Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat życiowy: powrót w rodzinne strony czy nowe życie z ukochanym?

Więc kochani mam 44 lata za sobą ciężkie życie wychowałam 2 synów sama .Miałam pracę i mieszkanie ale rzuciłam to dla partnera wyjechałam do niego do mniejszej miejscowości stwierdziłam że jak nie spróbuję to będę żałować.Od ponad roku nie mogę znaleźć pracy stałej ,mam orzeczenie o niepełnosprawności nie mogę pracować po 10 h(jestem po 3 operacjach kolana ).Wszędzie daleko i na nogach.Nie mam dostępu do mojego lekarza aysle że to ważne .Partner znalazl dobrą pracę ale też musi dojezdzac.Nie mamy domu ani mieszkania,a tu nie budują mieszkań z miasta .Mam szansę przeprowadzić się w moje strony tam gdzie czułam że jest to moje miejsce na ziemi.I czuje że to jest to co powinnam zrobić .Mam szansę na uzyskanie bonu na zasiedlenie .Mieszkanie też już raczej znalazłam .Ale on nie chce .Kocham go bardzo jesteśmy już 2 lata ze sobą .Ale czuje że ja tu nie chce być .Masakra nie wiem co robić jestem już w strasznym dole .
Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Widzę, że zmaga się Pani z trudną sytuacją i dużym dylematem. 

 

Z tego co rozumiem Pani jest zdecydowana, że chciałaby Pani wrócić w swoje rodzinne strony - określenie swoich potrzeb to pierwszy krok. 

Drugiem krokiem może być szczera rozmowa z partnerem o przyszłości i o Pani potrzebach. Decyzja dotycząca wspólnej przyszłości, wyboru miejsca zamieszkania powinna być podjęta w oparciu o potrzeby obojga partnerów. To nigdy nie są proste wybory jednak jest to kluczowe by otwarcie przedyskutować wszystkie możliwości i poszukać możliwości spełnienia potrzeb obu stron. 

Warto też poprosić o wsparcie emocjonalne zaufane osoby lub specjalistę jeżeli czyje Pani się przytłoczona. W każdym powiacie istnieje Ośrodek Interwencji Kryzysowej gdzie może Pani uzyskać darmową, doraźna pomoc psychologiczną.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutk  in spe 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

myślę, że w sytuacji, którą Pani opisuje, bardzo istotna jest komunikacja. Podała Pani swoje spojrzenie na sytuację, a także argumenty za i przeciw odnośnie zmiany miejsca zamieszkania lub pozostanie w obecnym miejscu. Warto byłoby poznać perspektywę partnera. Co jest dla niego ważne w miejscu, w którym jesteście obecnie? Jakie potencjalne korzyści dla niego wiązałyby się z przeprowadzką? Po poznaniu jego perspektywy mogą Państwo wspólnie przemyśleć możliwości rozwiązania tej sytuacji i wybrać to wyjście, które dla obojga z Was będzie najbardziej odpowiednie.

 

Życzę pomyślnego rozwiązania sprawy i pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog

Marta Maraszek

Marta Maraszek

Witam 

Dostrzegam u pani potrzebę stabilizacji i bezpieczeństwa. To ogromnie trudne co pani aktualnie doświadcza, jednocześnie wyraźnie pani podkreśla co czuję. Proszę pamiętać, że w związku bardzo ważna jest rozmowa o potrzebach i emocjach, ale również rozumienie ich i akceptacja. Mówi pani, że przeprowadzka pozwoliła by pani uzyskać mieszkanie, co wiąże się ze stabilizacją i poczuciem bezpieczeństwa, proszę odpowiedzieć sobie, co takiego sprawia, że nadal chce pozostać z partnerem, co takiego sprawia, że jest to dla pani ważne, jakie potrzeby będą zaspokojone gdy zostanie pani w tej miejscowości i jak pani życie będzie wyglądało za rok, dwa i później. Jak pani dba o siebie w tym trudnym okresie? Życzę powodzenia i pewności w dalszym postępowaniu, wszystkiego dobrego pozdrawiam. 

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

wyobrażam sobie, obecna sytuacja jest dla Pani trudna. Z jednej strony jest miłość i związek, a z drugiej silne poczucie, że obecne miejsce nie daje Pani bezpieczeństwa ani spokoju. Warto porozmawiać z partnerem spokojnie i szczerze o tym, co Pani czuje i dlaczego ta przeprowadzka jest dla Pani tak ważna. Może wspólna rozmowa pozwoli lepiej zrozumieć Wasze potrzeby i poszukać rozwiązania, które nie będzie oznaczało końca relacji, a raczej próbę znalezienia kompromisu. Jednocześnie proszę pamiętać, że troska o siebie nie jest egoizmem. Ma Pani prawo zadbać o własne potrzeby i zrobić to, co w tym momencie wydaje się dla Pani najlepsze.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Bardzo przykro nam czytać, że jesteś na rozstaju dróg. Z jednej strony chciałabyś zostać z ukochanym, z drugiej czujesz, że usychasz z tęsknoty za swoim miejscem na ziemii. Zastanawiamy się czy może jest jakaś droga pomiędzy? Czy np Twoja wyprowadzka musi oznaczać rozstanie? 

Jednocześnie zastanawiamy się, czy gdzieś już nie podjęłaś decyzji. Jak sama piszesz "nie chcesz już tutaj być". Co by Ci pomogło, by podjąć decyzję, by się przenieść? A w drugą stronę - co by Ci pomogło zostać? A może na samą myśl o którymś wyjściu czujesz ogromny opór?

Zachęcamy do kontaktu z psychologiem lub psychoterapeutą. Warto, byś przy takich decyzjach nie zostawała sama. 

Pozdrawiamy ciepło,

Zespół Fali Wsparcia 

Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry,

 

w Pani opisie widzę duże rozdarcie między uczuciami do partnera a potrzebą zadbania o siebie i o własne poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Ma Pani za sobą bardzo dużo doświadczeń - wychowanie synów, choroba, zmiany życiowe. Jednak widać też w Pani ogromną siłę, ponieważ mimo tego wszystkiego myśli Pani o tym, co mogłoby Pani pomóc wrócić na właściwe tory. W relacji czasem sama miłość nie wystarczy, jeśli codzienność staje się źrodłem stresu, niepewności. Myślę, że warto szczerze porozmawiać z partnerem o tym, jak Pani się obecnie czuje, w jaki sposób  chciałaby Pani o siebie zadbać i jakiej pomocy potrzebuje Pani właśnie od partnera w tym zakresie. Proszę pamiętać, że to, czego obecnie Pani potrzebuje, to nie egoizm, tylko zdrowy odruch zadbania o siebie. 

 

Pozdrawiam

Alicja Szymańska

Psycholog

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że mówi Pani o sytuacji dużego dylematu. Może pojawiać się uczucie bezsilności, jakby "zawieszenia". To naturalne - pojawiają się przed Panią pewne możliwości, które mogą sprawić, że będzie Pani szczęśliwsza. Wydaje się jednak, że partner patrzy na sprawę inaczej.  Rozumiem, że podjęcie dalszych kroków jest dla Pani trudne. W obecnym miejscu nie czuje się Pani dobrze i nie ma Pani możliwości rozwoju - mam tutaj na myśli satysfakcjonującą pracę. 

Myślę, że ważna byłaby spokojna, ale szczera rozmowa z partnerem. Dowiedzenie się dlaczego nie chce się przeprowadzić - czy z powodu jakichś lęków, obaw? Istotne jest, aby Pani przedstawiła swoje uczucia, trudności związane z mieszkaniem w obecnym miejscu i możliwości jakie da przeprowadzka - nie tylko dla Pani, ale również partnera. Może Pani wcześniej przygotować sobie listę korzyści jakie z przeprowadzki odniesie i Pani i partner - oraz Państwa związek. 

Proszę się jednak przygotować na to, że partner mimo wszystko może pozostać przy swoim zdaniu. I wtedy warto się zastanowić, co dla Pani jest priorytetem? Prawda, o której nie zawsze chcemy pamiętać to, że każdy wybór łączy się z jakąś stratą. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog

Marek Król

Marek Król

Brzmi to jak duże rozdarcie: między miłością a tym, co podpowiada ciało, zdrowie i poczucie „bycia u siebie”. Widać też, ile już uniosłaś i jak bardzo chcesz zwykłego, spokojnego życia.

 

W Twojej wiadomości widać konkret: bon, upatrzone mieszkanie, wyraźny sygnał „to moje miejsce”. Co w tym najbardziej Cię wzmacnia na co dzień?

