Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z problemem utrzymania pracy? Zjazd po dobrym początku kariery, za każdym razem.

Dobry wieczór, piszę ponieważ zauważyłem, że mam istotny problem z utrzymaniem stanowiska pracy, po każdorazowym zatrudnieniu pierwszy okres 3-6 miesięcy jest świetny, są wyniki, wszystko się spina i funkcjonuje jak najlepiej, a po tym okresie zaczyna się zjazd i po roku, max. dwóch jestem zmuszony do zmiany miejsca pracy i nie jest to niestety odosobniony przypadek, ponieważ mam ten problem już od kilku lat, a co zaskakujące nawet, gdy otworzyłem własny biznes to pierwszy okres był kolokwialnie mówiąc " z górnego C " a później znów powtórka z etatu. Czy coś ze mną jest nie tak ? Zawsze początek jest dobry, a dlaczego później jest problem - o co chodzi ? Jestem osobą, która ma swoje pasje i to nie tylko rower czy bieganie, aktywnie staram się żyć i optymistycznie patrzeć do przodu, ale czasem jak mi siądzie na głowę to co wyżej napisałem to już nie jest tak kolorowo.. Proszę o sugestie, może wskazanie kierunku, chciałbym to zmienić, ale niestety nwm jak? a jest to w ostatnim czasie mocno przytłaczające, wręcz depresyjne. Pozdrawiam

User Forum

RM

7 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dziękuję za wiadomość – widać, że bardzo zależy Ci na zmianie i szukasz głębiej, co jest ogromnie ważne. 

 

To, co opisujesz, może wynikać z kilku rzeczy. Często zdarza się, że na początku pracy działa motywacja i świeżość, ale po czasie pojawia się spadek energii – zwłaszcza gdy ma się wysokie oczekiwania wobec siebie, dużo daje się z siebie, a nie widać wystarczającego efektu czy docenienia. Możliwe też, że w tle działa jakiś schemat – np. potrzeba bycia „idealnym”, przez co trudno może być utrzymać tak wysoki poziom przez dłuższy czas.

 

To, że zauważasz powtarzalność, to już krok do przodu. Warto byłoby przyjrzeć się temu głębiej, najlepiej w rozmowie z psychologiem lub psychoterapeutą – być może chodzi o sposób zarządzania energią, emocjami czy relacjami w pracy. To nie znaczy, że coś z Tobą nie tak – po prostu może działać mechanizm, który kiedyś był pomocny, ale teraz zaczyna przeszkadzać.

 

Trzymam za Ciebie kciuki,

Justyna Bejmert

Psycholog

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

Witam serdecznie:)

Z całą pewnością nie jest to Pana wina, tylko sygnał, że być może coś należy Czemuś się przyjrzeć.

Być może trudno Panu wytrzymać powtarzalność zajęć, w które Pan wkłada dużo energii i emocji na początku i jej zapasy szybko się wyczerpują?

Zauważenie powtarzalnego mechanizmu to bardzo dobry początek drogi do zmiany.

Zachęcam do podjęcia pogłębionej refleksji nad swoim działaniem i szukać sposobów zmiany we współpracy z psychoterapeutą.

Być może warto również skonsultować się z doradcą zawodowym i zastanowić się nad być może zmianą kierunku poszukiwania pracy?

 

Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki!

Magdalena Gałaj 

 

7 miesięcy temu
Natalia Legarska

Natalia Legarska

Dzień dobry,

Moje poprzedniczki słusznie zauważyły, że świadomość tego cyklu to już połowa sukcesu.

 

Ze swojej strony dodam, że jeśli nic w Pana stanie psychicznym nie zmieniło się diametralnie od dzieciństwa, a kłopoty z pracą są mniej więcej od początku Pana kariery zawodowej, to rozważyłabym diagnostykę w kierunku zaburzeń neurorozwojowych, głównie ADHD. Opis podany przez Pana nie jest wystarczający do postawienia diagnozy, ale takie cykle przypominają wypalenie w ADHD.

