotrwałych nawyków, stresu, zdrowia czy zmian w relacji.

Jeśli temat jest dla Ciebie ważny i budzi napięcie lub poczucie oddalenia, pomocna może być rozmowa z psychologiem-seksuologiem lub terapia par. Taka przestrzeń pozwala bez oceniania przyjrzeć się temu, jak oboje przeżywacie bliskość i czego potrzebujecie na tym etapie związku.

Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Dzień dobry,

 

Przede wszystkim gratuluję tak pięknego stażu! 30 lat udanego wspólnego życia i dobre porozumienie to w dzisiejszych czasach ogromny sukces i fundament, na którym mogą Państwo bezpiecznie budować. Fakt, że po tylu latach małżeństwo świetnie się Państwo dogadują to ogromny zasób, który warto docenić!

 

Sytuacja, którą Pan opisuje, jest niezwykle częsta. W psychologii relacji znamy ten mechanizm: im większe poczucie bezpieczeństwa i bliskości przyjacielskiej, tym częściej (paradoksalnie) spada temperatura w sypialni. 

Seksualność w długich związkach rzadko działa już spontanicznie, często wymaga uważności i nowej formy zaangażowania.

 

Warto zacząć od szczerej, ale pozbawionej pretensji rozmowy. Może Pan zainicjować ją od podzielenia się swoimi uczuciami, np.: „Bardzo dobrze mi z Tobą i zależy mi na nas, dlatego tęsknię za naszą bliskością fizyczną. Chciałbym usłyszeć, jak Ty się teraz czujesz w tej sferze?”. Czasami za brakiem ochoty u partnerki stoją zmiany hormonalne, zmęczenie, a czasem po prostu rutyna, którą można wspólnie przełamać. Ważne jest, żeby unikać obwiniania w tej rozmowie.

 

Jeśli czują Państwo, że trudno o tym rozmawiać we dwoje, pomocna może być terapia par lub konsultacja u seksuologa. W tej bezpiecznej przestrzeni mogliby Państwo odnależć to, co przez lata mogło przygasnąć.

Życzę Państwu dużo ciepła i odwagi do tej rozmowy. 

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Karolina Jatczak


 

Karolina Kolwas

Karolina Kolwas

Dzień dobry,

Rozumiem, że jest to kwestia, która wzbudza u Pana niepokój. Myślę, że dobrym pomysłem będzie przyjrzenie się całości Państwa relacji i próba empatycznej, spokojnej rozmowy. Warto obejrzeć jakie są potrzeby Pana, a jakie potrzeby ma żona. Jeśli nie uda się Państwu porozumieć lub temat będzie źródłem trudności dla którejś ze stron, mogą Państwo zwrócić się do seksuologa lub psychoterapeuty par po wsparcie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Kolwas

Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że mimo dobrych relacji i wielu lat wspólnego życia (przy okazji gratuluje stażu małżeńskiego), obszar intymności między Państwem od dłuższego czasu nie jest satysfakcjonujący. 

 

Warto zastanowić się, jak wygląda dziś rozmowa między Panem a żoną o potrzebach, bliskości i wzajemnych oczekiwaniach. Często już szczera i spokojna wymiana myśli pozwala lepiej zrozumieć, co stoi za oddaleniem w tej sferze i na czym Państwo wpólnie zależy. 

 

Dobrym pierwszym krokiem może być zadbanie o więcej czasu tylko dla Was i więcej codziennej bliskości bez presji. Pomocna bywa także rozmowa z kimś, kto spojrzy na tę sytuację z zewnątrz i pomoże ją lepiej zrozumieć.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Brodowski

Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

W długoletnich związkach zmiany są nieuniknione i dotyczą wielu sfer relacji. Trzeba pamiętać, że brak zbliżeń nie musi oznaczać brak miłości. 
Pomocna może być szczera rozmowa o potrzebach, oczekiwaniach, intymności i o bliskości. Warto powiedzieć żonie co Pan odczuwa, czego brakuje i wysłuchać co ona ma do powiedzenia. 
Jesli rozmowa wydaje się zbyt trudna można rozważyć pomoc terapeuty par lub seksuologa. 
Pozdrawiam 

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

a gdyby tak po prostu porozmawiać z żoną?

Zapytać czy czegoś potrzebuje w zbliżeniach? Czy coś ją odstręcza?

A może po prostu zainicjować zbliżenie w sposób który nigdy nie był praktykowany?

Może wypad weekendowy w fajne, odosobnione miejsce?

