Left ArrowWstecz

Czy terapia może pomóc partnerowi w nawiązaniu bliskiej relacji?

Witam, W grudniu ubiegłego roku poznałam męźczyznę, od tego czasu spotkaliśmy się 10 razy. Kontakt z nim od początku był dosyć utrudniony, nie odpisywał, znikał, przekładał spotkania. Chciałam z nim porozmawiać o tych trudnościach, ale twierdził, że one nie istnieją. Czasem mówił mi, że tęskni, nawet powiedział, że mnie kocha, było to dosyć nieśmiałe stwierdzenie, nie patrzył wtedy na mnie, skupił się na przedmiocie, który miał w dłoniach, ale ucieszyłam się z tego. Niestety nasz kontakt nie posuwał się do przodu, spotykaliśmy się dosyć rzadko. Spotkania były miłe, często można było nazwać je randkami, ale potem nie odzywał się kilka dnia, nawet ponad tydzień. Na ostatnim naszym spotkaniu zapytałam, czy chce się ze mną nie spotykać, stwierdził, że nie, ale ma jakąś blokadę w głowie i nie umie się zaangażować, przez to wygląda to tak jakby wszystko "olewał". Mówił, że nie ma z nikim bliskich relacji, nie tęskni za nikim, nie odczuwa tęsknoty, ani niczego innego. Że ten problem nie dotyczy tylko mnie, ale wszystkich osób, z którymi ma doczynienia. Osobiście zrobiło mi się przykro słysząc to. Powiedziałam mu, że to już sukces, że dostrzega ten problem i że mi o tym powiedział. Stwierdził, że chce iść do psychologa. Zapewniłam go o swojej pomocy i wsparciu, ponieważ bardzo chcę, aby wyszedł z tego. Po tym spotkaniu, krążą mi po głowie różne myśli. Czy to możliwe, że wtedy kiedy z nim byłam kochał mnie, ale później gdy zostawał już sam wypierał to? Dlatego zaprzecza tęsknocie chociaż mówił mi co innego? Czy jest możliwe, że terapia "odblokuje jego uczucia"? I czy jest możliwe, że "jeszcze będzie umiał mnie pokochać", czy jeżeli po pół roku twierdzi, że nie tęskni to już nie pokocha mnie nigdy? Jak mogę mu pomóc? Jakich form wsparcia szukać? Ani on, ani ja nie mamy się zwrócić do kogoś kto mógły pomóc, doradzić formą terapii, specjalistę.
User Forum

Kobieta

1 dzień temu
Edyta Kotula

Edyta Kotula

To możliwe, że ten mężczyzna odczuwa uczucia, ale z różnych powodów ma trudność z bliskością, zaangażowaniem i rozpoznawaniem własnych emocji. Jednocześnie nie da się odpowiedzialnie przewidzieć, czy terapia „odblokuje” jego uczucia wobec Pani ani czy w przyszłości będzie potrafił stworzyć z Panią satysfakcjonującą relację.

Z tego, co Pani opisuje, widzę jednak, że ta sytuacja jest dla Pani bardzo obciążająca emocjonalnie. Od wielu miesięcy próbuje Pani zrozumieć jego zachowanie, a jednocześnie mierzy się z niepewnością, oczekiwaniem i nadzieją. Dlatego warto zadbać również o siebie i przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje w relacji oraz jak ta znajomość wpływa na Pani samopoczucie.

 

Pozdrawiam serdecznie. 

19 godzin temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ryszard Salmanowicz

Ryszard Salmanowicz

Odpowiem może bardziej "oschle" niż kazałby typowy kontekst porad psychologicznych - ale robię to, znając te dynamiki wyjątkowo dobrze. 

