To pytanie często pojawia się u osób, które patrzą na innych i mają wrażenie: „dlaczego im się udało, a mnie nie?”. Warto jednak pamiętać, że z zewnątrz widzimy zwykle tylko efekt - nie historię, okoliczności, wcześniejsze relacje ani trudności, przez które ktoś przeszedł.
To, że ktoś jest wykształcony, samodzielny, atrakcyjny czy zna swoją wartość, nie zawsze automatycznie ułatwia znalezienie partnera. Relacje opierają się nie tylko na „byciu dobrą partią”, ale też na wielu innych czynnikach: gotowości emocjonalnej, sposobie budowania bliskości, okazjach do poznawania ludzi, wcześniejszych doświadczeniach i zwykłym przypadku.
Czasem osoby bardzo świadome siebie mają też większe wymagania wobec relacji. Nie chcą być z kimkolwiek tylko po to, żeby nie być samotne. Potrafią szybciej zauważyć brak szacunku, niedopasowanie czy niezdrowe schematy, co może oznaczać więcej rozstań, ale niekoniecznie oznacza problem po ich stronie.
Znaczenie mogą mieć również wcześniejsze doświadczenia. To, jak nauczyliśmy się przeżywać bliskość, konflikt czy odrzucenie, może wpływać na to, kogo wybieramy i jak funkcjonujemy w relacji. Nie chodzi o to, że ktoś jest „uszkodzony”, ale o to, że każdy wnosi do związku swoją historię.
Warto też uważać na porównywanie się z osobami, które „łatwo znalazły miłość”. Nie wiemy, czy ich relacja rzeczywiście jest szczęśliwa, czy jest trwała i czy obie osoby czują się w niej dobrze.
Bycie samemu przez dłuższy czas nie jest dowodem, że z kimś jest coś nie tak. Czasami oznacza, że dana osoba szuka relacji bardziej świadomie, potrzebuje większej zgodności albo po prostu jeszcze nie spotkała osoby, z którą stworzy bezpieczną więź.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka