Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Toksyczny związek i walka z przemocą: jak zmienić swoje życie?

Treść wrażliwa

Anna

witam, w związku toksycznym tkwię od ok 15 lat. Obecnego męża poznałam rok po tragicznej śmierci pierwszego męża. Zostałam wówczas sama z dwójką dzieci 1 rok i 6 lat. Obecny mą był wówczas alkoholikiem niepijącym z wszywką. Zakochałam się bez pamięci, wręcz uzależniłam od niego. |Wszystko wydawało mi się w nim cudowne. Do tego stopnia że zignorowałam symptomy agresji. Pierwszy raz uderzył mnie po roku znajomości. Był wtedy pod wpływem alkoholu. Oprócz bicia również wyzwiska. Przebaczyłam bo kochałam nad życie. Drugi raz dwa lata później sytuacja się powtórzyła. Również wybaczyłam. Przy kolejnej takiej sytuacji oberwałam w nos i zdążyłam uciec i wezwać policję. Chyba zrozumiała że zrobił za dużo. Przestał pić, zmienił się.....ale pozornie. Zaczął się psychiczny dramat. Zachowanie manipulacyjne, wpieranie że mi się wydawało, wyzwiska przez telefon gdy czasem wypił. W 2021r. wzięliśmy ślub. Po latach coś się we mnie zmieniło. Może uodporniłam się na przemoc, może przestałam się bać. Zaczęłam się stawiać, informować że nie chcę brać udziału w tych manipulacjach, że nie ma racji, że mnie rani. |Efektem tego jest sytuacja że kończyłam to małżeństwo już kilka razy i prosiłam męża żeby się wyniósł. Za każdym razem oczywiście jemu się wydaje że ja nie mówię poważnie i stara się zmienić swoje zachowanie. Na jakiś czas. Potem sytuacja wraca. Daję mu szansę i otwieram się przed nim a on to depcze. Znowu się zamykam...karuzela uczuć. Jestem zmęczona ale nie umiem zakończyć tego związku bo on ani myśli się wynieść. Ciągle mu się wydaje że jak się na chwilę zmieni to ja zmienię zdania. Wydaje mi się że moje uczucia stopniały. Nie mam ochoty na seks. Często przez to mi docina że kochamy się raz na miesiąc, a ja nie chcę. Winię się za to, męczy mnie już naprawdę wiele rzeczy. Czasem myślę że skoro przeżyłam 47 lat to już wystarczy, a czasem mam ochotę uciec i nie odzywać się do nikogo. Cichutko żyć w spokoju. Proszę mi naisać coś choć troszkę pzytywnego co pomoże mi zmienić moje życie. Z góry dziękuję
Zdjęcie Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Psycholog
756 odpowiedzi na forum

Pani Anno,

zmęczenie i pragnienie spokoju są naturalną odpowiedzią na wieloletnie doświadczanie przemocy psychicznej i fizycznej, dlatego proszę nie obwiniać siebie za brak sił czy emocjonalne zdystansowanie. Pozytywną wiadomością jest to, że odzyskuje Pani świadomość własnych granic, a z tego miejsca – przy odpowiednim wsparciu – naprawdę można zbudować bezpieczne i spokojne życie. Ze względu na Pani silne wyczerpanie gorąco zachęcam do pilnego kontaktu z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej, Niebieską Linią lub psychoterapeutą, aby krok po kroku odzyskać wolność.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Psycholożka
207 odpowiedzi na forum

😊😊 Pani Anno, przede wszystkim chciałabym podkreślić, że w tym, co Pani opisuje, nie widzę osoby słabej, lecz kobietę, która przez wiele lat próbowała ratować relację mimo doświadczanej przemocy, manipulacji i zranień. To, że dziś stawia Pani granice, mówi o swoich potrzebach i coraz wyraźniej dostrzega, co jej szkodzi, świadczy o dużej sile, a nie o porażce.