 

Nowa praca oferuje świeże środowisko, nowe znajomości, nowe zadania. Wiąże się to z początkowo zwiększoną motywacją, energią do pracy, mobilizacją, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Po jakimś czasie przestajemy odczuwać nowość, zadania stają się powtarzalne, być może trudność zadań wzrasta w momencie gdy motywacja spada, co dodatkowo wymaga więcej zasobów z naszej strony.

 

Pozdrawiam,
Natalia Legarska

7 miesięcy temu
Karolina Żmudzka

Karolina Żmudzka

Często, gdy nie poznamy dość dobrze siebie (swoich mocnych stron, kompetencji, predyspozycji, preferencji zawodowych, stylu myślenia i działania oraz wyznawanych wartości), wybieramy miejsca pracy dość przypadkowo i przez jakiś czas wydaje nam się, że jest to właściwy wybór. Po kilku miesiącach doświadczania nowych zadań zawodowych weryfikujemy swój wybór i wówczas może okazać się, że jednk to nie to. Osobę, która często zmienia pracę i szuka czegoś nowego, rekruterzy nazywają "skoczkiem" - mając krótkie okresy zatrudnienia w CV, coraz trudniej znaleźć kolejną pracę. Pomocne w Pana przypadku może okazać się uczestnictwo w procesie coachingu kariery (od kilku do kilkunastu spotkań), gdzie przy wsparciu coacha pozna Pan lepiej siebie, wykona testy predyspozycji zawodowych oraz określi swoją tożsamość zawodową i kierunek rozwoju kariery zawodowej. Efektem takiej współpracy z coachem jest znalezienie właściwego miejsca na rynku pracy - pracy spójnej z Panem oraz stabilność zatrudnienia.

Pozdrawiam, Karolina Żmudzka - coach kariery.

7 miesięcy temu
Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

To, że początki są zawsze bardzo dobre, świadczy o Pana potencjale: o umiejętności zaangażowania się, mobilizacji, chęci działania. Kłopot może leżeć w tym, co dzieje się później - czy to wypalenie, brak motywacji, trudności w utrzymaniu koncentracji lub struktury działania, może też niewypowiedziane napięcia lub potrzeby, które się kumulują i nie znajdują ujścia. Czasami za takimi cyklami stoi np. nierozpoznany lęk, perfekcjonizm, wypalenie zawodowe, czasem nawet ADHD lub cechy osobowości, które mocno „przebijają się” dopiero po pewnym czasie. 

 

Bez dokładnego przyjrzenia się temu, trudno jednoznacznie stwierdzić, co jest źródłem tego schematu.

Zdecydowanie zachęcam Pana do konsultacji psychologicznej - to realna szansa, by zrozumieć siebie głębiej i złamać powtarzający się cykl. To, że Pan dostrzega schemat i chce go przerwać, to bardzo ważny moment. Zmiana naprawdę jest możliwa, tylko warto przejść ten proces nie samemu, a z odpowiednim wsparciem.

 

Jeśli czuje Pan, że sprawa staje się przytłaczająca i odbija się na samopoczuciu, warto też rozważyć konsultację z psychiatrą – szczególnie jeśli pojawia się poczucie obniżonego nastroju, braku energii czy utraty wiary w siebie.

Z całego serca życzę Panu, by udało się wyjść z tego powtarzalnego koła i odzyskać spokój w życiu zawodowym. 
 

Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska
psycholog

7 miesięcy temu
Maria Foryś

Maria Foryś

Początkowa faza nowego projektu czy stanowiska często uruchamia silny zastrzyk energii, ciekawość i mobilizację. Z czasem, gdy codzienność staje się bardziej przewidywalna, a oczekiwania rosną, mogą pojawiać się zmęczenie, utrata sensu lub poczucie przeciążenia. Jeśli nie następuje wtedy świadome ładowanie zasobów i utrzymanie równowagi, organizm zaczyna się bronić – obniżeniem motywacji, frustracją czy zniechęceniem.

To, że podobny schemat powtórzył się również w Pana własnym biznesie, może wskazywać, że źródło leży głębiej, np. w stylu funkcjonowania, perfekcjonizmie, potrzebie kontroli, nadmiernym zaangażowaniu emocjonalnym w pracę lub trudnościach w długofalowej regulacji napięcia.

Zachęcam, by potraktował Pan tę sytuację nie jako porażkę, lecz jako sygnał do lepszego zrozumienia siebie. Praca z psychologiem biznesu może pomóc zidentyfikować, na jakim etapie cyklu zawodowego zaczyna się spadek energii i jakie mechanizmy za tym stoją, a następnie opracować strategie utrzymania równowagi i zaangażowania w dłuższej perspektywie.

Już samo to, że Pan zauważa ten wzorzec i chce go zmienić, świadczy o dużej dojrzałości i motywacji do rozwoju. To bardzo dobry punkt wyjścia.

Proszę pamiętać: problem nie tkwi w Panu jako osobie, lecz w mechanizmach, które można zrozumieć i skutecznie zmienić

Z serdecznymi pozdrowieniami, Maria Foryś psycholog biznesu

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z publicznym poniżaniem i wpędzaniem w kompleksy przez pewną osobę?

Witam!

Mam pytanie, co zrobić, jeśli pewna osoba usiłuje wpędzić mnie w kompleksy? Mówi, że racja, że jestem tłusta i, że mam wielki tyłek i jestem brzydka przy ludziach, publicznie. Codziennie to powtarza, jest to element nękania, ale to już inna sprawa.

A wcale nie jestem jakoś strasznie otyłą osobą. Po prostu jestem przy kości, tęższa, ale nie gruba i wcale niebrzydka. Mam zamiar schudnąć bardziej, ale z głową. Z kolei mój partner twierdzi, że schudłam sporo. Jak sobie z tym radzić?

Mam 36 lat, a wierzę ludziom obcym jak nastolatka.

Czy ze mną jest jakiś problem, czy nie nadaję się do pracy?
Czy ze mną jest jakiś problem, czy nie nadaję się do pracy? Poniżej przedstawiam moją historię. Mam 21 lat, a pracę zmieniałam już 4 razy. W żadnej pracy nie mogę się odnaleźć lub po prostu do żadnej pracy się nie nadaję. Moja pierwsza praca była od razu po technikum. W maju tamtego roku napisałam wszystkie matury, a w czerwcu już zaczęłam pracować jako grafik komputerowy. Początkowo było super, czułam ogromne spełnienie zawodowe. W międzyczasie rozpoczęłam studia na kierunku inżynierskim na politechnice. Niestety po upłynięciu okresu próbnego zaczęły się problemy z pracodawcą, mobbing, a nawet seksizm. Byłam gorzej traktowana ze względu na to, że jestem kobietą 😞 Przychodzilam do do domu, wyładowywałam swoje negatywne emocje na rodzinie. W pracy nieraz dochodziło do sytuacji, że płakałam do godziny w łazience i nie mogłam się uspokoić. Ciągnęło się to od października aż do grudnia, kiedy to podjęłam decyzję, że już dłużej tego nie wytrzymam. Zwolniłam się… Ale miałam już znalezioną kolejną pracę w tym samym zawodzie, więc nie miałam żadnej przerwy między jedną pracą, a drugą. W tej drugiej pracy było lepiej pod względem ludzi, szefostwa, ponieważ nie było mobbingu. Owszem, zdarzały się sytuacje, że pracodawca zwrócił mi uwagę za błędy, lecz było to słuszne. Znacznie odpoczęłam psychicznie, lecz pomimo zapewnień, praca ta miała mało wspólnego z grafiką, mimo iż na umowie miałam wpisane grafika komputerowego. Tutaj już mniej sobie radziłam niż w poprzedniej, ponieważ miałam wrażenie, że nie ma w niej celu, do którego muszę dążyć. Moje zadania były różne, od pracy na produkcji, w biurze, w sprzedaży, aż po sprzątanie hali. Nie umiałam się w tym odnaleźć, ponieważ środowisko było bardzo niezorganizowane i w wielu przypadkach musiałam symulować pracę, bo wszystkie zadania na dany dzień kończyłam po ok. 2 godzinach. Pracodawca nie był zadowolony i nie przedłużył mi umowy. Stąd musiałam zacząć szukać innej. Znalazłam ją stosunkowo szybko. Był to pracownik biurowy/wsparcie działu sprzedaży. Pierwszy raz pracowałam na umowie zlecenie na pełen etat. Niestety za mniej niż najniższą krajową. Mimo wszystko byłam zdesperowana i zgodziłam się na taką stawkę. Również w tamtej prac był brak organizacji, robienie masy rzeczy na raz, multum obowiązków, które wykraczały poza moje kwalifikacje. Zajmowałam się archiwizacją dokumentów, robieniem wycen dla handlowców, sprawami ogólnoadministracyjnymi, ale także dowożeniem materiałów z produkcji do klienta. Brakowało mi na wszystko czasu i niestety zdarzało mi się robić dużo błędów, jak np. źle przepisać dane w fakturze zakupu. W tym przypadku również pracodawca nie był zadowolony z efektów mojej pracy i zwolnił mnie z dnia na dzień w połowie lipca. Kolejnej pracy szukałam do połowy sierpnia. Znalazłam ją w całkowicie innej branży jako spedytor międzynarodowy. Cieszyłam się, że jest to coś bardziej zbliżonego do mojego kierunku studiów. Niestety okazało się, że firma jest pośrednikiem, dlatego moim zadaniem było pozyskiwanie klientów oraz kontakt z przewoźnikami. Początkowo również wydawała mi się super. Z czasem jednak stała się ona monotonna i żmudna, godziny zaczęły mi się bardzo dłużyć i mam coraz mniej satysfakcji z tej pracy. Niestety nie daję rady wyrabiać normy sprzedażowej, która wynosi 2500 euro marży miesięcznie, dlatego też już muszę myśleć nad zmianą. Od kilku miesięcy naprawdę zatruwa mi to życie, budzę się w nocy i nieustannie myślę nad całą tą sytuacją do rana. Teraz jeszcze doszedł to tego lęk, że w ogóle nic nie znajdę. Myślę nad terapią czy konsultacjami z psychologiem lub psychoterapeutą, ale niestety nie mam na to pieniędzy. Oszczędności, które udało mi się wypracować chcę zostawić na życie i na opłacenie studiów 😕
Czy uczucia, które zniknęły przez wypalenie zawodowe, mogą wrócić?
Czy uczucia, które zniknęły przez wypalenie zawodowe, mogą wrócić? (Takie jak miłość)
Lęk społeczny od dziecka, który utrudnia mi teraz funkcjonowanie w dorosłości.
