Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w sferze intymnej po 30 latach małżeństwa: jak je rozwiązać?

Z żoną jestem 30 lat dogadujemy sie dobrze mamy 2 dorosłych dzieci ale ostnich parę lat w strefie intymnej niejest najlepiej kochamy sie średnio raz dwa razy w roku
Mariusz Soboniak

Mariusz Soboniak

Często po 30 latach związku problemem nie jest brak miłości, lecz utrwalenie pewnego sposobu funkcjonowania. Im dłużej para nie podejmuje tematu intymności, tym bardziej staje się ona „nieobecna” w relacji. Wiele osób czeka, aż spontanicznie pojawi się ochota, podczas gdy w długoletnich związkach częściej potrzebne jest świadome dbanie o bliskość. Jeżeli oboje odczuwacie niedosyt, warto zacząć od spokojnej rozmowy nie o seksie, lecz o potrzebach, bliskości i oczekiwaniach. Jeśli temat jest trudny lub budzi napięcie, pomocna może być konsultacja u psychologa lub seksuologa pracującego z parami.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry.

 Przede wszystkim warto wiedzieć, że to, czego Państwo doświadczają, dotyka bardzo wielu małżeństw z długim stażem. Spadek liczby zbliżeń do 1–2 razy w roku nie oznacza końca miłości, ale jest sygnałem, że strefa intymna została zablokowana przez rutynę, stres lub zmiany hormonalne związane z wiekiem.

Często w takich sytuacjach pojawia się lęk przed odmową – jedna strona przestaje inicjować kontakt, druga uznaje to za brak zainteresowania i koło się zamyka. Seks rzadko znika dlatego, że partnerzy przestają być dla siebie atrakcyjni. Najczęściej powodem jest brak otwartej rozmowy o potrzebach i narastające przez lata napięcie.

Proponuję zacząć od szczerej rozmowy, ale bez pretensji i oskarżeń. Warto powiedzieć żonie, jak bardzo jest dla Pana ważna i jak mocno brakuje Panu jej bliskości i dotyku. Powrót do intymności dobrze jest budować powoli – od wspólnych randek, przytulenia i czułości, bez natychmiastowej presji na sam stosunek. Jeśli opór będzie trudny do przełamania, warto rozważyć wsparcie u seksuologa lub terapeuty par. Warto o to zawalczyć.

 

Pozdrawiam 

Agnieszka Sokal 

Joanna Wolff

Joanna Wolff

Dzień dobry,

30 lat związku , to bardzo długi wspólny kawałek życia. To, że między Państwem nadal jest porozumienie i dobre relacje, jest cennym zasobem.

Jeśli chodzi o sferę intymną, warto zastanowić się, kiedy zaczęły pojawiać się trudności i jak Państwo oboje je rozumiecie. Czy rozmawialiście o tym otwarcie? Czy oboje odczuwacie ten stan jako problem?

Przyczyn może być wiele. Czasem jest to kwestia zdrowia, hormonów, zmęczenia lub wieku. Innym razem wpływ mają nagromadzone emocje, rutyna, brak czasu tylko dla siebie, nierozwiązane konflikty albo stopniowe oddalenie się od siebie w codziennym zabieganiu.

Zastanawiam się również, jak wygląda między Państwem bliskość poza seksem. Czy jest miejsce na czułość, rozmowę, wspólne spędzanie czasu, okazywanie sobie zainteresowania? Często problemy w sferze intymnej nie są problemem samego seksu, ale sygnałem, że jakiś ważny obszar relacji potrzebuje większej uwagi.

Jeżeli temat jest dla Pana ważny, zachęcałabym do spokojnej rozmowy z żoną o tym, jak każde z Państwa przeżywa obecną sytuację. Taka rozmowa bywa pierwszym krokiem do zrozumienia, co tak naprawdę stoi za zmniejszoną aktywnością seksualną.

Pozdrawiam serdecznie.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dziękuję, że o tym piszesz. W długich związkach zmiany w sferze intymnej są czymś, co zdarza się wielu parom, szczególnie po wielu wspólnych latach i przy jednoczesnym dobrym funkcjonowaniu w codziennym życiu.

