Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zaloba po smierci partnera i poczucie winy po jego nalogu - jak przetrwac ten trudny czas?

Treść wrażliwa
Witam.Jestem w żałobie po stracie ukochanego mężczyzny.Dowiedziałam się o jego śmierci kilka dni temu od jego byłej partnerki,matki jego dzieci. To był dla mnie szok gdy usłyszałam słowa,że nie żyje!!! Od miesiąca mieliśmy utrudniony kontakt bo on wrócił do nałogu.Wcześniej zamieszkaliśmy razem przez kilka dni ale przez głupie nieporozumienie ja się wyprowadziłam od niego.Żałuję tego bardzo ponieważ on zaczął po tym zdarzeniu pić. W tym czasie mówił mi jak bardzo mnie kocha i potrzebuje.Chciał abym do niego przyjechała i z nim była.Ja tłumaczyłam mu,że on musi zawalczyć o siebie i nas.Mówiłam mu,że chce z nim być tylko musi mi pokazać jak bardzo mnie kocha i przestać pić! Jednak teraz wiem,że to było za mało. Teraz wiem,że on potrzebował mojej pomocy a ja mu nie pomogłam... Nie zdawałam sobie sprawy,że to tak się skończy😭 Nigdy nie wybaczę sobie,że mu nie pomogłam...😭😭😭 Jestem w strasznym stanie psychicznym ... Mam małe dziecko,którym się opiekuje i właśnie ono trzyma mnie przy życiu... Wiem,że muszę je chronić i dbać o nie... Tylko to mnie ratuje... Czy ja dam sobie radę sama z tymi myślami?Jak przetrwać ten trudny czas?
Magdalena Zgraja

Magdalena Zgraja

Dzień dobry. 

 

To, co się wydarzyło, było dla Pani ogromnym szokiem i nic dziwnego, że teraz pojawia się poczucie winy i pytanie, czy mogła Pani zrobić więcej.

 

Chcę jednak bardzo wyraźnie powiedzieć: to nie Pani spowodowała jego powrót do alkoholu i nie Pani była odpowiedzialna za to, czy będzie pił, czy nie. Wobec uzależnienia drugiej osoby bardzo często jesteśmy po prostu bezsilni. Miłość, obecność czy prośby nie dają nam kontroli nad cudzym nałogiem. 

 

To, że Pani się wyprowadziła i powiedziała, że chce z nim być, ale nie z alkoholem, nie oznacza, że zrobiła Pani za mało. Miała Pani prawo chronić siebie i swoje dziecko.

 

To bardzo świeża żałoba i nie musi Pani przechodzić przez nią sama. Szczególnie że pisze Pani, iż dziecko „trzyma Panią przy życiu”. Proszę potraktować to poważnie i poszukać teraz wsparcia kogoś bliskiego albo specjalisty. Jeśli pojawi się obawa, że może Pani zrobić sobie krzywdę, proszę od razu wezwać pomoc pod numerem 112.

 

Pozdrawiam

Magdalena Zgraja - psycholog 

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Rek

Agnieszka Rek

Dzień dobry,

 

Przyjmuje Pani na siebie w tej chwili niewyobrażalny ciężar, dlatego chcę, żeby jako pierwsze dotarło do Pani jedno fundamentalne zdanie: Pani nie jest winna jego śmierci i to nie Pani wywołała jego nałóg. W stanie ostrego szoku po nagłej, tragicznej stracie umysł desperacko szuka punktu kontroli. Zaczyna wmawiać: „gdybym wtedy nie wyszła, gdybym tam była, on by żył”. To naturalny mechanizm obronny żałoby, ale jest to iluzja. Uzależnienie to śmiertelna, postępująca choroba, z którą on zmagał się na długo przed Waszym sporem. Żadna miłość, prośby, telefony ani obecność partnerki nie są w stanie zatrzymać czynnego nałogu, dopóki chory sam nie podejmie specjalistycznego leczenia. To, że postawiła Pani granicę, by chronić siebie i swoje małe dziecko przed życiem w cieniu alkoholu, było w tamtym momencie jedyną dojrzałą i odpowiedzialną decyzją, jaką mogła podjąć matka. Nie była Pani w stanie być jego lekarzem ani terapeutą.

 

W pytaniu pyta Pani, jak przetrwać ten czas i czy poradzi sobie Pani z tymi myślami. Przede wszystkim proszę zejść z myśleniem do perspektywy jednej godziny. W ostrym kryzysie nie musi Pani wiedzieć, jak przeżyć kolejny tydzień czy miesiąc. Liczy się tylko najbliższa chwila: wziąć oddech, nakarmić dziecko, wypić szklankę wody, zadbać o podstawowe potrzeby i dotrwać do wieczora. To dziecko trzyma Panią przy życiu i jest Pani kotwicą, ale ono potrzebuje mamy, która pozwoli pomóc także sobie. Jest Pani w stanie ostrej traumy i żałoby powikłanej paraliżującym poczuciem winy - z takim ciężarem absolutnie nikt nie powinien mierzyć się w pojedynkę. Bardzo proszę nie zostawać z tym samej. Proszę zgłosić się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej, gdzie pomoc psychologiczna jest bezpłatna i udzielana natychmiast, bez skierowania. Warto też skonsultować się z lekarzem psychiatrą i psychoterapeutą, by medycznie zabezpieczyć Pani układ nerwowy i sen. W chwilach, gdy lęk i bolesne myśli stają się nie do wytrzymania, może Pani o każdej porze zadzwonić pod bezpłatny Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123 lub Telefon Wsparcia Emocjonalnego: 800 108 108.

 

Pani dziecko potrzebuje bezpiecznej mamy, ale żeby mogła Pani dać mu oparcie, musi Pani pozwolić, by teraz ktoś zaopiekował się Panią.

 

Pozdrawiam ciepło,

mgr Agnieszka Rek, psycholog

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Śmierć ukochanej osoby to ogromny cios, a poczucie winy jest częstym, choć bardzo okrutnym etapem żałoby – prosimy pamiętać, że nie ponosi Pani odpowiedzialności za uzależnienie i wybory drugiego człowieka. Dbanie o małe dziecko daje silny punkt oparcia, jednak sama konfrontacja z tak głębokim bólem wymaga również zaopiekowania się własnymi potrzebami emocjonalnymi. Aby przejść przez ten trudny czas i ulżyć paraliżującym myślom, warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie psychologa lub udać się do lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej, gdzie otrzyma Pani bezpłatną pomoc w żałobie.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co teraz przeżywasz, może być szczególnie trudne, bo oprócz żałoby pojawiło się ogromne poczucie winy i myśli „mogłam zrobić więcej”. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz: jego uzależnienie i decyzje nie były czymś, co mogłaś własnymi działaniami kontrolować. To, że nie pojechałaś do niego, nie oznacza, że spowodowałaś jego śmierć. Postawiłaś granicę i oczekiwałaś, że podejmie leczenie – nie mogłaś przewidzieć, jak potoczą się wydarzenia.

W żałobie umysł bardzo często wraca do scenariuszy „co by było, gdybym...”. Problem w tym, że znamy zakończenie historii i próbujemy znaleźć moment, w którym mogliśmy je zmienić. To daje złudzenie kontroli, ale niekoniecznie odpowiada rzeczywistości.

Nie próbowałabym teraz przechodzić przez to całkowicie sama. Masz dziecko, o które musisz dbać, ale ono nie powinno być jedynym powodem, dla którego trzymasz się życia. Poszukaj dorosłej osoby, która może być teraz przy Tobie – rodziny, przyjaciółki, psychologa, lekarza. W pierwszych dniach po takiej wiadomości warto zadbać nawet o bardzo podstawowe rzeczy: jedzenie, sen, odpoczynek i to, żeby nie zostawać samotnie z najtrudniejszymi momentami.

Jeśli pojawią się myśli, że możesz zrobić sobie krzywdę albo poczujesz, że nie jesteś w stanie zapewnić bezpieczeństwa sobie lub dziecku, nie zostawaj sama – zgłoś się po pilną pomoc lub zadzwoń pod 112.

I nie musisz teraz „pogodzić się” z jego śmiercią. Na tym etapie wystarczy przeżyć kolejny dzień. Płacz, złość, tęsknota, poczucie winy czy niedowierzanie mogą się przeplatać. To nie znaczy, że źle przeżywasz żałobę.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Marta Listwan tel. 604432102

Marta Listwan tel. 604432102

Bardzo mi przykro, że musi Pani przez to przechodzić. To, czego Pani doświadczyła, jest ogromnym ciosem, a nagła śmierć ukochanej osoby może wywołać szok, rozpacz, bezradność i bardzo silne poczucie winy.

Chciałabym jednak, żeby zapamiętała Pani jedną ważną rzecz. To, że się Pani wyprowadziła i chciała, żeby partner przestał pić, nie oznacza, że jest Pani odpowiedzialna za jego śmierć. Jego uzależnienie i decyzje nie były czymś, nad czym miała Pani kontrolę. Nie mogła Pani przewidzieć, że wydarzy się taka tragedia. To, że dziś myśli Pani o tym, co mogła zrobić inaczej, jest bardzo częścią żałoby, ale nie oznacza, że rzeczywiście mogła Pani zapobiec jego śmierci.

Teraz szczególnie ważne jest, żeby nie zostawała Pani z tym sama. To, że pisze Pani, że dziecko trzyma Panią przy życiu, bardzo mnie niepokoi. Proszę powiedzieć dziś komuś bliskiemu, jak bardzo jest Pani źle, i poprosić, żeby przez najbliższe dni był przy Pani. Proszę też jak najszybciej poszukać pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej. W takiej sytuacji naprawdę nie musi Pani być silna sama.

Jeżeli poczuje Pani, że może zrobić sobie krzywdę albo że nie jest Pani w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa, proszę natychmiast zadzwonić pod 112 lub 999 albo pojechać na najbliższy SOR. Proszę wtedy nie zostawać samej.

Na razie nie musi Pani wiedzieć, jak przeżyć całą żałobę. Wystarczy przeżyć dzisiejszy dzień, potem kolejną godzinę. Proszę pozwolić sobie płakać, być słabą, potrzebować innych. Pani również zasługuje teraz na opiekę i troskę. To, że tak bardzo Pani cierpi, pokazuje, jak ważny był dla Pani ten człowiek. Nie jest Pani winna temu, że nie udało się go uratować. Mocno trzymam kciuki- Marta Listwan

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Proszę przyjąć moje kondolencje.  Pan stan psychiczny jest jak najbardziej racjonalny i adekwatny do tego, co się wydarzyło. Kiedy nagle ktoś odchodzi, często pojawia się poczucie winy i niechciane emocje, które rezonują przez długi czas. Proszę nie doszukiwać się momentów, w których można było coś zmienić. Nie miała Pani wpływu na jego decyzje, a uzależnienie jest to ciężka choroba, która trwa do końca życia. Wracanie do przeszłości i rozpamiętywanie nic nie zmieni, a jeszcze zwiększy w Pani poczucie winy. Nie miała pani wiedzy na temat jego zmyśli i zdrowia, nie widziała Pani w jego głowie. Stawianie granic jest bardzo ważne, gdyż należy chronić siebie i swoje emocje. Teraz należy zadbać o siebie i swoje dziecko. Proszę zadbać o odpowiednie nawodnienie i jedzenie oraz sen. Jest Pani w żałobie i proszę tego nie tłumić, ale pozwalać emocjom przepływać. Nie należy tłumić płaczu. Proszę być blisko osób, którzy Panią wspierają, skontaktować się z psychologiem lub zadzwonić  na Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym: 116 123 (czynny codziennie 14:00–22:00, bezpłatny). Telefon dla Rodziców i Nauczycieli w Sytuacji Kryzysowej: 800 100 100.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Pani opisuje bardzo świeżą i bolesną stratę, ale chyba najtrudniejsze jest teraz nie samo pożegnanie z ukochanym człowiekiem, tylko myśl: „gdybym wtedy zrobiła inaczej, może on by żył”. Tego rodzaju myśl potrafi wracać bez końca i sprawiać wrażenie, że można było zapobiec tragedii.Nie wiemy jednak, co wydarzyłoby się, gdyby pojechała Pani do niego. Być może spędzilibyście razem ten czas, być może wydarzyłoby się coś zupełnie innego. Nie można dziś uczciwie powiedzieć, że Pani decyzja doprowadziła do jego śmierci. Jego uzależnienie istniało niezależnie od Pani i nie była Pani w stanie przewidzieć jego konsekwencji.

Proszę też nie wymagać od siebie, że za kilka dni będzie Pani potrafiła „sobie z tym poradzić”. To bardzo świeża żałoba. Na razie warto zadbać o podstawy i przede wszystkim nie zostawać samej z poczuciem winy. Dobrze byłoby znaleźć osobę, z którą może Pani być również wtedy, kiedy nie ma Pani siły mówić.

Zaniepokoiło mnie jednak zdanie, że dziecko jest tym, co Panią przy życiu trzyma. Jeśli pojawi się myśl, że mogłaby Pani zrobić sobie krzywdę, proszę potraktować ją bardzo poważnie i natychmiast poprosić kogoś o obecność oraz skorzystać z pomocy kryzysowej lub 112 a na dziś niech Pani nie próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie „jak mam żyć bez niego?”. To pytanie jest zdecydowanie za duże. Wystarczy: „co pomoże mi bezpiecznie przeżyć dzisiejszy dzień?”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

Śmierć bliskiej osoby w okolicznościach związanych z uzależnieniem może mieć charakter doświadczenia traumatycznego. W psychotraumatologii podkreśla się, że po nagłej lub trudnej stracie często pojawiają się intensywne emocje, takie jak szok, bezradność, złość, poczucie winy czy nieustanne analizowanie przeszłości. Umysł próbuje wtedy zrozumieć to, co się wydarzyło, dlatego naturalne są myśli typu: „co by było, gdybym postąpiła inaczej?” lub „czy mogłam temu zapobiec?” Warto jednak pamiętać, że poczucie winy po stracie nie jest równoznaczne z odpowiedzialnością. Osoby w żałobie często przypisują sobie większy wpływ na wydarzenia, niż miały w rzeczywistości. Szczególnie w przypadku uzależnień decyzje i zachowania osoby chorującej pozostają złożonym rezultatem wielu czynników, które wykraczają poza wpływ najbliższych.

Z perspektywy psychotraumatologii ważne jest również, aby nie tłumić emocji i pozwolić sobie na przeżywanie żałoby we własnym tempie. Próby szybkiego „pozbierania się” lub odsuwania od siebie bólu często paradoksalnie utrudniają proces zdrowienia. Pomocne bywa stopniowe nadawanie znaczenia temu doświadczeniu, odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa oraz korzystanie ze wsparcia bliskich lub specjalisty, jeśli cierpienie staje się przytłaczające.

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria  psycholog.


Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Jest to bardzo świeża i bolesna żałoba, dodatkowo obciążona poczuciem winy. Chcę jednak podkreślić, że nie była Pani odpowiedzialna za jego uzależnienie ani za to, co się wydarzyło. Nie mogła Pani sama go uratować.

Nie powinna Pani zostawać teraz sama z tym wszystkim. Pisze Pani, że dziecko „trzyma Panią przy życiu”, dlatego potraktowałabym te słowa bardzo poważnie. Proszę powiedzieć bliskiej osobie, w jakim jest Pani stanie i możliwie szybko skontaktować się z psychologiem lub psychiatrą, nie czekając, aż będzie jeszcze trudniej.