Odpowiem tylko żeby pomyślał pan o wszystkim 😉 Bo ten świetny wypad może popsuć myśl, że trzeba będzie w niedzielę w nocy gotować obiad na poniedziałek, bo zawsze w niedzielę jest gotowany 😉

Więc proszę pomyśleć o wszystkim i rozwiać przyszłe problemy.

 

Powodzenia!

Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry,  30 lat razem, wychowanie dwójki dzieci i poczucie, że wciąż „dobrze się dogadujecie”, to obraz trwałej i bliskiej relacji. To bardzo solidny fundament, o którym wiele par mogłoby tylko pomarzyć.

Warto wiedzieć, że w wieloletnich związkach takie wyciszenie sfery seksualnej zdarza się bardzo często. Pary, które przez dekady skupiały się na wychowaniu dzieci, z biegiem lat nierzadko w naturalny sposób wchodzą w rolę bliskich przyjaciół czy wręcz współlokatorów, a intymność schodzi na dalszy plan. To bardzo ludzkie, że czujesz dyskomfort, widząc, jak dobrze funkcjonujecie jako partnerzy w życiu codziennym, a jak bardzo oddaliliście się od siebie w sypialni. 

Jednak z tym problemem bardzo często można z sukcesem pracować. Najlepiej wspólnie rozpocząć proces psychoterapii z psychoterapeutą seksuologiem. Zachęcam do rozmowy z żoną i zaproponowania jej wspólnej terapii. Powodzenia!

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, że po 30 latach nadal dobrze się dogadujecie, jest dużym zasobem dla Waszego związku. Jednocześnie rozumiem, że tak rzadkie współżycie może budzić smutek, frustrację i poczucie oddalenia.


Warto spokojnie porozmawiać z żoną nie tylko o samym seksie, ale o tym, czego każde z Was potrzebuje w sferze bliskości. Jeśli ten problem utrzymuje się od kilku lat i mimo rozmów nic się nie zmienia, dobrym krokiem może być konsultacja z psychologiem lub seksuologiem. Często za trudnościami w życiu intymnym stoją czynniki, które można wspólnie zrozumieć i stopniowo zmieniać.

