Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy ofiara przemocy domowej może otwarcie mówić o doświadczeniach i konfrontować oprawcę po rozwodzie?

Witam. Czy jest to wiarygodne jeśli kobieta która twierdzi że była bita tak by nikt nie widział i psychicznie męczona przez męża ciągle o tym mówi, nie boi się się swojego oprawcy wręcz go atakuje, nie unika go. Ciągle opowiada o tym co przeszła każdemu kogo napotka. Czy tak może zachowywać się ofiarą przemocy domowej która jest już 12 lat po rozwodzie?
User Forum

Anna

8 miesięcy temu
Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, trudno odpowiedzieć na Pani pytanie nie znając tej osoby. Jednak z własnego doświadczenia z pracy, z osobami doświadczającymi przemocy mogę powiedzieć, że taka sytuacja może mieć miejsce. W ten sposób ta kobieta uwalnia nagromadzone przez lata emocje, głównie poczucie bezradności, lęki, czy gniew na byłego męża. Takie zachowanie może wskazywać, że ta Pani nie korzystała z profesjonalnej pomocy, nie była na terapii i dlatego nadal nie radzi sobie ze swoimi doświadczeniami, jest to wynikiem przeżytej traumy. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Tak, takie zachowanie może być zgodne z doświadczeniem osoby, która doznała przemocy. Każdy człowiek inaczej przeżywa trudne wydarzenia – niektórzy latami noszą w sobie ból i potrzebę opowiadania o tym, co ich spotkało. 

 

Mówienie o traumie może być próbą znalezienia ukojenia, zrozumienia albo uznania dla swojego cierpienia. Niektóre osoby, zamiast unikać sprawcy, reagują złością albo konfrontacją – to czasem sposób na odzyskiwanie siły i głosu po latach milczenia. 

 

Warto słuchać takich historii z uważnością i sercem – czasem samo wysłuchanie może być dla tej osoby formą wsparcia.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert 

Psycholog

8 miesięcy temu
Anna Szpotowicz

Anna Szpotowicz

Tak, osoby, które doświadczyły przemocy mogą prawie każdej napotkanej osobie opowiadać o tym, czego doświadczyły właściwie bez okazywania przy tym uczuć. Trudno nam wtedy z nimi empatyzować. 
Wynika to między innymi z występowania długotrwałej przemocy, w której wystąpiły mechanizmy obronne np. dysocjacja, w której nastąpiło rozszczepienie doświadczenia od emocji. Często świadczy to również o „zbyt daleko” przesuniętych granicach w kontaktach z innymi, co z kolei wynika z faktu, że sprawca przekraczał wielokrotnie różne granice tej osoby, też fizyczne. Taka osoba może mieć również obniżony próg wstydu. Może to być także  sygnalizowanie potrzeby pomocy, potrzeba zrozumienia siebie, a w końcu próba przepracowania traumy. Niestety nie jest to mechanizm leczący. Osoba po traumie przez samo mówienie nie zdrowieje. 

8 miesięcy temu
Halina Kaczyńska

Halina Kaczyńska

Twoje pytanie porusza bardzo złożoną i delikatną kwestię. Jako psycholog chciałbym podkreślić, że nie istnieje jeden „typowy” sposób, w jaki powinna zachowywać się osoba po doświadczeniu przemocy domowej. Każda osoba reaguje inaczej, w zależności od wielu czynników takich jak osobowość, sposób radzenia sobie z traumą, wsparcie społeczne, etap przetwarzania doświadczeń, a także od tego, czy została otoczona profesjonalną pomocą. To, że kobieta otwarcie mówi o swoim doświadczeniu, nie unika byłego męża, a nawet tak jak piszesz "akatuje go", nie musi przeczyć temu, że rzeczywiście była ofiarą przemocy. Wręcz przeciwnie, może to oznaczać, że po latach milczenia. tłumienia, odzyskała głos i moc, by mówić o tym, co ją spotkało. Częste mówienie o przemocy może być próbą normalizacji własnego doświadczenia, poszukiwaniem zrozumienia lub formą odreagowania. Czasami osoby, które przez długi czas były uciszane lub nikt im nie wierzył, próbują teraz za wszelką cenę opowiedzieć swoją historię. Z kolei brak lęku wobec sprawcy nie musi oznaczać, że przemoc była wymyślona. Po 12 latach od rozwodu lęk mógł się zmniejszyć, a w jego miejscu mogła pojawić się złość lub chęć konfrontacji. Warto jednak mieć świadomość, że trauma może się utrzymywać latami i przejawiać na różne sposoby. Niektóre osoby potrzebują wielokrotnie wracać do swojego doświadczenia, zanim będą gotowe je domknąć.

