Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

10-latka boi się spać sama po obozie sportowym - jak jej pomóc?

10 latka,po powrocie z obozu sportowego boi się sama zasypiać.Cidziennie chce ,żeby ktoś przy niej był.Nawet jeśli już ktoś przy niej jest ma problem z zaśnieciem.Płacze ,ze chce zasnąc a nie może.Rowieśnicy na obozie,opowiadali rózne rzeczy,jekie to filmy straszne ogladaly,straszyły się.Moja wnuczka bardzo to przeżywala,zdażylo się,ze zamknieto ja samą na balkonie.Teraz pozostawanie w pokoju na pietrze ,gdzie jest w nim sama ,budzi w niej strach.Jak pomóc dziecku.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak bardzo trudne doświadczenie dla dziecka. U 10-latki po takim wyjeździe lęk przed samodzielnym zasypianiem może się pojawić jako reakcja na silny stres. Zwłaszcza jeśli podczas obozu słyszała przerażające historie, oglądała lub słuchała opowieści o strasznych filmach, a dodatkowo została sama zamknięta na balkonie - taka sytuacja mogła zostać przez nią odebrana jako zagrożenie.

Najważniejsze teraz jest, aby nie zawstydzać jej ani nie przekonywać na siłę, że „nie ma się czego bać”. Dla dorosłego sytuacja może wydawać się nieracjonalna, ale dla dziecka lęk jest prawdziwym odczuciem.

Może pomóc:

spokojna rozmowa w ciągu dnia (nie tuż przed snem): zapytanie, czego dokładnie się boi, jakie obrazy lub myśli pojawiają się w głowie, co jest najstraszniejsze;

nazwanie emocji: „Widzę, że bardzo się przestraszyłaś. To mogło być dla Ciebie trudne”;

danie poczucia bezpieczeństwa, np. wspólne ustalenie wieczornego rytuału: lampka, bajka/książka, spokojna muzyka, krótka rozmowa;

stopniowe odzyskiwanie samodzielności, zamiast nagłego wymagania, żeby od razu spała sama. Można zacząć od siedzenia obok łóżka, potem coraz dalej, aż do samodzielnego zasypiania.

Warto też wrócić do sytuacji z balkonu. Dobrze byłoby dowiedzieć się, co dokładnie się wydarzyło - czy było to przypadkowe, czy ktoś zrobił to celowo, jak długo była sama i jakie emocje wtedy przeżywała. To może mieć znaczenie dla tego, jak dziecko interpretuje obecnie samotność w pokoju.

Jeżeli lęk będzie się utrzymywał przez kilka tygodni, nasilał, wpływał na funkcjonowanie w dzień (np. unikanie zostawania samej, duży niepokój, problemy w szkole), warto rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym. Nie dlatego, że z dzieckiem „dzieje się coś złego”, ale żeby pomóc jej przepracować to doświadczenie i odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

~ Jagoda Jek, psycholożka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Dla 10-latki doświadczenie straszenia na obozie oraz zamknięcie na balkonie było ogromnym stresorem, który zaniżył jej poczucie bezpieczeństwa i wywołał lęk powiązany z przebywaniem w samotności.

Najważniejsze jest okazanie dziecku pełnego zrozumienia, niestraszenie go i powolne odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa poprzez stopniową obecność przy zasypianiu, np. stopniowe oddalanie krzesła od łóżka co kilka dni oraz wprowadzenie wyciszających rytuałów wieczornych.

