Silna wybiórczość pokarmowa, która pojawia się u osób w spektrum autyzmu, może być bardzo obciążająca i rzeczywiście czasami przypomina obraz zaburzeń odżywiania. Nie zawsze jednak oznacza to samo, co klasyczne zaburzenie odżywiania, ponieważ przyczyny trudności mogą być inne.
U części osób autystycznych jedzenie jest trudne nie dlatego, że chodzi o wagę, wygląd ciała czy kontrolowanie sylwetki, ale dlatego, że układ nerwowy inaczej odbiera bodźce. Smak, zapach, konsystencja, temperatura czy wygląd jedzenia mogą wywoływać silny dyskomfort, napięcie, a nawet odruch niechęci. Dla takiej osoby zjedzenie czegoś „normalnego” może być naprawdę dużym wysiłkiem, a nie kwestią braku chęci czy wybredności.
Jeżeli pojawiają się okresy głodzenia się, jedzenie bardzo ograniczonej liczby produktów, unikanie posiłków przez stres, lęk przed jedzeniem, nudności czy poczucie przymusu „wytrzymania”, może to być sygnał, że trudność wymaga zaopiekowania. W diagnostyce czasami bierze się pod uwagę m.in. zaburzenie zwane ARFID (unikające/restrykcyjne zaburzenie przyjmowania pokarmu), które może występować również u osób w spektrum autyzmu. Nie chodzi wtedy o odchudzanie, ale o silne ograniczenia związane z jedzeniem i ich wpływ na zdrowie oraz codzienne funkcjonowanie.
To, co opisujesz: głodówki, jedzenie głównie słodyczy, późniejsze objadanie się, stres przy jedzeniu i uczucie, że robi się niedobrze-może tworzyć błędne koło. Kiedy organizm długo nie dostaje wystarczającej ilości jedzenia, rośnie głód i napięcie, a wtedy łatwiej sięgnąć po szybkie źródło energii, np. słodycze. Potem mogą pojawić się wyrzuty sumienia, dyskomfort i jeszcze większa niechęć do jedzenia.
Da się z tym pracować, ale zwykle nie przez zmuszanie się do jedzenia rzeczy, które wywołują silny stres. Pomocne może być stopniowe budowanie większego poczucia bezpieczeństwa wokół jedzenia, poznawanie własnych trudności sensorycznych i szukanie sposobów, które są możliwe do zaakceptowania dla danej osoby.
W praktyce często pracuje się nad: regularnością posiłków, nawet jeśli na początku są to bardzo proste i bezpieczne produkty, poszerzaniem jadłospisu małymi krokami, bez presji, zmniejszaniem napięcia związanego z jedzeniem, znalezieniem produktów, które dostarczają potrzebnych składników, ale są akceptowalne sensorycznie, rozpoznawaniem, czy trudność wynika bardziej z bodźców, lęku, wcześniejszych doświadczeń czy innych emocji.
Jeżeli jedzenie od dawna wiąże się ze stresem, organizm może zacząć traktować posiłki jak sytuację zagrożenia. Jeśli problem mocno wpływa na zdrowie, masę ciała, energię albo codzienne życie, warto szukać wsparcia u specjalisty, który zna zarówno temat spektrum autyzmu, jak i trudności związanych z jedzeniem (np. psychologa/psychoterapeuty oraz dietetyka pracującego z wybiórczością pokarmową). Ważne, żeby podejście nie polegało na zawstydzaniu ani prostym „musisz jeść normalnie”, tylko na zrozumieniu, co dokładnie utrudnia jedzenie i jak krok po kroku to zmieniać.