Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z nawiązywaniem nowych relacji i życie w izolacji pomimo chęci zmiany

Dzien dobry, od 2 lat mam problem z nawiazywaniem i utrzymywaniem kontaktow spolecznych. Brakuje mi checi do poznawania nowych ludzi, ale takze mam dosyc zycia w samotnosci. Wychodzenie z domu sprawia mi problem przez co zaczelam sie w wakacje i weekendy izolowac od jakiejkolwiek formy komunikacji, nawet z wlasna rodzina. (przez jakis czas mialam znajomych ale z powodu tego ze nie mialam sily do nich nawet slowa powiedziec juz ich nie mam). W szkole nie rozmawiam z nikim. Umiem zamknac sie w swoim pokoju na caly dzien i z nikim nie rozmawiac. Nawet potrafie sie poplakac na sama mysl, ze mialabym gdzies wyjsc i cos do kogos powiedziec. Mysle, ze problem zaczal sie od kiedy stracilam kontakt z moja jedyna znajoma. Twierdze, ze cos jest ze mna nie tak, wiec lepiej zebym z nikim nie wchodzila w relacje (romantyczna i przyjacielska) niz zebym byla dla niej/niego problemem /; Dodam rowniez, ze koncze 16 lat w tym roku i wiedzac, ze wszyscy dookola maja juz swoje grupki znajomych, a ja spedzam kazde popoludnie sama jeszcze mnie bardziej dobija. Wiem, ze to co pisze nie ma najmniejszego sensu,(troche zapomnialam jak sie mowi po polsku,przez to ze dawno w tym jezyku nie mowilam mimo ze mieszkam tu od urodzenia) ale musi byc jakis powod dlaczego tak funkcjonuje, wiec prosze o odpowiedz.
User Forum

Oliwia

mniej niż godzinę temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Oliwio, to bardzo ważne, że napisałaś i dziękuję za to. Najważniejsze będzie to, żebyś nie została z tym wszystkim sama. Czy masz w swoim otoczeniu kogoś dorosłego, z kim mogłabyś porozmawiać o swoich objawach i samopoczuciu? Rodzice, dalsza rodzina, nauczyciele, psycholog szkolny? Szukanie pomocy to nie słabość, wręcz przeciwnie, to ogromna siła. Dobrze, żebyś została objęta pomocą psychologiczną. Możesz też skorzystać z telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.  

 

Justyna Bejmert

psycholog

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Szeliga

Barbara Szeliga

Droga Oliwio,

 

z tego, co napisałaś, miałaś wcześniej znajomych, tylko tych relacji nie udało się utrzymać. Bardzo ważne jest, to co napisałaś, że obawiasz się wchodzić w relację romantyczną lub przyjacielską, ponieważ nie chcesz być dla kogoś problemem.  To może być bardzo istotne przekonanie o Tobie samej, które utrudnia Ci wchodzenie w relacje z rówieśnikami, ale również wytrwanie w tych relacjach. Czy możliwe jest to, że odrzucasz ludzi, ponieważ tak bardzo boisz się odrzucenia i braku zrozumienia? Warto, abyś przyjrzała się z pomocą psychologa, co dzieje się w Twoich myślach i co utrudnia Ci prowadzanie życia, jakiego chcesz. Warto porozmawiać z rodzicami/opiekunem o tym, że chciałabyś porozmawiać z psychologiem.

 

6 miesięcy temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Oliwio,

 

 Dziękuję, że tym się podzieliłaś - to bardzo (od)ważne , a jednocześnie jest to już jeden maleńki krok w kierunku zmiany! To, co piszesz ma sens i rozumiem, że jest dla Ciebie trudne i bolesne. Napisałaś, że problem jest od 2 lat - czy to oznacza, że wcześniej miałaś normalne relacje lub utrzymywanie kontaktów nie stanowiło problemu? Jeśli tak, to nie jest to coś, czego nie potrafisz, tylko być może po drodze pojawiły się zmiany - np. szkoły lub klasy, nowe otoczenie, emocje, wyzwania. I to jest jak najbardziej normalne. Jednocześnie piszesz Oliwio, że " coś jest z Tobą nie tak", dlatego wolisz z nikim nie wchodzić w relację - czyli tak jakbyś takim przekonaniem o sobie sama chcąc nie chcąc skazywała się na tę samotność ( co oczywiście nie jest Twoim świadomym wyborem, chcę tylko pokazać pewien mechanizm ).  Zobacz, wiele zależy od sposobu w jaki myślimy zarówno o sobie, jak i o otoczeniu. Co Ty na to, żeby zacząć małymi krokami od zmiany tych komunikatów o samej sobie? Pomyśl, w czym jesteś dobra? Co potrafisz, co Cię interesuje? Napisz jakieś jedno dobre zdanie o Tobie. Możesz je powiesić w widocznym miejscu, wzmacniać się tym, kiedy czujesz, że 'coś z Tobą nie tak".