Z Pani opisu wynika, że problem nie polega na braku kolejnej szansy czy niewystarczających starań z Pani strony. Wygląda raczej na to, że znalazła się Pani w powtarzającym się cyklu obietnic, chwilowej poprawy i kolejnych rozczarowań. Nic dziwnego, że jest Pani zmęczona, emocjonalnie wyczerpana i ma poczucie, że uczucia stopniowo wygasają.

Szczególnie poruszyły mnie słowa o marzeniu, by „cichutko żyć w spokoju”. Czasami jest to sygnał, że człowiek przez lata funkcjonował w napięciu i tęskni już nie za wielkim szczęściem, lecz za poczuciem bezpieczeństwa. Ma Pani prawo do życia wolnego od przemocy, lęku, manipulacji i ciągłego ranienia.

Jeśli pisząc, że „47 lat już wystarczy”, miała Pani na myśli myśli o odebraniu sobie życia lub poczucie, że nie chce już Pani żyć, proszę nie zostawać z tym sama i jak najszybciej porozmawiać z kimś bliskim lub specjalistą. Natomiast z tego, co Pani napisała, widzę przede wszystkim ogromne zmęczenie i potrzebę odzyskania spokoju. To bardzo ważne potrzeby i zasługują na potraktowanie ich poważnie. 💛!

 

pozdrawiam 

psycholog | Wiktoria 

Zdjęcie Jagoda Jek

Jagoda Jek

Psycholog
584 odpowiedzi na forum

To, co Pani opisuje, brzmi jak wiele lat życia w bardzo dużym napięciu emocjonalnym. W tej historii jest dużo bólu, ale jest też coś bardzo ważnego — moment, w którym zaczęła Pani zauważać swoje granice i mówić „nie chcę już tak być traktowana”. To może być bardzo istotny krok w kierunku zmiany.

Po doświadczeniu przemocy — zarówno fizycznej, jak i psychicznej — wiele osób ma trudność z odejściem, nawet jeśli rozumieją, że relacja jest dla nich krzywdząca. Nie wynika to z braku siły czy rozsądku. W takich związkach często przeplatają się przywiązanie, nadzieja na zmianę, wspólna historia, lęk przed samotnością i wspomnienia dobrych momentów.

Warto też pamiętać, że utrata ochoty na bliskość czy seks w sytuacji, gdy przez lata doświadczała Pani zranienia, napięcia i braku poczucia bezpieczeństwa, nie jest czymś, za co powinna Pani się obwiniać. Bliskość często potrzebuje zaufania i bezpieczeństwa, a trudno je odczuwać, gdy relacja kojarzy się również z lękiem i krzywdą.

Pisze Pani, że czasem ma Pani ochotę „uciec i cichutko żyć w spokoju”. Słyszę w tym przede wszystkim ogromne zmęczenie i potrzebę odpoczynku od ciągłej walki. Może warto teraz nie skupiać się wyłącznie na tym, czy ma Pani już gotową decyzję o przyszłości małżeństwa, ale na małych krokach odzyskiwania wpływu nad własnym życiem: szukaniu wsparcia, wzmacnianiu swoich granic, zastanowieniu się, czego Pani potrzebuje, aby czuć się bezpieczniej.

Jeżeli ma Pani możliwość, bardzo zachęcałabym do skorzystania ze wsparcia psychologicznego — szczególnie u osoby mającej doświadczenie w pracy z przemocą w relacjach. Nie dlatego, że „coś jest z Panią nie tak”, ale dlatego, że po tylu latach dźwigania tak trudnej sytuacji warto mieć obok kogoś, kto pomoże Pani odzyskać siłę i spojrzeć na swoje możliwości.

To, że przez wiele lat próbowała Pani ratować tę relację, świadczy o tym, że była Pani zaangażowana i chciała Pani wierzyć w zmianę. Teraz równie ważne jest pytanie: czego potrzebuje Pani, żeby sama czuć się dobrze i bezpiecznie.

 

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Zdjęcie Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Psycholog
956 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

 

Weszła Pani w relację z osoba uzależnioną, więc jakby pani sama jest współuzależniona. Nie ma żadnej winy w działaniach partnera, ale musze Panią zmartwić. Każda kolejna szansa i obietnice poprawy będą pustą iluzją. Ma Pani prawo do życia w spokoju i szacunku. Co może Pani zrobić? Pierwsza opcja to jest odejście i rozpoczęcie życia bez ciągłego strachu, ze nastąpi cios. Druga opcja to zgłoszenie anonimowo go do Gminnej komisji ds. Uzależnień gdzie zostanie wezwany i przesłuchany na tę okoliczność. trzecia to zgłoszenie na Niebieską Linię i założenie mu Niebieskiej Karty. Jest pani zmęczona i zrezygnowana, ale jeżeli pojawiają się "ciężkie myśli". to proszę dzwonić na 112. W sieci ma Pani także anonimowe numery, gdzie uzyska Pani wsparcie. 

Zdjęcie Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Psycholog
578 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Pani Anno. Z tego, co Pani opisuje, przez wiele lat doświadczała Pani przemocy fizycznej i psychicznej. To, że mąż przez jakiś czas zmienia swoje zachowanie, a później wszystko wraca, nie oznacza, że Pani powinna dawać kolejną szansę.

Nie musi Pani również zgadzać się na seks, którego Pani nie chce. W tej chwili najważniejsze jest Pani bezpieczeństwo i odzyskanie wpływu na własne życie. Warto poszukać psychologa pracującego z osobami doświadczającymi przemocy i wspólnie przygotować konkretny plan dalszych działań.

Po 15 latach w takiej relacji zmiana nie musi wydarzyć się od razu. Pierwszym krokiem może być po prostu zadbanie o siebie i znalezienie jednej osoby, która pomoże Pani przejść przez kolejne kroki.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
828 odpowiedzi na forum

Pani Anno,

 

Myślę, że po 15 latach takiego życia można być po prostu bardzo zmęczoną. I myślę, że warto powiedzieć to wprost: nie jest Pani odpowiedzialna za to, że mąż po okresie poprawy wraca do zachowań, które Panią ranią. To, że dawała mu Pani kolejne szanse, nie oznacza naiwności. Przez lata miała Pani nadzieję, że człowiek, którego kocha, rzeczywiście się zmieni.Bardzo ważne jest też to, co napisała Pani o braku ochoty na seks. Trudno czuć bliskość i pożądanie tam, gdzie przez lata było tyle lęku, manipulacji i przemocy. Nie ma Pani obowiązku uprawiać seksu po to, żeby zaspokoić oczekiwania męża. Pani ciało może po prostu mówić „nie czuję się bezpiecznie”.

I jest w Pani wiadomości coś, co daje nadzieję: coraz wyraźniej wie Pani, czego już nie chce. To bardzo dużo. Nie musi Pani dzisiaj wiedzieć, jak zakończyć całe małżeństwo. Można zacząć od jednego kroku – rozmowy ze specjalistą pracującym z przemocą, przygotowania planu bezpieczeństwa, poszukania osoby, która będzie po Pani stronie.

Chciałabym też zatrzymać się przy zdaniu: „skoro przeżyłam 47 lat, to już wystarczy”. Jeśli ma Pani na myśli myśli o odebraniu sobie życia albo poczucie, że nie chce Pani żyć, proszę potraktować to bardzo poważnie i nie zostawać z tym samej. Jeśli natomiast chodzi o pragnienie, żeby skończył się ten sposób życia: to słyszę w tym ogromną potrzebę spokoju, a nie koniec Pani historii. Może też na początek warto zadać sobie dwa pytania: Jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie musiała już nikogo przekonywać, że mam prawo odejść? Co byłoby pierwszą małą rzeczą, którą mogłabym zrobić wyłącznie dla własnego bezpieczeństwa i spokoju?Nie musi Pani odzyskać całego życia w jeden dzień. Wystarczy zacząć odzyskiwać je kawałek po kawałku.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.