Warto pamiętać, że brak częstych zbliżeń nie musi oznaczać braku uczuć, ale może sygnalizować, że w relacji w obszarze bliskości, potrzeb i komunikacji seksualnej coś wymaga uważniejszego przyjrzenia się. Dla części par jest to kwestia rozmowy o potrzebach i oczekiwaniach, dla innych - długotrwałych nawyków, stresu, zdrowia czy zmian w relacji.

Jeśli temat jest dla Ciebie ważny i budzi napięcie lub poczucie oddalenia, pomocna może być rozmowa z psychologiem-seksuologiem lub terapia par. Taka przestrzeń pozwala bez oceniania przyjrzeć się temu, jak oboje przeżywacie bliskość i czego potrzebujecie na tym etapie związku.

Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Dzień dobry,

 

Przede wszystkim gratuluję tak pięknego stażu! 30 lat udanego wspólnego życia i dobre porozumienie to w dzisiejszych czasach ogromny sukces i fundament, na którym mogą Państwo bezpiecznie budować. Fakt, że po tylu latach małżeństwo świetnie się Państwo dogadują to ogromny zasób, który warto docenić!

 

Sytuacja, którą Pan opisuje, jest niezwykle częsta. W psychologii relacji znamy ten mechanizm: im większe poczucie bezpieczeństwa i bliskości przyjacielskiej, tym częściej (paradoksalnie) spada temperatura w sypialni. 

Seksualność w długich związkach rzadko działa już spontanicznie, często wymaga uważności i nowej formy zaangażowania.

 

Warto zacząć od szczerej, ale pozbawionej pretensji rozmowy. Może Pan zainicjować ją od podzielenia się swoimi uczuciami, np.: „Bardzo dobrze mi z Tobą i zależy mi na nas, dlatego tęsknię za naszą bliskością fizyczną. Chciałbym usłyszeć, jak Ty się teraz czujesz w tej sferze?”. Czasami za brakiem ochoty u partnerki stoją zmiany hormonalne, zmęczenie, a czasem po prostu rutyna, którą można wspólnie przełamać. Ważne jest, żeby unikać obwiniania w tej rozmowie.

 

Jeśli czują Państwo, że trudno o tym rozmawiać we dwoje, pomocna może być terapia par lub konsultacja u seksuologa. W tej bezpiecznej przestrzeni mogliby Państwo odnależć to, co przez lata mogło przygasnąć.

Życzę Państwu dużo ciepła i odwagi do tej rozmowy. 

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Karolina Jatczak


 

Karolina Kolwas

Karolina Kolwas

Dzień dobry,

Rozumiem, że jest to kwestia, która wzbudza u Pana niepokój. Myślę, że dobrym pomysłem będzie przyjrzenie się całości Państwa relacji i próba empatycznej, spokojnej rozmowy. Warto obejrzeć jakie są potrzeby Pana, a jakie potrzeby ma żona. Jeśli nie uda się Państwu porozumieć lub temat będzie źródłem trudności dla którejś ze stron, mogą Państwo zwrócić się do seksuologa lub psychoterapeuty par po wsparcie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Kolwas

Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że mimo dobrych relacji i wielu lat wspólnego życia (przy okazji gratuluje stażu małżeńskiego), obszar intymności między Państwem od dłuższego czasu nie jest satysfakcjonujący. 

 

Warto zastanowić się, jak wygląda dziś rozmowa między Panem a żoną o potrzebach, bliskości i wzajemnych oczekiwaniach. Często już szczera i spokojna wymiana myśli pozwala lepiej zrozumieć, co stoi za oddaleniem w tej sferze i na czym Państwo wpólnie zależy. 

 

Dobrym pierwszym krokiem może być zadbanie o więcej czasu tylko dla Was i więcej codziennej bliskości bez presji. Pomocna bywa także rozmowa z kimś, kto spojrzy na tę sytuację z zewnątrz i pomoże ją lepiej zrozumieć.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Brodowski

Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

W długoletnich związkach zmiany są nieuniknione i dotyczą wielu sfer relacji. Trzeba pamiętać, że brak zbliżeń nie musi oznaczać brak miłości. 
Pomocna może być szczera rozmowa o potrzebach, oczekiwaniach, intymności i o bliskości. Warto powiedzieć żonie co Pan odczuwa, czego brakuje i wysłuchać co ona ma do powiedzenia. 
Jesli rozmowa wydaje się zbyt trudna można rozważyć pomoc terapeuty par lub seksuologa. 
Pozdrawiam 

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

a gdyby tak po prostu porozmawiać z żoną?