Po drugie - jak mogłabyś zacząć powoli wychodzić ze swojej skorupki? Czy istnieje realna szansa na odnowienie kontaktu ze znajomą? Jeśli nie, to jak inaczej mogłabyś poszerzyć grono znajomych? Czy może pojedyncze słowa, pozdrowienia, proste pytania w szkole do życzliwych osób byłyby dla Ciebie możliwe? Zakładam, że na ten moment, gdy nie rozmawiasz z nikim, może Ci się wydawać to opcją nie do przeskoczenia, ale pomyśl - co masz do stracenia? Może takie maleńkie kroczki pozwolą Ci powoli otwierać się na kontakty z ludźmi i zobaczyć, że nie jest tak źle? 

A może mogłabyś zacząć w jakimś bezpiecznym otoczeniu albo właśnie od relacji z rodziną - wyjść na chwilę z pokoju, zagadać. Przejść się do pobliskiego sklepu i zapytać o coś obsługę. Powoli przełamywać lody, w dużej łagodności wobec siebie - może czasem poczujesz, że to bez sensu. Może ktoś nie odpowie tak, jakbyś chciała - to nic. Warto próbować dalej. 

Gdybyś czuła, że to wciąż ogromnie trudne, możesz spróbować porozmawiać z rodzicami i ewentualnie poprosić o zgodę na wsparcie psychologiczne? 

Trzymam za Ciebie mocno kciuki. Wszystkiego dobrego!

 

Anna Kapelska

Psycholog

6 miesięcy temu
Wiktor Wasylik

Wiktor Wasylik

Dzień dobry Oliwio!

 

Rozumiem, że od dłuższego czasu, od kiedy utraciłaś relację ze wspomnianą znajomą, doświadczasz trudności w relacjach społecznych. Z jednej strony odzywa się w Tobie w pełni naturalny dyskomfort związany z poczuciem samotności, a z drugiej widzę izolację spowodowaną m.in. chęcią uniknięcia kontaktu z innymi a w konsekwencji dużego dyskomfortu. Widzę, że nawiązywanie i podtrzymywanie relacji z ludźmi wymaga od Ciebie sporej energii. Wspominasz o tym, że inni mają swoich znajomych, co w obecnej sytuacji jest dla Ciebie dołujące (co jest zupełnie zrozumiałe) oraz że "coś jest ze mną nie tak". Myślę, że wykazujesz się niemałą świadomością i siłą, zwracając się tutaj po pomoc. To, czego doświadczasz, wzbudza zapewne Twój niepokój i świetnie, że zdecydowałaś się na ten krok!

 

Jeśli pytasz o powód, dlaczego tak obecnie wygląda Twoje funkcjonowanie, to może on być mniej lub bardziej od Ciebie zależny i wynikać w jakimś stopniu z twoich doświadczeń z ludźmi czy po prostu pracy mózgu - nie da się w tym miejscu i na podstawie tych informacji powiedzieć jednym słowem co kryje się na Twoimi trudnościami. Na pewno nie jest to kwestia, że "jest z Tobą coś nie tak", a raczej tego, że Twoja psychika przechodzi przez coś. Warto więc pójść o krok dalej i sięgnąć po poradę psychologa, chociażby w szkole i przyjrzeć się swoim trudnościom z bliska. Dopiero wtedy można dowiedzieć się, w jakim kierunku iść dalej.

 

Trzymam za Ciebie kciuki!

