Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Samotność w małżeństwie, problemy z mężem pijącym i trudna przeprowadzka

Anonimowo

Dzień dobry, Otaczają mnie ludzie, ale takiej samotności chyba nigdy nie odczuwałam. Mam męża i trójkę dzieci. Kiedy myslałam, że moje życie to wręcz bajka. Teraz słyszę, że zawsze było nie tak jak trzeba. W ostatnich latach podjęliśmy mnóstwo złych decyzji. Do niektórych czuje, że byłam zmuszona. Miało mi być łatwiej jest jeszcze trudniej. Kilka lat temu przeprowadziliśmy się. Mieliśmy ładny dom na miał pracę ja za jakiś czas po odchowaniu najmłodszego dziecka też pewnie wróciłbym do pracy. Kiedyś pojawiły się marzenia że może na starość wybudowali byśmy dom w rodzinnej wsi męża. Za jakiś czas mąż zwolnił się z pracy i zaczął naciskać na to żebyśmy przeprowadzili się już teraz mielibyśmy pomoc dziadków przy dzieciach. Właściwie jedynym argumentem była dla mnie ta pomoc. No i wylądowaliśmy w starym domu po jego dziadkach gdzie wszystko się sypie a początkowo nie mieliśmy sprawnej łazienki ani ogrzewania. Każde udogodnienie w tym domu jest obarczone kłótnia i zmuszaniem. Miała to być sytuacja tymczasowa na czas wybudowania domu. Minęło kilka lat i nic. Po wielu prośbach i groźbach w końcu parę miesięcy temu mąż zaczął pracować. Przez pewien czas to ja utrzymywałam dom, a mój mąż zaczął pić. Niby tu gdzieś piwko tu coś mocniejszego przeważnie w ukryciu i nieważna była pora ani czy jest z dziećmi w domu. Teraz deklaruje że nie pije, ale czy ja mogę mu wierzyć? Ciągle się kłócimy o wszystko. Nie jestem oazą spokoju i zdarza mi się dość często wpadać w złość. Nie napiszę wracać do domu z pracy bo nie wiem co ta zastane. Dzieci jak to dzieci nie są tytanami pracy a często każ zleca im np dokończenie obiadu. Wracam do domu i jest kłótnia bo nie wszystko zrobili albo nic nie zrobili. Ostatnio mąż złamał rękę i jest jeszcze gorzej. Nie umie prosić o pomoc. Nic nie powie, albo poprosi o coś dzieci s one się między sobą zaczną przekomarzać i jest awantura. Raz próbowałam bo jeden z awantur poprosić teściów o pomoc to usłyszałam widziały galy co brały. Że oni w sprawy naszego małżeństwa nie będą się mieszać. Moich rodziców nie chce w to mieszać bo nie wiem w jaki sposób mogliby mi pomóc na odległość. Czuję się jak w klatce, która się coraz mocniej zaciska. Z drugiej strony wiem, że ja też nie jestem dla niego jakimś oparciem i wsparciem. Po tym wszystkim wzbudza we mnie złe emocje, z którymi nie mogę sobie poradzić. W kółko tylko jest odbijanie piłeczki. Dwa lata temu stracił też słuch na jedno ucho niewiadomo dlaczego i często jest tak że coś powiem i on tego nie zarejestruje a ja nie wiem że nie słyszał. Nawiasem mówiąc nie zrobił nic w tej sprawie żeby się zdiagnozować. Nie mam już siły. Czasem myślę, że już dawno podjęłam decyzję i stąd te moje emocje w stosunku do niego. Nie chcę pozbawiać dzieci ojca. Może też do tej pory w tym tkwię bo duma nie pozwala mi wrócić do domu z podkulonym ogonem. Nie wiem już co myślec i co robić
Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholożka
141 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Czytając Pani historię, przede wszystkim widzę ogromne zmęczenie, rozczarowanie i samotność. Nie brzmi to tak, jakby problemem była jedna kłótnia czy jeden kryzys. Mam wrażenie, że od kilku lat dźwiga Pani na swoich barkach coraz więcej odpowiedzialności, a jednocześnie coraz mniej czuje oparcia w partnerze.

Słyszę też, że nie chodzi tylko o obecne zachowanie męża. Dużo bólu wiąże się z tym, że podjęła Pani ważne życiowe decyzje w zaufaniu do wspólnych planów, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. To może rodzić żal, poczucie zawodu i utraty bezpieczeństwa.

Poruszyło mnie zdanie „Czasem myślę, że już dawno podjęłam decyzję”. Warto zatrzymać się przy tej myśli. Nie po to, żeby natychmiast podejmować radykalne kroki, ale żeby uczciwie przyjrzeć się temu, czego Pani naprawdę chce i potrzebuje. Czasami złość, która stale wraca, jest sygnałem, że od dawna przekraczane są nasze granice.

Jednocześnie nie słyszę w Pani słowach osoby dumnej czy egoistycznej. Słyszę kobietę, która bardzo długo próbowała ratować rodzinę, brała odpowiedzialność za dom i dzieci, a teraz jest po prostu wyczerpana.

