Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie ze złością, przeciążeniem? Trudna sytuacja życiowa.

Przenoszę złość na inne obszary swojego życia. Nie mam trudniejszego okresu w życiu. Mam naprawdę dobrze z punktu widzenia wielu ludzi, ale ja się czuję potwornie w swojej sytuacji. Psychoterapia nie przynosi efektów, dalej tkwię w znienawidzonej pracy, wiem, co chcę robić w życiu, ale nie udaje mi się niczego zmienić, bo nie zarabiam w tym obszarze, nie stać mnie nawet na wynajem mieszkania, tylko na stancję, zawiodłam się na przyjaźni, nie jestem w żadnym związku, więc to pogłębia moje poczucie samotności. Czuję się potwornie i wiem, że złość za ten stan przenoszę na obszary życia, które dotąd sprawiały mi radość. Mam dosyć tej złości, ale nic nie potrafię z nią zrobić. Potrzebuję odpoczynku, a nie mam kiedy go wziąć. Czuję się bezradna w obecnej sytuacji :( Nie wiem już, co mogę zrobić, żeby coś zmienić, polepszyć swój stan. Bo naprawdę wszystkie metody (medytacja, siłownia, spacery, chwilowe odpoczynki itd) nie działają
User Forum

XXX

4 miesiące temu
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

pisze Pani o dużej frustracji związanej z poczuciem bezradności i bezsilności wobec podjęcia konkretnych zmian w Pani życiu. Wyobrażam sobie, że potrzebuje Pani poczucia, że w końcu coś jest po Pani myśli i szanse na powodzenie są po prostu realne. 

 

Wspomniała Pani o psychoterapii, myślę, że zatem pierwszym krokiem może być rozmowa z terapeutą o Pani odczuciach dotyczących braku postępu, tkwienia w jednym miejscu i Pani złości związanej z takim stanem rzeczy. To ważne, by tego typu emocje omawiać w trakcie procesu, są one niezwykle ważne dla progresu, którego Pani wyczekuje. W psychoterapii owa klarowność oraz szczerość jest niezwykle istotnym czynnikiem powodzenia procesu. 
 

Długotrwała złość zmienia się we frustrację, ale jednocześnie póki ona trwa, może dać Pani napęd do podejmowania walki o siebie i swoje cele. To, co Pani odczuwa jest informacją o potrzebie przeformułowania pewnych sfer życia. To naprawdę ważne, by ukierunkować ją na walkę z przeciwnościami, nie zaś z samą sobą. Pomoc psychoterapeutyczna może być tu nieocenionym wsparciem. W tym temacie może Pani zwrócić także uwagę (lub dopytać swojego terapeutę, jeśli temat ten nie został omówiony) na kompetencje specjalistyczne psychoterapeuty - zaleca się zwrócenie uwagi na wykształcenie bazowe (z wielu względów zaleca się wykształcenie psychologiczne) oraz ukończone minimum 4-letnie szkolenie psychoterapeutyczne w określonym, uznanym nurcie, a także korzystanie ze stałej superwizji. Więcej o nurtach psychoterapii może Pani przeczytać w tym artykule

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego 

Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Łucka 
psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry, 

przykro mi, że sprawy nie układają się po Pani myśli.

 

Jednym z działań, jakie można by podjąć w tej sytuacji, to poruszenie Pani emocji na terapii. Być może wspomniana przez Panią złość nie była dotychczas wnoszona do procesu terapeutycznego, a jeśli poruszy Pani ten temat, terapia przybierze inną dynamikę niż do tej pory.

 

Alternatywnie być może warto rozważyć zmianę terapeuty lub nurtu psychoterapii – istnieje możliwość, że inne techniki terapeutyczne będą Pani bliższe, niż te stosowane dotychczas.

 

Złość może nie tylko budzić frustrację, ale można ją przekuć w siłę napędową do działania. Istotne jest jednak, aby kierować ją na konkretne działania dotyczące problemu, nie zaś na siebie.

