
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia
- Doświadczenia z...
Doświadczenia z redukcją leków w PTBS i stresie zawodowym: pregabalina i escitalopram
M.
Bożena Nagórska
Dzień dobry, Pani M.
To bardzo dobre wieści, że czuje się Pani stabilniej. Chęć redukcji leków to często sygnał, że proces zdrowienia postępuje. Jednak jako specjaliści zawsze podkreślamy, że proces ten musi być ściśle monitorowany przez lekarza psychiatrę. Każdy organizm reaguje inaczej, a przy PTBS i przewlekłym stresie układ nerwowy jest szczególnie wrażliwy na wszelkie zmiany chemiczne.
Odpowiadając na Pani pytania z perspektywy ogólnych doświadczeń klinicznych:
Standardową praktyką jest zazwyczaj redukcja jednego leku na raz. Pozwala to ocenić, jak organizm reaguje na brak konkretnej substancji. Często najpierw stabilizuje się dawkę antydepresantu (tu: escitalopram), a potem manipuluje lekami pomocniczymi (pregabalina), ale ostateczna decyzja zawsze należy do lekarza prowadzącego, który zna Pani historię.
Przy escitalopramie mogą pojawić się zawroty głowy, drażliwość czy tzw. "brain zaps" (uczucie prądu w głowie). Przy pregabalinie zdarza się powrót lęku lub problemy ze snem. Kluczem do ich zminimalizowania jest bardzo powolne schodzenie z dawek tzw. metoda małych kroków.
W PTBS i stresie zawodowym kluczowe jest pytanie: czy stabilizacja wynika z trwałej zmiany mechanizmów radzenia sobie np. dzięki terapii, czy głównie z działania leków? Jeśli stresor w pracy nadal występuje, redukcja leków może odsłonić wrażliwość, którą leki do tej pory wyciszały.
Moja sugestia:
Zanim Pani zredukuje dawkę, warto porozmawiać z terapeutą o przygotowaniu "planu awaryjnego" np. technik relaksacyjnych, pracy z oddechem czy restrukturyzacji poznawczej, który pomoże Pani zarządzić ewentualnym chwilowym pogorszeniem nastroju podczas odstawiania.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości w tym procesie!
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry! Redukcja pregabaliny i escitalopramu przy PTBS i stresie zawodowym wymaga zawsze ścisłej kontroli lekarza, bo nagłe odstawienie grozi poważnymi objawami odstawiennymi. Zazwyczaj redukuje się jeden lek na raz, najpierw ten o krótszym działaniu lub silniejszych objawach odstawiennych (np. pregabalinę), pod okiem lekarza, by nie destabilizować stanu. Brak powszechnych relacji o równoległej redukcji obu, bo zwiększa ryzyko nawrotu PTBS lub stresu; lekarze indywidualizują schemat. W PTBS kluczowe jest monitorowanie psychiki, bo pregabalina wpływa na GABA, a escitalopram na serotoninę.
Proszę nie zapominać, że doświadczenia są indywidualne i zawsze należy omówić je z psychiatrą. Powodzenia, trzymam kciuki! Pozdrawiam.
Zuzanna Szczepańska
Dzień dobry, dobrze, że myśli Pani o redukcji dopiero przy większej stabilizacji i pod kontrolą lekarza. Z doświadczeń osób z PTBS najbezpieczniej zwykle wypada nie schodzić z dwóch leków naraz, tylko redukować jeden, a drugi zostawić bez zmian, żeby było jasne, co ewentualnie wywołuje pogorszenie. Przy escitalopramie ludzie najczęściej opisują przejściowe objawy typu rozdrażnienie, „huśtawka” nastroju, zawroty głowy/„prądy” w głowie, większą reaktywność na stres, a przy pregabalinie częściej wraca napięcie w ciele, niepokój i gorszy sen. U części osób trwa to kilka dni, u innych parę tygodni falami i bywa mylone z nawrotem objawów, zwłaszcza gdy stres w pracy nadal jest wysoki. W praktyce bardzo pomaga obserwacja 2–3 wskaźników (sen, napięcie/lęk, reagowanie w pracy) i spowalnianie tempa, jeśli zaczynają się wyraźnie pogarszać. Pozdrawiam.