Podsumowując, to co opisujesz, może być zgodne z zachowaniem osoby, która doświadczyła przemocy i wciąż przetwarza tę traumę, nawet po wielu latach. Kluczowe pytanie nie powinno więc brzmieć „czy to wiarygodne?”, ale raczej: co ta osoba przeżywa, czego nadal potrzebuje i jak można jej pomóc?

W sytuacjach, gdy mamy wątpliwości, warto zachować empatię i nie oceniać pochopnie. Jeśli jesteś osobą z jej bliskiego otoczenia, być może warto zaproponować jej rozmowę z psychologiem lub terapeutą, który pomoże jej lepiej zrozumieć własne emocje i domknąć tę historię.

Pozdrawiam serdecznie.

8 miesięcy temu
Anna Haczyk

Anna Haczyk

Tak, takie zachowanie może być zgodne z doświadczeniem osoby, która była ofiarą przemocy domowej – nawet jeśli od rozwodu minęło wiele lat. Nie każda ofiara reaguje lękiem czy wycofaniem. Niektóre osoby przyjmują postawę konfrontacyjną, szczególnie gdy odzyskają poczucie siły lub długo były uciszane. Opowiadanie o przemocy każdemu napotkanemu może wynikać z niezakończonego procesu przepracowania traumy, potrzeby uznania swojego doświadczenia lub objawów pourazowych (np. PTSD, C-PTSD).

Brak unikania sprawcy nie wyklucza, że do przemocy doszło. Przyczyną może być np. obecność wspólnych dzieci, nierozwiązane sprawy, ambiwalencja emocjonalna lub mechanizm „walki” jako forma radzenia sobie z traumą. Warto unikać prostych ocen – takie zachowanie może wskazywać raczej na niezakończoną historię urazu niż na jej nieautentyczność.

8 miesięcy temu
Małgorzata Plata

Małgorzata Plata

Szanowna Pani Anno,

 

Doświadczanie przemocy domowej, zarówno tej fizycznej, jak i psychicznej ma wpływ na to jak funkcjonuje osoba nawet po wielu latach. Niewątpliwie trauma związana z takim doświadczeniem nie objawia się u każdej osoby tak samo. Kluczowe jest także to, czy dana osoba miała sposobność leczenia w formie psychoterapii, czy też nie. Zespół stresu pourazowego ( w przypadku doświadczania przemocy, lecz nie tylko)  może objawiać się potrzebą opowiadania o tym doświadczeniu przez wiele lat, jest to mechanizm obronny i zarazem dowód na to, że ta osoba próbuje to przepracować, na swój sposób uwolnić się od bolesnych przeżyć, znaleźć dla siebie, swojej sytuacji zrozumienie. Jeśli mowa o postawie wobec oprawcy, unikanie, lęk świadczyłby o jeszcze większym urazie. Pisze Pani o atakowaniu oprawcy, nie jestem pewna, jak należy to rozumieć, czy ma Pani na myśli atak fizyczny, czy też raczej atak słowny. Może być to potrzeba pokazania byłemu oprawcy swojej siły (gdy mówimy o słownych atakach), aby nie ośmielił się zaatakować. Oczywiście, nie twierdzę, że jest to dobra metoda. To tylko hipotezy, tak naprawdę o tym, jakie są motywy, wie tylko ofiara przemocy. Jedno jest pewne, zawsze warto stać po stronie osób pokrzywdzonych, ofiar przemocy.  Jeśli czyjeś oskarżenie wobec sprawcy byłoby nieprawdziwe, domniemany sprawca zapewne dochodziłby swoich praw. Bowiem fałszywe oskarżanie jest także przestępstwem. Wszelkie watpliwości w takich sprawach należy wyjaśniać. Mam nadzieję, że ta odpowiedź pomoże Pani w zrozumieniu sytuacji, którą Pani zapewne lepiej zna.