Jeśli silny lęk i kłopoty ze snem będą utrzymywać się dłużej, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym, aby pomóc wnuczce bezpiecznie przepracować to trudne obozowe doświadczenie.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Proszę umówić dziecko z psychologiem specjalizującym się w dzieciach i młodzieży. Doświadczyła czegoś, co mogło wywołać w niej traumę (zamykanie na balkonie itd.) i tutaj należy reagować szybko. Dziecko które ma 10 lat ma bardzo rozbudzoną wyobraźnię, a w nocy, kiedy zapada ciemność jej zmysły się wyostrzają i przywołuje wspomnienia. Dopiero kształtuje się psychika i osobowość.  Zastanawia mnie, gdzie w tym czasie byli opiekunowie obozu, dopuszczając do takich sytuacji. Inna sprawa , jaka przychodzi  do głowy to zakup koca obciążeniowego(sensorycznego)   lub kołdry, który redukuje stres i pomaga zasnąć. Są również tak zwane misie obciążeniowe. To naprawdę doskonale się sprawdza nie tylko u dzieci, przynosząc ulgę. Ale wizyta u psychologa to priorytet. 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Lęk, który pojawił się u Pani wnuczki, najprawdopodobniej jest reakcją na trudne doświadczenia z obozu. W tym wieku wyobraźnia jest bardzo intensywna, dlatego straszne historie opowiadane przez rówieśników czy sytuacja, w której została sama na balkonie, mogły sprawić, że wieczorem czuje się zagrożona, mimo że jest bezpieczna.

Na razie warto przede wszystkim dać jej poczucie bezpieczeństwa – spokojnie rozmawiać o jej obawach, nie bagatelizować ich i nie zmuszać do samodzielnego zasypiania. Dobrym rozwiązaniem jest stopniowe oswajanie lęku, np. siedzenie przy łóżku i z czasem zwiększanie dystansu

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Moim zdaniem z Pani opisu, to co występuje u wnuczki może być reakcją na bardzo stresujące doświadczenia z obozu. Dla dziecka w tym wieku nawet sytuacje, które innym wydają się „żartem”, mogą zachwiać poczuciem bezpieczeństwa. Jeśli do tego doszło zamknięcie jej samej na balkonie i przeżywała silny strach, nic dziwnego, że teraz trudno jej spokojnie zasnąć i zostać samej. Myślę, że w tej chwili najważniejsze jest, aby nie zmuszać jej do samodzielnego zasypiania ani nie przekonywać, że „nie ma się czego bać”. Znacznie bardziej pomaga spokojna obecność, wysłuchanie jej przeżyć i stopniowe odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa. Z czasem można małymi krokami wydłużać momenty, w których zostaje sama, ale bez wywierania presji.

Jeżeli lęk będzie utrzymywał się przez kolejne tygodnie lub zacznie wpływać również na funkcjonowanie w ciągu dnia, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym. Im wcześniej dziecko otrzyma wsparcie, tym łatwiej będzie zapobiec utrwaleniu się tego lęku.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, wygląda na reakcję dziecka na bardzo stresujące doświadczenie. Jeśli wnuczka wcześniej zasypiała sama, a trudności pojawiły się dopiero po obozie, to jej lęk może być sposobem, w jaki organizm próbuje poradzić sobie z tym, co przeżyła.

Najważniejsze jest teraz, aby nie zawstydzać jej i nie przekonywać, że „nie ma się czego bać”. Dla niej ten strach jest prawdziwy. Dobrze, jeśli czuje, że dorośli są obok i traktują jej emocje poważnie.

Warto dać jej czas. Często, kiedy dziecko odzyskuje poczucie bezpieczeństwa, lęk stopniowo się zmniejsza. Można spokojnie rozmawiać z nią o tym, co wydarzyło się na obozie, jeśli sama będzie chciała o tym opowiadać, i zapewniać ją, że jest już w bezpiecznym miejscu.

Jeśli jednak lęk będzie się utrzymywał przez kolejne tygodnie, będzie się nasilał lub zacznie wpływać także na funkcjonowanie w ciągu dnia, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym. Czasem kilka spotkań wystarcza, aby pomóc dziecku odzyskać poczucie bezpieczeństwa po trudnym doświadczeniu.

Proszę też pamiętać, że zamknięcie dziecka samego na balkonie czy straszenie przez rówieśników mogło być dla 10-latki naprawdę silnym przeżyciem. To, że teraz szuka bliskości dorosłych przed snem, nie jest oznaką słabości, ale próbą odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Z odpowiednim wsparciem jest duża szansa, że ten lęk stopniowo minie.

