
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, związki i relacje
- Dlaczego osoby,...
Dlaczego osoby, które ze mną flirtowały, po 1-2 latach wchodzą w poważne związki? Czy robię coś nie tak w relacjach?
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziekujemy za kontakt z nami. Sądzę, że łatwo tutaj połączyć fakty w jeden wzór: „po mnie oni znajdują kogoś na stałe, więc może ja coś w nich uruchamiam”. Tyle że kilka takich historii nie oznacza jeszcze, że jest Pani dla innych jakimś „przystankiem” przed właściwym związkiem.Moim zdaniem ciekawsze jest to, co sprawia, że relacje z Panią po pewnym czasie się kończą. Nie po to, żeby szukać winy, tylko żeby zobaczyć swój sposób budowania bliskości. A fakt, że ma Pani obecnie znajomości trwające 5 lat, jest już ważną informacją, pokazuje, że potrafi Pani utrzymywać trwałe relacje.Może warto zapytać siebie: co powtarzało się w tych relacjach, które się urywały? Myślę sobie, że to może powiedzieć znacznie więcej niż to, z kim później związały się te osoby.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego zjawiska jest mechanizm znany w psychologii jako związek na odbicie . Badania wskazują, że ludzie często wchodzą w nowe relacje krótko po zakończeniu poprzednich (nawet tych nieformalnych, jak flirt), aby poradzić sobie z emocjonalnym dyskomfortem. Zerwanie kontaktu lub odrzucenie (nawet w formie wygaszenia relacji) aktywuje system przywiązania, który szuka nowego „bezpiecznego portu", aby przywrócić poczucie stabilizacji. Nowy partner spełnia tę rolę, pomagając ukoić lęk przed samotnością. Jeśli relacja z Tobą zakończyła się w sposób, który zachwiał poczuciem ich wartości (np. brak wzajemności), wejście w nowy, angażujący związek jest szybkim sposobem na odzyskanie poczucia bycia pożądanym i „normalnym". Zamiast przetworzyć emocje po nieudanej relacji z Tobą, osoba ta „wskakuje" w nową, traktując ją jako lekarstwo na ból lub pustkę W tym kontekście nie jesteś powodem ich szczęścia, ale raczej impulsem, który uruchomił u nich potrzebę poszukiwania stabilizacji w innym miejscu .Możesz pełnić rolę lustra, które pokazuje im, czego nie chcą (np. relacji niejednoznacznych, braku zaangażowania), co paradoksalnie motywuje ich do szukania czegoś przeciwnego – stabilizacji i jasnych zasad u kogoś innego. To, że wchodzą w związki, jest ich decyzją i wynikiem ich wewnętrznej gotowości, a nie Twojego „błogosławieństwa" czy „klątwy". Nie jesteś odpowiedzialny za to, jak układają sobie życie po zakończeniu relacji z Tobą. Nie jesteś powodem, dla którego te osoby są w związkach, ani nie jesteś „tym złym", który je zranił. Jesteś naturalnym elementem ich ścieżki życiowej. To, że wchodzą w związki rok czy dwa lata po Waszej relacji, świadczy o tym, że one są gotowe na stabilizację, a Ty po prostu byłeś częścią ich historii, która doprowadziła je do tego momentu. Skup się na budowaniu własnych, trwałych relacji, a fakt, że masz już znajomych od 5 lat, jest najlepszym dowodem na to, że idziesz w dobrym kierunku. Powodzenia.