 

 

Życzę Pani dużo siły i pozdrawiam serdecznie 

Klaudia Dynur 

Psycholog

4 miesiące temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Przykro mi słyszeć, że tak się czujesz. 

To, co opisujesz, brzmi jak ogromne przeciążenie i frustracja. Twoje emocje są ważne i uzasadnione. Nie musisz ich bagatelizować tylko dlatego, że "inni mają gorzej". Wyczerpanie psychiczne i poczucie utknięcia to coś, co wymaga delikatności i cierpliwości wobec siebie.

Może to czas, by nie szukać już kolejnych sposobów „naprawiania się”, tylko dać sobie zgodę na to, by po prostu być w tym, co jest i poszukać minimalnych kroków, nawet nie zmiany, ale ulgi. Masz prawo czuć złość, smutek, zmęczenie. I masz prawo szukać pomocy, być może w innej formie niż dotąd. Jeśli psychoterapia nie przynosi efektów, może warto rozważyć inną osobę lub nurt terapeutyczny.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

4 miesiące temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj,

rozumiem, jak frustrujące jest to, że pomimo wysiłków nie widzisz żadnej zmiany. Myślę, że warto zacząć od szczerej rozmowy z psychoterapeutą. 

Dodatkowo możesz spróbować przemyśleć czy kiedyś radziłaś sobie choć trochę lepiej, co wtedy było inaczej, co stanowiło różnice. Czy jest coś, co możesz zrobić jutro, żeby powtórzyć ten stan?

 

Życzę wszystkiego dobrego 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

4 miesiące temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Widzę tę złość w Pani wiadomości, ale też bezsilność i może smutek, po utraconej przyjaźni? Wszystkie te uczucia na pewno są trudne i mogą się wydawać obezwładniające, ale też robi Pani dla siebie naprawdę dużo dobrego. 

Sport, medytacja, terapia - to wszystko są doskonałe sposoby na radzenie sobie z trudnościami. Jednak czasem jest tak, że wymagają czasu, aby zadziałać. Albo inaczej - wymagają czasu, abyśmy zauważyli, że działają. 

Jeżeli ma Pani odczucie, że terapia nie przynosi korzyści, to ważne jest, aby porozmawiać o tym z Pani terapeutą. Terapeuta zna już Pani historię życia i najlepiej będzie wiedział, co zmienić w procesie. Jak również będzie wiedział skąd bierze się to poczucie złości u Pani, czy to nie jest na przykład efekt jakichś dawniejszych, nieprzepracowanych doświadczeń. 

Proszę też zauważyć, że to nie jest tak, że całe Pani życie jest w kryzysie. Sama Pani zauważa, że są obszary życia, które są dla Pani satysfakcjonujące. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog

4 miesiące temu
Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry, 

Z twojej wypowiedzi wybrzmiewa bardzo mocno złość, brak odpoczynku i praca, która nie daje satysfakcji. Warto, jeśli masz terapeutę, porozmawiać o tym, jak znaleźć w ciągu swojego dnia czas na odpoczynek oraz przyjrzeć się tej części Ciebie, która się złości, co to za komunikat? I dodatkowo spróbować przyjrzeć się co można by zrobić z pracą, jakie są możliwości i zasoby w twoim życiu. Proszę porozmawiać ze swoim terapeutą. 

 

Życzę wszystkiego dobrego, i krok po kroku dążyć do tego, co już jak piszesz, wiesz, że chcesz. 

4 miesiące temu
Yolanda Bolívar-Wardas

Yolanda Bolívar-Wardas

Dzień dobry,

 

Złość, o której piszesz, może być sygnałem, że wewnętrznie nie zgadzasz się z obecną sytuacją życiową, że coś w niej jest dla Ciebie zbyt trudne lub niesatysfakcjonujące. Choć masz świadomość, czego potrzebujesz, możesz teraz nie mieć realnych możliwości, by wprowadzić zmiany. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się poczucie bezradności i zniechęcenia, szczególnie gdy masz wrażenie, że terapia nie przynosi efektów, a bliscy zawiedli.

