Dzień dobry,
Słyszę w tej historii dużo troski, nadziei i jednocześnie dużo niepewności.
To, co powiedział ten mężczyzna, może świadczyć o trudnościach w budowaniu bliskich relacji i przeżywaniu więzi, ale nikt z zewnątrz nie jest w stanie odpowiedzieć, czy Panią kochał, czy „wypierał uczucia”, gdy był sam. To są hipotezy, których nie da się zweryfikować.
Zwróciłabym uwagę na coś innego. Przez pół roku doświadczała Pani głównie jego nieobecności, znikania, przekładania spotkań i braku kontaktu. Rozumiem, że chciałaby Pani znaleźć wyjaśnienie tego zachowania, ale warto też zauważyć, jak wpływało ono na Panią i Pani potrzeby.
Terapia rzeczywiście może pomóc człowiekowi lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i budować bliższe relacje. Nie jest jednak sposobem na zagwarantowanie, że ktoś zacznie tęsknić, zaangażuje się lub pokocha konkretną osobę. Tego niestety nie da się przewidzieć.
Mam wrażenie, że obecnie więcej energii poświęca Pani na pytanie „Jak mogę mu pomóc?”, niż na pytanie „Czy ta relacja daje mi to, czego potrzebuję?”. A to drugie pytanie jest równie ważne.
Może Pani okazywać wsparcie, życzliwość i zrozumienie, ale nie jest Pani odpowiedzialna za jego terapię ani za „odblokowanie” jego uczuć. Czasem największą pomocą jest pozostawienie drugiej osobie odpowiedzialności za własny rozwój.
Proszę pamiętać, że zasługuje Pani na relację, w której nie trzeba domyślać się przez wiele miesięcy, czy jest się ważną dla drugiej strony.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog