30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Doświadczenia z redukcją leków w PTBS i stresie zawodowym: pregabalina i escitalopram

Dzień dobry, chciałabym zapytać o Wasze doświadczenia związane z redukcją leków przy PTBS i przewlekłym stresie w pracy. Obecnie przyjmuję: • pregabalinę 50 mg rano i 50 mg wieczorem, • escitalopram 10 mg rano. Leki zostały włączone z powodu silnego stresu zawodowego oraz objawów PTBS. Czuję się obecnie stabilniej i zaczynam zastanawiać się nad stopniową redukcją, oczywiście pod kontrolą lekarza. Chciałabym zapytać: • jak wyglądała u Was redukcja tych leków (zwłaszcza pregabaliny i escitalopramu)? • czy pojawiły się objawy odstawienne i jak długo trwały? • czy najpierw redukowaliście jeden lek, czy oba równolegle? Będę wdzięczna za podzielenie się doświadczeniami. Pozdrawiam M.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry, Pani M.

To bardzo dobre wieści, że czuje się Pani stabilniej. Chęć redukcji leków to często sygnał, że proces zdrowienia postępuje. Jednak jako specjaliści zawsze podkreślamy, że proces ten musi być ściśle monitorowany przez lekarza psychiatrę. Każdy organizm reaguje inaczej, a przy PTBS i przewlekłym stresie układ nerwowy jest szczególnie wrażliwy na wszelkie zmiany chemiczne.

Odpowiadając na Pani pytania z perspektywy ogólnych doświadczeń klinicznych:

Standardową praktyką jest zazwyczaj redukcja jednego leku na raz. Pozwala to ocenić, jak organizm reaguje na brak konkretnej substancji. Często najpierw stabilizuje się dawkę antydepresantu (tu: escitalopram), a potem manipuluje lekami pomocniczymi (pregabalina), ale ostateczna decyzja zawsze należy do lekarza prowadzącego, który zna Pani historię.

Przy escitalopramie mogą pojawić się zawroty głowy, drażliwość czy tzw. "brain zaps" (uczucie prądu w głowie). Przy pregabalinie zdarza się powrót lęku lub problemy ze snem. Kluczem do ich zminimalizowania jest bardzo powolne schodzenie z dawek tzw. metoda małych kroków.

W PTBS i stresie zawodowym kluczowe jest pytanie: czy stabilizacja wynika z trwałej zmiany mechanizmów radzenia sobie np. dzięki terapii, czy głównie z działania leków? Jeśli stresor w pracy nadal występuje, redukcja leków może odsłonić wrażliwość, którą leki do tej pory wyciszały.

Moja sugestia:

Zanim Pani zredukuje dawkę, warto porozmawiać z terapeutą o przygotowaniu "planu awaryjnego" np. technik relaksacyjnych, pracy z oddechem czy restrukturyzacji poznawczej, który pomoże Pani zarządzić ewentualnym chwilowym pogorszeniem nastroju podczas odstawiania.

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości w tym procesie!

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry! Redukcja pregabaliny i escitalopramu przy PTBS i stresie zawodowym wymaga zawsze ścisłej kontroli lekarza, bo nagłe odstawienie grozi poważnymi objawami odstawiennymi. Zazwyczaj redukuje się jeden lek na raz, najpierw ten o krótszym działaniu lub silniejszych objawach odstawiennych (np. pregabalinę), pod okiem lekarza, by nie destabilizować stanu. Brak powszechnych relacji o równoległej redukcji obu, bo zwiększa ryzyko nawrotu PTBS lub stresu; lekarze indywidualizują schemat. W PTBS kluczowe jest monitorowanie psychiki, bo pregabalina wpływa na GABA, a escitalopram na serotoninę.

Proszę nie zapominać, że doświadczenia są indywidualne i zawsze należy omówić je z psychiatrą. Powodzenia, trzymam kciuki! Pozdrawiam.

1 miesiąc temu
Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

Dzień dobry, dobrze, że myśli Pani o redukcji dopiero przy większej stabilizacji i pod kontrolą lekarza. Z doświadczeń osób z PTBS najbezpieczniej zwykle wypada nie schodzić z dwóch leków naraz, tylko redukować jeden, a drugi zostawić bez zmian, żeby było jasne, co ewentualnie wywołuje pogorszenie. Przy escitalopramie ludzie najczęściej opisują przejściowe objawy typu rozdrażnienie, „huśtawka” nastroju, zawroty głowy/„prądy” w głowie, większą reaktywność na stres, a  przy pregabalinie częściej wraca napięcie w ciele, niepokój i gorszy sen. U części osób trwa to kilka dni, u innych parę tygodni falami i bywa mylone z nawrotem objawów, zwłaszcza gdy stres w pracy nadal jest wysoki. W praktyce bardzo pomaga obserwacja 2–3 wskaźników (sen, napięcie/lęk, reagowanie w pracy) i spowalnianie tempa, jeśli zaczynają się wyraźnie pogarszać. Pozdrawiam.