Co jeszcze mogę zrobić? Od zawsze byłem cichym dzieciakiem trzymającym się na uboczu i nie lubiącym być na świeczniku (i nauczyciele nie widzieli w tym problemu, po prostu uważali że jestem grzeczny, nikt nigdy nie zwrócił uwagi że coś może być nie tak), od kiedy pamiętam mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości, bo paraliżuje mnie strach, kiedy mam zainicjować rozmowę, trzymałem i trzymam się nadal tylko z najbliższym wąskim gronem przyjaciół i znajomych, których znam praktycznie od piaskownicy. Jednakże teraz rzadko kiedy mamy czas żeby się spotkać, wiadomo dorosłe życie, praca itd. Przenosi się to też na inne sfery życia niż towarzyskie, kiedy przychodziło do odpowiedzi w szkole oblewałem się zimnym potem i robiło mi się słabo, to samo tyczy się np. rejestracji u lekarza itd. Dlatego też zrezygnowałem z matury, bo tak bardzo bałem się ustnej części i do teraz pluję sobie za to w brodę. (Warto dodać, że mam od dziecka nadwagę, niedoczynność tarczycy nie jest żadnym usprawiedliwieniem, za to problemy skórne, które uniemożliwiały mi ćwiczenie już trochę tak, bo ból często był nie do zniesienia (mimo to próbowałem i grałem np. w klubie w nożną czy w koszykówkę). Na szczęście te skórne schorzenia już pokonałem i jest wszystko w porządku, wziąłem się za siebie i zrzuciłem już blisko 30 kg) W podstawówce jeszcze jakoś dawałem radę, prawdziwe problemy zaczęły się w gimnazjum. Pojawiły się stany lękowe i mocny lęk społeczny. Ze swoją klasą nie miałem problemów, za to byłem dręczony przez osoby z innej klasy i do dzisiaj pozostała mi trauma, opuszczałem bardzo wiele lekcji i siedziałem roztrzęsiony w domu. Technikum uznałem za swego rodzaju nowy start, pierwsza klasa przebiegła raczej bez problemu. Co prawda nadal byłem cichy i wycofany ale dałem radę przechodzić cały rok w miarę spokojnie. W klasie nie nawiązałem żadnych poważniejszych znajomości, z nikim się nie zadawałem poza szkołą. No i przyszła 2 klasa... jakoś na końcu 2 miesiąca roku szkolnego złapałem szkarlatynę i to dosyć mocną przez co 2 miesiące przeleżałem w łózku z prawie 40 stopniową gorączką, okropnym bólem głowy i innymi objawami. Gdy wyzdrowiałem to nie byłem już w stanie wrócić, nikomu z klasy nie dałem znać dlaczego mnie nie ma, bałem się ocenienia i pytań o to dlaczego mnie nie było, paraliżował mnie strach. Szkołę dokończyłem w trybie indywidualnego nauczania i tak jak wcześniej napisałem zrezygnowałem z matury ze strachu, jednak udało mi się zdobyć technika pojazdów samochodowych ale nic mi on aktualnie nie daje. Po szkole była bardzo niewielka poprawa. Udało mi się pójść do pracy, po 3 miesiącach okresu próbnego nie przedłużono mi umowy, wytłumaczono mi to tym że niby była ogólna redukcja etatów i nikogo nowego też nie potrzebują, jednak ja w to nie wierzę i do dzisiaj się obwiniam że po prostu byłem za słaby i mimo że dawałem z siebie wszystko, to było to za mało. Od tego czasu wróciły wszystkie demony z czasów dzieciństwa i szkolnych. Od tego czasu boję się pójść do jakiejkolwiek pracy, zdarzyło mi się nawet odwołać rozmowę o pracę w jej dniu bo tak sparaliżował mnie strach i dostałem drgawek. Aktualnie mam 22 lata, zawodowo stoję w miejscu i czuję presję czasu. Rodzice mnie wspierają zarówno psychicznie jak i czasami finansowo, jednak gdy mam chociaż trochę oszczędności to oddaję im wszystko z naddatkiem bo nie mógłbym spojrzeć w lustro. Stany lękowe, depresyjne i lęki społeczne tylko się pogłębiły, gdy jestem np. w galerii handlowej czuję jakby wszyscy się na mnie patrzyli i obgadywali, od razu się pocę. Boję się też przykładowo wjechać do miasta samochodem w godzinach szczytu bo się stresuję że ktoś będzie na mnie trąbił, zgaśnie mi samochód, na światłach itd. Czuję się niepotrzebny i często się za wszystko obwiniam, często uważam się za ciężar dla wszystkich. Jeśli chodzi o charakter to nigdy nie należałem do wrednych osób, wręcz przeciwnie, zawsze byłem w cholerę empatyczny, bezkonfliktowy i wolę być skrzywdzonym niż skrzywdzić kogoś. Denerwuje mnie gdy ktoś jest bez serca. Jestem w cholerę wrażliwy, płaczę na filmach, grach czy przy książkach jeśli tylko mają chwytającą za serce historię. I... właśnie tych cech charakteru też się wstydzę (chociaż nie wiem czy to dobre określenie) bo boję się że ktoś mnie zwyzywa od słabiaków czy mięczaków. Sam też się boję że będąc właśnie takim typem osoby nie osiągnę sukcesu bo żeby teraz coś osiągnąć, trzeba mieć w sobie trochę z bycia zimnym człowiekiem a empatia i wrażliwość właśnie nie są dzisiaj normą. Gdy nie ma czasu na spotkanie z przyjaciółmi czuję się w strasznie samotny a nie umiem nawiązać żadnej nowej znajomości, nawet w internecie, boję się do kogokolwiek odezwać czy napisać. Z wejściem w związek jest dokładnie ta sama sytuacja. Od 2 miesięcy chodzę na terapię, ufam swojej terapeutce i czuję wsparcie i leciutką poprawę jednak jeszcze trochę czasu musi minąć zanim się przed nią w pełni otworzę. Jednak jestem zadowolony, że się na to zdecydowałem.
Jak pokonać strach przed pracą po mobbingu i znaleźć motywację?

