Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy terapia może pomóc partnerowi w nawiązaniu bliskiej relacji?

Witam, W grudniu ubiegłego roku poznałam męźczyznę, od tego czasu spotkaliśmy się 10 razy. Kontakt z nim od początku był dosyć utrudniony, nie odpisywał, znikał, przekładał spotkania. Chciałam z nim porozmawiać o tych trudnościach, ale twierdził, że one nie istnieją. Czasem mówił mi, że tęskni, nawet powiedział, że mnie kocha, było to dosyć nieśmiałe stwierdzenie, nie patrzył wtedy na mnie, skupił się na przedmiocie, który miał w dłoniach, ale ucieszyłam się z tego. Niestety nasz kontakt nie posuwał się do przodu, spotykaliśmy się dosyć rzadko. Spotkania były miłe, często można było nazwać je randkami, ale potem nie odzywał się kilka dnia, nawet ponad tydzień. Na ostatnim naszym spotkaniu zapytałam, czy chce się ze mną nie spotykać, stwierdził, że nie, ale ma jakąś blokadę w głowie i nie umie się zaangażować, przez to wygląda to tak jakby wszystko "olewał". Mówił, że nie ma z nikim bliskich relacji, nie tęskni za nikim, nie odczuwa tęsknoty, ani niczego innego. Że ten problem nie dotyczy tylko mnie, ale wszystkich osób, z którymi ma doczynienia. Osobiście zrobiło mi się przykro słysząc to. Powiedziałam mu, że to już sukces, że dostrzega ten problem i że mi o tym powiedział. Stwierdził, że chce iść do psychologa. Zapewniłam go o swojej pomocy i wsparciu, ponieważ bardzo chcę, aby wyszedł z tego. Po tym spotkaniu, krążą mi po głowie różne myśli. Czy to możliwe, że wtedy kiedy z nim byłam kochał mnie, ale później gdy zostawał już sam wypierał to? Dlatego zaprzecza tęsknocie chociaż mówił mi co innego? Czy jest możliwe, że terapia "odblokuje jego uczucia"? I czy jest możliwe, że "jeszcze będzie umiał mnie pokochać", czy jeżeli po pół roku twierdzi, że nie tęskni to już nie pokocha mnie nigdy? Jak mogę mu pomóc? Jakich form wsparcia szukać? Ani on, ani ja nie mamy się zwrócić do kogoś kto mógły pomóc, doradzić formą terapii, specjalistę.
Edyta Kotula

Edyta Kotula

To możliwe, że ten mężczyzna odczuwa uczucia, ale z różnych powodów ma trudność z bliskością, zaangażowaniem i rozpoznawaniem własnych emocji. Jednocześnie nie da się odpowiedzialnie przewidzieć, czy terapia „odblokuje” jego uczucia wobec Pani ani czy w przyszłości będzie potrafił stworzyć z Panią satysfakcjonującą relację.

Z tego, co Pani opisuje, widzę jednak, że ta sytuacja jest dla Pani bardzo obciążająca emocjonalnie. Od wielu miesięcy próbuje Pani zrozumieć jego zachowanie, a jednocześnie mierzy się z niepewnością, oczekiwaniem i nadzieją. Dlatego warto zadbać również o siebie i przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje w relacji oraz jak ta znajomość wpływa na Pani samopoczucie.

 

Pozdrawiam serdecznie. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ryszard Salmanowicz

Ryszard Salmanowicz

Odpowiem może bardziej "oschle" niż kazałby typowy kontekst porad psychologicznych - ale robię to, znając te dynamiki wyjątkowo dobrze. 

 

Podstawą zasadą w ocenie ludzi, czy to rozumiem czy sercem, jest patrzeć na to, co robią, nie to co mówią. Kiedy wykreślimy z Pani wypowiedzi, jego słowa, sprawa jest czarnobiała: nie, nie kocha i nie ma szans, żeby kochał. Głównym problemem, ogólnie w naszej kulturze, ale też w kulturze terapeutycznej, jest wstrzymywanie się od zdroworozsądkowych, silnych opinii tego typu. Sprawia to, że wiele ludzi marnuje połowę swojego życia angażując się w życie romantyczne, którego tak naprawdę nie ma - bo nie jest w stanie przewartościować sobie samemu sobie, czym jest miłość.

