
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z problemem utrzymania pracy? Zjazd po dobrym początku kariery, za każdym razem.
Dobry wieczór, piszę ponieważ zauważyłem, że mam istotny problem z utrzymaniem stanowiska pracy, po każdorazowym zatrudnieniu pierwszy okres 3-6 miesięcy jest świetny, są wyniki, wszystko się spina i funkcjonuje jak najlepiej, a po tym okresie zaczyna się zjazd i po roku, max. dwóch jestem zmuszony do zmiany miejsca pracy i nie jest to niestety odosobniony przypadek, ponieważ mam ten problem już od kilku lat, a co zaskakujące nawet, gdy otworzyłem własny biznes to pierwszy okres był kolokwialnie mówiąc " z górnego C " a później znów powtórka z etatu. Czy coś ze mną jest nie tak ? Zawsze początek jest dobry, a dlaczego później jest problem - o co chodzi ? Jestem osobą, która ma swoje pasje i to nie tylko rower czy bieganie, aktywnie staram się żyć i optymistycznie patrzeć do przodu, ale czasem jak mi siądzie na głowę to co wyżej napisałem to już nie jest tak kolorowo.. Proszę o sugestie, może wskazanie kierunku, chciałbym to zmienić, ale niestety nwm jak? a jest to w ostatnim czasie mocno przytłaczające, wręcz depresyjne. Pozdrawiam
RM
Justyna Bejmert
Dziękuję za wiadomość – widać, że bardzo zależy Ci na zmianie i szukasz głębiej, co jest ogromnie ważne.
To, co opisujesz, może wynikać z kilku rzeczy. Często zdarza się, że na początku pracy działa motywacja i świeżość, ale po czasie pojawia się spadek energii – zwłaszcza gdy ma się wysokie oczekiwania wobec siebie, dużo daje się z siebie, a nie widać wystarczającego efektu czy docenienia. Możliwe też, że w tle działa jakiś schemat – np. potrzeba bycia „idealnym”, przez co trudno może być utrzymać tak wysoki poziom przez dłuższy czas.
To, że zauważasz powtarzalność, to już krok do przodu. Warto byłoby przyjrzeć się temu głębiej, najlepiej w rozmowie z psychologiem lub psychoterapeutą – być może chodzi o sposób zarządzania energią, emocjami czy relacjami w pracy. To nie znaczy, że coś z Tobą nie tak – po prostu może działać mechanizm, który kiedyś był pomocny, ale teraz zaczyna przeszkadzać.
Trzymam za Ciebie kciuki,
Justyna Bejmert
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista
Witam serdecznie:)
Z całą pewnością nie jest to Pana wina, tylko sygnał, że być może coś należy Czemuś się przyjrzeć.
Być może trudno Panu wytrzymać powtarzalność zajęć, w które Pan wkłada dużo energii i emocji na początku i jej zapasy szybko się wyczerpują?
Zauważenie powtarzalnego mechanizmu to bardzo dobry początek drogi do zmiany.
Zachęcam do podjęcia pogłębionej refleksji nad swoim działaniem i szukać sposobów zmiany we współpracy z psychoterapeutą.
Być może warto również skonsultować się z doradcą zawodowym i zastanowić się nad być może zmianą kierunku poszukiwania pracy?
Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki!
Magdalena Gałaj
Natalia Legarska
Dzień dobry,
Moje poprzedniczki słusznie zauważyły, że świadomość tego cyklu to już połowa sukcesu.
Ze swojej strony dodam, że jeśli nic w Pana stanie psychicznym nie zmieniło się diametralnie od dzieciństwa, a kłopoty z pracą są mniej więcej od początku Pana kariery zawodowej, to rozważyłabym diagnostykę w kierunku zaburzeń neurorozwojowych, głównie ADHD. Opis podany przez Pana nie jest wystarczający do postawienia diagnozy, ale takie cykle przypominają wypalenie w ADHD.