Zobacz podobne

Narzeczona nienawidzi mojej rodziny
Dzień dobry, Piszę w takiej sprawie. Narzeczona nienawidzi mojej rodziny do takiego stopnia, że jak pojechałem po siostrę na lotnisko, to chciała się wyprowadzać oraz zrobiła awanturę na cały dzień. Niestety ciągle są wyzywani a mi każe wypie**** za każdym razem, kiedy mam z nimi kontakt..jak temu zaradzić jakąś terapią?
Toksyczny związek o cechach narcystycznych - jak dalej postępować?
Jestem w toksycznym związku i nie wiem, co robić – czuję się niszczona, ale nie potrafię odejść Jestem w 10-letnim związku. Od ponad pół roku wszystko zaczęło się bardzo psuć. Mój partner ma 44 lata, ja 34. Poznał młodszą ode mnie osobę, z którą zaczął spędzać bardzo dużo czasu. Tłumaczył to pracą – ale ja coraz częściej czułam, że nie jest ze mną szczery. Mówił, że nie daje mu się rozwijać- kiedy wychodził z domu i nie było go cały dzień bo niby miał dużo pracy. Od tamtego momentu nasz związek to ciągły rollercoaster. Raz jest dobrze, a raz bardzo źle. Coraz rzadziej mówi, że mnie kocha. Przy niemal każdej kłótni mówi mi, żebym się wyprowadziła. Gdy próbuję spokojnie porozmawiać, on przestaje słuchać, wychodzi z rozmowy, mówi, że ma mnie dość i że powinnam zniknąć z jego życia. Reaguje agresywnie i sprawia, że płaczę. Po kilku dniach wszystko się „resetuje” – wraca do normalności, jest miły, zabiera mnie do kina, robimy coś razem, gotuje obiad. Wtedy mam nadzieję, że może jednak da się to uratować. Ale potem znowu znajduję coś, co świadczy o tym, że nie jest ze mną szczery. Gdy chcę o tym porozmawiać i pytam o konkretne fakty, on zaczyna krzyczeć, oskarża mnie o stalking, mówi, że ma mnie dość. Ja wciąż go kocham, ale coraz bardziej czuję, że ta relacja mnie niszczy. Zaczynam podejrzewać u niego narcystyczne cechy – brak odpowiedzialności, zrzucanie winy na mnie, wybuchy złości, brak empatii. Nie potrafię z nim rozmawiać, bo każda próba kończy się awanturą. Kilka razy próbowałam się wyprowadzić, ale za każdym razem on przepraszał, obiecywał, że spróbujemy jeszcze raz. I ja zostawałam. Teraz już sama nie wiem, o co mu chodzi i co się właściwie dzieje. Zastanawiam się, czy on ma jakieś zaburzenie, czy po prostu nie chce brać odpowiedzialności za swoje zachowanie. On Nie chce iść na terapię – uważa, że terapeuci tylko wyciągają pieniądze od ludzi. Ja z kolei czuję się coraz bardziej bezsilna, zagubiona i wyczerpana. Nie chcę się wyprowadzać, ale mam wrażenie, że nie mam już siły dalej walczyć i żyć w tej samej pętli. Będę wdzięczna za każdą opinię, spojrzenie z zewnątrz lub radę, bo naprawdę nie wiem, co robić.
Problemy z nawiązywaniem przyjaźni i poczucie izolacji społecznej
Mam poważne problemy z nawiązywaniem interakcji społecznych, ostatnia z moich realnych przyjaźni miała miejsce w wieku 6 lat, czuje się niezrozumiana i odizolowana od reszty świata, czuje także że połowa nastolatków w moim wieku jest zbyt głupia i powierzchowna na głębsze tematy do rozmów, wola rozmawiać o głupich i przyziemnych rzeczach co tylko powoduje większą chęć izolacji i wycofania. Przez internet poznałam tylko dwie dziewczyny, oczywiście są ode mnie starsze i żyją w zupełnie innych krajach, może i jestem dziwna ale czuję że tylko że starszymi i dojrzalszymi osobami mogę sie dogadac, oczywiście też nie potrafię znaleźć żadnego znajomego z mojej ojczyzny z którym mogę nawiązać wspólny język, może i to zabrzmi egocentrycznie ale czuję że nie są mnie wart ci ludzie, z wyjątkiem tych dwóch osób.
Jak pomóc bratu zmagającemu się z depresją, uzależnieniem i problemami w relacjach?
Witam, mam brata bliźniaka i oboje mamy po 26 lat obecnie. Nasze osobowości i charaktery mimo że były od zawsze podobne to z wiekiem coraz bardziej się różnią. I niby w tym nie byłoby nic dziwnego ale to jak mój brat się od jakiegoś czasu zachowuje jest co najmniej dziwne. Ale po kolei. Zacznę od tego że mniej więcej 1,5 roku temu uczęszczał do psychologa, który stwierdził mu depresję. A z kolei 2 lata temu zakończył toksyczny 5 letni związek z dziewczyną. W tym związku on nie był szanowany, często ta dziewczyna grała mu na uczuciach i potrafiła o naprawdę pierdoły się obrażać na parę dni. On był psychicznie strasznie wyniszczony a po zerwaniu jeszcze bardziej pogorszył swój stan. Zaczął bardzo nadużywać alkoholu (mimo że kiedyś był abstynentem). Zaczął chorobliwie często kłamać, nawet w sytuacjach kiedy wcale kłamać nie musi. Często na proste pytania odpowiada ,,Niewiem,, albo wręcz wkurzać się że ktoś mu pytanie zadaje. Potrafi w jednym momencie być duszą towarzystwa a godzinę później wkurza się na wszystko i wszystkich. Dużo bardzo kradnie, najczęściej pieniądze, jedzenie i alkohol. A jak ktoś się na niego wkurzy bo został okradziony to on nie widzi w tym nic złego a nawet sam dziwi się dlaczego ktoś się na niego wkurza, dosłownie tak jakby nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Lub nawet ,,przeczekuje,, moment jak ktoś się na niego wkurza, bo on ma podejście że sobie chwile ten ktoś pogada, powkurza się a potem sobie pójdzie i sprawa zalatwiona.