
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Związek na...
Związek na odległość i konflikty rodzinne z dziećmi partnera
Jakub Pawłowski
Z opisu wynika, że jesteś w bardzo trudnym położeniu. Z jednej strony widzisz, jak Twój partner walczy o dobro swojej córki i chce być dla niej obecnym ojcem. Z drugiej strony masz poczucie, że Wasza wspólna przyszłość jest stale odkładana, a potrzeby Twoje i Twojego syna schodzą na dalszy plan.
To naturalne, że pojawia się żal i poczucie niesprawiedliwości. Bycie dobrym rodzicem nie oznacza rezygnacji z budowania nowej rodziny. Oczywiście w sytuacji kryzysowej dziecko wymaga szczególnej uwagi, jednak ważne jest również, aby partner potrafił rozmawiać z Tobą o Waszych planach i uwzględniał Twoje potrzeby. Związek opiera się na szukaniu rozwiązań razem, a nie na jednostronnym podejmowaniu decyzji.
Niepokojące jest to, że słyszysz komunikaty sugerujące, iż wszystko musi poczekać do pełnoletności córki. To bardzo odległa perspektywa, która pozostawia Cię w niepewności. Warto spokojnie zapytać partnera nie tylko o to, co zamierza zrobić jako ojciec, ale także jak realnie wyobraża sobie Waszą wspólną przyszłość i jakie miejsce widzi w niej dla Ciebie oraz Twojego syna.
Jeżeli po szczerej rozmowie okaże się, że jego priorytetem jest wyłącznie jedna rola życiowa, a na budowanie Waszej relacji nie ma przestrzeni, warto zastanowić się, czy taki układ odpowiada Twoim potrzebom. Masz prawo oczekiwać związku, w którym czujesz się ważna, zauważana i współtworzysz decyzje dotyczące przyszłości.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Wygląda na to, że oboje macie różne oczekiwania odnośnie wspólnego życia a opisana sytuacja w niczym nie pomaga. Człowiek całe życie musi dokonywać wyborów, czasami nieakceptowalnych, ale ważnych. Zdarza się, że nie potrafimy zrozumieć drugiej strony albo nie akceptujemy tego, co się dzieje. W relacjach w jakich buduje się coś na przyszłość powinna panować zgoda i szacunek do wzajemnych decyzji, ale także przestrzeń na rozmowę i co ważniejsze, na kompromisy. Partner ma trudną sytuację kiedy jest zawieszony między dwiema rodzinami. Zawsze musi dokonywać jakiegoś wyboru, mniej obciążającego i z korzyścią dla wszystkich, a bynajmniej tak powinno się dziać. To co opisujesz w sprawie byłej żony partnera i jego córki może nosić znamiona manipulacji. Robisz wiele dla swojego partnera, ale to nie znaczy że on tak na to patrzy. Jego perspektywa spojrzenia może być inna. Stara się za wszelką cenę chronić córkę, która jako nastolatka wchodzi w fazę buntu i cała sytuacja jest dla każdej strony obciążająca. Możliwe, ze próbuje jej "wynagrodzić" rozwód i cierpienie, przez jakie przechodziła. Moja rada to otwarta i szczera rozmowa z partnerem, ale bez osądów i krzyku, w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Ważne są w tym wszystkim Twoje emocje i nie możesz być w zawieszeniu, opierając się jedynie na zapewnieniach, że wszystko się zmieni, kiedy córka osiągnie pełnoletność. Bo co to ma zmienić? Córka w tym czasie pewnie będzie nadal pobierała nauki w szkole. Twoja frustracja będzie rosła a le czy to jest warte tego? Oczywiście opisuję jeden ze scenariuszy i on nie musi się spełnić. jednak to, jak jesteś traktowana na to wskazuje niestety. Partnerstwo to wzajemny szacunek ale i wspólne podejmowanie decyzji i dbanie o swoje potrzeby, w tym te emocjonalne. Związek to wspólne cele i decyzje, a nie podejmowane jednostronnie.
Edyta Kotula
Dzień dobry.
Mam raczej wrażenie, że boli Panią to, że w tym wszystkim zabrakło miejsca na rozmowę o Was i o wspólnej przyszłości. Sytuacja jego córki wydaje się trudna i dobrze, że ma w ojcu oparcie. Jednocześnie to nie przekreśla Pani potrzeb ani planów. Ma Pani prawo chcieć wiedzieć, czy w jego życiu jest przestrzeń na budowanie rodziny również z Panią i Pani synem. Z tego, co Pani opisuje, największą trudność stanowi nie sama obecność córki, ale poczucie, że wszystkie decyzje zapadają bez uwzględnienia Pani. Kiedy słyszy Pani, że wspólna przyszłość ma poczekać kilka lat, że to Pani ma się przeprowadzić i dostosować, a partner nie widzi możliwości szukania rozwiązań także z myślą o Was, trudno nie czuć smutku i niepewności.
W związku ważne jest, aby było miejsce na potrzeby obu stron. Nie chodzi o wybór między partnerką a dzieckiem, ale o próbę znalezienia rozwiązania, w którym nikt nie czuje się całkowicie odsunięty.
To, co Pani czuje, jest zrozumiałe. Warto przyglądać się nie tylko temu, co partner mówi o przyszłości, ale też temu, czy jego działania pokazują, że naprawdę widzi w niej miejsce dla Was obojga. Bo miłość to nie tylko uczucia, ale również decyzje i gotowość do wspólnego budowania życia.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość. Poczułam z Pani treści, że nie pyta Pani, czy partner powinien pomagać swojej córce. Mam wrażenie, że najbardziej boli Panią to, że od dłuższego czasu nie wie, jakie miejsce zajmuje Pani i Pani syn w jego planach na przyszłość.To naturalne, że rodzic chce być obecny przy swoim dziecku, zwłaszcza gdy przeżywa ono trudności. Jednocześnie związek również potrzebuje rozmów o wspólnej przyszłości. Z Pani opisu wynika, że kolejne decyzje zapadają bez uwzględnienia Pani perspektywy, a odpowiedź na pytania o Waszą przyszłość jest odkładana na bliżej nieokreślony czas. To może budzić poczucie niepewności i osamotnienia.
Myślę, że warto porozmawiać z partnerem nie tyle o tym, czyją stronę powinien wybrać, ale o tym, czy widzi dla Was wspólną przyszłość i jak wyobraża sobie budowanie rodziny z uwzględnieniem potrzeb wszystkich jej członków. To ważne, aby nie tylko znać jego priorytety, ale również usłyszeć, jakie miejsce w jego życiu przewiduje dla Pani i Pani syna.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Pani odczucia są w pełni uzasadnione – postawa partnera, który bez konsultacji z Panią podejmuje kluczowe decyzje, a jednocześnie oczekuje Pani całkowitego podporządkowania i przeprowadzki, jasno pokazuje, że w tym związku brakuje równowagi i partnerstwa.
Mężczyzna pozwala sobą manipulować i wchodzi w rolę ratownika, co w połączeniu z jego deklaracjami: „wszystko dla córki”, „odkładamy naszą przyszłość na 5 lat”, stawia Panią i Pani syna na marginesie jego życia, serwując Wam podwójne standardy zaangażowania.
Jeśli partner nie dostrzeże problemu i nie zdecyduje się na ustawienie zdrowych granic oraz skorzystanie z pomocy psychologa/mediatora, Pani dalsze trwanie w tej relacji będzie wiązało się z ciągłą rezygnacją z własnych potrzeb i poświęcaniem dobra własnego dziecka.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
Z Pani opisu wynika, że źródłem trudności nie jest sama obecność córki partnera, ale to, że od pewnego czasu cała relacja zaczęła być podporządkowana kryzysowi wokół niej. To zrozumiałe, że może Pani odczuwać smutek, niepewność i obawę o wspólną przyszłość.
Jednocześnie warto zachować ostrożność z oceną, czy córka lub jej mama manipulują partnerem. Na podstawie opisu nie da się tego jednoznacznie stwierdzić. Wiadomo natomiast, że dziewczynka znalazła się w trudnej sytuacji rodzinnej, a partner prawdopodobnie próbuje odnaleźć się w roli ojca, który chce zapewnić jej bezpieczeństwo.
To nie zmienia jednak faktu, że Pani potrzeby również są ważne. Jeśli partner komunikuje, że wspólne plany muszą zostać odłożone na kilka lat, nie odwiedzi Pani z córką, a przyszłość widzi wyłącznie przez pryzmat swojej sytuacji rodzinnej, ma Pani prawo zastanawiać się, czy w tej relacji jest miejsce także dla Pani i Pani syna.
Kluczową kwestią wydaje się nie to, kto ma rację, ale czy potraficie wspólnie rozmawiać o przyszłości i szukać rozwiązań uwzględniających potrzeby obu stron. Związek wymaga troski zarówno o dzieci, jak i o relację partnerską.
Jeżeli ma Pani poczucie, że od dłuższego czasu te rozmowy nie prowadzą do żadnych zmian, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub konsultację dla par. Taka przestrzeń może pomóc spokojnie przyjrzeć się wzajemnym oczekiwaniom, granicom i odpowiedzieć na pytanie, czy Wasze wyobrażenia o wspólnej przyszłości są ze sobą możliwe do pogodzenia.

Zobacz podobne
Bardzo proszę o pomoc. Mój mąż jest zazdrosny o moją przeszłość - o były związek, zanim poznałam mojego męża. Dla mnie był to krótki, niewiele znaczący związek, problem dotyczy tego ze doszło między nami do zbliżenia, dodatkowo nie pomaga fakt, że chciałam wzbudzić w nim zazdrość i okłamałam go, że były wtedy też dodatkowe 'zabawy' . Mąż jest oburzony, nie miał wcześniej takich doświadczeń. Od tego czasu cały czas ta sytuacja do nas wraca, mąż próbuje dopytywać o szczegóły, krzyczy, że nie wybaczy mi tego kłamstwa, że nie wierzy, że nic więcej między nami nie było. Od tego czasu ciągle się kłócimy, różne sytuacje, czy obcy mężczyźni kojarzą mu się z moim byłym, wtedy chodzi zły, smutny, oskarża mnie ze byłam naiwna, że tak łatwo dałam się tamtemu omotać. Wiem, że źle zrobiłam okłamując go, bardzo tego żałuję. Mam wrażenie, że już powiedziałam mu wszystko o tym poprzednim związku, przyznałam, że poza tym 1 stosunkiem nic więcej między nami nie było, ale on ciągle swoje. Ciągle zarzuca mi kłamstwo, nie wierzy mi i twierdzi, że nigdy nie uwierzy. Mam ogromne wyrzuty sumienia, bo to tej sytuacji wszystko było między nami idealnie. Chciałabym to wszystko naprawić, mam wrażenie, że jestem winna wszystkiego. Jak mam z nim rozmawiać? Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego, a boli mnie ciągłe wracanie do tego tematu, oskarżanie mnie i ciągła zazdrość
Jestem w rozsypce i mój świat się zawalił. Jestem po ślubie 8 lat i miesiąc temu dowiedziałam się, że mój mąż mnie zdradza. Zdradzał mnie od pół roku z koleżanką z pracy, która sama ma rodzinę i dzieci. Gdy dałam mężowi ultimatum, z dnia na dzień zostawił ją i zaczął się starać o nasze małżeństwo.
Widzę, że się zmienił, chce pójść ze mną na terapię i zachowuje się całkiem inaczej. Ale ból, który mam w sobie, mnie przerasta i boli mnie to, że przez pół roku prowadził dwa życia.
Kłamał mnie, a ja nawet się nie zorientowałam. Cały czas zadaję sobie pytanie, czemu mi to zrobił i czemu to tyle trwało? Dlaczego? Widzę, że się stara, ale nie wierzę mu, gdy mówi, że już nigdy tego nie zrobi, że był to błąd, że kocha mnie.
Tłumaczy się, że nie wie, dlaczego tak zrobił, że miał mętlik w głowie, że nie myślał, że tak bardzo mnie zrani. Nie wiem, co mam myśleć, bo to nie było jednorazowe spanie z kimś. Proszę, o odpowiedź, co ja mam zrobić? Zostać z nim i dać szansę? Czy romans, który trwa pół roku, jest za długi i powinnam go zostawić?

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
