Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie ze złością, przeciążeniem? Trudna sytuacja życiowa.

Przenoszę złość na inne obszary swojego życia. Nie mam trudniejszego okresu w życiu. Mam naprawdę dobrze z punktu widzenia wielu ludzi, ale ja się czuję potwornie w swojej sytuacji. Psychoterapia nie przynosi efektów, dalej tkwię w znienawidzonej pracy, wiem, co chcę robić w życiu, ale nie udaje mi się niczego zmienić, bo nie zarabiam w tym obszarze, nie stać mnie nawet na wynajem mieszkania, tylko na stancję, zawiodłam się na przyjaźni, nie jestem w żadnym związku, więc to pogłębia moje poczucie samotności. Czuję się potwornie i wiem, że złość za ten stan przenoszę na obszary życia, które dotąd sprawiały mi radość. Mam dosyć tej złości, ale nic nie potrafię z nią zrobić. Potrzebuję odpoczynku, a nie mam kiedy go wziąć. Czuję się bezradna w obecnej sytuacji :( Nie wiem już, co mogę zrobić, żeby coś zmienić, polepszyć swój stan. Bo naprawdę wszystkie metody (medytacja, siłownia, spacery, chwilowe odpoczynki itd) nie działają
User Forum

XXX

9 miesięcy temu
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

pisze Pani o dużej frustracji związanej z poczuciem bezradności i bezsilności wobec podjęcia konkretnych zmian w Pani życiu. Wyobrażam sobie, że potrzebuje Pani poczucia, że w końcu coś jest po Pani myśli i szanse na powodzenie są po prostu realne. 

 

Wspomniała Pani o psychoterapii, myślę, że zatem pierwszym krokiem może być rozmowa z terapeutą o Pani odczuciach dotyczących braku postępu, tkwienia w jednym miejscu i Pani złości związanej z takim stanem rzeczy. To ważne, by tego typu emocje omawiać w trakcie procesu, są one niezwykle ważne dla progresu, którego Pani wyczekuje. W psychoterapii owa klarowność oraz szczerość jest niezwykle istotnym czynnikiem powodzenia procesu. 
 

Długotrwała złość zmienia się we frustrację, ale jednocześnie póki ona trwa, może dać Pani napęd do podejmowania walki o siebie i swoje cele. To, co Pani odczuwa jest informacją o potrzebie przeformułowania pewnych sfer życia. To naprawdę ważne, by ukierunkować ją na walkę z przeciwnościami, nie zaś z samą sobą. Pomoc psychoterapeutyczna może być tu nieocenionym wsparciem. W tym temacie może Pani zwrócić także uwagę (lub dopytać swojego terapeutę, jeśli temat ten nie został omówiony) na kompetencje specjalistyczne psychoterapeuty - zaleca się zwrócenie uwagi na wykształcenie bazowe (z wielu względów zaleca się wykształcenie psychologiczne) oraz ukończone minimum 4-letnie szkolenie psychoterapeutyczne w określonym, uznanym nurcie, a także korzystanie ze stałej superwizji. Więcej o nurtach psychoterapii może Pani przeczytać w tym artykule

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego 

Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Łucka 
psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry, 

przykro mi, że sprawy nie układają się po Pani myśli.

 

Jednym z działań, jakie można by podjąć w tej sytuacji, to poruszenie Pani emocji na terapii. Być może wspomniana przez Panią złość nie była dotychczas wnoszona do procesu terapeutycznego, a jeśli poruszy Pani ten temat, terapia przybierze inną dynamikę niż do tej pory.

 

Alternatywnie być może warto rozważyć zmianę terapeuty lub nurtu psychoterapii – istnieje możliwość, że inne techniki terapeutyczne będą Pani bliższe, niż te stosowane dotychczas.

 

Złość może nie tylko budzić frustrację, ale można ją przekuć w siłę napędową do działania. Istotne jest jednak, aby kierować ją na konkretne działania dotyczące problemu, nie zaś na siebie.

 

 

Życzę Pani dużo siły i pozdrawiam serdecznie 

Klaudia Dynur 

Psycholog

9 miesięcy temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Przykro mi słyszeć, że tak się czujesz. 