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Jeśli stabilizacja zaczyna być „Pani własna” a nie tylko „z leków”, to redukcja bywa naturalnym kolejnym krokiem ale warto ją traktować jak proces uczenia układu nerwowego samoregulacji, a nie tylko zmianę dawki.Dobrze jest schodzić bardzo wolno, jeden lek naraz i równolegle wzmacniać to, co już działa: rytm dnia, sen, mikropauzy w pracy, ciało. Objawy odstawienne często są falą, nie cofnięciem terapii, kluczowe jest tempo dopasowane do reakcji organizmu a nie do planu „na papierze”.

Najważniejsze pytanie brzmi: czy ma Pani wystarczająco bezpieczne warunki (wewnętrzne i zewnętrzne), żeby układ nerwowy mógł tę zmianę udźwignąć spokojnie?

 

Z pozdrowieniami,

Agmieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Myślę, że warto tutaj rozgraniczyć kompetencje psychologa/psychoterapeuty od kompetencji psychiatry. Psychologowie/psychoterapeuci mogą nie posiadać odpowiedniej wiedzy aby odpowiadać na pytania dotyczące leków (w Polsce nie jest tendencją, że psychiatra prowadzi psychoterapię). Jeśli ma Pani jakiekolwiek pomysły dotyczące zmian leczenia lub wątpliwości co do dawek leków to zawsze warto obgadać to z psychiatrą, który prowadzi Pani leczenie. Widzę, że pytania pani o subiektywne odczucia - warto zwrócić uwagę że każdy organizm będzie reagował inaczej na wprowadzaną farmakoterapię jak i na jej odstawianie. Szukanie odpowiedzi w internecie może podtrzymywać lub nasilać lęk, który wymienione przez panią leki z założenia powinny obniżać. 

Życzę wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry.

To, co opisujesz, brzmi jak duże napięcie i poczucie dystansu w Waszym małżeństwie. Twoje obserwacje, że decyzje Twojej żony są mocno uzależnione od opinii rodzeństwa, i że każda próba zmiany tego spotyka się z poczuciem ataku, są w pełni uzasadnione. To naturalne, że odczuwasz frustrację i bezradność.

W takich sytuacjach pomocne jest wsparcie specjalisty — psychologa lub terapeuty par. Profesjonalista może pomóc Wam:

Zrozumieć, jak doświadczenia DDA wpływają na jej reakcje i poczucie zagrożenia w relacji.

Uczyć bezpiecznych metod komunikacji, które pozwolą wyrażać swoje potrzeby bez poczucia ataku.

Wspólnie zbudować strategie podejmowania decyzji w związku, które uwzględniają zarówno Twoje, jak i jej granice.

Skontaktowanie się ze specjalistą może dać Ci poczucie wsparcia i konkretnych narzędzi, aby nie czuć się wyłącznie bezsilnym wobec sytuacji.