(Wiem że tak ma bo nawet przyznał mi się do tego) Stał się również bardzo przemądrzały. Poucza wszystkich dookoła, wszystkich ocenia a swoich wad nie widzi, we wszystkim twierdzi że robi to lepiej, że on zawsze wie lepiej (Często w sposób nerwowy i prowokujący). Totalnie nie potrafi komuś przyznać racji, albo nawet poprostu zgodzić się z czyimś zdaniem lub opinią. Nawet jak ktoś na serio ma bardziej sensowne argumenty to on i tak nie przyzna racji, trochę jakby uważał to za słabość. A jak jest sytuacja że ktoś coś nie wie a on akurat wie to strasznie na siłę stara się robić z tej osoby głupka (również w sposób bardzo nerwowy i prowokujący). Doszło do tego że ja nawet już nie chce mu zbytnio pytań zadawać jak coś niewiem, bo nie mam ochoty cały czas słuchać jego przemądrzałości. Często się czepia o totalne błahostki, które nawet go nie dotyczą. Potrafił mnie pouczać w sprawie pracy mimo że on nigdzie nie pracuje już od dłuższego czasu. Moi rodzice, znajomi, moja dziewczyna a nawet ja, zaczynamy mieć go naprawdę dość. Moi koledzy wprost mówią że uważają go za dziwnego i nie za bardzo chcą go gdziekolwiek zapraszać, a ja dosłownie pierwszy raz w życiu na poważnie się zastanawiam czy się od niego odciąć, przynajmniej na jakiś czas. Jeszcze dodam że ma on (według mnie chorobliwego) bzika na punkcie męskości i kontaktami z dziewczynami (mimo że śmiałości do kobiet to on nie ma), dosłownie jakby to był jego najważniejszy cel w życiu, i nie raz po rozmowie z nim odnosiłem wrażenie że on się czuje gorszy od innych bo nie ma dziewczyny. Dosłownie każdy aspekt jego życia wiąże się z dziewczynami. Przykłady: Gadamy sobie o jakimś filmie i on mówi że jakieś tam zachowanie aktora jest uważane za seksi dla dziewczyn. On musi koniecznie ubierać się w jeden ten sam outfit bo na to najbardziej lecą dziewczyny. On musi jeść to i to a tego i tego koniecznie unikać bo w ten sposób będzie miał więcej testosteronu itp itd. Jak raz byłem apropo czegoś niezdecydowany, to mnie pouczał że nie mogę być niezdecydowany bo tego dziewczyny nie lubią. No i oczywiście wiadomo często poucza mnie jak mam do własnej dziewczyny podchodzić a moją dziewczynę z kolei też się o wszystko czepia. Potrafi nawet odkopywać sytuację które miały miejsce już mega dawno temu tylko po to żeby się przyczepić. Kiedyś on taki nie był i naprawdę niewiem już co robić. Parę miesięcy temu z moim tatą znaleźliśmy mu rzekomo dobrego, doświadczonego psychologa do którego miał chodzić. No i okazało się że był tylko na trzech wizytach a później już przestał chodzić. Zamiast tego brał pieniądze od taty(bo sam nie ma przez brak pracy) kupował alkohol i szedł pić do lasu lub na jakąś melinę, po czym wracał do domu i ściemniał że był u psychologa. Jeszcze dodam na koniec że po alkoholu też się dziwnie zachowuje, ma myśli samobójcze, potrafi obrażać ludzi dookoła(raz nawet do własnej matki powiedział że życzy sobie żeby zdechła) Doradźcie mi co mam robić bo jest coraz gorzej :(.
Od ponad dwóch miesięcy spotykam się z mężczyzną, z którym poznałam się przez naszego wspólnego kolegę.
Od ponad dwóch miesięcy spotykam się z mężczyzną, z którym poznałam się przez naszego wspólnego kolegę. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ja, a raczej moje nastawienie, dystans oraz wycofanie. To wszystko jest spowodowane sytuacją, która miała obecność rok temu, a definitywnie zakończyła się w tym roku. Z własnej głupoty i za namową koleżanek z pracy, weszłam w relację z mężczyzną, który był już w związku, ale nie był żonaty. Zaangażowałam się w tę relację, praktycznie mogłam przewrócić całe swoje życie, byleby tylko w końcu z nią zerwał. Tak, było to głupie i na samą myśl o tym, chciałabym to wszystko wymazać z pamięci, jakby nigdy to się nie stało. Nasza relacja była dość skomplikowana, bo miałam zakaz mówienia o tym komukolwiek. Były momenty, że on nagle znikał, a potem znów się pojawiał, jakby nigdy nic się nie stało. Później się okazało, że spotyka się między czasie z kimś innym i dla tej dziewczyny zerwał z ówczesną partnerką. Później znów się pojawił, jak tamta go rzuciła. Na domiar złego dowiedziałam się, że chcą się mnie pozbyć z pracy, bo nie chcę za kogoś odwalać nieswojej pracy, ale nie chcą mnie zwolnić, tylko chcą mi uprzykrzyć życie. I wracając do mojego problemu, przez te dwie sytuacje nie potrafię się przed nim, przed tym chłopakiem, otworzyć. Czuję, że ta sytuacja sprawia, że zaczynam go tracić. Przy nim czuję, że w końcu odzyskuję siły i wiarę, ale niestety idzie to za wolno. Nie wiem kompletnie, co mam robić. Ewidentnie mam z tym problem, mam problem z sobą.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!