Wiktor Wasylik

Psycholog

6 miesięcy temu
Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Oliwio! Rozumiem, jak ważny jest dla Ciebie kontakt z rówieśnikami i jak bardzo przez swoje trudności możesz czuć się osamotniona. Myślę, że Twoje trudności związane z językiem mogą się wiązać z Twoją aktualną sytuacją, nawet jeśli posługujesz się tym językiem, to, jeśli dobrze rozumiem, nie jest Twój język, którym władasz na co dzień, co może sprawiać trudności w znajdywaniu wspólnego języka z rówieśnikami. Myślę, że może Ci pomóc bezpośredni kontakt z jakimś psychologiem, psychoterapeutą na żywo, by móc bliżej przyjrzeć się tym trudnościom.

6 miesięcy temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Cześć Oliwio.

Zasięgnij koniecznie porady u doświadczonego psychologa, który zajmuje się nastolatkami. Nie jesteś odosobniona w swoim problemie, jest wiele takich osób jak ty, pracuję z nimi efektywnie. Izolowanie społeczne ma swoje podłoże, które trzeba koniecznie rozpoznać i zacząć proces wychodzenia z alienacji i wzrastającego poczucia bezradności. Nie ma na co czekać, trzeba o siebie się zatroszczyć.

 

Pozdrawiam

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

6 miesięcy temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Oliwio,

Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Domyślam się, jak musi być Pani trudno w obecnej sytuacji...

To, o czym Pani mówi, jak najbardziej ma sens i z pewnością istnieją podstawy do tego, aby właśnie tak się Pani czuła. Poniekąd sama Pani już to odkryła (co świadczy o Pani dużej samoświadomości) i może być to między innymi przekonanie, że lepiej nie wchodzić w żadną relację, ponieważ może się Pani okazać dla kogoś niepotrzebnym ciężarem. W każdym z nas już od dzieciństwa kształtują się konkretne przekonania na temat samego siebie, innych oraz świata poprzez doświadczenia życiowe i nierzadko te przekonania utrudniają nam funkcjonowanie. Jeśli posiada Pani przekonanie na swój temat, że może Pani tylko przynosić komuś problemy w relacjach, to naturalne jest, że w konsekwencji takiego przekonania może powstać lęk przed relacjami i potencjalnym odrzuceniem. W konsekwencji odczuwanego lęku może pojawiać się także unikanie relacji ,aby uniknąć potencjalnego zagrożenia, co może przynosić chwilową ulgę, natomiast w dłuższej perspektywie objawy tylko się pogłębiają. Pomocna mogłaby być praca z psychologiem/terapeutą nad negatywnymi przekonaniami oraz pracą nad przekształcaniem ich na takie, które nie utrudniają Pani funkcjonowania i nie przynoszą cierpienia. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za dalsze kroki.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

6 miesięcy temu
Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Oliwio, 

wyraziłaś bardzo ważną ludzką potrzebę, by nie być samotną. Ale jest w Tobie też druga siła, która Cię od ludzi wycofuje. Piszesz o tym, że nie masz ochoty poznawać nowych ludzi, a także o tym, że miałaś znajomych, ale nie miałaś siły z nimi rozmawiać. Wynika z tego, że to nie niechęć do ludzi Cię powstrzymuje, tylko ogromny trud, jaki się wiąże z kontaktami z nimi. Wyobrażam sobie, że ten trud to może być wiele rzeczy: smutek po utracie znajomej, lęk przed zranieniem, a także duża presja wynikająca z porównywania się z innymi.

 

Nie mogę jednoznacznie określić, jaki jest powód Twojego funkcjonowania. Moją uwagę przykuł Twój brak siły na utrzymywanie kontaktów, które wcześniej miałaś. To może być kwestia spektrum autyzmu lub ADHD, ale może to wynikać również z tego, że męczyło Cię, jak funkcjonowały tamte relacje, a nie umiałaś tego zakomunikować, co musiało kosztować Cię sporo energii. To wymaga specjalistycznej diagnostyki u psychiatry, psychoterapeuty lub psychologa.