To, co opisujesz, brzmi jak ogromne przeciążenie i frustracja. Twoje emocje są ważne i uzasadnione. Nie musisz ich bagatelizować tylko dlatego, że "inni mają gorzej". Wyczerpanie psychiczne i poczucie utknięcia to coś, co wymaga delikatności i cierpliwości wobec siebie.

Może to czas, by nie szukać już kolejnych sposobów „naprawiania się”, tylko dać sobie zgodę na to, by po prostu być w tym, co jest i poszukać minimalnych kroków, nawet nie zmiany, ale ulgi. Masz prawo czuć złość, smutek, zmęczenie. I masz prawo szukać pomocy, być może w innej formie niż dotąd. Jeśli psychoterapia nie przynosi efektów, może warto rozważyć inną osobę lub nurt terapeutyczny.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

9 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj,

rozumiem, jak frustrujące jest to, że pomimo wysiłków nie widzisz żadnej zmiany. Myślę, że warto zacząć od szczerej rozmowy z psychoterapeutą. 

Dodatkowo możesz spróbować przemyśleć czy kiedyś radziłaś sobie choć trochę lepiej, co wtedy było inaczej, co stanowiło różnice. Czy jest coś, co możesz zrobić jutro, żeby powtórzyć ten stan?

 

Życzę wszystkiego dobrego 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

9 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Widzę tę złość w Pani wiadomości, ale też bezsilność i może smutek, po utraconej przyjaźni? Wszystkie te uczucia na pewno są trudne i mogą się wydawać obezwładniające, ale też robi Pani dla siebie naprawdę dużo dobrego. 

Sport, medytacja, terapia - to wszystko są doskonałe sposoby na radzenie sobie z trudnościami. Jednak czasem jest tak, że wymagają czasu, aby zadziałać. Albo inaczej - wymagają czasu, abyśmy zauważyli, że działają. 

Jeżeli ma Pani odczucie, że terapia nie przynosi korzyści, to ważne jest, aby porozmawiać o tym z Pani terapeutą. Terapeuta zna już Pani historię życia i najlepiej będzie wiedział, co zmienić w procesie. Jak również będzie wiedział skąd bierze się to poczucie złości u Pani, czy to nie jest na przykład efekt jakichś dawniejszych, nieprzepracowanych doświadczeń. 

Proszę też zauważyć, że to nie jest tak, że całe Pani życie jest w kryzysie. Sama Pani zauważa, że są obszary życia, które są dla Pani satysfakcjonujące. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog

9 miesięcy temu
Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry, 

Z twojej wypowiedzi wybrzmiewa bardzo mocno złość, brak odpoczynku i praca, która nie daje satysfakcji. Warto, jeśli masz terapeutę, porozmawiać o tym, jak znaleźć w ciągu swojego dnia czas na odpoczynek oraz przyjrzeć się tej części Ciebie, która się złości, co to za komunikat? I dodatkowo spróbować przyjrzeć się co można by zrobić z pracą, jakie są możliwości i zasoby w twoim życiu. Proszę porozmawiać ze swoim terapeutą. 

 

Życzę wszystkiego dobrego, i krok po kroku dążyć do tego, co już jak piszesz, wiesz, że chcesz. 

9 miesięcy temu
Yolanda Bolívar-Wardas

Yolanda Bolívar-Wardas

Dzień dobry,

 

Złość, o której piszesz, może być sygnałem, że wewnętrznie nie zgadzasz się z obecną sytuacją życiową, że coś w niej jest dla Ciebie zbyt trudne lub niesatysfakcjonujące. Choć masz świadomość, czego potrzebujesz, możesz teraz nie mieć realnych możliwości, by wprowadzić zmiany. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się poczucie bezradności i zniechęcenia, szczególnie gdy masz wrażenie, że terapia nie przynosi efektów, a bliscy zawiedli.

Warto poruszyć te uczucia w terapii — zarówno frustrację, jak i rozczarowanie samym procesem terapeutycznym. Być może wspólne przyjrzenie się tej złości pozwoli lepiej zrozumieć, co ona chce Ci powiedzieć i jak możesz ją wykorzystać w sposób wspierający.