Zapytać czy czegoś potrzebuje w zbliżeniach? Czy coś ją odstręcza?

A może po prostu zainicjować zbliżenie w sposób który nigdy nie był praktykowany?

Może wypad weekendowy w fajne, odosobnione miejsce?

Odpowiem tylko żeby pomyślał pan o wszystkim 😉 Bo ten świetny wypad może popsuć myśl, że trzeba będzie w niedzielę w nocy gotować obiad na poniedziałek, bo zawsze w niedzielę jest gotowany 😉

Więc proszę pomyśleć o wszystkim i rozwiać przyszłe problemy.

 

Powodzenia!

Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry,  30 lat razem, wychowanie dwójki dzieci i poczucie, że wciąż „dobrze się dogadujecie”, to obraz trwałej i bliskiej relacji. To bardzo solidny fundament, o którym wiele par mogłoby tylko pomarzyć.

Warto wiedzieć, że w wieloletnich związkach takie wyciszenie sfery seksualnej zdarza się bardzo często. Pary, które przez dekady skupiały się na wychowaniu dzieci, z biegiem lat nierzadko w naturalny sposób wchodzą w rolę bliskich przyjaciół czy wręcz współlokatorów, a intymność schodzi na dalszy plan. To bardzo ludzkie, że czujesz dyskomfort, widząc, jak dobrze funkcjonujecie jako partnerzy w życiu codziennym, a jak bardzo oddaliliście się od siebie w sypialni. 

Jednak z tym problemem bardzo często można z sukcesem pracować. Najlepiej wspólnie rozpocząć proces psychoterapii z psychoterapeutą seksuologiem. Zachęcam do rozmowy z żoną i zaproponowania jej wspólnej terapii. Powodzenia!

Zobacz podobne

Odeszłam od męża. W domu była przemoc emocjonalna, a na końcu doszło do przemocy fizycznej.
Witam Mam trudną sytuację, odeszłam od męża. W domu była przemoc emocjonalna, a na końcu doszło do przemocy fizycznej. Wszystko w 4scianach. Postawiłam się w roli służącej i na dodatek uzależniłam się od męża. Nie miałam swojego zdania, o wszytko jego pytałam. Gdy spotykałam się ze znajomymi, nie miałam swojej opinii, zawsze z mojej strony było, bo mój X powiedział to czy tamto, i on wie najlepiej. To był toksyczny związek, ale to ja do tego w dużej mierze pozwoliłam. Gdy doszło do przemocy fizycznej, powiedziałam dość. Wyprowadziłam się z domu. Myśl o rozstaniu była od paru lat, nigdy nie miałam odwagi. Rok temu zbliżyłam się do przyjaciela, którego znałam wiele lat. On jest w separacji z żoną, mają 3 nastolatków. Nie wspomniałam, ale my mamy z byłym mężem 11latka i 23latke (która już nie mieszka z nami). Związałam się z tym przyjacielem i zamieszkaliśmy razem od 4 miesięcy. Jest troskliwym mężczyzna, bardzo mnie wspiera. Jego dzieci są co 2weekend u niego wiek-11,15,19. Jego dzieci mnie zaakceptowały. Mój syn został z mężem na sytuację zawodową. Pracuje w szpitalu gdzie mam różne zmiany po 12godz,mąż pracuje zdalnie. Uzgodniliśmy wcześniej, że ja się wyprowadzę, bo tak logistycznie będzie najlepiej. Myślałam, że syn będzie do mnie na weekendy przyjeżdżał, jednak moje dziecko powiedziało, że nie chce mojego Pana widzieć. Powiedział, że jeśli go kocham to się wyprowadzę-szantaż ze strony dziecka Boli potwornie. Kocham swojego partnera, chcemy tworzyć związek. Syn nie chce do mnie w ogóle przyjść, nie chce mnie widzieć wręcz. Wiem, że były mąż ma wpływ na to. Mąż szantażuje mnie, że mam brać syna co 2 tyg, bo on chce sobie życie układać. Niestety jestem ,,stock,,. Co mam robić. Prosze o pomoc
Jak sobie radzić w związku z problemami komunikacyjnymi i alkoholizmem partnera?
Co mam robić? Jestem z partnerem 2 lata. Między nami było różnie. Zaręczyliśmy się kilka miesięcy temu,ale jest coraz gorzej z naszą relacją. Ja mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe i stany depresyjne,a narzeczony nie jest zdiagnozowany. Ma problem z alkoholem tak samo jak jego rodzina. Boli mnie to,że za każdym razem podczas spotkań muszę się nim zajmować,ogarniać.Mówiłam mu o tym. Obiecał,że to się zmieni. Nic się nie zmieniło. On obiecuje mi wiele rzeczy i za wszystko mnie przeprasza,a ja chcę po prostu zobaczyć,że się zmienia i zależy mu,a nie tylko tak mówi. Powiedziałam mu też o tym,a on za każdym razem gdy próbuję powiedzieć coś,wytłumaczyć jak się czuję,on zamyka się w sobie i nie ma z nim żadnego kontaktu. Sam przyznał,że łatwiej mu pisać i tak też robi,jak np się kłócimy. Bardzo go kocham,ale nasza komunikacja staję się coraz bardziej uboga. Doszło raz nawet do rękoczynu,bo przez przypadek zobaczyłam w jego telefonie grupę że znajomymi,gdzie wstawiali nagle zdjęcia kobiet. Oburzyłam się wtedy(mam traumę,mój były jak dowiedziałam się że ma tindera to mnie uderzył),więc powiedziałam narzeczonemu żeby to usunął. Skłamał,ale nie usunął. Wtedy wyrwałam mu telefon i sama to zrobiłam. On mi wtedy zrobił siniaki,a ja jemu. Od tamtej pory nie chce mi dać telefonu(mimo,że mój może wziąć) I mówi mi,że nie ma zaufania do mnie przez tą sytuację. Doskonale wie,że mnie to boli,płakałam po tej sytuacji połowę nocy w łazience. Ostatnio się głodzę,uważam się za nieatrakcyjną. Jego rodzina twierdzi,że przesadzam,ale ja widziałam każdego z nich pijanego prawie do nieprzytomności. Boli mnie to bardzo i wiem,że decyzja o rozstaniu lub próbie naprawienia sytuacji spoczywa na mnie i na nim,ale chciałbym otrzymać jakąś radę i możliwe opcję. Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie :)
Jak pokonać zagubienie i odnaleźć się w roli męża i ojca?

Witam, mam 28 lat. Mam żonę i 8-miesięcznego syna. Często czuję się zagubiony w decyzjach życiowych, często czuję się nie jak na swój wiek, tylko młodziej, niedojrzale. Mam problem, żeby dawać siebie w związku, żeby być dla kogoś w sposób bezinteresowny, żeby myśleć o drugim człowieku tak po prostu. Najgorszym w tej chwili problemem jest to, że jak przychodzi weekend, czyli czas wolny od pracy, kiedy spędzam go z rodziną, to jest tak, że nie podoba mi się, że muszę zająć się dzieckiem, bo myślę sobie, że mógłbym robić teraz coś innego, coś dla siebie. Niestety, często mnie odcina od emocji, od bycia obecnym tu i teraz, tak jakbym gdzieś w swojej głowie lawirował, tak jakbym żył w okreslony sposób, mając rodzinę, ale jednocześnie nie akceptował, że życie powiedzmy bez zobowiązań się skończyło i teraz jest czas większych poświęceń. Mam problem tożsamościowy, mam wrażenie, że na gruncie psychicznym nie potrafię zdecydować, jak mam żyć, jaką drogę życiową wybrać. Gdyby moja żona nie nalegała, żebyśmy mieli dziecko, to jak dla mnie moglibyśmy żyć bez zobowiązań jeszcze długo, ale ona zawsze powtarzała, że chce mieć rodzinę, a ja tego nie czułem, ponieważ cały czas pozostawałem na etapie zabawy w swojej głowie, bez zobowiązań. Dodam, że żona jest moją pierwszą i jedyną dziewczyną, jaką miałem. Mam wrażenie, że po prostu nie dorosłem do bycia mężem i ojcem, ale nie potrafię się do tego przyznać. Kocham żonę i syna, ale nie wiem, czy żyję tak, jakbym chciał, czy to życie jest takie, jakie świadomie wybrałem. Mam problem, bo po prostu nie czuję w sobie instynktu do działania, jestem pogubiony, tak jakbym nie wiedział, a raczej nie czuł w która stronę mam iść. Niepokoją mnie te odcięcia od żony, np. jak oglądamy razem telewizję. Jest jakiś dystans między nami. Jak byliśmy na etapie chłopak dziewczyna przed zamieszkaniem ze sobą, to tego dystansu absolutnie nie było. Może po prostu jest tak, że nigdy nie potrafiłem ostatecznie zdecydować, czy chcę iść drogą posiadania rodziny czy po prostu odejść i żyć w inny sposób. Proszę o podpowiedź, co zrobić, żeby móc odnaleźć radośc z życia.