Ewelina Sinda-Dulińska

Ewelina Sinda-Dulińska

Dzień dobry, To, co opisuje Pani wnuczka, to typowa reakcja lękowa wywołana przeżyciem, które przekroczyło jej możliwości poradzenia sobie z emocjami, straszne historie opowiadane wieczorami na obozie, plus incydent zamknięcia na balkonie, mogły uruchomić silne poczucie zagrożenia i bezradności. U dzieci w tym wieku psychika broni się właśnie w taki sposób: lęk „przenosi się" na sytuację zasypiania samotnie, bo to moment, w którym dziecko czuje się najbardziej bezbronne. Proszę nie zmuszać do szybkiego „hartowania się". Nagłe zostawianie samej w pokoju, żeby „się przyzwyczaiła", raczej nasili lęk niż go zmniejszy. Lepiej działa stopniowe oswajanie. Stopniowa separacja. Na początek dorosły może siedzieć przy łóżku, aż dziecko zaśnie, potem stopniowo się oddalać, małymi krokami, w tempie, które dziecko akceptuje. Rytuał wieczorny. Stały, przewidywalny schemat przed snem np. ciepła kąpiel, czytanie, rozmowa o dniu, daje poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Rozmowa o strachu wprost. Warto zapytać dziecko, czego dokładnie się boi ciemności, bycia samą, konkretnych obrazów z opowieści, nazwanie lęku często go zmniejsza. Ważne, by nie bagatelizować „nie ma się czego bać", tylko potwierdzić uczucia „rozumiem, że to było przerażające, jestem tu z tobą". Światło, otwarte drzwi, ulubiona maskotka, drobne elementy dające poczucie kontroli i bezpieczeństwa. Ograniczenie bodźców — na razie unikać horrorów, strasznych historii, a także nie wracać bez potrzeby do wspomnień z obozu. Obserwacja czasu trwania. Jeśli lęk utrzymuje się dłużej niż 4–6 tygodni, nasila się, albo pojawiają się inne objawy np. koszmary, moczenie nocne, unikanie innych sytuacji, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym, to pomoże ustalić, czy nie rozwija się bardziej utrwalona reakcja lękowa. To bardzo częsta i uleczalna reakcja, przy cierpliwości i stopniowym oswajaniu większość dzieci wraca do dawnego funkcjonowania w ciągu kilku tygodni. Dobrego dnia, Ewelina Sinda-Dulińska 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry, 

 

Lęk, który pojawił się u Pani wnuczki, najprawdopodobniej jest reakcją na trudne doświadczenia z obozu. W tym wieku wyobraźnia jest bardzo intensywna, dlatego straszne historie opowiadane przez rówieśników czy sytuacja, w której została sama na balkonie, mogły sprawić, że wieczorem czuje się ona zagrożona, mimo że obecnie jest już bezpieczna. Na ten moment warto przede wszystkim zadbać o poczucie bezpieczeństwa, Spokojnie rozmawiać także o jej obawach, nie wyśmiewać ich  absolutnie i nie przekonywać na siłę, że „nie ma się czego bać”. Dla niej ten lęk jest realnym przeżyciem. Pomocne może być nazwanie emocji: „Widzę, że się przestraszyłaś. To było dla Ciebie trudne. Teraz jesteś w domu i jesteś bezpieczna”. Dobrym rozwiązaniem jest stopniowe oswajanie lęku, a nie całkowite unikanie sytuacji, które go wywołują. Można początkowo być przy niej podczas zasypiania, a następnie małymi krokami zwiększać jej samodzielność  np. siedzieć coraz dalej od łóżka, wychodzić na krótkie chwile i wracać. Ważne, aby dziecko miało poczucie, że odzyskuje kontrolę i że potrafi sobie poradzić :) Warto także  również porozmawiać z wnuczką w ciągu dnia, kiedy jest spokojniejsza: czego dokładnie się boi, jakie myśli pojawiają się wieczorem i co pomogłoby jej poczuć się bezpieczniej. Jeżeli lęk będzie utrzymywał się dłużej, nasilał albo zacznie wpływać na jej codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym. Czasem kilka rozmów pomaga dziecku uporządkować trudne doświadczenia i odzyskać spokój.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Wygląda to na silną reakcję lękową po trudnym doświadczeniu. Na razie warto nie zmuszać wnuczki do zasypiania samej, ale stopniowo i spokojnie odbudowywać jej poczucie bezpieczeństwa. Proszę dużo rozmawiać o tym, co przeżyła, zapewniać, że jest bezpieczna i unikać straszących treści. Jeśli objawy utrzymują się lub nasilają, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Natalia Włosek

Natalia Włosek

To, co Pani opisuje, jest częstą reakcją dzieci po silnie stresującym doświadczeniu. W przypadku wnuczki nałożyło się kilka trudnych sytuacji – straszenie przez rówieśników, opowieści o horrorach i doświadczenie zamknięcia samej na balkonie. Dla 10-letniego dziecka mogło to być bardzo obciążające i jego mózg nadal "pamięta", że samotność może oznaczać zagrożenie.

Dlatego wieczorem, kiedy ma zostać sama w pokoju, uruchamia się lęk, mimo że realnie jest bezpieczna. To reakcja układu nerwowego, która jest dobrze opisana w psychologii dziecięcej.

Najbardziej pomaga spokojne wsparcie i cierpliwość. Warto nazwać jej emocje ("Widzę, że się boisz, to musiało być dla Ciebie trudne"), ale jednocześnie stopniowo pomagać odzyskiwać samodzielność. Lepiej nie utrwalać zasypiania wyłącznie w obecności dorosłego przez całą noc, tylko małymi krokami zwiększać jej poczucie bezpieczeństwa – np. najpierw siedzieć przy łóżku, potem coraz dalej, aż będzie mogła zasypiać sama. Takie stopniowe oswajanie lęku jest jedną z najlepiej przebadanych metod pomocy dzieciom z trudnościami lękowymi.

Pomocny będzie również spokojny, przewidywalny rytuał przed snem, ograniczenie ekranów wieczorem oraz rozmowy o tym, co wydarzyło się na obozie – bez bagatelizowania i bez zmuszania do opowiadania.

Jeśli lęk utrzymuje się, nasila lub zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym. Im wcześniej dziecko otrzyma odpowiednie wsparcie, tym szybciej odzyska poczucie bezpieczeństwa.

Zobacz podobne

Jak radzić sobie ze strachem po doświadczeniu przemocy w szkole?

Ogólnie to mam prawie 15 lat. Przez długi czas w szkole mnie wyzywali (i dalej to robią) pewnego dnia miałam dosyć tego i chciałam się postawić, ale powiedziałam o słowo za dużo, chociaż nie jest mi przykro z tego powodu, po prostu, gdybym tego nie powiedziała, prawdopodobnie nie zaczęliby mi grozić, że pobiją mnie po szkole. Oczywiście następnego dnia po tym, po szkole naprawdę mnie napadli, trzech chłopaków patrzyło (jeden to był ten, co mi groził) a dziewczyna, która z nimi była mnie zaatakowała. Jako osoba, która trenuje Teakwondo już długo, obroniłam się i poprosiłam przechodzącego o pomoc, który mnie zignorował. Sprawa wylądowała na policji, dalej nie wiem. 

Po tym, co się stało, trochę boję się chodzić do szkoły lub gdziekolwiek. Zawsze strasznie się rozglądam, tym bardziej za siebie, by upewnić się, że nikt za mną nie idzie, a gdy przechodzę obok kogokolwiek, głównie osób, których nie znam, strasznie się im przyglądam na wszelki wypadek, gdyby chcieli mi coś zrobić tak jak wtedy. Już nie wiem, co z tym zrobić, bo boję się, że coś mi zrobią. Czy da się jakoś pozbyć tego strachu?

Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Dzień dobry. Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Mam już mętlik w głowie, ale już mówię o co chodzi. Ponieważ jestem jedynaczką i mieszkam z mamą sama od zawsze, moja mama ma 35 lat jest wysoka ładna. I miała kilku partnerów ale jakoś nigdy nie spędzałam z nimi dużo czasu, ma też sporo koleżanek, czegoś ja nie mogę powiedzieć. Niestety od kilku tygodni mam dziwną sytuację. Od kilku tygodni moja mama wychodzi w piątek, a czasami w sobotę na noc i wraca na następny dzień po południu albo nawet wieczorem. To dla mnie bardzo stresujące i dziwne bo mama mówi mi że jej nie będzie, wróci rano i mam iść spać. Wieczorem przyjeżdża po nią jakiś koleś w czarnym samochodzie, a czasami jest ich dwóch. To dla mnie jakieś nie zrozumiałe. Czasami widziałam dwóch mężczyzn i widziałam jak jeden wychodzi i obściskuję mamę. Nie rozumiem tego. Kim są i czego chcą. Kiedy pytałam mamę to powiedziała że czasami chodzi na imprezy z koleżankami i kolegami, raz mówi że impreza firmowa a raz że spotkanie po latach i inne takie kłamstwa. Nie wiem co mam zrobić. Nie rozumiem jej. Moja koleżanka powiedziała mi że może jeden z nich to jej chłopak. Powiedziała też że może uprawia z nimi seks albo ją czymś szantażują. Nie wiem co zrobić. Boję się tego. Koleżanka powiedziała że może ma dwóch chłopaków. Nie rozumiem. To jest chore jakieś. Co powinnam zrobić? Wyprowadzić się? Bo nie chcę już mieszkać z nią. To jakieś wszystko chore.
Zmagam się z OCD i silnie zmiennym nastrojem. Myślę, że to ChAD. Trwa to już bardzo długo.
Witam! Mam 21 lat i już od 16 roku życia mam stwierdzoną nerwice lękową, ale do sedna. Zaczęło się około czerwiec, lipiec 2022 roku. Pamiętam, że w tamtym okresie czułam się cudownie, miałam w sobie takiego 'powera', zawsze myślałam, że to dlatego, że wyszłam z toksycznego związku i odżywam na nowo. Nie były to dziwne zachowania, czułam większą pewność siebie itd i wszystko było w porządku. Zaś przyszedł wrzesień i była MASAKRA. Potrafiłam leżeć cały dzień w łóżku i płakać, nie brać kąpieli przez nawet dwa tygodnie i chodzić w tych samych ubraniach. Nie interesowało mnie nic. Byłam ja i swoja udręka i wtedy nie widziałam nic w tym złego... Trwało to dosyć długo, ale w październiku zaczęłam dochodzić do siebie, ale odeszło jedno i przyszło drugie. Zaczęłam mieć natrętne myśli i zachowania, robienie czegoś po parę razy, aby było dobrze w mojej głowie. Typowe zachowania zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. I wtedy też nie wiedziałam co mi dolega i postanowiłam udać się do psychologa. Niestety był to straszny niewypał, Pani chyba myślała, że robię sobie z niej żarty i na koniec wizyty powiedziała coś w stylu ' mam nadzieję, że na następnej wizycie już nie będzie Pani tak robić'. Dokładnie też nie pamiętam, gdyż jak wspomniałam wcześniej, nie był to najlepszy okres. Oczywiście już nigdy nie zjawiłam się w gabinecie tej Pani. I jakoś tak żyłam przez następnie miesiące i się do tego w jakiś sposób przyzwyczaiłam. Z października stał się czerwiec (przez te miesiące nadal dokuczały mi te kompulsje) i zmarła moja babcia. Już od tygodnia wcześniej miałam znowu nawrót tego, co było we wrześniu, takie stany depresyjne. Miesiąc po śmierci babci czułam się jakby nic się nie stało. Wiem, że brzmi to strasznie, ale wtedy nie miałam o tym pojęcia. Byłam pewna, że to już za mną. Wydawałam wtedy dużo pieniędzy, chodziłam na imprezy, koncerty, wyjazdy. Wydawało się to świetne. Nie miałam żadnych zachowań, które były ryzykowne i niebezpieczne, po prostu czułam się zdrowa i szczęśliwa, bardzo szczęśliwa, jakbym cudownie ozdrowiała. I to również sobie trwało przez jakiś czas i znowu bum. Niechęć do życia, płacz, mogę wymieniać, a wymieniać... Powtórka z rozrywki. Po tym złym okresie, tak to nazywam, był okres normalny, czyli żyje nadal z OCD, ale jest stabilnie. Wreszcie zdecydowałam się na psychologa. Drugie podejście. Stało się to w styczniu już tego roku ( opisane wydarzenia dzieją się od czerwiec, lipiec 2022 do teraz, czyli kwiecień 2024). Pierwsza wizyta u psychologa i zdiagnozowano i OCD i nerwica lękowa, z którą już żyje bardzo długo. Również było coś mówione o ChAD, ale raczej to nie miało być to. I zgłosiłam się tam właśnie dlatego, że miałam taki inny dziwny stan, czyli bałam się pójść spać bo wydawało mi się, że dom się spali i potrafiłam nie spać całe noce, żeby czuwać. Wydawało mi się, że widzę jakieś zjawy, duchy i odgłosy, ale nie w głowie tylko np. w pokoju. Teraz sama nie wiem czy moja głowa robiła to specjalnie czy nie.. Bałam się jeździć samochodem, że kogoś potrące i zrobię mu krzywdę oraz miałam dziwne napady złości, nie często, ale coś było. Raz chciałam iść z nożem poprzecinać opony, byle tylko nie jeżdzić samochodem i działo się to w ataku paniki. Nie do końca to pamiętałam i mama mi to pózniej opowiadała.. I zaraz niedługo po tym okresie, jakoś w lutym znowu czułam się dziwnie. Potrafiłam śmiać się z rzeczy, które dla których nawet nie były śmieszne, nie skończyłam mówić jednego i zaczęłam mówić już coś innego, śpiewałam dużo i miałam energie, ale były to krótkie stany około paru minut i trwało około tydzień i gdy skończyłam np się z czegoś śmiać to czułam, że coś jest nie tak, że normalnie się tak nie zachowuje. W tym czasie była myśl o hospitalizacji mnie, do czego nie doszło. Teraz mamy kwiecień, dzisiaj byłam na pierwszej wizycie u psychiatry, która jak mi się zdaje też myśli czy nie jest to choroba afektywna dwubiegunowa, że któryś z tych zdarzeń była to hipomania Zostały przepisane mi leki. Parogen i stabilizator lamotrix. Teraz muszę obserwować, jak się będę czuć i zachowywać. Pewnie nie wszystko opisałam i może wydawać się to straszne o czym zdaje sobie sprawę. Niestety moja głowa nie daje sobie powiedzieć, że naprawdę mogę być chora na ChAD. Cały dzień myślę i jest to dla mnie trudne i jest mi również przykro bo wiem, że nie jestem już tą samą osobą co dwa lata temu. Czuję się strasznie. Nie mam też dużego wsparcia ani nikogo komu mogłabym się wygadać... Boję się jak myślę, że któryś z tych stanów może nawrócić. Nie mam też dużej wiedzy o tej chorobie co również daje mi kolejny powód do stresu. Jeżeli ktoś dotrwał do końca, proszę o rade, cokolwiek. Wiem tez, że nie każdy jest tutaj lekarzem, ale może ma wiedze i wypowie się coś na ten przypadek. Życzę dużo siły każdemu, z czymkolwiek się zmaga!!!!
Jak poradzić sobie z lękiem przed wyjściami męża i dbać o relację?

Witam, 

mój problem od zawsze i źródło wiecznych sprzeczek z mężem. Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nie miał kolegów, nie wychodził na przysłowiowe piwo. Mama też nie, nie pracowała. 

Wyszłam za mąż ponad 10 lat temu. Mąż domator. 

Czasami były jakieś wyjścia z pracy, ale zazwyczaj nie chodził, bo ja nie chciałam. Im dalej w naszym małżeństwie, tym większy problem się z tego zaczął robić. To nie tak, że wcale nie chodził. Chodził, ale rzadko i po naszych sporych kłótniach. 

Czasami trzymałam go i płaczem prosiłam, żeby nie wychodził. 

Po skończeniu magicznej 40stki coraz częściej zaczął mówić o tym, że chce mieć czas na własne hobby, że ma prawo wyjść ze znajomymi, że się stresuje jak ma mi powiedzieć o jakimś wyjściu itd. Oprócz wyjazdów służbowych i wyjść tu na miejscu doszły teraz spotkania ze znajomymi z rodzinnego miasta.

Na wszystkie chce pójść, pojechać itd.

Obecnie jest to coś, co myślę, że doprowadzi do naszego rozstania, ponieważ ja już psychicznie nie jestem w stanie tego udźwignąć. Tego napięcia, że zaraz przyjdzie i znowu będzie chciał gdzieś wyjść. A dodam, że chodzi na boks kilka razy w tygodniu, wiec ma swój czas poza domem. 

Z czego wynika moja postawa? Z domu? Z tego, że u mnie w rodzinie nie ma takich problemów? Z tego, że moi rodzice uważają, że jak ktoś wychodzi wieczorem, to zdradza? Że nie wypada, bo ma żonę i dzieci to po co ma się szlajać.

Z tego, że sama jeździłam na wiele wyjazdów służbowych i widziałam, co tam się dzieje. Wreszcie z tego, że on stawia te wyjścia ponad nasze relacje. Miałam terapię, ale niewiele to dało. 

I szczerze zastanawiam się, dlaczego to ja mam się zmieniać? Dlaczego mam się godzić na jego wyjścia?

Przemoc w związku, myśli samobójcze i lęk – czy to PTSD i jak przełamać wstyd przed szukaniem pomocy?
Dzień dobry, Nie wiem od czego zacząć. Parę lat byłam z partnerem, z którym mam dwójkę dzieci. Związek ten doprowadził mnie do okropnego stanu, którego nie rozumiem i nie jestem w stanie wyjść z błędnego koła. Od początku poznania partnera zdradzał jakieś dziwne zachowania, które powodowały mój strach o jego zdrowie. Gnębił mnie, że jak odejdę to on sobie coś zrobi, przy tym stosował dużo fizycznej przemocy sobie (uderzał w drzewo, drzwi, ścianę raniąc siebie dotkliwie, rzucał różnymi przedmiotami). Ze strachu i przeprosin byłam z nim. Kiedy zaczął stosować przemoc wobec mnie (uderzył mnie nawet kiedy byłam w ciąży, szarpał, rzucał przedmiotami we mnie, rozpędzał samochód tak żebym się bała jednocześnie drugą ręką uderzając mnie, wyrzucał z samochodu, rzucał na łóżko i tak się szarpał że i ono pod naporem pękło, krzyczał że mnie zgwałci, nagrywał kiedy ze stresu i bolu wyłam, żeby pokazać jaka jestem okropna w sądzie, otwierał okna w mieszkaniu żeby wszyscy słyszeli jaka jestem kiedy prosiłam go żeby przestał). Tych sytuacji było tak wiele, że kiedy wyciął mi z główki, po którym zwymiotowałam, powiedziałam dość. Była policja, kurator, rozwód, rozmowy, próby ułożenia życia na nowo. Dzisiaj wiem, że ze wstydu i jego szantażowaniu byłam z kimś kto tak naprawdę mnie nie kochał bo takie traktowanie miłością nazwać nie można. Obwinianie mnie ciągle o jego złe samopoczucie, o jego wybuchowość, o to że mu kiedyś obiecałam że będę z nim, a małżeństwo traktował jako własność, bicie, poniżanie, doprowadziło do myśli samobójczych, bezsenności, wyczerpania, zmęczenia pomimo braku jakiekolwiek aktywności, zamknięcia w domu, rezygnacji z planów, marzeń, nic mnie nie cieszy, nie smuci. Czuję wewnętrzna pustkę. Moje ciało pomimo nic konkretnego nie robienia ciągle jest napięte, myśli wariują, mam wrażenie że wpadnę w jakiś obłęd, ataki lęku, strachu, bóli somatycznych i uczucie wielkiego cierpienia. Z dziewczyny, która była ambitna, pełna pasji, stałam się osobą zamknięta z wieloma lękami. Doświadczenia jakie zdobyłam z tą osobą zmieniły mnie, pokazały jakie toksyczne osoby potrafią być, jak trudno odejść od takiej osoby, jaki wstyd towarzyszy temu. Jak trudno zgłosić się po pomoc i opowiedzieć to co leży na sercu bo to co opisane to tylko skrawek. Czy to są skutki stresu pourazowego? Jak przełamać wstyd i zgłosić się po pomoc?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.