 

Pozdrawiam,

Yolanda Bolivar-Wardas

Psycholog/Psychoterapeuta

8 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Warto poszukać wsparcia – nie tylko w terapii indywidualnej, ale też w miejscach, które mogą pomóc doraźnie.

Może Pani skorzystać z:

-Centrum Wsparcia – całodobowa, bezpłatna pomoc psychologiczna: 800 70 2222

-Ośrodka Interwencji Kryzysowej – oferuje bezpłatne konsultacje psychologiczne i pomoc prawną w miejscu zamieszkania

-Poradni Zdrowia Psychicznego – tam można skonsultować się z psychiatrą (bez skierowania) lub psychologiem, psychoterapeutą

-Telefon zaufania 116 123 (dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym). 

 

To, że Pani mówi o swoim stanie i szuka pomocy, to ważny krok. 

Proszę nie zostawać z tym sama – nawet krótka rozmowa z psychologiem dyżurującym może przynieść ulgę i pomóc ustalić dalsze kroki. Wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca Kariery

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Jak mam poradzić sobie z diagnozą mamy chorej na schizofrenię?
Jak mam poradzić sobie z diagnozą mamy chorej na schizofrenię? Nie daję rady żyć, myślę o niej a nie mam ochoty iść do niej do szpitala.
Jak radzić sobie z trudną młodzieżą w zakładzie pracy - skuteczne metody i wsparcie
Pracuję w zakładzie z trudna młodzieżą. Dziewczyny są świetne w dokuczaniu mi. Ilość przekleństw i wyzwisk powala na łopatki. Nie mogę odpowiadać w ich stylu. Coraz trudniej znoszę ich delikatnie mówiąc wybryki. O nauce podczas lekcji trudno mówić... Czy są sposoby na ogarnięcie sytuacji bardzo dla mnie trudnej. Dziekuję i pozdrawiam B
Mąż kradnie pieniądze, kłamie i unika rozmów - co zrobić?
Dzień dobry. Od jakiegoś czasu mąż mnie okłamuje i kradnie pieniądze. Każde z nas pracuje, mamy dziecko. Mąż znika na całe dnie i noce, nie odbiera telefonów, kłamie, kręci, a dziś zauważyłam że zniknęło mi 700 euro z pieniędzy schowanych przed nim w moich ubraniach. Czyli tam też grzebał. Wyparl się, wmawiam że zgubiłam, że jestem roztargniona dopiero jak chwyciłam za telefon i chciałam zgłosić sprawę kradzieży na policji to się przyznal...Wcześniej ukradł 250 euro i wymuszał też przelewy na różne rzeczy: a to na buty, a to na kurtkę, a to szef zapomniał zapłacić za coś i trzeba wylożyć i nic nie kupił. Łącznie ukradł i wymusił ponad 2000 euro w tym miesiącu, a były to pieniądze przeznaczone na cztery miesiące wynajmu mieszkania. Mąż nie chce rozmawiać, każda próba rozmowy kończy się wrzaskiem z jego strony. Wstyd mi się przyznać, że własny mąż kradnie pieniądze przeznaczone na życie i na dziecko i wydaje je na coś o czym pojęcia nie mam. Straciłam zaufanie do niego, ciągle mam wrażenie, że kłamie i mnie oszukuje. Proponowałam mu wizytę u specjalisty, to mi powiedział, że mogę się spakować i odejść w każdej chwili, jak mi się nie podoba. Mam wrażenie, że przez to jak mnie oszukuje i okrada, wszystkie uczucia z mojej strony do niego wyparowały. Jest jeszcze synek, mieszkamy za granicą, ojciec jest obcokrajowcem. I w zasadzie nie mam nikogo bliskiego, komu mogłabym się zwierzyć. Co zrobić w takiej sytuacji?
Nie wiem co czuję do partnerki, bardzo mnie to martwi. Nie wiem jaką podjąć decyzję.