 

Z drugiej strony, jakie warunki byłyby „wystarczające”, by zostać tu (np. lekarz, praca, wsparcie), a jakie — by z czystym spokojem wrócić w swoje strony?

 

Da się też zauważyć zasób: uważność na to, gdzie jest Ci lżej i gotowość sprawdzania tego w praktyce. Kiedy pojawia się choć pół kroku więcej powietrza, zwykle widać to w codzienności — to np. mniej szarpania przy jednej sprawie. Takie drobne sygnały mogą być dobrym kompasem — nie „na zawsze”, tylko na teraz.

Paweł Zamojć

Paweł Zamojć

Dzień dobry, 

 

to trudna sytuacja, bo stoi Pani przed wyborem między uczuciami a własnym poczuciem bezpieczeństwa i stabilności. Warto, by w rozmowie z partnerem skupiła się Pani na faktach, nie tylko emocjach – jasno opisała, jakie są realia: brak pracy, trudności zdrowotne, odległość od lekarza, brak perspektyw mieszkaniowych.

 

Dobrze też zapytać partnera, jak on widzi rozwiązanie tej sytuacji, skoro nie chce się przeprowadzić – co konkretnie proponuje, by Pani mogła żyć spokojniej i bezpieczniej. Warto też spróbować zrozumieć, dlaczego nie chce się przeprowadzać – czy chodzi o przywiązanie, lęk, czy inne powody.

 

Z drugiej strony warto, by Pani zastanowiła się, co sprawia, że w obecnym miejscu czuje się Pani źle, oprócz kwestii finansowych – może to brak wsparcia, samotność, brak poczucia „bycia u siebie”. Takie refleksje pomogą Pani podjąć decyzję w zgodzie ze sobą. Proszę zastanowić się jakie motywy skłoniły Panią do przeprowadzki, to również może być pomocne w podjęciu decyzji.

 

To trudny moment, ale proszę pamiętać – ma Pani prawo zadbać o siebie i swoje potrzeby, nawet jeśli to oznacza trudną rozmowę czy zmianę.

Joanna Nizińska

Joanna Nizińska

Szanowna Pani,

Przeszłaś dużo i nic dziwnego, że czujesz się wyczerpana. Serce ciągnie Cię tam, gdzie czujesz spokój i masz szansę na stabilność. To nie ucieczka, tylko troska o siebie. Jeśli partner nie chce się przeprowadzić, a Ty wiesz, że tu nie dasz rady, masz prawo wybrać siebie. Możesz z nim spokojnie porozmawiać i wyjaśnić, że potrzebujesz tej zmiany, by odzyskać równowagę.

 

Trzymam kciuki, 

mgr Joanna Nizińska

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Rozumiem, jak bardzo jest Ci trudno. Tyle przeszłaś, a teraz znów musisz podejmować bolesne decyzje. To naturalne, że czujesz się rozdarta między miłością a potrzebą bezpieczeństwa i spokoju. Pamiętaj, że Twoje zdrowie, stabilność i poczucie sensu są bardzo ważne. Czasem miłość wymaga też odwagi, by zadbać o siebie. Daj sobie prawo wybrać to, co naprawdę Ci służy.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

Urszula Małek

Urszula Małek

Widzę, że jesteś w trudnym momencie między miłością do partnera a potrzebą zadbania o siebie i swoje życie. Masz prawo kierować się tym, co daje Ci poczucie bezpieczeństwa, stabilności i sprawczości. Powrót w Twoje strony może zapewnić Ci lepsze warunki do życia, leczenia i pracy.

Warto szczerze porozmawiać z partnerem o swoich potrzebach. Jeśli nie uda się znaleźć wspólnego rozwiązania, czasem wybór siebie i swojego zdrowia jest najlepszym krokiem. 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Problemy dzieci alkoholików z nawiązywaniem relacji romantycznych
Często dzieci, które mają jednego z rodziców chore na alkoholizm mają problem ze znajdywaniem drugiej połówki ?
Jak powiedzieć mamie o tym jak się czuję?
Jak powiedzieć mamie o tym jak się czuję? Witam, mam 25 lat i nawet nie wiem jak mogłabym zacząć. Od naprawdę wielu lat, moje życie straciło jakikolwiek sens i smak. Jest po prostu codzienną egzystencja i katorgą walki z dnia na dzień. W tym czasie nazbierało się w nim na tyle problemów, że zaczęłam mieć z tego powodu problemy zdrowotne. Bóle głowy czy serca są u mnie na porządku dziennym. Oczywiście wszystko na bieżąco badane u lekarzy, którzy rozkładają ręce bo nie widzą żadnych problemów i wskazują zawsze na to samo - stres i nerwy. Towarzyszą mi one praktycznie na codzień i nagromadziło ich się na tyle dużo, że mam już dość. Natłok myśli jest już na tyle silny i męczący, że momentami w ogóle nie wstaje z łóżka i przesypiam całe dnie. Z perspektywy moich rodziców, z którymi mieszkam, zapewne wygląda to jak zwykłe lenistwo, może mają rację. Codzienne życie z natłokiem myśli stało się na tyle uciążliwe, że mam już tego dość i chciałabym w końcu poczuć jak to jest czuć szczęście i spokój w życiu. Tutaj pojawia się problem - strach. Nie wiem co robić, zbyt się boję podjąć jakieś działania. Mam już dość tego, że moi najbliżsi jak chłopak czy przyjaciółka, muszą mierzyć się z moimi codziennymi napadami gigantycznej agresji, furii, histerii i podobnych. Czuję, że w końcu będą mieli mnie dość i odejdą, chociaż nie będę się im dziwić. Chciałabym o wszystkim powiedzieć mamie, przestać ją okłamywać, że jest u mnie w porządku i nic się nie dzieje. Chciałabym, żeby mnie przytuliła, porozmawiała ze mną, spędziła czas. Czuję, że powinna wiedzieć. Wiem, że powinnam być już samodzielna ale nie potrafię. Czuję się jak dziecko we mgle potrzebujące kogoś, kto złapie je za rękę i poprowadzi. Nie wiem co robić. Boję się tego, że zacznie we mnie widzieć kogoś innego, może mnie znienawidzi. Boję się, że powie, że inni maja gorzej albo ze moje problemy to tak naprawdę nie są problemy. Jak mam jej o wszystkim powiedzieć? Co mam robić? Może nic jej nie mówić i wziąć się w garść, zacząć dorosłość. Tylko nie wiem jak..
Jak poradzić sobie z odkryciem, że partner korzysta z aplikacji randkowych i sextingu?

Witam, od jakiegoś czasu mnie to nurtuje. Niedawno dowiedziałam się, że partner korzysta z aplikacji randkowych oraz pisze z dziewczynami, które sprzedają nagie zdjęcia na portalach społecznościowych. Pisał do nich sprośne rzeczy, podczas kłótni na ten temat wyjaśnił, że robi to od dawna (jesteśmy razem 3 lata, oboje byliśmy w innych związkach także), że ma taką potrzebę, ale nie chciał mi o tym mówić. Przysięgał, że nigdy, podczas naszego związku i wcześniej, nie sypiał i nie spotykał się z nimi. Bolimnie to nadal, jego kłamstwa i ukrywanie tego też, jednak dałam drugą szansę. Zastanawiam się czy faktycznie to może być jego seksualna potrzeba, czy to może być normalne? I jak mogę o tym zapomnieć i nie myśleć o tym? Dodam, że poza tą jedną kwestią kłamstwa i sextingu związek z mojej perspektywy był do tej pory udany, wspieraliśmy się, mamy podobne poczucie humoru, on często wychodził z inicjatywą wyjścia czy spraw łóżkowych. Nie daje mi spokoju to, że nie potrafię mu do końca zaufać, mimo że obiecał, iż przestanie to robić.