Dzień dobry. Moja sytuacja wygląda tak, że miesiąc temu zrezygnowałam z pracy, gdzie stosowano wobec mnie mobbing - na tyle silny, że boję się podjąć nowej pracy, boję się, że będę poniżana. Mam do wyboru tylko produkcję, pracę na kasie lub w call center, bo jestem tylko po liceum, mimo, że skończyłam 30 lat, co mnie dobija. Czuję się życiową ofermą, w tym wieku już powinnam coś osiągnąć, a boję się panicznie kontaktów z ludźmi, więc żadna praca z klientami albo szukanie znajomości nie wchodzi w grę. Niby mogłabym podjąć naukę, ale żaden kierunek nie wzbudza mojego zainteresowania, szczególnie biorąc pod uwagę, że jestem humanistką - po tego typu kierunkach albo trudno dostać pracę, albo trzeba pracować z ludźmi, czego nie jestem w stanie zrobić. Poza tym nie wyobrażam sobie pracować od poniedziałku do piątku, a potem uczyć się w weekendy - moja energia życiowa jest bliska zeru, najchętniej bym spała, straciłam swoje hobby. Przez ostatnie 10 lat nadużywałam alkoholu, teraz postanowiłam go odstawić, bo, zamiast przyjemności, dawał mi tylko zjazd psychiczny. Z tym, że teraz mój nastrój też jest słaby - myślałam, że odstawienie sprawi, że poczuję się choć trochę lepiej. Jestem umówiona na terapię, ale nie wiem czy nie zrezygnuję, bo wstyd mi tam iść i rozmawiać z obcą osobą. Aktualnie mieszkam z chłopakiem w jego mieszkaniu i coraz bardziej czuję się jak intruz, pasożyt, bo nadal nie znalazłam pracy. Załatwianie spraw w urzędzie, załatwianie lekarza, chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne - to mnie przerasta, mam problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, pustkę w głowie, często potem płaczę. A gdy ktoś jest dla mnie niemiły, moje poczucie wartości spada do zera i mam ochotę się schować i uciec. Co zrobić w mojej sytuacji? Dodam, że od dziecka jestem nieśmiała i od dziecka byłam za to poniżana w szkole, a potem w różnych pracach. Nie mam znajomych, nawet gdybym chciała ich mieć, to nie umiem zainicjować kontaktu, boję się, że będę oceniana i nie będę miała o czym rozmawiać.

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.