Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość i konflikty rodzinne z dziećmi partnera

Jestem w zwiazku od 2 lat. Mam 38 lat partner 34. Z poprzednich zwiazków mamy - ja 5 letniego syna, partner 13 letnia córkę. Aktualnie jest to zwiazek na odleglosc, gdyz mieszkamy w dwoch roznych krajach. Dzieci mają ze sobą dobry kontakt, mój syn uważa mojego parnera z pół ojca, ja z jego córką też od razu się polubiłyśmy. Dziewczynka od urodzenia mieszka z matką oraz nowym partnerem oraz 3 przyrodnich młodszych braci w innym mieście. Parner widywał ją w miare mozliwosci zawsze staral sie byc blisko choc matka dziewczynki wielokrotnie mu to utrudniala. Od kilku miesiecy w domu dziewczynki odbywaja sie ciagle awantury jesli nie z jej mama to z ojczymem. Matka dziewczynki wydzwania wtedy i wypisuje do mojego pratnera oczekujac ze rzuci on wszystko, wezmie dzien wolny w pracy i pojedzie naprawiac sytuacje choc nigdy nie zostal nawet wpuszczony do domu. Dziewczynka raz nawet uciekla w nocy z domu. Niestety mimo moich nacisków partner nie stara się szukac podloza takiego zachowania u swojej córki tylko zabrał ją do siebie. Odbyło sie to za zgodą wszystkich,matka dziewczynki nawet stwierdzila ze bedzie jej lepiej z ojcem bo jest jego jedynym dzieckiem, ale teraz (po tygodniu!) zmienila zdanie i oskarza o wszystko mojego partnera. Podloze zachowani dziewczynki jak pisalam wyzej nie zostalo znalezione i cala sytuacja rozwiazana. Obawiam sie ze manipuluje ona wraz ze swoja mama moim partnerem. Szczegolnie ze w przeszlosci potrafila powiedziec nawet przy obcych ludziach ze nie daje on na nia pieniedzy (co oczywiscie jest nie prawda). Notorycznie nie odpisywala tez na jego widomosci i nie odbierala telefonow. Razem ze swoja mama potrafily tez odwolac zaplanowane spotkania w momencie kiedy partner byl juz pod drzwiami. Nie otwierajac mu ich nawet. Cała sytuacja odbija sie oczywiscie na naszej relacji. Nasze plany o jakiejkolwiek wspolnej przeszlosci odeszy w zapomnienie. Jego jedynym rozwiazaniem jest moja przeprowadzka tam. Powiedzial rowniez ze majac ja pod opieka sam nigdy by nie przyjechal nas odwiedzic bo ma córkę pod opieka. Zaznacze odrazu ze na miejscu ma on swoje rodzine - mamę, brata itd. Ja wychowuję swojego syna sama, mam tylko moją mamę a jednak potrafiłam jechać sama do niego na 4 dni, zostawiając dziecko z babcią. Odnoszę wrażenie że w życiu parrtnera nie ma miejsca dla nas. Sam powiedzial zreszta kiedys ze gdyby mu sie cos stalo wszystko otrzyma jego corka, a jesli zajdzie w ciaze on bedzie sie musial opiekowac jej dzieckiem. Gdy pytam o nasza przyszlosc mowi ze musi to poczekac az jego corka osiagnie pelnoletnosc. Nikt jednak nie skonsultowal ze mna calej sutacji ani nie zapytal czy chcialabym moze miec swoja rodzine? I chociaz rozumiem ze partner corke stawia na pierwszym miejscu, nie uwazam.ze zachowuje sie okay w stosunku do mnie i mojego syna. Bardzo prosze o poradę.
Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Z opisu wynika, że jesteś w bardzo trudnym położeniu. Z jednej strony widzisz, jak Twój partner walczy o dobro swojej córki i chce być dla niej obecnym ojcem. Z drugiej strony masz poczucie, że Wasza wspólna przyszłość jest stale odkładana, a potrzeby Twoje i Twojego syna schodzą na dalszy plan.

