
Problemy w związku: Jak radzić sobie z toksycznymi kłótniami i bliskością z przyjaciółką partnera?
..
Katarzyna Kania-Bzdyl
Droga Anonimko,
proszę opisz szczegółowo jak wygląda Wasz związek, co dokładnie masz na myśli pisząc o kłótniach, wyzwiskach i przyjaciółce chłopaka? Rozpisz mi to na dwie tabele:
- CO DOBREGO przynosi mi ta relacja?
- CO NIEDOBREGO przynosi mi ta relacja?
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marta Lewandowska-Orzoł
Dzień dobry,
szukanie pomocy to nic złego – wręcz przeciwnie, to często oznaka odwagi i tego, że komuś zależy na sobie i relacji.
Na podstawie tego, co Pani opisała, można zauważyć, że są pewne obszary w Państwa związku, które mogą wymagać przyjrzenia się i rozmowy. Warto na początek zadać sobie pytania:
Czy w tym związku czuję się szanowana i bezpieczna?
Czy moje granice są respektowane?
Czy czuję się ważna i wysłuchana?
Zachęcam także do wspólnej rozmowy z partnerem. Omówienie tego czego Pani nie akceptuje lub chciałaby aby się zmieniło. Jeśli z jakiś powodów do takiej rozmowy nie może dojść to zawsze warto rozważyć pomoc specjalisty i udać się na terapię dla par. Czasami już jedno spotkanie może być realnym wsparciem.
W kwestii przyjaciółki partnera warto aby przemyślała Pani to czy w jakiejkolwiek sytuacji będzie Pani w stanie zaakceptować tą relację - między Pani partnerem a inną kobietą.
W związku ważne jest, by obie strony czuły się szanowane, miały przestrzeń do rozmowy i wspólnego decydowania o tym, jak chce się budować relację. Dbając o związek należy również pamiętać o tym aby zadbać o siebie i swoje uczucia.
Życzę wszystkiego dobrego
Marta Lewandowska-Orzoł
Psycholog
Marcin Łazarski
Dzień dobry,
Warto podjąć się konsultacji u psychoterapeuty, zobaczyć jaki ma Pani w tym wszystkim udział. Być może każdy z Państwa potrzebuje pomocy i wsparcia specjalisty, aby lepiej zrozumieć siebie i wyrażać swoje emocje. Jako terapeuta par często spotykam się z sytuacją, że pary wchodzą w powtarzający się schemat np. często zbliżają się i oddalają się od siebie - przykładem może być zazdrość, kłótnie. Zawsze można zastanowić się nad konsultacją u terapeuty par.
Oczywiście wszystko w granicach rozsądku o ile para chce pracować dla dobra związku. Jeśli nie to dobrze zadbać o swoje zdrowie psychiczne i bezpieczeństwo.
Pozdrawiam,
Psychoterapeuta
Marcin Łazarski
Martyna Werwińska
Dobry wieczór
dziękuję za Pani post. To bardzo przykre, co Pani pisze. Osoba, którą kochamy nie powinna nas traktować w sposób, jaki Pani opisuje.
Dobrze, że jest Pani świadoma, że zachowania chłopaka są złe i krzywdzące.
Wyobrażam sobie, jak to bolesne dla Pani. Nie mamy wpływu na to, jak inne osoby się zachowują. Warto komunikować, co Panią rani wprost, zadać sobie pytanie, czy chciałaby Pani by tak traktowano Pani siostrę lub przyjaciólkę? Miłość nie jest usprawiedliwieniem dla przemocy. Zachęcam do szukania pomocy, bo to pierwszy krok, by zmienić sytuację. Pyta Pani co zrobić. Trudno jest odpowiedzieć na to pytanie nie znając szerszego kontekstu. Co chciałaby Pani zrobić? Co jest w Pani mocy? Czy jest Pani szczęśliwa?
Proszę o siebie dbać
Pozdrawiam serdecznie
M. Werwinska
Psycholog
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
To bardzo trudne być w relacji, w której z jednej strony mocno kochasz, a z drugiej — czujesz się raniona. Kiedy pojawiają się wyzwiska, częste kłótnie, a do tego jeszcze obecność osoby, która budzi Twój niepokój, to naprawdę może przytłaczać.
To całkowicie naturalne, że obecność jego przyjaciółki wywołuje w Tobie trudne emocje, zwłaszcza jeśli już wcześniej czujesz się zraniona czy odsunięta. Relacje z osobami trzecimi w związku bywają delikatne, ale jeśli coś w nich budzi Twój niepokój — warto o tym mówić. Nie z oskarżeniem, ale z troską o siebie i o Was.
Postaraj się spokojnie i szczerze porozmawiać z chłopakiem. Powiedz, jak się czujesz, nie tylko w kontekście tej przyjaciółki, ale też tego, jak wygląda Wasza codzienność — kłótnie, słowa, które bolą. Nie musisz niczego udawać ani tłumić w sobie. Jeśli Ci zależy, masz prawo walczyć o to, by w tej relacji było więcej szacunku, zrozumienia i czułości.
Ale też pamiętaj — jeśli mimo prób nic się nie zmienia, to Twoje poczucie wartości i spokój są ważniejsze niż trwanie w czymś, co Cię rani. Masz prawo być w związku, w którym czujesz się kochana i bezpieczna.
Życzę Ci wszystkiego dobrego,
Justyna Bejmert
Psycholog
Martyna Jarosz
To, co Pani opisuje, wskazuje na relację, która z jednej strony opiera się na silnym uczuciu, a z drugiej – przynosi wiele trudnych emocji. Miłość jest bardzo ważna, ale równie ważne jest to, jak się w tej relacji Pani czuje. Częste kłótnie, wyzwiska czy brak szacunku mogą z czasem osłabiać poczucie własnej wartości i sprawiać, że zamiast wsparcia – pojawia się napięcie i niepokój. Trudność z zaakceptowaniem obecności przyjaciółki partnera również może być sygnałem, że w relacji brakuje poczucia bezpieczeństwa i wzajemnego zrozumienia.
Warto w takiej sytuacji zatrzymać się na chwilę i zadać sobie kilka ważnych pytań:
- Czy czuję się w tej relacji szanowana i ważna?
- Czy mogę być sobą, bez lęku przed oceną lub odrzuceniem?
- Czy moje potrzeby emocjonalne są zauważane i respektowane?
- Czy ta relacja mnie wspiera, czy raczej mnie osłabia?
- Gdyby ktoś bliski był w podobnej sytuacji co bym mu doradziła?
Te pytania nie mają na celu podjęcia natychmiastowej decyzji, ale mogą pomóc lepiej zrozumieć, czego Pani naprawdę potrzebuje i co będzie dla Pani dobre. Rozmowa z psychologiem może być w tym procesie bardzo wspierająca – pozwala spojrzeć na sytuację z większym spokojem i troską o siebie.
Trzymam mocno kciuki za Panią!
Martyna Jarosz
Maria Sobol
Dzień dobry, Pani
Dziękuję, że Pani napisała. To bardzo ważne, że w tym wszystkim szuka Pani wsparcia i nie zostaje z tym sama. Widzę, że dużo Pani czuje do swojego chłopaka, ale też że w tej relacji dzieje się coś, co Panią rani i męczy.
Miłość to ważne uczucie, ale jeśli w związku pojawiają się ciągłe kłótnie, wyzwiska i poczucie bycia źle traktowaną, to warto się zatrzymać i zapytać, czy ta relacja daje Pani to, czego naprawdę Pani potrzebuje. Każdy człowiek zasługuje na to, by być traktowany z szacunkiem, spokojem i troską.
To, że nie potrafi Pani zaakceptować jego przyjaciółki, może być sygnałem, że brakuje Pani poczucia bezpieczeństwa albo jasnych granic w związku. Takie uczucia warto potraktować poważnie. Nie ma w nich nic złego.
Pani potrzeby i emocje są ważne. Jeśli ta relacja sprawia, że Pani coraz częściej czuje się źle, samotnie, niepewnie – to znak, że może warto pomyśleć, czego Pani naprawdę chce od związku i czy to jest to miejsce, w którym może Pani być sobą.
Jeśli będzie Pani chciała porozmawiać o tym więcej, zapraszam na konsultację.
Z serdecznością
Maria Sobol
Psychoterapeuta
Katarzyna Brożyna
Cześć ..
Już samo to, że zadajesz to pytanie, pokazuje Twoją wewnętrzną siłę. Coś w Tobie mówi Ci, że ta relacja nie daje Ci szczęścia, choć nadal jesteś w niej emocjonalnie bardzo zaangażowana.
To miejsce jest dobre do zadawania anonimowych pytań, więc super, że się przełamałaś. Nie odpowiem Ci na Twoje pytanie, bo prawda jest taka, że tylko TY znasz odpowiedź. Musisz ją sobie tylko uświadomić. Być może pomoże Ci w tym kilka pytań (tylko odpowadaj sobie bez ściemy):
1) Gdyby 0 oznaczało totalny brak nadziei i miłości, a 10 to relacja, której pragniesz – to gdzie jesteś dzisiaj na tej skali?”
2) Gdybyś mogła wyobrazić sobie, jak wyglądałby dla Ciebie dobry związek, to jak byś się w nim czuła? Jak by Cię traktowano?
3) Co powiedziałaby Ci osoba, która jest Ci życzliwa?
4) Co mogłoby się wydarzyć jutro, co pozwoliłoby Ci poczuć się choć odrobinę lepiej, chociaż o pół punktu na skali?
Zostawiam Cię z tymi pytaniam życząc, abyś wykorzystała swoją wewnętrzną siłę do rozwiązania swojego problemu.
Katarzyna Brożyna
Psycholog
Małgorzata Plata
Dzień dobry,
Pisząc o relacji z chłopakiem, podkreśla Pani, iż kocha go ponad wszystko, lecz nie odczuwa Pani z jego strony miłości, która byłaby jakościowo zbliżona do Pani uczucia. Zauważa Pani, iż ze strony chłopaka padają w Pani kierunku wyzwiska. To musi być dla Pani trudne i jest to zrozumiałe. Miłość w związku jeśli jest uczuciem prawdziwym oparta jest m.in. na wzajemnym szacunku, bez niego trudno mówić o pozytywnej relacji. Co więcej, aby dwoje ludzi połączyło głębokie uczucie, przede wszystkim muszą oni najpierw pokochać samych siebie, akceptować siebie. Wówczas miłość do drugiego człowieka nie jest warunkowana poczuciem braku, pustki, lękiem przed samotnością.. Poza tym można zadać sobie pytanie, co znaczy dla Pani kochać ponad wszystko, bo jeśli znaczy to kochać "za bardzo", to taka miłość może paradoksalnie nie być doceniona przez drugą osobę (partnera). z różnych powodów. Jeżeli partner (chłopak) nie traktuje Pani dobrze, warto zadać sobie też pytanie: "Czy czuję się kochana, doceniana, szanowana/ Czy takiej relacji chcę/Czy jestem szczęśliwa?". Odpowiedzi na te pytania pozwolą Pani spojrzeć na relację bardziej obiektywnie i podjąć decyzję, co dalej z tym związkiem. Może warto powiedzieć chłopakowi, jak się Pani czuje w związku, czego Pani nie akceptuje (przyjaciółka). Pozdrawiam serdecznie i życzę poczucia szczęścia.

Zobacz podobne
Od 3 lat mam narzeczonego, z którym mieszkamy razem (zamieszkaliśmy razem zaraz po zaręczynach, wyjechałam razem z nim za granicę i mieszkamy na mieszkaniu agencyjnym), zanim zamieszkaliśmy razem, nasz związek był szybki(?). Zaczęliśmy się spotykać w październiku, w lutym zabrałam go na wakacje z okazji walentynek i wtedy się oświadczył (tak naprawdę dzień przed wyjazdem, jak był pijany na umór u mnie w domu, bo podejrzewałam go o zdradę, a był kupić pierścionek), ale nieważne… żyło nam się dobrze, jak zamieszkaliśmy razem, okazało się, że jego przeszłość odbiła na nim piętno, awanturował się do takiego stopnia, że dochodziło do szarpania, niszczenia rzeczy itp tak minęły 2 lata (od roku już nie ma takich awantur, zmienił się bardzo, ale dalej ma czasami wybuchy złości) było wiele sytuacji gdzie byłam na skraju, myślałam o rozstaniu wiele razy, ale za każdym razem jak chciałam wpadał w furię raz prawie wjechał do rowu, bo jechał samochodem po tym, jak rozmawiałam że chce się rozstać odstawiał po prostu cyrki a ja płakałam i zawsze łagodziłam wszystko, zaraz jak widziałam te nerwy i desperację za każdym razem tak samo nie umiałam odejść i w poprzednich związkach też tak miałam, nigdy nie umiałam odejść. W moim domu w młodości były problemy alkoholowe, nie miałam za dobrych relacji z rodzicami, często po prostu wychodziłam z domu zdarzało się i tak, że na kilka dni… zaczęłam z nim być, bo jak się poznaliśmy wiele lat temu, to coś poczułam i tak on został w mojej głowie ja byłam za młoda, ale nigdy jakoś bardzo go nie kochałam po prostu taki sentyment, że był pierwszym chłopakiem którego pocałowałam itd nasz kontakt zerwał się a po paru latach się spotkaliśmy i właśnie zaczęliśmy być razem, ale w trakcie tego kiedy nie mieliśmy kontaktu, dużo się