 

Gdy ktoś kogoś kocha, albo chociaż daży głębokim szacunkiem, który jest wymogiem późniejszej miłości romantycznej - niemożliwe jest, żeby tak się zachowywał. Nie ma tutaj mowy o tym, że ktoś jest niegotowy, itp. Szczera empatia i otwartość wyklucza tego typu manipulacje językowe, które Pani opisała. Szacunek i miłość jest czymś łatwym, niewymagającym, żadnej pracy. W naszej kulturze niestety, przyjmuje się inny model - taki, w którym miłość romantyczna jest jakimś plastycznym zasobem, gdzie można kogoś "przeczekać" lub "przegadać", żeby nas kochał. Czy to romantycznie, czy jako rodzic, czy jako cały świat.

 

Odpowiedzią na Pani problem, piszę to z wielkim przekonaniem, a jednocześnie z świadomością, że to może być kontrowersyjna, silna opinia: jest skupienie się na sobie i przeanalizowanie dogłębnie czemu w ogóle zahaczenia własnej wartości spoczywają na obiekcie (tak to się mówi w teorii psychologicznej), które ewidentnie, jest dla Pani raniący.

Anna Dębska

Anna Dębska

Dzień dobry,

 

rozumiem, że ta sytuacja budzi w Pani wiele pytań, nadziei, ale też niepewności. Z tego, co Pani opisuje, wydaje się, że ten mężczyzna sam dostrzega trudność w tworzeniu bliskich relacji i angażowaniu się emocjonalnie. To ważne, że potrafił o tym powiedzieć i że rozważa skorzystanie z pomocy psychologicznej. Jednocześnie warto zachować ostrożność w interpretowaniu jego zachowań. Nie jestem w stanie stwierdzić i nikt nie jest, czy kochał Panią, czy wypiera swoje uczucia, ani czy w przyszłości będzie potrafił pokochać. Takie odpowiedzi zna tylko on sam, a czasem nawet osoba przeżywająca trudności emocjonalne nie ma do nich pełnego dostępu. Możliwe jest, że terapia pomoże mu lepiej rozumieć własne emocje, potrzeby, sposób budowania relacji oraz rozumienie czym jest miłość i co oznacza kochanie kogoś. Terapia może prowadzić do większej bliskości z samym sobą i innymi ludźmi, ale nie daje gwarancji, że konkretna relacja rozwinie się w określonym kierunku. Pomocne mogą być m.in.  terapia skoncentrowana na schematach, terapia skoncentrowana na emocjach i psychoterapia psychodynamiczna,
Zastanawiam się również, co dla Pani oznacza ta relacja. Opisuje Pani wiele wysiłku wkładanego w zrozumienie jego zachowania i szukanie sposobów pomocy. Warto jednocześnie pamiętać o swoich potrzebach. Niezależnie od przyczyn jego trudności, doświadczała Pani częstych zniknięć, niepewności i braku kontaktu, co było dla Pani bolesne. Najbardziej pomocne może być wspieranie go w poszukiwaniu profesjonalnej pomocy, jeśli sam będzie tego chciał. Nie ma jednak możliwości, aby druga osoba „odblokowała” czyjeś uczucia własnym zaangażowaniem, cierpliwością czy miłością. To proces, który może przejść wyłącznie on sam. 
Być może równie ważnym pytaniem jak „czy on będzie umiał mnie jeszcze pokochać?” są pytania: „czy sposób, w jaki ta relacja wygląda obecnie, jest dla mnie wystarczający i bezpieczny emocjonalnie?” oraz „co sprawia, że tak bardzo angażuję się w kogoś, kto od początku jest emocjonalnie niedostępny?”.
Życzę powodzenia, w szczególności w zadbaniu o siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Anna Dębska

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

jeśli poznany mężczyzna deklaruje, że chciałby porozmawiać z psychologiem to dobrze byłoby się skupić na tym teraz.

Tu na portalu znajdziecie mnóstwo specjalistów. Dobrze byłoby aby mężczyzna sam wybrał.

Co do odpowiedzi na twoje pytania to będzie ciężko. Wszystko się może zdarzyć. Nie mamy informacji co się wydarzyło w życiu mężczyzny, że tak się zachowuje.