 

Powyższy wpis napisałaś jednak całkiem zrozumiale i widać, że potrafisz sięgnąć po drugiego człowieka i wyjaśnić, co leży Ci na sercu. Może więc kolejnym krokiem byłoby zakomunikowanie rodzicom lub szkolnej psycholog, z czym się mierzysz, żeby dorośli, którzy są przy Tobie, mogli pomóc Ci sięgnąć po specjalistyczną pomoc? Jeśli trudno Ci powiedzieć im to na głos, możesz napisać do nich wiadomość lub pokazać swój wpis na forum. 

 

Dobrze, że szukasz odpowiedzi i się nie poddajesz. Mam nadzieję, że wpis na forum to dopiero początek. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Jola Ronowska

psychoterapeutka Gestalt

6 miesięcy temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Oliwio,

To, co przeżywasz, nie jest dziwne. To jest bardzo ludzkie. I bardzo trudne.

 

Brak chęci do kontaktu często idzie w parze z ogromną potrzebą bliskości. To bolesny konflikt. Chcesz relacji, ale boisz się ich jednocześnie. To bardzo częste u osób w Twoim wieku. Myśl, że będziesz dla kogoś problemem, to nie fakt. To mechanizm obronny. Umysł próbuje Cię chronić przed kolejnym zranieniem. Dlatego wybiera samotność, mimo że ona boli.


Masz 16 lat. To czas, kiedy wiele osób czuje się „spóźnionych”. Prawda jest taka, że relacje w tym wieku ciągle się zmieniają. Nic nie jest zamknięte ani stracone. To, że potrafisz zamknąć się w pokoju i nie rozmawiać cały dzień, to sygnał alarmowy. Nie wstyd. Sygnał, że potrzebujesz wsparcia. Najlepiej od dorosłego. Psycholog szkolny, pedagog albo inny zaufany dorosły to dobry start.


Pamiętaj, że jeśli czujesz, że lęk Cię zalewa i potrzebujesz natychmiastowej pomocy, w  Polsce działa numer 116 111. To Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży dostępny całodobowo. 

 

Pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

Psycholog 

mniej niż godzinę temu
Joanna Pacholska

Joanna Pacholska

Witaj Oliwio, słyszę ogromny smutek wywołany przez nieustępujący a wręcz odwrotnie-rosnący lęk.  Z lękiem niestety jest tak że tylko wychodzenie mu na przeciw może sprawić że będzie się on zmniejszał. Smutek rośnie gdy jesteśmy sami, a strata ważnej osoby potęguje go i sprawia że nie mamy ochoty na kontakt z innymi. To co napisałaś ma sens,  jest to błędne koło, które może byś machiną sciągającą w przepaść. Twój wpis tutaj to znak, że chcesz walczyć o siebie samą oraz że mam jeszcze dość siły aby to robić. Świetnie !!! Dobrze by było abyś mogła z kimś o tym wszystkim porozmawiać, może z kimś bliskim, kto wesprze emocjonalnie, a może ze specjalistą, który pomoże poradzić sobie z lękiem. Działaj, dasz rade.

mniej niż godzinę temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry Oliwio,


to, co przeżywasz, nie jest dziwne ani bez sensu i nie świadczy o tym, że „coś jest z Tobą nie tak”. Utrata jedynej bliskiej osoby mogła uruchomić silny lęk przed relacjami, który z czasem przerodził się w wycofanie i izolację. Unikanie ludzi chwilowo chroni przed stresem, ale niestety sprawia, że strach narasta, dlatego dziś sama myśl o wyjściu lub odezwaniu się do kogoś wywołuje płacz. To nie jest Twoja wina ani cecha charakteru, tylko sygnał, że psychika jest przeciążona i potrzebuje wsparcia. W Twoim wieku bardzo ważne jest, żebyś nie zostawała z tym sama: rozmowa z rodzicem, pedagogiem szkolnym lub psychologiem to właściwy krok. Takie trudności dobrze poddają się terapii, a relacji można się uczyć stopniowo i bez presji. Fakt, że boli Cię samotność, pokazuje, że potrafisz tworzyć więzi, tylko teraz bardzo się boisz.


Pozdrawiam ciepło,

Weronika Wardzińska

5 miesięcy temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Nasilone objawy, które utrudniają życie i szkołę. Rodzice i znajomi kochają tylko tę zdrową i idealną wersję mnie.

Dzień dobry, może to być dość długie ale postaram się szybko opisać problem. 

Od roku mierzę się z nasilonymi objawami zaburzeń lękowych i OCD, od około 6 miesięcy skutecznie to leczę. Mimo że teraz praktycznie w ogóle nie widać u mnie tych chorobowych zachowań, to jak się pojawią wszyscy mnie obwiniają i czuję się nonstop winna. 

Moim głównym problemem wcześniej były ogromne trudności z wyjściem z domu gdziekolwiek, teraz wychodzę praktycznie codziennie. Problem jest, gdy źle się czuję albo zachoruje, przez to, że chodzę jeszcze do szkoły to w takim wypadku wiadomo, że pójście do niej mi nie pomoże. Zawsze gdy próbuje wtedy zostać w domu by lepiej się poczuć, wszyscy, rodzice i znajomi zarzucają mi tylko, że mnie nie ma, że ich zawiodłam i wszystko wygląda jak rok temu, gdy nie było mnie w szkole tygodniami bez przerwy, teraz zdarza się to naprawdę raz na więcej niż dwa tygodnie. 

Czuję się winna, że w takiej sytuacji nie wychodzę, wszyscy chcą by mnie chyba nie było, dla nich przestałam się liczyć z dniem rozpoczęcia moich problemów. Wcześniej idealna przyjaciółka i córka, która zawsze chodzi szczęśliwa i ma dobre oceny, z problemami już jest inną osobą, która tylko robi na złość innym. Nikt nie wierzy w postęp mojej terapii, gdy się na chwilę pogorszy.

 Od roku nie czuję, że gdziekolwiek mam swoje miejsce, zawsze dla kogoś nie jestem wystarczająca. Jestem lubiana i kochana tylko, jak jestem zdrowa. Czuje się z tym źle, czasami mam ochotę nawet nie wiem czy umrzeć czy się od wszystkich odciąć. Nonstop jestem w poczuciu winy, wszyscy wiedzą, że jestem osobą bardzo empatyczną, a i tak mówią mi tylko, że robię same problemy i to im się wszystkiego odechciewa. Za każdym razem, gdy mi się pogarsza, nie mogę pójść do terapeuty, bo niby to nie pomaga ,mam tam nie chodzić i marnować czasu na naukę itp. 

Mam wrażenie, że nie znam nikogo ani nawet siebie- wszyscy mają w głowie idealną wersję mnie, której nie umiem spełnić. Ja swojej własnej też nie umiem odzyskać. Nie mam siły chodzić do szkoły, męczy mnie ilość bodźców tam, staram się a jak raz się nie uda to jestem najgorsza. Bardzo mi z tym źle, a nie mam jak zwrócić się do terapeuty, więc piszę tutaj licząc na wsparcie.

Jak radzić sobie z emocjami i niepokojem podczas kłótni, które wywołują łzy?

Witam. 

Mam 30 lat i od około 1,5 roku, gdy po kłótni z kimś zaczynam z nim rozmawiać, automatycznie głos mi się załamuje, łzy napływają mi do oczu. Nigdy wcześniej nie miałam takich reakcji. 

Zawsze potrafiłam powstrzymać się od łez, natomiast teraz zwyczajna sprzeczka, nie mówiąc już o większej kłótni, wymianie zdań zaczynam czuć wewnętrzny niepokój, głos, który wskazuje, że zaraz zacznę płakać. Powyższe reakcje doprowadzają do tego, że boję się wyjaśniać sprawy z bliskimi, bo nie chce, aby zakończyło się to znów płaczem z mojej strony. 

Przykro mi, że nie mam nad tym żadnej kontroli. Wcześniej zawsze uważałam się za twardą osobę, nieokazująca słabości. 

Proszę o pomoc.

Czemu nie potrafię być sobą przy innych ludziach?
Czemu nie potrafię być sobą przy innych ludziach?
Jak pokonać lęk przed nowymi wyzwaniami bez wsparcia rodziny i środków na terapię?

Mam 20lat. Boję się czegoś w życiu podjąć, bo nie mam i niestety nigdy nie miałam bezpiecznego ,,zaplecza" w postaci domu i rodziny. Wiem, że gdyby coś mi się nie udało, to zostanę z tym sama, dlatego tak trudno od lat jest mi spróbować w życiu czegoś nowego. Zawsze towarzyszy mi lęk. Czuję, że chciałabym się z tym zwrócić do psychologa, ale zwyczajnie nie mam na to pieniędzy. Niby pracuje, ale u mnie w rodzinie nigdy się nie przelewało i szkoda mi pieniędzy na wszystko.