Traumatyczne dzieciństwo i nastoletni czas, nabawienie się problemów psychicznych i próba poradzenia sobie
Mam ogromny problem ze sobą.. Zdaję sobie sprawę, że ten problem powinien być przedyskutowany ze specjalistą, że powinnam iść na terapię. Od zawsze siebie nienawidzilam, pierw była faza na mój wygląd, popadłam w zaburzenia odżywiania. Zaczęło się tak od jakiegoś 13-14 roku życia, pragnęłam wyglądać jak "anorektyczka",głodziłam się też chciałam chyba zwrócić na siebie uwagę, żeby moja mama zauważyła. Na szczęście faza ta minęła, a jak się pewnie domyślacie nigdy tą anorektyczką nie zostałam tylko przez to przytyłam +20kg. Następna faza jaką się u mnie zaczęła to po prostu nienawiść siebie za całokształt. Nie lubiłam swojego charakteru, to jak się zachowuje przy znajomych, że nie jestem taka pewną siebie dziewczyna, że nie jestem śmieszna i ogólnie zaczął się pojawiać u mnie ogromny overthinking, puste oczy i mina jak dupa. Po prostu przestałam być szczęśliwa. Zdaję sobie sprawę, że to przez dzieciństwo. Tata alkoholik, mama, która przeżyła piekło nie dzieciństwo, przez co miała problemy z agresją. Teraz już wiem dlaczego moja siostra już od tak naprawdę 10 roku życia miała też problemy ze sobą, cierpiała na depresję i często to nawraca. Teraz ją rozumiem, kiedyś mówiłam, że po prostu w d* jej się przewraca i jest niewdzięczna za to ile rodzice nam dali, bo jak byłyśmy małe nie było pieniędzy, byliśmy bardzo biedni, z czasem zaczęła nam się ta sytuacja finansowa poprawiać. Wracając do mojej mamy. Przez to, że sama miała nieprzepracowaną traumę, odbijało to się na nas, traktowała nas jak śmieci, często pytałam się jako dziecko czy nas w ogóle kocha, bo sprawiała wrażenie, że nas nienawidzi. Upokarzała przy rodzinie, lanie, krzyk był na porządku dziennym, często za nic, za to, że czegoś nie posprzątałyśmy (do dnia dzisiejszego traktuje nas jak służących, od zawsze była strasznie leniwa, więc od 5-6 roku życia już lataliśmy z miotłą) lub wyszłyśmy gdzieś do kogoś się pobawić na podwórko.. Czyli to co dzieci po prostu robią. A ja codziennie od kilku lat zadawałam sobie pytanie „dlaczego ja siebie tak nienawidzę?” Jestem dobrym człowiekiem, zawsze miałam szacunek do każdego, pracowita, z ogromnym sercem. Dlaczego tak bardzo czuję że nie powinnam istnieć, że nie zasługuje na nic.. Teraz jestem w związku, który przez moje problemy zaczyna się psuć. Przez to że jestem nieszczęśliwa sama ze sobą, a jak tak, to jak mam być szczęśliwa z kimś? Jestem w trakcie właśnie próby naprawiania siebie, słucham podcastów, praktykuje te wszystkie rzeczy, żeby mówić i myśleć o sobie dobrze, żeby wyrzucić z siebie tego krytyka z głowy. Zaczęłam to robić codziennie bo chciałam naprawić też moj zwiazek. Problem polega na moim przesadnym marudzeniu, częstym płakaniu. (Od września wyjechałam za granicę, co powoduje ze jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa, tęsknię za rodziną, znajomymi), na tym że wszystko traktuje jako atak, niewinne zdanie jest dla mnie atakiem, powodem do płaczu. Często czuję stres przed błachymi rzeczami, że zaraz mi się za coś dostanie ochrzan. Już chciałam wszystko naprawić, poszedł krok do przodu, wiedziałam co muszę robić i małymi kroczkami się uda… niestety wczoraj pokłóciliśmy się znowu z chłopakiem tym razem tak ostro, nawet nie pamiętam od czego się zaczęło, chyba znowu musiałam coś powiedzieć, coś zamarudzic, ze go to zabolało, bo go to boli, odbiera mu męskość i czuję że nie potrafi mi dać szczęścia. Zaczął wytykać moje wady, moje problemy od góry do dołu. Coś we mnie pękło, 10 kroków w tył… jeszcze bardziej siebie nienawidzę, nie potrafię wrócić na właściwe tory, do tego pozytywnego myślenia. Jak zresztą, jak powiedział mi całą prawdę o mnie.. Chciałabym w końcu być szczęśliwa ze sobą. W głowie mam wykreowana siebie, za te kilka lat, już z przepracowanymi problemami, pewna siebie, potrafiąca rozbawić, szczęśliwą kobietę, którą nie obchodzi opinia innych.