 

Pozdrawiam serdecznie,

 

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Tak, taki sposób zachowania może być zgodny z doświadczeniem osoby, która doświadczyła przemocy domowej, nawet jeśli od rozwodu minęło wiele lat. Każdy inaczej przeżywa przemoc — nie ma jednego schematu zachowań ofiary.

8 miesięcy temu
Monika Kawczyńska

Monika Kawczyńska

Pani Aniu,

zdecydowanie tak. Często po doświadczeniach traumatyczych można tak reagować. Długofalowa przemoc, Zespół Stresu pourazowego (PTSD) mają bardzo wiele aspektów. Być może to próba znalezienia zrozumienia czy uznania, bo teraz ofiara przemocy ma przestrzeń do tego, by mówić. Zastanowiłabym się nad poszukaniem pomocy specjalisty np. psychotraumatologa, bo być może wcześniejsza pomoc nie była wystarczająco skuteczna.

8 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Aniu,

 

ja zastanawiałabym się nad czymś innym: JAKI CEL ma ta osoba mówiąc o wszystkich swoich doświadczeniach? Domyślam się, że pewnie chce ukazać społeczeństwu sprawcę jako złego człowieka, przedstawić go w ciemnych barwach. Ale idąc dalej: co jej to da? Czy idzie za tym jakaś prawdziwa ulga, rekompensata dla niej? 

 

A odpowiadając na Twoje pytanie: tak, ofiara przemocy może wychodzić z pozycji osoby pokrzywdzonej, skrzywdzonej, może to się obrócić też w drugą stronę np. bojąc się przybieramy formę ataku, wychodzimy z pozycji "siły" (pozornej siły).

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

mniej niż godzinę temu
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Pani Anno,

Czytam, że jest Pani wnikliwą obserwatorką i jeżeli dobrze odczytałam, charakteryzuje Panią sceptycyzm w relacji z pewną osobą z Pani otoczenia. To bardzo cenne kiedy staramy się zrozumieć ludzi z naszego otoczenia. Daje to wartościowe informacje odnośnie tego, z kim mamy do czynienia. Sceptycyzm, zadawanie pytań, kwestionowanie rzeczywistości - to coraz rzadszy w dzisiejszym świecie talent. 

 

Aby pomóc Pani lepiej zrozumieć wspomnianą osobę, proponuję, aby zadała sobie Pani kilka pytań:

1) Co robi osoba wolna - w sensie fizycznym ale i psychicznym - chodzi gdzie chce i może się spotkać z każdym? Czy przeciwnie - ukrywa się?

2) Kto ma władzę w relacji - oprawca czy ofiara? Osoba atakująca czy atakowana? Czy osoba, która chce odzyskać władzę (np. Nad swoim życiem) będzie walczyć i atakować czy czekać na cios?

3) Co robi woda kiedy tama pękła? - Czy osoba, która przez lata gromadziła ból i strach i znalazła odwagę aby o tym mówić, może tę uzdrawiającą falę powstrzymać?

 

Pozostawiam Panią z tymi pytaniami życząc, aby nigdy nie zatraciła Pani swojego talentu zadawania wnikliwych pytań.

 

Katarzyna Brożyna

Psycholożka

 

8 miesięcy temu
Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

 

Tak, takie zachowanie może być wiarygodne i nie wyklucza tego, że dana kobieta rzeczywiście doświadczyła przemocy domowej.  Może to być sposób radzenia sobie z traumą, która nadal w niej żyje, mimo że formalnie związek zakończył się wiele lat temu. Przemoc psychiczna, a często i fizyczna, zostawia długotrwałe ślady nie tylko w ciele, ale głównie w psychice.