To trudne dla ciebie, ale pamiętaj, że to nie ma nic wspólnego z tobą, niczym nie zawiniłaś. Jeśli masz taką potrzebę to może też umów się na wizytę ze specjalistą żeby omówić twoje emocje.

 

Powodzenia!

Monika Niemczyk

Monika Niemczyk

Witaj, 

to co opisujesz jest trudne dla was obojga. Na pewno wizyta u dobrego psychologa to dobry pierwszy krok. Przyczyny takiego zachowania u Twojego znajomego mogą być różne i dobre rozeznanie stanu zdrowia i stanu psychicznego pomoże nakreślić dalsze kroki leczenia. Terapia, owszem, prawdopodobnie, ale jaka będzie to forma leczenia to zależeć będzie od diagnozy prawdopodobnych przyczyn. 

Niektórym osobom, okazywanie uczuć może sprawiać ogromną trudność i zmian nie można pośpieszać, ale z tego co piszesz to wasza relacja jest dobra i mimo trudności on nadal podejmuje wysiłek żeby się spotykać. 

Wspaniałe jest też to, że zauważyłaś go i jego zmagania i, że jesteś przy nim i chcesz wspierać  i to jest dobry początek. Wszystkiego Dobrego.

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Słyszę w tej historii dużo troski, nadziei i jednocześnie dużo niepewności. 

To, co powiedział ten mężczyzna, może świadczyć o trudnościach w budowaniu bliskich relacji i przeżywaniu więzi, ale nikt z zewnątrz nie jest w stanie odpowiedzieć, czy Panią kochał, czy „wypierał uczucia”, gdy był sam. To są hipotezy, których nie da się zweryfikować.

Zwróciłabym uwagę na coś innego. Przez pół roku doświadczała Pani głównie jego nieobecności, znikania, przekładania spotkań i braku kontaktu. Rozumiem, że chciałaby Pani znaleźć wyjaśnienie tego zachowania, ale warto też zauważyć, jak wpływało ono na Panią i Pani potrzeby.

Terapia rzeczywiście może pomóc człowiekowi lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i budować bliższe relacje. Nie jest jednak sposobem na zagwarantowanie, że ktoś zacznie tęsknić, zaangażuje się lub pokocha konkretną osobę. Tego niestety nie da się przewidzieć.

Mam wrażenie, że obecnie więcej energii poświęca Pani na pytanie „Jak mogę mu pomóc?”, niż na pytanie „Czy ta relacja daje mi to, czego potrzebuję?”. A to drugie pytanie jest równie ważne.

Może Pani okazywać wsparcie, życzliwość i zrozumienie, ale nie jest Pani odpowiedzialna za jego terapię ani za „odblokowanie” jego uczuć. Czasem największą pomocą jest pozostawienie drugiej osobie odpowiedzialności za własny rozwój.

Proszę pamiętać, że zasługuje Pani na relację, w której nie trzeba domyślać się przez wiele miesięcy, czy jest się ważną dla drugiej strony. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Katarzyna Rembecka (Roguska)

Katarzyna Rembecka (Roguska)

Dzień dobry, 

to co Pani opisuje brzmi jak pozabezpieczny styl przywiązania u tego mężczyzny. Warto poczytać o tym w Internecie, np. tutaj

 

Jak najbardziej można nad tym pracować w psychoterapii, ale wymaga to sporej determinacji ze strony osoby, której problem dotyczy, oraz raczej długoterminowej psychoterapii w nurcie, który skupia się na przywiązaniu - czyli np. psychoterapii schematu lub psychodynamicznej. 

 

Jeśli chodzi o Pani wątpliwości i to, że mężczyzna wcześniej mówił co innego, a teraz co innego - warto wziąć pod uwagę, że ludzie czasem mówią to, co druga osoba chce usłyszeć, aby jej nie rozczarować. Ich uczucia i emocje mogą się też zmieniać na przestrzeni czasu. Osoby z takimi trudnościami w przywiązania często same się czują zagubione w tym, co czują, czego pragną od relacji.

To co ważne - nie jest Pani w stanie pomóc temu mężczyźnie, jeśli on tego nie będzie chciał. Co więcej - nie może Pani chcieć bardziej od niego, bo Pani przesadne zaangażowanie może paradoksalnie jeszcze bardziej go oddalać od Pani ze względu na jego trudności z przywiązaniem. 