Czy kontakt po rozstaniu zwiastuje szansę na odbudowanie związku?
Byłam przez około 2,5 roku w związku na odległość. Mieliśmy bardzo bliski kontakt emocjonalny i intelektualny: codzienne rozmowy, wspólne zainteresowania, dużo czułości i poczucie, że jesteśmy dla siebie bardzo ważni. Jednocześnie nasze spotkania na żywo były zdecydowanie zbyt rzadkie. W ubiegłym roku widzieliśmy się tylko kilka razy, a w tym roku przed rozstaniem właściwie raz. Główną przyczyną nie były konflikty, zdrada ani brak uczuć, ale jego narastająca samotność i przekonanie, że w moim życiu nie ma dla niego realnego miejsca. Miałam bardzo obciążający okres zawodowy, kończyłam doktorat, dużo wyjeżdżałam i większość weekendów spędzałam z rodziną. Odkładałam trudne rozmowy i często mówiłam, że „później będzie lepiej”, ale on przez długi czas nie widział trwałej zmiany. To on zakończył związek. Podczas rozstania powiedział między innymi, że nadal mnie kocha, że nigdy nikogo nie kochał tak jak mnie i że uważa, iż mogłabym być dobrą partnerką. Jednocześnie mówił, że jest emocjonalnie wyczerpany, nie ma już siły czekać, nie chce dawać mi nadziei i nie potrafi uwierzyć, że wszystko nagle „magicznie się zmieni”. Prosił, żebym pozwoliła mu odejść i nie czekała. Nie zamknął jednak przyszłości całkowicie — mówił, że niczego na przyszłość nie wyklucza i że potrzebuje odpoczynku od dotychczasowej formy związku. Po kilku dniach ciszy wróciliśmy do kontaktu. Od około półtora tygodnia piszemy właściwie codziennie. Kontakt jest ciepły, swobodny i często rozbudowany. On nie tylko odpowiada, ale też opowiada o swojej pracy, wnosi własne tematy, zadaje pytania, żartuje, interesuje się moim zdrowiem i postępami zawodowymi. Zdarzają się serca, czułe emotikony oraz ciepłe wiadomości na dobranoc. Są jednak również dni, kiedy odpisuje wolniej i kontakt jest bardziej poszatkowany. Nie było dotąd rozmowy telefonicznej, spotkania sam na sam ani bezpośredniej rozmowy o powrocie. Nie chcę interpretować każdej emotikony jako deklaracji ani wywierać na niego presji. Jednocześnie nie chcę na wiele miesięcy utknąć w relacji, która przypomina związek emocjonalnie, ale formalnie pozostaje jedynie przyjaźnią. Po rozstaniu zaczęłam realnie porządkować swoje życie. Kończę doktorat, ograniczam automatyczne wyjazdy rodzinne, planuję częściej zostawać na miejscu w weekendy i mogłabym regularnie przyjeżdżać do jego miasta, również pracując stamtąd zdalnie. Rozumiem jednak, że on na razie słyszy tylko deklaracje i musiałby przez dłuższy czas zobaczyć trwałą zmianę w praktyce. Nie szukam zapewnienia, że „na pewno wróci”. Chciałabym prosić osoby mające wiedzę psychologiczną lub doświadczenie w terapii par o możliwie chłodną ocenę: Czy taki ciepły, codzienny i wzajemny kontakt po rozstaniu częściej świadczy o utrzymującym się przywiązaniu i niezamkniętej możliwości powrotu, czy może być jedynie sposobem łagodnego przejścia do przyjaźni? Czy przyczyna rozstania oparta na zmęczeniu, samotności i utracie zaufania do deklarowanej zmiany jest potencjalnie naprawialna, jeżeli uczucia nie wygasły? Jakie konkretne zachowania z jego strony wskazywałyby na rzeczywiste rozważanie powrotu, a jakie na podtrzymywanie emocjonalnej bliskości bez zamiaru odbudowania związku? Czy lepiej utrzymywać lekki i naturalny kontakt, czy ograniczyć własną inicjatywę, aby zobaczyć, czy on sam zacznie szukać większej bliskości, telefonu lub spotkania? Czy na podstawie tego opisu oceniliby Państwo rokowanie na odbudowanie relacji jako raczej niskie, umiarkowane czy dość dobre — i przede wszystkim dlaczego? Oraz jak długo może trwać odpoczynek po stagnacji którą mu zgotowałam.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.