 

Oczywiście, nie da się wykluczyć, że w niektórych przypadkach może dochodzić do manipulacji, ale sam sposób zachowania - otwarte mówienie o przemocy, brak strachu wobec oprawcy, emocjonalność - nie jest dowodem na brak wiarygodności. To raczej sygnał, że trauma nadal jest obecna. Warto słuchać uważnie, nie oceniać pochopnie i jeśli są wątpliwości, zachęcać taką osobę do kontaktu z psychologiem, który pomoże rozpoznać, czy i jak ta przeszłość nadal wpływa na jej życie.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Karolina Bobrowska 

psycholog

 

8 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Przez kilka lat mój partner znęcał się nade mną psychicznie, w trakcie tego związku urodziłam najpierw jedną córkę.
Przez kilka lat mój partner znęcał się nade mną psychicznie, w trakcie tego związku urodziłam najpierw jedną córkę. Myślałam, że to coś zmieni. Po 2 latach zaszłam w drugą ciążę, było tak strasznie, że próbowałam dokonać samobójstwa w 4 miesiącu ciąży. Udało się nas odratować. Nigdy nie dostałam pomocy. Ale podniosłam się. W ósmym miesiącu ciąży udało mi się uciec do domu rodzinnego. Urodziłam i żyłam bezpiecznie. Po roku wrócił mój koszmar, stanął w drzwiach, po wymianie słów, rzucił się na mnie i skatował, pamiętam, że w głowie miałam tylko, żeby dziewczynki tego nie widziały. Później uciekłam dalej z moimi córkami. Po dwóch latach wróciłam do relacji sprzed lat, pokochałam na nowo. Obecnie jesteśmy po ślubie, mamy syna. Jest cudownym człowiekiem, kocha nas, dba o nas. Moje córki traktuje na równi z naszym wspólnym dzieckiem. Tylko ja w głowie mam tamten związek, wszystko porównuję, analizuję każde swoje zachowanie. Nie wiem, jak to w sobie stłumić, jak zapomnieć...
Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem
Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem, dodatkowo jak miałem 3 lata to zachorował na wodniaka mózgu , całe życie leżał na łóżku, spał po 15-18 godzin, nigdy się mną nie interesował i nie spędzał czasu. Odczuwam tylko negatywne uczucia, nie odczuwam pozytywnych uczuć ( nikt mi w to nie wierzy) , 12 lat walczyłem z masturbacją, którą udało mi się pokonać. Niestety nie mogę znaleźć psychologa, który mi pomoże, każdemu jak opowiadam moją historie to przekazuje mi informację, że raczej nie będzie mógł mi pomóc, bo to ciężki przypadek. Mam żonę, dzieci, ale nie umiem z nimi funkcjonować w rodzinie, bo moja też nie funkcjonowała . Jestem z okolic Warszawy, ktoś poleci psychoterapeutę, który podejmie się tego wyzwania?
Jak uwolnić się od toksycznych relacji w rodzinie i zadbać o własne zdrowie psychiczne?
Ojciec jest nerwowy, stosuje przemoc psychiczną od lat, mama też odwdzięcza się nieprzyjemnymi słowami i często się kłócą. Mają wyjechać razem do pracy za granicę, pierwszy raz od dawna będą razem dzień w dzień, ja również wyjeżdżam, ale do innego kraju i sama. Mama jest bardzo ze mną związana, wręcz toksycznie. Zawsze opowiada mi o wszystkim, o konfliktach z ojcem i to ja zawsze rozwiązywałam jej problemy, godziłam ich, byłam na każde zawołanie od podstawówki, aż do teraz, bo mam już dość. Teraz chcę się usamodzielnić i uwolnić od nich, a narasta ich konflikt, mama ciągle płacze i mówi, że nie wytrzyma z nim sama psychicznie, beze mnie. Mają za chwilę wyjeżdżać razem, a ona się załamuje, żałuje tej decyzji i ojciec umniejsza jej problemy, upokarza. Nie wiem co robić, czuję się winna, że zostawiam mamę i męczy się w toksycznym związku, jak jej pomóc? Boję się, że ojciec w nerwach jej coś zrobi, ale nie chcę ich oboje całe życie pilnować. Z kolei mama, ani nie chce go zostawić ani zostać sama w domu, bo uważa, że jak zostanie sama to ona już nie ma po co żyć. Jak w takiej sytuacji zadbać o swoje zdrowie psychiczne i bliską osobę? Nie chcę rezygnować z marzeń i żyć z nimi pod jednym dachem przez resztę życia, mam już 20 lat. Sama nie mam lekko, podejrzewam u siebie OCD, w przeszłości znęcali się nade mną w szkole przez 3 lata w podstawówce, przez co miałam depresję, myśli samobójcze i cięłam się. W tamtym okresie, około rok czasu nawet nie miałam do kogo się odezwać, zapominałam jak się rozmawia z ludźmi. Byłam tylko ja i moje myśli. Nikt o niczym nie wiedział, rodzina też, wyszłam z tego bez pomocy kogokolwiek. Bałam się ludzi, do teraz czasami mam lęki, a znowu czuję się beznadziejnie i mam wahania nastroju, bo ciągły stres w domu źle na mnie wpływa. Na dodatek rodzice zachowują się jak duże dzieci, które oczekują ode mnie, że to ja rozwiążę ich problemy. Czy powinnam skupić się przede wszystkim na sobie i rozwoju, rozpocząć jakąś terapię?
Witam, jestem mężczyzną mam 25 lat mieszkam z babcią.
Witam, jestem mężczyzną, mam 25 lat, mieszkam z babcią. Niestety przez przykre doświadczenia z przeszłości z nią czuję do niej dużą niechęć i ogromny strach bardzo się jej boję. Ona kiedyś mnie z kimś obgaduje, że do niczego się nie nadaje, że tylko na magazyn, bo nic nie umiem. Tamte słowa mnie bardzo zabolały, a było to ok. 6 lat temu. Niestety nie mam możliwości wyprowadzić się od niej, oczywiście ta obawa to nie wszystko, mam bardzo wiele przykrych wspomnień z nią związanych. Teraz ona z uwagi, że czuje się słabo, głównie leży całe dnie i patrzy się w ściany. Jej pokój jest bardzo blisko mojego, przez co jak zaczynam coś robić, to bardzo się boję, bo wiem, że ona słucha. W domu jest cicho, a ona tylko leży i słucha. Wiele rzeczy chciałbym zrobić, czy coś sobie obejrzeć, czy pouczyć się, ale nie mogę, strach mnie paraliżuje, bo skoro nadaje się tylko na magazyn, a ona ciągle leży i słucha to to jest silniejsze ode mnie. Nie potrafię poradzić sobie z tym strachem, proszę o pomoc, bo tak jak pisałem, wyprowadzić się nie mogę, a to z dnia na dzień się pogarsza, nie jestem w stanie nic zrobić, bo wiem, że ona leży i słucha, a to mnie paraliżuje i strasznie się boję. Proszę o poradę, bo to się pogarsza, a ja już nie mogę wytrzymać.
Nauczyłam się szukania pomocy przez użalanie się. Nie umiem z tego wyjść.
Dzień dobry, Chciałbym prosić o radę, ponieważ od dziecka mam problem z użalaniem się nam swoim życiem, bo tak właśnie nauczyłam się radzić z problemami (mam teraz 28 lat). Czuję, że tylko to daje mi ulgę. W szczególności, kiedy ktoś dostrzega mój ból i stara się mi pomóc. Wiem, że to w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie pogarsza mój stan psychiczny i samoocenę. W momencie, gdy chciałam zmienić pracę, ponieważ obecna mi nie odpowiadała. Z dniem, kiedy odeszłam z pracy, pogrążyłam się w depresji, która trwała pół roku. Zaczęłam powoli stawać na nogi, kiedy znalazłam nową pracę ( bardzo podobną do tej, z której się zwolniłam, ponieważ nie czułam się na siłach uczyć się nowych rzeczy). Użalanie się nad sobą weszło mi w krew tak bardzo, że nie potrafię się od tego uwolnić. Chciałbym nauczyć się motywować nie tylko na chwilę, ale tak by doprowadzić do końca postawione cele i już nigdy więcej nie popaść w depresję. Z góry bardzo dziękuję za udzielenie mi odpowiedzi.
trauma

Trauma - co to jest i jak sobie z nią radzić?

Trauma psychiczna to głębokie zaburzenie emocjonalne o długotrwałym wpływie na życie. Zrozumienie jej przyczyn, objawów i metod radzenia sobie jest kluczowe dla zdrowienia. Artykuł omawia, czym jest trauma, jak wpływa na psychikę i jak sobie z nią radzić.