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Jeśli stabilizacja zaczyna być „Pani własna” a nie tylko „z leków”, to redukcja bywa naturalnym kolejnym krokiem ale warto ją traktować jak proces uczenia układu nerwowego samoregulacji, a nie tylko zmianę dawki.Dobrze jest schodzić bardzo wolno, jeden lek naraz i równolegle wzmacniać to, co już działa: rytm dnia, sen, mikropauzy w pracy, ciało. Objawy odstawienne często są falą, nie cofnięciem terapii, kluczowe jest tempo dopasowane do reakcji organizmu a nie do planu „na papierze”.
Najważniejsze pytanie brzmi: czy ma Pani wystarczająco bezpieczne warunki (wewnętrzne i zewnętrzne), żeby układ nerwowy mógł tę zmianę udźwignąć spokojnie?
Z pozdrowieniami,
Agmieszka Włoszycka
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
Myślę, że warto tutaj rozgraniczyć kompetencje psychologa/psychoterapeuty od kompetencji psychiatry. Psychologowie/psychoterapeuci mogą nie posiadać odpowiedniej wiedzy aby odpowiadać na pytania dotyczące leków (w Polsce nie jest tendencją, że psychiatra prowadzi psychoterapię). Jeśli ma Pani jakiekolwiek pomysły dotyczące zmian leczenia lub wątpliwości co do dawek leków to zawsze warto obgadać to z psychiatrą, który prowadzi Pani leczenie. Widzę, że pytania pani o subiektywne odczucia - warto zwrócić uwagę że każdy organizm będzie reagował inaczej na wprowadzaną farmakoterapię jak i na jej odstawianie. Szukanie odpowiedzi w internecie może podtrzymywać lub nasilać lęk, który wymienione przez panią leki z założenia powinny obniżać.
Życzę wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Daria Składanowska
Dzień dobry.
To, co opisujesz, brzmi jak duże napięcie i poczucie dystansu w Waszym małżeństwie. Twoje obserwacje, że decyzje Twojej żony są mocno uzależnione od opinii rodzeństwa, i że każda próba zmiany tego spotyka się z poczuciem ataku, są w pełni uzasadnione. To naturalne, że odczuwasz frustrację i bezradność.
W takich sytuacjach pomocne jest wsparcie specjalisty — psychologa lub terapeuty par. Profesjonalista może pomóc Wam:
Zrozumieć, jak doświadczenia DDA wpływają na jej reakcje i poczucie zagrożenia w relacji.
Uczyć bezpiecznych metod komunikacji, które pozwolą wyrażać swoje potrzeby bez poczucia ataku.
Wspólnie zbudować strategie podejmowania decyzji w związku, które uwzględniają zarówno Twoje, jak i jej granice.
Skontaktowanie się ze specjalistą może dać Ci poczucie wsparcia i konkretnych narzędzi, aby nie czuć się wyłącznie bezsilnym wobec sytuacji.
Składanowska Daria

Zobacz podobne
Czasem czuję, jakby coś we mnie się gotowało, ale kompletnie nie wiem, jak to wypuścić. Słowa... po prostu nie działają.
Kiedy próbuję coś powiedzieć, mam wrażenie, że to, co wychodzi, jest jakieś płaskie, niepełne, jakby nie oddawało tego, co czuję naprawdę. Wszystko to we mnie siedzi i kumuluje się w coś, co męczy mnie psychicznie, aż nie mogę złapać oddechu.
Czuję się bezsilny i sfrustrowany, bo nie mam pojęcia, jak to rozładować.
Zastanawiam się, czy nie mógłbym spróbować czegoś innego, jak na przykład... sztuka? Może to brzmi dziwnie, ale myślę, że gdyby dać sobie przestrzeń na coś takiego, jak rysowanie, malowanie, może nawet rzeźbienie, mógłbym coś z tego wydobyć, co teraz nie chce wyjść na wierzch. Jak działa arteterapia? Co właściwie się robi na takich sesjach?
Chciałbym wiedzieć, czy są jakieś proste rzeczy, które mogę zrobić sam w domu — coś, co pozwoli mi złapać kontakt z tym, co się we mnie dzieje, ale bez presji mówienia. I czy taka terapia może naprawdę pomóc mi lepiej zrozumieć siebie?