To naturalne, że pojawia się żal i poczucie niesprawiedliwości. Bycie dobrym rodzicem nie oznacza rezygnacji z budowania nowej rodziny. Oczywiście w sytuacji kryzysowej dziecko wymaga szczególnej uwagi, jednak ważne jest również, aby partner potrafił rozmawiać z Tobą o Waszych planach i uwzględniał Twoje potrzeby. Związek opiera się na szukaniu rozwiązań razem, a nie na jednostronnym podejmowaniu decyzji.

Niepokojące jest to, że słyszysz komunikaty sugerujące, iż wszystko musi poczekać do pełnoletności córki. To bardzo odległa perspektywa, która pozostawia Cię w niepewności. Warto spokojnie zapytać partnera nie tylko o to, co zamierza zrobić jako ojciec, ale także jak realnie wyobraża sobie Waszą wspólną przyszłość i jakie miejsce widzi w niej dla Ciebie oraz Twojego syna.

Jeżeli po szczerej rozmowie okaże się, że jego priorytetem jest wyłącznie jedna rola życiowa, a na budowanie Waszej relacji nie ma przestrzeni, warto zastanowić się, czy taki układ odpowiada Twoim potrzebom. Masz prawo oczekiwać związku, w którym czujesz się ważna, zauważana i współtworzysz decyzje dotyczące przyszłości.


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Wygląda na to, że oboje macie różne oczekiwania odnośnie wspólnego życia a opisana sytuacja w niczym nie pomaga. Człowiek całe życie musi dokonywać wyborów, czasami nieakceptowalnych, ale ważnych. Zdarza się, że nie potrafimy zrozumieć drugiej strony albo nie akceptujemy tego, co się dzieje. W relacjach w jakich buduje się coś na przyszłość powinna panować zgoda i szacunek do wzajemnych decyzji, ale także przestrzeń na rozmowę i co ważniejsze, na kompromisy. Partner ma trudną sytuację kiedy jest zawieszony między dwiema rodzinami. Zawsze musi dokonywać jakiegoś wyboru, mniej obciążającego i z korzyścią dla wszystkich, a bynajmniej tak powinno się dziać. To co opisujesz w sprawie byłej żony partnera i jego córki może nosić znamiona manipulacji. Robisz wiele dla swojego partnera, ale to nie znaczy że on tak na to patrzy. Jego perspektywa spojrzenia może być inna. Stara się za wszelką cenę chronić córkę, która jako nastolatka wchodzi w  fazę buntu i cała sytuacja jest dla każdej strony obciążająca. Możliwe, ze próbuje jej "wynagrodzić" rozwód i cierpienie, przez jakie przechodziła. Moja rada to otwarta  i szczera rozmowa z partnerem, ale bez osądów i krzyku, w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Ważne są w tym wszystkim Twoje emocje i nie możesz być w zawieszeniu, opierając się jedynie na zapewnieniach, że wszystko się zmieni, kiedy córka osiągnie pełnoletność. Bo co to ma zmienić? Córka w tym czasie pewnie będzie nadal pobierała nauki w szkole. Twoja frustracja będzie rosła a le czy to jest warte tego? Oczywiście opisuję jeden ze scenariuszy i on nie musi się spełnić. jednak to, jak jesteś traktowana na to wskazuje niestety. Partnerstwo to wzajemny szacunek ale i wspólne podejmowanie decyzji i dbanie o swoje potrzeby, w tym te emocjonalne. Związek to wspólne cele i decyzje, a nie podejmowane jednostronnie. 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry. 

Mam raczej wrażenie, że boli Panią to, że w tym wszystkim zabrakło miejsca na rozmowę o Was i o wspólnej przyszłości. Sytuacja jego córki wydaje się trudna i dobrze, że ma w ojcu oparcie. Jednocześnie to nie przekreśla Pani potrzeb ani planów. Ma Pani prawo chcieć wiedzieć, czy w jego życiu jest przestrzeń na budowanie rodziny również z Panią i Pani synem. Z tego, co Pani opisuje, największą trudność stanowi nie sama obecność córki, ale poczucie, że wszystkie decyzje zapadają bez uwzględnienia Pani. Kiedy słyszy Pani, że wspólna przyszłość ma poczekać kilka lat, że to Pani ma się przeprowadzić i dostosować, a partner nie widzi możliwości szukania rozwiązań także z myślą o Was, trudno nie czuć smutku i niepewności.

W związku ważne jest, aby było miejsce na potrzeby obu stron. Nie chodzi o wybór między partnerką a dzieckiem, ale o próbę znalezienia rozwiązania, w którym nikt nie czuje się całkowicie odsunięty.

To, co Pani czuje, jest zrozumiałe. Warto przyglądać się nie tylko temu, co partner mówi o przyszłości, ale też temu, czy jego działania pokazują, że naprawdę widzi w niej miejsce dla Was obojga. Bo miłość to nie tylko uczucia, ale również decyzje i gotowość do wspólnego budowania życia.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Poczułam z Pani treści, że nie pyta Pani, czy partner powinien pomagać swojej córce. Mam wrażenie, że najbardziej boli Panią to, że od dłuższego czasu nie wie, jakie miejsce zajmuje Pani i Pani syn w jego planach na przyszłość.To naturalne, że rodzic chce być obecny przy swoim dziecku, zwłaszcza gdy przeżywa ono trudności. Jednocześnie związek również potrzebuje rozmów o wspólnej przyszłości. Z Pani opisu wynika, że kolejne decyzje zapadają bez uwzględnienia Pani perspektywy, a odpowiedź na pytania o Waszą przyszłość jest odkładana na bliżej nieokreślony czas. To może budzić poczucie niepewności i osamotnienia.

Myślę, że warto porozmawiać z partnerem nie tyle o tym, czyją stronę powinien wybrać, ale o tym, czy widzi dla Was wspólną przyszłość i jak wyobraża sobie budowanie rodziny z uwzględnieniem potrzeb wszystkich jej członków. To ważne, aby nie tylko znać jego priorytety, ale również usłyszeć, jakie miejsce w jego życiu przewiduje dla Pani i Pani syna.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pani odczucia są w pełni uzasadnione – postawa partnera, który bez konsultacji z Panią podejmuje kluczowe decyzje, a jednocześnie oczekuje Pani całkowitego podporządkowania i przeprowadzki, jasno pokazuje, że w tym związku brakuje równowagi i partnerstwa.

Mężczyzna pozwala sobą manipulować i wchodzi w rolę ratownika, co w połączeniu z jego deklaracjami: „wszystko dla córki”, „odkładamy naszą przyszłość na 5 lat”, stawia Panią i Pani syna na marginesie jego życia, serwując Wam podwójne standardy zaangażowania.

Jeśli partner nie dostrzeże problemu i nie zdecyduje się na ustawienie zdrowych granic oraz skorzystanie z pomocy psychologa/mediatora, Pani dalsze trwanie w tej relacji będzie wiązało się z ciągłą rezygnacją z własnych potrzeb i poświęcaniem dobra własnego dziecka.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Z Pani opisu wynika, że źródłem trudności nie jest sama obecność córki partnera, ale to, że od pewnego czasu cała relacja zaczęła być podporządkowana kryzysowi wokół niej. To zrozumiałe, że może Pani odczuwać smutek, niepewność i obawę o wspólną przyszłość.

Jednocześnie warto zachować ostrożność z oceną, czy córka lub jej mama manipulują partnerem. Na podstawie opisu nie da się tego jednoznacznie stwierdzić. Wiadomo natomiast, że dziewczynka znalazła się w trudnej sytuacji rodzinnej, a partner prawdopodobnie próbuje odnaleźć się w roli ojca, który chce zapewnić jej bezpieczeństwo.

To nie zmienia jednak faktu, że Pani potrzeby również są ważne. Jeśli partner komunikuje, że wspólne plany muszą zostać odłożone na kilka lat, nie odwiedzi Pani z córką, a przyszłość widzi wyłącznie przez pryzmat swojej sytuacji rodzinnej, ma Pani prawo zastanawiać się, czy w tej relacji jest miejsce także dla Pani i Pani syna.

Kluczową kwestią wydaje się nie to, kto ma rację, ale czy potraficie wspólnie rozmawiać o przyszłości i szukać rozwiązań uwzględniających potrzeby obu stron. Związek wymaga troski zarówno o dzieci, jak i o relację partnerską.

Jeżeli ma Pani poczucie, że od dłuższego czasu te rozmowy nie prowadzą do żadnych zmian, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub konsultację dla par. Taka przestrzeń może pomóc spokojnie przyjrzeć się wzajemnym oczekiwaniom, granicom i odpowiedzieć na pytanie, czy Wasze wyobrażenia o wspólnej przyszłości są ze sobą możliwe do pogodzenia.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Rozumiem, że jest to dla Pani bardzo trudna sytuacja. Partner ma prawo stawiać dobro swojej córki na pierwszym miejscu, jednak równie ważne jest, aby w związku uwzględniał także Pani potrzeby i wspólną przyszłość. Relacja nie powinna opierać się wyłącznie na oczekiwaniu, że jedna ze stron będzie stale dostosowywać swoje życie. Warto spokojnie porozmawiać nie tylko o bieżących trudnościach, ale przede wszystkim o tym, jak każde z Państwa wyobraża sobie wspólną przyszłość i czy te wizje są ze sobą zgodne. Jeśli partner konsekwentnie odkłada wspólne plany na nieokreślony czas, warto zastanowić się czy taka relacja odpowiada Pani potrzebom i daje poczucie bezpieczeństwa. W tak złożonej sytuacji pomocna może być również konsultacja psychologiczna lub terapia par, jeśli oboje będą gotowi na wspólną pracę.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Trudności z angażowaniem się w relacje - męczą mnie kontakty, nie mam potrzeby dowiadywania się więcej o innych. Nie chcę jednak być sama na późniejszy okres życia.
Nie umiem się angażować w żadne relacje, gdy spotykam kogoś czy to w pracy, czy w szkole, szczerze nie mam chęci dowiedzenia się czegoś więcej o tej osobie(chociaż fajnie nam się rozmawia), nie umiem okazywać tego, że kogoś lubię jako przyjaciela. Wszyscy mnie męczą, ale to pewnie dlatego, że nie umiem powiedzieć, jak coś mi się nie podoba. W życiu moim parę razy usłyszałam, że jestem dziwna, ale nie wiem dlaczego, może dlatego, że czasem źle dobieram słowa, ale w sumie to nie wiem. W sumie to na starość nie chciałabym zostać sama.
Czy mój mąż mnie manipuluje? Nieodpowiednie gesty koleżanki z pracy a oznaki romansu
Maz w pracy pracuje z kierowniczką z którą znają sir dosyć dobrze kupeeee lat. Przejdę do rzeczy: Kobieta nie lubi mnie a ja jej. Kiedy bynajmniej przyjeżdżam po meza do pracy owa kobieta osobiście to widzę w jego stronę na moich oczach robi moim zdaniem nie stosowne gesty typu galaska po plecach po ramieniu patrząc w tym momencie na mnie. Mąż z tego nic sobie nie robi uwaza ze to nic takiego. Zaczyna mówić mi ze gdyby miał romans to też byłby sex czy wyjścia z domu choc to nie do końca. Kiedy zwracam mu uwagę ze mi to nie pasuje mówi do mnie czulo skarbeczku kochanie kocham tylko ciebie z tobą chce sexu ty mnie kręcisz