Nowa praca oferuje świeże środowisko, nowe znajomości, nowe zadania. Wiąże się to z początkowo zwiększoną motywacją, energią do pracy, mobilizacją, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Po jakimś czasie przestajemy odczuwać nowość, zadania stają się powtarzalne, być może trudność zadań wzrasta w momencie gdy motywacja spada, co dodatkowo wymaga więcej zasobów z naszej strony.
Pozdrawiam,
Natalia Legarska
Karolina Żmudzka
Często, gdy nie poznamy dość dobrze siebie (swoich mocnych stron, kompetencji, predyspozycji, preferencji zawodowych, stylu myślenia i działania oraz wyznawanych wartości), wybieramy miejsca pracy dość przypadkowo i przez jakiś czas wydaje nam się, że jest to właściwy wybór. Po kilku miesiącach doświadczania nowych zadań zawodowych weryfikujemy swój wybór i wówczas może okazać się, że jednk to nie to. Osobę, która często zmienia pracę i szuka czegoś nowego, rekruterzy nazywają "skoczkiem" - mając krótkie okresy zatrudnienia w CV, coraz trudniej znaleźć kolejną pracę. Pomocne w Pana przypadku może okazać się uczestnictwo w procesie coachingu kariery (od kilku do kilkunastu spotkań), gdzie przy wsparciu coacha pozna Pan lepiej siebie, wykona testy predyspozycji zawodowych oraz określi swoją tożsamość zawodową i kierunek rozwoju kariery zawodowej. Efektem takiej współpracy z coachem jest znalezienie właściwego miejsca na rynku pracy - pracy spójnej z Panem oraz stabilność zatrudnienia.
Pozdrawiam, Karolina Żmudzka - coach kariery.
Karolina Bobrowska
Dzień dobry,
To, że początki są zawsze bardzo dobre, świadczy o Pana potencjale: o umiejętności zaangażowania się, mobilizacji, chęci działania. Kłopot może leżeć w tym, co dzieje się później - czy to wypalenie, brak motywacji, trudności w utrzymaniu koncentracji lub struktury działania, może też niewypowiedziane napięcia lub potrzeby, które się kumulują i nie znajdują ujścia. Czasami za takimi cyklami stoi np. nierozpoznany lęk, perfekcjonizm, wypalenie zawodowe, czasem nawet ADHD lub cechy osobowości, które mocno „przebijają się” dopiero po pewnym czasie.
Bez dokładnego przyjrzenia się temu, trudno jednoznacznie stwierdzić, co jest źródłem tego schematu.
Zdecydowanie zachęcam Pana do konsultacji psychologicznej - to realna szansa, by zrozumieć siebie głębiej i złamać powtarzający się cykl. To, że Pan dostrzega schemat i chce go przerwać, to bardzo ważny moment. Zmiana naprawdę jest możliwa, tylko warto przejść ten proces nie samemu, a z odpowiednim wsparciem.
Jeśli czuje Pan, że sprawa staje się przytłaczająca i odbija się na samopoczuciu, warto też rozważyć konsultację z psychiatrą – szczególnie jeśli pojawia się poczucie obniżonego nastroju, braku energii czy utraty wiary w siebie.
Z całego serca życzę Panu, by udało się wyjść z tego powtarzalnego koła i odzyskać spokój w życiu zawodowym.
Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska
psycholog
Maria Foryś
Początkowa faza nowego projektu czy stanowiska często uruchamia silny zastrzyk energii, ciekawość i mobilizację. Z czasem, gdy codzienność staje się bardziej przewidywalna, a oczekiwania rosną, mogą pojawiać się zmęczenie, utrata sensu lub poczucie przeciążenia. Jeśli nie następuje wtedy świadome ładowanie zasobów i utrzymanie równowagi, organizm zaczyna się bronić – obniżeniem motywacji, frustracją czy zniechęceniem.
To, że podobny schemat powtórzył się również w Pana własnym biznesie, może wskazywać, że źródło leży głębiej, np. w stylu funkcjonowania, perfekcjonizmie, potrzebie kontroli, nadmiernym zaangażowaniu emocjonalnym w pracę lub trudnościach w długofalowej regulacji napięcia.
Zachęcam, by potraktował Pan tę sytuację nie jako porażkę, lecz jako sygnał do lepszego zrozumienia siebie. Praca z psychologiem biznesu może pomóc zidentyfikować, na jakim etapie cyklu zawodowego zaczyna się spadek energii i jakie mechanizmy za tym stoją, a następnie opracować strategie utrzymania równowagi i zaangażowania w dłuższej perspektywie.
Już samo to, że Pan zauważa ten wzorzec i chce go zmienić, świadczy o dużej dojrzałości i motywacji do rozwoju. To bardzo dobry punkt wyjścia.
Proszę pamiętać: problem nie tkwi w Panu jako osobie, lecz w mechanizmach, które można zrozumieć i skutecznie zmienić.
Z serdecznymi pozdrowieniami, Maria Foryś psycholog biznesu

Zobacz podobne
Dzień dobry, kilka dni temu przypomniała mi się sytuacja, w której zostałam skrytykowana przez wykładowcę za to, że napisałam prośbę o pomoc przy zrozumieniu jednej sytuacji dotyczącej tego wykładowcy. Dodam, że tej osobie też opisałam problem. Sytuacja dotyczyła tego, że ten wykładowca, mimo że uważał, iż prace dwóch koleżanek są gorsze, podwyższył im oceny z 4 na 4,5. Na konsultacjach skrytykował mnie za to, że napisałam prośbę o pomoc do pełnomocnika ds. studentów, mówiąc, że zostawia to bez komentarza, a próba wyjaśnienia, dlaczego podwyższył oceny, skończyła się tym, że powiedział, że koleżanki bardziej się napracowały, bo robiły ankietę i musiały wyjść do ludzi, a ja robiłam analizę desk research. Sytuacja miała miejsce ponad rok temu. Dodam że po tej sytuacji pojawił sie dystans z mojej strony. Pani dziekan mogła do mnie podejść i o coś zapytać, natomiast na odwrót nie było szans. Zaraz po konsultacji w 4 semestrze usłyszałam od niej słowa " jak będzie mieć pani problem, może pani pisać." Ja chciałam spokoju i zrozumienia. Dlaczego tak się stało i jak to rozumieć?
Czemu odkąd pamiętam nie chce mi się nic robić, tylko leżeć i oglądać, np. seriale i tak dzień w dzień? Czasem odczuwam chęć wyjścia, ale na chwile i potem wolę wrócić do domu i leżeć. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było inaczej, tak samo z motywacja nie mam na nic, i nie jest mi z tym źle i nie chce mi się szukać celu, nawet jeśli mnie przytłacza to, że nie ma sensu w życiu. Np. też mam dwie poprawki w sierpniu i muszę się uczyć, ale nie mam motywacji i wiem, że mogę nie zdać, ale nie czuję strachu, żadnego napięcia, czuję po prostu, że jak nie zdam to nie zdam i tyle, nie nauczę sie szybko, bo nie będę umiała na siłę, ale też nie przyciskam sie, bo mnie to nie obchodzi. Też np. często nie dbam o higienę, bo zapominam i leżę ciągle i jestem zmęczona cały czas, ale też nie czuje sie źle ani że chce zmienić coś. Mam też brak emocji, w takim sensie, że ich nie odczuwam, choć pewnie są we mnie, świadomie ich w ogóle nie czuję, tak samo lęki - ja mam reakcje w ciele, ale nie czuję ich ani nawet nie mam myśli lękowych/emocjonalnych. I nie mam potrzeby uzyskania pomocy czy zmian. Czemu tak jest? Mam 18 lat.
Witam. Opiszę w miarę szczegółowo sytuację, w której się znalazłam, a mianowicie. Mam ponad 30 lat, od paru lat jestem żoną. Obecnie jestem na etapie pracy nad sobą i moimi emocjami, postanowiłam zmienić moje życie. Dzieciństwo nie było kolorowe. Sytuacja jest skomplikowana od lat, trudne relacje z rodzeństwem oraz mamą. Przeżyliśmy bardzo dużo, ja obecnie przeżywam trudności i nie wiem, jak postąpić w mojej sytuacji. Toksyczne relacje z mamą sprawiają, że czuje się ograniczona. Do tej pory czułam silną potrzebę tłumaczenia mamie ze swojego życia, tak mnie nauczyła, oraz ja ją. Boję się jej przeciwstawić, bo wtedy czuję poczucie winy, że będzie jej smutno. Ona miewa mocne reakcje, kiedy jest coś nie po jej myśli. Ma trudną sytuację w domu, mieszka z dorosłą córką alkoholiczką i nie chce nic z tym zrobić, bo twierdzi, że to jest jednak dziecko, a jej jako matce trudno. Bardzo spadła w dół psychicznie, przez co wyżywa się na mnie, bo moje obecne postępowanie, do którego nie jest przyzwyczajona, jest dla niej niezrozumiałe. Coraz częściej mówię, co mi nie odpowiada i czego nie chce. Nie podoba jej się, to, że mam własne zdanie. Najlepiej by wszystko było tak, jak chce tego ona. Doszłam do etapu w życiu, gdzie mam świadomość, że zbyt długo pozwalałam sobie na niewłaściwe traktowanie mojej osoby, moja rodzina przekraczała za bardzo moje granice. Zerwałam kontakt z jedną z sióstr (zaczęła przesadzać), z drugą nie utrzymuje go w ogóle, też było nie fajnie. Wszystko przez to, że od lat u nas w domu się nie rozmawiało, zamiatało wszystko "pod dywan" jesteśmy pełne pretensji, żalu, zawiści. Zazdroszczą mi tego, że mam fajne życie, korzystam z niego, podróżuje, mam spokój, podczas gdy mama, jak i jedna z sióstr mają w życiu mnóstwo problemów. Siostra żyje z mężem, który nie szanuje jej. Nie mogą znieść, że ja mam inaczej, lepiej. Okoliczności sprawiły, że ja jako jedyna wyłamuje się ze szkodliwych schematów. Postawiłam ostatnio kulturalnie po raz pierwszy po latach swoje granice siostrze, mama była przy tym, po czym wyszłam do siebie, mówiąc do widzenia. Za parę dni spotykam się z mamą i boję się, jak zareaguje, czy będą wyzwiska typu: "co ty robisz" "jak się zachowujesz" lub "jak będziesz tak robić to ..". Przypominam, że jestem po trzydziestce i nie chce być traktowana dłużej, jak mała dziewczynka. Pomagam mamie w jej dodatkowej pracy po parę godzin raz w tygodniu. Ja jestem zmęczona jej zachowaniem, a ona moim. Nie wiem ,na co się przygotować i co mam robić w sytuacji, gdy znów przekroczy moje granice. W tygodniu mój kontakt z nią jest mocno ograniczony z mojej decyzji. Zastanawiam się, czy mimo trudnego wyzwania, jakim jest rozmowa z nią, (może mnie nie chcieć słuchać) - doprowadzić do definitywnego zerwania kontaktu ? Czy dać szansę ? Chociaż kiedy ja zaczynam mówić, mama mnie lekceważy, bo najlepiej bym wcale się nie odzywała. Czy zrezygnować z pomagania mamie nie zrywając kontaktu i niech szuka kogoś innego, jeśli ma mnie tak traktować? Ja rozumiem wszystko, ma trudności w życiu, nie chce pomocy, ale odbija się to na mnie, bo odważyłam się zadbać o siebie i nikt z nich tego nie zrozumie. Jestem zła, bo ja mam już zasoby i narzędzia, za pomocą których zmieniam swoje życie, sposób myślenia oraz pracuję z emocjami i jestem bardziej świadoma, co jest czym, a one tego nie wiedzą, nie chcą pracować nad sobą i nie chcą dojrzeć pewnych rzeczy. Mają prawo nie chcieć - mają, jednak nie godzę się na takie traktowanie, to zaszło za daleko.