Witam, mam 18 lat i jestem w związku prawie 2 lata. Ostatnie parę miesięcy miałem bardzo mieszane myśli co do związku, w którym jestem. Raz było lepiej parę tygodni, a źle parę dni, a teraz na odwrót się robi ,jest lepiej na parę dni a jest źle parę tygodni. Nie wiem czy kocham swoją dziewczynę, po prostu nie wiem, myślę, że Ją kocham, a czasami muszę się nad tym zastanowić. Jej charakter mi się podoba, ale czasami mam wątpliwości czy jest w moim typie wizualnym. Czuję, że takie myśli źle na mnie wpływają i na cały związek, źle się z tym czuję, nie umiem wybić tego z głowy, a czuję, że będzie jeszcze gorzej. Ciężko mi wyobrazić sobie jakieś wyjazdy czy wakacje z partnerką. Nie umiem szczerze porozmawiać z partnerką, boję się, że będzie myślała, że chcę z nią zerwać, a ja nie wiem czego chce czy chcę z nią być dalej, czy chce to zakończyć, jest to dla mnie wszystko bardzo trudne. Myślałem nad wizytą u psychologa, ale finansowo jest to niemożliwe, nie chcę prosić od rodziców, bo wiem, że też nie jest dobrze z pieniędzmi. Chciałbym usłyszeć jakąś dobrą radę, ale nie wiem czy jest to możliwe. :/
Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną.
Witam Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną. Czeka nas bardzo poważna rozmowa na temat dalszej wspólnej przyszłości. Czuję strach przed tą rozmową, boję się jego reakcji oraz tego, co będzie dalej. Boję się tego, że odpuszczę kolejny raz i nic się nie zmieni. Wiem również, że kryzysową sytuację zmienić muszę. Mąż jest osobą bardzo dynamiczną, energiczną, przemądrzałą i egoistyczną. Zawsze na pierwszym miejscu stawia siebie i swoje sprawy. Oczekuje, że cały świat będzie się kręcił tylko wokół niego. Do tego jest hałaśliwy, wulgarny i nieprzewidywalny. Na przestrzeni ostatnich 3 lat zdarzyło się tak wiele złych rzeczy, że czuję, że więcej nie wytrzymam, nie dam rady. Obraża się na mnie, o co tylko się da. Ostatnio obraził się o to, że popsuł się samochód. Mój samochód. Więc wina również moja. Potrafi nie odzywać się tygodniami. Dom, dzieci i wszystkie z tym związane obowiązki są tylko na mojej głowie. Dodam, że pracuję na pełen etat, także żeby wszystko ogarnąć, jestem na nogach od 6 do 23 bez przerwy. Dzieci są zawsze ze mną, jego to nie interesuje. Mąż prowadzi własną firmę i uważa, że skoro pracuje i zarabia, nie mam prawa już niczego więcej od niego wymagać. Ze wszystkim jestem sama i nie mam już siły. Krzyczy na dzieci, starszy syn nie rozumie, czemu tata taki jest. Z synem chodziłam do psychologa, bo w wyniku braku akceptacji ze strony ojca, zaczął być agresywny wobec innych dzieci. Poza tym mąż jest chyba uzależniony od telefonu i internetu. Nie rozstaje się z telefonem. Całymi dniami potrafi grać i oglądać. Nie liczy się z nami, nie szanuje nas, nie docenia i często traktuje jak powietrze, a dom jak hotel. To wszystko trwa już kilka lat, ale naprawdę źle jest od 2-3 lat. W ostatnim czasie sama już nie daję rady. Jestem znerwicowana, włosy wypadają mi garściami, boli mnie brzuch, źle sypiam i jestem cały czas rozdrażniona i wystraszona. Boję się jego powrotów do domu. Nigdy nie wiem, czego mam się spodziewać. W ostatnim czasie również zdarzyło się, że w środku nocy znalazłam go na klatce schodowej pijanego, leżał zarzygany i bez kontaktu pod drzwiami. Wpuściłam go do domu, ale kazałam zdjąć te brudne ubrania. A on wszedł do wanny i tam poszedł spać. Rano o niczym nie pamiętał... Takich sytuacji było więcej, przytaczam tylko te, najbardziej absurdalne. Postanowiłam ratować siebie i dzieci. Chcę postawić mu ultimatum, albo pójdzie na terapię do psychologa i zacznie być dojrzałym facetem, mężem i ojcem, albo chcę zamieszkać sama z dziećmi bez niego. Czy to ma sens? Czy on się ocknie?
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!