Jeżeli pojawią się myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub poczuje Pani, że może nie być bezpieczna, proszę natychmiast szukać pomocy pod numerem 112 lub zgłosić się do najbliższego SOR. 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jestem osobą transpłciową, a mama mnie nie akceptuje i misgenderuje - jak sobie z tym poradzić?
Jestem kobietą co chce sie stać facetem ale moja matka nie akceptuje mnie wcale i misgenderuje w ciągłym życiu mówić do mnie "córciu" itp ja przez to cierpie a ona nie da rady sobie wmówić niczego. Przez to jestem zamknięty w sobie i też przysłowiowej szafie nie mam nawet znajmowych z którymi moge o tym porozmawiać i nie wkem jak sie zato zabrać. Czy można mi coś doradzić?
Jak radzić sobie z lękami i samookaleczaniem?
45 lęki bardzo sie denerwuje i robię sobie krzywdę na rękach
Kryzys przy poczuciu bezwartościowości w relacji seksualnej, niechęci do siebie.
Dzień dobry. Mam już dość życia. Czuję się w środku jak wrak człowieka. Mam 45 lat dwoje dzieci i żonę, choć sam już nie wiem. Problem może wydawać się śmieszny. Aczkolwiek dla mnie nie jest. Są dni, że chciałbym już odejść. Od urodzenia borykam się z problemem mikropenisa. Rodzi się pytanie jakim cudem mam żonę. Nie wiem. Od nie wiem kiedy nie kochamy się. Ja z powodu okropnych kompleksów nie inicjuje, żona z kolei nawet nie porusza tematu seksu. Wiem, że nie daje jej satysfakcji tym co mam (niecałe 8cm). Byłem na operacji z tego powodu. Lekarze przed zapewniali, że odzyskam swój normalny rozmiar. Okazuje się że w dzieciństwie miałem jakiś zabieg i ten mikro to nieudana ingerencja lekarzy. Przed ostatnim zabiegiem byłem pełen nadziei. Czułem, że moje życie w końcu nabierze barw. Po wszystkim okazało się, że rozmiar zmienił się, ale o dwa cm w dół. Lekarze teraz nabrali wody w usta. Moja samoocena praktycznie nie istnieje. Zauważam po sobie symptomy depresji. Oddałbym kilka lat życia, żeby chociaż trochę poczuć się jak facet. Mój członek teraz wygląda dramatycznie. Z obrzydzeniem patrzę na siebie. Zasypiamy z żoną bez słowa. Nawet wracając z pracy nie pocałujemy się. Mam wrażenie, że żyję w jakimś koszmarze. Często budze się w nocy i płaczę z bezsilności. Nie chcę już tak żyć. Są dni, że mam w sobie tyle siły i samozaparcia, że postanawiam skończyć ze sobą. Jednak okazuje się, że nie mam odwagi. W głowie cały czas dzwonią mi słowa żony, kiedy powiedziała mi, że jej były miał wielkiego penisa. Innym razem tak od niechcenia złapała mnie za krocze i powiedziała mój boże tam nic nie ma. Czuję potrzeby seksualne, ale tłumie to w sobie na tyle, ile mam siły. Lęk i wstyd mi nie pozwalają. Nie mam już siły.
Silna emetofobia i IBS - brak skutecznej terapii i leczenia
Cierpię na silną emetofobię. Nie pomaga leczenie farmakologiczne ani psychoterapia. Z wiekiem jest coraz gorzej, nie doszliśmy z psychologiem do przyczyny, nie było również żadnego traumatycznego przeżycia z tym związanego. Dokucza mi również IBS, ciągłe biegunki, bóle brzucha. Każdy sygnał z brzucha traktuję jako potencjalne zagrożenie, że może dojść do nudności/wymiotów. Odbijam się od lekarza do lekarza i nikt do tej pory nie potrafił mi pomóc. Emetofobia jest na tyle silna, że gdy tylko poczuję nudności to wpadam w panikę, zaczynam płakać, dostaję drgawek i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Nie jestem w stanie wtedy przespać nocy, bo czuwam żeby nie zwymiotować. Unikam jedzenia na mieście, skupisk ludzi, miejsc publicznych aby tylko czegoś nie złapać. Techniki relaksacyjne nie przynoszą rezultatu. Jestem wykończona tym stanem i życiem w ciągłym napięciu, wyczerpały mi się pomysły jak mogłabym sobie pomóc. Bardzo proszę o jakąś poradę/słowo wsparcia. Z góry dziękuję.
Jak poradzić sobie z traumą po przemocy seksualnej ze strony bliskich?
Jak miałam ok. 10 lat doświadczałam przemocy seksualnej ze strony starszego brata, teraz mam 33 lata i dopiero teraz pozwolilam sobie by to uwolnić, dopiero dziś nazwałam to po imieniu, przez tyle lat trzymałam to w sobie, myslac że mnie to nie rusza, a teraz widzę jak ogromny wplywa miało to na moje życie - mimo zamknięcia szuflady z tymi wspomnieniami - po cichu zostawiało rany. Nie wiem co dalej robić, nie mam sily i odwagi podzielić się tym z kimkolwiek. A na pewno nie z najbliższymi, a jednocześnie chciałabym to z siebie wyrzucić, jednak na chwilę obecną czuję, że terapia to będzie dla mnie za dużo.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!