Na ten moment zachęcałabym Panią, by nie skupiała się na pytaniu „czy odejść czy zostać”, ale najpierw na pytaniu „Co jest mi potrzebne, żebym przestała czuć się jak w klatce?”. Czasem dopiero odzyskanie odrobiny przestrzeni i wsparcia pozwala zobaczyć dalszą drogę.

Proszę też pamiętać, że dbanie o siebie i swoje granice nie jest odbieraniem dzieciom ojca. To są dwie różne sprawy. 

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Joanna Michałek

Joanna Michałek

Psycholog
69 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

dużo tego, w zasadzie to już się wylewa...

Jesteś zmęczona, bez wsparcia i zrozumienia. Bezsilność i frustracja często prowadzą do złości. Nasza złość to bardzo ważna i dobra informacja! 

Nie chcę już tak jak jest!

Teraz dobrze by było zaopiekować tę złość i dojść do tego czego nie chcę, a czego chcę.

Droga może być trudna, ale aktualna sytuacja też jest trudna i już nie mam siły by w niej tkwić. Zatem jeśli nie zaakceptuję swojej codzienności będę w ciągłej frustracji, żalu. Wybór należy do mnie.

Myślę, że warto to wszystko poukładać ze specjalistą.

 

Powodzenia!

Zdjęcie Jagoda Jek

Jagoda Jek

Psycholog
574 odpowiedzi na forum

Mam poczucie, że wiele dźwigasz od bardzo długiego czasu i bardzo jesteś tym wszystkim zmęczona. Wybrzmiewa nie tylko samotność, ale też poczucie, że wiele ważnych decyzji życiowych wydarzyło się kosztem Twoich potrzeb i bezpieczeństwa.

Opisujesz trudną sytuację rodzinną, problemy finansowe, konflikty, wątpliwości związane z piciem alkoholu przez męża, brak wsparcia ze strony bliskich, a jednocześnie próbę utrzymania codziennego funkcjonowania i zadbania o dzieci. Nic dziwnego, że przy takiej ilości obciążeń pojawiają się złość, bezradność, smutek czy myśli o tym, czy chcesz dalej żyć w taki sposób.

Zatrzymałam się również przy zdaniu, że czujesz się jak w klatce. To bardzo mocne słowa i pokazują, jak dużego napięcia doświadczasz na co dzień. W takiej sytuacji warto pamiętać, że nie musisz radzić sobie z tym wszystkim sama.

Myślę, że dobrym krokiem byłoby poszukanie wsparcia dla siebie – rozmowy z psycholożką lub psychologiem. Nie po to, żeby podejmować pochopne decyzje dotyczące małżeństwa, ale żeby mieć przestrzeń do uporządkowania własnych emocji, potrzeb i zastanowienia się, czego Ty sama chcesz na dalszym etapie życia. Czasem, kiedy przez lata koncentrujemy się na rodzinie i gaszeniu kolejnych pożarów, bardzo trudno usłyszeć własny głos.

Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. Samo nazwanie tego, co przeżywasz, bywa pierwszym krokiem do szukania dla siebie wsparcia.

Zdjęcie Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Psycholog
756 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

Doświadczanie samotności w otoczeniu najbliższych osób oraz poczucie zaciskającej się klatki to sygnały alarmowe świadczące o wycieńczeniu psychicznym. Znalazła się Pani w sytuacji permanentnego kryzysu -życie w niedokończonym domu, doświadczenie problemu alkoholowego u partnera, brak oparcia w teściach oraz ciągłe kłótnie i nieprzewidywalność tworzą duże obciążenie emocjonalne. To zupełnie naturalne i ludzkie, że w takich warunkach reaguje Pani złością – jest to Pani mechanizm obronny na poczucie bezsilności i ciągłe przekraczanie granic.

W obecnym punkcie kluczowe jest przeniesienie uwagi z ratowania męża czy domu na ratowanie własnych zasobów. Gorąco zachęcam Panią do podjęcia terapii indywidualnej lub zgłoszenia się do lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej bądź grupy wsparcia dla osób współuzależnionych - Al-Anon. Potrzebuje Pani bezpiecznej przestrzeni aby odbudować swoją sprawczość i krok po kroku przygotować plan wyjścia z tej trudnej sytuacji – niezależnie od tego, czy będzie to oznaczało powrót w rodzinne strony, czy inną formę usamodzielnienia.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
828 odpowiedzi na forum