Jak poradzić sobie z obsesją na temat przeszłości seksualnej partnerki?

Mam cudowną narzeczoną, za którą bym oddał życie, ale nie potrafię sobie poradzić z jej przeszłością. Wyznała, że sypiała z dziesiątkami facetów, a i tak czuję, że nie wiem jeszcze wszystkiego. Zakładam, że można ich liczyć w setkach. Mam na tym punkcie obsesję. Kiedy o tym myślę, czuję zazdrość i mam wrażenie, że jestem niewystarczający, porównując się do całej reszty facetów, z którymi była. Albo że będzie jej czego brakowało. Projektuję w swojej głowie filmy z tych wydarzeń, wyobrażając sobie, co mogli z nią robić. Mam też żal o to, że innym pozwalała na wszystko (choć pewnie nie zawsze), a mi stawia granice. Przykładowo, nie chcę, żebym kończył w jej ustach, a ja od razu myślę, że dla innego to pewnie łykała z przyjemnością. Nigdy nie próbowałem pozycji 69 i gdy zapytałem, czy to ze mną zrobi, to powiedziała, że tego nie lubi. Ale skoro to wie, to znaczy, że tego próbowała i inny dostał od niej więcej niż ja, pomimo tego, że nikt wcześniej jej tak nie traktował i się nie starał (co sama stwierdza), jak ja. Jest to dla mnie niesprawiedliwe, że nie chce spełniać moich fantazji, bo sama wie, co lubi, a czego nie, przez to, co sama zdążyła już spróbować. Wiem, że nie powinienem tak myśleć, ale to silniejsze od rozsądku. Kiedyś przyśniło mi się, jak ktoś do mnie powiedział - patrz, jak to się z Patrycją robi… nie chcę nawet przytaczać tego, co zobaczyłem... W pewnym momencie obudziłem się i chciałem umrzeć. Co ona biedna ma zrobić w takiej sytuacji? Kocham ją nad życie, ale nie potrafię przestać o tym myśleć. O sen nie mogę jej obwiniać, ale to, jak sobie wyobrażam jej wcześniejsze stosunki, odzwierciedliło się właśnie w tym śnie. Po naszej przerwie w relacji, która trwała półtorej roku, z każdym razem, kiedy ze sobą spaliśmy, dostawałem wysypki na kutasie, czemu też towarzyszył specyficzny zapach - ten sam, który czułem nieraz z jej ust. Wtedy też twierdziła, że z nikim nie spała od czasu, kiedy przestaliśmy rozmawiać. W ogóle, kiedy jej o tym powiedziałem, do ostatniego momentu wpierała mi się, że na pewno mnie niczym nie mogła zarazić, bo nie miała żadnych kontaktów seksualnych, więc może to brudne zabawki. W ten sam dzień, w którym ja pytałem o ten okres, mi się oświadczyła. Później to okazało się być kłamstwem. Rozumiem, że mnie kochała i chciała ze mną być, wiedząc, że przez to może mnie stracić. W zasadzie to, gdy ją poznałem, miałem wrażenie, że się szanuje, ale to wynika z tego, że nigdy nie miałem styczności z taką kobietą, która by oddawała się z taką łatwością dla co chwila innych facetów. Zawsze chciałem mieć kogoś na wyłączność, ale zdążyłem ją pokochać zanim się o tym dowiedziałem. Serce mi pękło, bo było to dla mnie nie wyobrażalne i niedopuszczalne. Zacząłem analizować jej każdą znajomość i każdą rzecz, którą nawiązywała do innych mężczyzn. Zastanawiałem się, ile osób z naszego wspólnego kręgu znajomych ją miało i ilu będzie mi patrzeć w oczy z tą specyficzną satysfakcją. Ten wzrok mówiący: „Ty latasz za nią zakochany i robisz dla niej wszystko, a ja wziąłem ją sobie tylko na jedną noc i zrobiłem, co chciałem. Fajnie ci się teraz z nią całuję, przytulasz i wyznajasz miłość? Ja wziąłem od niej to, co najcenniejsze, z łatwością, a ty, będąc gorszym ode mnie, dajesz się jej kontrolować - ty zwykły frajerze". Zacząłem więc ją wypytywać, żeby wiedzieć, z czym mi się przyjdzie mierzyć, a ona, znając mnie i moje reakcje, nie mówiła mi prawdy. To nie pozwoliło mi zbudować zaufania, co znacznie utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Mamy