Warto poruszyć te uczucia w terapii — zarówno frustrację, jak i rozczarowanie samym procesem terapeutycznym. Być może wspólne przyjrzenie się tej złości pozwoli lepiej zrozumieć, co ona chce Ci powiedzieć i jak możesz ją wykorzystać w sposób wspierający.

 

Pozdrawiam,

Yolanda Bolivar-Wardas

Psycholog/Psychoterapeuta

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Warto poszukać wsparcia – nie tylko w terapii indywidualnej, ale też w miejscach, które mogą pomóc doraźnie.

Może Pani skorzystać z:

-Centrum Wsparcia – całodobowa, bezpłatna pomoc psychologiczna: 800 70 2222

-Ośrodka Interwencji Kryzysowej – oferuje bezpłatne konsultacje psychologiczne i pomoc prawną w miejscu zamieszkania

-Poradni Zdrowia Psychicznego – tam można skonsultować się z psychiatrą (bez skierowania) lub psychologiem, psychoterapeutą

-Telefon zaufania 116 123 (dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym). 

 

To, że Pani mówi o swoim stanie i szuka pomocy, to ważny krok. 

Proszę nie zostawać z tym sama – nawet krótka rozmowa z psychologiem dyżurującym może przynieść ulgę i pomóc ustalić dalsze kroki. Wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca Kariery