działo w moim młodzieńczym życiu. Byłam w bardzo przemocowym związku, stety zakończył się odsiadką mojego byłego partnera w więzieniu, miesiąc po tej sytuacji poznałam człowieka nazwijmy go Pan K. Wspaniały człowiek jego jedno spojrzenie paraliżowało mnie a stres jaki czułam przy nim to był szczyt, jakbym miała wziąć udział w grze na śmierć i życie to była cudowna, lecz bardzo bardzo krótka znajomość spotkaliśmy się parę razy spędzić czas, po czym doszło do pocałunku i już następnego spotkania nie było ale kontakt znikomy został wiedziałam i czułam że nie jestem mu obojętna a ja kochałam go jak wariatka potrafiłam siedzieć kilka godzin na ławce obok przystanku żeby zobaczyć jak wraca z pracy ale nie inwigilowałam go wiedziałam że jak będzie chciał sam się odezwie kontakt jakiś był czasami pisaliśmy sugerował mi kilka razy że mu się podobam że tęskni że chciałby żebym z nim była itp ale nasze spotkania zakończyły się tym że napisał do mojej koleżanki „ co to za dziewczyna jak daje się całować po tygodniu znajomości” i to we mnie zostało potem spotkaliśmy się jeszcze ze dwa razy na przestrzeni pół roku powiedział mi że się boi zaufać że został skrzywdzony i nie jest gotowy ja okej tylko że tak czekałam i czekałam i się nie doczekałam i wtedy pojawił się mój obecny narzeczony właściwie to nie wiem czy zaczęłam z nim być żeby zrobić panu K po złości czy naprawdę byłam tak zakochana w nim bo od tamtych sytuacji mija już 5 rok (z panem K) a ja dalej go kocham pomimo że wiem że to nie najlepszy materiał na męża to jak go spotykam czasami albo widzę jak jedzie samochodem serce staje dęba dostaje potów w głowie mi się kręci a cały świat jakby się zatrzymywał… mój narzeczony chce wrócić do Polski jak odłożymy trochę pieniędzy i kupimy dom ok 2 lat ( podkreślę też że jest starszy ode mnie o 7 lat) i wtedy bd się rozwijać itp a ja tego nie chce ale rozmowy nie pomagają bo jak poradzimy sobie jak wrócimy nie mamy nic itp ja to wiem ale i tak tego chce… chce wrócić już od dawna nie pasuje mi życie za granicą chce wrócić pracować kształcić się spełniać marzenia i tak kupić dom i założyć rodzinę ale nie będąc kolejne 2 lata za granicą… czasami mam wrażenie że mamy trochę inne perspektywy na życie… jak ja mówię o swoich planach to on się śmieje ze mnie wiem tak mam wysokie plany ale to moje własne plany nie chcę żeby ktoś je krytykował… zastanawiam się czy nie lepiej by mi było wrócić samej do Polski… ale boję się rozstania znowu się złamie i wrócę udam że nie chciałam tego itp poza tym mam wszystko za granicą musiałabym wrócić do rodziców znaleźć pracę nie wiem jakby to miało wyglądać teraz mam dobre kontakty z rodzicami ale to co było kiedyś zostawiło na mnie swoje piętno… jak miałam 14 lat rodzice zabrali mnie do psychologa a potem psychoterapeuty bo tam zostałam skierowana zdiagnozowano u mnie stany lękowe i depresyjne i po tylu latach stwierdzam że stany lękowe się bardzo pogłębiły czasami boję się nawet powiedzieć co myślę komuś że zacznie na mnie krzyczeć albo się śmiać na codzień jestem otwarta do ludzi lubię towarzystwo i raczej bym powiedziała że jestem duszą towarzystwa ale są momenty kiedy się bardzo boję z narzeczonym jak życie na codzień boję się nawet czasami powiedzieć co chce np jak każe mi wybrać co zjemy czy gdzie pójdziemy boję sie że zaraz mnie skrytykuje albo zwali winę na mnie na koniec… myślę że powinnam się skonsultować z lekarzem ale teraz jestem strasznie zależna nie pracuje, boję się odejść i nie wiem czy sama tego chce w końcu może ja go kocham tylko tak wygląda milosc(?) a może to przywiazanie(?) nie wiem co robić…