 

Podstawą zasadą w ocenie ludzi, czy to rozumiem czy sercem, jest patrzeć na to, co robią, nie to co mówią. Kiedy wykreślimy z Pani wypowiedzi, jego słowa, sprawa jest czarnobiała: nie, nie kocha i nie ma szans, żeby kochał. Głównym problemem, ogólnie w naszej kulturze, ale też w kulturze terapeutycznej, jest wstrzymywanie się od zdroworozsądkowych, silnych opinii tego typu. Sprawia to, że wiele ludzi marnuje połowę swojego życia angażując się w życie romantyczne, którego tak naprawdę nie ma - bo nie jest w stanie przewartościować sobie samemu sobie, czym jest miłość.

 

Gdy ktoś kogoś kocha, albo chociaż daży głębokim szacunkiem, który jest wymogiem późniejszej miłości romantycznej - niemożliwe jest, żeby tak się zachowywał. Nie ma tutaj mowy o tym, że ktoś jest niegotowy, itp. Szczera empatia i otwartość wyklucza tego typu manipulacje językowe, które Pani opisała. Szacunek i miłość jest czymś łatwym, niewymagającym, żadnej pracy. W naszej kulturze niestety, przyjmuje się inny model - taki, w którym miłość romantyczna jest jakimś plastycznym zasobem, gdzie można kogoś "przeczekać" lub "przegadać", żeby nas kochał. Czy to romantycznie, czy jako rodzic, czy jako cały świat.

 

Odpowiedzią na Pani problem, piszę to z wielkim przekonaniem, a jednocześnie z świadomością, że to może być kontrowersyjna, silna opinia: jest skupienie się na sobie i przeanalizowanie dogłębnie czemu w ogóle zahaczenia własnej wartości spoczywają na obiekcie (tak to się mówi w teorii psychologicznej), które ewidentnie, jest dla Pani raniący.

19 godzin temu
Anna Dębska

Anna Dębska

Dzień dobry,

 

rozumiem, że ta sytuacja budzi w Pani wiele pytań, nadziei, ale też niepewności. Z tego, co Pani opisuje, wydaje się, że ten mężczyzna sam dostrzega trudność w tworzeniu bliskich relacji i angażowaniu się emocjonalnie. To ważne, że potrafił o tym powiedzieć i że rozważa skorzystanie z pomocy psychologicznej. Jednocześnie warto zachować ostrożność w interpretowaniu jego zachowań. Nie jestem w stanie stwierdzić i nikt nie jest, czy kochał Panią, czy wypiera swoje uczucia, ani czy w przyszłości będzie potrafił pokochać. Takie odpowiedzi zna tylko on sam, a czasem nawet osoba przeżywająca trudności emocjonalne nie ma do nich pełnego dostępu. Możliwe jest, że terapia pomoże mu lepiej rozumieć własne emocje, potrzeby, sposób budowania relacji oraz rozumienie czym jest miłość i co oznacza kochanie kogoś. Terapia może prowadzić do większej bliskości z samym sobą i innymi ludźmi, ale nie daje gwarancji, że konkretna relacja rozwinie się w określonym kierunku. Pomocne mogą być m.in.  terapia skoncentrowana na schematach, terapia skoncentrowana na emocjach i psychoterapia psychodynamiczna,
Zastanawiam się również, co dla Pani oznacza ta relacja. Opisuje Pani wiele wysiłku wkładanego w zrozumienie jego zachowania i szukanie sposobów pomocy. Warto jednocześnie pamiętać o swoich potrzebach. Niezależnie od przyczyn jego trudności, doświadczała Pani częstych zniknięć, niepewności i braku kontaktu, co było dla Pani bolesne. Najbardziej pomocne może być wspieranie go w poszukiwaniu profesjonalnej pomocy, jeśli sam będzie tego chciał. Nie ma jednak możliwości, aby druga osoba „odblokowała” czyjeś uczucia własnym zaangażowaniem, cierpliwością czy miłością. To proces, który może przejść wyłącznie on sam. 
Być może równie ważnym pytaniem jak „czy on będzie umiał mnie jeszcze pokochać?” są pytania: „czy sposób, w jaki ta relacja wygląda obecnie, jest dla mnie wystarczający i bezpieczny emocjonalnie?” oraz „co sprawia, że tak bardzo angażuję się w kogoś, kto od początku jest emocjonalnie niedostępny?”.
Życzę powodzenia, w szczególności w zadbaniu o siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Anna Dębska

20 godzin temu
Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

jeśli poznany mężczyzna deklaruje, że chciałby porozmawiać z psychologiem to dobrze byłoby się skupić na tym teraz.