Muszę podjąć jakieś kroki, tylko mam problem, w którą stronę zacząć diagnozę
Od dłuższego czasu borykam się z poniższymi objawami... Muszę podjąć jakieś kroki, tylko mam problem, w którą stronę zacząć diagnozę... Nie pamiętam nic i zapominam na bieżąco. Uświadamiając sobie amnezję, okazało się, że nie pamiętałam nigdy. Żyję w odrealnionych świecie. Myśli: - nie wiem nic, przerastają mnie najprostsze działania matematyczne, nie posiadam wiedzy szkolnej (wg mnie nie miałam jej nigdy) szkołę skończyłam, ale moja edukacja zakończyła się na maturze. - nie zapamiętuję nic, nie mogę nauczyć się nic nowego. Nie zdane studia, prawo jazdy, wiedza, która potrzebna jest mi do pracy (współpracownicy zauważają spadek mojej wiedzy, koncentracji- gorszą pracę) - czuję się coraz głupsza - moja wiedza nigdy nie była na odpowiednim poziomie (wydaje mi się, że znam powód tego stanu) - zawsze byłam osobą bojaźliwą, wstydliwą, zawsze miałam problemy z występami publicznymi, koncentracją, nauką - koncentracja na poziomie 2 (w skali 1-10) – byle co mnie rozprasza - odkładam prace na później (licząc, że zniknie), po czym „wraca” i moje nerwy wrastają przez to, że mam mniej czasu na jej wykonanie - w głowie kłębią mi się różne myśli niepozwalające mi normalnie funkcjonować. Myśli są różne- w momencie, gdy przychodzi myśl, że nic nie pamiętam, oblewa mnie zimny pot i przypominam sobie rzeczy, które nie mają związku z obecną sytuacją (wakacje, wyjazd sprzed 2 lat, jakaś sytuacja z dzieciństwa- baaardzo różne rzeczy). Wydaje mi się, że od dłuższego czasu borykam się z fobią społeczną - unikam kontaktu osobistego, wolę załatwić przez telefon/maila, wszystkie wystąpienia publiczne (szkoła/matura ustna/praca- czerwienię się, nie mogę z siebie wydusić słowa, stres na maxa- blokada organizmu) Być może na mój stan ma wpływ wychowanie przez matkę z nerwicą (niezdiagnozowaną i nieleczoną). „Nerwowe” myśli sprawiają, że mam problem z wymową (zdarza się zapominać słów, seplenić) , mam problem z pisaniem na klawiaturze (mylę przyciski). Mało się odzywam (ubogie słownictwo, przez brak pamięci nie jestem w stanie porozmawiać o książkach, filmach, wspomnieniach, wydarzeniach…). Oprócz tego: - Często wieczorem napady lęku (drętwienie rąk, ból głowy, kręcenie w głowie, podwyższony puls…) - obojętność - ogólnie gorsze samopoczucie - częste bóle głowy - rozdrażnienie - nie mogę zorganizować sobie pracy - problem z czytaniem instrukcji - brak nadpobudliwości ruchowej - nie mogę się skupić na jednej rzeczy(odkładam jedno, robię drugie co skutkuje „zawalaniem tematów i problemami) - zapominam wszystko od razu po wykonaniu - w czasach szkolnych problem z nauką języków, nauki wiersza na pamięć, nauki do egzaminów, sprawdzianów. Praktycznie moja edukacja się „ jakoś ślizgała” poza jedną poprawką zakończyłam i jakimś cudem zdałam maturę. Studiów niestety mimo 3 prób nie udało się. Wiedza dotycząca zdania prawa jazdy- również zakończona niepowodzeniem… Dotarło do mnie dopiero niedawno, że to nie moja wina – moim zdaniem to brak wsparcia i diagnozy w dzieciństwie co „zaowocowało” moim stanem w dorosłości. - mam wrażenie, że mój stan z dnia na dzień się pogorsza
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.