Oliwio,
Dziękuję, że tym się podzieliłaś - to bardzo (od)ważne , a jednocześnie jest to już jeden maleńki krok w kierunku zmiany! To, co piszesz ma sens i rozumiem, że jest dla Ciebie trudne i bolesne. Napisałaś, że problem jest od 2 lat - czy to oznacza, że wcześniej miałaś normalne relacje lub utrzymywanie kontaktów nie stanowiło problemu? Jeśli tak, to nie jest to coś, czego nie potrafisz, tylko być może po drodze pojawiły się zmiany - np. szkoły lub klasy, nowe otoczenie, emocje, wyzwania. I to jest jak najbardziej normalne. Jednocześnie piszesz Oliwio, że " coś jest z Tobą nie tak", dlatego wolisz z nikim nie wchodzić w relację - czyli tak jakbyś takim przekonaniem o sobie sama chcąc nie chcąc skazywała się na tę samotność ( co oczywiście nie jest Twoim świadomym wyborem, chcę tylko pokazać pewien mechanizm ). Zobacz, wiele zależy od sposobu w jaki myślimy zarówno o sobie, jak i o otoczeniu. Co Ty na to, żeby zacząć małymi krokami od zmiany tych komunikatów o samej sobie? Pomyśl, w czym jesteś dobra? Co potrafisz, co Cię interesuje? Napisz jakieś jedno dobre zdanie o Tobie. Możesz je powiesić w widocznym miejscu, wzmacniać się tym, kiedy czujesz, że 'coś z Tobą nie tak".
Po drugie - jak mogłabyś zacząć powoli wychodzić ze swojej skorupki? Czy istnieje realna szansa na odnowienie kontaktu ze znajomą? Jeśli nie, to jak inaczej mogłabyś poszerzyć grono znajomych? Czy może pojedyncze słowa, pozdrowienia, proste pytania w szkole do życzliwych osób byłyby dla Ciebie możliwe? Zakładam, że na ten moment, gdy nie rozmawiasz z nikim, może Ci się wydawać to opcją nie do przeskoczenia, ale pomyśl - co masz do stracenia? Może takie maleńkie kroczki pozwolą Ci powoli otwierać się na kontakty z ludźmi i zobaczyć, że nie jest tak źle?
A może mogłabyś zacząć w jakimś bezpiecznym otoczeniu albo właśnie od relacji z rodziną - wyjść na chwilę z pokoju, zagadać. Przejść się do pobliskiego sklepu i zapytać o coś obsługę. Powoli przełamywać lody, w dużej łagodności wobec siebie - może czasem poczujesz, że to bez sensu. Może ktoś nie odpowie tak, jakbyś chciała - to nic. Warto próbować dalej.
Gdybyś czuła, że to wciąż ogromnie trudne, możesz spróbować porozmawiać z rodzicami i ewentualnie poprosić o zgodę na wsparcie psychologiczne?
Trzymam za Ciebie mocno kciuki. Wszystkiego dobrego!
Anna Kapelska
Psycholog