Tu na portalu znajdziecie mnóstwo specjalistów. Dobrze byłoby aby mężczyzna sam wybrał.

Co do odpowiedzi na twoje pytania to będzie ciężko. Wszystko się może zdarzyć. Nie mamy informacji co się wydarzyło w życiu mężczyzny, że tak się zachowuje.

To trudne dla ciebie, ale pamiętaj, że to nie ma nic wspólnego z tobą, niczym nie zawiniłaś. Jeśli masz taką potrzebę to może też umów się na wizytę ze specjalistą żeby omówić twoje emocje.

 

Powodzenia!

1 dzień temu
Monika Niemczyk

Monika Niemczyk

Witaj, 

to co opisujesz jest trudne dla was obojga. Na pewno wizyta u dobrego psychologa to dobry pierwszy krok. Przyczyny takiego zachowania u Twojego znajomego mogą być różne i dobre rozeznanie stanu zdrowia i stanu psychicznego pomoże nakreślić dalsze kroki leczenia. Terapia, owszem, prawdopodobnie, ale jaka będzie to forma leczenia to zależeć będzie od diagnozy prawdopodobnych przyczyn. 

Niektórym osobom, okazywanie uczuć może sprawiać ogromną trudność i zmian nie można pośpieszać, ale z tego co piszesz to wasza relacja jest dobra i mimo trudności on nadal podejmuje wysiłek żeby się spotykać. 

Wspaniałe jest też to, że zauważyłaś go i jego zmagania i, że jesteś przy nim i chcesz wspierać  i to jest dobry początek. Wszystkiego Dobrego.

1 dzień temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Słyszę w tej historii dużo troski, nadziei i jednocześnie dużo niepewności. 

To, co powiedział ten mężczyzna, może świadczyć o trudnościach w budowaniu bliskich relacji i przeżywaniu więzi, ale nikt z zewnątrz nie jest w stanie odpowiedzieć, czy Panią kochał, czy „wypierał uczucia”, gdy był sam. To są hipotezy, których nie da się zweryfikować.

Zwróciłabym uwagę na coś innego. Przez pół roku doświadczała Pani głównie jego nieobecności, znikania, przekładania spotkań i braku kontaktu. Rozumiem, że chciałaby Pani znaleźć wyjaśnienie tego zachowania, ale warto też zauważyć, jak wpływało ono na Panią i Pani potrzeby.

Terapia rzeczywiście może pomóc człowiekowi lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i budować bliższe relacje. Nie jest jednak sposobem na zagwarantowanie, że ktoś zacznie tęsknić, zaangażuje się lub pokocha konkretną osobę. Tego niestety nie da się przewidzieć.

Mam wrażenie, że obecnie więcej energii poświęca Pani na pytanie „Jak mogę mu pomóc?”, niż na pytanie „Czy ta relacja daje mi to, czego potrzebuję?”. A to drugie pytanie jest równie ważne.

Może Pani okazywać wsparcie, życzliwość i zrozumienie, ale nie jest Pani odpowiedzialna za jego terapię ani za „odblokowanie” jego uczuć. Czasem największą pomocą jest pozostawienie drugiej osobie odpowiedzialności za własny rozwój.