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mój partner uczęszcza na terapię, ponieważ ma nerwicę lękową i ataki paniki
Witam, mam pytanie. Mój partner uczęszcza na terapię, ponieważ ma nerwicę lękową i ataki paniki. To była jego druga sesja. Na 1 sesje poszłam z nim, ponieważ miałam kilka pytań do pani psycholog. Głównie 'jak mogę mu pomóc przy atakach, co robić itp." Pani psycholog odpowiedziała... Że na którąś z najbliższych sesji mam przyjść z nim to pokaże kilka ćwiczeń (dodam, że jak zadawałam jej te pytania, byłam w pokoju z nią samą bez partnera). Gdy udał się na 2 sesje, poprosiłam, aby zapytał, na którą mniej więcej sesje miałabym się pojawić. Natomiast pani terapeutka odpowiedziała, że ona nic takiego mi nie mówiła i zrobiła dziwną minę. Czy tylko ja to jakoś wyolbrzymiam? Poczułam się zmieszana, jak partner wrócił i mi o tym opowiedział. Nie wiem, co mam robić. Czuję dziwny niepokój względem tej pani psycholog, ponieważ go okłamała i mnie postawiła w złym świetle.
Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty?
Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty? Ostatnio czuje presje w tym temacie. Ciągle wymusza na mnie, aby coś robić, aby się czymś zająć. Wymusza na mnie sport oraz prace (wysłał mi oferte pracy). Ostatnio zaczęłam robić te czynności, które wiem, że go zadowolą, jednak nie daje mi to satysfakcji i szybko odpuszczam. Nie czuje, że to jest moja decyzja i że robię to dlatego, że mam na to ochotę, tylko że robię to z przymusu. Powoduje to u mnie spadek nastroju i prokrastynacje. Czy to jest w porządku? Czy terapia właśnie polega na tym, aby robić co chce terapeuta nawet jeśli nie daje nam to radości ? Mam takie wnioski ostatnio, że życie właśnie na tym polega. Że w życiu nie chodzi o to, aby być szczęśliwym tylko na tym, aby robić to, co chcą inni nawet gdy Tobie się to nie podoba W spomtanicznej rozmowie powiedzialalam terapeuvie, że mam wniosek, że nie powinno się na nikim niczego wynuszać, bo w końcu druga osoba zrobi to co mu mówisz, ale zrobi to dla tego, aby mieć spokój i że nie sprawi to mu radości. Zrozumialam jednak, że rozmowa o tym nie ma sensu, ponieważ powiedział mi "ale wymuszanie pozytywne jest okey". Czuje, że muszę iść na siłownie, że musze mieć konkretne hobby, że musze pracować i tak dalej, ale nie dlatego, że ja mam na to chęć tylko dlategp, że to rozkaz i mam się słuchać, bo będzie mi truć głowe tak długo aż tego nie zrobię. Przez to.nawet chodzi mi pogłowie plan, aby iść na 1 dzień na siłowmie i zrobić mu zdjęcie ile przebiegłam km i wysłać, a potem to porzucić, a utrzymywać wersje że chodze. Lubie tego.terapeute, ale to wymuszanie na mnie konkretnych decyzji mmie demotywuje i obrzydza mi czynności, które kiedyś lubiałam i przez to je odkładam. Nie wiem. Może nie potrzebnie narzekam? Może to normalne, że słabsi mają być posłużni tym silniejszym? Ta terapia zaczęła być dla mnie rodzajem kary, którą muszę wykonać za to, że jestem słabym człowiekiem.
Relacja z terapeutą jest ważna, a jak jest z psychiatrą?
Z psychoterapeutą trzeba nadawać na tej samej fali, a jak jest z psychiatrą? Bo ja nie czuję, że z moją psychiatrką się tak wspaniale rozumiemy, ale może nie trzeba?
Nadmierne analizowanie i lęk wokół tego, co robię, co mówię. Czy psychoterapia to dobry krok?
Dzień dobry, Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad terapią, pójściem do psychologa albo psychiatry. Mój problem polega na tym, że pojawia się u mnie wiele natrętnych myśli, cały czas analizuje wszystko co zrobiłam i powiedziałam. Jestem na stażu w laboratorium i boję się, że robię coś źle albo pracuje za wolno. Jak wracam do domu to zastanawiam się nad każdą rzeczą, którą zrobiłam i zawsze znajduje coś co mogłam zrobić nie tak i to nie daje mi spokoju, przez co cały czas odczuwam niepokój i uczucie jakby wyrzutów sumienia (nie potrafie tego dokladnie wytlumaczyć)Mimo że wiem, że większość rzeczy, które wymyślę nie mogła się wydarzyć to te myśli przychodzą i nie dają spokoju. Jest tak z wieloma sprawami nie tylko związanymi ze stażem. Przez to nie mogę spać ani się skupić. Boję się, że po skończeniu studiów nie znajde pracy i to tez nie daje mi spokoju. Myślałam o terapii na nfz, ale zastanawiam się czy to nie jest przeznaczone dla bardziej poważnych problemów. Terapia prywatnie raczej nie wchodzi w grę, bo obecnie to trochę za duży wydatek. Powinnam pójść czy lepiej na razie poczekac i moze to minie?Dziękuję za odpowiedź
Jak arteterapia może pomóc w radzeniu sobie z emocjami i frustracją?

Czasem czuję, jakby coś we mnie się gotowało, ale kompletnie nie wiem, jak to wypuścić. Słowa... po prostu nie działają. 

Kiedy próbuję coś powiedzieć, mam wrażenie, że to, co wychodzi, jest jakieś płaskie, niepełne, jakby nie oddawało tego, co czuję naprawdę. Wszystko to we mnie siedzi i kumuluje się w coś, co męczy mnie psychicznie, aż nie mogę złapać oddechu. 

Czuję się bezsilny i sfrustrowany, bo nie mam pojęcia, jak to rozładować.

Zastanawiam się, czy nie mógłbym spróbować czegoś innego, jak na przykład... sztuka? Może to brzmi dziwnie, ale myślę, że gdyby dać sobie przestrzeń na coś takiego, jak rysowanie, malowanie, może nawet rzeźbienie, mógłbym coś z tego wydobyć, co teraz nie chce wyjść na wierzch. Jak działa arteterapia? Co właściwie się robi na takich sesjach? 

Chciałbym wiedzieć, czy są jakieś proste rzeczy, które mogę zrobić sam w domu — coś, co pozwoli mi złapać kontakt z tym, co się we mnie dzieje, ale bez presji mówienia. I czy taka terapia może naprawdę pomóc mi lepiej zrozumieć siebie? 

Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!