3 miesiące temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Czy związek po rozstaniu ma szanse na odbudowę? Wyzwania po rozwodzie i terapia
cześć Żona odeszła, złożyła pozew o rozwód. Jesteśmy 3 lata po ślubie, znamy się 4 lata. Ja lat 49, ona 40. Po 4 dniach od poznania w sieci, zamieszkaliśmy razem i zostaliśmy parą. Po pół roku wzięliśmy ślub. Uratowaliśmy się po złych i traumatycznych związkach. Mamy dzieci z poprzednich małżeństw, ale nie mieszkały z nami. Zawsze było dużo miłości i chemii. Ale przez ostatni rok przygniecionych nieporozumieniami. Moje ADHD i lękowy styl przywiązania ( mam to w papierach:) spowodował, że zamęczyłem żonę. Na początku zazdrością, potem czytaniem jej w myślach, i ogromnym strachem przed porzuceniem. Wiele nieporozumień wynikało z mojej tendencji do: szybkości, dopowiadania, przerywania. Im ja byłem szybszy, tym żona wpadała w większy smutek i ciszę. Reagowała milczeniem. Im ja bardziej chciałem pogadać, tym ona bardziej potrzebowała milczeć. Ale ciche dni powoli mijały. I wtedy zastępowała je tęsknota, sex , bliskość. Do kolejnego nieporozumienia. Kiedy ja przerwałem jej wypowiedź, ona momentalnie milkła. Doszło do tego, że ja widziałem, że cos jest nie tak, ale nic nie mogłem się o tym dowiedzieć. Moja frustracja rosła. W grudniu 2 razy wybuchłem. Żałuje tych słów: żeby się zastanowiła, że ja daje wszystko, ale niczego nie dostaję, i czy ona jest ze mną z wygody? Pod koniec grudnia wyjechałem za granicę. Kiedy wróciłem, okazało się, że się wyprowadziła i złożyła pozew o rozwód. I wiem, bo widziałem, że była na skraju wyczerpania, że ta decyzja a potem samodzielna przeprowadzka do wynajętego mieszkania dużo ją kosztowały. Ale dowiedziałem się w toku terapii ( którą zacząłem), że jej milczenie w odpowiedzi na mój podniesiony głos wynikało z traumy domu rodzinnego. Domu na Śląsku, matka toksyczna, a wszyscy głośni i przerywający. Że jej milczenie to też schemat w odpowiedzi na poprzedni toksyczny związek, w którym płakała, krzyczała i kłóciła się na głos. Wtedy to nie pomogło, więc teraz mózg przyjął inną strategię. Coś jak- "te perfumy lubię, ale on takie miał, wiec nie chcę , żebyś tak pachniał" I wiem teraz, że oboje wkroczyliśmy w związek z plecakiem kamieni, i nie wiedząc jak się ich pozbyć, rzucaliśmy je w siebie nawzajem. Bardzo ją kocham. Jest moim ideałem, bo wiem, że tylko ona potrafi dać mi to poczucie spokoju i zaufania, którego potrzebuję. Jest mądra, piękna i dobra. Bo mogłem jej ufać, ale o tym wtedy nie wiedziałem. Przez 3 tygodnie po jej wyprowadzce mięliśmy kontakt. Pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a że ja odpuściłem proszenie i błaganie, zagryzłem zęby i trzymałem się w ryzach, pojawiło się nawet jej niedowierzanie, że tak bezboleśnie ( pozornie) poszło. Ale wtedy poszła na swoja terapię- wiem to z kalendarza. I po niej zmieniła ton o 180st. Pojawiło się- "życzę ci szczęścia, pracuj nad sobą, bo żadna kobieta takiego cię nie zechce, trzymam za ciebie kciuki" Było to dziwne, bo to nie była ona. Odniosłem wrażenie, że to logistyczne decyzje po terapii. Odetnij się! Tylko nie wiem, czy ona miała wątpliwości, czy nie chciała dawać mi nadziei. No i nastała cisza. Dla mnie jest druzgocąca. Bo pamiętam piękne chwile, sex, bliskość- ja zawsze byłem , fizycznie- karmiłem , zawoziłem, czekałem, spałem w aucie pod szpitalem, kiedy ona miała operację. Ale ona nie chciała tylko tego. Chciała poczuć się słuchana, a ja słuchać nie potrafiłem. A że milczała, nierzadko nie wiedziałem co robię źle. Podjąłem terapię, nie piszę do niej, myślę, studiuje, znam już swoje błędy, a nasz związek przeanalizowałem z wzdłuż i w szerz. Jestem dobrym obserwatorem. I co mi pozostało? Serce rozdziera się na każdym kroku- wspólny sklep, ta ulica, ta knajpa, pusty dom ( a z nią był bardzo kolorowy) Co mi pozostało? Czekać? Liczyć, że napisze? Że zatęskni? Dzisiaj przyszedł pozew- rozwód za niecałe 3 miesiące. Co przyniosą te trzy miesiące? Czy mam próbować się do niej odzywać? Czy uszanować jej decyzję? Bo ona wie, co ja do niej czuje, a ja wiem, że w chwilach, kiedy nieporozumienia nie przykrywały rzeczywistości była bliskość i tęsknota. Jak jest teraz- nie wiem. Przed jej wizyta u terapeutyki zdawało mi się, że jest nadal. Było ciepło. Ale potem usłyszałem, że musiało mi się wydawać. Czy osoby z elementami unikowego stylu przywiązania czują tęsknotę? Jak myślicie? Gdzie teraz jestem??? PS. już po rozstaniu napisała, że "już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. A ja dałbym wszystko, żeby krzyczała i płakała do mnie. Dałbym wszystko, bo w mojej głowie wiedzieć- to mieć pod kontrolą. Domyślać się to zginąć....
TW: myśli samobójcze. Zmagam się z głęboką depresją, szukam wsparcia mimo trudności z zaufaniem

TW: myśli samobójcze

 

Wiem i rozumiem dobrze, że mam depresje dlatego biorę aktualnie antydepresanty,.. i mam świadomość, ze jestem w głębokiej depresji, ze funkcjonuje jakoś, to po prostu mój upór, aktualnie czekam na oddział dzienny. Jest taki, że już naprawdę nie daje rady, myśli są bardzo natrętne.. i praktyczniej codziennie. Co do fundacji czy grup wsparcia, ze mnie jest taki problem, że nie umiem ufać ludziom, bo tak już mnie nauczyło, że jestem całkowite sam ... ale tak jak Pani mówi, może tego spróbuje w końcu, już dużo rzeczy mi nie zostało.. a może niedługo w końcu będę miał wieczny spokój

Paraliżujący lęk przed podejmowaniem decyzji - jak sobie poradzić?

Cześć,

Nie wiem, od czego zacząć, bo mam taki chaos w głowie. 

Każda decyzja, nawet mała pierdoła, staje się dla mnie jak Mount Everest. Wybór nowej pracy, weekendowe plany, a nawet to, co zjem na obiad — wszystko to paraliżuje mnie do granic absurdu. Ciągle biję się z myślami: a co, jeśli to zły wybór?, a co, jeśli potem będę żałować? Zamiast czuć się spokojnie, czuję, jakbym była uwięziona w pętli niekończących się analiz i lęków.

Mam wrażenie, że to już nie jest normalne. 

Zastanawiam się, czy to jakiś rodzaj fobii, bo to zaczyna naprawdę wpływać na moje życie — i to w bardzo negatywny sposób. 

W pracy czuję, że stoję w miejscu, w domu jestem ciągle zmęczona tym myśleniem i analizowaniem, co oczywiście wpływa na moich bliskich.

Jak sobie z tym poradzić? Nie wiem, czy terapia to jedyne wyjście, ale chciałabym odzyskać jakoś kontrolę. 

Czy naprawdę można przestać tak się bać podejmowania decyzji, czy to wymaga długiego procesu? Błagam, podzielcie się czymś, co może pomóc. 

 

Kasia

Czy myśli samobójcze były "tylko" natręctwem ? Aktualnie nie czuję sensu, nie widzę siebie nigdzie.
Kiedyś miałam myśli samobójcze przez dłuższy czas, ale wiedziałam, że i tak sobie nic nie zrobię,( bałam się bólu jaki by był przy samobójstwie i myślałam nawet jak to zrobić) l teraz już nie mam ich, no raz jakiś czas temu miałam, jak się pokłóciłam z mamą, czy to możliwe, że te myśli były po prostu jakimś natrętctwem? Teraz nie mam motywacji i dyscypliny takiej jak wcześniej, nie czuję sensu w życiu przez to, że nic z nim nie robię, jakbym się kręciła w kółko, nie lubię chyba przebywać z ludźmi, ale w dorosłym życiu jest to chyba niemożliwe. Nie umiem się określić ani znaleźć swojej drogi i nawet nie wiem czy mi się chce to robić i czy mam siłę . Boję się krytyki.
Kryzys po rozstaniu - czy będę akceptowana w całości, taka jaka jestem?
Ostatnio będąc na wakacjach i mając trochę czasu na przemyślenie paru spraw, zaczęły pojawiać mi się w głowie pewne drażniące myśli. Jestem świeżo po rozstaniu i obserwując pary czy to na plaży, czy gdzieś w hotelu, zaczęłam się zastanawiać, czy ja kiedyś znajdę partnera, który będzie mnie akceptował w całości. Dajmy na przykład na to, że lubię spacerować brzegiem morza i zbierać muszle - ot tak, dla przyjemności. A dla kogoś to może się wydać dziecinne i już się pojawi zgrzyt. Z drugiej strony mogę mieć jakieś swoje dziwactwa (na które nie zwracam uwagi w ciągu dnia) i komuś to może się nie spodobać- kolejny zgrzyt. Nie wiem czy na przykład w czyich oczach nie jestem dziwna albo dziwnie się zachowuję, bo sama nie potrafię dojrzeć tego w sobie.
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!