Proszę Pani,


Czytając Pani wiadomość, miałam poczucie, że od bardzo dawna niesie Pani na swoich barkach ogromną odpowiedzialność. Słychać w tym zmęczenie, rozczarowanie, złość ale też żal po życiu, które miało wyglądać inaczej.
Zatrzymałam się przy słowach: „czuję się jak w klatce”. Czasami nie chodzi już o pojedyncze kłótnie czy problemy, ale o utratę nadziei, że cokolwiek może się zmienić. Wtedy nawet drobne trudności zaczynają przygniatać. Mam też wrażenie, że od dłuższego czasu jest Pani bardziej w trybie przetrwania niż życia. Rozwiązuje kolejne kryzysy, dźwiga odpowiedzialność za dom, dzieci i relację, a jednocześnie sama zostaje bez realnego wsparcia.
Nie zachęcałbym teraz do podejmowania pochopnych decyzji o przyszłości związku. Najpierw warto zadać sobie pytanie: czego Pani potrzebuje już teraz, żeby choć odrobinę odzyskać grunt pod nogami? I czy jest choć jedna osoba, przy której może Pani szczerze powiedzieć, jak bardzo jest Pani zmęczona? Z Pani wiadomości nie wybrzmiewa osoba, która się poddała. Bardziej ktoś, kto od bardzo dawna próbuje udźwignąć zbyt wiele samotnie. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Psycholog
949 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

  

 

  Jest mi zwyczajnie Pani żal . Czytając to, co Pani napisała, widzę kobietę styraną życiem, żyjącą pod dyktando innych ludzi. Gdzieś po drodze zniknęło poczucie bezpieczeństwa a zamiast tego wkradały się emocje, które na dobre rozgościły w Pani życiu. Żyła Pani dla innych, zaspokajając ich potrzeby. A gdzie w tym jest Pani sama? Co Pani robi dla siebie, czy podjęła Pani kiedyś "walkę"? Czy pani stawia granice? Czy Pani robi coś dla siebie? Rozważała Pani kontakt ze specjalistą, aby uzyskać wsparcie? Nie może Pani pozostać z tym sama. Jest pani zmęczona i musi pani odpocząć, ale nie tak jak chcą inna, ale tak jak mówi Pani umysł i ciało. Czasami warto być też ciut egoistą, gdyż bez tego nie zawsze da się funkcjonować, szczególnie kiedy inni nie widzą problemu i są przyzwyczajeni że matka i żona jest jednocześnie sprzątaczką, kucharką i wykonuje milion innych zajęć a do tego nie ma na nic wpływu. Nie jest Pani "niewidzialna". Proszę zadbać o siebie i swoje potrzeby.

Zdjęcie Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Psycholog
578 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Z Pani opisu wyłania się obraz osoby, która od dłuższego czasu niesie na swoich barkach ogromną odpowiedzialność i czuje się w tym wszystkim bardzo samotna. To zrozumiałe, że po latach życia w przewlekłym stresie, licznych konfliktach i poczuciu braku wsparcia pojawiają się zmęczenie, złość, bezradność i wątpliwości dotyczące przyszłości związku.

Nie jest Pani odpowiedzialna za decyzje męża, jego picie alkoholu ani brak zaangażowania w zmianę sytuacji. Warto natomiast zadbać o siebie i poszukać wsparcia dla siebie rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc uporządkować emocje i spokojnie zastanowić się, jakie rozwiązanie będzie najlepsze dla Pani i dzieci. Nie musi Pani podejmować wszystkich decyzji od razu, ale nie powinna też zostawać z tym ciężarem sama.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zdjęcie Edyta Kotula

Edyta Kotula

Psycholog
143 odpowiedzi na forum

Dzień dobry. 

Czytając Pani wiadomość, czuć przede wszystkim ogrom smutku, rozczarowania i samotności. Szczególnie poruszyło mnie pierwsze zdanie – że otaczają Panią ludzie, a mimo to nigdy nie czuła się Pani tak samotna.

Mam wrażenie, że od dłuższego czasu żyje Pani z nadzieją, że „za chwilę będzie lepiej”. Że kolejna decyzja coś zmieni, że sytuacja się unormuje. Tymczasem zamiast ulgi pojawiały się kolejne trudności i coraz więcej napięcia między Państwem. Z Pani słów wybrzmiewa też, jak bardzo tęskni Pani za spokojem. Nie za idealnym życiem, ale za codziennością, w której nie trzeba zastanawiać się, z czym dziś przyjdzie się zmierzyć i czy kolejny dzień znów zakończy się kłótnią. Poruszyło mnie również to, że mimo wszystko próbuje Pani spojrzeć na tę sytuację z różnych stron. Nie pisze Pani wyłącznie o zachowaniu męża, ale zauważa też własne emocje i to, jak ta sytuacja wpływa na Panią. To pokazuje, że od dłuższego czasu stara się Pani odnaleźć w tym wszystkim jakieś rozwiązanie.

Chciałabym też powiedzieć, że to, co Pani czuje, ma prawo być trudne. Czasami, kiedy przez długi czas żyjemy w napięciu i niepewności, zaczyna brakować sił, a samotność staje się jeszcze bardziej dotkliwa. Nie dlatego, że jesteśmy słabi, ale dlatego, że każdy człowiek potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, wsparcia i miejsca, w którym może po prostu odetchnąć.

Mam nadzieję, że niezależnie od tego, jaką drogę Pani wybierze, znajdzie się w niej również miejsce na Pani spokój.

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!