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Tak, często pełni Pan w takich relacjach rolę bezpiecznej przestrzeni do autorefleksji, która pomaga innym dostrzec ich własne potrzeby emocjonalne. Pański flirt czy głęboka uwaga mogą działać jako katalizator, uświadamiając tym osobom, czego tak naprawdę pragną od życia i partnera. Kiedy taka znajomość się kończy, pozostaje w nich otwartość na poważne zaangażowanie, do którego mógł ich Pan nieświadomie przygotować. To nie oznacza, że robi Pan coś nie tak, lecz że wnosi Pan w czyjeś życie autentyczną bliskość, która uczy ich gotowości na stałą relację. Nie musi się Pan tym niepokoić, ponieważ świadczy to o Pańskiej dużej wrażliwości i pozytywnym, choć niezamierzonym, wpływie na rozwój emocjonalny innych.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Marta Górecka
Dzień dobry,
jedyną stałą rzeczą jest zmiana, jest to powszechna prawda ogólna. Proszę nie szukać w sobie żadnej winy i przypisywać sobie cechy ,,coś robię nie tak''. Te osoby po prostu mówiąc trochę metaforycznie obrały nowy kierunek i poszły dalej. Każda relacja, nowe doświadczenie jest dla nas pewnego rodzaju lekcją z której wyciągamy jakieś wnioski albo zmieniamy perspektywę. Być może Pan tym osobom też coś uświadomił, zmotywował Pan albo zmienił kierunek działania i to jest jak najbardziej ok. Jeżeli, w jakimś sensie brakuje Panu tych relacji, odczuwa Pan pewnego rodzaju dyskomfort, że już nie trwają to warto zadać sobie pytanie - czego Pan potrzebuje i co Pan robi z tym żeby tą potrzebę zrealizować, jakie konkretnie kroki Pan podejmuje?
Pozdrawiam, Marta Górecka
Jagoda Jek
Dzień dobry. Nie szukałabym tutaj związku przyczynowego tylko dlatego, że kilka osób po zakończeniu znajomości z Panem weszło później w poważne związki. Cztery przypadki na przestrzeni kilku lat to jeszcze za mało, żeby wyciągnąć taki wniosek. Możliwe, że flirt czy relacja z Panem były dla tych osób jakimś doświadczeniem, ale równie dobrze ich dalsze życie mogło potoczyć się w ten sposób niezależnie od Pana. Bardziej interesująca wydaje mi się druga część Pana wpisu – trudność w utrzymywaniu relacji przez kilka lat. Warto zastanowić się, co zwykle dzieje się przed ich zakończeniem: czy Pan się wycofuje, traci zainteresowanie, czuje się odrzucony, czy pojawiają się konflikty. To może powiedzieć znacznie więcej o Pana relacjach niż to, co później dzieje się z tymi osobami. Jeśli sam nie widzi Pan powtarzającego się schematu, można przyjrzeć się temu podczas konsultacji psychologicznej.
~ Jagoda Jek, psycholożka, seksuolożka

Zobacz podobne
Relacja damsko-męskie. Poznałam mężczyznę. Spotykaliśmy się parę miesięcy. Rozstawaliśmy się parę razy, zawsze wracaliśmy po dniu, dwóch do siebie. Ja chce mężczyzny przy moim boku, on boi się zobowiązań, jak ognia. I o to są te ciągle rozstania. Ostatnio znów było "żegnaj", nie widzieliśmy się od dwóch miesięcy. Za to piszemy ze sobą codziennie. On proponuję wspólne interesy wiążące, długoletnie, ale na słowo spotkanie jest cisza. Jak mam to traktować?
Jestem w związku z partnerem od 10 lat z półroczną przerwą.
Mam paniczny strach, że partner mnie zdradzi. Utrzymuje kontakt z koleżankami, piszą przez komunikatory społeczne. Widujemy się na weekend tylko. W ciągu tygodnia napiszemy sobie parę wiadomości: dzień dobry, jak się czujesz, czy wszystko ok. Z koleżankami partner potrafi pisać cały dzień. Na tym podłożu mamy cały czas spięcie, awantury. Partner myśli o rozstaniu, bo ja go ograniczam, kontroluję - to tylko pisanie, nie zdradza mnie -> tak się tłumaczy. Jestem na załamaniu nerwowym, co robić, co myśleć, jak postępować?

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