Proszę pamiętać, że zasługuje Pani na relację, w której nie trzeba domyślać się przez wiele miesięcy, czy jest się ważną dla drugiej strony. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

1 dzień temu
Katarzyna Rembecka (Roguska)

Katarzyna Rembecka (Roguska)

Dzień dobry, 

to co Pani opisuje brzmi jak pozabezpieczny styl przywiązania u tego mężczyzny. Warto poczytać o tym w Internecie, np. tutaj

 

Jak najbardziej można nad tym pracować w psychoterapii, ale wymaga to sporej determinacji ze strony osoby, której problem dotyczy, oraz raczej długoterminowej psychoterapii w nurcie, który skupia się na przywiązaniu - czyli np. psychoterapii schematu lub psychodynamicznej. 

 

Jeśli chodzi o Pani wątpliwości i to, że mężczyzna wcześniej mówił co innego, a teraz co innego - warto wziąć pod uwagę, że ludzie czasem mówią to, co druga osoba chce usłyszeć, aby jej nie rozczarować. Ich uczucia i emocje mogą się też zmieniać na przestrzeni czasu. Osoby z takimi trudnościami w przywiązania często same się czują zagubione w tym, co czują, czego pragną od relacji.

To co ważne - nie jest Pani w stanie pomóc temu mężczyźnie, jeśli on tego nie będzie chciał. Co więcej - nie może Pani chcieć bardziej od niego, bo Pani przesadne zaangażowanie może paradoksalnie jeszcze bardziej go oddalać od Pani ze względu na jego trudności z przywiązaniem. 

Jeśli to jest też jakiś powtarzający się schematu u Pani - że angażuje się Pani po raz kolejny w relacje z kimś, kto nie jest pewien, czy chce się zangażować lub jest niestały w deklaracjach - być może warto również w Pani przypadku rozważyć psychoterapię indywidualną i poprzyglądać się temu, co takiego w Pani się dzieje, że angażuje się Pani w relacje w mężczyznami, który są mniej zaangażowani. 

Z poważaniem, 
Katarzyna Rembecka

1 dzień temu
Klaudia Tomczak

Klaudia Tomczak

Dzień dobry, 

 

To co Pani opisuje może wskazywać na unikowy styl przywiązania (w przypadku Pana). W takim przypadku ważna jest terapia ale też wsparcie dla Pani. Pytanie co to dla Pani robi i jak się Pani z tym czuje kiedy on się "oddala"? Czy może przywołuje to jakieś lęki z dzieciństwa albo pojawiają się niezrozumiałe emocje?  Często nowe relacje otwierają przed nami schematy, z których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy i których nie do końca rozumiemy. Na pewno warto udać się do psychologa, który pomoże je zrozumieć i nazwać. A także da bezpieczną przestrzeń na wyrażenie emocji. 

 

Pozdrawiam serdecznie.

 

21 godzin temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Problem od trudności w relacjach z teściami, przez relację z mężem, po trudności w komunikacji z dziećmi. Czuję, że emocje są bardzo silne.
Mój problem jest ogólny. Problemy z relacjami z rodziną męża. Problemy z tego powodu w relacji z mężem i najbliższym otoczeniu. Brak panowania nad emocjami do własnych dzieci. Wybuchy złości i płacz. Problemy emocjonalne z samą sobą.
Boję się odejść od toksycznego partnera.
Boję się odejść od toksycznego partnera. W kółko krytykuje, poniża (nawet przy znajomych). W domu nie mogę praktycznie nic, nie mogę mieć swojego zdania. Mam już tego dosyć. Wieczorami nie mogę zasnąć, bo wszystko siedzi w głowie. Mamy dwójkę dzieci (5 i 2 lata), boję się, że nie poradzę sobie sama. A w dodatku ostatnio przekracza granice związane z odzywaniem się do dzieci. Potrafi o byle co dziecku zrobić awanturę i o każdy mały szczegół krzyczeć (nawet wyzwać). Mam lęk, że nie poradzę sobie finansowo. W dodatku mam kilka pożyczek wziętych przez niego, które cały czas spłacam. Czy ktoś podpowie co robić? Czy psycholog bądź psychoterapeuta wchodzi w grę?
Zbyt szybkie angażowanie się w relacje damsko-męskie
Dzień dobry, Zauważyłam, że mam problem zbyt szybkim zaangażowaniem w relacje damsko męskie. Ilekroć jakiś mężczyzna okaże mi większe zainteresowanie ja zaczynam cały czas o nim myśleć i zastanawiać się jakby to było jak byliśmy razem. Później i tak nic nie wynika z relacji, a ja odczuwam tylko smutek i żal, że znowu nic z tego nie wyszło.
Jak poradzić sobie z zakończeniem toksycznego związku pełnego nieporozumień?

Witam wszystkich, jestem tutaj nowy. Byłem w burzliwym związku 2 lata, 3 razy się rozchodziliśmy. Ja za każdym razem zabiegałem, starałem się. Czasami angażuję się za bardzo. Brałem wszystko na siebie, robiłem źle. Pomiędzy nami było 9 lat różnicy. Ostatnio usłyszałem, że ja jestem stary, a ona młoda, może się bawić.

Zaczęły się w związku koleżanki, uciekanie od spotkań. Jeśli się pytałem, kiedy się widzimy – „nie wiem”. Wiele pretensji, że mi dużo nie pasuje, że to moja wina, że wiele słów usłyszała z mojej strony i nie potrafi już na mnie patrzeć. Szczerze – nigdy nic głupiego nie powiedziałem, tylko czasami coś żartem czy zgryźliwie, ale to na tyle, mieliśmy dystans.

Ostatnio non stop wychodziła ze znajomymi. Nawet nie widziałem, że ma taką toksyczną koleżankę, która nią kieruje. Słyszałem, że jestem nienormalny, że w żartach jest drugie dno, że wyliczam jej pieniądze na każdym kroku. Nigdy takiego czegoś nie było. Jedynie żartem: „Dzisiaj ty stawiasz?” czy „Policzymy się za paliwo?”. I tak – ona bez problemu zawsze płaciła, bo wiedziała, że to tylko sarkazm.

Starałem się, jak mogłem, zabiegałem. Ona zawsze w stronę znajomych – że mają lepiej, że inaczej ją traktują. Ta znajoma, którą poznała, tak „fajna”, żeruje na niej. Widziałem na relacjach – bawi się na całego, kolacje, imprezy. Z otoczenia wiem, że ta osoba po prostu nie ma znajomych, nikt nie chce z nią utrzymywać kontaktu, bo patrzy tylko na swoje cztery litery.

Wszystko – żarty, starania się, nawet jak coś nie było tak – gdy chciałem porozmawiać, była odpowiedź, że „ze mną się nie da”. Mam jej zniknąć z życia, bo się przy mnie męczy. Znajdzie sobie takiego, co spełni jej każde oczekiwania, a ja mam znaleźć taką, co ich nie ma.

Zawsze byłem prawy, nigdy nic nie chciałem – żadnych pieniędzy, nawet od rodziny za jakieś usługi. Mówiłem szczerze wszystko, ale ona odebrała to tak, jakbym ciągle jej coś wypominał. Usłyszałem nawet, że bronię jej się spotykać z rodziną, ale nigdy tak nie było. Nawet zaczęła mieć o to problem, gdy spytałem się, co po spotkaniu.

Pretensje, że pytam, jak się ubiera, że nie jest wyspana... Po prostu zauważyłem, że na siłę szuka powodu, by mnie rzucić. Nawet jechałem prawie 100 km do restauracji dzień przed zerwaniem. Zażartowałem coś tam i mówiłem, że po drodze jest kilka fajnych restauracji. Ona: „Nie, tam jedziemy”. Mówię: „Okej”. Gadaliśmy o pracy i w ogóle, a ona wszystko brała tak do siebie, że niby ją maltretuję, ubliżam jej na każdym kroku.

Napisała mi w nocy, że to się wypaliło, nie chce tak żyć i mam zniknąć z jej życia. Zostałem zablokowany wszędzie, a ona szuka atencji u facetów.

Może tutaj się wydawać, że jestem aż takim złym człowiekiem, ale każdemu, kto pyta i komu mówię prawdę, odpowiadam – to było szukanie pretekstu, by mnie rzucić. Usłyszałem jeszcze, że gdyby nie ja, to byśmy tam nie pojechali. Nie wiem, co myśleć. Za każdym razem łapie moje słowa, wyciąga coś głupiego, co powiem pod nosem, a ile ja przeszedłem, wspierałem, byłem na każde skinienie palca – nawet o 2 w nocy – tego już nie pamięta. Tylko: „No nikt ci nie kazał”.

I usłyszałem, że rzyga moimi spekulacjami, moimi rozmowami i całą moją osobą. Mam nie próbować z nią nawet pogadać, wyjaśnić, powiedzieć prawdę, bo nigdy nie chciałem jej urazić. Mieliśmy dystans w wiadomościach, a ona nagle, że się wypaliło. Próbujemy od 2 lat i nie wychodzi.

Ale za każdym rozpadem są znajomi. Każdy zauważył, że im mniej się szanują i starają, tym jakoś im wychodzi. Czasami czułem się w tym związku, jakbym był sam.

Partnerka jedzie z byłym mężem i dziećmi na długie wakacje. Sytuacja jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dzień dobry, Mam pytanie, które mnie nurtuje. Dzisiaj moja bliska osoba, z którą byłem ponad rok, ale nadal myślimy o możliwym powrocie do siebie, oznajmiła mi, że w wakacje poleci wraz z byłym mężem i dwojgiem dzieci na pół miesiąca do Turcji na urlop. Mnie nie bierze pod uwagę w żaden sposób jeśli chodzi o wspólny czas w wakacje. Rok temu jednak to ja całą trójkę wziąłem i opłaciłem. W tym roku następuje podmianka i zamiast mnie, jedzie ex. Bardzo jej finansowo pomagam, bo wcześnej ex uważany był za okrutnego toksyka, a ona sama mianowała sie jako biedna, samotna matka. W związku z tym, wynajmuję jej i jej dzieciom apartament oraz przekazuje podstawowe środki na przeżycie od ponad roku. Relacja z ex mojej sympatii w ostatnich miesiącach mocno się poprawiła, chociaż moja pomoc jest wyraźnie większą niż zasądzone alimenty, które w ciągu roku były przekazane w około 50% od ex. Czy mam rację, że okazałem niezadowolenie, oburzenie i nie spodobała mi się ta sytuacja? Czy mam racje, że jeśli razem spędza tak intymnie wakacje, ja przestane się nią całkowicie interesować? Sam mam ex i dwoje dzieci. Ze względu na moją sympatię w żadnym wypadku nie zdecydowałbym sie na wspólne 14-dniowe wakacje. Nie chciałbym wyjść na zazdrośnika. Jednak wiadomo jak wygladaja wakacje. Wspólny czas na śniadaniach, obiadach, kolacjach, spacerach, wycieczkach, basenie, plaży, pokoju itp. prowokują do bliskich, intymnych chwil. Na 90% mnie nie zdradzi, jednak narażona będzie na różne emocje, podryw, intymne propozycje. Dla mnie taka sytuacja jest nie do przyjęcia, jeśli nawet mówi się, że to dla dobra dzieci. Moim zdaniem nie ma tu nic dobrego dla dzieci, bo wyobrażają sobie, że znowu wszystko jest dobrze, a przecież niedawno rodzice wzięli rozwód. Prosze o odpowiedź, abym był pewien jakie powinno być moje zachowanie.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!