Jeśli to jest też jakiś powtarzający się schematu u Pani - że angażuje się Pani po raz kolejny w relacje z kimś, kto nie jest pewien, czy chce się zangażować lub jest niestały w deklaracjach - być może warto również w Pani przypadku rozważyć psychoterapię indywidualną i poprzyglądać się temu, co takiego w Pani się dzieje, że angażuje się Pani w relacje w mężczyznami, który są mniej zaangażowani. 

Z poważaniem, 
Katarzyna Rembecka

Klaudia Tomczak

Klaudia Tomczak

Dzień dobry, 

 

To co Pani opisuje może wskazywać na unikowy styl przywiązania (w przypadku Pana). W takim przypadku ważna jest terapia ale też wsparcie dla Pani. Pytanie co to dla Pani robi i jak się Pani z tym czuje kiedy on się "oddala"? Czy może przywołuje to jakieś lęki z dzieciństwa albo pojawiają się niezrozumiałe emocje?  Często nowe relacje otwierają przed nami schematy, z których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy i których nie do końca rozumiemy. Na pewno warto udać się do psychologa, który pomoże je zrozumieć i nazwać. A także da bezpieczną przestrzeń na wyrażenie emocji. 

 

Pozdrawiam serdecznie.

 

Małgorzata Klimowska

Małgorzata Klimowska

Pracuję w "kręgu" ADHD (osoby z diagnozą i ich bliscy) i może dlatego pierwsze, co przyszło mi na myśl, to... niezdiagnozowane ADHD. Zwłaszcza u dorosłych z ADHD, którzy opisują zjawisko podobne do out of sight, out of mind czyli kiedy kogoś nie ma obok, emocjonalna dostępność tej osoby bardzo spada. Nie oznacza to braku uczuć, tylko trudność z ich utrzymaniem "na pierwszym planie". Wiele osób z ADHD mówi np.: "Kocham tę osobę, ale nie czuję tęsknoty" albo "Jak kogoś nie widzę, to jakby znikał z mojego radaru". Ale podobne zachowania mogą występować również m.in. przy unikowym stylu przywiązania, depresji, doświadczeniach traumatycznych, a nawet u osób, które przez lata nauczyły się odcinać od bliskości, o czym wspominali moi poprzednicy. Natomiast zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz. Napisała Pani, że zaoferowała mu swoje wsparcie i że on sam powiedział, iż chciałby skorzystać z pomocy psychologa. To bardzo ważne, ponieważ zmiana zwykle zaczyna się wtedy, gdy człowiek sam dostrzega trudność i jest gotowy poszukać pomocy. Myślę, że na tym etapie największym wsparciem może być właśnie Pani życzliwość, cierpliwość i zachęcanie go do skorzystania z profesjonalnej pomocy – jeśli on sam będzie tego chciał. 
Odpowiadając wprost na Pani pytania:
Czy to możliwe, że wtedy kiedy z nim byłam kochał mnie, ale później gdy zostawał już sam wypierał to? Dlatego zaprzecza tęsknocie chociaż mówił mi co innego? - tak, jest taka możliwość. To jest właśnie zjawisko nazywane out of sight, out of mind.

Czy jest możliwe, że terapia "odblokuje jego uczucia"? I czy jest możliwe, że "jeszcze będzie umiał mnie pokochać", czy jeżeli po pół roku twierdzi, że nie tęskni to już nie pokocha mnie nigdy? - jeżeli patrzymy na tę sytuację przez pryzmat ADHD, to taka możliwość istnieje. Część dorosłych z ADHD potwierdza, że kocha swoich bliskich, a jednocześnie nie doświadcza tęsknoty w sposób, w jaki opisują ją osoby neurotypowe.
Jak mogę mu pomóc? Jakich form wsparcia szukać? - na początek proponowałabym konsultację z psychologiem. Pomoże rozpoznać źródła tych trudności i dobrać najbardziej odpowiednią formę pomocy.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Z Pani wiadomości wybrzmiewa bardzo dużo nadziei ale też niepewności i zmęczenia ciągłym szukaniem odpowiedzi. Jest to zrozumiałe, że chce Pani zrozumieć jego zachowanie, zwłaszcza gdy z jednej strony słyszała Pani ważne słowa, a z drugiej doświadczała dystansu i znikania. Jeśli zdecyduje się na terapię, może ona pomóc mu lepiej rozumieć siebie i budować bliższe relacje. Nie da się jednak przewidzieć, dokąd zaprowadzi go ten proces. Warto pamiętać również o sobie i swoich potrzebach, bo w relacji obie osoby powinny czuć się ważne i bezpieczne. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Z opisu wynika, że ten mężczyzna sam dostrzega trudności w budowaniu bliskich relacji i deklaruje chęć podjęcia terapii. To ważny krok, jednak nie sposób przewidzieć, jak będzie przebiegał proces leczenia ani jaki wpłynie on na jego uczucia czy gotowość do związku. Terapia może pomóc lepiej rozumieć własne emocje, budować bliskość i przepracować trudności, ale nie daje gwarancji, że uczucia do konkretnej osoby się pojawią lub powrócą.

Jeśli zdecyduje się na terapię, warto rozpocząć od konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą, który po dokładnym wywiadzie zaproponuje odpowiednią formę pomocy. Panią natomiast zachęcam, aby pamiętała również o swoich potrzebach i nie brała na siebie odpowiedzialności za proces zdrowienia drugiej osoby. Wspierać można, ale decyzja o zmianie i praca nad nią należą do niego.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z toksyczną relacją i emocjonalnym uzależnieniem po rozstaniu?
Kilka miesięcy temu zostawił mnie partner, z którym byłam 7 lat. Poznał inną kobietę. Bardzo źle zniosłam rozstanie, myślałam nawet o samobójstwie. 2 miesiące temu poznałam o kilkanaście lat starszego ode mnie mężczyznę, w którym od razu się zakochałam. Nie przeszkadzało mi, że jest po rozwodzie, ma problem z alkoholem, hazardem, że ma ogromne długi i jest niestabilny emocjonalnie. Pożyczyłam mu kilka tysięcy zł ze swoich oszczędności, mimo że sama nie mam stałej pracy. Kilka dni temu prawdopodobnie trafił do aresztu i od tego czasu nie mam z nim kontaktu. Nie ma chwili żebym o nim nie myślała. Nie mogę spać, nie mogę jeść, cały czas się o niego martwię. Zdaję sobie sprawę, że to chory człowiek i prawdopodobnie pójdzie na kilka lat do więzienia, ale nie mogę wyzbyć się tego uczucia do niego. Możliwe, że był ze mną tylko dla pieniędzy, że mnie oszukał i zmanipulował. Jak sobie pomóc?
W moim małżeństwie dzieje się bardzo źle. Czuję że mąż się ode mnie odsunął...
W moim małżeństwie dzieje się bardzo źle. Czuję, że mąż się ode mnie odsunął.... Rozmowy między nami nie ma... Kiedy chcę porozmawiać, to on milczy. Boli to bardziej niż gdybym usłyszała coś, czego nie chcę usłyszeć... Nie umiem już tak żyć... Mamy 3 dzieci...
Jak poradzić sobie z obojętnością męża i brakiem zaangażowania w rodzinę?
Dzień dobry. Jestem mężatką od 5 lat, mamy małe dziecko. Mój problem polega na tym, że jestem sama z wszystkim, zajmuje się domem, dzieckiem, pracuję, robię zakupy, sprzątam, piorę, płacę rachunki. Mój mąż to najgorszy leń i osoba zapatrzona w siebie, która mam wrażenie, że pasożytuje na mnie. Nie robi nic. Dosłownie. Zje - zostawi resztki jedzenia, nie sprzątnie naczyń. Prania nie zrobi. Nie wyciągnie resztek że zlewu.Najgorsze jest to, że ma gdzieś nasze dziecko. Jeśli ma zająć się dzieckiem pokazuje mu bajki w telefonie albo sam ogląda filmiki i nie zwraca na nie uwagi, nie czyta mu książek, nie bawi się z nim, nie chodzi na spacery, nie kapie. Mnie też ma gdzieś, każda próba rozmowy kończy się wyzwiskami z jego strony. Mówię, on patrzy w telefon, mówię kilka razy to samo, proszę o cokolwiek, nie słyszy. Jestem ciągle sama z dzieckiem albo w pracy, nie mogę nigdzie wyjść, np do fryzjera czy w spokoju na zakupy. Mąż w niczym mnie nie odciąża, ma gdzieś jak jestem chora i proszę go o drobną przysługę, np herbatę. Siedzi przed ekranem smartfona,bo to jest najważniejsze. Od dwóch lat proszę go, żebyśmy wyszli gdzieś we trójkę, chociaż na herbatę i ciastko, albo na spacer. Obiecuje, ale zawsze ma wymówkę, albo pogoda nie taka, albo się źle czuje, albo jeszcze cokolwiek innego byle nie iść z nami. Przecież tak nie da się żyć. Zresztą, co to jest za małżeństwo, gdzie jeden człowiek robi wszystko a drugi zupełnie nic... Kilka dni temu poprosiłam, żeby spojrzał na dziecko, bo muszę wywiesić pranie. Siedział oczywiście w telefonie, dziecko samo wyszło na balkon i wyrzuciło z balkonu swoją ukochaną zabawkę...Mógł przecież też spaść. A mąż zajęty graniem lub oglądaniem filmików w telefonie. Jak rozmawiać. Tym człowiekiem, żeby cokolwiek dotarło. Każda próba wyrwania telefonu to kolejna awantura...
Czy partnerka ma borderline? Ogromne wybuchy złości powodują, że nie chcę trwać dalej w naszym związku.
Dzień dobry. Mam na imię Piotr. Mam 42 lata. Mieszkam obecnie w Niemczech. Co Panstwo sadzicie o mojej sytuacji? Jestem z partnerką od 3 lat. W ogolnym rozrachunku jest porządna, pracowita i "fajna kobieta". Niestety jest też druga strona. Jest bardzo wybuchowa, bardzo wulgarna i często negatywnie nastawiona do ludzi. Wybuchy złości są uśredniając raz na tydzień, więc łatwo przeliczyć, że było tego już ok 150 razy. Doszedłem do punktu, że dalej nie dam rady. Wybuchy złości przychodzą znikąd. Jako zwykły człowiek nie mogę zrozumieć, jak można o takie drobnostki być tak nerwowym. Gdy ma taki wybuch, to mam wrażenie, że się nie kontroluje. Wyzywa mnie, krzyczy na cały głos, sąsiedzi to słyszą (wstyd mi przed sąsiadami). Mam nawet wrażenie, że gdybym ja nie był spokojny, a wybuchowy, to mogla by mi wbić nóż. Gdy próbuję porozmawiać z nią racjonalnie, to jest znów krzyk. A wiem, że potrafi rozmawiać racjonalnie, bo ma syna w wieku 20 lat, który jest "nieporadny" i z nim rozmawia bardzo racjonalnie. Jedyny sposób, żeby nie było wybuchów złości to moja pełna uległość wobec niej, ale to się nigdy nie wydarzy. Na początku myślałem, że jest to kwestia ułożenia naszego związku. Ale dzisiaj wiem, że to jest głębszy problem i sami sobie z tym nie poradzimy. Problem w tym, że mimo faktu, że mam do niej uczucia (choć już dużo mniejsze niż wcześniej) i nie chce kończyć tego związku, to niestety bede musiał to zrobić. Czytałem troche o tym i może to być ten problem "borderline". Ona za młodu straciła matkę i miala bardzo ciężką sytuacje. Na koniec dodam, ona uważa, że to wszystko moja wina i o jakiekolwiek terapii nie chce słyszeć. Dziekuje bardzo za jakakolwiek odpowiedz.
Jak radzić sobie z nadmiernym przejmowaniem się opinią innych i unikać nieporozumień w relacjach z przyjaciółmi
Mam problem ostatnio cały czas się wszystkim przejmuje kto co powie co o mnie myśli i czy jest zły na mnie nie mogę przestać o tym myśleć i jak ostaną inaczej się zachowuje to jest zła i mówie za dużo powiedziałam dla koleżanki o problemem odnośnie grupy znajomych z klasy a ona to odrazu powiedziała dla mojej przyjaciółki która również jest zamieszana w tą sytuację powiedziała żebym tak nie robiła ale to już jest druga taka sytuacja co mam zrobić w takiej sytuacji ? Już nic nie mówic dla tej koleżanki
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.