razem dziecko, co jest największym szczęściem, jakie doświadczyłem. Z czasem myślałem o jej przeszłości coraz mniej i doceniałem każdy dzień, który mogliśmy spędzić razem, ale po ciąży wiele się zmieniło. Wszystko było dobrze do momentu, gdy częstotliwość stosunków się zmniejszyła. O ile to naturalne dla kobiet, to ja osobiście ciężko to znoszę. Czuję się traktowany niesprawiedliwie i uderza to w moje poczucie własnej wartości. Mam myśli typu „Dlaczego każdy inny facet mógł ją rżnąć bez jakiegokolwiek starania się czy też dbania o nią, a mi potrafi powiedzieć »nie«? Czy to cena za wyrozumiałość i komfort, który jej zapewniam?" Wiadomo, nie jest robotem ani prostytutka. Też musi czuć ochotę. Z tego powodu bywam dla niej oschły i ciężko mi się nią opiekować. Jak mam zaakceptować fakt, że ona nie ma teraz takiego popędu, żeby sprostać moim potrzebom? Czemu tak ciężko jest mi również zrozumieć, że to prawdopodobnie nic osobistego i też nie ma nic wspólnego z tym, czy w przeszłości ją ktoś bardziej zadowalał? Wiem, że powinienem ją wspierać, ale sam potrzebuję pomocy, żeby uporać się z własnymi emocjami. Uciekam w alkohol, marnując dni, które mogłyby być piękne. Czasami nie umiem na nią patrzeć jak na pełnowartościowego człowieka, bo patrząc na nią i chcąc coś dla niej zrobić, wpada mi do głowy myśl, że dawała się jebać, oddając swoją wartość każdemu po drodze, a dla mnie nic nie zostawiła. Wtedy też zaczynam sobie tłumaczyć, że prawdopodobnie jest powód dla tej dysfunkcji i że też ma z tym ciężko, a ja nie powinienem tak na to patrzeć, bo to wcale nie określa wartości człowieka. Kiedy o tym rozmawiamy, sprawia wrażenie, że żałuje tego, jak się pozwala traktować, ale gdy zapytałem, czy gdyby miała świadomość tego, jak ciężko to będzie zaakceptować komuś, kto odda jej serce i pokocha z wzajemniością, to czy by postępowała inaczej, chciałem sprawdzić, co jest dla niej więcej warte. Jednak w odpowiedzi tylko się roześmiała. To, że mamy inne stosunki co do seksualności, to oczywista sprawa, ale jak znaleźć środek na to, żebym przestał o tym myśleć i żeby nie miało to wpływu na nasze obecne życie? Co mam zrobić, żeby w pełni jej zaufać, wiedząc, że stare schematy ciężko umierają i z łatwością mnie okłamuje? Nie potrafimy o tym rozmawiać, bo kierują mną emocje i często uderzam w jej poczucie własnej wartości, czego bardzo żałuję. Nie chcę jej krzywdzić. Zaczęła mówić, że zrobiłem sobie dziecko z dziwką. Może i większość ludzi też by tak stwierdziła, ale nie przeszkadza mi to wszystko do momentu, kiedy „dziwka" tylko ze mną nie chce sypiać. Prawda jest taka, że pewnie teraz z nikim by nie chciała. Brzmi brutalnie, ale to tylko szczerość związana z moimi myślami. Mam zamiar walczyć do końca, ale ona wydaje się być już zmęczona moim ciągłym powracaniem do tego. Czuję, że nie rozumie, że jej kłamstwa są również powodem tego, dlaczego mnie to tak męczy. Chciałbym umieć dać sobie za nią rękę obciąć i mam wrażenie, że to byłaby właściwa decyzja, chociaż strach przed rozczarowaniem jest na tyle silny, że zaczynam wszystko kwestionować. Żyję w ciągłej paranoii i zabiera mi to całą radość z życia, choć bywają okresy, gdzie zapominam o tym wszystkim i czuję się, jakbym złapał pana Boga za nogi. Chcę się z tym uporać i kochać ją całe życie. Dbać i chronić, a nie być kolejnym obciążeniem. Wiem, że jest tego warta i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jestem przepełniony sprzecznościami; niby mam zdolność zrozumieć wszystko, ale emocje odbierają mi rozum. Jak mam sobie z tym poradzić?

Nagła niechęć do wujka chrzestnego przed 18‑tką – skąd taka zmiana uczuć i czy muszę utrzymywać kontakt?
Mam 17 lat i od dzieciństwa byłam bardzo związana z moim wujkiem chrzestnym (nie jesteśmy spokrewnieni). Mieszkał po sąsiedzku, spędzałam u niego praktycznie każdy dzień, graliśmy w gry, oglądaliśmy seriale, jeździliśmy na rowery, rozmawialiśmy. Był mi bliższy emocjonalnie niż ojciec. Kupował mi prezenty, jedzenie, po prostu bardzo uczestniczył w moim życiu. Około 13 roku życia zaczęłam się od niego oddalać. Uznałam, że jestem już za duża na takie ciągłe przesiadywanie u dorosłych. Kontakt stopniowo się rozluźniał, choć jeszcze do niedawna jeździliśmy razem na rowery i rozmawialiśmy normalnie. Problem zaczął się około półtora roku temu. Nagle zaczęłam odczuwać wobec niego bardzo dziwną niechęć, wręcz wstręt i niepokój. Unikam spotkań, nie odbieram telefonów, na myśl o pójściu do niego robi mi się niedobrze. Jednocześnie nie mam żadnych konkretnych powodów, by uważać go za złego człowieka. Nigdy nie zrobił mi nic ewidentnie złego. Czasem mam wręcz natrętne myśli, że może kiedyś wyrządził mi jakąś krzywdę, ale sama uważam to za irracjonalne i nie mam żadnych wspomnień ani podstaw, by tak myśleć. Zauważyłam też, że bardzo drażnią mnie jego poglądy i to, że komentuje mój wygląd. Mam poczucie, że kiedyś miał na mnie duży wpływ, a teraz jestem starsza, myślę samodzielnie i ta relacja stała się dla mnie duszna. Moi rodzice uważają, że przesadzam i że powinnam utrzymywać kontakt, bo on jest samotny i wiele dla mnie zrobił. I może to głupie, ale właśnie to mnie drażni, że stałam się czyimś lekarstwem na samotność i smutki. Nie jestem zobowiązana utrzymywać z kimś kontaktu tylko dlatego, że jest nieszczęśliwy w małżeństwie, w życiu i wiążą mnie z nim jakieś więzi. Jutro kończę 18 lat, a w sobotę organizuję osiemnastkę. Rodzice bardzo nalegają, żebym osobiście poszła go zaprosić i żeby pojawił się na imprezie, bo „tak wypada” i byłoby mu przykro. Problem w tym, że sama myśl o tym psuje mi humor i wywołuje stres. Nie chcę go tam mieć, ale jednocześnie mam ogromne poczucie winy, bo kiedyś był dla mnie bardzo ważną osobą i zrobił dla mnie wiele dobrego. Nie rozumiem, skąd wzięła się we mnie aż taka zmiana emocji. Rok temu uważałam go za przyjaciela, dziś mam wobec niego chłód i niechęć, których sama nie potrafię wyjaśnić. Wiele razy zmuszałam się do pójścia do niego w odwiedziny, nie było źle, ale jego obecność nie jest już dla mnie źródłem komfortu. Zastanawiam się, czy jest coś ze mną nie tak, skoro przestałam kogoś lubić bez powodu i dlaczego tak diametralnie zmienił się mój stosunek do niego.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.