podniecasz jarasz. Co mam myśleć kiedy zwrócę uwagę ze te gesty mi sie nie podobają zaczyna byc chamski kozaczny i szybko zmienia temat rozmowy. Wydaje mi sie ze to manipuluje on mna I bawi sie mną, ze jestem zapsowym kołem. Mąż podczas sprzeczki potrafi mi powiedzieć odbieram to za przykrość cyt ,, a co ty myślisz ze jestes miss polonia???,, z drugiej strony irytuje potrafi powiedzieć dramat jesteś masz frustracje. W drodze do pracy maz ciagle pisze te same teksty cyt ,, jarasz mnie podniecasz jestes słodka tęsknie kocham cie mam na ciebie ochotę,, czy to normalne czy faktycznie cos jest nie tak i ukrywa sie przede mną co do romansu Jak mam odbierać te gesty kobiety maz uwaza ze to nic zlego ze on nie robi nic złego??? Razem zawsze wracamy z pracy na telefonie przeglada fb czy gra i potem wyjściem ze mna z psem spacer sex i tak w kółko z zapewnieniem ze tylko ja. Co myśleć robić??? Żadna forma rozmow nie da efektów terapię w życiu
Czy uda się jeszcze naprawić ten związek?
Czy uda się jeszcze naprawić ten związek? Od prawie 4 lat jesteśmy razem. Mam 34 lata, a partnerka jest 3 lata starsza. Sytuacja jest dziwna. A mianowicie mieszkamy razem od 3,5 roku i mieliśmy dużo pięknych, słodkich chwil i tez cichych dni. Wynajmuje mieszkanie i opłacam rachunki, ona płaci częściej za zakupy/jedzenie. Wiele rzeczy nam pasowało, podejście do życia, odkrywanie siebie, charaktery, humor, podobne zainteresowania, jak i oddzielne hobby dla równowagi, czy uczenie się czegoś nowego w prowadzeniu "domu". Lecz gdy przychodzi do tematów poważnych o przyszłości(ślub, chęć potomstwa, staranie o nowe mieszkanie czy dom, planowanie wakacji...takie dojrzałe tematy) to pokój sie rujnuje. Kocham ją i wydaje mi się, że ona mi mówi "Kocham cie" z przyzwyczajenia już przy każdej okazji jak mantra, codziennie. Ale czy robi to, bo tak wygodnie czy tak czuje, nie mam pojęcia. Częściej teraz zachowuje się jakby mieszkała w hotelu... praca, jedzenie, drzemka, książka/muzyka/internet, jedzenie, sen, praca... Przez te lata nie miała ochoty nic zmienić w mieszkaniu, od czasu do czasu jakiś mebel czy fotel kupiłem i pytałem, czy coś potrzebuje, to słyszałem "nie wiem, chyba nic" nawet stare rozwalające łóżko jej nie przeszkadza. Nie ma też ochoty pomóc planować wakacji, bo nie ma pomysłu. Nie jestem w stanie po wielu próbach delikatnych nawet rozmów, wyciągnąć czego ona oczekuje od tego związku. Teraz życie z nią wygląda jak pasmo rozpraszaczy od poważnych tematów, "nie teraz, nie wiem, nie myślałam o tym, nie pytaj mnie o to teraz, zaraz jadę do pracy, albo jestem po pracy, możemy o tym nie mówić itp" albo nagły gniew i ucieczka do książki/muzyki+alko. Jestem cierpliwy i daje jej czas i dni do namysłu, ale w środku mnie zżera, że po takim czasie partnerka dalej "Nie wie" albo "nie wie co ma mi odpowiedzieć". Bo z pracą u niej różnie, bo niby sie stresuje pracą, w miedzy czasie uważa ze wszyscy ludzie są źli i wolałaby pracować gdzie indziej, wiec zmienia prace co kilka miesięcy, ale wszędzie jej nie wygodnie, bo to rano trzeba wstawać, bo to na drugiej zmianie wieczorem wracać... wiec najlepiej jakbym ją woził do pracy i z powrotem, bo jej się nie chce tramwajem, bo ludzie są dziwni. Przez co się nie wysypiałem często i jej to nie przeszkadzało, bo wyśpie sie po pracy. Prawka też nie chce się jej robić. Wszystko, co ma zrobić, jakąś sprawę załatwić, ciągle przeciąga. Ale potrafi wydawać pieniądze bez problemu na nowe książki, jedzienie czy %. Zaczęła unikać znajomych, w sumie prawie zerwała kontakty, namawiam ją, żeby wróciła do tego, wróciła i zaczęła rozmawiać z ludźmi, chodziła na spotkania z dziewczynami. Powiedziała mi, że nie rozmawia z nikim w pracy, chociaż ludzie szukają z nią kontaktu to "nie będzie się zmuszać do rozmowy z innymi". Wspieram ją we wszystkim, lecz chyba straciła pewność siebie. Nie chodzimy już na spacery po lesie, plaży czy parkach, ale obok stawu, żeby mogła piwko wypić. W tym roku nigdzie na urlop nie pojechaliśmy, bo się jej nie chciało i z tego wszystkiego mi, na siłę, sie nie chciało nas ciagnąć gdzieś. I chociaż czekałem na ten urlop pół roku, miał być wypad we dwójkę nad jeziorko pod namiot/domek, to przesiedzieliśmy go w domu. I może zrobiło się jej za wygodnie i jest ze mną z przyzwyczajenia, dlatego nie ma motywacji i "co będzie to będzie". Ma to na mnie wszystko zły wpływ, źle sypiam i zaczynam się od niej oddalać albo ona ode mnie, też już zadaje sobie to pytanie. Nawet jak dalej mamy ciepłe chwile, to przyszłość jest jak za mgłą.
Chcę zmienić kraj zamieszkania i zbudować rodzinę, jednak partner chce zostać w obecnym miejscu.
Witam. Ja pochodzę z Polski, mój partner z innego kraju, ale mieszkamy razem w Anglii. On ma tu dziecko z poprzedniego związku, ja marzę od wielu lat o powrocie do Polski, chciałabym tam zbudować z nim rodzinę. On jednak nie chce, nie widzi tam dla siebie przyszłości i chce przyszłości ze mną w Anglii. Mówi, że jeżeli chce, mogę się spakować i jechać sama co jeszcze bardziej mnie przygnębia, jakby było mu obojętne czy się rozstaniemy, czy nie. Boję się, że nie dam rady na dłuższą metę w tym kraju, bo lata lecą, a moi rodzice są coraz starsi i tęsknią. Czuję presję i nie daje mi to spokoju.
Oddaliliśmy się od siebie z narzeczonym - on ma problem z komunikacją
Pomocy mój związek się rozpada :( Mam 32 lata, narzeczony 34 . W ciągu paru miesięcy bardzo oddaliliśmy się od siebie. Tematem codziennych rozmów zazwyczaj był temat dzieci. Co robiły, jak im dzień minał itd. Mój narzeczony ma problemy z mówieniem. Na wiele moich pytań odpowiada "nie wiem" i tak było od zawsze... Mnie bardzo irytuje to, gdy chce się od niego czegoś dowiedzieć a on odpowiada mi w ten sposób. Czuje się wtedy odrzucona i niechciana.Zamykam się bardzo na niego i nie wiem o co mu tak naprawdę chodzi, bo mi tego nie mówi, stąd też to oddalenie. W przeszłości były sytuacje, kiedy narzeczony pisał z innymi dziewczynami. Nie przyznał się nigdy do tego, tylko wychodziło to przypadkiem. Poważnie zrobiło sie do tego stopnia, że narzeczony powiedział, że nie wie co do mnie czuje i potrzebuję czasu, żeby się przekonać czy to co było kiedyś między nami wróci..Prosiłam go bardzo, żebyśmy się wybrali na terapię, ale on nie chce. Bardzo źle jest nastawiony do tego typu spotkań chociaż nigdy na takim nie był... Bardzo proszę o pomoc, bo nie wiem co robić. Mi bardzo zależy... Staram się do tego stopnia, że nie wiem czy tego nie jest po prostu za dużo...
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.